logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: RECEPTA NA BLOGOSC......  (Przeczytany 12964 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
RECEPTA NA BLOGOSC......
« dnia: Sierpień 23, 2010, 12:24:18 »
Kiara napisała:

BlOGOSC.  Co to jest naprawde ta blogosc i jak ja uzyskac praktycznie?
Czy dla kazdego znaczy ona cos innego? Czy jest zupelnie tym samym?
Z czym ja nalezy kojarzyc, czy z przezyciem fizycznym , czy tez czysto duchowym?
Poprost gdzie jej szukac?

Jezeli znacie od[owiedz praktyczna , czekam.

Kiara :) :)

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:24:43 »
MEM HEI SHIN napisał:

BlOGOSC.  Co to jest naprawde ta blogosc i jak ja uzyskac praktycznie?
Czy dla kazdego znaczy ona cos innego? Czy jest zupelnie tym samym?
Z czym ja nalezy kojarzyc, czy z przezyciem fizycznym , czy tez czysto duchowym?
Poprost gdzie jej szukac?

Jezeli znacie od[owiedz praktyczna , czekam.


Dobre pytanie Kiaro. Pytanie o to, co chyba zawsze było określane
jako nirvana, shanti.
Tylko, że... na to pytanie jak uzyskać błogość, tak naprawdę, to nikt nie poda Ci gotowej recepty.
Jednak wiem dlaczego pytasz ? Bo odnosisz się w tej chwili do teorii Wintera i doszukałaś się jednej rzeczy. Doszukałaś się tego, że  w znacznej mierze Winter ma lub może mieć rację, tylko nie mamy zbytniego  pojęcia jak tą błogość uzyskać. ORME odpada, bo jest to źródło zewnętrzne, więc zostało nam tylko i wyłącznie źródło wewnętrzne.Ale, bądźmy uczciwi wobec siebie? Dalej nie wiemy jakich dokonać wyborów i jakich urzyć narzędzi, aby ową błogość uzyskać, czyli ''uruchomić'' źródło wewnętrzne, bo oto  nam przecie chodzi.
Czyli teorie zamienić w praktykę.
Winter wspomniał o ''słońcu w Kundalini'' , ale niec więcej na ten temat nie znalazłem oprócz tego stwierdzenia.Chyba, że ja nie  znalazłem, bo i tak może być.

Ale do tematu wrócimy, gdy nadejdzie na to odpowiednia i pora i czas.
Pozdrawiam

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:25:05 »

Leszek napisał:

Winter wspomniał o ''słońcu w Kundalini'' , ale niec więcej na ten temat nie znalazłem oprócz tego stwierdzenia.Chyba, że ja nie  znalazłem, bo i tak może być.

Witaj!
Przypomnij mi jeśli możesz o który fragment z tym słońcem chodzi. Jestem świeżo po poprawkach napisów do wykładów, może znajdę coś odpowiedniego u niego.... Napisy uzyskały (dopiero) wczoraj ostateczny kształt.


Chodzi o to?
{66812}{66970}(..)Zaczynasz tworzyć pojazd światła
{66981}{67054}który pozwala ci przejść|przez prędkość światła
{67076}{67207}i w końcu używasz centrum grawitacji|Ziemi i centrum grawitacji Słońca
{67222}{67304}jako serii "katapult"|dla twojej uwagi.
{67321}{67398}Więc ostatecznie jest to sposób|w jaki powiemy naszym wnukom
{67407}{67499}jak stajemy się gwiazdami|gdy dorastamy.


Tu są napisy do obu części filmu
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,51.0.html

A temat jest szeroki i Winter widzi go kompleksowo. Trudno jest przejść obojętnie obok takiego zjawiska...
A to dopiero fragmenty... Teraz będzie coraz bardziej praktycznie...

Pozdrawiam! :)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 08, 2011, 12:32:43 wysłana przez Leszek »

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:25:32 »
MEM HEI SHIN napisał:

Witaj!
Przypomnij mi jeśli możesz o który fragment z tym słońcem chodzi. Jestem świeżo po poprawkach napisów do wykładów, może znajdę coś odpowiedniego u niego.... Napisy uzyskały (dopiero) wczoraj ostateczny kształt.


W tej chwili nie dam rady technicznie  wskazać Ci, w którym odcinku Winter o tym wspomniał, bo musiał bym przelecieć znowu wszystko, aby to odnaleźć.Niemniej tak to odebrałem z kontekstu jego wypowiedzi i myślę, że odebrałem to prawidłowo, bo skąd by mi się coś takiego wogóle wzięło. A może sam go zapytaj jak możesz ( oczywiście przy okazji jakiegoś tematu ) co ma on na myśli w szerzszym znaczeniu - ''Słońce w Kundalini'' .

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:25:52 »
Kiara napisała:

No przestancie, to co Winter nazywa blogoscia jest znane od dawien dawna jako ekstaza duchowa , polaczenie Czlowieka przez czakre korony ze strumieniem milosci z poza przestrzeni astralnej.
Jak uzyskac takie polaczenie? To inna sprawa.... , po pierwsze musi zaistniec harmonia wewnetrzna w nas.
Czyli ( ja nazwe to energia slonca i ksiezyca) musi uzyskac calkowita rownowage,caly organizm musi byc idealnie oczyszczony , by przez merydiany mogla poplynac niesamowicie silna energia ze "slonca" i polaczyla sie z kundalini "ksiezycowa". Bo ona wowczas sie uwalnia, rzec mozna eksploduje.
Gdyby ta energia sie uwolnila , a cialo fizyczne nie bylo by oczyszczone ( przygotowane do jej przeplywu) nastapi samospalenie ciala materialnego.
Zwyczjne zwarcie , ktore wywola spalenie materi.
A jaki jest impuls , ktory wywola ten przeplyw i to polaczenie? zawsze ten sam... MILOSC , milosc budzi kundalini, nic wiecej, zadne usciski sila dotykow , ni inne techniczne sposoby tego nie czynia.
Zeby caly proces mogl zaistniec na skale przemiany w cialo zlote nasz wewnetrzny gral musi byc wypelniony energia milosci po brzegi, ona musi sie przelewac....
Dopiero wowczas moze zaistniec proces przemiany. Nie uczynia tego zadne cwiczenia, zadne oddechy ,naprawde nic.
Energie milosci w swoim wewnetrznym gralu uzyskuje sie przez prawe , godne zycie , pokonujac trudnosci etycznie z miloscia w stosunku do siebie i innych ludzi.
To jest jedna jedyna droga, innej nie ma, kto nia przejdzie dokona tego cudu.Gdy sam uzyska ten poziom , pojawi sie obik niego partner / partnerka z ktora dopelni dalszego ciagu. Dzieje sie to spontanicznie, podobne przyciaga podobne. Zadne plany , poszukiwania  , ni kalkulacje nie wchodza w rachube. Zwyczajnie , w tym nie ma miloscipelnej, sa oczekiwania, a to nie to samo.
Tak wiec jak to zwal , blogosc , ekstaza , czy milosc bezwarunkowa , jest to poziom milosci , ktory osiaga sie przez przezywanie codziennosci zycia , nie inaczej.

Kiara :) :)

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:28:01 »

Leszek napisał:

Kiaro, połączyłaś tu wiele rzeczy, które trzeba precyzyjnie rozróżnić, bo wszystkie są ważne...
Z każdym kolejnym filmem Dana wszystko będzie coraz jaśniejsze, bo widzę, że jest problem ze zrozumieniem jego przesłania...

Natomiast jeśli chodzi o dotyk, to baaardzo upraszasz.... Polecam więc:
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,21.msg612.html#msg612

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:28:25 »
Kiara napisała:

Te elemety podzielone przez Dana na pojedyncze fragmety tworza calosc naturalnego zachowania Czlowieka. Nie o to chodzi by technicznie opanowac sile dotyku ( mozna) ale w nim i tak i tak nie bedzie milosci , gdy nie masz jej w sobie.
Wszystko dzieje sie naturalnie spontanicznie, jezeli jestes delikatna pelna milosci osoba, dotyk to odda , nie trzeba sie uczyc sily dotyku sztucznie.
Owszem mozna poznawac techniczna strone ( jezeli komus jest niezbedny ten rodzaj wiedzy) wszystkiego.
Jednak programowanie technicznymi przygotowaniami naszego zycia kojarzy mi sie z tworzeniem ludzi robotow. A to nie jest ani przyjemne ani naturalne.
ktos chce poznac duchowo - uczuciowa  strone zycia  ludzi by skorzystac z niej w tworzeniu programow dzialania ( dla kogo na tym polu?), ludzie zachowuja sie tak spontanicznie.
Gdy darza kogos uczuciem , i sa sobie bliscy  w dotyku plynie cale spektrum uczuc.Tak bylo jest i bedzie, pieszczoty sa znane  nawet w ulturze zachodu . Maja one naprawde wplyw na ciala subtelne drugiego czlowieka.
Nie wiem co chce odkryc Dan? Bo ta wiedza istnieje od mometu stworzenia Czlowieka.

Kiara :) :)

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:28:46 »

Lucyfer napisał:

Cytat: Kiara
jezeli jestes delikatna pelna milosci osoba, dotyk to odda

Recepta na błogość ;)
1) http://img151.imageshack.us/img151/5462/elmira.jpg
RECEPTA NA BLOGOSC......

2)
3)

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:29:13 »
Kiara napisała:

Tak kazdy dotyka przez pryzmat osobistej wrazliwosci.Jak rozlegly jest ten dotyk? Czy jest tylko zawezony do   przestrzeni fizycznej, Czy tez kontakt naszych cial energetycznych tez trzeba uznac za dotyk?
A wowczas nie mamy juz bezposredniego wplywu na stymulacje sily dotyku.Dzieje sie to niezaleznie , zgodnie z rodzajem i sila naszej energii, ze specyfika naszej osobowosci.

Tak wiec co jest wazniejsze; dotyk materia na energie? Czy dotyk energia na materie?
Co i w jakich warunkach ksztaltuje rozwoj, a co zaweza go do bycia w okreslonej przestrzeni?

Kiara :) :)

Offline .

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 611
    • Zobacz profil
Odp: RECEPTA NA BLOGOSC......
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 23, 2010, 12:30:19 »
eljasz napisał:

co cię spotka po filozofii błogości  fragment z
http://www.rozmowy.all.pl
spowiedzi mężczyzn z kręgu dobrze zarabiających.

Przyjemności seksualnie nie pochodzą z działania neuroprzek.............
kom. od eljasz
---------------------

Wywiad udzielony przez dr Lubomirę Szawdyn w czasopiśmie charaktery 10.2010 str.99 - fragment.
wywiad dotyczy męskości w obecnym wydaniu.
red. pytający  Ale przecież muszą zarabiać aby utrzymywać rodziny.
Lubomira Szawdyn - To nie ma nic wspólnego z rodziną, to jest pogoń za luksusem. Świat , który oglądam oczami moich pacjentów jest przerażający i niesłychanie bolesny.
Do mnie przychodzi bardzo dużo ludzi uciekających z dużych korporacji. Mężczyźni próbujący być tam mężczyznami, chcący tam założyć rodzinę, mieć dzieci, natychmiast są kasowani przez młode wilki, wykorzystujący każde potknięcie - liczy się tylko wyścig, rywalizacja, donosy, korupcja.
Włosy stają dęba na głowie. A człowiek nie jest do tego stworzony. Człowiek jest stworzony żeby żyć. A tam mężczyzna wykastrowany jest ze swojej męskości, która polega przecież na byciu mężem i ojcem.
Wsadzony jest w garnitur singla, bo tylko singiel może zrobić karierę - i po prostu obumiera.
Idąc do korporacji , automatycznie blokuje możliwość rozwoju w swoim życiu.
Nie można mieć 24 godzin zajętych pracą , jednocześnie znaleźć czas na życie. Młodzi mówią: "pójdę tylko na parę lat, zdobędę doświadczenie, będę miał świetne CV." Ale jak posmakuje tamtego smrodu, smrodu kasy, smrodu władzy, tego obrzydliwego smrodu posiadania, to pozostają w tym diabelskim kręgu i jałowieją.
Tylko niektórzy przychodzą do mnie, szukając pomocy.
red. Z jakimi problemami zgłaszają się obecnie mężczyźni? Czy coś się zmieniło w ciągu tych 40 lat Twojej praktyki?
- W tej chwili po prostu zalewa mnie hazard , seksoholizm. Za każdym razem jest taki sam scenariusz, nie mogę spać, nie jestem cały czas poirytowany, nie mogę wytrawić w jednym związku, każdy mi się rozpada, nie mogę sobie poradzić w pracy, mam wahania nastroju, raz jest dół , raz jest góra, nic mi się nie chce, mam kłopot z koncentracją uwagi. z tym przychodzą mężczyźni.
Nie wiedzą że są uzależnieni?
- Nie mają zielonego pojęcia, że są seksoholikami. To że biegają od agencji do agencji, że mają przypadkowe kontakty seksualne, że płacą prostytutkom - zwalają na garb nadmiernej pobudliwości: taki jestem, ale to nie jest uzależnienie przecież.
Ostatnio miałam wstrząsające spotkanie z żonami seksoholików. Trudno sobie wyobrazić życie z kimś kto myśli tylko o jednym, kto onanizuje kilkanaście razy. A przecież w tych domach są też dzieci, one też to widzą. Seksoholizm upadla człowieka bardzo szybko, zamienia go w przedmiot. Ci mężczyźni nie mogą pracować, nie mogą żyć normalnie, bo obsesyjne myślenie tylko o swoim penisie i rozkoszach seksualnych zabija mózg.

Każde uzależnienie do tego prowadzi.
- Ale przy uzależnieniach dotyczących popędów dzieje się to błyskawicznie, od razu są zaburzenia koncentracji i wszelkie przepływy kreatywności gdzieś się zapadają.
Człowiek dotychczas bogaty intelektualnie i wewnętrznie staje się pusty. Jego myślenie zawęża się do jednego tunelu, idzie torem wyuczonych, automatycznych czynności.
Nie jest w stanie skupić się na niczym innym. Seksoholizm to nowe uzależnienie, czy o tym się po prostu nie mówiło?
- Seksoholicy byli zawsze ale mówiło się "dziwkarze", "puszczalskie", był inny język. Były osoby bardziej pobudliwe seksualnie, które potrzebują więcej przyjemności erotycznych.
Później byli erotomani. Potem pojawił się przemysł erotyczny, generujący ogromne pieniądze. Cały rynek wizualny, medialny, zachęcający , stymulujący - nie wszyscy potrafią się temu oprzeć..
Kiedyś niektórzy mężczyźni od czasu do czasu "szli na baby", albo mieli "skoki na boki", a w tej chwili przy tym zalewie seksu bardzo cienka jest granica, kiedy już skok zamienia się w przymus skakania.
 A może to nie tylko rynek? Może to tkwi we wzorcu samca, udowadniającego swoją męskość ilością odbytych kopulacji?
- Tego typu wzorce istnieją w świecie zwierząt, a my jesteśmy ludźmi. Powinniśmy się kierować określoną hierarchią wartości.
Jeżeli jestem w zgodzie ze sobą, w zgodzie ze swoimi normami społecznymi i rodzinnymi, to mi do głowy nie przyjdzie zajmowanie się swoim siusiakiem.
a jak nie mam wartości to gonię za posiadaniem i rządzą.
Ta żądza zrobienia sobie dobrze, pogoń za przyjemnością, napędza wielu ludzi. Mimo, że psychologia, socjologia, filozofia mówią że to szczęścia nie daje - nikt tego nie słucha.