ŚWIĘTA GEOMETRIA => 1) Falowe podstawy geometrii => Wątek zaczęty przez: Lady F on Styczeń 23, 2014, 20:20:13



Tytuł: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 23, 2014, 20:20:13
Od dluzszego czasu zajmuje sie teoria falowa. Sa na ten temat rozne opcje, ale tym watkiem proponuje wiedze (rozsiana w roznych tematach) zjednoczyc. Tak, aby zwykly uzytkownik wiedzial dokad isc, gdy na prawde zacznie interesowac sie teoria falowa.
Osobiscie od paru tygodni (w czasie wolnym) zajmuje sie tym tematem, ale... co rusz zagladam tu na Forum" jak widzi to SasQ" :mysl:

Wiec, postanowilam utworzyc taki watek i oczywiscie kontynuowac, abym juz nie musiala robic notatek, cytatow (ktorych potem nie mozna odnalezsc), ale bazowac na tym co jest, tylko troszke ukierunkowac.

Moja koncepcja polega na wyszukaniu z tekstow Forum tych, ktore dotycza fal.

I zamiast dyskusji zaczynam - choc bede kontynuowac - od tego :

SasQ -

Czas.

"Ale jest coś jeszcze. Coś, co umyka praktycznie wszystkim fizykom z głównego nurtu (zwłaszcza, gdy snują teorie o możliwości podróży w czasie):
Gdy mówimy, że coś zajęło "rok czasu", to tak naprawdę mamy na myśli fakt, że Ziemia przemieściła się dookoła całej swojej orbity. Gdy mówimy, że coś zajęło "dobę", to chodzi nam o to, że jakiś punkt na powierzchni Ziemi zatoczył pełne koło wokół jej osi obrotu. Gdy mówimy, że spotkamy się "za godzinę", to znów chodzi o obrót Ziemi o 15 stopni kątowych, lub jedno pełne okrążenie dużej wskazówki na tarczy naszego zegarka. Jeśli Twój zegarek nie ma wskazówek, lecz wyświetla cyferki, to mówiąc "za godzinę" mówisz tak naprawdę o kilku miliardach drobnych oscylacji kryształu kwarcu i miliardach okrążeń elektronów w rezonansowym obwodzie elektrycznym, w którym płyną.
A więc w tych wszystkich metodach pomiaru za każdym razem, gdy mierzysz czas, tak naprawdę mierzysz przestrzeń! Szok Mierzysz ruch jakiegoś wzorcowego obiektu (np. Ziemi, wahadła zegara, wskazówki na jego tarczy, elektronu w atomie itp.), a następnie porównujesz inne ruchy z tym wzorcowym ruchem. Niestety ze względów historycznych ten dystans zwany "czasem" mierzymy zupełnie innymi jednostkami, niż to, co zazwyczaj nazywamy "przestrzenią". To tak, jakbyśmy kierunki północ-południe mierzyli w metrach, ale wschód-zachód mierzyli w milach morskich, bo nasze okręty zazwyczaj pływały w tym kierunku Mrugnięcie

Tak więc gdy fizycy podają wzór na prędkość jako v = S / t (prędkość to stosunek przebytej drogi do czasu, jaki był na to potrzebny), i mierzą go w metrach na sekundę, to tak naprawdę mogliby równie dobrze zapisać go tak: v = S1 / S2, gdzie S1 to odległość, jaką przebyło badane ciało, a S2 to odległość, jaką przebył nasz wzorcowy obiekt wyznaczający czas (np. wahadło zegara). Mogliby też równie dobrze wyrazić prędkość w metrach na metr: metrach przebytych przez np. samochód, przypadających na każdy metr przebyty przez nasze wahadło."



c,d.n.

edit: celowo nie podaje linkow, aby nie zaczynac "blednego kola" //dane sa do sprawdzenia przez Administracje//.

Gestosc i materia.

"Tak więc by mierzyć ilość materii, nie wystarczy ocenić jej objętość. Bo w tej samej objętości można zmieścić różne ilości materii. Mówimy wtedy o różnej gęstości. Np. śnieg zajmuje więcej przestrzeni, niż woda powstała z jego roztopienia, ale materii jest tam nadal tyle samo. Podobnie dwa chleby mogą "na oko" mieć jednakową wielkość, ale jeden z nich będzie mieć mniej "chlebowej materii", bo w środku będzie miał wielki bąbel powietrza :P Żeby nie dać się nabrać, trzeba dodatkowo zważyć taki chleb. Bo okazuje się, że ciężar ciała jest jakoś powiązany z ilością materii w nim zawartej. Dwa razy więcej ciasta chlebowego waży również dwa razy więcej. W tej samej objętości wiadra można zmieścić więcej wody w postaci płynu, niż w postaci śniegu, co łatwo sprawdzić "na wagę". Jeśli coś zajmuje tyle samo miejsca, ale więcej waży, to znaczy, że w tej samej przestrzeni upchane jest więcej materii, czyli ma ona większą gęstość

Ważenie to nic innego, jak sprawdzanie, ile siły potrzeba na powstrzymanie przyciągania ziemskiego (siły, z jaką Ziemia przyciąga do siebie tę materię). Ciężar jest siłą, która zależy od masy ciała (ilości materii w nim zawartej): obiekty posiadające "więcej materii" są przyciągane z większą siłą w stronę Ziemi."


Fale materii



Jeśli przyjrzysz się ośrodkom fal mechanicznych (woda, powietrze, ziemia, metale... ach, te żywioły... Mrugnięcie), i owym cząstkom, z których się one składają (atomom), to zauważysz, że te atomy wcale nie są małymi piłeczkami: one same składają się z fal (kwantowych fal materii), które już rozchodzą się w pustej przestrzeni, podobnie jak światło. Uczeni przez bardzo długi czas nie zdawali sobie z tego sprawy. Niektórzy teoretyzowali, że tak właśnie może być (np. Louis de Broglie), ale dopiero eksperymenty Davissona i Germera potwierdziły tę hipotezę.

A więc znów trafiamy w to samo miejsce: pustej przestrzeni, która potrafi falować. Choć współcześnie fizycy z głównego nurtu odrzucają już ideę Eteru jako bzdurę, ów Eter wciąż straszy zza grobu i wydaje się być nie do uniknięcia. Falująca pusta przestrzeń wydaje się być tym, co spaja wszystkie inne zjawiska falowe. Choć fale mechaniczne kołyszą atomami, to same te atomy są falami pustej przestrzeni. Więc fale mechaniczne to tylko coś w rodzaju "modulacji" nałożonych na te najbardziej podstawowe, kwantowe "fale nośne". A pusta przestrzeń wydaje się być tym ostatecznym ośrodkiem, w którym wszystko inne się rozgrywa."

Więc dlaczego naukowcy potrzebują zapadania się funkcji falowej?

Ponieważ poczynili oni błędne założenia kilka kroków wstecz, które doprowadziły ich do błędnych wniosków, na których następnie opierają swoje następne interpretacje. Tymi błędnymi założeniami są interpretacja probabilistyczna funkcji falowej oraz wiara w punkowe cząstki. Te założenia są błędne, a (jak pewnie wiesz z logiki) z błędnych założeń możesz wyciągnąć dowolne wnioski, prawdziwe lub fałszywe. Możesz udowodnić cokolwiek tylko zechcesz, bez względu na to, jak bardzo dziwaczne, gdy twoje założenia były błędne. I właśnie to dzieje się obecnie w Fizyce Kwantowej.

A dlaczego interpretacja probabilistyczna jest fałszywa?
Ponieważ to wcale nie jest prawdopodobieństwo! W żaden sposób nie przypomina matematycznej koncepcji prawdopodobieństwa. Przykładowo, w matematyce gdy mierzysz  prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia A i zdarzenia B, i te dwa zdarzenia są współzależne od siebie, to ich rozkłady prawdopodobieństwa się sumują. Lecz gdy zrobisz to samo z funkcjami falowymi, to ich "prawdopodobieństwa" (kwadraty funkcji falowych) nie sumują się! Zamiast tego one interferują. Możesz zaobserwować typowe prążki interferencyjne klasycznie kojarzone z falami. Zamiast sumować prawdopodobieństwa, musisz sumować amplitudy funkcji falowych, podobnie jak w przypadku każdych zwyczajnych fal. Sumowanie prawdopodobieństw, które działało w statystyce matematycznej, nie działa dla "prawdopodobieństw" funkcji falowych.
Więc po co nazywać je "prawdopodobieństwem", jeśli nim nie są?
Ponieważ naukowcy potrzebują cząstek. Więc wciskają je tam pod te funkcje falowe i traktują funkcję falową jak "prawdopodobieństwo znalezienia tej punktowej cząstki w danym miejscu przestrzeni i w jakimś momencie czasu". Potrzebują cząstek, ponieważ przywykli do nich przez cały ten czas używania ich w swych teoriach, i teraz trudno jest im się z tego wycofać. Ich wiara w punktowe cząstki jest silniejsza, niż prawda, jaką przyroda objawia przed nimi.

Pamiętaj jednak, że interpretacja probabilistyczna jest tylko jedną z wielu. I jest ona jedynie interpretacją eksperymentów, a nie ich właściwymi wynikami. Istnieją też inne, porzucone interpretacje, które również mogą być poprawne (i są).

Do dnia dzisiejszego znalazłem wiele przykładów obalających interpretację probabilistyczną. O jednej z nich wspomniałem już powyżej (to amplitudy funkcji falowych się dodają, a nie ich "prawdopodobieństwa"). Jako inny przykład rozważ orbital atomowy "2p", który ma kształt dwóch półkul: dwa oddzielne płaty rozdzielone płaszczyzną, na której "prawdopodobieństwo znalezienia elektronu" jest równe zeru. Dokładnie tak: punktowy elektron nigdy nie może być znaleziony nigdzie na tej powierzchni!. Jest to więc dla niego bariera nie do przekroczenia. Mając to na uwadze zastanów się teraz, w jaki sposób ten nasz nieszczęsny elektron miałby przeskoczyć na drugą stronę tej bariery, by "odbębnić" pozostałe 50% prawdopodobieństwa przebywania tam? Przecież nie może przekroczyć bariery dzielącej płaty, więc jakim cudem miałby się znaleźć po drugiej stronie? Lecz teoria wymaga, a eksperymenty potwierdzają, że kształt tego orbitala to rzeczywiście dwa płaty, a nie jeden. Co więcej, w jaki sposób taki orbital miałby się składać z dwóch oddzielnych, nie połączonych niczym płatów i zachować swoją strukturę, zamiast rozlecieć się na dwa kawałki? Co trzyma te płaty w kupie i nie pozwala im się rozlecieć?
Lecz jeśli zamiast tego użyjesz interpretacji falowej, wszystko jest w porządku i trzyma się kupy: Orbital jest podobny do wzorca fali stojącej na powierzchni membrany bębna (lecz w tym przypadku jest trójwymiarową strukturą w przestrzeni). A każda fala stojąca ma węzły, które są miejscami nie drgającymi. Powierzchnia podziału jest właśnie takim węzłem: amplituda drgań jest tam zerowa (nie drga). Lecz nie powstrzymuje to fali od wibrowania po obu stronach tego węzła. Fale tak mają. To zjawisko jest znane każdemu, kto studiuje zjawiska falowe. Nie ma w nim nic niezwykłego. Orbital nie rozpada się, ponieważ to przestrzeń trzyma go razem - ta sama przestrzeń, która stanowi drgający elastyczny materiał, z którego zbudowane są owe fale stojące orbitala.

Więc gdzie się podziewa cząstka punktowa?
Nie ma jej! :P Jest tylko fala. Cała struktura przestrzenna orbitala jest elektronem sama w sobie. Jest przestrzennie rozciągła. To jak pytać, w którym miejscu znajduje się słoń. Czy znajduje się on w miejscu, gdzie ma głowę? A może tam, gdzie ma trąbę? Duzy usmiech Albo tam, gdzie stoją jego nogi? A może ogon? Nie! Słoń jest we wszystkich tych miejscach naraz, bo jest przestrzennie rozciągły, nie jest punktem. To samo odnosi się do struktur falowych w przestrzeni. W przyrodzie nie występują punkty. One są tylko w abstrakcyjnej matematyce.

Tak więc Wszechświat nie potrzebuje się "rozgałęziać" w momencie pomiaru. Pomiar to po prostu wymiana energii. A w przypadku fal wymiana energii oznacza zachodzenie rezonansu - częstotliwości fal muszą być podobne, lub harmoniczne. Jeśli nie są, po prostu przenikają się na wskroś bez oddziaływania na siebie, tworząc jedynie prążki interferencyjne. Lecz gdy ich częstotliwości są zbliżone, zaczynają oddziaływać ze sobą i wymieniać się energią (częstotliwością), co rozprasza typowy wzorzec interferencyjny i wytwarza coś innego: modulację. Gdy zmieszasz ze sobą odpowiednią ilość fal, możesz uzyskać rozkład Gaussa.

Zasada nieoznaczoności Heisenberga może być łatwo zrozumiana z punktu widzenia falowego:
Gdy masz prostą falę harmoniczną, np. sinusoidę lub cosinusoidję, jest ona idealnie okresowa i rozciąga się w nieskończoność z obu końców. Ma całkowicie określoną częstotliwość (energię) i długość fali (odwrotność pędu), lecz gdy spróbujesz zapytać "W którym miejscu znajduje się ta fala?", nie możesz odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ ona jest "wszędzie". Nie jest zlokalizowana w żadnym konkretnym miejscu. By uczynić ją bardziej zlokalizowaną, musisz domieszać do niej inną falę o nieco innej częstotliwości. Wtedy uzyskasz dudnienie: wynikowa częstotliwość takiej dudniącej fali będzie średnią sumą częstotliwości składowych, za to jej obwiednia będzie mieć częstotliwość, która jest różnicą częstotliwości składowych. Otrzymasz węzły w określonych miejscach fali. Ale teraz masz już dwie częstotliwości (dwie energie) zmieszane razem, więc nie możesz już stwierdzić, którą konkretnie częstotliwość (energię) posiada ta fala. To dlatego, że ona nie posiada żadnej konkretnej częstotliwości: posiada obie składowe częstotliwości naraz. Jest ich mieszaniną. W ten sam sposób sygnał radiowy jest mieszaniną wielu częstotliwości rozmieszczonych wokół głównej częstotliwości nośnej. Jest "superpozycją" (złożeniem) tych wszystkich częstotliwości. Ciekaw jestem, dlaczego fizycy kwantowi nie stosują tego samego nazewnictwa konsekwentnie również dla sygnałów radiowych :P
Gdy zaś zmieszasz odpowiednio dużo częstotliwości składowych, dudnienie zawęża się wokół pewnego centralnego miejsca i staje się paczką falową, przypominającą koralik, którą nazywamy "cząstką". Jej obwiednią jest dokładnie rozkład Gaussa. Więc możesz dość dobrze określić jego granice wokół pewnego centralnego miejsca, z większą lub mniejszą dokładnością. Im więcej częstotliwości zmieszasz ze sobą, tym węższy powstanie pakiet falowy. Bardziej zbliżony do "punktowego", jeśli wolisz. Więc teraz jesteś już dość pewny co do jego położenia w przestrzeni, lecz wysoce niepewny co do energii i pędu, ponieważ zmieszałeś wiele różnych częstotliwości, by go otrzymać. Problem z fizykami kwantowymi jest taki, że domagają się tam pojedynczej częstotliwości (energii) i pojedynczego położenia dla cząstki punktowej. Wymaganie to nie może jednak zostać spełnione przez Naturę, ponieważ to tak nie działa: Gdy jesteś bardziej pewny co do położenia (pakiet falowy jest węższy, skupiony na mniejszym obszarze), to masz również więcej różnych częstotliwości zmieszanych razem, zamiast pojedynczej częstotliwości (energii). I odwrotnie: gdy masz tylko jedną częstotliwość, pakiet falowy musi być nieskończenie rozciągnięty, więc nie możesz określić żadnego konkretnego miejsca, w którym by się znajdował (podobnie jak to było ze słoniem). On nie jest "tu"; jest "wszędzie". To wszystko można analizować za pomocą transformacji Fouriera, które pokazują rozkład częstotliwości składowych (widmo) dla danej paczki falowej.

Rezonans.

"I zupełnie tak samo jest z "grą komputerową", w której żyjemy, i nazywamy Wszechświatem: Obiekty uformowane całkowicie z pustej przestrzeni mogłyby bez trudu przenikać się nawzajem. I rzeczywiście fale tak właśnie robią w większości przypadków: przenikają się. Taka sytuacja jest dla nich domyślna, naturalna. Aby mogły sprawiać dla nas wrażenie materialnych, i żeby nie przenikały się nawzajem, muszą ze sobą jakoś oddziaływać, różnymi siłami, wzajemnie się wyhamowując, gdy zanadto się do siebie zbliżą. W przypadku fal dzieje się tak, gdy mają podobną częstotliwość. Wtedy zachodzi zjawisko REZONANSU. Gdy fale wibrują na zbliżonych częstotliwościach, mogą wymieniać między sobą energię, czyli oddziaływać ze sobą za pomocą siły; "wyczuwać się" nawzajem. Na podobnej zasadzie, jak struny głosowe śpiewaczki operowej mogą przypadkiem wibrować na podobnej częstotliwości, jak kieliszek na stole, i wtedy dzięki rezonansowi zaczną między sobą wymieniać energię: kieliszek przechwyci energię ze strun głosowych śpiewaczki i wpadnie w drgania, które mogą być słyszalne dla nas, albo nawet spowodować, że kieliszek się roztrzaska. Zadziała to tak, jakby z gardła śpiewaczki wyleciało coś "materialnego" i "uderzyło" w kieliszek. Czasami nawet da się odczuć ten rezonans także od strony nadawcy: gdy trafisz na właściwą częstotliwość i nagle czujesz, jakby coś "wysysało" Twoją energię Uśmiech Podobne zjawisko znane jest radiowcom: gdy wiele odbiorników radiowych sprzęgnie się częstotliwościowo z nadajnikiem, czasami da się zmierzyć gwałtowny spadek mocy nadajnika, jakby ktoś wysysał z niego energię. Dzieje się tak właśnie dlatego, że sprzężenie częstotliwości (rezonans) tworzy jakby bezpośredni kanał wymiany energii między nadawcą a odbiorcą, umożliwiając jej swobodny przepływ.

I teraz wracając do pytania "czy fale są materialne?".
Fale same w sobie nie są materialne. To jedynie zmarszczki uformowane z pustej przestrzeni. Mogą się swobodnie przenikać.
Ale gdy fale drgają na podobnych częstotliwościach i wpadną ze sobą w rezonans, wtedy zaczynają ze sobą wymieniać energię, czyli oddziaływać siłami (bo siła to zmiana w energii, F = dE/dx). A gdy oddziałują siłami, by wyhamowywać się nawzajem i utrzymywać na dystans, przestają już tak łatwo się przenikać, co daje nam wrażenie ich materialności.

Właśnie to miałem na myśli, gdy napisałem, że obiekty materialne nie mogą same się składać z materii. Albo inaczej: to, co stanowi materię, samo nie może być materialne. Musi być mechanizmem, który wywołuje wrażenie materialności."





Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Styczeń 24, 2014, 12:05:29
Wiele ludzi mówi mi, że wiem tyle ciekawych rzeczy, że powinienem napisać o tym wszystkim książkę. Podoba mi się ten pomysł i już nie raz próbowałem się za to zabrać, ale zabrać się nie mogę :-P Jakoś tak się dziwnie składa, że ilekroć zaczynam spisywać to, co już wiem, automatycznie zaczynam drążyć tematy, których jeszcze nie rozwiązałem do końca, i moje myśli odbiegają daleko daleeko... i zamiast pisać książkę, zaczynam kolejne rozkminy ;-J  Zgłębianie nowej wiedzy zabiera sporo czasu i nie wystarcza go już na spisywanie tego wszystkiego, co już udało mi się wykminić :-P  Dlatego nieraz mówię, że przydałby mi się jakiś skryba, który by za mną łaził i spisywał wszystko, nad czym aktualnie kminię :) A tu proszę: wchodzę na forum i widzę, że tu ktoś zbiera moje teksty do kupy :) Czyżbyś kandydowała na stanowisko mojego skryby? :D

W sumie fajnie, że mi przypomniałaś te tematy, bo ostatnio porządkuję sobie moje archiwa rozmów z Gadu-Gadu, w których różni ludzie pytali mnie o różne rzeczy, a ja im je wyjaśniałem. Nazbierało się tego sporo, może nawet uzbierałaby się z tego już jakaś książka ;) tylko trzeba by było to jakoś zebrać do kupy, wyedytować, posklejać w jakiejś sensownej kolejności, w jedną spójną całość. Byłoby to dobre, bo np. są tam rzeczy, których nie wyjaśniałem tutaj. No i mógłby to być jakiś sposób na ogarnięcie tego wszystkiego. I już nawet ostatnio zacząłem to robić, gdy przez połowę grudnia byłem odcięty od Internetu ;-J

Jednym ze źródeł tekstów do tej kompilacji miały być także moje posty z tego forum, w których wyjaśniałem teorię falową różnym ludziom. Bo jakoś tak lepiej mi to idzie, gdy ludzie zadają pytania i mogę reagować na bieżąco na ich wątpliwości, niż gdy piszę tak "do nikogo" (do pustej kartki/ekranu). Dlatego nie ukrywam, że traktowałem to forum jako swego rodzaju "poligon doświadczalny", by podczas rozmów przygotować sobie materiały do publikacji na swojej stronie, a być może nawet ostatecznie jako książki lub DVD.

Ma to też niestety swoje minusy: Pod gradobiciem pytań trudno się skoncentrować na jednej rzeczy i zachować sensowną kolejność, więc często robi się z tego jeden wielki mętlik :-P No ale lepsze to, niż nic. Przynajmniej zbiera się jakiś materiał, który można później próbować jakoś uporządkować.

O tym czasie to już jakiś czas temu zacząłem pisać artykuł, bo zebrałem sobie już materiał z kilkunastu rozmów na Gadu-Gadu, tylko muszę to jeszcze doszlifować i posklejać w sensowną całość. Miałem też w nim wykorzystać to, co pisałem tutaj na forum, więc dzięki wielkie, że znalazłaś go dla mnie i podsunęłaś pod sam nos ;) Fajny zbieg okoliczności :) Może to znak od Wszechświata, żebym go wreszcie dokończył  :czas:

Dobry pomysł ze zbieraniem tego w jednym miejscu, na pewno się to do czegoś przyda i łatwiej będzie to znaleźć. Jedyny problem, jaki wciąż pozostaje, to porządek: O wiele lepiej byłoby, gdyby to uporządkować w jakiejś sensownej kolejności, niż tak wrzucać "na wyrywki" i przeplatać ze sobą różne tematy, bo wtedy niewiele się to różni od formy oryginalnej dyskusji. No ale to już mogę zrobić chyba tylko ja sam...

Co do linków do oryginalnych postów, to może jednak warto je podawać, bo wtedy łatwiej będzie mi (i pewnie innym też) je znaleźć w przepastnych archiwach tego forum, w kontekście dyskusji, w których się pojawiły. Lepsze chyba linki niż powielanie tej samej treści na wielu różnych stronach.

Napisałem tę odpowiedź, by Ci uświadomić, że ja też pracuję już nad uporządkowaniem tych tekstów, więc nie trudź się nad tym jakoś przesadnie ;) Wystarczy, jeśli ograniczysz się do wyławiania takich ciekawych fragmentów i zbierania ich tutaj, by łatwiej mi było je znaleźć. Wtedy już będę mógł sam zająć się ich dalszym porządkowaniem.

PS1: Nie wszystko, co opisuję na tym forum, jest oryginalną teorią falową, nad którą pracował dr Milo Wolff. Wiele z tego to moje własne rozkminy na te tematy. Są też takie, które są częścią oficjalnej Nauki z głównego nurtu i nie są moimi własnymi odkryciami. Warto byłoby te rzeczy rozgraniczać, żeby np. nie nazywać "teorią falową" czegoś, co nią nie jest.

PS2: Czy masz coś wspólnego z "Fair Lady", która kiedyś bywała na tym forum? Twój pseudonim brzmi podejrzanie podobnie ;)


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 24, 2014, 12:43:36
Wspominalam juz powyzej, ze zajmuje sie teoria falowa ale w przypadku fal skalarnych. Zaczelam interesowac sie tym zagadnieniem juz dosc dawno, ale wciaz brakowalo mi podstaw, aby zrozumiec teorie fal. Sam Internet to nie wszystko, choc robie notatki, na zasadzie selektywnej.
I tak po wielu miesiacach ogarnelam jako tako to zagadnienie. Wiele pomogly mi wlasnie Twoje SasQ tlumaczenia.
I aby nie szukac wciaz po Forum, bo nie zawsze wyszukiwarka podaje wszystko, a pamiec jest zawodna, postanowilam wycytowac fragmenty, ktore mnie najbardziej interesuja.
Oczywiscie idealnie byloby, gdyby byl tam jakis porzadek, system, ale dla mnie i to jest zadowalajace.
Na skrybe nie nadaje sie ;), wole pelnic role konsultanta.

Akurat ogladalam wyklad Prof. Konstantina Meyl'a, szkoda, ze w wiekszosci wylacznie po niemiecku, sa jednak tablice w jezyku angielskim. To on zainspirowal mnie poprzez swoje prace i wyklady do zglebienia tego tematu.
//Wyklad Profesora wstawie zaraz do innego watku, niech bedzie w bibliotece Forum//.

Mam jeszcze pare rozdzialow do przerobienia, a gdy juz bede gotowa, dopisze nowy watek o Teorii Fal Skalarnych, i wtedy bede odwolywac sie do ogolnej teorii falowej, a dzieki zebraniu w jednym miejscu wazniejszych terminow i opisow, oraz przemyslen i tlumaczen, praca moja bedzie przejrzystsza no i ulatwiona.

SasQ, gdy masz jakies ciekawe teksty, ktore juz niekoniecznie zahaczaja o absolutne podstawy to bardzo uciesze sie, gdy wlasnie tu w tym watku to napiszesz. Z gory dzieki!

A moze masz cos ciekawego na temat sprzezenia fali, bo to teraz mam na warsztacie i dosc rozlegly temat.

Pozdrawiam serdecznie! Lady F.



Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Styczeń 24, 2014, 13:23:14
Sam Internet to nie wszystko, choc robie notatki, na zasadzie selektywnej. (...) I aby nie szukac wciaz po Forum, bo nie zawsze wyszukiwarka podaje wszystko, a pamiec jest zawodna, postanowilam wycytowac fragmenty, ktore mnie najbardziej interesuja.

Dobra strategia. Od siebie dodam, żebyś starała się też szukać na zasadzie negatywnej: szukaj dziur w całym ;) Tematów, które wszyscy jakoś dziwnie omijają szerokim łukiem. Miejsc wyraźnego oporu, przy którym każdy zbacza z obranej ścieżki i skręca w bok, by nie wejść na "zakazane tereny". Tematów przemilczanych. Braków w oficjalnej wiedzy. Brakujących/zamalowanych stron w książkach, lub nawet czasem perfidnie zasłoniętych jakimś łapskiem, jak te tutaj od Google:

(http://sasq.comyr.com/Stuff/Jajca/GoogleHand1.jpg)(http://sasq.comyr.com/Stuff/Jajca/GoogleHand2.jpg)

W ten sposób można nieraz trafić na ślad ciekawych informacji ;-> gdy się już wie, czego szukać. A często można to rozpoznać po kształcie dziury ;)

I tak po wielu miesiacach ogarnelam jako tako to zagadnienie. Wiele pomogly mi wlasnie Twoje SasQ tlumaczenia.

Spoko ;) Miło słyszeć, że na coś się przydałem ;)

Akurat ogladalam wyklad Prof. Konstantina Meyl'a, szkoda, ze w wiekszosci wylacznie po niemiecku, sa jednak tablice w jezyku angielskim.

Hmm... dziwne, wydawało mi się, że gdzieś kiedyś widziałem jakiś jego wykład po angielsku też, albo przynajmniej z napisami. Jeśli jednak o niego chodzi, to mam na dysku nagranie video z jego wystąpienia na zeszłorocznej konferencji NPA, i jest ono w całości po angielsku. W sumie mówi tam to samo, co wszędzie, ale jeśli jesteś zainteresowana, to może uda mi się to gdzieś uploadować, tylko muszę zobaczyć jaki to ma rozmiar, bo to bite 2 godziny wykładu z tego co pamiętam :-P

No i na jego stronie internetowej (http://www.meyl.eu/) jest też kilka pokaźnych książek po angielsku (http://www.meyl.eu/go/index.php?dir=30_Books&page=1&sublevel=0) ;)

To on zainspirowal mnie poprzez swoje prace i wyklady do zglebienia tego tematu.

No, niektóre rzeczy, które mówi, wydają się ciekawe, i zgadzają się z grubsza z tym, co można wywnioskować z teorii falowej, którą ja się zajmuję. Np. fale podłużne faktycznie mogą rozchodzić się w danym ośrodku z inną prędkością (także szybszą), niż fale poprzeczne. Fale elektromagnetyczne, jakie znamy oficjalnie (światło, fale radiowe), to w dużej mierze fale poprzeczne: drgają w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzą. Jeśli udałoby się w tym samym ośrodku (przestrzeni, Eterze) wytworzyć fale podłużne, mogłyby one się rozchodzić z inną prędkością, być może nawet wyższą, niż znana nam prędkość światła w próżni. Oryginalne cewki Tesli miały spory potencjał, by takie fale podłużne wytwarzać, bo były zakończone metalową kulą, która była pompowana ładunkiem elektrycznym, więc pole elektryczne wokół niej zachowywało się jak pulsujący balonik. Nie wiem czy zauważyłaś, ale wszystkie projekty cewki Tesli lansowane obecnie (także sprzedawane jako gotowe zestawy do samodzielnego montażu) zamiast tej kuli mają torus, co niestety niweczy cały efekt ;-P (Ciekawe, czy to może być robione celowo?... )

Moja wiedza na temat fal mówi mi jednak, że nie da się wytwarzać tylko jednego rodzaju fal bez wytwarzania tego drugiego. Bo gdy np. w zwykłej antenie dipolowej (pręt metalowy) przerzucasz ładunek elektryczny tam i z powrotem między jej końcami, wzdłuż anteny, to owszem, pole elektryczne wokół niej też będzie się bujać w górę i w dół (a pole magnetyczne wirować na przemian dookoła anteny). Ale jeśli spojrzymy na tę samą antenę od góry, to zobaczymy, że pole elektryczne przybliża się do nas i oddala, więc powinny tam powstawać fale podłużne. Po prostu nie mieliśmy dotąd żadnej metody na ich wykrywanie, bo od czasów Hertza wszystkie anteny mają tę samą konstrukcję dipola, i potrafią wykrywać jedynie fale oscylujące poprzecznie wzdłuż pręta. Nie są w stanie wykryć fal podłużnych. Do tego potrzebny jest już zupełnie inny rodzaj anteny, i już od jakiegoś czasu myślę nad tym, jak taka antena powinna wyglądać, by mogła odbierać fale podłużne.

W teorii Meyla nie trzyma mi się jednak kupy jedna rzecz: raz mówi o falach skalarnych, innym razem o falach podłużnych. A to przecież nie jest to samo. Fale podłużne są falami wektorowymi. Mają określony kierunek drgań. Fale skalarne zmieniają wartość w każdym punkcie przestrzeni, bez określonego kierunku drgań. Jedyna zgodność między nimi to taka, że fal skalarnych nie da się polaryzować, i tak samo jest z falami podłużnymi. Polaryzacja dotyczy jedynie fal poprzecznych, bo drgają w innym kierunku niż ten, w którym się rozchodzą.

Mam jeszcze pare rozdzialow do przerobienia, a gdy juz bede gotowa, dopisze nowy watek o Teorii Fal Skalarnych

Fajnie :) W sumie to nigdy jakoś nie miałem czasu, by się przyjrzeć dokładniej pracom Meyla (od strony konkretnych wzorów i obliczeń), więc z chęcią poczytam czego się dowiedziałaś :)

SasQ, gdy masz jakies ciekawe teksty, ktore juz niekoniecznie zahaczaja o absolutne podstawy to bardzo uciesze sie, gdy wlasnie tu w tym watku to napiszesz. Z gory dzieki!

Jasne, tylko wiesz jak to jest: Ja nie wiem, co Ty wiesz, ani co z tego, co ja wiem, mogłoby Ciebie zainteresować. Z tego co zaobserwowałem, najlepiej to działa, gdy inni zadają mi konkretne pytania o konkretne rzeczy. Co prawda na początku może być problem, gdy nie wiadomo jeszcze, o co pytać :-P Ale skoro przekopałaś tyle moich postów to już pewnie masz jakieś punkty zaczepienia i wiesz, o co pytać, więc pytaj śmiało ;) A może przy okazji jeszcze jakieś nowe rzeczy wypłyną ;)

A moze masz cos ciekawego na temat sprzezenia fali, bo to teraz mam na warsztacie i dosc rozlegly temat.

Hmm... sprzężenia fali... W takim sensie, o jakim mówi o tym Dan Winter? (sprzężenie fazowe, czyli "phase conjugation") Czy może chodzi Ci o coś innego? Bo jeśli chodzi o Wintera, to w sumie ciężko wyczaić, w jakim znaczeniu używa tego pojęcia :-P Co wykład to używa go w innym znaczeniu.


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 24, 2014, 20:31:42
SasQ -

Cytuj
Moja wiedza na temat fal mówi mi jednak, że nie da się wytwarzać tylko jednego rodzaju fal bez wytwarzania tego drugiego.

Dokladnie o tym mowi Prof. Meyl.

Cytuj
Hmm... sprzężenia fali... W takim sensie, o jakim mówi o tym Dan Winter? (sprzężenie fazowe, czyli "phase conjugation") Czy może chodzi Ci o coś innego? Bo jeśli chodzi o Wintera, to w sumie ciężko wyczaić, w jakim znaczeniu używa tego pojęcia Język Co wykład to używa go w innym znaczeniu.

NIE!

Albo nie zupelnie - nie.

Pozwole sobie wstawic pewien material z YT.

http://www.youtube.com/watch?v=Q6T54cpMt1E

I jak zwykle w wiedzy wyzszej sa stosowane "chwyty" po nizej pasa //nie mam na mysli imlozjii, ani blogosci:):):)//, lecz drwiny z WIEDZY.

Tom Bearden . Ma racje.



Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Styczeń 25, 2014, 10:21:18
Dzięki za filmik, obejrzę sobie w wolnej chwili.

Co do sprzężenia fali: Skoro "NIE!", to może jednak doprecyzuj swoje pytanie i podaj swoją definicję "sprzężenia fali", żebym wiedział, czy rozmawiamy o tym samym. Wtedy może będę w stanie coś powiedzieć. Bo na razie to nie wiem o co Ci chodzi  :mysl:

A jak idzie zbieranie materiałów?

Taki mi przyszedł pomysł do głowy, że lepiej nie walić wszystkiego do jednego posta, bo wyjdzie z tego ogromny tasiemiec, który trudno przeszukiwać i linkować do wybranych części. Za to jeśli będzie to podzielone na kilka osobnych postów (np. każdy temat w innym), to łatwiej będzie się do nich odwoływać i linkować, i pewnie też łatwiej będzie później porządkować.

A jeśli faktycznie uznasz to za dobry pomysł, to warto byłoby wtedy zrobić z tych postów "listę połączoną", czyli pod koniec każdego z nich wrzucić link do następnej częsci, by ułatwić skakanie po nich nad postami takimi jak ten. Robiłem tak na forum kucykowym, gdy opisywałem symbolikę i ukrytą wiedzę (http://mlpforums.com/topic/45643-symbolism-in-mlpfim-and-hidden-knowledge/) znalezioną przeze mnie w "MLP:FiM" (http://mlp.wikia.com/wiki/My_Little_Pony_Friendship_is_Magic) ;) Wtedy można było zacząć od pierwszego posta i przeczytać sobie jednym ciągiem wszystko po kolei, bez rozpraszania się komentarzami innych ludzi (często niewiele wnoszącymi do tematu). A jak kogoś interesowały te komentarze, to mógł sobie je w każdej chwili poczytać później ;)

Pierwszy post można by było też zarezerwować sobie na swego rodzaju "spis treści", z linkami do postów z poszczególnymi tematami (nagłówki). Jeśli chcesz, mogę skorzystać z mojej władzy nad tą częścią forum i poprzestawiać to trochę zgodnie z powyższym planem organizacyjnym ;)


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 25, 2014, 13:28:09
Twoj pomysl jak najbardziej popieram. Tylko moze by najpierw zebrac troche materialu, aby pozniej moc to sensownie poukladac.
Wczoraj wrzucilam szybko ten filmik, bo on wyjasnia to zjawisko ("phase conjugate"), jest w jezyku angielskim i to znowu powoduje mala przejrzystosc, Profesor Meyl wyklada po niemiecku, wiec juz zupelnie nieczytelnie dla przecietnego odbiorcy.

Wiec wg mnie pierwsze co trzeba by zrobic, to wybrac z tych nowinek zagranicznych tresci wazne (wszystkiego i tak nie da sie) i przetlumaczyc to podajac linki do tekstow zrodlowych.

I ja wlasnie mam taki zamiar - przetlumacze czesc o "phase conjugate" i wrzuce moze schemat rysunkowy.

Druga rzecz, piszesz :

Cytuj
No, niektóre rzeczy, które mówi, wydają się ciekawe, i zgadzają się z grubsza z tym, co można wywnioskować z teorii falowej, którą ja się zajmuję. Np. fale podłużne faktycznie mogą rozchodzić się w danym ośrodku z inną prędkością (także szybszą), niż fale poprzeczne. Fale elektromagnetyczne, jakie znamy oficjalnie (światło, fale radiowe), to w dużej mierze fale poprzeczne: drgają w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzą. Jeśli udałoby się w tym samym ośrodku (przestrzeni, Eterze) wytworzyć fale podłużne, mogłyby one się rozchodzić z inną prędkością, być może nawet wyższą, niż znana nam prędkość światła w próżni

Dokladnie to wyjasnia Profesor w wykladzie, ktory wstawilam wczoraj. Wskaze to miejsce i oczywiscie przetlumacze. Sam Profesor wlasnie mowi, ze pragnie to wyjasnic, gdyz wiele pytan wplywalo do niego na ten temat.

Nie da sie dzis czytac wylacznie w jednym jezyku, literatura glownie anglo-saska przyjmuje takie terminy na te fale podluzne i poprzeczne.
Poprzeczna = transversale , a podluzna longitudinale.

Terminy "poprzeczna" i "podluzna" kojarza sie automatycznie z formami poprzeczno-podluznymi, a w definicji tych fal wcale o to nie chodzi, wiec ja w moich tlumaczeniach bede opierac sie o nazwy "longitudinalna" i "transversalna".

Co do mojego NIE!  :co_jest: jako odpowiedz, mialo to brzmiec tak, ze nie chodzi mi o wyklad Dana Wintera na ten temat, ogladalam na YT, gdyz Dan krotko tylko mowi o "phase conjugate" a pozniej przeskakuje na inny temat (to co mowi zgadza sie z definicja oczywiscie).

Wstawiajac ten filmik powyzej skomentowalam to, dajac do myslenia, ze dlaczego takie ciekawe tematy pokazuja telewizje glownie ... ezoteryczne, i gdy ktos na pierwszy rzut oka widzi to UFO, to zaczyna pukac sie po glowie i wsadza (bez obejrzenia) miedzy bajki.

To tyle w kwestii wyjasnienia. Zaczynam od tego tlumaczenia, a potem przyjda pytania, mysle, ze tak bedzie najlepiej.








Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Styczeń 25, 2014, 14:14:53
Nie da sie dzis czytac wylacznie w jednym jezyku

Mnie to mówisz? ;-J  Do pewnego czasu myślałem, że wystarczy mi angielski. Ale im głębiej kopię, tym częściej natrafiam na teksty po niemiecku, francusku, włosku, rosyjsku, czy nawet starszych językach, jak greka, łacina, hebrajski, Sanskryt itd. I często nie istnieją żadne tłumaczenia na angielski, albo nie można im ufać, bo są w nich "dziury" i przekłamania (najlepszym przykładem niech będzie Biblia :-P). Pomału to musiałbym zostać poliglotą, by studiować to, co chcę wiedzieć :-P No ale cóż... widać taki mój los. Skoro mogłem się nauczyć kilkunastu języków komputerowych, to czemu by nie spróbować z językami ludzkimi? :nauka: Ech, gdyby tylko doba miała więcej godzin... :czas:

"I would make them all learn English: and then I would let the clever ones learn Latin as an honour, and Greek as a treat."
-- Winston Churchill

Z tego co pamiętam, znasz niemiecki, więc... znasz może jakieś dobre źródła, z których mógłbym się w miarę szybko nauczyć tego języka? Jak widać przydałby mi się :-J

literatura glownie anglo-saska przyjmuje takie terminy na te fale podluzne i poprzeczne. Poprzeczna = transversale , a podluzna longitudinale.

Jeśli chodzi o angielski, to raczej "transverse" i "longitudinal".

Terminy "poprzeczna" i "podluzna" kojarza sie automatycznie z formami poprzeczno-podluznymi, a w definicji tych fal wcale o to nie chodzi, wiec ja w moich tlumaczeniach bede opierac sie o nazwy "longitudinalna" i "transversalna".

Nie wiem co to "formy poprzeczno-podłużne", więc mi się z niczym takim nie kojarzy. Ale polskie nazwy tych terminów są moim zdaniem dobre i dobrze oddają sens: Fala podłużna to taka, która drga "wzdłuż" kierunku swojego rozchodzenia się (naprzód i wstecz, na przemian), a fala poprzeczna to taka, która drga "w poprzek", czyli w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzi. I raczej radziłbym Ci trzymać się ogólnie przyjętej terminologii, a nie tworzyć nowej, bo to tylko utrudni zrozumienie tym, którzy już są zaznajomieni z tym ogólnie przyjętym nazewnictwem, a nowicjuszom tak naprawdę niczego nie ułatwi, więc zysk żaden.

Wstawiajac ten filmik powyzej skomentowalam to, dajac do myslenia, ze dlaczego takie ciekawe tematy pokazuja telewizje glownie ... ezoteryczne, i gdy ktos na pierwszy rzut oka widzi to UFO, to zaczyna pukac sie po glowie i wsadza (bez obejrzenia) miedzy bajki.

To nie znasz tej starej dobrej techniki ukrywania cennej wiedzy między bajkami?  8*)
W ten sposób osoby postronne się nią nie zainteresują, bo pomyslą, że to jakieś banialuki ;) A gdy ktoś zarzuci, że ta wiedza jest ukrywana, zawsze można powiedzieć, że przecież leżała na widoku przez tyle czasu ;-J  A kto ma ją znaleźć (bo wie, czego szukać), ten ją znajdzie. To nawet skuteczniejsze, niż ukrywanie i cenzura, bo po zakazany owoc więcej osób by sięgało, a po "ezoteryczne bzdury" już mało kto sięgnie. Szczególnie gdy to jakiś szanowany naukowiec, któremu to nie przystoi ;)


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 25, 2014, 20:29:21
SasQ

 - gdyby przyjac taki sposob myslenia jaki proponujesz nie doszlibysmy do fal skalarnych.

Cytuj
Nie wiem co to "formy poprzeczno-podłużne", więc mi się z niczym takim nie kojarzy. Ale polskie nazwy tych terminów są moim zdaniem dobre i dobrze oddają sens: Fala podłużna to taka, która drga "wzdłuż" kierunku swojego rozchodzenia się (naprzód i wstecz, na przemian), a fala poprzeczna to taka, która drga "w poprzek", czyli w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzi.

Na tym polegalo sciemnianie calymi wiekami (lacznie z taka "czarna lapa" na starych przekazach :zdziwko:).//ktora nota bene sam pokazales powyzej//.

Dzis sa inne czasy, i nie musimy przemykac sie w kapturach tudziez pelerynach, aby zdazyc na zakazane wyklady jakiegos mozdzku:)


Co do jezykow, to mozesz w zupelnym spokoju zdac sie na Twoja wiedze, jesli chodzi np. o niemiecki (sprawdzilam osobiscie :taaak:). Rozumiesz glowna mysl i o to chodzi ... a nie o przystawianie stempli tlumaczow przysieglych.
Wazne, aby machine myslenia pchnac do przodu. //I aby zadowolic wszystkie Syreny :taaak: :taaak: :taaak: to nie koniecznie tak (naprzód i wstecz, na przemian),   :hahahaha:


P.S. Zajmie mi to pare dni, ale mam ogromna ochote dalej zadawac pytania do Mistrza.




Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 26, 2014, 19:58:14
Zaczne od poczatku (i konca), czyli od alfy i omegi.
Nie jednokrotnie widzimy takie symbole , czy to w zyciu, czy na obrazach religijnych, albo w ... nauce.
Ale coz one oznaczaja?
//Malucki uzna poprzez wieki dolowania, ze to poczatek i koniec swiata//.
Tak mu wklikano. I bedzie te teorie trzymal w swojej pamieci.

Dokladnie o to chodzilo, aby zaczal myslec.

Coz jest poczatkiem, a co jest koncem. I w rezultacie czego.

Zainteresowany spyta fizykow etc. nie otrzyma odpowiedzi satysfakcjujacej. Po prostu przestanie... myslec.

A gdyby zaczal...

I chocby od analizy fali longitudinalnej (podluznej). Zainteresowany wejdzie do neta i nakliknie co mu wiki wypluje...

Obejrzy animacje i uzna, ze wie :papapa:

Z reguly wlasnie nie wie, lecz taka informacje otrzymal, bo mu to wystarczylo :D:

Ciekawe, ze mlodzi fizycy (niezalezni) pokazuja inny model fali. Nazwali ja nawet "Mexico Wave". Czyli zwyczajne ola-ola... ale to bylo super!!!
Zasada pogladowosci zdala egzamin.

Co dzieje sie na stadionie, gdy wygra ulubiona druzyna? Emocje i niekiedy fala ole-ole. Czyli KTOS zaczyna, a moje pytanie na czym konczy sie to-to?

Odp. zupelnie prosta na emisji plazmy. Kazde zdarzenie (w teorii falowej) ma poczatek i koniec, wiec koncem fali ole-ole jest OPOR.

Ktos, kto siedzi na koncu, albo spadnie ze stolka (wtedy utworzy fale o innej nazwie), albo fala bez OPORU bedzie dazyla do odszukania swojej OMEGI.

Co stanie sie, gdy omega zdominuje alfe? Czyli w matematyce ruch na minusach:) ... wtedy sama stanie sie alfa.

Dlaczego ten przyklad wogole mozna analizowac, ano dlatego, ze material jest homogenny, o tym wlasnie prawi caly czas Nassim (nie wyjasniajac tego pojecia). On zbiera material wyjsciowy i tworzy z niego wzory :zdziwko:

Bo jeszcze na wykladach nie bylo mozliwosci zadawania pytan :D:

Gdy ma sie do czynienia z alfa homogenna to i omega odbierze sygnal czysto. Gorzej gdy na pasmach pojawia sie watpliwosci i pytania, wtedy ... odbiornik zacznie miec "zaklocenia".

To tak na chlopski rozum teoria Prof. Meyl'a. Ktory koncentruje sie w wiekszosci na nadajnikach i odbiornikach.


To jest wlasnie taki "przedszkolny" wstep do nauki o falach skalarnych.

Wnikliwy czytelnik moze zadac pytanie, a co stanie sie, gdy fala nie zaistnieje?
Odp. od alfy zalezy nadawanie fali, a o jej koncu omega. Np. Gdy ktos przewroci sie, albo fala napotka inne "przeszkody"... te przeszkody koncza jej dzialanie, bo wtedy nastepuje powstawanie plazmy.



Ale... gdy taka informacja wnikliwemu "mysliwemu" nie wystarczy zacznie dociekac, i znajdzie niesamowite bledy w nauczani teorii falowej.

SasQ fala podluzna nie jest "linia prosta", ktora sugeruje nazwa takowej.
To o to mi chodzilo.
//Fala longitudialna powstaje w wyniku ucisku/nacisku/etc. a ... konczy sie spiralnie wg prawa dyslokacji elementow tworzacych zespol.//

Modele, ktore sa dominujace w nauce, sa tylko wytworami pewnych umownych :taaak: uzaleznien.
Bo na 100/90 odpowie, ze to ma forme ... sinusoidy?? :oczko:

Bo tak go wyuczyli... do obrobki najprostszych zespolow elektrycznych, i dobrze! :buziaki: Bo kto mi naprawi zelazko :prosi:
Wchodzi mechanik/robotnik, otwiera schemat ... i juz wie, co i jak :papapa:

Dyslokacja przedstawiona graficznie moze wygladac np. tak - jak ta lambdoma :

(http://swietageometria.info/s/di-BZGW.gif)

A propos spirali - to jest tu na forum swietny material SasQ -

zrodlo: http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1181.msg7990.html#msg7990

"Natomiast mój artykuł o komputerach kwantowych, z którego cytowałeś, miał pokazać właśnie te ograniczenia systemów cyfrowego zapisu liczb i wskazać możliwość, jak komputery kwantowe mogą obejść te ograniczenia za pomocą sprytnego sposobu kodowania liczb z użyciem geometrii. (Dlatego właśnie powtarzam często, że lepszą nazwą dla komputera kwantowego byłby "komputer geometryczny", gdyż ma on więcej wspólnego z geometrią, niż z fizyką kwantową i pojedynczymi atomami.) Sposób, który tam opisałem w "bajce o Jasiu i jego kwantowych klockach" zapisuje liczby bezstratnie, w przeciwieństwie do zwykłego sumowania cyfr.

Sumowanie cyfr także nie jest patentem Rodina. Było już znane wcześniej w numerologii, żydowskiej gematrii itp. (Głównie dlatego, że starożytne alfabety używały liter alfabetu do zapisywania liczb, oraz systemów addytywnych, w których trzeba było dodać wartości poszczególnych liter, by poznać wartość całej liczby, czy słowa). Jednak sumy cyfr dziesiętnych wywodzą się z Indii, i miały swój początek w matematyce wedyjskiej. (Lubię je nazywać "skrótami wedyjskimi", bo przypominają obliczanie funkcji skrótu, takich jak MD5 czy SHA).

Dlatego właśnie osobiście wolę zgłębiać matematykę wedyjską, i Tobie już też kiedyś radziłem, żebyś zainteresował się tym tematem, bo zawiera ona wszystko to, co znajdziesz u Rodina (jeśli chodzi o sprawy matematyczne), ale i znacznie więcej. Bo to, co Rodin opowiada, to tylko fragment większego i bardziej spójnego systemu matematycznego. U Rodina niestety brak tej spójności i głębszego tła, są tylko luźne "sztuczki" na różne specjalne okazje (podobnie jak to, co na temat matematyki wedyjskiej można znaleźć w Sieci). Lepiej zajrzeć do źródła, czyli np. do książki Jagadguru Thirtaji'ego. Nadal jest ona trochę chaotycznie napisana, ale przynajmniej można w niej znaleźć więcej szczegółów tego systemu, niż na stronkach w Sieci, i po solidnym przestudiowaniu można już z tego bałaganu coś poskładać sensownego (czym od dłuższego czasu się zajmuję).

Znając podstawy systemu wedyjskiego można głębiej zrozumieć, jak i dlaczego działają "skróty wedyjskie" (sumy cyfr) i w jakim celu zostały wymyślone. Bo one nie są celem samym w sobie, tylko narzędziem używanym np. do korekcji obliczeń, czy jako droga na skróty w różnych obliczeniach.

System wedyjski opiera się na spirali liczb (nie kole/tarczy, jak u Rodina, bo koło ma tylko jedno "piętro" ;-) dlatego nie może sobie poradzić z "wyższymi harmonicznymi" liczb podstawowych). Spirala ta wygląda następująco:


(http://swietageometria.info/s/di-899W.png)



 


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 28, 2014, 12:57:41
SasQ -


Cytuj
"Moja wiedza na temat fal mówi mi jednak, że nie da się wytwarzać tylko jednego rodzaju fal bez wytwarzania tego drugiego. Bo gdy np. w zwykłej antenie dipolowej (pręt metalowy) przerzucasz ładunek elektryczny tam i z powrotem między jej końcami, wzdłuż anteny, to owszem, pole elektryczne wokół niej też będzie się bujać w górę i w dół (a pole magnetyczne wirować na przemian dookoła anteny). Ale jeśli spojrzymy na tę samą antenę od góry, to zobaczymy, że pole elektryczne przybliża się do nas i oddala, więc powinny tam powstawać fale podłużne. Po prostu nie mieliśmy dotąd żadnej metody na ich wykrywanie, bo od czasów Hertza wszystkie anteny mają tę samą konstrukcję dipola, i potrafią wykrywać jedynie fale oscylujące poprzecznie wzdłuż pręta. Nie są w stanie wykryć fal podłużnych. Do tego potrzebny jest już zupełnie inny rodzaj anteny, i już od jakiegoś czasu myślę nad tym, jak taka antena powinna wyglądać, by mogła odbierać fale podłużne."

Mysle, ze odpowiedz na to pytanie znajdziesz w czesci wystapienia Profesora, ktora to przetlumaczylam :

http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1555.msg9165/topicseen.html#msg9165





Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Styczeń 30, 2014, 11:35:45
Zaczne od poczatku (i konca), czyli od alfy i omegi.
Nie jednokrotnie widzimy takie symbole , czy to w zyciu, czy na obrazach religijnych, albo w ... nauce.
Ale coz one oznaczaja?
//Malucki uzna poprzez wieki dolowania, ze to poczatek i koniec swiata//.
Tak mu wklikano. I bedzie te teorie trzymal w swojej pamieci.
Dokladnie o to chodzilo, aby zaczal myslec.
Coz jest poczatkiem, a co jest koncem. I w rezultacie czego.
Zainteresowany spyta fizykow etc. nie otrzyma odpowiedzi satysfakcjujacej. Po prostu przestanie... myslec.
A gdyby zaczal...

Nie za bardzo rozumiem do czego/kogo tutaj pijesz. 'co'

I chocby od analizy fali longitudinalnej (podluznej). Zainteresowany wejdzie do neta i nakliknie co mu wiki wypluje...

Choć sam nie jestem fanem Wikipedii i wiem dobrze, jakie farmazony tam nieraz wypisują, to jednak nie znaczy, że wszystko co tam jest napisane to kłamstwa. (Gdyby tak było, nikt by tam nie zaglądał.) Bo kłamstwo najłatwiej przełknąć, gdy jest opakowane w kanapkę z prawdy (i przyprawione autorytetami :-J ). I akurat artykuły na temat fal podłużnych i poprzecznych dość dobrze wyjaśniają i ilustrują temat.

Obejrzy animacje i uzna, ze wie :papapa:
Z reguly wlasnie nie wie, lecz taka informacje otrzymal, bo mu to wystarczylo :D:

A kiedy można już uznać, że "wie"?

Ciekawe, ze mlodzi fizycy (niezalezni) pokazuja inny model fali.

A no ciekawe. Jaki?

Nazwali ja nawet "Mexico Wave". Czyli zwyczajne ola-ola... ale to bylo super!!! Zasada pogladowosci zdala egzamin.
Co dzieje sie na stadionie, gdy wygra ulubiona druzyna? Emocje i niekiedy fala ole-ole.

Taka fala meksykańska na stadionie to żadna nowa fala, tylko fala poprzeczna: kibice wstają ze swoich stołków i opadają na nie, na przemian w górę i w dół, w kierunku prostopadłym do tego, w którym fala się porusza (poziomo wzdłuż trybun).

Z kolei gdy kibole w swoim sektorze zaczną się za bardzo rozpychać na boki, to powstanie fala podłużna: ludki będą się kiwać na boki w tym samym kierunku, w którym fale rozchodzą się po trybunach.

A co do poglądowości: Co można poradzić, że niektórzy nie chą / nie potrzebują wiedzieć więcej? Jakby ktoś chciał / potrzebował, to sobie podrąży głębiej i znajdzie.

Czyli KTOS zaczyna

Nie każda fala musi zaczynać się "gdzieś" (w jakimś miejscu, źródle). Równie dobrze możesz ustawić jej wartość w całym ośrodku, po czym zwolnić go, by mógł swobodnie oscylować. Wtedy fala pojawi się od razu wszędzie na raz i tak już pozostanie. Cały ośrodek będzie drgał jednocześnie, z reguły jako fala stojąca. Tak jest np. gdy pociągasz za strunę gitary, po czym ją zwalniasz.

a moje pytanie na czym konczy sie to-to?

Na brzegu :-)
Brzeg to miejsce, w którym ośrodek gwałtownie zmienia swoje właściwości (np. gęstość). I zależnie od tego, jaki to rodzaj brzegu, mogą wystąpić różne zjawiska. Fala może się tam odbijać, czy to częściowo, czy całkowicie. Odbijać też może się w różny sposób.

Np. gdy brzeg ma tak dużą gęstość, że sam nie może się poruszać, fala musi tam mieć zawsze wysokość równą 0, niezależnie co by się działo. Wtedy każda fala, która dociera takiego miejsca, musi się odbić, wytwarzając w tym miejscu drugą falę, biegnącą w przeciwną stronę, i w przeciwnej fazie (by połączone razem dawały 0).

Z kolei gdy brzeg może swobodnie drgać, ale fala musi na tym brzegu być "pozioma" (np. woda w akwarium prostopadła do ścianek pojemnika), to każda fala, która dociera do takiego brzegu, będzie się odbijać w zgodnej fazie, bo tylko w taki sposób może wytworzyć poziomy szczyt fali (dwukrotnie wyższy).

Gdy różnica gęstości ośrodka po obu stronach tego brzegu jest mniejsza, fala może częściowo przenikać, a częściowo się odbijać (zależy to też od kąta jej padania). Może też załamywać się na tej granicy i zmieniać kierunek, jeśli nie pada na nią prostopadle.

Odp. zupelnie prosta na emisji plazmy.

Może i prosta, ale i zupełnie bezsensowna. Jakiej plazmy?! 'co'

Kazde zdarzenie (w teorii falowej) ma poczatek i koniec, wiec koncem fali ole-ole jest OPOR.

Opór czego? 'co' W jaki sposób powstaje? I co on ma do rzeczy?

Ktos, kto siedzi na koncu, albo spadnie ze stolka

Raczej analogia Ci się sypnie. Ale to nie dowód na błędność teorii falowej, tylko na fakt, że każda analogia ma swoje granice, poza którymi przestaje być zgodna z oryginałem.

(wtedy utworzy fale o innej nazwie)

Albo i nie: jeśli się odbije całkowicie.

albo fala bez OPORU bedzie dazyla do odszukania swojej OMEGI.

?

Co stanie sie, gdy omega zdominuje alfe? Czyli w matematyce ruch na minusach:) ... wtedy sama stanie sie alfa.

Wcześniej mówiłaś, że alfa i omega to początek i koniec. A teraz opisujesz je jak przeciwne bieguny (plus i minus). A gdzie w takim razie podziało się zero, czyli właściwy początek?

Dlaczego ten przyklad wogole mozna analizowac, ano dlatego, ze material jest homogenny, o tym wlasnie prawi caly czas Nassim (nie wyjasniajac tego pojecia). On zbiera material wyjsciowy i tworzy z niego wzory :zdziwko:
Bo jeszcze na wykladach nie bylo mozliwosci zadawania pytan :D:
Gdy ma sie do czynienia z alfa homogenna to i omega odbierze sygnal czysto. Gorzej gdy na pasmach pojawia sie watpliwosci i pytania, wtedy ... odbiornik zacznie miec "zaklocenia".

Sorry, ale zupełnie nie rozumiem o czym Ty do mnie tutaj rozmawiasz... :mysl: Chyba używasz zbyt wiele skrótów myślowych, które tylko Ty rozumiesz. Według mnie to jakiś pseudonaukowy bełkot. Co to kurde jest "alfa homogenna"?!  'co'  Jeśli zamierzasz używać jakichś pojęć nie używanych wcześniej lub nie znanych powszechnie, powinnaś je najpierw zdefiniować, żeby każdy wiedział o czym rozmawiamy i rozumiał to tak, jak Ty. A już zwłaszcza, gdy używasz pojęć powszechnie znanych w zupełnie innym, Tobie tylko znanym znaczeniu.

To jest wlasnie taki "przedszkolny" wstep do nauki o falach skalarnych.

Ja tu nie widzę żadnych fal skalarnych. Jak do tej pory opisywałaś tu tylko podłużne i poprzeczne, a one nie są skalarne, bo mają określony kierunek drgań.

Wnikliwy czytelnik moze zadac pytanie, a co stanie sie, gdy fala nie zaistnieje? Odp. od alfy zalezy nadawanie fali, a o jej koncu omega.

Jeśli to jest odpowiedź, to chyba na jakieś inne pytanie, bo nie widzę związku. I niczego tak naprawdę nie wyjaśnia. Ale ja też tak potrafię:
Dlaczego kura przeszła na drugą stronę ulicy?
Odp. bo truskawki nie rosną na Marsie. To przecież oczywiste!
(Tak: oczywisty non sequitur (https://pl.wikipedia.org/wiki/Błąd_formalny) ;-J )

Np. Gdy ktos przewroci sie, albo fala napotka inne "przeszkody"... te przeszkody koncza jej dzialanie, bo wtedy nastepuje powstawanie plazmy.

Jeszcze raz: jakiej kwa plazmy?!  'co' Nie wiedziałem, że gdy się przewrócę, wydzielam jakąś plazmę. (No chyba, że gdybym się przy tym mocno wystraszył :-P ale jeszcze mi się to nie zdarzyło.)

Ale... gdy taka informacja wnikliwemu "mysliwemu" nie wystarczy zacznie dociekac, i znajdzie niesamowite bledy w nauczani teorii falowej.

No ja właśnie dociekam, ale nie znajduję żadnych błędów w nauczaniu teorii falowej (zwłaszcza, że niewiele tego nauczania widuję), tylko błędy w Twojej logice (lub jej braku).

SasQ fala podluzna nie jest "linia prosta", ktora sugeruje nazwa takowej. To o to mi chodzilo.

Nazwa "podłużna" niczego takiego nie sugeruje. Sugeruje jedynie, że drgania zachodzą "po długości" (po-dłuż-na), czyli w tym samym kierunku, w którym mierzymy długość fali, i w którym ta fala się rozchodzi. Jeśli jest to fala np. wewnątrz długiego pręta, to nawet faktycznie będzie ona linią prostą :język1:
(http://swietageometria.info/s/di-N8TT.gif)
A jeśli rozchodzi się w płaszczyźnie, to będzie się rozchodzić we wszystkich kierunkach dookoła, i także we wszystkich tych kierunkach będzie drgać. Ale nie będzie drgać "w górę i w dół" (prostopadle do tej płaszczyzny).
(http://swietageometria.info/s/di-T0JV.gif)
Z kolei w przestrzeni trójwymiarowej fala podłużna polega na kompresji i dekompresji (kurczeniu i rozprężaniu) sferycznych warstw ośrodka, na wzór warstw cebuli. Taka fala rozchodzi się we wszystkich kierunkach przestrzeni, i również drga we wszystkich, prawda?
Więc co sprawia, że nazywamy ją "podłużną"? Jak rozpoznać te kierunki?
Odpowiedź: Obserwując wybrany punkt ośrodka. Jeśli ten punkt drga "naprzód i wstecz" w kierunku zgodnym z tym, w którym fala rozchodzi się w tym miejscu, to mamy do czynienia z falą podłużną. Gdyby jednak fala w tym miejscu podróżowała powiedzmy na wschód, a drgania zachodziłyby w kierunku północ-południe, to mamy do czynienia z falą poprzeczną. Taka fala w 3D też będzie tworzyć "warstwy cebuli", ale nie będą one już oscylować na zasadzie kompresji-dekompresji, tylko ślizgania się warstw jedna po drugiej, tak jakby każda z tych sfer wirowała wokół tej samej osi, na przemian lewoskrętnie i prawoskrętnie.
(http://swietageometria.info/s/di-KG5H.gif)
Tak zachowują się np. fale w polu magnetycznym wokół anteny dipolowej.
Z kolei pole elektryczne zachowuje się inaczej: warstwy ślizgają się wzdłuż południków, to w górę, to w dół (na przemian w stronę jednego końca anteny i drugiego). Niestety nie znalazłem w Internecie dobrej animacji, która by to ukazywała w poprawny sposób ;-/ Najlepsze, co udało mi się znaleźć, to to:
(http://swietageometria.info/s/di-P72A.gif)
A więc częściowo zachodzi też kompresja i dekompresja na biegunach anteny (o tym właśnie mówiłem poprzednio, gdy napisałem, że oba te rodzaje fal mogą współistnieć i być wytwarzane na raz). Można to zaobserwować na tej animacji:

(http://swietageometria.info/s/di-1ZXX.gif)

Wyobraź sobie, że pręt anteny ustawiony jest poziomo, a ta czarna kropka, która tam się kiwie na boki, to ładunek elektryczny wewnątrz anteny. Taki ruch ładunku wytworzy fale poprzeczne w kierunku góra-dół, które będą drgać na boki, tak jak ładunek. Możesz zaobserwować takie sinusoidalne falowanie wzdłuż pionowej osi obrazka. Ale jeszcze wyraźniejsze są fale kompresji i dekompresji (podłużne) rozchodzące się poziomo. Więc jak widać, wokół anteny dipolowej współistnieją oba rodzaje fal. Trzeba tylko o tym wiedzieć i to rozumieć. No i trzeba znaleźć jakiś sposób na ich wykrywanie, bo niestety druga antena wykryje tylko składową poprzeczną, gdy ustawimy ją też poziomo w pobliżu anteny nadawczej.


Widzę jednak, że wbrew moim radom uczepiłaś się tej nazwy "longitudinalna" i uważasz, że lepiej opisuje to zjawisko. Polecam więc sprawdzić w słowniku (http://megaslownik.pl/slownik/angielsko_polski/146482,longitudinal) (najlepiej etymologicznym (http://www.etymonline.com/index.php?search=longitude)) co ten wyraz oznacza w oryginale, bo oznacza dokładnie to samo: "podłużna" :-P  "Longitude" to "długość".

Podobnie "transverse" (http://www.etymonline.com/index.php?search=transverse) oznacza "w poprzek", "na wskroś" (dosł. z łac. "trans-" = "poprzez" + "verse" = "obracać się", "zwracać się (w stronę czegoś)", "zmieniać strony/kierunki").

Więc jak widzisz obie oryginalne nazwy w oryginale znaczą dokładnie to samo, co po polsku, i nie są ani trochę lepsze. Ani o gram nie wyjaśniają pojęcia lepiej, niż te polskie.

Uczeni muszą jakoś nazywać zjawiska, które opisują, by móc się nimi posługiwać i o nich rozmawiać. I to, czy nazwą tę falę "podłużna" czy "ole-ole-rama-lama-ding-dong"  <dens. niewiele zmienia. Fakt, czasami nazwa nie wyjaśnia istoty zjawiska, i też wolę, gdy wyjaśnia (i w tym przypadku uważam, że nazwa jest odpowiednia). Jednak gdy jakaś nazwa już się przyjęła i każdy wie, o co chodzi, to używanie innej nazwy będzie bardziej mylące i wprowadzi więcej zamieszania, niż ta oryginalna. Bo choć każdy fizyk zrozumie w mgnieniu oka, gdy mu opowiesz o fali podłużnej, to już będzie potrzebował paru sekund na zajarzenie o co Ci chodzi, gdy użyjesz nazwy "longitudinalna". Albo wcale nie zrozumie, gdy użyjesz nazwy "alfa-homogenna plazmoidalnie" czy czegoś w tym stylu.

Ale jeśli już koniecznie upierasz się przy zmianie słownictwa, to co powesz na falę "wzdłużną"? Czy ta już mniej Ci się kojarzy z linią prostą? Czy wystarczająco dobrze oddaje sens, że fala ta drga wzdłuż kierunku swojego rozchodzenia się, zamiast w poprzek, jak u fali poprzecznej?

//Fala longitudialna powstaje w wyniku ucisku/nacisku/etc.

Fala poprzeczna też. Różnią się tylko kierunkiem tego nacisku.
Np. gdy kamień wpada w wodę i naciska na jej powierzchnię, wytworzy fale poprzeczne.
Gdy uderzysz młotkiem w metalową sztabkę prosto w jej koniec, wytworzysz w tej sztabce falę podłużną dźwięku.
Ale gdy uderzysz ten koniec sztabki od boku, ruchem ścinającym, wytworzysz falę poprzeczną. Możesz nawet wytworzyć obie na raz, jeśli jakimś sposobem wprawisz koniec sztabki w ruchy kołowe.

Tu masz przykład jak drgają poszczególne punkty ośrodka (powiedzmy metalowe kulki połączone sprężynkami, albo atomy w sieci krystalicznej połączone odziaływaniami elektromagnetycznymi) w przypadku fali podłużnej:

http://www.youtube.com/watch?v=9wwpPBe_L-4

Możesz sobie wyobrazić, że to sztabka metalu, która została uderzona młotkiem od prawej strony (w kierunku "z prawej na lewą").

Tu z kolei przykład drgania dla fali poprzecznej:

http://www.youtube.com/watch?v=RJnfMY4iT_g

Możesz sobie wyobrazić, że młotek uderzył ją w prawy górny róg, od góry, w kierunku "z góry na dół" (ścinającym), sprawiając, że kolejne pionowe warstwy będą "ślizgać się" po sobie na przemian to w górę, to w dół.

A tu przykład ośrodka, w którym występują fale podłużne i poprzeczne jednocześnie, tworząc wyraźne "kołowanie":

http://www.youtube.com/watch?v=Nw6UavK488Q

Możesz zauważyć, że ośrodek zarówno porusza się w górę i w dół (poprzecznie), jak i można zaobserwować wyraźne obszary większej kompresji i dekompresji, które rozchodzą się podłużnie. A jeśli nie możesz zauważyć, to połóż na wodzie korek i obserwuj jego ruch:

http://www.youtube.com/watch?v=KtqPVM8KbgI

a ... konczy sie spiralnie wg prawa dyslokacji elementow tworzacych zespol.//

Hęęęę?!  :zdziwko:

Modele, ktore sa dominujace w nauce, sa tylko wytworami pewnych umownych :taaak: uzaleznien.

Raczej powszechnej umowy, uzgodnienia definicji. Prawda, czasami takie definicje mogą być niesłuszne i nie przystawać do rzeczywistości. Ale to jeszcze nie powód, by odrzucać je wszystkie, albo wybierać drogę anty-naukową. Lepiej poprawić te kilka definicji, niż burzyć całą konstrukcję. Bo jak sobie wyobrażasz jakiekolwiek uprawianie nauki bez tworzenia takich umownych wytworów? (bez uzgadniania definicji, tworzenia teorii itd.)

Bo na 100/90 odpowie, ze to ma forme ... sinusoidy?? :oczko:

Cóż... Trzeba po prostu rozumieć, czym ta "sinusoida" tam jest, i gdzie się ukrywa.
Dla niektórych fal będzie ona widoczna bezpośrednio, bo ośrodek będzie faktycznie odkształcał się od poziomu równowagi w kształt sinusoidy (jak w przypadku fal poprzecznych). Dla innych nie będzie widoczna bezpośrednio. Np. dla fal podłużnych nic nie odkształca się "na boki" (prostopadle do kierunku "podłużnego"), więc nie widać żadnej sinusoidy. Ale jeśli zmierzymy odchylenie każdego punktu ośrodka od jego zwyczajnego położenia równowagi i naniesiemy wszystkie te odchyłki na jeden wykres, to zobaczymy sinusoidę. Ukrywa się ona właśnie w tych liczbach oznaczających odchyłki od stanu równowagi. Dla fali poprzecznej też, tylko tam te odchyłki przekładają się bezpośrednio na jej kształt. Podobnie w przypadku fali skalarnej nie zobaczymy żadnej sinusoidy. Nie zobaczymy nawet odchyłek ośrodka od położenia równowagi, bo w przypadku fali skalarnej ośrodek sam w sobie się nie porusza w przestrzeni. Ale każdy punkt ośrodka zmienia jakąś "wartość" (np. temperaturę) od stanu równowagi. I znów, jeśli naniesiemy wszystkie te odchyłki na wykres, zobaczymy sinusoidę.

Zupełnie w ten sam sposób możemy opisywać ruch spadającego swobodnie obiektu za pomocą paraboli. Czasami ten obiekt będzie spadał pionowo w dół, i wtedy nie będzie zachodził po torze parabolicznym, tylko po linii prostej. Ale jeśli zmierzymy wysokość tego obiektu nad ziemią w równych odstępach czasu i naniesiemy na wykres wysokości od czasu, zobaczymy parabolę. Czy ta parabola była tam w rzeczywistości? Nie! Ruch zachodził po linii prostej. Ale parabola kryje się w liczbach. Choć może też być widoczna jawnie, gdy obiekt miał też jakąś poziomą składową prędkosci. Wtedy jego ruch faktycznie będzie zachodził po paraboli.

A teraz jeszcze taka zagwozdka na koniec:
Fale nie muszą wcale drgać "sinusoidalnie". Po prostu sinusoida to najprostszy i najbardziej podstawowy sposób jej drgania. Ale gdy nałoży się więcej takich podstawowych drgań sinusoidalnych, może powstać ruch falowy, który już w żaden sposób nie przypomina sinusoidy. Może nawet drgać w kształt głowy Myszki Mickey :-P Wykres funkcji falowej może w zasadzie przyjmować dowolny kształt, jeśli tylko da się go rozłożyć na proste sinusoidy (patrz analiza harmoniczna Fouriera). Japońcy zbudowali niedawno basen, w którym mogą sobie wytwarzać dowolne kształty fal, włącznie z literkami alfabetu, serduszka, gwiazdki, nutki... :-)

http://www.youtube.com/watch?v=ewIr4lO4408

Bo tak go wyuczyli... do obrobki najprostszych zespolow elektrycznych, i dobrze! :buziaki: Bo kto mi naprawi zelazko :prosi: Wchodzi mechanik/robotnik, otwiera schemat ... i juz wie, co i jak :papapa:

No cóż... Tacy ludzie też są potrzebni. Wyobrażasz sobie, co by było, gdybyś do każdej naprawy żelazka musiała szukać mędrca z posiwiałą brodą, który zna wszystkie tajniki Wszechświata? :-P

Dyslokacja przedstawiona graficznie moze wygladac np. tak - jak ta lambdoma:

(http://swietageometria.info/s/di-BZGW.gif)

A propos spirali - to jest tu na forum swietny material SasQ -

(...)
(http://swietageometria.info/s/di-899W.png)

Cóż... Te spirale mogą "na oko" wyglądać podobnie, ale czy to naprawdę to samo? :-P
Już tu nie raz zwracałem uwagę na tym forum, że "na oko to chłop umarł", i samo podobieństwo wizualne to za mało, by twierdzić, że jakieś dwie rzeczy są tym samym. Czasem tak faktycznie jest, ale nie zawsze; od tego mamy rozum, by się upewnić, czy intuicja dobrze nam podpowiadała (trzeba używać lewej i prawej "półkuli" jednocześnie, a nie skupiać się tylko na lewej, albo tylko na prawej ;-J ).

Zauważ, że "moja" spirala wedyjska jest podzielona na 9 sektorów. Twoja lambdoma na 8. W mojej spirali nie jest istotne, czy przedstawi się ją płasko, czy "wytłoczy" tak jak Twoją, bo nie wpłynie to w żaden sposób na jej użytkowanie. Do tego moja spirala używa wszędzie liczb całkowitych, a Twoja lambdoma wszędzie ma ułamki. Wydaje się raczej mieć zastosowanie do muzyki i podziału harmonicznego na oktawy, niż do dziesiętnego zapisu liczb.

gdyby przyjac taki sposob myslenia jaki proponujesz nie doszlibysmy do fal skalarnych.

To jak to się stało, że doszedłem do fal skalarnych, skoro używałem właśnie takiego (swojego) sposobu myślenia? <bez>

P.S. Zajmie mi to pare dni, ale mam ogromna ochote dalej zadawac pytania do Mistrza.

A co to za Mistrz? Też bym go chętnie podpytał o parę spraw :-)


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Styczeń 30, 2014, 12:45:26
Widze, ze rozdrobniles jedna mysl na czynniki pierwsze :D: ale nieszkodzi.
Ten moj post jest jest polaczony z tym co przetlumaczylam z wykladu Profesora Meyl'a, i o to glownie mi chodzilo.

Cytuj
Brzeg to miejsce, w którym ośrodek gwałtownie zmienia swoje właściwości (np. gęstość). I zależnie od tego, jaki to rodzaj brzegu, mogą wystąpić różne zjawiska. Fala może się tam odbijać, czy to częściowo, czy całkowicie. Odbijać też może się w różny sposób.

Np. gdy brzeg ma tak dużą gęstość, że sam nie może się poruszać, fala musi tam mieć zawsze wysokość równą 0, niezależnie co by się działo. Wtedy każda fala, która dociera takiego miejsca, musi się odbić, wytwarzając w tym miejscu drugą falę, biegnącą w przeciwną stronę, i w przeciwnej fazie (by połączone razem dawały 0).

Z kolei gdy brzeg może swobodnie drgać, ale fala musi na tym brzegu być "pozioma" (np. woda w akwarium prostopadła do ścianek pojemnika), to każda fala, która dociera do takiego brzegu, będzie się odbijać w zgodnej fazie, bo tylko w taki sposób może wytworzyć poziomy szczyt fali (dwukrotnie wyższy).

Gdy różnica gęstości ośrodka po obu stronach tego brzegu jest mniejsza, fala może częściowo przenikać, a częściowo się odbijać (zależy to też od kąta jej padania). Może też załamywać się na tej granicy i zmieniać kierunek, jeśli nie pada na nią prostopadle.

To mnie dosc interesuje. Mam pytanie, czy ten "brzeg", to rowniez opornik (przeszkoda jakas)? Czy tylko zmienna gestosc osrodka?
Napisz prosze cos wiecej, a moze dorzuc jeszcze cos o "modulacji fali (lub... osrodka)" tylko tak nie po "chinsku" :oczko:

Masz racje, ze rzucilam hasla o plazmie i prezentacji Nassima, ale bazowalam na wykladach ogladanych w YT, ktore figuruja tu na forum. Niestety nie potrafie wprowadzic do posta klatki z clipu, choc wiem, ze to mozliwe, moze ktos mi pomoze to pokaze te miejsca, bez koniecznosci ogladania calosci (i zasmiecania).

Do tego wroce jeszcze.

Cytuj
Wcześniej mówiłaś, że alfa i omega to początek i koniec. A teraz opisujesz je jak przeciwne bieguny (plus i minus). A gdzie w takim razie podziało się zero, czyli właściwy początek?

Dokladnie tak jest jak mowilam. To dzialanie dipola. A o punkcie zero sam osobiscie powyzej piszesz.
I tu przypominam sobie bardzo ladne sformulowanie, ktorego kiedys uzyles, a dotyczylo prozni (niestety nie moge go tu na Forum na zawolanie odnalezsc :-\). Pisales, ze proznia ma jakby okreslony potencjal, a dopiero geometria nadaje jej forme etc.
Niektorzy porownuja alfe do symbolu nieskonczonosci, byc moze jest to wlasnie ta proznia, ktora formuje sie dazac do swej omegi 'co'

Co do spiral, ktore wrzucilam powyzej, to nigdzie nie pisalam, ze sa podobne. Twoja wstawilam, by przypomniec o tym, na zawolanie nieraz ciezko cos znalezsc, a glownie chodzilo mi o dyslokacje, ktora wyglada mniej wiecej jak ta lambdoma, to wazna cecha fali longitudinalnej (jako nosnika energii i informacji).

P.S. A co do tej kury, ktora przechodzi na druga strone ulicy i truskawek na Marsie, to masz zupelna racje :hahahaha:
Wszystko zalezy od obserwatora i obiektu, kure zobaczysz, a truskawki bedziesz musial sobie wyobrazic, czyli te opcje, ze tam sa, przyjac za prawdziwa, lub falszywa (o ile wierzysz w Marsa :taaak:).

 


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Leszek on Luty 02, 2014, 23:40:36
Hmm... sprzężenia fali... W takim sensie, o jakim mówi o tym Dan Winter? (sprzężenie fazowe, czyli "phase conjugation") Czy może chodzi Ci o coś innego? Bo jeśli chodzi o Wintera, to w sumie ciężko wyczaić, w jakim znaczeniu używa tego pojęcia :-P
Hej! SasQ!
a mógłbyś napisać jak rozumiesz Winterowskie sprzężenie fazowe, które przebiegając wg złotego podziału ma prowadzić do samoorganizacji?


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Luty 03, 2014, 12:08:06
Ja proponuje, aby moze wszyscy obejrzeli ten fragment, w ktorym Dan wspomina o sprzezeniu fazowym, byc moze ktos mialby jeszcze wiecej materialow na ten temat.

http://www.youtube.com/watch?v=CvrkL3zB2R0

P.S. Gdyby bylo zainteresowanie, nalezaloby wydzielic ten temat jako osobny. //A na razie "pierzemy", bo  wtedy okaze sie  :D://


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Radosław on Kwiecień 29, 2014, 12:55:21
...byc moze ktos mialby jeszcze wiecej materialow na ten temat.

To jakiś żart?

Ale jest coś jeszcze. Coś, co umyka praktycznie wszystkim fizykom z głównego nurtu (zwłaszcza, gdy snują teorie o możliwości podróży w czasie):

Dzięki Ci Sasq za wytłumaczenie tej "drobnej nieścisłości" w podejściu do czasu w tak prostych słowach.
Myślałem kilka lat nad twierdzeniem Dana "że czas to tylko obrót ładunku" i jakoś nie mogłem go zrozumieć:)

Ostatnio przegladając stronę Dana natknąłem się na artykuł zatytułowany "Matematyka fuzji" (http://www.fractalfield.com/mathematicsoffusion/mathematicsoffusion.pdf (http://www.fractalfield.com/mathematicsoffusion/mathematicsoffusion.pdf)), gdzie Bill Donovan pisze w swym 1 postulacie:

Cytuj
Postulate 1 Time is not a direct observable.
What this means is that we cannot directly measure time. We measure it in spatial
displacement: the hands of a clock, the vibration of cesium atoms or quartz crystals.

..i pomyślałem że połubiłbyś faceta, zwłaszcza że mówi cały czas o falach wzdłużnych, jest autorem 2 rozdziałów w książce "The Anti-Gravity Handbook" i własnej książki "Glimpses of Epiphany" (http://unifiedfieldtheories.com/GlimpsesofEpiphany.pdf (http://unifiedfieldtheories.com/GlimpsesofEpiphany.pdf)) traktującej o elektromagnetyźmie.

W poniższym wywiadzie radiowym Bill razem z Danem rozmawiają o największych błędach fizyki 20 wieku, konieczności powrotu do równań Maxwella, historii fizyki alternatywnej, Tesli, możliwościach podróży w czasie i korzyściach jakie moga płynąć dla ludzkości ze zrozumienia fenomenu fal wzdłużnych:
http://www.fractalfield.com/mathematicsoffusion/NewRealitiesAlanDanBill.mp3 (http://www.fractalfield.com/mathematicsoffusion/NewRealitiesAlanDanBill.mp3)

A wracając do czasu, możliwości jego odwrócenia i fazowego sprzężenia wg Wintera - Dan mówi że w oficjalnym nurcie zjawisko sprzężenia fazowego o które mu chodzi jest najdokładniej opisane w optyce i jest związane z czymś co fizycy nazwali "time reversal" - czyli powrotu fali do stanu o mniejszej entropii.

Antoine Priore w latach 70-tych zbudował urządzenie które potrafiło emitować fale wzdłużne służące odnowie biologicznej organizmu, teraz Dan i Bill z pomocą Tom'a Bearden'a i kilku innych osób zamierzają owo urządzenie zrekonstruować:
http://breakthru-technologies.com/technologies/magnetically-activated-plasmas-map (http://breakthru-technologies.com/technologies/magnetically-activated-plasmas-map)

pozdrawiam





Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Kwiecień 29, 2014, 15:15:46
Radoslaw -

Cytuj
W poniższym wywiadzie radiowym Bill razem z Danem rozmawiają o największych błędach fizyki 20 wieku, konieczności powrotu do równań Maxwella, historii fizyki alternatywnej, Tesli, możliwościach podróży w czasie i korzyściach jakie moga płynąć dla ludzkości ze zrozumienia fenomenu fal wzdłużnych:

O tych bledach fizyki mowi sie dzis juz coraz bardziej powszechnie. Np. Prof. Konstantin Meyl zarzuca slusznie (idac za glosem N. Tesli), ze obowiazujacych do dzis praw Maxwella celowo usunieto pojecie fal skalarnych (poprzecznych). A tylko te fale sa nosnikami energii i informacji.
Niestety nie dam rady ze sluchu zrozumiec rozmowy, moze ktos przetlumaczy, czy na pewno o "fenomen fal podluznych tu chodzi", bo to troche zbyt ogolne.
Fale podluzne ulegaja modulacji (mowimy o wlasciwosciach dipola) i w swej koncowej formie sa ... promieniowaniem.

Cytuj
To jakiś żart?

Niby dlaczego?

Zaczelam tlumaczenie pewnego wykladu Prof. Meyla zachecam.

http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1555.new.html#new





Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Kwiecień 29, 2014, 21:10:13
Np. Prof. Konstantin Meyl zarzuca slusznie (idac za glosem N. Tesli), ze obowiazujacych do dzis praw Maxwella celowo usunieto pojecie fal skalarnych (poprzecznych).

Usunięto, ale nie to, tylko coś zupełnie innego: 6 innych równań, z których 2 opisywały radialną ("zwykłą") grawitację, 2 kolejne opisywały wirową grawitację (zwaną często "żyrograwitacją" lub "grawitomagnetyzmem", bo jest tym dla "zwykłej" grawitacji, czym pole magnetyczne jest dla pola elektrycznego), oraz 2 które łączyły elektromagnetyzm z grawitacją. Łącznie było 10 równań (4 znane i 6 ocenzurowanych), w dodatku zapisanych z użyciem kwaternionów (liczb 4-wymiarowych).

Potencjał skalarny nadal jest w 4 znanych powszechnie równaniach Maxwella (czy też raczeh Heaviside'a, bo oryginalne równania Maxwella były całkowe, a nie różniczkowe) i ma się całkiem dobrze. Polecam chociaż pobieżnie przeczytać "Treatise on Electricity and Magnetism" Maxwella, żeby przynajmniej wiedzieć, o czym mówisz. Jest dostępny online za darmo na archive.org.

fal skalarnych (poprzecznych)

Zdecyduj się, czy skalarnych, czy poprzecznych, bo to nie to samo. Falami poprzecznymi są zwykłe fale elektromagnetyczne Hertza, znane powszechnie. I są to fale wektorowe, nie skalarne, ponieważ mają określony kierunek drgań w przestrzeni, prostopadły do tego, w jakim się rozchodzą. Gdyby tak nie było, nie dałoby się ich polaryzować.

A tylko te fale sa nosnikami energii i informacji.

Bujda. I gdybyś zrobiła kilka prostych eksperymentów, zamiast tylko powtarzać z błędami cudze mądrości, sama byś się o tym łatwo przekonała. Weź skakankę (tudzież jakiś inny kawałek sznura) i złap jeden koniec. Gdy ja zacznę szarpać moim końcem w górę i w dół, Ty na drugim końcu poczujesz wahania w górę i w dół, gdy moje fale do Ciebie dotrą. To znaczy, że otrzymujesz energię, którą ja wysłałem na swoim końcu sznura. Teraz zacznę na przemian ciągnąć sznur do siebie i popuszczać. Wytwarzam fale podłużne. Ten rodzaj fal też odczujesz po swojej stronie, jako szarpnięcia. To znaczy, że również ten rodzaj fal przekazał Ci moją energię na odległość.
Doświadczenie to możesz przeprowadzić z każdym rodzajem fal i zobaczyć, że każdy rodzaj fal przenosi energię (informację). Nie przemieszcza za to ośrodka, w którym te fale się rozchodzą (przestrzeni): sznur pozostaje na swoim miejscu rozciągnięty pomiędzy nami.

Niestety nie dam rady ze sluchu zrozumiec rozmowy, moze ktos przetlumaczy, czy na pewno o "fenomen fal podluznych tu chodzi", bo to troche zbyt ogolne.

Wcześniej twierdziłaś, że dobrze znasz niemiecki (i parę innych języków) w mowie i w piśmie. Ale skoro masz z tym jednak jakiś problem, to może jednak zostaw to komuś, kto jest w tym lepszy? Bo inaczej palniesz sporo błędów i tylko zaszkodzisz komuś, kto później będzie próbował to zrozumieć z Twoimi napisami.

Fale podluzne ulegaja modulacji (mowimy o wlasciwosciach dipola) i w swej koncowej formie sa ... promieniowaniem.

Kolejny błąd. Dipol wytwarza oficjalnie fale poprzeczne dookoła swojej osi, oraz nieoficjalnie fale podłużne na swoich końcach, wzdłuż swojej osi. Te pierwsze to znane nam fale elektromagnetyczne Hertza, te drugie to "dźwięk w Eterze" Tesli. Oba rodzaje fal są formą promieniowania i przenoszą energię, i oba można dowolnie modulować, bo nie zależy to od rodzaju fal.


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Kwiecień 30, 2014, 08:40:32
SasQ -

Cytuj
Wcześniej twierdziłaś, że dobrze znasz niemiecki (i parę innych języków) w mowie i w piśmie. Ale skoro masz z tym jednak jakiś problem, to może jednak zostaw to komuś, kto jest w tym lepszy? Bo inaczej palniesz sporo błędów i tylko zaszkodzisz komuś, kto później będzie próbował to zrozumieć z Twoimi napisami.

Ale sobie ulzyles.
Widocznie miales taka potrzebe. Kpisz sobie publicznie z mojej wiedzy?.
Prof. Meyl ma troche odmienne zdanie co do roznych teorii (oklepanych) fizycznych. Ja przedstawilam jego zdanie, z ktorym zgadzam sie.

W obszernym komentarzu (wylacznie majacym na celu wytkniecie mi bledow) sam troche zboczyles z toru i ... wlasnie Ty porobiles kardynalne bledy. A to dowodzi, ze nie do konca rozumiesz teorie fal skalarnych i to o czym glosi profesor.
Czytajac Ciebie i Profesora, wybieram tego drugiego, jest dla mnie "wiekszym" autorytetem.

Cytuj
Kolejny błąd. Dipol wytwarza oficjalnie fale poprzeczne dookoła swojej osi, oraz nieoficjalnie fale podłużne na swoich końcach, wzdłuż swojej osi. Te pierwsze to znane nam fale elektromagnetyczne Hertza, te drugie to "dźwięk w Eterze" Tesli. Oba rodzaje fal są formą promieniowania i przenoszą energię, i oba można dowolnie modulować, bo nie zależy to od rodzaju fal.

Pomieszales jablka z gruszkami, lepiej zostan przy eksperymentach ze ... skakanka.

P.S. Ten watek zalozylam, aby zrobic Tobie przyjemnosc, i abys rozwinal skrzydla, uwierzyl w siebie i moze wyplynal na szersze wody, czego w dalszym ciagu Ci zycze. Ale zmiarkuj sie troche wasc, na Boga! :oczko:






Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: percepcja on Kwiecień 30, 2014, 13:25:03
Witam Lady F, SasQ,

Z góry przepraszam Lady F i doceniam to, że "poruszasz" to forum.

Myślę, że jednak SasQ ma rację sugerując Lady F aby nie tłumaczyła czegoś czego nie jest pewna tym bardziej, że do takiej pracy potrzebna jest precyzja wyrażania się, której Lady F, mówiąc łagodnie, "kuleje" z fizyki. Jest to spowodowane ewidentnymi brakami jeszcze ze szkoły średniej jak sądzę. I nie ważne jaką wiedzą się zajmujemy, czy jest to nauka akademicka czy z pogranicza to stosowany opis musi być precyzyjny aby wszyscy inni mogli zrozumieć to co chcemy przekazać.

To nie znaczy, że nie możemy stosować opisu innego niż ogólnie przyjęty, ale wtedy konieczna jest możliwie dokładna definicja pojęć, wielkości fizycznych, które stosujemy. Bez tego nie da się prowadzić konstruktywnej dyskusji w szczególności w temacie podstaw działania rzeczywistości.

SasQ - podziwiam Cię za to, że chce Ci się tak cierpliwie, drobiazgowo i rzeczowo odpowiadać i że poświęcasz swój czas na odpowiedzi na tym forum. Też jestem za tym abyś wydał w formie książki czy jakiegoś dłuższego opracowania to co rozpracowałeś jako jedną spójną całość. Chętnie poczytałbym to o czym piszesz razem wzięte, chętnie kupiłbym taką książkę.

Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i jeszcze raz przepraszam Cię Lady F jeśli powyższa wypowiedź Cię uraziła.


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Kwiecień 30, 2014, 13:50:25
percepcja

Cytuj
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i jeszcze raz przepraszam Cię Lady F jeśli powyższa wypowiedź Cię uraziła.

Nie musisz za nic przepraszac. Gdybys jednak zechcial (-ala) wskazac KONKRETNIE miejsca, ktore sa nieprawidlowo tlumaczone, to bylabym bardzo wdzieczna, bo zaatakowalas mnie jakby tak troche ... na slepo, a moze i na wyrost.
Teoria Dr.-Ing. Meyla jest troche inna od standardow, a glownie w dalszej drodze poznania opiera sie na komunikacji w szerokim tego slowa pojeciu. Komunikacji glownie bezprzewodowej.

Poczytaj sobie ten plik:

http://www.wfa.uni.wroc.pl/pub/content/2280/files/Fizyczne%20podstawy%20komunikacji%20-%20Go%C5%82ek.pdf

Jest po polsku, a wtedy wroc do tego, o czym glosi Profesor i moze troche wyjasni sie gdzie tkwia momenty niedouczenia. wiedza wszak wykracza za szkole podstawowa, a nawet srednia, ale jest dostepna dla kazdego.

Konstantin Meyl ma wielu wrogow, ale i wielu zwolennikow, mnie osobiscie podoba sie prostota przekazu informacji, tak aby ziarno zaczelo kielkowac, a to chyba najwazniejsze.

Glownie chodzilo mi o zaprezentowanie dorobku Profesora, przedstawienie jego osoby i wtajemniczenie w jego teorie, gdyz nie ma materialow w j. polskim na ten temat. Uwazam, ze moje starania wypelnily ten cel.Ktos kto bedzie chcial dowiedziec sie czegos wiecej sam juz dalej znajdzie droge, tak mysle.

edit: Profesor wyraza sie na wykladach jezykiem zrozumialym, nie musi imponowac nikomu znajomoscia formul matematyczno-fizycznych, jezyk ten moze odczytac kazdy, kto zada sobie troche trudu. I za to go podziwiam. Tak tez staralam sie to przedstawic, lacznie z dygresjami, ktore wstawial.






Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Czerwiec 24, 2014, 20:03:22
Mam pytanie.

Czy mikrofalowka (takie urzadzenie do odgrzewania w gospodarstwie domowym) jest tez tzw. klatka Faraday'a?

Bo toczy sie u mnie dyskusja na ten temat...

a tu mam taki link do pytan:

http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1051759.html

 :papa:





Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Czerwiec 25, 2014, 01:27:48
Każda metalowa powierzchnia zamknięta (w sensie kształtu) jest klatką Faradaya, gdyż ładunek elektryczny na powierzchni przewodnika rozkłada się w taki sposób, by pole elektryczne wewnątrz przewodnika było zerowe. Dzieje się tak dlatego, że jakiekolwiek składowe pola styczne do powierzchni powodują kierowanie się ładunu w tamtą stronę tak długo, jak długo to pole na nie działa (czyli do momentu, aż całkowicie go zrównoważą).

Ale ponieważ wspominasz o tym w kontekście kuchenki mikrofalowej i już z grubsza przeczuwam dokąd to zmierza, trzeba tu jeszcze wyjaśnić dwie istotne sprawy:

1. Klatka Faradaya dla pól elektrostatycznych działa tylko w jedną stronę.
Nie wpuszcza pola z zewnątrz, ale ładunek elektryczny umieszczony wewnątrz klatki jest normalnie widoczny na zewnątrz, tak jakby klatka była dla niego zupełnie przezroczysta, ponieważ metal elektryzuje się przez indukcję: ładunek dodatni (przykładowo) umieszczony wewnątrz klatki przyciąga do siebie ładunek ujemny w metalu w swoją stronę sprawiając, że gromadzi się on na wewnętrznej powierzchni klatki, zostawiając za sobą niezrównoważony ładunek dodatni po drugiej stronie powierzchni klatki (na zewnątrz), dokładnie równy ładunkowi umieszczonemu wewnątrz klatki. Taki eksperyment opisywał zarówno Faraday jak i Maxwell w swoich książkach, polecam je poczytać i powtórzyć ich eksperymenty samemu, bo w ten sposób można się sporo nauczyć, od samej Natury, czyli bez przekłamań :-)

A skoro mowa o Maxwellu, takie działanie klatki Faradaya jest też zagwarantowane pierwszym z równań Maxwella (w wersji oryginalnej całkowej), z którego wynika, że strumień elektryczny przez dowolną zamkniętą powierzchnię jest proporcjonalny do ładunku elektrycznego zamkniętego wewnątrz tej powierzchni. Bez względu na rozmiar tej powierzchni czy jej kształt. Więc jeśli pusta klatka była na początku neutralna (ładunki w równowadze), to po umieszczeniu w niej ładunku elektrycznego przez KAŻDĄ zamkniętą powierzchnię wokół tego ładunku musi przechodzić taki sam strumień elektryczny, niezależnie czy ta powierzchnia jest wewnątrz klatki, czy na zewnątrz.

Tak więc gdy mowa o kuchence mikrofalowej, mimo że jej obudowa faktycznie jest klatką Faradaya, to jednak na pewno nie w takiej roli została tam użyta, z oczywistych względów: chodzi nam przecież o to, by szkodliwe dla nas zjawisko wewnątrz kuchenki nie zagrażało nam znajdującym się na zewnątrz, a tego przecież klatka Faradaya nam nie zapewnia, bo ona działa w przeciwną stronę. Chroniłaby nas przed zewnętrznym polem elektrycznym, gdybyśmy siedzieli w jej wnętrzu.

2. Klatka Faradaya ma zastosowanie tylko w warunkach elektrostatycznych, czyli gdy ładunki elektryczne w metalu, z którego wykonano klatkę, już rozmieściły się na swoich pozycjach. To jednak nie następuje natychmiastowo, lecz wymaga trochę czasu, zanim przemieszczą się na swoje pozycje. Dopóki tego nie zrobią, pole elektryczne z zewnątrz klatki nadal wnika do wnętrza. Oznacza to, że klatka Faradaya może nie być przeszkodą dla fal elektromagnetycznych, w których pola zmieniają się wystarczająco szybko, i ładunki elektryczne w metalu mogą nie nadążać z likwidowaniem pola elektrycznego wewnątrz klatki. Wtedy jednak pełni ona raczej rolę ekranowania, niż klatki Faradaya. W warunkach elektrodynamicznych lepiej jest traktować klatkę Faradaya jako swego rodzaju antenę odbiorczą, i to, czy jakieś fale mogą przenikać ze środka na zewnątrz lub w drugą stronę (ekranowanie, w przeciwieństwie do klatki Faradaya, może działać w obie strony) będzie zależeć od częstotliwości tych fal i od ich długości.

Do tego w przypadku klatki Faradaya wykonanej z siatki z otworkami (takiej jak w kuchence mikrofalowej), zamiast jednolitej warstwy metalu, dochodzi jeszcze jeden czynnik: dyfrakcja fal na tych szczelinach.

Teoretycznie ta siatka jest dobrana w taki sposób, żeby nie przepuszczała mikrofal. W praktyce jednak mam czasami wrażenie, że ta siatka nie do końca działa tak, jak się nam powszechnie wpiera, bo zaobserwowałem kilka zdarzeń, które sugerowałyby, że jednak jakieś mikrofale się przez nią przedostają. Np. za każdym razem, gdy włączam kuchenkę mikrofalową, zrywa mi połączenie WiFi w laptopie, gdy akurat siedzę z nim w tym samym pomieszczeniu (sieci bezprzewodowe pracują na zbliżonych częstotliwościach, co kuchenki, również w zakresie mikrofal). Mogę powtórzyć to doświadczenie dowolną ilość razy, działa za każdym razem. Zdarza się też, że drobne metalowe przedmioty znajdujące się w pobliżu kuchenki wpadają w wibracje (choć jeszcze nie udało mi się tu wykluczyć wpływu akustycznego).

I tutaj, Lady F., mam dla Ciebie bojowe zadanie:
Proponuję, żebyś pokazała nam wszystkim, jak dobrze znasz się na elektromagnetyzmie i falach, i spróbowała policzyć długość fali dla typowej mikrofalówki (moja ma na tabliczce znamionowej podaną częstotliwość 2.45 GHz), a później porównała z rozmiarem otworków tej siatki w jej drzwiczkach. Myślę, że tak proste zadanie nie powinno nastręczać żadnych problemów nikomu, kto zna się na zjawiskach falowych choćby w stopniu minimalnym. Tylko bez podawania gotowych wyników z Wikipedii ;-J Chcę zobaczyć jak sama dochodzisz do poprawnego (miejmy nadzieję) wyniku (i myślę, że nie tylko ja ;-J ). Jeśli sobie z tym poradzisz, to możemy jeszcze pokusić się o obliczenie dyfrakcji na otworkach tej siatki ;-) Ale to może później, nie dzielmy skóry na niedźwiedziu ;-)


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Czerwiec 25, 2014, 08:29:36
Dziekuje SasQ, ze odpisales tak szybko.

Piszesz, ze domyslasz sie w jakim kierunku podazam, ano krece sie wokol tych fal skalarnych jak wiesz (ze o profesorze nie wspomne, bo dziala na Ciebie jak przyslowiowa czerwona plachta na byka). Jesli o mikrofalowke chodzi, to wlasciwie zajmowalam sie tym przy zapoznawaniu sie z falowodami, a wczoraj przeczytalam o takim pewnym eksperymencie i krotko go opisze.

Prosze wlozyc telefon komorkowy do mikrofalowki, zamknac drzwiczki (nie wlaczac) i zadzwonic. Odezwie sie?

Opowiadasz SasQ o Faradayu i Maxwellu, a oni wkladali swoje "komorki" do kuchenek mikrofalowych? :figielek:

Glownie o to mi caly czas chodzi, ze formulki oficjalnie obowiazujace, ktore stanowia baze do nauczania sa juz nieco nadszarpniete zebem czasu i czas by cos zmienic, lub wprowadzic nowe terminy.

Widze, ze zadales mi zadanie do obliczenia uwazajac, ze nie poradze sobie z tym, mylisz sie!  ;)





Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Czerwiec 25, 2014, 12:01:38
SasQ -

Cytuj
Proponuję, żebyś pokazała nam wszystkim, jak dobrze znasz się na elektromagnetyzmie i falach, i spróbowała policzyć długość fali dla typowej mikrofalówki (moja ma na tabliczce znamionowej podaną częstotliwość 2.45 GHz), a później porównała z rozmiarem otworków tej siatki w jej drzwiczkach.

Porownywanie z otworami na siatce drzwiczek musi poczekac (choc domyslam sie o co Tobie chodzi ;)), bo nie jestem teraz w poblizu mikrofalowki.

Najwiecej czasu zajelo mi ... formatowanie odpowiedzi na zadane mi pytanie, bo niestety forum nie akceptuje pewnych ogolnie przyjetych systemow zapisu matematycznych wielkosci. Wiec sprobuje po swojemu:

Lambda (odleglosc miedzy dwoma strzalkami) = predkosc swiatla/czestotlwosc

I teraz po podstawieniu

Lambda = 3,0 x 10^8 m/s podzielone na 2,45 x 10^9 Hz
Lambda = 0,12 m.

O dyfrakcji pozniej, ale o tym juz nauczales w zeszlym roku, pamietam :taaak:
-----------------------------------

A czy slyszales juz o eksperymencie tunelowym? Codzi o predkosci ponadswietlne?



Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Lipiec 18, 2014, 20:03:58
Hej!

Mam pytanie, czy umiesz w paru prostych zdaniach dac "przepis" na zrobienie najprostszego radia.
Za wszelkie wskazowki jestem wdzieczna. Zabieram sie do roboty, choc moj "chor" nawoluje mnie, abym lepiej kupila stare radio, rozwalila je i zobaczyla co jest w srodku...
Ale ja jestem wytrwala i sama chce poprobowac, oby tylko nie bylo trudno z ta ... lutownica... //takie zaczepy "krokodylki" nie wchodza w gre//.

 :papapa:



Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: chrumtataj on Lipiec 19, 2014, 07:11:20
http://pl.wikipedia.org/wiki/Detektor_kryszta%C5%82kowy
http://www.jak-to-zrobic.pl/index.php/a/3/b/6/c/9/d/81/id/850


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Lipiec 19, 2014, 10:34:45
chrumtataj - dzieki!
 
W przepisie jest napisane tak:

"Co potrzeba
 - drut miedziany
 - rolka jaka zostaje po folii aluminiowej lub papierze toaletowym
- ołówek albo dioda germanowa
 - agrafka
- żyletka
- słuchawka wysokoomowa lub głośnik z własnym źródłem zasilania
 - pinezki
 - deseczka/podstawka z korka/grubszy karton"

I tu juz sa dla mnie pierwsze klody... w postaci "dioda germanowa", "  słuchawka wysokoomowa "... a co najtrywialniejsze ...żyletka...

Ale postaram sie! :taaak:


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Lipiec 22, 2014, 20:04:26
Koncze ten off-top tu, znalazlam inne Forum, ktore na pewno wie "jak zrobic radio"  :taaak:

www.elektroda.pl

i juz...

 :tuptup:


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Sierpień 12, 2014, 02:19:03
Mam pytanie, czy umiesz w paru prostych zdaniach dac "przepis" na zrobienie najprostszego radia.

To zależy, czy nadajnika, czy odbiornika ;)
Sprecyzyj co chcesz wiedzieć, a postaram się dostarczyć jakieś konkrety :)

Zabieram sie do roboty, choc moj "chor" nawoluje mnie, abym lepiej kupila stare radio, rozwalila je i zobaczyla co jest w srodku...

W ten sposób faktycznie dowiesz się, co jest w środku, ale raczej nie dowiesz się, co to są za elementy, jak działają, dlaczego są połączone właśnie w taki sposób i co to daje, gdy one współpracują. Poza tym gotowe radia, nawet te stare, raczej nie należały do "najprostszych", bo były przeznaczone dla końcowego użytkownika i musiały być "idiotoodporne", z wszelkimi zabezpieczeniami i gotowe do pracy w różnych dziwnych warunkach, oraz mieć dobre parametry. Nie mogły za bardzo 'skrzeczeć" ;J

Naukę, jak to zwykle bywa, najlepiej się zaczyna od podstaw, czyli od tego, jak taki odbiornik lub nadajnik właściwie działa.
Mógłbym co nieco o tym napisać, o ile oczywiście interesuje Cię zdanie kogoś, kogo nie uważasz za autorytet  :figielek:

P.S.: Jaki "chór"? Czyżbyś słyszała w głowie jakieś głosy? ;)

Ale ja jestem wytrwala i sama chce poprobowac

I bardzo dobrze, tu masz plusa :) Nic tak nie uczy, jak własne eksperymenty (o ile oczywiście już wiesz, czego chcesz się z nich dowiedzieć i jak te informacje z tych eksperymentów uzyskać).

oby tylko nie bylo trudno z ta ... lutownica...

W takim razie polecam płytki stykowe służące do szybkiego montowania prototypów obwodów :-) Wygląda ona tak:

(http://www.veroboard.com/images/P1000580.jpg)(http://store.curiousinventor.com/media/catalog/product/cache/1/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/b/r/bread_board_1.jpg)(http://www.element14.com/community/servlet/JiveServlet/downloadImage/80-3454-195323/uploadedimage.jpg)

To po prostu taki kawałek plastiku z szeregami dziurek, w których są blaszki łączące dziurki leżące w jednym szeregu. W środku wygląda to tak:

(https://raw.githubusercontent.com/wiki/Ell-i/Hackathon/Electronics-breadboard.jpg)

Nie trzeba wtedy nic lutować, wystarczy wpinać do tych dziurek nóżki elementów i ewentualnie dodatkowe przewody :)
Przykłady zmontowanych i działających  obwodów:

(http://liudr.files.wordpress.com/2011/05/breadboard01_32.jpg)
(http://jakeselectronics.net/images/projects/digitaltemperaturesensor/breadboard.jpg)

A gdy obwód nam się znudzi, możemy go rozmontować i na tej samej płytce złożyć z tych samych elementów coś zupełnie innego :)

Taką płytkę możesz kupić np. od AVT, już od 10 zł., nawet wysyłkowo:
http://sklep.avt.pl/plytka-stykowa-prototypowa-840-pol-stykowych-bb01.html
Nie polecam zamawiać większych (i droższych) -- taniej wychodzi, gdy się je kupuje na sztuki i samemu połączy w większą całość. Płytki posiadają wpustki, więc można je łączyć jak puzzle ;) Od spodu mają też warstwę przylepną, więc można je sobie samemu przylepić do jakiegoś twardszego podłoża, np. kawałka sklejki.

Gorąco polecam za to zamówić sobie ten oto zestawik edukacyjny dla początkujących (http://sklep.avt.pl/praktyczny-kurs-elektroniki.html):

(http://sklep.avt.pl/media/products/573386031b4d231469ca2a3065a62a93/images/thumbnail/big_edw_a09.jpg?lm=1386933830)

Za jedyne 47 zł (+ koszty wysyłki) dostaniesz płytkę stykową + kupę przydatnych elementów elektronicznych i instrukcję obsługi z lekcjami kursu elektroniki dla początkujących :) Kurs ten był niedawno publikowany na łamach "Elektroniki dla Wszystkich" i "Młodego Technika", ale jeśli chcesz rzucić na niego okiem, to jest dostępny w całości za darmo w PDF (http://sklep.avt.pl/webpage/praktyczny-kurs-elektroniki.html).

Jeszcze lepszy moim zdaniem kurs elektroniki, pod tytułem "Ośla Łączka", był publikowany również na łamach "Elektroniki dla Wszystkich" dawno temu. Można go zdobyć np. na Chomiku (http://tinyurl.com/OslaLaczka), ale jeśli nie masz tam konta, to daj głos, to Ci gdzieś wrzucę te PDFy i sobie ściągniesz ;J

@chrumtataj: Detektor kryształkowy faktycznie jest najprostszym odbiornikiem radiowym pod względem budowy, ale niekoniecznie najłatwiejszym do skonstruowania, zwłaszcza w dzisiejszych czasach: dziś już nie tak łatwo zdobyć kryształy siarczku ołowiu, ciężko też zdobyć gotowe diody germanowe. Łatwiej zdobyć diody krzemowe: w byle sklepie elektronicznym można je kupić za dosłownie parę groszy (np. 1N4148 (http://sklep.avt.pl/42281.html) kosztuje 4 grosze za sztukę!), albo wypruć jej nieco większy odpowiednik 1N4007 (http://sklep.avt.pl/42280.html) z pierwszego lepszego zasilacza z prostownikiem.

Mimo wszystko jednak radio detektorowe ma jedną poważną wadę: nie posiada własnego zasilania, lecz czerpie energię poprzez antenę, z samych fal elektromagnetycznych niosących sygnał. Wymaga więc bardzo silnego sygnału; na tyle silnego, by zasilił sam odbiornik i cewkę słuchawki/głośniczka. Jeśli nie mieszkasz akurat w Solcu Kujawskim tuż pod nadałkami (https://pl.wikipedia.org/wiki/RCN_Solec_Kujawski), to może być ciężko :-P Nawet jeśli złapie jakiś sygnał, to będzie on raczej słaby i zaszumiony.

Dlatego proponowałbym Ci jednak @Lady F. zrobić odbiornik radiowy nieco bardziej złożony, ale z własnym zasilaniem i wzmacniaczem sygnału. Współcześnie takie wzmacniacze można kupić w formie gotowej kostki scalonej, o takiej:

(http://www.electronicamagnabit.com/tienda/201-1665-large/lm741-amplificador-operacional.jpg)(http://i01.i.aliimg.com/photo/v2/463577573/LM741.jpg)

Np. możesz użyć LM741 (http://sklep.avt.pl/uklad-scalony-lm741-ua741.html) dostępnego w ofercie AVT za 80 groszy. W środku zawiera pojedynczy wzmacniacz operacyjny, z takim oto układem wyprowadzeń:

(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/62/LM741_Pinout_Square.svg/300px-LM741_Pinout_Square.svg.png)

Nóżka 7 to dodatni biegun zasilania, nóżka 4 to masa (o napięciu 0 Volt). Nóżka 6 to wyjście, do którego można podłączyć słuchawkę lub głośniczek. Nóźki 2 i 3 to wejścia wzmacniacza: odwracające (oznaczone "-") i nieodwracające (oznaczone "+"). Ten wzmacniacz wzmacnia różnicę napięć między tymi dwoma wejściami, nawet bardzo małą, więc powinien być w stanie wykryć nawet słaby sygnał z anteny i wzmocnić go do sygnału na tyle silnego, by wysterować słuchawkę lub mały głośniczek. W razie potrzebny można dorzucić na wyjściu dodatkowy tranzystor mocy, jesli chcesz wysterować jakiś większy głośnik, ale to może później ;)

Możesz też użyć jakiejś innej podobnej kostki. Np. za złotówkę kostka TL082 (http://sklep.avt.pl/uklad-scalony-tl082cn.html) wyglądająca podobnie, ale zawierająca aż dwa wzmacniacze operacyjne ;) Albo LM358 (http://sklep.avt.pl/uklad-scalony-lm358n.html) za połowę tej ceny, który (o dziwo) też zawiera dwa wzmacniacze.

Prosty schemat takiego odbiornika detektorowego z własnym wzmacniaczaczem wygląda tak:

(http://www.aaroncake.net/circuits/opradio1.gif)

Rezystor sprzężenia zwrotnego R1 niech będzie 10 MΩ (megaOmów; paseczki: brązowy, czarny, niebieski), a kondensator sprzęgający C2 to maleńki ceramiczny "lizaczek" 100 nF (nanoFaradów). Elementy te są śmiesznie tanie: rezystor to jakieś 2 grosze (!), kondensator jakieś 7 groszy. Są tak tanie, że rzadko są sprzedawane na sztuki; minimum po 10 sztuk. Ale możesz je też znaleźć w zestawie dla początkujących, o którym wspomniałem wcześniej ;) (także kostkę LM358 z dwoma wzmacniaczami na pokładzie ;-J).

Możesz też spróbować z układem pokazanym w tym filmiku:

http://www.youtube.com/watch?v=YaAciXAIKm4
( http://www.youtube.com/watch?v=YaAciXAIKm4 )

Autor też użył w nim kostki wzmacniacza operacyjnego LM386, a układ zmontował... na tekturce z pudełka po butach :)

//takie zaczepy "krokodylki" nie wchodza w gre//

Dlaczego? Jakieś uczulenie na gady? ;D


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Sierpień 12, 2014, 09:29:40
Cytuj
To zależy, czy nadajnika, czy odbiornika  
Sprecyzyj co chcesz wiedzieć, a postaram się dostarczyć jakieś konkrety


Najchetniej i nadajnika i odbiornika, ale wiem, ze w mojej sytuacji jest to niemozliwe, gdyz nie mam licencji na wlaczanie sie do ... nadawania na jakichkolwiek pasmach, na to sa nakladane nawet bardzo surowe kary. Wlasciwie to to dalo mi do myslenia, jak to sprytnie jest wymyslone, ze niby niewidzialna przestrzen, a juz "zarezerwowana" dla tego chyba, kto ma wiecej wplywow i pieniedzy.
Z tej przyczyny pozostaje mi jedynie "podsluchiwac" w milczeniu. Przypomina to troche postac samotnego wedkarza, ktory wpatruje sie na splawik z nadzieja, ze cos zlapie sie na haczyk ;)

Idea budowy radia przesladuje mnie od dawna, ale ze nie mam zadnego (zupelne zero jestem) doswiadczenia z elektronika, to musze zaczac od podstaw. Juz to co napisales w poscie mnie przerasta, ale postaram sie przestudiowac solidnie. Zajmie mi to dosc duzo czasu...

W sklad tego radia wchodza pewne elementy, i mnie to interesuje:jakie dokladnie, i ich parametry, tak, aby mozna bylo jakis wzor na to napisac. Kto wymyslil juz te gotowe dostepne w handlu czesci? Czy to jest efekt wieloletnich eksperymentow? Czy wynik jakichs formul matematycznych?
Co stanie sie, gdy zmienia sie parametry tych zespolow? To wlasnie ta czesc teoretyczna, ktora motywuje mnie, aby zobaczyc jak dziala to w praktyce.


Cytuj
Dlatego proponowałbym Ci jednak @Lady F. zrobić odbiornik radiowy nieco bardziej złożony, ale z własnym zasilaniem i wzmacniaczem sygnału. Współcześnie takie wzmacniacze można kupić w formie gotowej kostki scalonej

Co do tego zasilania, to wymyslilam sobie, aby wykorzystac ogniwa fotowoltaiczne, czyli "darmowa" energie swietlna. //Chodze wczesnie spac ;)//

Dzieki serdeczne za taki dokladny i rzeczowy wyklad, mysle, ze nie tylko mnie moze przydac sie.  <bukiet>




Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Prazeodym on Październik 30, 2015, 19:51:21
Jesli fascynuje Ciebie wiedza SasQ'a to moze przejmiejsz paleczke i poprowadzisz dalej to co ja kiedys zaczelam.
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1603.msg9153.html#msg9153
Bardzo ciekawe.
Rownież uważam, że falowa struktura materii jest tym kierunkiem w jakim  powinna iść fizyka w przyszłości.

Jednak są dwie trudności - ruch fal i zjawiska związane z tym ruchem - ( interferencja, dyfrakcja, rezonans , składanie i modulacja, e. dopplera itd ) są dużo trudniejsze do opisania niż prosty  ruch cząstek - ale od czego mamy komputery. jupi
Po drugie, pojęcie cząstek jest  za bardzo zakorzenione w fizyce, żeby mogła nastąpić radykalna zmiana poglądów. Żeby to nastąpiło musi raczej zajść zmiana pokoleniowa wsród fizyków.
Zabieram się za czytanie.


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Październik 30, 2015, 21:58:24
Prazeodym -

Cytuj
pojęcie cząstek jest  za bardzo zakorzenione w fizyce, żeby mogła nastąpić radykalna zmiana poglądów

Dokladnie. Myslenie w kategoriach "czastek" jest archaizmem. Sprawdz moje wpisy i zastanow sie co to faktycznie jest "kropka kwantowa"

http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1685.msg9716/topicseen.html#msg9716

P.S. Stad czeste bledy w tlumaczeniach.



Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Jazon on Czerwiec 08, 2017, 19:20:36
Witam Forumowiczów serdecznie !

Temat fal podłużnych w eterze staje się coraz bardziej popularny.
Model eteru, nad którym pracuję w wolnych chwilach dopuszcza podłużne fale.

Poniżej fragment który ja znalazłem.

Jest to cytat z pracy:

General Classical Electrodynamics
Koen J. van Vlaenderen
Institute for Basic Research
koenvanvla@gmail.com
December 17, 2015

widzianej także jako:

http://vixra.org/pdf/1512.0297v1.pdf

General Classical Electrodynamics
A new foundation of modern physics and technology
Koen J. van Vlaenderen
Institute for Basic Research
koenvanvla@gmail.com
December 11, 2015

-oto cytat ze stron 13-14:

Te równania fali opisują falę poprzeczną (TEM) i dwa typy podłużnych fal
elektrycznych. Jeden rodzaj podłużnej fali elektrycznej wyraża się tylko pod

względem potencjału ładunku elektrycznego FI, więc nie jest indukowany
prądami elektrycznymi, patrz równ. 3,22 i  3,23.
Nazywa się to falą FI. Drugi rodzaj podłużnej fali elektrycznej
jest związany z potencjałem prądu elektrycznego z bezwirowym elektrycznym

potencjałem (prądu ?), patrz równ. 3.24 i 3,25 i będzie się nazywać falą
elektromagnetyczną podłużną (LEM).

-przetłumaczone z oryginału:

These wave equations describe the Transverse Electromagnetic (TEM) wave and
two types of longitudinal electric waves. One type of longitudinal electric

wave is expressed only in terms of the electric charge potential FI,
so it is not induced by electric currents, see eq. 3.22 and 3.23.

It will be called a FI-wave. The second type of longitudinal electric wave
is associated with the curl free electric current potential, see eq. 3.24
and 3.25, and it will be called a Longitudinal Electromagnetic (LEM) wave.

W wersji skróconej ta praca jest także na:
http://vixra.org/pdf/1505.0132v1.pdf

i w paru innych miejscach.

Aby dokładniej określić co to są kwanty, o których dużo
było na tym forum, i aby pokazać, że kwanty biorą się z fal
niestety tylko poprzecznych (tak mi się przynajmniej teraz wydaje)
to wkleję jeszcze 2 linki do moich prac.

Muszę się pochwalić, że weszcie udało mi się opisać to co myślałem rok temu
o teorii zmiennych ukrytych Einsteina i opublikować.
Oto 2 linki:

http://vixra.org/pdf/1706.0101v1.pdf

Jest i po polsku:

http://vixra.org/pdf/1706.0100v1.pdf

Nie jest to jeszcze kompletna moja teoria, ale przedstawione tam
przykłady z rysunkami wystarczą do zrozumienia tego, o co mi chodzi.
Do kompletnych obliczeń chcę zamodelować liczbę koincydencji
w funkcji kilku zmiennnych, między innymi kątów polaryzacji A, B oraz T
(ich opis w pdf'ach) a na to jeszcze chwilę czasu mi zejdzie.

Poza tym należałoby uwzględnić różnicę w kątach polaryzacji
między fotonami dla każdej z par splątanych fotonów.
W pracy datowanej na 02 czerwca 2017 nie zrobiłem tego
dla uproszczenia rozumowania i rysunków. Trochę długo mi
schodzi, bowiem praca była napisana już w styczniu 2017 a na
sam pomysł wpadłem w jesieni 2016.

Do tego trzeba by analitycznie wyprowadzić te kilka wzorków
które tam napisałem.
Ale myślę, że moje wytłumaczenie stało się teraz już 'widoczne'
i to dosłownie.  Matematyka i geometria to jest to :)

Pozdrawiam Forumowiczów serdecznie,  :oczko:
Jazon.


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Czerwiec 15, 2017, 10:57:40
"Nowe rozwiązanie paradoksu EPR (Einsteina-Podolsky'ego-Rosena)
i twierdzenia Bella za pomocą HPT oraz zmiennej ukrytej T.
HPT – Hoszowski Paul Theory."


Jazon
- po pierwsze to gratuluje teorii i prawa Hoszowskiego, zadalam sobie trudu przeczytania opracowania. Nie wiem, czy jest to wylacznie rozwazanie teoretyczne, czy rowniez poparte empirycznymi badaniami (z tresci nie wynika jednoznacznie).

Co do tych splatanych fotonow i ich wzajemnych relacji, to istnieja inne szkoly w fizyce, ktore wlasnie tlumacza zjawiska wieloistnienia jednoczesnego i wielowymiarowego, tak np. tlumaczy dr Wozny. Nie wiem, czy zapoznales sie z tym co mowi, polecam.

Jestem wylacznie amatorem-hobbysta w tej branzy, wiec przemyslenia moje sa swobodne i bardzo indywidualne (co jest dla mnie pozytywne, bo nie musze sztywno trzymac sie jakichs teorii i ich bronic). O falach skalarnych wyklada prof. Konstantin Meyl, on rowniez opisuje niepelnosc w definicji praw Maxwella, o czym to na poczatku w opracowaniu, ktore poleciles.

Nigdy nie spotkalam sie z okresleniem fal FI i LEM, co tez jest ciekawe, ale chyba w interpretacji/ach wylacznie oparte o badanie "czasteczek" w roznych formach "przeplywu", oraz mierzalnosci efektu. I tu mysle, ze jest globalny problem wlasnie w tej mierzalnosci czegos. Czego nie da sie zarejestrowac via aparatura, to quasi dla nauki nie istnieje.

Duzo by pisac, temat niezwykle ciekawy, ale bardzo trudny, wiec nie dziw sie, ze nie otrzymales zadnej odpowiedzi na swa frapujaca prace  :brawa: i oczywiscie  :super:



Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Jazon on Czerwiec 15, 2017, 21:38:25
Dzięki za docenę , Lady F :)

Piszesz:
>Nie wiem, czy jest to wylacznie rozwazanie teoretyczne,
>czy rowniez poparte empirycznymi badaniami (z tresci nie wynika
>jednoznacznie).

Rozważań czysto teoretycznych nie lubię i nigdy nie popierałem.
Poszukiwałem i poszukuję tych nielicznych prac, które podają
faktyczne ilości zliczeń fotonów na detektorach a nie tylko
matematyczne dyrdymały, których już ponad 90 procent na necie,
co zresztą opisywał SasQ.

Dwie z tych prac są wymienione w moim artykule.

Są to:

[1] Dietrich Dehlinger and M. W. Mitchell Entangled photons, nonlocality, and

Bell inequalities in the undergraduate laboratory. Physics Department, Reed

College, 3203 SE Woodstock Boulevard, Portland, Oregon 97202 (2002)

[8] Dietrich Dehlinger and M. W. Mitchell Entangled photon apparatus for the

undergraduate laboratory. Physics Department, Reed College, 3203 SE Woodstock

Boulevard, Portland, Oregon 97202 - Received 3 December 2001; accepted 13

June 2002.

Oparłem się m.in. na tych KONKRETNYCH zliczeniach.

Chciałbym w tym chociaż miejscu podziękować pani Lukishowej za to,
że zamieściła je na necie pomimo że są Copyright jako prace
American Association of Physics Teachers.

Z ciekawostek przy okazji dodam jeszcze trzy :)

1.
Fale poprzeczne o różnicy w polaryzacji 90° nie interferują
ze sobą [Halliday, Resnick Wyd.Pol.2, T2s589].
Wykazał to Thomas Young w 1817 roku tłumacząc Arago, dlaczego
dwa spójne promienie światła otrzymane przez rozszczepienie jednego
promienia na kalcycie nie interferują ze sobą. Wydawało się
to wówczas dziwne.

Odtąd wiemy, że światło jest falą poprzeczną.

2.
Weźmy pod uwagę promień świetlny padający na ściankę
wewnętrzną pryzmatu szklanego o kącie łamiącym 90°
i współczynniku załamania
n > 1/ [sin (pi/4)]  czyli  n > 1.41421356...

W tych warunkach zachodzi całkowite odbicie wewnętrzne (pod kątem 45°)
i światło nie wydostaje się na zewnątrz pryzmatu.
Jeżeli jednak do ścianki tej przysuniemy drugi pryzmat
dostatecznie blisko, ale tak, aby pryzmaty nie stykały się,
to wiązka światła pojawi się w drugim pryzmacie.

Okazuje się, że fala świetlna "wychodzi" poza pryzmat
w powietrze (na 1-2 mikrometry) na niewielką odległość !
Natężenie światła poza pryzmatem spada wykładniczo,
jak exp(-x/lambda) , lambda jest długością fali wynoszącą około 500 nm.
Na odległości x równej 4·lambda natężenie fali przechodzącej
jest mniejsze niż 2 procent natężenia fali padającej.
Odległość zbliżenia pryzmatów musi być rzędu 1 mikrometra.
Efekt ten został zaobserwowany już w XVII wieku przez Newtona
i był jego koronnym argumentem przeciwko falowej teorii światła.

Znalazłem zadziwiające wytłumaczenie tego wspaniałego zjawiska,
które (jak dla mnie) stanowi prototyp nowej teorii.


3.
Związane z powyższymi jest także to, co bardzo lubię :)

http://www.rochester.edu/news/show.php?id=2544

Gdyby link nie działał to podaję napisane kiedyś streszcznie.
Wg mnie nie ma ono nic wspólnego z tzw. problemem splątanych fotonów.
Jest o wiele głebsze.

- W amerykańskim uniwersytecie w Rochester profesor optyki
Robert Boyd w maju 2006 roku wprowadził impuls laserowego
światła do włókna optycznego, zawierającego niewielką ilość ERBU.
Gdy tylko szczyt impulsu ("paczka hv") rozpoczął
podróż we włóknie (punkt 1) i był jeszcze na jego początku,
inny impuls pojawił się - jakby znikąd - jak duch -
na drugim końcu włókna. (punkt 2).

Ten drugi, cofający się teraz z p2 do p1 impuls, który podróżował
wcześniej z prędkością DUŻO WIĘKSZĄ NIŻ PRĘDKOŚĆ ŚWIATŁA (z p1 do p2)
leciał teraz "w tył" z nieco mniejszą prędkością, ale nadal
była to prędkość ponad 100c.

W końcu ten cofający się impuls 1000c/100c oraz oryginalny impuls
o prędkości c (z p1 do p2) spotkały się w okolicy
początku włókna, znosząc się nawzajem...

Jaka mogła być faktyczna pierwotna prędkość pomiędzy punktami
1 i 2 ? 1000 c ?  A między p2 i p1 ? Doświadczenie to jest np. tu:

http://www.rochester.edu/news/show.php?id=2544

Mając to ma uwadze w 2006 roku powstały podstawy mojej
Teorii Hosonów, na podstawie przemyśleń jeszcze z lat 1985-2005,
kiedy to jej zręby się rodziły.

Najważniejsze dla mnie jest, aby samemu się nie zapętlić
w sprzecznościach, tak jak się to przydarzyło Einsteinowi.
Zamykając się w v < c nie można stworzyć teorii Grawitacji.

Pozdrawiam serdecznie.

Acha, na koniec mój wzór z 2006 roku (wstęp do latających dywanów :)

[h_kreslne/(8*m_elektronu)]^2 * 1/pi = G
G - stała grawitacji nei związana pozornie z elektromagnetyzmem

Jednostka się nie zgadza, różni się o znany czynnik :) h/c...




Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Czerwiec 16, 2017, 09:17:44
Jazon -

Juz dosc dawno temu przedstawilam tu na forum pewne zagadnienie:

http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1680.0.html

Przejrzyj to dopatrzysz sie m.in. tego:

Cytuj
W tych warunkach zachodzi całkowite odbicie wewnętrzne (pod kątem 45°)
i światło nie wydostaje się na zewnątrz pryzmatu.
Jeżeli jednak do ścianki tej przysuniemy drugi pryzmat
dostatecznie blisko, ale tak, aby pryzmaty nie stykały się,
to wiązka światła pojawi się w drugim pryzmacie.

Piszesz rowniez w powyzszym poscie tak:

Cytuj
Najważniejsze dla mnie jest, aby samemu się nie zapętlić
w sprzecznościach, tak jak się to przydarzyło Einsteinowi.
Zamykając się w v < c nie można stworzyć teorii Grawitacji.

Dr Aleksander Wozny wlasnie to tlumaczy, dopisujac do rownania Einsteina jeszcze pare wspolczynnikow, odnajdziesz w linku ponizej. Bo rowniez nie jest prawda twierdzenie, ze Einstein zupelnie racji nie mial. Rownanie jego jest wielkim uproszczeniem. Co do grawitacji i jej definiowania to istnieje wiele teorii, np. Rugjera Josipa Boškovića.

https://www.youtube.com/watch?v=ZK7ns_m6Zm4







Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: SasQ on Czerwiec 17, 2017, 20:42:20
Duzo by pisac, temat niezwykle ciekawy, ale bardzo trudny, wiec nie dziw sie, ze nie otrzymales zadnej odpowiedzi na swa frapujaca prace

Otrzymał, otrzymał, tyle że na priva ;J  Nie wszystko nadaje się do omawiania na forach.

po pierwsze to gratuluje teorii i prawa Hoszowskiego, zadalam sobie trudu przeczytania opracowania.

Coś szybko Ci to poszło :q Mnie dokładne przestudiowanie jakiejś istotnej pracy naukowej zajmuje czasami po kilka dni, a nawet tygodni, zanim wszystko zrozumiem i wyrobię sobie zdanie. Ale może ja jakiś głupi jestem ;)

Co do tych splatanych fotonow i ich wzajemnych relacji, to istnieja inne szkoly w fizyce, ktore wlasnie tlumacza zjawiska wieloistnienia jednoczesnego i wielowymiarowego

Szkół jest wiele, pytanie tylko kto ma rację ;-J

Czego nie da sie zarejestrowac via aparatura, to quasi dla nauki nie istnieje.

Może od razu całe zdanie po łacinie napisz, po co się rozdrabniać ;q
Nie tyle "nie istnieje", co po prostu jest niefalsyfikowalne, więc nie da się zbudować na ten temat teorii naukowej. A to jednak różnica. Miłość też istnieje, a ciężko ją ująć w teorie.

Temat fal podłużnych w eterze staje się coraz bardziej popularny.

A to już zależy w jakich kręgach.
Dla głównego nurtu nauki Eter jest nadal "zakazanym tematem" i gadanie o nim może się poważnie odbić na reputacji ;)

Model eteru, nad którym pracuję w wolnych chwilach dopuszcza podłużne fale.

A dlaczegóż miałby nie dopuszczać? Fale podłużne można chyba wytworzyć w każdym ośrodku. W dodatku nie da się wytworzyć fal poprzecznych bez wytwarzania przy okazji fal podłużnych, jeśli bujamy ładunkiem wzdłuż metalowego prętu (antena dipolowa), o czym już tu kiedyś wspominałem. Problem w tym, że w przypadku takich prętów fale podłużne są wytwarzane jedynie na końcach, i są bardzo słabe, w porównaniu z falami poprzecznymi, na które idzie większość mocy anteny. Dlatego pewnie jeszcze nikt ich tam nie zaobserwował ani nie próbował badać czy wytwarzać tą metodą (dość kiepsko się do tego nadaje; istnieją lepsze, np. pulsowanie ładunku w metalowej kuli, jak w oryginalnych cewkach Tesli ;-J ).

General Classical Electrodynamics
Koen J. van Vlaenderen

Praca spora i wypchana wzorami, trochę czasu mi zejdzie zapoznanie się z nią wystarczająco, bym mógł się rzeczowo wypowiedzieć. Choć wzory wyglądają znajomo.

Te równania fali opisują falę poprzeczną (TEM) i dwa typy podłużnych fal elektrycznych.

Widzę, że gość lubi skrótowce. Używa ich w tej pracy na okrągło :q
Hmm... podłużne fale w polu elektrycznym... Czy to się jakoś różni od tego, co pojawia się wokół kondensatorów zasilanych prądem przemiennym? Albo wspomnianej przeze mnie wcześniej metalowej kuli, do której pompujemy ładunek elektryczny?

Jeśli tak, to pytanie teraz, czy autor pracy próbował wytwarzać takie fale bez towarzyszących mu efektów magnetycznych czy innych "znanych" rodzajów fal.

Jeden rodzaj podłużnej fali elektrycznej wyraża się tylko pod względem potencjału ładunku elektrycznego FI, więc nie jest indukowany prądami elektrycznymi, patrz równ. 3,22 i  3,23.

To mi najbardziej przypomina efekt metalowej kuli.

Drugi rodzaj podłużnej fali elektrycznej
jest związany z potencjałem prądu elektrycznego z bezwirowym elektrycznym potencjałem (prądu ?)

Czy ten potencjał prądu nie ma przypadkiem jakiegoś związku z wektorowym potencjałem magnetycznym? ;>

Aby dokładniej określić co to są kwanty, o których dużo było na tym forum, i aby pokazać, że kwanty biorą się z fal niestety tylko poprzecznych (tak mi się przynajmniej teraz wydaje)

Pytałem już na priv, ale zapytam też dla pewności tutaj:
Dlaczego akurat poprzecznych? Funkcja falowa elektronu jest z tego co pamiętam skalarna, więc nie drga w żadnym konkretnym kierunku przestrzeni (a przynajmniej nie w tych trzech wymiarach przestrzeni, które znamy).
No chyba że próbujemy uwzględnić spin, i rozszerzamy funkcję falową na dwie zmienne zespolone ;> Ale to chyba nadal ciężko byłoby nazwać falą poprzeczną.

to wkleję jeszcze 2 linki do moich prac
OK, ze swoją aktualną rozkminą już się uporałem, więc postaram się przejrzeć te prace w przyszłym tygodniu.


Tytuł: Odp: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)
Wiadomość wysłana przez: Lady F on Czerwiec 18, 2017, 18:54:23
SasQ -

Cytuj
Otrzymał, otrzymał, tyle że na priva ;J  Nie wszystko nadaje się do omawiania na forach.

Hmmm, gdyby Jazon chcial ukryc cos, albo wylacznie skonsultowac sie z kims prywatnie chyba nie publikowalby tresci tu na forum. Ale to prawda, ze na priv mozna pogadac prywatnie i ... bez swiadkow ;)

Cytuj
Coś szybko Ci to poszło :q Mnie dokładne przestudiowanie jakiejś istotnej pracy naukowej zajmuje czasami po kilka dni, a nawet tygodni, zanim wszystko zrozumiem i wyrobię sobie zdanie. Ale może ja jakiś głupi jestem 

Czytalam to co uznalam za istotne, mielenie wzorow, i opracowawanie jakichs danych dla mnie nie zwiazanych z caloscia prezentacji, lecz wylacznie dbaloscia o kontynuacje mysli jakiegos wzorca, jest malo profesjonalne.

Cytuj
Szkół jest wiele, pytanie tylko kto ma rację 

Zacytuje prof. Simone Kossak: Nie sila robi z istoty zwyciezce, lecz zwyciestwo robi z kogos silnego. Wiec, ten ma racje... kto wygra.

Cytuj
Może od razu całe zdanie po łacinie napisz, po co się rozdrabniać ;q
Nie tyle "nie istnieje", co po prostu jest niefalsyfikowalne, więc nie da się zbudować na ten temat teorii naukowej. A to jednak różnica. Miłość też istnieje, a ciężko ją ująć w teorie.

Na temat Milosci istnieje wiele teorii, ale patrz co napisalam powyzej.

Cytuj
Praca spora i wypchana wzorami, trochę czasu mi zejdzie zapoznanie się z nią wystarczająco, bym mógł się rzeczowo wypowiedzieć. Choć wzory wyglądają znajomo.

Dokladnie. Wylaczne badanie wzorow... i wiarygodnosci obliczen matematycznych.

Cytuj
Widzę, że gość lubi skrótowce. Używa ich w tej pracy na okrągło :q
Hmm... podłużne fale w polu elektrycznym... Czy to się jakoś różni od tego, co pojawia się wokół kondensatorów zasilanych prądem przemiennym? Albo wspomnianej przeze mnie wcześniej metalowej kuli, do której pompujemy ładunek elektryczny?

I akurat na ten temat napisano tomy. Moze rozwiniesz temat, ... dla mnie :love2: bo takie cos to wylacznie slizganie sie po nasladowcach teorii N. Tesli.

Cytuj
Jeśli tak, to pytanie teraz, czy autor pracy próbował wytwarzać takie fale bez towarzyszących mu efektów magnetycznych czy innych "znanych" rodzajów fal.

Czyli jakich?  ;)

Cytuj
Czy ten potencjał prądu nie ma przypadkiem jakiegoś związku z wektorowym potencjałem magnetycznym? ;>

Gdybys uwaznie obejrzal, i chocby z uprzejmosci dla norbica odpowiedzial na jego pytanie brzmiace, co sadzisz o teorii falowej wg dr Woznego, to bys zauwazyl wektorowosc i nie tylko.

Cytuj
Pytałem już na priv, ale zapytam też dla pewności tutaj:
Dlaczego akurat poprzecznych? Funkcja falowa elektronu jest z tego co pamiętam skalarna, więc nie drga w żadnym konkretnym kierunku przestrzeni (a przynajmniej nie w tych trzech wymiarach przestrzeni, które znamy).
No chyba że próbujemy uwzględnić spin, i rozszerzamy funkcję falową na dwie zmienne zespolone ;> Ale to chyba nadal ciężko byłoby nazwać falą poprzeczną.

No wlasnie, nie ma albo albo, sa powiazania, i o tym tez glosi dr Wozny i nie tylko. Ale trzeba zadac sobie troche trudu w zrozumieniu przeslania.

Cytuj
OK, ze swoją aktualną rozkminą już się uporałem, więc postaram się przejrzeć te prace w przyszłym tygodniu.

Ja juz ciesze sie na Twoje zaangazowanie w sprawie.  jupi