Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: 1 2 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Co z domenami: polska.pl i poland.pl ?  (Przeczytany 5428 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1642


4357533

swietageometria.info swietageometria Leszko2012
Zobacz profil WWW Email
« : Grudzień 12, 2011, 20:47:25 »


Kliknij, aby powiększyć



Źródło: http://uwazamrze.pl/2011/12/19729/michnik-bierze-polske/

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1642


4357533

swietageometria.info swietageometria Leszko2012
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #1 : Grudzień 13, 2011, 10:32:32 »


(...)
Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, polska instytucja władzy publicznej, zbudowana w oparciu o wielomilionowe publiczne dotacje nadzorowana przez urzędników państwa polskiego, w zaciszu gabinetów podpisała właśnie umowę o użyczeniu domeny  www.polska.pl (a także www.poland.pl) firmie Agora. Nie są dostępne bliższe dane dotyczące trybu tej decyzji ani planu wykorzystania tych portali. Internauci (o sprawie jako pierwszy poinformował blog http://iname.pl/ ) kilkudniowym wrzeniem wymusili przed paroma dniami opublikowanie oficjalnego - choć maksymalnie mglistego - komunikatu. Dlaczego państwo polskie zrzeka się swego podstawowego prawa: kształtowania ducha wspólnoty, zarządzania tożsamością i wizerunkiem, cedując możliwość budowania tej opowieści zideologizowanej firmie prywatnej, jaką jest Agora?

Przed 11 listopada PZPN postanowił - decyzją o pozbawieniu narodowej drużyny orzełków - przetestować zdolność Polaków - i ich instytucji do obrony podstawowych wartości, ochrony „tożsamościowych pieczęci". Idea, aby Polacy na pytanie .Jaki znak Twój?" odpowiadali: „A cokolwiek!", jeszcze w tym roku napotkała opór i wspólnoty, i instytucji. Władze piłkarskiego związku obeszły się smakiem, gdy koncern Nike zrozumiał, że za chwilę czeka go bojkot konsumencki. Orzełki, przynajmniej na razie, wróciły. Sprawa z domeną www.polska.pl jest podobna. Jedyna różnica: miejsce PZPN zajął NASK. Reakcje NASK i PZPN po ujawnieniu sprawy są podobne. Przede wszystkim jednak znów chodzi - jak w przypadku orzełka - o uderzenie w splot słoneczny wspólnoty. Domena www.polska.pl - „cyberwizytówka Polski" - nic może stanowić aportu państwa do portalu, na którym ktoś inny będzie budował opowieść o tym. co konstytuuje wspólnotę Polaków (w kraju i z zagranicy). Jest niezbywalną domeną państwa polskiego.
W czasach budowy ekosystemu nowych mediów być może najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby - lak jak ma to miejsce w innych państwach - zagospodarowaniem domen www.polska.pl i www.poland.pl, jawnie, po dogłębnej refleksji, z maksymalną uwagą, zajęła się Kancelaria Prezydenta RP.
(...)


Eryk Mitkiewicz w: "Uwarzam Rze" (12-18 grudnia 2011)

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2011, 13:01:02 wysłane przez Leszek » Zapisane

Echnaton
Aktywny użytkownik
***
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 96




Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Grudzień 13, 2011, 14:21:38 »


Cytuj
Przed 11 listopada PZPN postanowił - decyzją o pozbawieniu narodowej drużyny orzełków - przetestować zdolność Polaków - i ich instytucji do obrony podstawowych wartości, ochrony „tożsamościowych pieczęci". Idea, aby Polacy na pytanie .Jaki znak Twój?" odpowiadali: „A cokolwiek!", jeszcze w tym roku napotkała opór i wspólnoty, i instytucji.

Nie no, bez przesady. Co za patos.
Zmiana logotypu to ruch marketingowy. Obecnie można produkować koszulki reprezentacyjne z orzełkiem do woli. Związek nie ma wyłączności (patentu) na "orzełka" i tym samym nie odcina kuponów ze sprzedaży tych "lewych" koszulek, czy innych gadżetów. Oczywiście, numer ze zmianą emblematu był beznadziejny. Działacze chyba do końca nie zdawali sobie sprawy jak bardzo PZPN jest u nas znienawidzony. Tradycja orzełka na koszulkach też przyczyniła się do tak wielkiego nagłośnienia tej sprawy. Trzeba jednak pamietać, że inne reprezentacje robiły podobny manewr, albo po prostu miały emblemat Związku od samego początku. Nasi np. siatkarze nie mają orzełka i nikt nie pieje z tego powodu. Luz...
Wiadomo, można było od razu umieścić orzełka na środku, logo firmy z prawej, a logo związku z lewej. Związek i tak ma wyłączność na takie rozwiązanie, bo logo związku jest opatentowane i żaden chińczyk juz nie moze w takiej konfiguracji klepać lewizny.
Tym wszystkim "prawdziwym" patriotom, co w taki sposób (j.w.) rozpalają narodowe emocje zadałbym pytanie: Czy paradoksalnie nie będzie dla nich wiekszego obciachu jak nasi dostaną baty z tym orzełkiem na piersi ? Czy mając ten emblemat na piersi chociażby dadzą z siebie wszystko ? bo wiadomo, przegrać mozna zawsze, tylko w jakim stylu ?

Nie mówie o tym z pozycji fotela i pilota od TV, tylko jako zaangażowana osoba w sport lokalny, działająca z młodzieżą i znająca obecne problemy.
"Jaki znak Twój? - A cokolwiek!" - Getry mi opadają jak to czytam, a orzełek sam sie odkleja od koszulki... Ten kto to pisał może chodził na pochody 1-Majowe, a nie na mecze piłkarskie.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wolność daje kolosalną energię, intensywność i żywotność. Tracicie ją zupełnie, uznając autorytety profesorów, czy duchowych przywódców. Uczuciowo jesteście sentymentalni, ogromnie przywiązani do jakiegoś boga, czy jakiejs osoby. Nie daje to energii ponieważ kryje w sobie lęk. - Jiddu Krishnamurti
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1642


4357533

swietageometria.info swietageometria Leszko2012
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #3 : Grudzień 13, 2011, 20:01:17 »


Jedyne na co mam ostatnio czas, to tylko coś wrzucić na forum. Gorzej z dyskusjami, bo one zawsze angażują i wymagają czasu do dyspozycji.
Dlatego napiszę tylko, że Mistkiewicz najmuje się tzw. "marketingiem narracyjnym" i głównie tej pozycji opisuje różne procesy społeczne, zwłaszcza te, które dotyczą kształtowania wizerunku kogoś lub czegoś lub szerzej (i głębiej) tożsamości kogoś lub czegoś.
http://www.marketingnarracyjny.pl/recenzje_i_opinie.php

Kwestie związane z tożsamościami narodowymi są dziś faktycznie palące, bo mamy różne "procesy integracyjne" (te unijne i te bardziej globalne) i mamy różne grupy ideologiczne, którym "nie jest wszystko jedno", które lubią grzebać w symbolach narodowych i w pamięci historycznej różnych nacji. No nic zobaczymy. Na razie łopoczą sobie flagi na wietrze - te unijne obok tych narodowych, ale co z tego wyniknie? Zobaczymy.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2011, 20:09:51 wysłane przez Leszek » Zapisane

Acidizer69
Gość
« Odpowiedz #4 : Grudzień 14, 2011, 12:23:41 »


Po wejściu na stronę promującą książkę "Markieting Narracyjny" od razu przykuła moją uwagę wypowiedź "męża stanu" Radosława Sikorskiego:

Cytuj
Podstawowym obowiązkiem polityka jest wyjaśnianie społeczeństwu swoich działań i decyzji. Nowoczesne strategie z użyciem nowych form komunikowania są w tym nieocenioną pomocą. Eryk Mistewicz ukuł pojęcie << Marketing Narracyjny>>, które opisało ważny aspekt polityki w Polsce


Już mniejsza z tym, że to typowa wypowiedź polityka, czyli dosyć ogólna, ale przebija się z niej przestrzeń do wielorakiej interpretacji takich słów. Oczywiście książki nie czytałem i tylko domyślam się, że zapewne ona opisuje również różne formy aplikacji tytułowej techniki kreowania wypowiedzi. Mówiąc różne mam na myśli te obejmujące zarówno przykłady demagogii jak i mądrości domyślnej dla "mężów stanu". Przykładem upodobania do takich technik wypowiedzi są właśnie słowa Sikorskiego, który zdradza poniekąd, iż dobrze wie co się kryje za takimi opisami ! Ba ! Uważam, że ( rze ) dzisiejsza polityka opanowała to do socjotechnicznej perfekcji. Drugie zdanie wypowiedzi Sikorskiego świetnie wyjaśnia jak unikać tego co powiedział w pierwszym ! Właściwie ta dwuzdaniowa recenzja ( trzecie jest tylko kropką nad i ) stanowi idealny przykład zamkniętej doskonałej wypowiedzi dowodzącej prawdziwości twierdzeń, które zapewne opisuje książka autorska Mistewicza. Uwielbiam takie perełki.

Drugie zdanie Radka S. w domyśle zwraca uwagę na istnienie całego spektrum technik kreowania wypowiedzi, które przecież znamy jako dobrze rozumiana maszyna PR zawierającej pewnie połowę świty i listy płac dzisiejszych polityków. A przyznajmy, że to co powiedział w pierwszym zdaniu doprowadza bardziej wymagającego widza ( wyborcy ) do szału gdyż właśnie tego najbardziej brakuje i jest najbardziej umykającą uwadze aktywnością polityków. Oj jak oni potrafią czarować by unikać wyjaśniania swoich działań i decyzji. Jak oni cudownie i rozkosznie potrafią budować piękne zdania wielokrotnie złożone, które w swoim logiczno-merytorycznym charakterze są zwykłym wodzeniem za nos. Mnie osobiście właśnie to brzydzi i wzbudza nieufność gdy mówimy o błyskotliwych wypowiedziach czy to w kuluarach czy za mównicą. Gdybym był politycznie zaangażowany i chciałbym panu Sikorskiemu "pojechać" taką recenzję uznałbym zarówno za kpinę i przykład  "this is how we do it". Na pewno wie co mówi. Świetnie zapakowane masło maślane z lakoniczną i w domyśle instrukcją obsługi jak spożywać.

Magazyn "Uważam Rze" od dłuższego czasu jest polecany mi przez spore grono osób, ale ostatnio nie zaglądam do papierowych czasopism po falach torsyjnych jakie wywołuje we mnie tygodnik "Angora". Owszem to również ciekawa pozycja, ale po jego lekturze czasem przychodzi ochota zwyczajnie palnąć sobie w łeb. Jestem zmęczony tym co właśnie nazywałbym "porwaniem zakładników" i z pewnością już można to nazywać "marketingiem narracyjnym". Ten ostatni okraszony poprawnością polityczną ( w specyficznym polskim wydaniu - czyli wersji hard-core i poniżej pasa ) oraz kompletnym brakiem zainteresowania ze strony językoznawców, ludzi zdolnych do wskazania technik manipulacji słownej, daje właśnie obraz języka sceny politycznej. Mam nadzieję, że pan Mitkiewicz traktuje to jako zjawisko symptomatyczne ale i jako wskazówka by zwracać na to uwagę. Koło się zamyka - recenzja Sikorskiego. Ona wystarczyłaby jako jedyny komentarz do książki.

Zajrzę sobie do "Uważam Rze" z ciekawości, mam nadzieję, że nie aplikują właśnie tego samego bo czasem takie odnoszę wrażenie gdy słucham wypowiedzi "obiecujących" nawet polityków z rejonów opozycji czy "nowej prawicy". To zresztą od dłuższego czasu zwraca moją szczególną uwagę - język i jego charakter oraz sposoby kreowania wypowiedzi. Dla mnie te spojrzenie stanowi nieżadko klucz do połapania sie o co w tym wszystkich chodzi. Tym samym może to pomóc by ogarnąć słowa działaczy, liderów itp. Nie wiem jak wam, ale mnie to czasem zwyczajnie rozśmiesza. Tyle, że uśmiech znika raczej szybko gdyż przekłada sie to na realia, a to już są sprawy poważne, często ważące losy ludzkie, na pewno państwa.

Ciekawe zjawisko dotyczące domen, sprowokowało mnie do sprawdzenia podobnych dla innych krajów. Zwróciłem uwagę, że wiele domen ze słowami germany, deutschland, uk, slovakia, russia itd. zwyczajnie nie istnieje ! Ale ta spodobała mi się szczególnie. Przynajmniej załatwia sprawę własności polubownie i z poczuciem humoru. To jako słowa mojego komentarza:

http://www.germany.com/

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Radosław
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 227




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #5 : Grudzień 14, 2011, 13:45:52 »


Zgadzam się z Echnatonem, że kwestia orzełka to tylko płytka gra na emocjach gawiedzi, ot następna racka dymna zasłaniająca istotę problemu.
Wszak znając tylko naszą oficjalną historię (o tej zapisanej w Wedach jeszcze jakoś cicho) trudno wyobrazić sobie żeby w jakikolwiek sposób umniejszyć naszą tożsamość narodową tak tanimi chwytami.

Przejęcie wspomnianych domen odczytuję jako podobny element gry - taka trochę większa szpilka wbita w uczucia patriotyczne, próbujaca być może nawet ukierunkować negatywne emocje przeciwko nie tylko instytucji, ale i innemu narodowi...
Na głębszym poziomie można odczytać ten akt jako pewien symbol zawłaszczenia całej Polski - co przy głębszej analizie ekonomicznej i geopolitycznej właściwie dawno się stało.

Wszak wokół ciężko znaleźć coś jeszcze polskiego w sensie własności, a np burmistrzowie gmin na których prowadzi się odwierty w celu poszukiwania gazu łupkowego pieją ze szczęścia nie zważając na skowyt ludzi którym pękają domy (a to dopiero początek łupkowej zabawy).

Aciddizer69 wspomniał mego imiennika, który jakby w tym samym duchu wygłosił ostatnio chwalebne przemówienie (już nie wnikam kto mu je pisał, ani jaka jest przeszłość tego Pana, bo to temat na długie zimowe wieczory) - posumowując te kilka faktów widać że korporacje (albo korporacja) rządzące światem krzyczą nam prosto w nos "Nie ma już Polski".

Niech mnie ktoś uszczypnie, ale mam wrażenie, że po zużytym już nieco Smoleńsku leca na stół dalsze karty z tej samej talii, może już nie jokery, ale mniejsze walory...

Sednem tej całej sprawy jest zobaczyć szerszą perspektywę - to krzyczy nie PZPN, nie Agora, nie Żydzi, nie PO czy Prezydent...

A jeśli jakaś zimna, pozbawiona uczuć siła i stojąca za nią inteligencja (być może sztuczna Duży uśmiech) krzyczy do nas używając wszelkich możliwych sztuczek, zasłon dymnych, odwołując się do naszych najgłębiej zakorzenionych (w podświadomości, świadomości i nieświadomości) wartości to znaczy że owej sile NA TYM BARDZO ZALEŻY.

Co można z tym zrobić?

Myślę że spełnienie zachcianki owej siły byłoby czystą głupotą, kardynalnym błędem opisanym w pierwszym lepszym podręczniku na temat strategii (Sun Tzu śmiałby się z takiego ruchu tak mocno że mógłby umrzeć ze śmiechu, co z kolei mogłoby być niezłą lekcją dla jego uczniów).
No cóż, każdy zrobi co zechce, ja juz jako małe dziecko wymyśliłem że nikt mnie na tym świecie nie będzie denerwował bo nikt i nic nie jest na tyle ważne aby być warte moich nerwów.

Takiej postawy życzę reszcie rodaków z całego serca,

pozdrawiam 
 

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 615




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Grudzień 14, 2011, 15:08:55 »


@Radosław
Cytuj
posumowując te kilka faktów widać że korporacje (albo korporacja) rządzące światem krzyczą nam prosto w nos "Nie ma już Polski".
Ten plan idzie bardzo daleko. Nie ma i nie będzie niczego do czego moglibyśmy się bezpiecznie odwołać. Żadnej stałej i ponadczasowej tożsamości. I to ludzi wkurza . Z "orzełkiem" czy bez, zawsze  będzie ktoś krzyczał, że to profanacja.
Cytuj
Sednem tej całej sprawy jest zobaczyć szerszą perspektywę - to krzyczy nie PZPN, nie Agora, nie Żydzi, nie PO czy Prezydent...
Tak, bo to krzyczy świat.
Wszystko coraz szybciej kręci się wokół pytania " Kim jestem?"
Można oczywiście bawić się w obwinianie ICH. Oni są winni, oni nam to robią,  to wszystko przez NICH. Ale, z tej najszerszej perspektywy , przynajmniej dla mnie, wynika, że wszystko krzyczy - "NIE MASZ JUŻ CZEGO SIĘ UCZEPIĆ" .

Nie ma już Polski. Czas najwyższy zastanowić się co to oznacza zamiast narzekać jak to kiedyś było dobrze, albo wznosić lamenty za Kaczyńskim, że to zdrada narodowa. Rozumiem takie reakcje, bo opierają się one na zawężonej perspektywie, lecz jednocześnie są bardzo przewidywalne, wręcz pożądane przez "konsorcjum" vel NWO, bo obliczone na uzyskanie większego chaosu wewnątrz narodów.
Można albo stracić całą swoją energię na walkę z wahadłami, niczego nie uzyskując (potrząsanie szabelką). Albo można wejść znacznie głębiej w ten proces odzierania z tożsamości po to, by go na swój sposób wygrać.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...
Radosław
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 227




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #7 : Grudzień 14, 2011, 16:55:37 »


Nie ma już Polski.

Wręcz przeciwnie East, wręcz przeciwnie.
Ona jest tam gdzie zawsze była, głęboko schowana i ma się świetnie wbrew wszelkim pozorom czy kwestiom ekonomiczno-geopolitycznym..
I to chyba ICH tak boli...

pozdrawiam

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Acidizer69
Gość
« Odpowiedz #8 : Grudzień 14, 2011, 20:08:48 »


Mieszkałem z grubsza 4 lata w UK. Z racji wcześniejszej b.dobrej znajomości j.angielskiego i okazji by w pierwszych tygodniach "doszlifować" akcent i ciężką wymowę jaka dominuje w rejonach określanych jako Midlands szybko zasymilowałem się ze współpracownikami, miastem Northampton i szybko poczułem klimat tego, coby nie mówić, pięknego kraju. Wtedy z racji przebywania jako jedyny Polak w tym mieście, którego znałem oczywiście ( do czasu ), poczułem też jak łatwo mógłbym wtopić się w społeczeństwo i przychodziły mi na myśl wtedy takie kwestie jak patriotyzm, tożsamość narodowa i "duch narodu". To był moment kiedy pojąłem, tak dopiero za granicą, co to znaczy być Polakiem.

Komuna nas rusyfikowała i nawet przecież ukuto stwierdzenie homo sovieticus, ale nie idzie to w parze z tym jak łatwo pożeganliśmy się z podręcznikami szkolnymi, w których ZSRR dołączył do wojny w dniu 22 czerwca 1941 ( mam do dziś jeden z podstawówki na pamiątkę ). Oczywiście temat roku 1989 i "okrągławego stołu" to osobny temat, parafrazując Radosława to również temat na niejedną wieczorną lampkę wina. Dziś jednak okrzyki "komuno wróć !" odnoszą się albo do tych co stracili przywileje jako przydupasy przy sekretarzu tym lub tamtym, albo na fali nostalgii wobec specyficznego klimatu i życzliwości ludzkiej, którą wspominają. Sam jako dziecko późnogierkowskiej fali optymizmu spod znaków Teleranek Baltona i Polokokta pamiętam z perspektywy dzieciaka ten klimat gdy sąsiad do sąsiada często zaglądał po przysłowiową szklankę cukru. Mogę zrozumieć, że za tym ludzie tęsknią i różnymi kuriozalnymi nieżadko kontrastami typu ocet i musztarda w sklepach ale wszystkie plotki osiedlowe znał najlepiej "trzepak". Przy śmietniku oczywiście.Do dziś nie zapomnę jak kilkadziesiąt przedłużaczy + stolik + kolorowy telewizor Jowisz znalazły się na placu zabaw by wspólnota zagorzałych fanów piłki całe wieczory oglądała Meksyk 86 pod chmurką. Dziś też czasem ktoś takie wygłupy robi, ale częściej by zwiększyć reputację na facebooku.

Chyba już wyłania się z tego co nazywam klimatem. Ja nie trywializuję tego przy każdej okazji i łączę tą nostalgię, moje wspomnienia z UK, przemyślenia i to co dziś widzę, dorzucam 15 sierpnia 1920 i wiele wiele, znacznie więcej różnych drobiazgów, większych, mniejszych, ważnych, śmiesznych, tragicznych, wzniosłych. Wszystko dlatego, że taki Makumba też potrafi się poczuć Polakiem, ożenić z Kaśką i nauczyć się tego niezwykle szeleszcząco-krzaczasto-grzechoczącego języka. On może będzie wspominał Mobutu i innego "doktora" w jedwabnym mundurze generała oraz swoją czerwoną, spaloną ziemię ale nie mogę mu nie dać możliwości by poczuł coś co jest stanem umysłu. Dla mnie granice mogą przesuwać, domykać, malować krawężniki czy świat na żółto i na niebiesko, nawet niech trawę malują po raz kolejny na zielono by zadowolić po raz kolejny jakiegoś kamisara, gaspadina, sekretarza... JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA ! K****a. Historia znowu się powtarza !

PS Oczywiście jak zwykle potraktować to z  Mrugnięcie

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Strony: 1 2 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS