logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Internet w stanie wrzenia...  (Przeczytany 26066 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Internet w stanie wrzenia...
« dnia: Styczeń 18, 2012, 08:25:17 »
18.01.2012

W internecie to historyczny moment - w środę na całą dobę nie wyświetla się anglojęzyczna Wikipedia. To protest przeciwko antypirackiej ustawie forsowanej przez Hollywood w amerykańskim Kongresie.

http://swietageometria.info/s/di-D1DC.png
Internet w stanie wrzenia...

http://en.wikipedia.org/wiki/Main_Page

- Po raz pierwszy Wikipedia bierze udział w takim proteście i nie była to łatwa decyzja - pisze w liście Sue Gardner, szefowa fundacji Wikimedia kierującej największą internetową encyklopedią. Na świecie to jedna z najczęściej odwiedzanych stron, w Polsce korzysta z niej co miesiąc 9-10 mln użytkowników.

I właśnie jej główna część, anglojęzyczna Wikipedia, w środę o północy (szósta rano czasu polskiego) zgasła. Na dobę.

- Zależymy od prawnej infrastruktury, tak samo jak inne serwisy, gdzie użytkownicy wrzucają treść. (...) Jeśli ta wiedza może zostać ocenzurowana bez właściwego procesu, zaszkodzi to społeczeństwu. Kiedy możesz mówić tylko wtedy, gdy masz wystarczające środki na walkę prawną, (...) nagle dostęp do wiedzy i idei mocno się zawęża - dodaje Gardner.

Protest przeciwko prawu

Wyłączenie Wikipedii to protest przeciwko dwóm ustawom antypirackim: Stop Online Piracy Act (SOPA), nad którą pracuje Kongres, i senatorską Protect IP Act (PIPA).

- Jeśli zostaną przegłosowane, zagrożą wolnemu i otwartemu internetowi łącznie z Wikipedią - pisze Gardner.

[div style="border: 2px inset blue;"]Do protestu dołączyło blisko 70 firm, w tym internetowi giganci: Google, Facebook, eBay, Yahoo!, LinkedIn, Zynga czy AOL. Dziś na dobę zamilknie też bardzo popularny w USA Reddit (nie będzie nowych linków), a Google na swojej stronie głównej zamieści link do strony z protestem. Protestują też inwestorzy, wysyłając do Kongresu czytelny sygnał: "Ustawy przejdą, nie inwestujemy w startupy, za duże ryzyko".[/div]

O co chodzi w krucjacie antypirackiej? SOPA pojawiła się jesienią 2011 r. jako pomysł kongresmena Lamara Smitha (Republikanie). W zamyśle ma chronić właścicieli praw autorskich i dać administracji USA oraz branży filmowej czy fonograficznej potężny oręż, pozwalając na blokowanie zagranicznych serwisów, dziś poza jurysdykcją USA. O ile służyłyby one do łamania prawa autorskiego (np. nielegalnego rozpowszechniania plików z muzyką, grami czy filmami) lub dało się je podciągnąć pod paragraf o pomocnictwie w łamaniu prawa. Według ustawy nielegalny streaming stałby się przestępstwem kryminalnym zagrożonym karą pięciu lat więzienia (za dziesięć przewinień w ciągu pół roku).

Punktów zapalnych jest wiele, np. amerykański Departament Sprawiedliwości lub właściciel praw mógłby zażądać nakazu sądowego. Z nakazem prokurator zażądałby z kolei od operatora internetowego, by jego klienci nie mogli wejść na dany serwis. Co więcej, mógłby też zakazać reklamodawcom oraz pośrednikom w płatnościach prowadzenia interesów z właścicielem takiej strony. Wyszukiwarkom - wyświetlania linków do tych stron. Zamiast usuwać pojedyncze materiały, co już dziś jest możliwe i praktykowane, odcinano by cały serwis od klientów i finansowania, i w zasadzie przestawałby on istnieć. - To tak jak podejmować akcję przeciw Fordowi tylko dlatego, że w napadzie na bank użyto mustanga. Tym ustawom trzeba położyć kres, jeśli chcemy chronić swobodę wypowiedzi i innowacje w internecie - mówi współzałożyciel Reddit.

Koniec anonimowości?

Inny problem: w świetle nowych ustaw nielegalne stałyby się narzędzia do anonimowego poruszania się po sieci, w tym i takie, które organizacje wspierane przez władze USA dostarczają aktywistom walczącym o demokrację w Iranie czy Chinach.

Co więcej, ustawa przewiduje immunitet dla sieci reklamowych czy operatorów, gdyby niesłusznie odcięli legalny serwis. Wystarczy, że działają "w dobrej wierze", opierając się na "wiarygodnych przesłankach". A to, sugerują przeciwnicy SOPA, szybko zamieni się w koncert życzeń Hollywood i branży muzycznej - powstaną czarne listy serwisów, a operatorzy zaczną je wycinać bez udziału sądów.

MPAA i IFPI, organizacje skupiające branżę filmową i fonograficzną, widzą to inaczej. Twierdzą, że chronią tylko miejsca pracy w swoim sektorze i nie chcą pozwolić, by na treściach zarabiali nielegalni pośrednicy.

W raporcie firmy Envisional (na zlecenie NBC Universal) oszacowano, że aż 23,8 proc. ruchu w internecie to nielegalna dystrybucja treści. Według Nielsena w Brazylii czy Hiszpanii ponad 40 proc. internautów przynajmniej raz w miesiącu odwiedza takie strony. Co prawda przychody z kin rosną, ale jak podaje IFPI, mimo aż tysiąckrotnego wzrostu przychodów ze sprzedaży cyfrowej muzyki w latach 2004-10 do 4,6 mld dol., przychody całej branży w tym czasie spadły o 31 proc. I coraz mniej jest debiutantów.

- Wielu przeciwników SOPA, którzy stroją się w szaty dzielnych bojowników o wolność internetu, w rzeczywistości chroni swój interes. Zarabiają na nielegalnych działaniach innych firm i będą opierali się ustawom, które mogą z tym skończyć - tak na blogu punktuje MPAA, przytaczając artykuł z BBC. Chodziło w nim o reklamy koników sprzedających nielegalnie bilety na igrzyska w Londynie, które pokazywały się w Google'u. Koncern je zdjął po zgłoszeniu od policji, ale - podkreśla MPAA - pieniądze wcześniej zainkasowane zatrzymał.

Biały Dom przeciw przepisom

W weekend w sukurs przeciwników ustaw przyszedł Biały Dom. Administracja Obamy ogłosiła, że generalnie wspiera prawa twórców, ale nie poprze prawa, które "zmniejsza wolność wypowiedzi, zmniejsza poziom cyberbezpieczeństwa i podważa fundamenty dynamicznego, innowacyjnego, globalnego internetu".

Lamar Smith ogłosił, że fragmenty o blokowaniu stron zostają usunięte. "Będziemy szukali sposobów na to, by zagraniczne serwisy nie mogły sprzedawać lub dystrybuować nielegalnych treści wśród amerykańskich konsumentów". Torpedę odpalił za to Rupert Murdoch, właściciel koncernu News Corp. Na serwisie Twitter, gdzie niedawno założył konto, napisał, że administracja Obamy właśnie kłania się "płatnikom z Doliny Krzemowej", a potem krytykował największego z nich - Google'a. "Liderem piratów jest Google, które wyświetla filmy za darmo, sprzedaje [reklamy] wokół nich. Nic dziwnego, że miliony idą na lobbing". W końcu wstukał w wyszukiwarkę Google hasło "Mission Impossible". "Wow, kilka stron oferujących linki do filmu za darmo. Co było do udowodnienia".

Google szybko się odgryzł. - To nonsens - mówi rzeczniczka koncernu serwisowi Cnet, dodając, że w 2011 r. koncern usunął z listy wyszukiwań 5 mln stron internetowych, które naruszały prawo. I wydał ponad 60 mln dol. na walkę z reklamami (chodzi o tzw. linki sponsorowane wyświetlające się w wyszukiwarce).

Przed weekendem główny promotor PIPA Patrick Leahy zaproponował, by "pozytywne i negatywne efekty zapisów o blokowaniu stron przestudiować, nim zostaną wdrożone, aby móc skupić się na innych ważnych zapisach".

Dlaczego to akcja na skalę światową, a nie tylko w Ameryce? I dlaczego teraz, gdy wydaje się, że nastąpił taktyczny odwrót? - Tak naprawdę sądzimy, że SOPA wcale nie odchodzi, a PIPA jest wciąż aktywna. A poza tym obie ustawy to tylko przykład znacznie szerszego problemu. Na całym świecie widzimy próby ustawodawcze, których celem jest walka z internetowym piractwem, ale idą one w taką stronę regulowania internetu, który zagraża wolności - tłumaczy Sue Gardner.

Za:
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,10983655,Pierwszy_strajk_internetowy__W_srode_zniknie_Wikipedia.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2012, 00:03:12 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
ACTA - co trzeba wiedzieć o antypirackim pakcie
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 19, 2012, 20:48:18 »
Wikipedia już strajkuje przeciwko drakońskiej ustawie SOPA, która grozi nie tylko wolności słowa w internecie, ale także integralności globalnej sieci. Do protestu dołączą inne popularne strony. Polska Wikipedia będzie normalnie działać, ale jej rzecznik sugeruje, że w przyszłości możliwy jest udział w innym strajku, przeciwko kontrowersyjnemu porozumieniu ACTA.
http://di.com.pl/news/42925,0,Internetowe_strajki_dzis_przeciwko_SOPA_jutro_przeciwko_ACTA.html


ACTA - co trzeba wiedzieć o antypirackim pakcie

ACTA to międzynarodowe porozumienie, które może się przyczynić do wprowadzenia drakońskiego prawa antypirackiego oraz ograniczyć dostęp do leków. Wszystko w imię chronienia przemysłu oraz "własności intelektualnej". ACTA wzbudza kontrowersje od lat - sporo o tym pisaliśmy. Podsumujmy najważniejsze fakty.

(...)

Cała krytyka ACTA skupia się na dwóch elementach:

    ACTA proponuje ochronę własności intelektualnej ogromnym kosztem, tzn. w sposób, który może narażać na odpowiedzialność podmioty całkiem niewinne. ACTA może również otwierać drogę do naruszeń prywatności i praw podstawowych w imię walki z piractwem. Wreszcie może ona utrudniać obywatelom niektórych państw dostęp do leków ratujących życie.
    ACTA od początku tworzona była w taki sposób, aby jak najmniej podmiotów miało dostęp do negocjacji. Porozumienie powstawało w tajemnicy przez ponad dwa lata! Szkic porozumienia opublikowano dopiero w kwietniu 2010 r., a finalny tekst w listopadzie 2010 r. Wielu polityków nadal nie wie, czym jest ACTA, a twórcy porozumienia już zaczęli mówić o konieczności podpisania go.

(...)

Poparcie dla ACTA jest zatem poparciem nie tylko konkretnego porozumienia. To również wyrażenie zgody na tworzenie prawa za plecami obywateli i reprezentujących ich parlamentów.

ACTA w cytatach

- Własność intelektualna musi być chroniona, ale nie powinna być przedkładana nad prawa indywidualnych osób do prywatności i ochrony danych - Peter Hustinx, europejski inspektor ochrony danych.

- ACTA to legislacja „piorąca” na poziomie międzynarodowym coś, co było bardzo trudno przepchnąć przez większość parlamentów - Stravros Lambrinidis, europoseł S&D.

- Odpowiedzialność prawna dostawców internetu jest jak wprowadzanie odpowiedzialności dla poczty za to, co znajduje się w wysyłanych listach - Alexander Alvaro, europoseł, ALDE.

- Jest godne pożałowania, że demokratyczna debata została usunięta z rozmów, które mogą mieć ogromny wpływ na prawa podstawowe i wolność wypowiedzi - organizacja Reporterzy Bez Granic.

Całość:
http://di.com.pl/news/37990,0,ACTA_-_co_trzeba_wiedziec_o_antypirackim_pakcie.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2012, 21:01:57 wysłana przez Leszek »

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Megaupload nie żyje? Na to wygląda
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 20, 2012, 01:45:10 »
Cytuj
Megaupload

Wygląda na to, że pierwsza z ogromnych stron pozwalających na hosting plików została “zestrzelona”. Amerykańska agencja prasowa Associated Press przekazała informację, że Megaupload.com zostało zamknięte... A razem z nim – już całkiem dosłownie – jego szef i kilku pracowników.

Megaupload chwalił się niedawno, że ma 150 milionów zarejestrowanych użytkowników, ponad 50 milionów odwiedzin dziennie, a także zżera 4% całkowitego światowego transferu internetowego. Teraz może pochwalić się za to faktem, że jest pierwszą tak wielką stroną hostingową, która została zamknięta przez rząd amerykański. I nie potrzeba było do tego ustaw pokroju SOPA, czy PIPA!

Przy okazji aresztowano także szefa Megauploadu, czyli Kima “Dotcom” Schmitza, a także kilku pracowników i “grubych ryb” stojących za tym, jak to określają oficjalne dokumenty, “przestępczym procederem”. Megaupload, udostępniając kradzione materiały, miał przynosić podobno ponad 150 milionów dolarów zysku swoim twórcom jednocześnie przynosząc ponad 500 milionów dolarów strat właścicielom spiraconych treści.

W oficjalnym oświadczeniu Megauploadu na temat ich "przestępczej działalności" wystosowanym jeszcze przed tym, kiedy zdjęto go z internetu można przeczytać za to następujące stwierdzenie:

   
Cytuj
Faktem jest, że przeważająca większość naszego transferu to rzeczy całkowicie legalne i dlatego też nigdzie się nie wybieramy. Jeżeli “przemysł treści” chciałby wykorzystać naszą popularność, to bardzo chętnie z nim o tym porozmawiamy. Mamy sporo dobrych pomysłów. Prosimy o kontakt.

Oficjalne oświadczenie amerykańskiego departamentu sprawiedliwości znajduje się tutaj. http://www.justice.gov/opa/pr/2012/January/12-crm-074.html

Jak podsumował sprawę serwis GeekoSystem:

   
Cytuj
MegaUpload, do niedawna trzynasta najpopularniejsza strona na świecie, twierdzi że na zgłoszenia naruszenia praw autorskich reagował natychmiastowo. Robił to, czy nie - okazało się, że nie ma to znaczenia dla federalnych. (...) Jeżeli mieliście jakieś pytania na temat tego, jak wyglądałby świat po wprowadzeniu SOPA i PIPA - oto przedsmak.

http://www.cdaction.pl/news-24556/megaupload-nie-zyje-na-to-wyglada.html

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Megaupload nie żyje? Na to wygląda
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 20, 2012, 11:19:24 »
Pożegnanie z Megaupload.com

2012-01-20

Popularny w Polsce i na świecie serwis internetowy Megaupload.com i bliźniaczy mu Megavideo.com, oferujące hosting plików wszelkiej maści i oglądanie zamieszczonych na serwerze plików wideo zostały zamknięte przez amerykańskie służby. Powód? Naruszenie praw autorskich i piractwo komputerowe. Straty spowodowane przez serwisy? Prawie miliard dolarów.
Większość internautów ściąga nielegalne pliki na potęgę - na twarde dyski milionów komputerów na całym świecie trafia pirackie oprogramowanie, muzyka, gry, filmy i seriale. Te ostatnie internauci często oglądają w internecie. Gdzie? W serwisach hostingowych pokroju nieboszczka Megavideo.com, które pozwalają otwierać w przeglądarce pliki video zamieszczone przez użytkowników serwisu pochodzących ze wszystkich świata. Swoboda korzystania z serwisu jest jednak ograniczona - po obejrzeniu kilkudziesięciu minut pliku internauta musi odczekać ponad godzinę na kolejną dawkę ulubionego serialu lub wykupić pakiet premium, dzięki któremu serwis zarobi swoje trzy grosze. Piractwo? Teoretycznie serwisy zakazują w swoich regulaminach wgrywania nielegalnych plików - i nawet często je usuwają. W praktyce jednak istnieją całe strony poświęcone wyłącznie katalogowaniu pirackich kopii seriali, filmów czy albumów muzycznych, zamieszczanych na podobnych do Megaupload.com serwisach.

Megaupload.com i Megavideo.com to już jednak melodia przeszłości. Dystrybucja nielegalnych kopii produktów? Fakt - ku temu służyły internautom owe serwisy. Ale czy twórcy tych serwisów byli piratami? Nie. W regulaminie jak byk stało, by nielegalnych plików w serwisie nie zamieszczać. A nie sposób przecież kontrolować użytkowników w czasie rzeczywistym. Kto zresztą tak robi? YouTube? Google Video? Wolne żarty - co i rusz widzimy we wspomnianych serwisach komunikaty o usunięciu danego pliku w związku z napływającymi do administratorów skargami od posiadaczy praw autorskich do danego nagrania. Serwisy regularnie wyłapują piratów, usuwają ich pliki i blokują konta. Podobnie czynili moderatorzy Megaupload.com. Jak się jednak okazuje Google'owi wolno więcej.

Czy twórcy umiłowanych przez piratów stron byli świadomi, że ich "dzieci" służą przede wszystkim wymianie nielegalnych plików? Oczywiście, że tak. Sami jednak piractwa komputerowego nie uprawiali, plików nie zamieszczali, do zamieszczania pirackich plików nie zachęcali, a w regulaminie serwisu wyraźnie tego zakazywali. Dlaczego więc serwis zamknięto - a YouTube trwa i trwa mać? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami. Sami musimy odpowiedzieć sobie również na pytanie w jaki sposób straty właścicieli praw autorskich oszacowano na prawie miliard dolarów? Strata oznacza tu eliminację zysków potencjalnych (!), które właściciele praw autorskich osiągnęliby, gdyby nie nielegalna wymiana ich dziełami. Ale czy rzeczywiście każdy użytkownik, który korzystał z Megaupload.com, pozbawiony swojego ulubionego serwisu, pobiegłby z walizką dolarów do legalnych dystrybutorów?

Czy zamknięcie Megaupload.com i Megavideo.com zada poważny cios pirackiemu światkowi? Oczywiście, że nie. Lada dzień luki po obu serwisach zapełnią tuziny nowych stron internetowych. W sieci istnieją setki serwisów hostingowych. Dziś z tych setek ubyły dwa. Jutro internet znów zaroi się od pirackich plików. FBI będzie miało zajęcie do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Źródło: http://www.wprost.pl/ar/289020/Pozegnanie-z-Megauploadcom/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2012, 13:01:51 wysłana przez Leszek »

Offline Lucyfer

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Megaupload nie żyje? Na to wygląda
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 20, 2012, 19:18:42 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=o0Wvn-9BXVc" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=o0Wvn-9BXVc</a>
 :'(  :tuli:
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2012, 19:24:56 wysłana przez Lucyfer »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Pierwszy strajk internetowy. Zniknęła Wikipedia (18.01.2012)
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 21, 2012, 12:17:27 »
MEGAUPLOAD IS TAKEN DOWN!! Due to S.O.P.A, P.I.P.A / USA Government
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Smb-cFSDXrw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Smb-cFSDXrw</a>

TRANSCRIPT

Citizens of the United States, We are Anonymous.

This is an urgent emergency alert to all people of the United States. The day we've all been waiting for has unfortunately arrived. The United States is censoring the internet. Our blatant response is that we will not sit while our rights are taken away by the government we trusted them to preserve. This is not a call to arms, but a call to recognition and action!

The United States government has mastered this corrupt way of giving us a false sense of freedom. We think we are free and can do what we want, but in reality we are very limited and restricted as to what we can do, how we can think, and even how our education is obtained. We have been so distracted by this mirage of freedom, that we have just become what we were trying to escape from.

For too long, we have been idle as our brothers and sisters were arrested. During this time, the government has been scheming, plotting ways to increase censorship through means of I S P block aides, D N S blockings, search engine censorship, website censorship, and a variety of other methods that directly oppose the values and ideas of both Anonymous as well as the founding fathers of this country, who believed in free speech and press!

The United States has often been used as an example of the ideal free country. When the one nation that is known for its freedom and rights start to abuse its own people, this is when you must fight back, because others are soon to follow. Do not think that just because you are not a United States citizen, that this does not apply to you. You cannot wait for your country to decide to do the same. You must stop it before it grows, before it becomes acceptable. You must destroy its foundation before it becomes too powerful.

Has the U.S. government not learned from the past? Has it not seen the 2011 revolutions? Has it not seen that we oppose this wherever we find it and that we will continue to oppose it? Obviously the United States Government thinks they are exempt. This is not only an Anonymous collective call to action. What will a Distributed Denial of Service attack do? What's a website de face ment against the corrupted powers of the government? No. This is a call for a worldwide internet and physical protest against the powers that be. Spread this message everywhere. We will not stand for this! Tell your parents, your neighbors, your fellow workers, your school teachers, and anyone else you come in contact with. This affects anyone that desires the freedom to browse anonymously, speak freely without fear of retribution, or protest without fear of arrest.

Go to every I R C network, every social network, every online community, and tell them of the atrocity that is about to be committed. If protest is not enough, the United States government shall see that we are truly legion and we shall come together as one force opposing this attempt to censor the internet once again, and in the process discourage any other government from continuing or trying.

We are Anonymous.
We are Legion.
We do not forgive censorship.
We do not forget the denial of our free rights as human beings.
To the United States government, you should've expected us.


http://anonops.blogspot.com/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2012, 14:05:01 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Anonymous Polska - Kim jesteśmy
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 21, 2012, 22:17:37 »
Anonymous Polska - Kim jesteśmy
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=9JYJRUbVV-8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=9JYJRUbVV-8</a>


http://www.anonyops.ssl2.pl/images/header_bg.jpg
Internet w stanie wrzenia...

http://www.anonyops.ssl2.pl/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2012, 22:21:53 wysłana przez Leszek »

Offline Adaś

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • adamjastrzebski.pl
    • Email
Misy dźwiękowe, gongi, Joga, Masaż, Reiki, NLP, Silva .. Ciągle się rozwijam.

Offline Echnaton

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Internet w stanie wojny...
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 22, 2012, 07:57:17 »
http://wiadomosci.wp.pl/title,Polskie-strony-rzadowe-przestaly-dzialac-Protest-przeciwko-ACTA,wid,14187932,wiadomosc.html

Tymczasem do zablokowania serwisu przyznali się walczący z ACTA hakerzy z grupy Anonymous. Na swoim profilu na Twitterze zamieścili wpis o treści: "TANGO DOWN - sejm.gov.pl" (oznaczający "wyeliminowanie wroga").

Chwilę przed wyłączeniem strony pojawił się na niej napis: "Nie ma rzeczy niemożliwych. Pozdro panowie!"

Porozumienie ACTA przyjęła juz Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej, teraz musi je ratyfkować Parlament Europejski. Te państwa, które go podpiszą, wyrażą zgodę na zmiany w przepisach karnych. Kontrowersje budzi, m.in. zapis, aby strony internetowe, które zostaną uznane za powielające cudze treści, nie były obsługiwane przez wyszukiwarki internetowe, m.in. google. . . ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement) podpisały: Australia, Kanada, Japonia, Korea Południowa, Meksyk, Maroko, Nowa Zelandia, Singapur, Szwajcaria i USA.
Wolność daje kolosalną energię, intensywność i żywotność. Tracicie ją zupełnie, uznając autorytety profesorów, czy duchowych przywódców. Uczuciowo jesteście sentymentalni, ogromnie przywiązani do jakiegoś boga, czy jakiejs osoby. Nie daje to energii ponieważ kryje w sobie lęk. - Jiddu Krishnamurti

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wojny...
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 22, 2012, 08:15:22 »
Nie dla ACTA - Say NO to ACTA

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kZOK-O15li8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=kZOK-O15li8</a>

ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) - międzynarodowe porozumienie dotyczące walki z naruszeniami własności intelektualnej. Negocjowane w sekrecie, zostało ujawnione przez WikiLeaks w 2008 roku przed głosowaniem w Parlamencie Europejskim. Pełna wersję udostępniono w 2010. Odzew społeczeństwa był ogromny i nastąpił koniec negocjacji po jej piątej rundzie. Pierwsi do negocjacji przystąpili: USA, UE, Japonia, i Szwajcaria.

Akcja na Facebooku
25.01 wychodzimy na ulice - cała Polska przeciw ACTA
http://www.facebook.com/events/323468437693209/


« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2012, 08:28:15 wysłana przez Leszek »

Offline Adaś

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • adamjastrzebski.pl
    • Email
Odp: Internet w stanie wojny...
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 22, 2012, 20:38:48 »
Misy dźwiękowe, gongi, Joga, Masaż, Reiki, NLP, Silva .. Ciągle się rozwijam.

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wojny...
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 23, 2012, 21:09:13 »
- Podpisanie i ratyfikacja konwencji ACTA są niebezpieczne dla praw i wolności określonych w konstytucji - napisał generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski w opinii, którą wysłał do resortu administracji i cyfryzacji.
(...)
Jak tłumaczył, ACTA co prawda nie nałoży na Polskę obowiązku znowelizowania prawa krajowego, ale ratyfikacja tego porozumienia spowoduje, że jego przepisy będą ważniejsze od norm ustawowych i nałoży nowe obowiązki na podmioty publiczne i - przede wszystkim - prywatne.

Całość:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11019122,_ACTA_niebezpieczne_dla_konstytucyjnych_praw_i_wolnosci__.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2012, 21:16:12 wysłana przez Leszek »

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Internet w stanie wojny...
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 24, 2012, 21:21:07 »
Działania kij i marchewka tylko gdzie marchewka. Dziś nie trzeba podkładać lokalizatorów wystarczy że masz komórkę i już cie śledzą , dostęp do kompa to tak jak by mi podano skopolaminę by dostać się do mojej prywatnej pamięci,Komputer to moja prywatna przestrzeń,To wartości intelektualne które zbieram całe życie to mój "pamiętnik" kawałek osobistej historii mego życia ,to jak skan ludzkiej pamięci.To gdzie ta marchewka?

http://blog.ku-fel.com/wp-content/uploads/2011/02/iris-580x386.jpg
Internet w stanie wrzenia...


Śledzić nie wolno, hasła trzeba podać

Cytuj
W USA zapadły dwa wyroki mające olbrzymie znaczenie dla prywatności i wolności obywatelskich. Z pierwszego administracja prezydencka nie będzie zadowolona. Sąd Najwyższy jednogłośnie orzekł, że wykorzystywanie urządzeń GPS do śledzenia osób wymaga uzyskania wcześniejszej zgody sądu.
Cała sprawa zaczęła się przed kilku laty, gdy do samochodu właściciela klubu nocnego, Antoine’a Jonesa, policja i FBI przymocowały nadajnik GPS. Jones podejrzewany był o handel narkotykami. Podejrzenia się potwierdziły, Jones okazał się ważną figurą w półświatku handlarzy i został z czasem skazany na dożywotnie więzienie. Śledczych oskarżono jednak o naruszenie praw obywatelskich Jonesa. Mieli bowiem zgodę na jego śledzenie przy pomocy urządzenia GPS przez 10 dni, a wykorzystywali je dłużej.
Policja, FBI i wspierająca służby administracja rządowa powoływały się na orzeczenie z lat 80., gdy uznano, że nie jest wymagana zgoda sądu do śledzenia podejrzanego za pomocą sygnalizatora przymocowanego do samochodu.
Kolejne sądy zwracały jednak uwagę, że sygnalizatory działały tylko na ograniczonej przestrzeni, wymagane było poruszanie się za śledzonym pojazdem i siłą rzeczy ciągła inwigilacja nie była w takich warunkach możliwa. Tymczasem GPS pozwala na nieprzerwane śledzenie z dowolnego miejsca na Ziemi. To, zdaniem sądów, była zupełnie inna sytuacja.
Sąd Najwyższy przypomniał, że Czwarta Poprawka przewiduje, iż obywatele są chronieni przed nieusprawiedliwionym przeszukaniem osób, domów, dokumentów i własności. Samochód, jak stwierdził sędzia Scalia, jest własnością, a dołączenie doń urządzenia GPS stanowi naruszenie własności równoznaczne z przeszukaniem. Sędzia dodał, że instytucje rządowe fizycznie zajęły prywatną własność w celu uzyskania informacji. Nie mamy wątpliwości, że takie fizyczne najście byłoby w czasach gdy uchwalono Czwartą Poprawkę uznane za przeszukanie. Taka argumentacja oznacza, że sąd uznał, iż Czwarta Poprawka jest ściśle związana z pojęciem praw własności, a to oznacza, że chroni ona zarówno osoby, jak i własność, a nie ogranicza się jedynie do określenia praw do prywatności.
W drugim z istotnych wyroków, wydanym przez sąd w Kolorado, to strona skarżąca była górą. Sędzia uznał, że osoba podejrzana w sprawie kryminalnej - chodzi w tym wypadku o kobietę oskarżoną o defraudację - nie może powoływać się na Piątą Poprawkę odmawiając podania śledczym hasła do laptopa. Sprawie tej z uwagą przyglądają się organizacje chroniące prawa obywatelskie, gdyż to nie pierwszy tego typu przypadek, gdy oskarżony odmawia podania haseł, powołując się na wspomnianą poprawkę. Stwierdza ona, że nikogo nie można zmuszać, by świadczył przeciwko sobie. Sąd uznał, że wymóg podania haseł nie jest równoznaczny samooskarżeniem, ale jest podobny do sytuacji, w której nakazuje się podejrzanemu udostępnienie klucza do domu w celu przeprowadzenia przeszukania.
Podobnie zakończyła się przed kilkoma laty sprawa obywatela Kanady, który wwiózł do USA laptop zawierający dziecięcą pornografię. Zdjęcia zauważyli celnicy, mężczyznę zatrzymano i osadzono w areszcie. Gdy jednak miał rozpocząć się proces okazało się, że w laptopie zastosowano mechanizm, który po określonym czasie automatycznie szyfrował cały dysk.
Sprawa z Kolorado była jednak o tyle odmienna, iż w przypadku Kanadyjczyka wiedziano, że na laptopie znajdują się obciążające materiały.
Teraz sąd stwierdził, że samo uzasadnione podejrzenie wystarczy, by wymagać podania haseł.
Autor: Mariusz BłońskiŹródło: Washington Post
Poleć
http://kopalniawiedzy.pl/Czwarta-Poprawka-Piata-Poprawka-GPS-sledzenie-haslo,15008
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wojny...
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 24, 2012, 23:19:46 »
Poniżej screen ze strony:
http://www.panoptykon.org/wiadomosc/oswiadczenie-organizacji-pozarzadowych-dot-stanowska-polskiego-rzadu-wobec-acta

http://swietageometria.info/s/di-R6OA.gif
Internet w stanie wrzenia...



To samo w formie tekstu



Oświadczenie organizacji pozarządowych dot. stanowiska polskiego rządu wobec ACTA

Ministrowie  Michał Boni i Bogdan Zdrojewski ogłosili w czasie dzisiejszej konferencji prasowej, że Polska jest gotowa 26 stycznia podpisać porozumienie ACTA. Jako organizacje aktywnie działające na rzecz podjęcia poważnych konsultacji dotyczących tego porozumienia, przyjęliśmy tę wiadomość z rozczarowaniem. Doceniamy złożoną przez Ministra Boniego obietnicę poważnej dyskusji na etapie ratyfikacji porozumienia, jednak w żadnym razie nie zastąpi to realnych konsultacji dotyczących ogólnego kierunku politycznego, jaki wybrał rząd. Po tym, jak Polska oficjalnie podpisze ACTA, “konsultacje” mogą być co najwyżej próbą “przekonania” sceptyków.

Oczekiwaliśmy poważnej rozmowy na temat zasad egzekwowania praw własności intelektualnej. Gotowość rządu do podpisania ACTA to jednoznaczny sygnał, że poważnej  dyskusji na temat rewizji praw własności intelektualnej, w tym szczególnie ważnego dla Internetu prawa autorskiego, już nie będzie; będzie tylko  represyjne podejście do jego egzekwowania. W naszej opinii takie podejście jest szkodliwe dla twórców, użytkowników i innowacyjnych przedsiębiorców.

Jak  wielokrotnie podkreślaliśmy, zarówno sposób negocjacji porozumienia  ACTA, jak i jego zawartość oraz możliwe konsekwencje budzą poważne  zastrzeżenia z perspektywy praw podstawowych obywateli, w szczególności  użytkowników Internetu. Na niezgodność porozumienia ACTA z Kartą Praw  Podstawowych, Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka oraz  zasadami uznanymi w prawie UE zwracają uwagę znane europejskie autorytety w  dziedzinie prawa własności  intelektualnej; swoje poważne zastrzeżenia zgłosili  również europejski i polski inspektor ochrony danych osobowych. Rząd w  żaden sposób nie odniósł się do tych argumentów.

Przykład  kilku europejskich krajów, które w tym tygodniu zdecydowały się nie podpisywać ACTA pokazuje, że taka decyzja również w przypadku Polski jest możliwa do podjęcia. W tej sytuacji ponawiamy nasz apel o:

1    niepodpisywanie  ACTA, a zamiast tego wystąpienie do Trybunału  Sprawiedliwości UE o opinie na temat zgodności porozumienia z prawem UE;

  
2  zamówienie analiz i przeprowadzenie debat na temat przewidywanych gospodarczych i społecznych skutków ACTA (czy dla większych zysków niektórych podmiotów warto obciążać stratami – większymi – inne, poświęcając jednocześnie innowacyjność Internetu i swobodę wypowiedzi?);

3   wykorzystanie przez Sejm wprowadzonego Traktatem z Lizbony mechanizmu współpracy między Parlamentem Europejskim i parlamentami narodowymi dla podjęcia działań, których celem byłoby nakłonienie Parlamentu Europejskiego do odrzucenia ACTA;

4    podjęcie szerokich konsultacji zmierzających do przeprowadzenia reform służących dostosowaniu praw własności intelektualnej do realiów funkcjonowania współczesnego społeczeństwa i gospodarki.

W liście do Premiera, wysłanym jeszcze 16 stycznia, przypomnieliśmy złożoną przez Donalda Tuska obietnicę, że „rząd nie podejmie konkretnych  działań w sprawie ACTA, dopóki nie zostaną rozwiane wszystkie  wątpliwości natury prawnej”. W naszej ocenie te merytoryczne wątpliwości  nie zostały rozwiane, a społeczeństwo nie zostało w żaden sposób  włączone w wypracowanie zgody na podpisanie porozumienia. Z tego względu  decyzja o jego podpisaniu przez Polskę jest w naszej ocenie  przedwczesna i nieuzasadniona.

Wyrażamy  nadzieję, że konferencja prasowa ministrów nie zakończy dyskusji na  temat ACTA w Polsce. Obecne protesty społeczne przeciwko przyjęciu  porozumienia uważamy za konsekwencję niespójnej polityki rządu. W naszej  ocenie Polacy swoimi protestami w Internecie i zapowiedziami wyjścia na  ulice starają się dać decydentom do zrozumienia, że nie ma zgody na  wyłączenie obywateli z procesu decyzyjnego oraz nietransparentne  działania, które mogą mieć wpływ na respektowanie praw i wolności  obywatelskich. Jesteśmy zaskoczeni, że rząd, mając w planach na tę kadencję wprowadzenie tylu ważnych reform, decyduje się na utratę poparcia społecznego w sprawie, która w żaden sposób nie poprawia stanu polskiej gospodarki ani pozycji Polski w świecie.

Popieramy wszystkie podejmowane w granicach prawa wyrazy sprzeciwu wobec ACTA. Wiele organizacji i podmiotów prywatnych zdecydowało się, idąc za  przykładem amerykańskiej Wikipedii, na wyrażenie swojego sprzeciwu  poprzez tzw. blackout stron internetowych. Zdecydowanie nie popieramy  natomiast działań niezgodnych z prawem. Jest to sprzeczne z ideą, jaka  stoi za sprzeciwem wobec ACTA i może odwracać uwagę od zasadniczego  problemu – braku poważnej i merytorycznej dyskusji na temat konsekwencji  przyjęcia tego porozumienia.

Józef Halbersztadt, Internet Society Poland
Jarosław Lipszyc, Fundacja Nowoczesna Polska
Robert Partyka, Polska Grupa Użytkowników Linuksa - PLUG
Katarzyna Szymielewicz, Fundacja Panoptykon
Rafał Brzychcy, Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania
« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2012, 23:29:09 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie... Pogwałcono demokratyczne zasady gry (polskieradio.pl)
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 24, 2012, 23:42:27 »
polskieradio.pl
24.01.2012

Pogwałcono demokratyczne zasady gry (wideo)

Piotr Waglowski (prawnik i webmaster) o porozumieniu ACTA: Jeżeli nie wiemy, co podpisujemy, to po co podpisywać?


Piotr Waglowski, zajmujący się m.in. zagadnieniami prawnymi dotyczącymi internetu, uważa, że rząd nie powinien podpisywać porozumienia ACTA. Przed podpisaniem dokumentu należało go dokładnie przeanalizować i przedstawić opinii publicznej. Jego zdaniem twierdzenie, że umowę umieszczono na stronie internetowej Ministerstwa Kultury, nie jest żadną dyskusją. – Nie znalazłem żadnego pisma w Biuletynie Informacji Publicznej Ministerstwa Kultury, a to jest miejsce na ogłaszanie takich konsultacji – mówi Piotr Waglowski w radiowej Jedynce ("Sygnały dnia").

Jego zdaniem podczas procesu uchwalania porozumienia ACTA, które rząd zamierza podpisać w czwartek, doszło do pogwałcenia demokratycznych zasad gry. – Uznaję to porozumienie, które było negocjowane za zamkniętymi drzwiami, za coś, co próbuje się ponad głowami obywateli wepchnąć do systemów prawnych różnych państw – ocenia prawnik.

Określił to mianem "eksportu myśli amerykańskiej do innych krajów". Przypomniał w tym kontekście ubiegłoroczne afery z publikacją tajnych amerykańskich dokumentów przez portal Wikileaks. Gość "Sygnałów dnia" zasugerował, że nowe prawo znacznie ułatwi rządom blokowanie niewygodnych dla nich informacji w sieci.


Minister cyfryzacji Michał Boni zapowiedział, że w czwartek polski rząd podpisze porozumienie ACTA, mające chronić własność intelektualną. W przyszłym tygodniu zaczną się natomiast konsultacje społeczne w tej sprawie, mające poprzedzić jego ratyfikację. Od sobotniego wieczoru hakerzy blokują strony internetowe administracji rządowej w proteście przeciwko tej umowie.

Piotr Waglowski zdecydowanie nie zgodził się z opinią ministra Boniego, że porozumienie w niczym nie zmienia polskiego prawa. Powołał się między innymi na opinię Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. – Proponowane przepisy to, co jest wyjątkiem, zmieniają w zasadę i zupełnie inaczej rozkładają akcenty obecnego prawa – zauważa ekspert.

Według niego temu stanowi rzeczy są winni politycy, ale też dziennikarze. Powiedział, że ten temat pojawiał się m.in. w komisji ds. Unii Europejskiej, ale najwyraźniej posłowie nie zwrócili na niego uwagi. Gościa Jedynki śmieszy, że wczoraj pojawiły się propozycje powołania aż trzech komisji sejmowych, które miałyby zbadać zapisy porozumienia ACTA. – Przecież komisje pracowały nad tą umową – przypomina. Gość Jedynki zwraca uwagę, że umowę przyjęto bez dyskusji i ma wrażenie, że posłowie nawet jej nie przeczytali.

Wielu internautów w związku z licznymi dyskusjami o prawie autorskim ma teraz wątpliwości, czy może ściągać plik z Internetu. Piotr Waglowski tłumaczył w Jedynce, że pobieranie plików na własny użytek – na przykład mp3, objętych prawem autorskim, jest działaniem w ramach dozwolonego użytku osobistego. Opowiada też, jak kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego łamała prawa autorskie, a nawet zachęcała innych do ich łamania.

Rozmawiali Roman Czejarek i Krzysztof Grzesiowski.
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/523033,Pogwalcono-demokratyczne-zasady-gry
« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2012, 23:46:05 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #15 dnia: Styczeń 24, 2012, 23:50:11 »
Kilka tysięcy osób przybyło przed siedzibę polskiego biura Parlamentu Europejskiego w proteście przeciwko umowie ACTA.
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fPls30pEyoo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=fPls30pEyoo</a>

Piotr Waglowski, zajmujący się m.in. zagadnieniami prawnymi dotyczącymi internetu, uważa, że rząd nie powinien podpisywać porozumienia ACTA. Przed podpisaniem dokumentu należało go dokładnie przeanalizować i przedstawić opinii publicznej. Jego zdaniem twierdzenie, że umowę umieszczono na stronie internetowej Ministerstwa Kultury, nie jest żadną dyskusją. – Nie znalazłem żadnego pisma w Biuletynie Informacji Publicznej Ministerstwa Kultury, a to jest miejsce na ogłaszanie takich konsultacji – mówi Piotr Waglowski w radiowej Jedynce ("Sygnały dnia").

Przy okazji... coś z proroczej talli kart:
http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/399928_109353992520289_100003370664303_47216_111010744_n.jpg

http://www.google.pl/search?q=+illuminati+card&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2012, 00:04:26 wysłana przez Leszek »

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 25, 2012, 23:48:38 »
Akcja p.t. "Occupy ... " dała szacunkowe wskaźniki oddziaływania serwisów internetowych.
Skrupulatnie zarejestrowano miasta w jakich doszło do demonstracji, oszacowano ilość ich uczestników, liderów, etc. , być może - oszukanych setek tysięcy idealistów działających w dobrej wierze, pod akcją fałszywej flagi.
Ratyfikacja ACTA w tym kontekście jest możliwym następstwem hipotetycznej decyzji jaką być może podjęto w oparciu o dane z "Occupy".

Ograniczenie swobody w cyberprzestrzeni bardzo koresponduje z polityką utrzymania i wzmocnienia podziałów w społeczeństwach, pozornej jednostkowej niemocy działania.
Dlaczego "pozornej"? - pewnie ktoś zapyta.
To bardzo proste.
Przyglądajmy się internetowi, jaki znamy.
Może nie od razu (choć tu ciekawy przykład usuniętych plików z dzisiejszej wrzuty http://davidicke.pl/forum/gry-wojenne-war-games-t9238.html), lecz kiedy rzeczy jakich szukamy naprawdę znajdziemy niewiele, może oznaczać to moment na podjęcie decyzji o rezygnacji z medium mainstream-netu, dokładnie tak jak w przypadku telAvizji.
Bierny opór, nieuczestniczenie, to piękna lekcja Ghandiego - jak sprzeciwić się Imperium.
 :'( :'( :'(
« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2012, 23:52:21 wysłana przez Vortex7 »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #17 dnia: Styczeń 26, 2012, 00:59:50 »
- Niepokoi mnie nierzetelność argumentacji rządu. Czy można aż tak nie widzieć problemów, które stworzy ACTA? - mówi prof. Ewa Łętowska, była rzecznik praw obywatelskich

(...)


Rząd zapewnia, że w ACTA nie ma nic nowego w stosunku do polskiego prawa. Ale czy jest w polskim prawie cywilnym np. możliwość "konfiskaty lub innego przejęcia kontroli nad podejrzanymi (...) narzędziami związanymi z naruszeniem" prawa? Takim "narzędziem" może być portal internetowy.

- Oczywiście, że nie ma! I właśnie dlatego jest to takie niepokojące. Niepokoi mnie nierzetelność tej argumentacji: z jednej strony prawdziwej, bo ACTA nie będzie obowiązywać bezpośrednio, więc w tym sensie nic nie zmieni w polskim prawie. A z drugiej strony pomijającej fakt, że ACTA otwiera drogę do nacisków na zmiany w polskim prawie. Zmian daleko idących, i to w niepokojącym kierunku.

Należy się bać przyjęcia prawa, w którym jest tak wiele niejasności. I przy pełnej nieprzejrzystości jego powstawania. To powoduje podejrzenia, że jednak chciano coś ukryć. Dziwię się lekkomyślności polskich europarlamentarzystów, którzy dopiero teraz się obudzili w tej sprawie. Mówią, że dopiero teraz dotarło do nich, z czym mają do czynienia. Ale jeśli tak, to mamy przerażający obraz ludzi, którzy nie rozumieją, nad czym głosują. I za co im płacą.

Całość: http://wyborcza.pl/1,75248,11026891,Letowska__ACTA_to_wynik_lobbingu.html

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #18 dnia: Styczeń 26, 2012, 12:24:29 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=csd75nKSXjI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=csd75nKSXjI</a>


KPRM przyznaje: Usunęliśmy z sieci 5 tysięcy wpisów ws. ACTA


Z profilu kancelarii premiera na Facebooku usunięto we wtorek około 5 tysięcy wpisów osób, sprzeciwiających się podpisaniu przez Polskę umowy ACTA - potwierdza Centrum Informacyjne Rządu. O sprawie poinformował nas jeden z internautów. Autorom krytycznych wpisów zablokowano też możliwość komentowania jakichkolwiek treści na facebookowej stronie KPRM. Internauci pytają więc, czy to jeszcze wolność słowa, czy już cenzura.

http://i.iplsc.com/-/000163YZ420U9OQO-C303.jpg
Internet w stanie wrzenia...


Po sygnale od naszego słuchacza zapytaliśmy Centrum Informacyjne Rządu, czy prawdą jest, że z profilu kancelarii premiera na Facebooku usunięto wpisy krytyczne wobec ACTA, a jeśli tak - to kto i dlaczego o tym zdecydował. CIR potwierdziło usunięcie wpisów.
W piśmie wyjaśniającym urzędnicy tłumaczyli: Gdy założyliśmy nasze profile w serwisach społecznościowych, podjęliśmy decyzję, by było to miejsce wymiany poglądów i informacji. Dotychczas rzeczywiście tak było. Niestety, od kilku dni, niektóre osoby wypowiadające się w komentarzach nie stosują się do standardowo przyjętej netykiety, m.in. piszą wulgaryzmy i spamują. Dlatego zdecydowaliśmy, że posty łamiące zasady netykiety będą usuwane.
Zdumienie może jednak budzić wymieniana przez internautę, który poinformował nas o sprawie, liczba wpisów: około pięciu tysięcy. Czy to możliwe, że do netykiety nie stosowali się wszyscy ich autorzy? Czy każda z pięciu tysięcy osób, sprzeciwiając się podpisaniu ACTA, używała wulgaryzmów? Czy usunięcie całego wątku, który zawierał te głosy, nie zasługuje na miano cenzury?
Zarzut o cenzurowaniu komentarzy jest bezpodstawny - odpowiada Centrum Informacyjne Rządu. Na profilach kancelarii może wypowiedzieć się każdy, a obowiązujące zasady są takie same jak w przypadku większości internetowych forów dyskusyjnych - dodaje.

http://www.rmf24.pl/raport-koniec-wolnego-internetu/acta-fakty/news-kprm-przyznaje-usunelismy-z-sieci-5-tysiecy-wpisow-ws-acta,nId,431086


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=L_8PKrSsREU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=L_8PKrSsREU</a>
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2012, 12:36:06 wysłana przez Vortex7 »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 26, 2012, 15:15:23 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=JBwE111ZzfU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=JBwE111ZzfU</a>

There's swelling anger in Poland over the country signing up with others to a global anti-piracy pact. Critics say the deal is as bad, if not worse, than America's planned laws, which were shelved when web giants like Wikipedia and Google went on a protest blackout. RT's Alexey Yaroshevsky is in Warsaw where the fear is that big corporations now have the power to take individual internet users offline at a whim.


Offline Adaś

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • adamjastrzebski.pl
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 26, 2012, 16:50:15 »
Referendum ACTA
http://www.referendumacta.pl/
Wiadomo co robić dalej.
Misy dźwiękowe, gongi, Joga, Masaż, Reiki, NLP, Silva .. Ciągle się rozwijam.

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: sprawozdawca w sprawie ACTA zrezygnował ze stanowiska...
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 26, 2012, 23:00:27 »
26.01.2012
Kader Arif - poseł sprawozdawca w sprawie ACTA zrezygnował ze stanowiska w momencie kiedy 22 państwa członkowskie podpisywały dziś umowę w Tokio. Powodem jego decyzji był brak szerokich konsultacji ze stroną społeczną tego projektu, brak transparentności procesu negocjacyjnego od samego początku prac nad dokumentem oraz odraczanie podpisania projektu w czasie bez żadnych dodatkowych wyjaśnień. Wskazał też na chęć jak najszybszego procedowania nad treścią i przyjęciem porozumienia "zanim społeczeństwo uświadomi sobie niebezpieczeństwo". "Każdy wie że ACTA może mieć wpływ na prawa i wolności obywatelskie i na obowiązki, jakie nakłada na dostawców internetu, generyki etc. Stwierdził, że wobec powyższego nie może dalej uczestniczyć w tej maskaradzie i zrezygnował ze stanowiska. (Panoptykon)

Źródło:
European Parliament Official In Charge Of ACTA Quits, And Denounces The 'Masquerade' Behind ACTA
http://njuice.com/4QDP

Podczas gdy dzisiaj w Tokio 22 ambasadorów krajów Unii Europejskiej podpisywało układ handlowy ACTA, w Strasburgu wybuchła bomba:
sprawozdawca specjalny Parlamentu
Europejskiego ds. tej umowy, francuski deputowany Kader Arif, złożył w
proteście dymisję, która bez wątpienia
utrudni ratyfikację. „Nie będę
uczestniczył w tej maskaradzie” – napisał w opublikowanym oświadczeniu. Według niego układ był negocjowany
„niejawnie” z „całkowitym
lekceważeniem społeczeństwa
obywatelskiego” i „ pominięciem
postulatów Parlamentu Europejskiego”.
Potępił też „skandaliczne naciski ” w sprawie narzucenia Parlamentowi jak
najszybszej ratyfikacji. Należy – napisał – „zaalarmować opinię publiczną”, gdyż
„tego nie można zaakceptować”. Czy to znaczy, że układ ACTA, podobnie
jak kilka dni temu projekty amerykańskie PIPA i SOPA, zostanie odłożony ad acta?
Nie tak szybko. Procedura w Parlamencie jest następująca: układem zajmie się Komisja ds. Handlu Międzynarodowego, to ona przygotuje raport z odpowiednią
rekomendacją (na tak lub nie). Zanim go
zredaguje musi wziąć pod uwagę opinie
trzech innych Komisji: Prawnej, Wolności Publicznych i Przemysłu. Przed dymisją Specjalnego Sprawozdawcy przewidywano, że do głosowania może
dojść najwcześniej w czerwcu, ale teraz
ten termin stoi pod znakiem zapytania. Na deputowanych duże wrażenie zrobiły
doniesienia o manifestacjach w Polsce,
protesty licznych organizacji
pozarządowych (zarówno tych, które
ostrzegają przed paraliżem wolności –
wzrostem inwigilacji - nie tylko w Internecie, jak i tych, które walczą z
koncernami farmaceutycznymi – według
nich ACTA zahamuje produkcję i
dystrybucję tanich leków), sprawa wraca
do europejskich mediów. Inaczej mówiąc – wysiłek protestujących nie idzie na marne.
http://blog.wirtualnemedia.pl/index.php?%2Fauthors%2F54-Jerzy-Szygiel%2Farchives%2F4932-ACTA-skandal-w-Parlamencie-Europejskim.html&_ft_=qid.5702082747109529848%3Amf_story_key.10150551795999586%3Afilter.live%3Ainterface.m_basic%3Ac.m
« Ostatnia zmiana: Styczeń 27, 2012, 00:28:16 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Bunt w rządzie. Ekspert odchodzi przez ACTA...
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 26, 2012, 23:10:21 »
Szef specjalnej rady doradczej, działającej przy resorcie administracji nie mógł się pogodzić z decyzją premiera w sprawie ACTA. Dlatego zrezygnował ze stanowiska - ustalił dziennik.pl.


Złożyłem na ręce Pana Ministra Michała Boniego rezygnację z funkcji Przewodniczącego Rady oraz członkostwa w tej Radzie. Rezygnacja jest reakcją na podpisanie przez Pana Premiera Rządu RP upoważnienia dla polskiej ambasador w Japonii do przyjęcia umowy ACTA oraz podpisanie tej umowy przez Panią Ambasador - tłumaczy Muraszkiewicz. Rada została powołana pod koniec ubiegłego roku, ale jak do tej pory ani razu nie została zwołana przez ministra Boniego.

Całość:
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/376807,mieczyslaw-muraszkiewicz-przestaje-byc-rzadowym-ekspertem.html

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=_xWO5pG33o0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=_xWO5pG33o0</a>
« Ostatnia zmiana: Styczeń 31, 2012, 14:45:08 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Rząd celowo utajnił negocjacje w sprawie ACTA. Są mocne dowody
« Odpowiedź #23 dnia: Luty 09, 2012, 17:38:04 »
I jak tu ufać w dobrą wolę i szczerość polityków? Zapewnienia rządu, który twierdził, że dokładał wszelkich starań, aby negocjacje w sprawie ACTA były prowadzone w sposób jawny, okazały się zwyczajnym kłamstwem w świetle najnowszych dokumentów.

Na nic deklaracje ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego, zapewniającego, że polski rząd jako jeden z pierwszych w Europie domagał się pełnej jawności prac nad porozumieniem. Dokumenty, które właśnie wypłynęły nie pozostawiają złudzeń.

Z instrukcji rządowej dla polskiej delegacji, pochodzącej z lipca 2009 r., jasno wynika, że polski rząd zakazał udostępniania projektu umowy "poza kręgi administracji publicznej". Jednocześnie w dokumencie jest jasno określone, że "uniemożliwia to przeprowadzenie konsultacji społecznych".

Ponadto politycy mieli pełną świadomość tego, że utajnienie treści negocjacji "może także spowodować niejasności w przypadku ewentualnego pojawienia się wniosku o ich udostępnienie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej". Jak również wynika z relacji z negocjacji przeprowadzonych w Rabacie (Maroko), polska delegacja nie zgłosiła żadnych uwag, zatem zapewnienia, że rząd zabiegał o jawność prac nad porozumieniem, należy włożyć między bajki.

http://swietageometria.info/s/di-W2MC.jpg
Internet w stanie wrzenia...


Źródło: http://pej.cz/Rzad-celowo-utajnil-negocjacje-w-sprawie-ACTA-Sa-mocne-dowody-a1972
Zobacz też: http://www.facebook.com/pages/Panoptykon/152138291035
« Ostatnia zmiana: Luty 09, 2012, 17:40:39 wysłana przez Leszek »

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #24 dnia: Luty 10, 2012, 15:25:35 »
bardzo mi się spodobało to zdjęcie :)
http://bi.gazeta.pl/im/9/11097/z11097709W.jpg
Internet w stanie wrzenia...


A propos ACTA .
http://www.wszczecinie.pl/spotkania,szczecin_przeciw_acta_worldwide_protest_on_february_11_2012,id-6898.html
http://img194.imageshack.us/img194/4550/actanowaulotka.jpg
Internet w stanie wrzenia...
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Internetowe gestaPO w obronie ACTA, Poznań, 10.02.2012
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 11, 2012, 18:28:49 »
Internetowe gestaPO w obronie ACTA, Poznań, 10.02.2012   ;D
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kpUEFdqwGnE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=kpUEFdqwGnE</a>
« Ostatnia zmiana: Luty 11, 2012, 18:31:21 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 17, 2012, 23:10:38 »
ACTA może wejść w innej ustawie! - ACTA Bis!
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kHLSl9He0vU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=kHLSl9He0vU</a>

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 19, 2012, 11:54:52 »
No to Paweł, dałeś czadu. Janusz tam Ci tylko asystował ;)

Ile jest takich cichych , ograniczających nas ustaw wprowadzonych kuchennymi drzwiami  w różnych ważnych, obywatelskich kwestiach.
Dzięki za czujność
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline konserwa

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 20, 2012, 12:19:36 »
Heyka, wszystkim
już nie mam za dużo czasu na śmiganie po forach, nawet ten wykład Rodina widziałem tylko we fragmentach

trzeba pilnować łobuzów, a media internetowe mają wielką siłę

myślcie wszyscy jaki temat i KTO może go przedstawić na antenie niezależnejtelewizji.pl
Janusz uruchomił fajne medium DO WYKORZYSTANIA RÓWNIEŻ DLA WAS/NAS

 :mysl: :mysl: :mysl:
czekam na info!

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #29 dnia: Luty 20, 2012, 15:40:40 »
Witaj konserwa :D
Sądzę, że Leszek mógłby coś winterowskiego zgrabnie przedstawić ;) .
Jak również Radosław, który ma wprawę i już pierwsze występy publiczne za sobą :D
 Widziałbym tam też Sasq :D -w końcu ludzie mogliby się więcej dowiedzieć na temat falowej struktury materii oraz wypływających stąd implikacji dla ludzkości (nowe podejście do nas samych i otaczającego nas świata ). Fajnie byłoby posłuchać o falach podłużnych (neutrino ) o ogromnych energiach dostępnych w każdym punkcie Wszechświata ...
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline SasQ

  • Collegium Invisible
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 285
  • Płeć: Mężczyzna
  • Quanta rhei... :-)
    • Jabber/AQQ
    • Zobacz profil
    • Naukowy kącik kwantowy
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #30 dnia: Luty 20, 2012, 18:08:14 »
Cytat: Michał Anioł
Dziś nie trzeba podkładać lokalizatorów wystarczy że masz komórkę i już cie śledzą
I to z dokładnością do metra, przy wystarczająco gęstym sąsiedztwie BTSów ;-J Oficjalnie musisz się zgodzić SMSikiem. Nieoficjalnie oni przecież mogą śledzić i bez SMSika. A Moniuszko słucha ;-J

Cytat: Michał Anioł
dostęp do kompa to tak jak by mi podano skopolaminę by dostać się do mojej prywatnej pamięci,Komputer to moja prywatna przestrzeń,To wartości intelektualne które zbieram całe życie to mój "pamiętnik" kawałek osobistej historii mego życia ,to jak skan ludzkiej pamięci.
Dobrze wiem, co masz na myśli. Dlatego na swoim głównym komputerze korzystam wyłącznie z otwartego oprogramowania. Heh, co za ironia: otwarty kod jest bardziej zamknięty dla wszelkiej maści szpiegów, niż zamknięty Windows, który jest wręcz otwarty na ościerz i zaprasza złodzieji. Ostatnio byłem w szoku, gdy zobaczyłem, że wszystkie komputery z Winshitami w mojej sieci, bez wyjątków, wystawiają w sieci dupę, znaczy usługę "Rejestr zdalny", która umożliwia zdalne dłubanie w rejestrze systemowym. Do tego UPnP wystawia w sieć wszelkie informacje o sprzęcie. A jakby to nie wystarczyło, to spod Linuxa można zobaczyć wszystkie partycje systemowe Windowsów udostępnione w sieci, czego nie widać spod Windowsa. Jak ktoś jest ciekawy, jak to wszystko powyłączać, to mogę napisać.
Ostatnio też trochę się zdziwiłem, gdy na laptopie z Windowsem sprawdziłem sobie zajętość katalogu C:\WINDOWS na dysku i Windows pokazał:
Rozmiar: 4.57 GB (bajtów: 4 913 885 262)
Rozmiar na dysku: 3.16 GB (bajtów: 3 396 291 596)

Że cooo? :-P Na dysku zajmuje mniej, niż wszystko w sumie w nim zawarte? Czary jakieś? :-P
Z ciekawości doliczyłem jeszcze wszystkie pozostałe katalogi na dysku C:, także te niewidoczne systemowe, i co? Okazało się, że brakuje mi aż 5 GB do pełnego rozmiaru dysku, choć system twierdził, że pozostało mi 100 MB wolnego miejsca! Gdzie się podziało te 5 GB? Podejrzewałem, że kitra coś w tym swoim "sekretnym" katalogu C:\System Volume Information, ale nawet po odblokowaniu do niego dostępu [jak ktoś ciekaw jak to zrobić, to mogę napisać] znalazło się tylko kolejne 400 MB. [Wcześniej system podawał rozmiar tego katalogu na 0 bajtów :-P]. Na dodatek w katalogu tym znalazłem pliki o losowo wyglądających nazwach, w których jednak znajdowały się treści już niezbyt losowe: były to np. pliki konfiguracyjne z używanych przeze mnie przeglądarek i programów pocztowych  ??? Skąd system wiedział, gdzie ich szukać i że akurat te pliki powinien "zarchiwizować"?
I ja mam ufać systemowi, który okłamuje mnie na każdym kroku? Nawet w tak błahych sprawach, jak zajętość poszczególnych katalogów na dysku?! :-P Czyj wobec tego jest komputer? Czy należy jeszcze do mnie, jeśli nie mam kontroli nad tym, co trzyma na moim dysku?
O nieee... Jeśli tak miała wyglądać ta cała Microsoftowa idea "Trusted Computing", to ja p**rmandolę taką promocję ;-P

Polecam jeszcze przemyśleć sprawę tzw. "antywirusów". Bez antywirusa Windows jest dziurawy jak sito szwajcarskie [czy jak to tam szło ;-)] i od razu łapie jakieś syfy, więc każdy obowiązkowo instaluje jakiś antywirus. A ten co jakiś czas łączy się z Internetem i pobiera sobie na dysk jakieś... no właśnie: w sumie to nie wiadomo co :-P Ponoć bazy sygnatur wirusów, ale czy ktokolwiek z Was próbował kiedyś zaglądać do takich plików? No tak... najpierw to trza by wiedzieć, gdzie one w ogóle są ;-) Czy na pewno są to sygnatury wirusów? Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że w przeciągu dajmy na to miesiąca na świecie może pojawić się kilkaset nowych wirusów. Nie mogę sobie wyobrazić tych setek złośliwych crackerów, którzy dniami i nocami w pocie czoła wykuwają co raz to nowe wirusy tylko po to, by zamulać ludziom kompy. Więc może to po prostu jedna wielka lipa z miodem? :-P Może producenci antywirów robią sobie w ten sposób pojemne "strefy zrzutu" z milionów komputerów prywatnych osób na całym świecie? Albo podkradają im moc obliczeniową, jak kiedyś goście z projektu SETI@Home? ;-J  Nie wiesz, nie wiesz, nie wiesz, co powie ryyyybaa... ;-J
Czy nikogo z Was nie zastanowiło nigdy, dlaczego takie zjawisko jak wirusy i inne robactwo występuje wyłącznie na systemie jednej, jedynej firmy na świecie? Poza Windowsem istnieje całkiem sporo innych systemów, i nie, nie tylko Linux: także MacOS X, BSD, FreeSCO, Solaris, Haiku... Dlaczego na żadnym z tych systemów takie zjawisko jak wirusy w ogóle nie występuje? :-P Nie wydaje Wam się to dziwne? Szczególnie, że mechanizmy ochrony procesów i dostępu do pamięci, zwane "trybem chronionym", są wbudowane w sam procesor x86 i w sposób naturalny chronią dostęp do pamięci uruchomionych programów? Aby wirus mógł w ogóle się uruchomić, ktoś musi go najpierw celowo wpuścić, zostawiając lukę w zabezpieczeniach.
« Ostatnia zmiana: Luty 20, 2012, 18:16:29 wysłana przez SasQ »
Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  :-)
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane

Acidizer69

  • Gość
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #31 dnia: Luty 21, 2012, 00:34:32 »
Hej. Akurat siedzę dobre 2000 km od Polski i skorzystałem z dostępu do sieci u kolegi w pięknej Rosji. To już  u podnóży Uralu tak dla ciekawskich. Nie wiem jakie realia panują u Władimira chciałem skorzystać z beznadziejnej funkcji proxy, chociaż i tak nie wierzę w jej działanie ale wasza domena z Rosji odrzuca większość prób. Poprosiłem brata by zalogował się z domu za mnie i przesłał tą treść.

Poruszyłem identyczny problem na forum DI nie wdając się zbytnio we wdawanie w konkrety skupiwszy się na ogólnych zagadnieniach i zostałem po prostu potraktowany jak idiota. Srał pies ( sabaka ) moje ( zasrane ) ego, lecz i ono daje o sobie znać choćby samym faktem, że nie mogłem się oprzeć i zajrzałem na fora, z którymi myślałem że mam jakiś głębszy związek. Przykro mi jednak stwierdzić, że zawiodłem się solidnie ( ŚG - w innym przypadku, ale niezwiązanym z moją osobą - to zupełnie inny temat związny z występami scenicznymi. Tego nie będę rozwijał ). Gdy poruszyłem dokładnie to samo na DI co wspomina SasQ - skończyło się barażem epitetów i temat zdominował antyegoista philip, który zrobił z buddyzmu i mistrzów Zen pośmiewisko, chociaż czasem myślę, że chłopak nie rozumie, że pereł się w gówno nie wsadza a WYJMUJE !.

Właściwie  przymomniałem sobie by częściej witało w moim repertuarze językowych wybryków powiedzenie "wyszła słoma z butów" - redmuluc i jego ferajna ( z wyjątkiem oczywiście dziewczyn i kilku bliskich mi osób ) okazali sie ignorantami w pełnym ontologicznym tego słowa znaczeniu. Widzę >konserwa< zajrzał i tutaj i być może przekaże podobne spostrzeżenia jakie poczynił kolega SasQ ( którego nie znam osobiście ) na tym żałosnym ****** dołku jakim stało się intelektualne przedszklne forum DI i zarazem czołowy klub dupolizów i usypiaczy, że tak wspomnę. Nie dbam tym razem o kulturę i poziom, gdyż kriopkaja wodka czyni cuda a dni mojej obecności w Azji także są policzone ( tylko samobójca lub konformista wierzy jeszcze, że Europę ominie katastrofa humanitarna i wojna ). Za 2 dni zmierzam kolejne kilka tysięcy kilometrów stąd i będę z daleka przyglądał się jak świat dumnego człowieka Zachodu pogrąża się w swojej hipnozie, która sprowadzi na niego głód, smród, kiłę i mogiłę.

Do czego zmierzam ? Druga osoba, kompletnie mi nieznana, zauważyła pewne "ciekawostki" odnośnie antywirów, windows, katalogu C:System Volume Information i praktyk korporacyjnych ( była jeszcze trzecia ale w formie kontaktu na PW na forum DI ). Szkoda, że fraktalni, gdy zachęciłem ich opowiadaniem o międzynarodowym projekcie "niezależnych" ( anonimowi to już zarezerwowane dla skoordynowanej akcji mosadu - wszystkie akcje "anonymous" notabene - dureń jeszcze się nie pokapował chyba że to ONI hehe ) na przykładzie naszych eksperymentów ( bardzo udanych )  z sieciami rozproszonymi ( na bazie Hamachi ), o naszych eksperymentach behawiorystyczno-społecznych ( na bazie starego dobrego GTA IV, tak tak ! Bez grania i strzelania - potrzebowaliśmy symulacji miasta - mowa o trzech placówkach naukowych przez duże N ) i o konkrentych oraz  bardzo zaawansowanych technologiach aplikacji matematyki fraktalnej w uruchamianiu "potęgi" procesora ( w tym i GPU ) do zastosowań DOMOWYCH i niezależnych od infrastruktury informatyczno-sprzętowej megakorporacji jak Intel, AMD, Ati i Nvidia w konglomeracie z Microsoft, Norton, Kaspersky i wielu wielu innych. Spodzieałem się ( moje ego oczywiście, z podwójnym ukłonem w kierunku vortexa7, philipa i innych anaegoistów ) ciutkę więcej pytań i odrobinkę więcej zainteresowania. No cóż, występy sceniczne i uploadowanie filmików z tychże jest ważniejsze ale już nie dla mojego nieogolonego z klocków lego. Klasyczna osiedlowa olewka.

Konserwa - może do da ci do myślenia: pisząc o tym by nie stosować antywirów ( na forum DI ) pominąłem dosyć istotny szczegół ( by zostawić pole do dyskusji ). Te także można zhackować i używać jako narzędzie do ochrony choćby omawianego przeze mnie genialnego systemu SPEEDbit. Nie wspomniałem omawiając działalność np. YouTube, że owszem ( ! ) na ich serwerach pierwotnie jest uploadowana treść zamieszczanych filmików lecz w miarę ich większego zainteresowania ( oglądalność - tzw. views ) kawałeczki zostają systematycznie rozprowadzone po każdym komputerze, który downloadował dany plik ( Te brakujące 5GB SasQ to jest właśnie TO ! - brawo kolego - jeden chociaż myślący pośród 38 milionów Polaków - z wyjątkiem wątkiej garstki znających temat od zarodka hehe ). Nie wspomniałem o dziesiatkach rzeczy, gdyż naiwny liczyłem, że mam docznienia z "awangardą" wiedzy i poszukiwań. Niestety jak zwykle informacje, które przerastają o EONY wesołą hippisowską gawiedź jak zwykle zostały zignorowane, rozmyte w pochodach spod maści "anty-" ( ego walczy do końca ! ) i zamienione na dyskusje niezwiązane z tytułem tematu.

Ewentualnych "chętnych" zapraszam na forum DI - temat pt. ILUZJA, TEATR i KASETY WIDEO. Tam zamierzałem rozpocząć nową metodologię spojrzenia na sfery cyfrowych technologii, informatyki i ukrytych "fenomenów"  choćby w samym windows ( notabene Linux też jest opanowany przez wirusy, tylko znacznie sprytniejsze - a jak ? Microsoft wie co robi, w tym jak opanować pozornie "bezpieczne" systemy operacyjne ). Oczywiście administracja wysłała mnie "do bunkra" i zrównała z Rajskimi, Rozbickimi i innymi kosmitami. Nie ma jak stare dobre poczucie niepewności własnych twierdzeń - najlepszą obroną jest atak.

O efekcie tunelowym i zjawisku Halla, które zaprzęgnięto do manipulowania naszym istnieniem na poziomie molekularno- KWANTOWYM ( tu redmuluc wykazał się totalną niewiedzą i swoim gimnazjalnym wykształceceniem ! ) nie wspomnę. Sami poszukajcie jak zdążycie zanim te "cudowne" free-energy ( made in USA/China incorporated ) zgaśnie i wyłączą internet lub zamienią w definicję in statu nascendi wielkiego brata.

Powodzenia. Za kilka dni będę w Indiach, za kilka tygodni w Chinach a za 3 miesiące na środku Pacyfiku w drodze do Australii. Z żalem popatrzę jak walka trwa do końca. A wiem, że będzie to tragiczny widok. Pa !

Życzę wszystkim miłego armageddonu ( z bunkra oczywiście hehe ).

Offline konserwa

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #32 dnia: Luty 21, 2012, 09:07:44 »
"intelektualne przedszkole" powiadasz....a życiowy uniwersytet w Australii?
tam Śmierć nie przychodzi do człowieka jak rozumiem?

w sumie to o swoim ego wspomniałeś - więc jakoś przynajmniej na poziomie podświadomym rozpoznajesz problem

mam jedną konkretną propozycję:
napisz w "dziesięciu" punktach o co Ci chodzi - jezykiem zrozumiałym dla "przedszkolaków"
pisanie rozbudowaną prozą, z wątkami osobistych refleksji, nie służy czytelności przekazu o charakterze technicznym
ja się nie znam na informatyce - jak 95% użytkowników

anonymus - mosad: może tak, może nie - liczą się owoce ich pracy, a te jak dotąd są "smaczne"

co do reda i jego "przydupasów"- we wspomnianym przez Ciebie topicu na DIF padły jednak konkretne argumenty, do których w żaden sposób się nie ustosunkowałeś; urażony znowu zostawiłeś środowisko, całkiem przyjazne dla Ciebie i szukasz szczęścia w świecie;

osobiście wysoko cenię stabilność - "towar" mocno deficytowy

powodzenia!

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #33 dnia: Luty 21, 2012, 09:51:58 »
@Acicizer69
Cytuj
O efekcie tunelowym i zjawisku Halla, które zaprzęgnięto do manipulowania naszym istnieniem na poziomie molekularno- KWANTOWYM ( tu redmuluc wykazał się totalną niewiedzą i swoim gimnazjalnym wykształceceniem ! ) nie wspomnę

Hejo. Ja nie wiem ,czy w tym fragmencie miałeś na myśli konkretne rozwiązania informatyczne, czy nie, ale czytałem właśnie u Hameroffa (ten od kwantowej świadomości ), że efekty tunelowe , konkretnie tunelowanie elektronowe, są w stanie wytworzyć mikrotubule wewnątrz naszego systemu nerwowego , co umożliwia wyizolowanie układu tak, że wewnątrz niego może  zajść  kwantowa koherencja i następuje rezonans w całym organizmie - czyli natychmiastowy transfer informacji . Informacja obecna w jednej mikrotubuli jest obecna natychmiast w całym układzie. Przetwarzanie danych zatem nie odbywa się poprzez przesyłanie "po łączach" tylko " w miejscu" .

Ta "kwantowa" sieć istniała od zawsze i wciąż czeka na swoje odkrycie dla użytku przez nasze umysły. Tak, jak zauważył Sasq, tylko otwarta sieć spełnia ochronną rolę , a ta "kwantowa" jest siecią otwartą. Od milionów lat Natura z niej korzysta i jakoś daje radę :D

Dlatego upadek "zachodu" nie oznacza wcale armageddonu. Donikąd nie trzeba uciekać bo ucieczka i tak niczego nie załatwi.
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2012, 10:13:33 wysłana przez east »
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline SasQ

  • Collegium Invisible
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 285
  • Płeć: Mężczyzna
  • Quanta rhei... :-)
    • Jabber/AQQ
    • Zobacz profil
    • Naukowy kącik kwantowy
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #34 dnia: Luty 21, 2012, 12:44:18 »
Cytat: Acidizer69
chciałem skorzystać z beznadziejnej funkcji proxy, chociaż i tak nie wierzę w jej działanie
Bo są różne rodzaje proxy, z większym i mniejszym stopniem anonimowości.
Proxy samo w sobie nie mówi nic na temat anonimowości: to po prostu komputer-pośrednik, który w Twoim imieniu łączy się z komputerem docelowym zamiast Ciebie, i odsyła Ci jego odpowiedzi. A jak wiadomo, z pośrednikami bywa różnie. Jedni są uczciwi, inni nie. Z proxy jest podobnie: niektóre mogą zapamiętywać sobie kopię wszystkiego, co wysyłają Tobie. Inne mogą zapamiętywać tylko, że ich o to prosiłeś. Jeszcze inne mają to kompletnie w dupie, kto ich pyta i o co, albo nawet same chronią prywatność swoich klientów. Jeśli łączysz się do przypadkowego proxy, to możesz w zasadzie zakładać, że nie jest on godny zaufania. (Wtedy odbicie się przez kilka różnych proxy rozsianych po całym świecie utrudni trochę robotę ewentualnemu tropicielowi ;-J ) Ale gdy taki proxy postawili Twoi znajomi hackerzy, i wszystkim Wam zależy na utrzymaniu tego wszystkiego w konspiracji, to już sprawa poufności wygląda nieco inaczej ;-J

Cytat: Acidizer69
Poruszyłem identyczny problem na forum DI
Widziałem i czytałem. Z niektórymi rzeczami się zgadzam w pełni [tymi, o których wspomniałem tutaj], bo sam znam je z doświadczenia. Do niektórych trudno mi się jakkolwiek odnieść, bo nie znam się na "fraktalnym kodowaniu" czy "polach biometrycznych". Jednak z ogromną większością tego, co tam napisałeś, zwyczajnie zgodzić się nie mogę właśnie ze względu na wiedzę i doświadczenie, jaką posiadam w tych tematach. Mówiąc w skrócie: brednie ;-J Być może wynikają one z Twojej niewiedzy, być może celowo zakłamujesz, tego nie wiem [i mam nadzieję, że raczej to pierwsze]. Ale jeśli piszesz, że istnieje jakaś ukryta sieć, która działa w obrębie istniejącej architektury Internetu i jego protokołów, to raczej się mylisz, albo nigdy nie próbowałeś analizować protokołów komunikacyjnych. Jako że przez jakiś czas pracowałem jako admin dla pewnej firmy hostingowej/ISP, codziennością było dla mnie analizowanie ruchu sieciowego i musiałem znać działanie protokołów sieciowych. Jest to coś, czego normalny użytkownik sieci nawet nie widzi, ale nie jest żadną tajemnicą. Cały ruch sieciowy na najniższym poziomie jest całkowicie jawny. Możesz zajrzeć do wnętrza każdego pakietu i zbadać jego strukturę, bit po bicie, i mogę zapewnić, że nigdy nie znalazłem tam niczego nietypowego, czy niestandardowego. I uważam, że bardzo ciężko byłoby zrealizować w obrębie tej infrastruktury jakąś niejawną komunikację. Nawet protokoły takie jak SSL przesyłają jedynie zaszyfrowane porcje informacji, ale nadal jawnymi kanałami. W sensie, że nadal widzisz każdą kopertę, możesz nawet ją otworzyć, ale nie zrozumiesz treści listu bez klucza deszyfrującego ;-J Jednak każda koperta jest jawna i poprawnie zaadresowana, i nikt nie dopisuje sobie na kopercie [pakiecie TCP] żadnych dodatkowych, ukrytych informacji, bo zwyczajnie nie ma na to miejsca.
Dopuszczam jedną drobniutenieczką opcję dla takiej ukrytej sieci: steganografię. Czyli modyfikowanie pojedynczych, mało znaczących bitów w każdym pakiecie TCP. Jednak to też ma swoje słabe strony:
1. Ciężko znaleźć jakieś nieznaczące bity w pakietach TCP, bo każdy coś znaczy i nie ma tam żadnej nadmiarowości, bo protokół był tworzony z myślą o ekonomicznej wymianie informacji, bez zbędnego nadmairu. Jedyne miejsce, w którym byłoby to możliwe, to jakieś losowe sygnatury czasowe, numery sekwencyjne pakietów itp. Ale przestawianie bitów na chybił-trafił raczej by się nie sprawdziło, bo wszystko ma sumy kontrolne (do korekcji błędów), które muszą się zgadzać.
2. Taka komunikacja byłaby wysoce niewydajna i powolna, bo mogłaby wykorzystać jedynie ułamek procenta każdego pakietu TCP, czyli także ułamek procenta z dostępnego pasma transferowego. No chyba że DarkNet to jakieś przedpotopowe BBSy na terminalach ANSI ;-J

No chyba że DarkNetem nazywasz szarą strefę Internetu, czyli wszelkiej maści rzezimieszków komunikujących się szyfrowanymi łączami w stylu Tora i prywatnymi serwerami warezowymi, i handlującymi wszelkiego rodzaju nielegalem [choć wolałbym w tym przypadku określenie "treściami nieetycznymi", bo mowa o pedofii, nekrofii, i innymi szkodliwymi społecznie zjawiskami]. Ale wtedy nijak mi się to nie kojarzy z tajną sektą oświeconych i wysoko rozwiniętych strażników starożytnej wiedzy, no i jest to raczej odrębna sieć, niż coś, co działałoby na infrastrukturze tej istniejącej.

Cytat: Acidizer69
Gdy poruszyłem dokładnie to samo na DI co wspomina SasQ - skończyło się barażem epitetów
Bo to nie dokładnie to samo. Część z tego, co mówimy, być może jest ta sama. Podobnie jak część z tego, co mówi Tusk, zgadza się z wolą narodu ;-J Ale reszta nie. Różni się też sposobem, w jaki mówimy o rzeczach tych samych. Ty po prostu rzucasz hasłami, nie próbując się w żaden sposób uwiarygodnić, więc nie dziw się, że nikt nie wierzy. Ja staram się nie strzępić języka na rzeczy, co do których osobiście nie jestem pewien, że są prawdą, i których nie sprawdziłem sam. A to, co mówię, każdy może z reguły sprawdzić sam. Na tym polega podejście naukowe, którego się trzymam: w nauce każdy może powtórzyć eksperyment i otrzymać te same wyniki, upewniając się, że teoria jest poprawna. [Dlatego nie uważam za naukowe teorie, które odnoszą się do rzeczy niesprawdzalnych, albo takie, których nie da się powtórzyć samemu, mając do tego środki].

Cytat: Acidizer69
i temat zdominował antyegoista philip
Za dobrze go nie znam, ale po jego postach, które miałem okazję czytać, stwierdzam podobnie.

Cytat: Acidizer69
Nie dbam tym razem o kulturę i poziom, gdyż kriopkaja wodka czyni cuda
Alkohol otępia ;-J A gdy jesteś w szklarni, to nierozsądnie jest rzucać kamienie dookoła ;-J

Cytat: Acidizer69
Do czego zmierzam? Druga osoba, kompletnie mi nieznana, zauważyła pewne "ciekawostki" odnośnie antywirów, windows, katalogu C:System Volume Information i praktyk korporacyjnych (była jeszcze trzecia ale w formie kontaktu na PW na forum DI).
Bo to są jedne z tych rzeczy, co do których możesz mieć rację [choć nie w całości, o czym za chwilę]. Nie od dziś wiadomo, że Microsoft słynie z takich praktyk, a jego systemy są już nawet nie tyle dziurawe, co jawnie otwierają tylne drzwi. Bardziej zaawansowani technicy-magicy o tym wiedzą, zwykli użytkownicy z reguły nie [bo w zasadzie nie powinni sobie tym zaprzątać głowy, a ich systemy powinny zapewniać im należyte bezpieczeństwo z domysłu]. Na szczęście nie ma jeszcze przymusu korzystania z Windowsów i istnieją alternatywy.

Cytat: Acidizer69
anonimowi to już zarezerwowane dla skoordynowanej akcji mosadu
Też mam dziwne przeczucie, że Anonymous to jakaś podpucha, ale żeby agenci mossadu? ;-J To już chyba trochę pojechałeś.

Cytat: Acidizer69
na przykładzie naszych eksperymentów (bardzo udanych) z sieciami rozproszonymi (na bazie Hamachi)
To może napisz o nich coś więcej? Chętnie poczytam, bo tematem też się interesuję. Chyba, że tylko rzucasz mądrymi hasłami w nadziei, że inni się nie połapią.

Cytat: Acidizer69
i o konkrentych oraz  bardzo zaawansowanych technologiach aplikacji matematyki fraktalnej
O właśnie, o takich "mądrych hasłach" mówię. Ja też potrafię rzucać "mądrymi hasłami" i szmoncić, jaki to ja jestem mądry, bo inni nie kumają o co mi chodzi. Ale to nie prowadzi do niczego dobrego czy rozwojowego. Za to często jest dobrym sposobem na ukrycie, że się nie ma zielonego pojęcia o czym się mówi ;-J Udowodnij, że w Twoim przypadku tak nie jest. Inaczej możesz być pewny, że spotkasz się z takimi samymi reakcjami, jak na forum DI. Bo każdy człowiek ma bullshit-detector, który na pewnym poziomie bullshitu zaczyna mu jednak piszczeć ;-J

Cytat: Acidizer69
w uruchamianiu "potęgi" procesora (w tym i GPU) do zastosowań DOMOWYCH
Cóż... Mikroprocesory, jakie mamy w komputerach, mają już po kilka rdzeni i specjalne zestawy instrukcji strumieniowych i wektorowych, które są istotnie szybsze od ich starszych wersji. Szczególnie te w kartach graficznych. I rzeczywiście można wykorzystać tę moc, jeśli się wie jak. Programiści wiedzą. Ja też mogę sobie napisać program, który będzie korzystał z tych specjalnych instrukcji. Już to robiłem.
Problem w tym, że dla zwykłego użytkownika nie jest to już takie proste. Ogromna większość systemu Windows XP była skompilowana pod obsługę procesorów 386, by "ruszył" na jak największej liczbie komputerów. Dopiero poszczególne aplikacje [np. odtwarzacze video] są kompilowane do wykorzystywania rozszerzonych instrukcji z nowszych procesorów [MMX, SSE itp.]. Ale jeśli nie kompilujesz sam, tylko korzystasz z gotowych, zbudowanych wersji binarnych, to jesteś skazany na to, co Ci zaserwują developerzy. Nie każdy zna się na komputerach na tyle, by tak jak ja korzystać z Linuxa Gentoo, w którym wszystko kompiluje się samemu ze źródeł i można sobie wybrać bardzo szczegółowo, pod jakim sprzętem to ma działać i z jakich rozszerzonych instrukcji korzystać.

Wiem też, że współczesne systemy i oprogramowanie marnują ogromne ilości mocy obliczeniowej, bo współczesnym programistom z reguły nie chce się już optymalizować programów i wyciskać z nich wody, jak za dawnych czasów. Ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy na komputerku Atari konkurowaliśmy z qmplami o to, komu z nas uda się wycisnąć jeszcze jakieś kilka bajtów z pisanego programu, upraszczając go, lub przyspieszyć jego działanie. Dziś z reguły pada wymówka: "Szkoda cennego czasu, przecież dyski są przepastne, procesory szybkie, user kupi lepszy sprzęt." :-P Dużo pary idzie też na niepotrzebne namnożenie warstw abstrakcji i mnożenie bibliotek, z których wiele robi to samo, ale każda inaczej.

Ale jeśli masz na myśli jakieś inne sposoby na wykorzystywanie ukrytej mocy obliczeniowej, to bardzo chętnie je poznam.

Cytat: Acidizer69
Spodzieałem się [...] ciutkę więcej pytań i odrobinkę więcej zainteresowania.
Z tego co widziałem, pytania padały, ale nie padały odpowiedzi ;-J

Cytat: Acidizer69
No cóż, występy sceniczne i uploadowanie filmików z tychże jest ważniejsze
Masz na myśli Radosława?
Cóż... Obejrzałem jego wystąpienie i też odniosłem wrażenie, że siakieś takie to wszystko "miałkie", rzuca hasłami ale nie rozwija ich, nie ma w tym jakiegoś porządku, ciężko powiedzieć co właściwie chce przekazać i robi to tak, jakby wiedział, że gdzieś dzwonią, ale nie do końca wiedział w któym kościele. Brakuje argumentów podpierających jego tezy, brakuje konkretów, brakuje czegoś, co każdy może sam sprawdzić i od razu zastosować w swoim życiu. Do tego zauważyłem, że odwołał się do jednego z moich dowodów na to, że kwantowe prawdopodobieństwo to bujda na resorach, ale zrobił to w dość nieudolny sposób [chyba nie do końca rozumiał to, co powtarzał] i trochę szkoda, że nie ujawnił swojego źródła ;-J [którym, podejrzewam, było nagranie mojego "wykładziku" z Tyńca z 08.2011]. No cóż, uszło mu to płazem, bo mój "wykładzik" był w wązkim gronie i mało kto o nim słyszał, a nagranie z niego było nieoficjalne i nieobrobione. Na szczęście odtwórca jest zawsze parę kroków w tyle za oryginalnym twórcą, a ja mam jeszcze sporo innych takich dowodów, o których on nie wie ;-) I sporo informacji, do których doszedłem sam. Powoli przygotowuję też jakąś prezentację tej wiedzy, którą mam nadzieję ukończyć jeszcze w tym roku i upublicznić. Ale narazie ćśśiii, żeby nie zapeszać ;-J

Cytat: Acidizer69
Konserwa - może do da ci do myślenia: pisząc o tym by nie stosować antywirów (na forum DI) pominąłem dosyć istotny szczegół  by zostawić pole do dyskusji). Te także można zhackować i używać jako narzędzie do ochrony choćby omawianego przeze mnie genialnego systemu SPEEDbit.
To jest właśnie jedna z tych rzeczy, co do której się z Tobą nie zgodzę. Choć zgadzam się co do tego, że antywiry nie są wzorem zaufania, a nawet są swego rodzaju "trojanami" same w sobie, to nie mogę się zgodzić na to, co proponujesz w zamian: odinstalowywanie ich / nie instalowanie w ogóle i dawanie dostępu do swego komputera "społeczności hackerów". Bo nie jest to dla mnie w niczym lepsze od dawania kontroli korporacjom. W skrócie: co za różnica, kto przejmuje kontrolę nad moim komputerem: hacker, czy korporacja? Jedno i drugie jest przejęciem kontroli nad czymś, nad czym kontrolę powinienem mieć tylko ja. Usprawiedliwianie się dobrem ogółu i służeniu społeczności hackerów, albo altruistycznym dzieleniem się mocą obliczeniową nie przemawia do mnie. Dlaczego? Bo komputer jest mój, i tylko ja mam prawo decydować, co robię z jego mocą obliczeniową. Tobie nic do tego. Mogę oddać jej część społeczności hackerów, jeśli mnie o to poproszą i tego potrzebują [byle do jakichś szczytnych celów, a nie bot-netowania ataku DDoS czy spamowania ;-P], ale tylko z własnej woli mogę im pomóc. Nie mają prawa mnie do tego zmuszać, czy oszukańczo wyłudzać. Jeśli tak robią, to dla mnie są równie podli, jak korporacje.

Cytat: Acidizer69
Nie wspomniałem omawiając działalność np. YouTube, że owszem (!) na ich serwerach pierwotnie jest uploadowana treść zamieszczanych filmików lecz w miarę ich większego zainteresowania (oglądalność - tzw. views) kawałeczki zostają systematycznie rozprowadzone po każdym komputerze, który downloadował dany plik
Widzę, że korzystasz często z zasady, że kłamstwo opakowane w bułeczkę z prawdy każdy łyknie bez skrzywienia.
Prawdą jest, że gdy oglądasz filmik z YouTube, to musi on zostać pobrany na Twój lokalny komputer [jego dysk, a konkretnie do cache przeglądarki], bo nie ma innego sposobu, by go wyświetlić, jak tylko z lokalnego komputera [choć przy porządnie zrobionym strumieniowaniu można pamiętać jedynie kawałeczek w bieżącym buforze, i tuż po odtworzeniu zapominać, ale ta "zaleta" ma z kolei swoją cenę w postaci większego/częstszego wykorzystania łącza ;-P]. I to nie jest złe.
Nieprawdą jest jednak, że Google robi sobie w ten sposób magazyn z komputerów milionów użytkowników, ponieważ ten mechanizm działa tylko w jedną stronę. Nie istnieje żaden sposób na to, by Google mogło odciągnąć sobie ten filmik z powrotem z mojego komputera. A przynajmniej nic mi o nim nie wiadomo. Gdyby Google tak robiło, dałoby się to łatwo wykazać, analizując ruch sieciowy. Na Windowsie może jest to trudne, ale na Linuxie cały ruch sieciowy można sobie dość dokładnie podglądać i wszystko jest jawne. Taki numer nie uszedłby uwadze administratorów sieci.

Cytat: Acidizer69
(Te brakujące 5GB SasQ to jest właśnie TO! - brawo kolego
Nie. W C:\System Volume Information znalazłem tylko 400 MB z tych brakujących 5 GB. Nadal nie wiem, gdzie kryje się pozostałe 4.5 GB. Niestety nie mam możliwości narazie tego sprawdzić, bo musiałbym rozkręcać lapa i podłączyć ten dysk do Linuxa, z którego zawartość winshitowych partycji jest lepiej widoczna i wszystko widać jak na dłoni. Jednak inni mogą to zrobić i gdyby było tak, jak mówisz, to raczej długo nie mogłoby pozostać w ukryciu.

Cytat: Acidizer69
jeden chociaż myślący pośród 38 milionów Polaków - z wyjątkiem wątkiej garstki znających temat od zarodka hehe
Jeśli uważasz się za członka tej garstki, to chętnie się dowiem, co masz do powiedzenia na ten temat. Pomożesz mi znaleźć te zaginione 4.5 GB i ujawnić spisek? Czy tak tylko sobie gadasz? ;->

Cytat: Acidizer69
Ewentualnych "chętnych" zapraszam na forum DI - temat pt. ILUZJA, TEATR i KASETY WIDEO. Tam zamierzałem rozpocząć nową metodologię spojrzenia na sfery cyfrowych technologii, informatyki i ukrytych "fenomenów"  choćby w samym windows
Zajrzę. Ale jeśli będziesz tam pisał jakieś nieprawdziwe farmazony, to miej na uwadze, że nie puszczę Ci tego płazem ;-J

Cytat: Acidizer69
notabene Linux też jest opanowany przez wirusy
Jeśli masz na myśli Linux jako jądro systemu, to nieprawda. Jeśli masz na myśli Linux jako system, to w dużej mierze też nieprawda, albo raczej nagięta prawda. Prawdą jest, że systemy pracujące na Linuxie często uczestniczą w ruchu sieciowym, który nie pochodzi z innych Unixów. Spora część tego ruchu pochodzi z Windowsów i do nich trafia. Więc siłą rzeczy systemy unixowe uczestniczą w przesyłaniu wirusów [np. w załącznikach poczty, pobieranych zainfekowanych programach itp.]. Jednak one same nie są na te wirusy podatne. Wirus przeznaczony dla Windowsa nawet nie da rady się uruchomić na żadnym innym systemie i będzie dla niego jedynie kupką danych.
Podobnie wirusy mogą się uruchamiać na platformach, takich jak np. wirtualna maszyna Java, które są oddzielną "nadbudówką" na innych systemach. One mogą uczestniczyć w szkodliwym działaniu [przynajmniej w czasie, gdy Java VM jest aktualnie uruchomiona], ale nawet wtedy nie są w stanie zainfekować macierzystego systemu.
Przyznaję, że słyszałem o istnieniu słownie jednego wirusa zdolnego uruchomić się na Linuxie. Wymagał on jednak uruchomienia w trybie administratora, do tego z dostępem do kompilatora ;-J Musiałby się zdarzyć cud, albo głupi administrator, by doprowadzić do jego zadziałania.

Systemy unixowe są odporne na działanie wirusów z reguły dlatego, że lepiej korzystają z naturalnych, sprzętowych systemów ochrony procesów [tryb chroniony], a także dlatego, że ogromna większość z nich jest OpenSource - każdy ma wgląd w ich kod źródłowy. Gdyby w takim kodzie znalazło się jakieś złośliwe oprogramowanie, to zostałoby szybko wykryte przez innych programistów [czy nawet użytkowników!], którzy mają wgląd w te źródła. Dlatego umieszczanie złośliwego kodu w oprogramowaniu OpenSource jest wysoce nierozsądne ;-P Taki proceder jest za to wspierany przez świat zamkniętych źródeł, bo gdy użytkownik nie ma wglądu do źródeł swoich programów, to łatwo umieścić tam złośliwy kod bez niczyjej wiedzy. Tak właśnie jest na Windowsach.

Cytat: Acidizer69
Microsoft wie co robi, w tym jak opanować pozornie "bezpieczne" systemy operacyjne
Wytłumacz mi więc, w jaki sposób Microsoft miałby to robić? W jaki sposób miałby kontrolować tysiące niezależnych programistów OpenSource z całego świata? W jaki sposób ukryć coś, w co wgląd ma tak wiele ludzi?

Cytat: Acidizer69
Oczywiście administracja wysłała mnie "do bunkra" i zrównała z Rajskimi, Rozbickimi i innymi kosmitami.
No cóż... Nie za bardzo interesują mnie Wasze prywatne przepychanki, ale najwyraźniej z jakichś powodów wydałeś im się do nich podobny ;-J Zamiast narzekać, zastanów się dlaczego i jak to zmienić, by przekazując swoje teorie nie zostać pomylonym z pomyleńcami ;-)

Cytat: Acidizer69
Nie ma jak stare dobre poczucie niepewności własnych twierdzeń - najlepszą obroną jest atak.
Ale Ty jesteś pewny swoich twierdzeń, więc pewnie nie będzie dla Ciebie stanowić żadnego problemu, by je czymś poprzeć ;-J A może jednak?

Cytat: Acidizer69
O efekcie tunelowym i zjawisku Halla, które zaprzęgnięto do manipulowania naszym istnieniem na poziomie molekularno- KWANTOWYM (tu redmuluc wykazał się totalną niewiedzą i swoim gimnazjalnym wykształceceniem!) nie wspomnę.
A Ty? Wiesz, na czym polega zjawisko Halla? Wiesz, co to efekt tunelowy? Czy tylko rzucasz mądrymi hasłami? Na czym polega owe manipulowanie na poziomie molekularno-kwantowym? Odnoszę wrażenie, że fizyka kwantowa stała się ostatnio świetnym polem do działania dla różnej maści oszołomów, bo gdzie nikt nie wie o co chodzi, tam łatwo wtykać różne farmazony bo i tak nikt się nie połapie. [Podobną rolę pełni idea podświadomości w psychoterapii Freudowskiej, dzięki której psychiatra może pacjentowi "wmawiać do podświadomości" dowolne bzdury ;-J]. A określenie "kwantowy" nabrało już podobnego znaczenia, jak "magiczny". Jak ktoś nie rozumie, jak coś działa, to nazywa to "efektem kwantowym". Szczególnie, gdy chodzi o malutkie i przez to niewidoczne dla nas gołym okiem atomy i molekuły. Łooj, tam to hulaj dusza ;-J Bo i tak nikt nie da rady sprawdzić, co tam się tak naprawdę dzieje. Mojemu ojcu kiedyś jeden domokrążca próbował wcisnąć "tachionowe wkładki do butów" ;-J i też mocno się powoływał na ich cudowne działanie dzięki najprzeróżniejszym efektom kwantowym, o których działaniu nie miał pojęcia ani on, ani mój stary ;-J A gdy zacząłem zadawać niewygodne pytania fizyczne, to zrobił się nieuprzejmy i szybko się zmył ;-J

Prawda jest jednak taka, że zjawiska kwantowe wcale nie są ograniczone do skali atomowej. Wiele z nich da się zaobserwować nawet w skali ludzkiej, w bardzo prostych eksperymentach, możliwych do powtórzenia przez każdego z Was, jeśli się tylko wie jak. Większość z nich (jeśli nie wszystkie) to po prostu zakamuflowane zjawiska falowe, bo to właśnie na nich opiera się fizyka kwantowa (choć jeszcze nie do wszystkich naukowców to dociera). To samo dotyczy tunelowania kwantowego i efektu Halla. Ale w jaki sposób te zjawiska miałyby "manipulować naszym istnieniem na poziomie molekularno-kwantowym" to już nie mam pojęcia ;-)

Cytat: Acidizer69
Sami poszukajcie jak zdążycie
Joo, najprościej odesłać do literatury ;-) [czyt. "na drzewo"]. "Szukajcie sobie sami, bo ja i tak nic wam nie powiem."

Cytat: east
Ja nie wiem, czy w tym fragmencie miałeś na myśli konkretne rozwiązania informatyczne, czy nie, ale czytałem właśnie u Hameroffa (ten od kwantowej świadomości ), że efekty tunelowe, konkretnie tunelowanie elektronowe, są w stanie wytworzyć mikrotubule wewnątrz naszego systemu nerwowego, co umożliwia wyizolowanie układu tak, że wewnątrz niego może  zajść  kwantowa koherencja
Dużo trudnych słów. Czy tylko po to, by ukryć nonsens? Czy jednak jest w tym coś więcej? [Mówię o Hameroffie, nie o Tobie, bo jak mniemam tylko go cytujesz].

Cytat: east
i następuje rezonans w całym organizmie - czyli natychmiastowy transfer informacji.
Choć informacja może się [według mnie] rozprzestrzeniać szybciej, niż światło, to jednak nawet wtedy nie może tego robić "natychmiastowo", gdyż wymagałoby to nieskończonych prędkości. Również wysyłanie informacji z przyszłości w przeszłość nie wchodzi w grę, bo wymagałoby prędkości większych, niż nieskończone.

Cytat: east
Informacja obecna w jednej mikrotubuli jest obecna natychmiast w całym układzie. Przetwarzanie danych zatem nie odbywa się poprzez przesyłanie "po łączach" tylko " w miejscu".
Brzmi fajnie, tylko co z tego? ;-J
Już kiedyś pisałem, że z moich rozkmin wynika, iż do zaistnienia komunikacji nazywanej "kwantową" [wolę określenie "geometryczną" lub "falową", bo jest mniej niejasne] nie są wcale potrzebne zjawiska mikroskopijne, ani żadne mikrotubule. Tak, wiem, obiecałem też napisać, dlaczego tak uważam, jednak wymaga to czasu, którego narazie mam za mało. Wymaga też od czytelników wiedzy, której mogą nie posiadać, dlatego oprócz samego tematu musiałbym jeszcze dostarczyć im wszelką wiedzę potrzebną do jego zrozumienia. Ale przygotowuję już takie opracowanie tego tematu, w którym wyjaśnię swój punkt widzenia.

Cytat: east
Ta "kwantowa" sieć istniała od zawsze i wciąż czeka na swoje odkrycie dla użytku przez nasze umysły. Tak, jak zauważył Sasq, tylko otwarta sieć spełnia ochronną rolę, a ta "kwantowa" jest siecią otwartą.
Hmm.. Możesz mi przypomnieć, gdzie tak zauważyłem? ;-J Czyżbym już stał się autorytetem, że ludzie przypisują mi różne stwierdzenia? Czy może pamięć mnie zawodzi? ;-) Albo rzeczywiście coś w tym stylu powiedziałem, ale zostało to nie do końca właściwie zrozumiane, przez co sam nie rozpoznaję teraz swoich idei? ;-)

Cytat: east
Od milionów lat Natura z niej korzysta i jakoś daje radę :D
To prawda. I my też możemy od dawna. Komputery kwantowe [czy też raczej "geometryczne"] mamy w zasięgu ręki już od starożytności. Tylko jeszcze nie wszyscy to rozumieją, bo utrudniają im to te wszystkie "kwantowe naleciałości".

Cytat: east
Dlatego upadek "zachodu" nie oznacza wcale armageddonu. Donikąd nie trzeba uciekać bo ucieczka i tak niczego nie załatwi.
No bo w sumie gdzie tu uciec? Chyba tylko w kosmos :-D
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2012, 13:17:04 wysłana przez SasQ »
Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  :-)
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #35 dnia: Luty 21, 2012, 13:24:05 »
@Sasq
:D
Z całej wymiany zdań najbardziej interesuje mnie to :

Cytuj
Prawda jest jednak taka, że zjawiska kwantowe wcale nie są ograniczone do skali atomowej. Wiele z nich da się zaobserwować nawet w skali ludzkiej, w bardzo prostych eksperymentach, możliwych do powtórzenia przez każdego z Was, jeśli się tylko wie jak. Większość z nich (jeśli nie wszystkie) to po prostu zakamuflowane zjawiska falowe, bo to właśnie na nich opiera się fizyka kwantowa (choć jeszcze nie do wszystkich naukowców to dociera). To samo dotyczy tunelowania kwantowego i efektu Halla.


Sasq mógłbyś na przykład omówić owo tunelowanie pod kątem falowej teorii  ? Fala wewnątrz tunelu z fal ?
Czy geometria ukladu tubulin ( prawo-, lewo-skrętność ich uformowania wewnątrz "tuby") odgrywa w tym tunelowaniu kwantowym jakąś rolę ?

na temat "efektu Halla" znalazłem na  wiki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Halla_%28klasyczny%29

edit Napisałem
Cytuj
Tak, jak zauważył Sasq, tylko otwarta sieć spełnia ochronną rolę, a ta "kwantowa" jest siecią otwartą.
ale niezbyt precyzyjnie sie wyraziłem. Cytowałem Cię tylko w pierwszej części tego zdania ", jak zauważył Sasq, tylko otwarta sieć spełnia ochronną rolę, "  - wyraziłeś się tak w porównaniu OpenSource do Windy. Bardzo fajnie mi to zabrzmiało. Natura też wydaje się operować kodem "otwartym" .

.... ta druga to już moja narracja : "a ta "kwantowa" jest siecią otwartą."
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2012, 13:34:10 wysłana przez east »
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #36 dnia: Luty 21, 2012, 17:08:49 »
Sasq napisał
Cytuj
Choć informacja może się [według mnie] rozprzestrzeniać szybciej, niż światło, to jednak nawet wtedy nie może tego robić "natychmiastowo", gdyż wymagałoby to nieskończonych prędkości. Również wysyłanie informacji z przyszłości w przeszłość nie wchodzi w grę, bo wymagałoby prędkości większych, niż nieskończone
a co ze  splątaniem kwantowym?
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline SasQ

  • Collegium Invisible
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 285
  • Płeć: Mężczyzna
  • Quanta rhei... :-)
    • Jabber/AQQ
    • Zobacz profil
    • Naukowy kącik kwantowy
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #37 dnia: Luty 21, 2012, 17:28:08 »
Cytat: east
@Sasq:D
Z całej wymiany zdań najbardziej interesuje mnie to :

Cytuj
Prawda jest jednak taka, że zjawiska kwantowe wcale nie są ograniczone do skali atomowej. Wiele z nich da się zaobserwować nawet w skali ludzkiej, w bardzo prostych eksperymentach, możliwych do powtórzenia przez każdego z Was, jeśli się tylko wie jak. Większość z nich (jeśli nie wszystkie) to po prostu zakamuflowane zjawiska falowe, bo to właśnie na nich opiera się fizyka kwantowa (choć jeszcze nie do wszystkich naukowców to dociera). To samo dotyczy tunelowania kwantowego i efektu Halla.


Sasq mógłbyś na przykład omówić owo tunelowanie pod kątem falowej teorii?
Noo, wreszcie ktoś zapytał ;-)

Cytat: east
Fala wewnątrz tunelu z fal?
No właśnie nazwa (jak zwykle w fizyce kwantowej) jest bardzo myląca. Sugeruje jakieś science-fiction, tunele podprzestrzenne itp. czary-mary. Nie ma z nimi jednak nic wspólnego. Nieco lepszą nazwę dla tego efektu ma teoria falowa, w której nazywany jest "evanescent waves" (nie wiem, jak to się tłumaczy na polski... fale zanikające?).

Chodzi mianowicie o takie zjawisko, w którym leci sobie fala w jakimś ośrodku o określonej gęstości i nagle dociera do granicy tego ośrodka z innym ośrodkiem, o innej gęstości. Zależnie od różnicy tych gęstości część tej fali zostanie odbita z powrotem, a część może do niego wniknąć. Gęstość ośrodka można porównać do głębokości wody w zbiorniku. Jeśli woda jest płytka, fale poruszają się w niej szybko (mała gęstość). Gdy woda jest głębsza, fale poruszają się w niej wolniej (duża gęstość). Granicę ośrodków można porównać do gwałtownego schodka w dnie. Taki schodek (różnica potencjałów) powoduje odbicie fali (częściowe lub w skrajnych przypadkach całkowite). W zależności od wysokości tego schodka fala może różnie się zachować po jego napotkaniu. Jeśli schodek jest dostatecznie wysoki (duża różnica potencjałów), może stanowić dla fali barierę nie do pokonania. Fala będzie się od niego w zasadzie odbijać w całości.

Jednak równanie falowe jest zespolone, więc można go rozwiązać na kilka sposobów. Zazwyczaj brane jest tylko rozwiązanie "oscylacyjne" (falowe), opisane funkcją sinus lub cosinus (którego wykres przypomina kształtem falę). Istnieją jednak też inne rozwiązania. Np. funkcja wykładnicza (która np. stale maleje). Te rozwiązania zazwyczaj są odrzucane (niesłusznie!) jako "niefizyczne", bo nie przejawiają oscylacji. Ale natura (i jej język - matematyka) wie lepiej. Skoro takie rozwiązanie istnieje, to znaczy, że musi mieć ono sens w jakichś przypadkach. I okazuje się, że ma. Są to właśnie owe "evanescent waves" (fale wygasające).


[Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Evanescent_wave.jpg ]

Gdy fala (sinusoidalna) dociera do bariery potencjału (progu), z reguły przestaje drgać i się odbija w taki sposób, by miała węzeł (zero) na granicy ośrodków. Ale tak stałoby się tylko wtedy, gdyby schodek był nieskończenie wysoki, co w rzeczywistości jest wręcz niemożliwe do osiągnięcia. Dlatego w rzeczywistych przypadkach fala nie odbija się całkowicie. Część z niej wnika do wnętrza bariery potencjałów. Jednak "zamraża" swoje drgania i zaczyna stopniowo zanikać wykładniczo (to jest właśnie to niestandardowe rozwiązanie równania falowego).


[Źródło: http://www.photonics.cusat.edu/Research_Fiber%20Sensors_EW.html ]

Jeśli bariera jest wystarczająco długa, fala może zaniknąć praktycznie do zera. Jeśli jednak jest dostatecznie krótka, to fala może dotrzeć do jej drugiego końca zanim całkowicie wygaśnie, i wtedy, po napotkaniu znów rzadkiego ośrodka, "odmraża" swoje drgania i leci sobie dalej, oscylując, jakby nigdy nic ;-)

http://www.physics.uwo.ca/~smittler/images/waveguide_coupling_schema.gif
Internet w stanie wrzenia...

[Źródło: http://www.physics.uwo.ca/~smittler/evanescent.html ]

Tu jest też to ciekawie przedstawione na interaktywnej animacji, w której można zmieniać parametry:
http://www.olympusmicro.com/primer/java/tirf/evaintensity/

Ponieważ fizycy kwantowi wszędzie doszukują się punktowych cząstek, nawet w falach materii, to interpretują to zjawisko w taki sposób, że nagle owa cząstka w jakiś magiczny sposób "przetunelowała się" przez barierę, której nie powinna była sforsować ze względu na zbyt małą energię kinetyczną. Snują opowieści o piłkach przenikających ni stąd ni zowąd przez ścianę, gdy zdarzy się "cud" (bo ponieważ posługują się też błędną ideą prawdopodobieństwa kwantowego, które jest bardzo niskie dla zajścia takiego zdarzenia, to dla nich to rzeczywiście graniczy z cudem ;-J ).

Pamiętam też jak miałem niezły ubaw, gdy czytałem papier pewnej grupy naukowców, którzy eksperymentowali z tunelowaniem kwantowym mikrofal i zauważyli, że fale, które tunelowały przez barierę potencjału, są wyprzedzone w fazie względem fal, które puszczali inną drogą, obok bariery. Mówiąc prościej: "spieszą im zegarki" ;-) Wysnuli z tego wniosek, że te "tunelujące" fale "przeskoczyły w przód w czasie" o_O czyli mogą tunelować nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie (sic!). Wyglądało na to, że nie mają zielonego pojęcia o istnieniu zjawiska fal wygasających, bo inaczej nie gadaliby takich bzdur ;-) No ale pewnie lepiej opowiadać bajki i dostać dotację na ich badanie, niż dociekać prawdy... :-P

Anyway, w zjawisku tunelowania kwantowego nie ma nic dziwnego czy magicznego, i nie jest wcale zarezerwowane wyłącznie dla skali atomów. Każdy z Was może takie zjawisko sam zaobserwować. Wystarczą do tego np. dwa pryzmaty szklane (w kształcie trójkąta w proporcjach 1:1:\|(2), czyli dwa kąty 45* i jeden 90*). Takie dwa pryzmaty należy połączyć dłuższym bokiem i spojrzeć przez niego na wskroś przez jeden z krótszych boków. Normalnie efekt będzie taki, że ukośna ścianka w środku będzie odbijać światło dochodzące z boku, więc zobaczymy odbicie lustrzane tego, co znajduje się obok. Ale gdy dociśniemy powierzchnie szklane dostatecznie blisko siebie (można dodać kropelkę wody pomiędzy ich powierzchnie, by zmniejszyć rozmiar szczeliny), czyli zmniejszymy barierę potencjału odbijającą fale z boku, nagle fale dochodzące z naprzeciwka będą mogły "przetunelować" przez tę barierę. "Lustrzana" powierzchnia wewnątrz pryzmatu przekształci się w całkowicie przezroczystą i zamiast obrazu z boku zobaczymy obraz z naprzeciwka.

Naukowcy, o których wspomniałem powyżej, robili ten eksperyment dość podobnie, tylko zamiast światła widzialnego używali mikrofal, a pryzmaty mieli z nieprzezroczystej parafiny (dla światła widzialnego, bo dla mikrofal parafina jest przezroczysta ;-) ). I robili go nieco odwrotnie: zamiast oka ustawili nadajnik mikrofal z gunnplexera (dioda Gunna we wnęce rezonansowej + metalowy falowód w kształcie tuby), który wysyłał mikrofale w stronę pryzmatów, a naprzeciwko i obok ustawili dwa odbiorniki mikrofal podłączone do mierników, które mierzyły, ile mikrofal dociera do każdego z nich. Przy rozsuniętych pryzmatach (szeroka bariera potencjału) fale odbijały się głównie w bok. Jednak przy odpowiednim zmniejszeniu szczeliny (ale jeszcze nie zetknięciu!) fale nagle przestały być odbierane w bocznym odbiorniku, a zaczynały być odbierane w tym naprzeciwko, w linii prostej od nadajnika (do tego przyspieszone w fazie o długość szczeliny, tak jakby ją "przeskoczyły" ;-) ).
Z pryzmatami szklanymi i światłem widzialnym ta szczelina po prostu musi być bardzo mała (co dla nas jest już "zetknięciem"), bo długości fal światła widzialnego również są dużo mniejsze, niż dla mikrofal. Ale to to samo zjawisko "kwantowe" ;-J

Można go zaobserwować nawet jeszcze prościej, jeśli ktoś nie ma pryzmatów (tak nawiasem: najłatwiej je wymontować z jakiejś starej ruskiej lornetki ;-J ). Wystarczy położyć na stole serwetkę lub papierowy ręcznik. W sumie powinna się nadać nawet kartka papieru. W normalnych warunkach taka kartka jest nieprzezroczysta dla fal światła widzialnego, choć jest raczej cienka. Ale gdy kapnie się na nią kropelkę wody (być może inne płyny też dadzą radę), to w nawilżonym miejscu pojawia się obraz stołu :-> Serwetka/ręcznik/kartka robi się w zasadzie przezroczysta, jak szkło. Właśnie dlatego, że choć grubość przeszkody się nie zmieniła, ani zbytnio nie zmieniła swojej struktury chemicznej czy mechanicznej (w sensie tych włókienek papieru), to jednak obecność wody zmienia gęstość ośrodka i zmniejsza barierę potencjału, dzięki czemu fale zanikające mogą dojść do powierzchni stołu, odbić się od niej i powrócić, po czym zostają zaobserwowane.

Cytat: east
Czy geometria ukladu tubulin (prawo-, lewo-skrętność ich uformowania wewnątrz "tuby") odgrywa w tym tunelowaniu kwantowym jakąś rolę?
Być może ma jakieś znaczenie w innych sprawach, np. stanowienie formy falowodu lub komory rezonansowej, ale z samym tunelowaniem kwantowym jako takim raczej niewiele.

Cytat: east
edit Napisałem
Cytuj
Tak, jak zauważył Sasq, tylko otwarta sieć spełnia ochronną rolę, a ta "kwantowa" jest siecią otwartą.
ale niezbyt precyzyjnie sie wyraziłem. Cytowałem Cię tylko w pierwszej części tego zdania ", jak zauważył Sasq, tylko otwarta sieć spełnia ochronną rolę, "  - wyraziłeś się tak w porównaniu OpenSource do Windy. Bardzo fajnie mi to zabrzmiało. Natura też wydaje się operować kodem "otwartym".

.... ta druga to już moja narracja : "a ta "kwantowa" jest siecią otwartą."
Aa, o taką otwartą sieć Ci chodziło ;-) Już się wystraszyłem, że znowu jakieś misterne siatki energetyczne wokół Ziemi czy coś w ten deseń ;-)
W takim razie zgoda. O to właśnie chodzi. Internet w swoich założeniach miał być otwartą i zdecentralizowaną siecią, bo tylko w takiej formie mógł być odporny na uszkodzenia i ataki. W sieci rozproszonej żaden węzeł nie jest "kluczowy", więc gdy jeden ulegnie uszkodzeniu, pozostałe wciąż działają i omijają uszkodzenie, wysyłając pakiety inną drogą. Wynalazcy z DARPA koła tu nie wymyślili, bo Natura wpadła na to na długo przed nimi (np. w mózgach ;-) ), ale brawa dla nich, że zauważyli ten wzorzec i umiejętnie wykorzystali.

Niestety dzisiejsza sieć coraz mniej przypomina to, czym miała być w założeniach. Czy to z przyczyn ekonomicznych, czy to z żądzy władzy i kontroli, nie wiem, ale tak czy owak nic dobrego z tego nie wynika :-P Np. Polska ma tylko kilka połączeń Open Transit do globalnej sieci, i np. jedna bombka pod Mariottem byłaby w stanie wyłączyć Internet w całej Polsce, bo właśnie tam znajduje się ponoć centralny węzeł, do którego zbiegają się światłowody z całego kraju. Topologia głównych łącz TP S.A. to w dużej mierze gwiazda, z centralnymi punktami w województwach/powiatach, a wszystko zbiega się do Warszawy i dopiero stamtąd leci Open Transitem do naszych sąsiadów. Jeśli ktoś jest ciekawy i chciałby się przyjrzeć tej architekturze, proponuję odpalić polecenie "traceroute" lub "tracert" (dostępne jest pod różnymi nazwami w różnych systemach operacyjnych) i wywołać adres jakiegoś zagranicznego serwera. Wtedy zobaczy, przez jakie węzły leci do niego sygnał.

Podobnie architektura DNS, która jest swego rodzaju "książką telefoniczną Internetu", jest hierarchiczna i scentralizowana, choć nie miała taka być. Aby poznać adres IP jakiegoś serwera, którego znamy po nazwie domenowej, musimy najpierw odpytać bazę DNS. Zazwyczaj zaczyna się od najbliższego serwera DNS naszego dostawcy internetowego (np. dla TP S.A. są to 194.204.159.1 i 194.204.152.34 ). Te odsyłają nas do DNSów domeny, w której leży szukany przez nas serwer (chyba że same znają odpowiedź, bo ktoś już o to ostatnio pytał i mają go w swojej pamięci podręcznej, którą co jakiś czas synchronizują z głównymi serwerami). Jeśli żaden z serwerów DNS po drodze nie zna odpowiedzi, możemy tak zajść aż na sam "szczyt", czyli do głównych serwerów DNS (ang. "root servers"). To one przechowują adresy serwerów DNS poszczególnych domen głównych (.com, .org, .net itp.). Kiedyś znajoma hackerka ze swoim innym znajomym hackerem planowali przetestować ten system (w kontrolowany sposób) pod kątem podatności na atak na główne serwery DNS. Okazało się, że taki atak jest możliwy i mógłby narobić sporego zamieszania w całym Internecie. I to nawet nie dlatego, że pół świata zostałoby bez Internetu ;-) Bardziej dlatego, że mógłby umożliwić podszycie się pod inny serwer (DNSy podadzą adres IP innego serwera, niż powinny) i udawanie go, by pozyskać np. hasła do kont bankowych itp. Tzw. "DNS spoofing".

To jest właśnie wada centralizacji takich informacji, kluczowych do funkcjonowania sieci. No ale cóż... Amerykańcy chcą zachować kontrolę nad systemem, który narodził się w ich departamencie obrony (DARPA). To właśnie dzięki temu mają możliwość blokowania niepożądanych stron poprzez usuwanie wpisów z DNSów. Serwery nadal są dostępne po adresie IP, ale nie można ich już znaleźć po nazwie. Przeciętny użytkownik nie będzie więc umiał się z nimi połączyć. I to właśnie to ograniczenie miała obejść słynna wtyczka do Firefoxa, która dawała dostęp do alternatywnej, rozproszonej bazy adresowej.

Na domiar złego sytuację pogarsza centralizacja usług sieciowych, w czym prym wiedzie oczywiście Google. Dziś już praktycznie każdy utożsamia przeszukiwanie sieci z "Googlaniem", bo tylko Google zna i używa do wyszukiwania stron (czy informacji w ogóle). Choć praktycznie każdy większy portal ma swoją własną wyszukiwarkę, osobiście nie znam nikogo, kto by z tego korzystał. Niewielu też interesuje się alternatywnymi wyszukiwarkami, jak Duck Duck Go (która, w przeciwieństwie do Google, nie szpieguje użytkowników i nie przecieka). To sprawia, że Google wie o wszystkim, co ktokolwiek kiedykolwiek szukał. I nawet ostatnio już przestaje się z tym kryć (patrz ich aktualna zmiana polityki prywatności, po której informacje na nasz temat ze wszystkich usług Google będą mogły być kojarzone ze sobą - tym razem już oficjalnie, bez podchodów ;-J ). Jest jak jedna wielka ośmiornica, siedząca sobie w centrum Sieci, i zapuszczająca swoje macki wszędzie dookoła, wżerając się w internetową tkankę jak rak i wysysając z niego soki do swego przepastnego żołądka.

Ta centralizacja wyszukiwania kosztuje Google ogromne nakłady finansowe. Bo musi utrzymywać potężne smocze serwery i grube szybkie łącza. Zasoby potrzebne na to, by "zasysać cały Internet w jedno miejsce" i trzymać nad nim kontrolę (bo temu właśnie służy centralizacja), są ogromne. Ale cóż... stać ich :-P  Jednak jest to totalnym zaprzeczeniem idei Internetu, jako rozproszonej sieci.

Richard Feynman dobrze wiedział, jakie problemy wiążą się z centralizacją w świecie komputerów i informacji, gdy stwierdził: "Informacja powinna być przetwarzana w miejscu, w którym się znajduje." (Więcej na ten temat napisałem w artykule o komputerach kwantowych). Dlatego już od jakiegoś czasu myślę nad ideą wyszukiwarki rozproszonej, zdecentralizowanej, która nie byłaby własnością jednej korporacji i nigdy nie mogłaby być przez nikogo kontrolowana autorytarnie. Zamiast tego należałaby do nas wszystkich, do całej ludzkości. Dzięki takiemu systemowi moglibyśmy zacząć przeszukiwanie sieci od dowolnego miejsca, np. strony, na której aktualnie się znajdujemy, albo którą znamy i często odwiedzamy (niekoniecznie od Google ;-J ). Bo przecież wiele serwisów (np. blogi na Wordpressie, portale itp.) już posiada indeksy swoich własnych zasobów i przechowuje je we własnym zakresie. Dlaczegóżby więc z nich nie skorzystać? Oczywiście w miejscu, w którym one się znajdują, zamiast zasysać je na jakiś centralny serwer. To by było zupełnie odmiennym podejściem do przeszukiwania, niż to, jakie oferuje Google i wszyscy jego konkurenci. Szczególnie, że nie wymagałoby wcale wielkich nakładów finansowych, bo nie wymaga utrzymywania smoczych serwerów i łącz. Tylko zupełnie nie mam pomysłu, jak sprawić, by taka wyszukiwarka przyniosła korzyści nie tylko całej ludzkości, ale także jej twórcy ;-J

I mam nadzieję, że właśnie w takim kierunku (większego rozproszenia i decentralizacji) będzie zmierzał dalszy rozwój Internetu. Niech Amerykańcy sobie nie myślą, że jak wymyślili część sprzętową i niektóre protokoły niskopoziomowe, to już mogą "rządzić Internetem" jak swoją zabawką. "Nasi" też dołożyli coś od siebie (np. Tim Berners-Lee z CERN, ale też całe rzesze programistów po nim, z całego świata). Czas odzyskać Internet ;-J

Z resztą on już w zasadzie sam się odzyskuje ;-J Został stworzony do omijania uszkodzeń i zagrożeń, więc gdy rządowcy zaczynają go blokować, traktuje te próby jako właśnie takie zagrożenie i próbuje znaleźć obejścia :-> (np. wspomniany wcześniej plugin do Firefoxa). Informacja chce być wolna.
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2012, 18:03:19 wysłana przez SasQ »
Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  :-)
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane

Offline Dan el

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #38 dnia: Luty 21, 2012, 20:35:49 »
 Co za szczęście, znów Twoja osoba mnie sprowokowała do odpowiedzi, coś w tym jest :->
Tak się składa, że mamy podobny cel Sasq:
Cytuj
Czas odzyskać Internet ;-J
..jednak z dość odmiennej strony patrzymy na ten temat. Nazwę Cię Adminem, skoro nim byłeś, bo właśnie taki poziom wiedzy reprezentujesz. Sam należę do grupy, która określa się jakoby całkiem po drugiej stronie barykady, ale nie do końca. Mam na myśli Wardriving, który powinień stać na podobnym poziomie. Dlatego ośmielam się wogóle zabrać głos. Mam pogląd, że poza adminami i hakerami, póki co nikt nie ma więcej do powiedzenia, a napewno już nie wolny użytkownik. To doświadczenie, które obie grupy zawdzięczają swojej wiedzy o systemie.
Wprowadzając, muszę się zgodzić odnośnie:
Cytuj
Wiem też, że współczesne systemy i oprogramowanie marnują ogromne ilości mocy obliczeniowej, bo współczesnym programistom z reguły nie chce się już optymalizować programów i wyciskać z nich wody, jak za dawnych czasów.
To prawda, jednak dlaczego się tak dzieje ? krótko powiem, że jest tak ponieważ internet przestałbyć wolny od jednej podstawowej rzeczy - pieniędzy. Programiści o których mówisz, już dawno trafili do firm korporacyjnych i piszą programy które muszą być wydajne, ale tylko dla poziomu zadowolenia, to znaczy marketing. Reszta poprostu została wyparta z tego 'nowo powstałego rynku'. Wtedy znaleźli się ludzie którzy powiedzieli nie. Mam na myśli hakerów. Twoja postawa (cytat niżej) jest dla mnie zrozumiała do pewnego stopnia... do takiego stopnia na jakim admin ma więcej wiedzy niż haker (co jest sprzeczne logicznie, bo haker który nie potrafi pokonać luki w wiedzy admina nie jest hakerem). W pewnym momencie role się zamieniają, albo haker dostaje pieniądze, albo admin staje się hakerem. zmienia się idea. pieniądze - wolność, rozumiesz.
Cytuj
W skrócie: co za różnica, kto przejmuje kontrolę nad moim komputerem: hacker, czy korporacja? Jedno i drugie jest przejęciem kontroli nad czymś, nad czym kontrolę powinienem mieć tylko ja. Usprawiedliwianie się dobrem ogółu i służeniu społeczności hackerów, albo altruistycznym dzieleniem się mocą obliczeniową nie przemawia do mnie. Dlaczego? Bo komputer jest mój, i tylko ja mam prawo decydować, co robię z jego mocą obliczeniową. Tobie nic do tego. Mogę oddać jej część społeczności hackerów, jeśli mnie o to poproszą i tego potrzebują [byle do jakichś szczytnych celów, a nie bot-netowania ataku DDoS czy spamowania ;-P], ale tylko z własnej woli mogę im pomóc. Nie mają prawa mnie do tego zmuszać, czy oszukańczo wyłudzać. Jeśli tak robią, to dla mnie są równie podli, jak korporacje.
Nie chce kwestionować niczego. Masz całkowicie rację ideologiczną. Każdy powinien mieć kontrolę nad swoim komputerem. Jednak każdy użytkownik myśli, że właśnie ma ową kontrolę. Co jest jednak kompletną nieprawdą. Niewiedza stała się podstawą do tego co właśnie dzieje się z internetem. Ci którzy poszli jednak dalej, aby poznać system, obrali drogę. Jedni chcieli poznać cały system aby mieć nad nim kontrolę, drudzy poznali system po to aby z tej kontroli się wyzwolić. Jedni i drudzy dbają o swoje bezpieczeństwo. Sam wiesz kto jest kto. I nie masz tutaj wyboru jako zwykły użytownik, naprawdę nie masz nic do powiedzenia, bo nie wiesz czym jest system w którym żyjesz. Chce tutaj wspomnieć, że teraz jest moment kiedy to coraz więcej adminów przechodzi na drugą stronę, to zrozumiałe kiedy świadomość ludzka zaczyna się budzić. Sam mówisz, że gdyby ktoś kulturalnie zapytał, to byłbyś skory pomóc. Oni proszą Sasq. Tylko Admini muszą to zrozumieć. bot-net jest niczym w porównaniu do siły ludzkiego umysłu. Nawet taki DDoS o których wspominasz, nie są czymś za czym stoją korporacje, albo Mossad (acid). Choć wiele osób(np. dzieci z mirca) biorą się za to, bo jest to banalne, to jednak nie jest to coś co ma zachodzić bez naszej wiedzy. Anonymous czymkolwiek są, rozdają proste idee, które ludzie przyjmują bo widzą, że coś dzieje się nie tak w internecie. Sam wiem, że ataki nie są czymś 'na poziomie' (choć powoli to wyglada inaczej, ataki na dns http://pastebin.com/NKbnh8q8). Moim zdaniem pomaga to ludziom 'wejść do systemu' który jako jeden z ostatnich bastionów próbuje utrzymać się na wolności.
Cytuj
Z resztą on już w zasadzie sam się odzyskuje ;-J Został stworzony do omijania uszkodzeń i zagrożeń, więc gdy rządowcy zaczynają go blokować, traktuje te próby jako właśnie takie zagrożenie i próbuje znaleźć obejścia  (np. wspomniany wcześniej plugin do Firefoxa). Informacja chce być wolna.
Rozpoznałeś strony, a mając wiedzę nie można siedzieć po środku. Cyberwojna już trwa.

p.s. jedna bombka to jeszcze nie koniec internetu;]
Cytuj
Np. Polska ma tylko kilka połączeń Open Transit do globalnej sieci, i np. jedna bombka pod Mariottem byłaby w stanie wyłączyć Internet w całej Polsce
wystarczy zmienić ip przez siec vpn i nie skorzystać z Open Transit;]
pokój

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #39 dnia: Luty 22, 2012, 11:04:13 »
Bardzo interesująca dyskusja się wytworzyła.
Jako użytkownik końcowy bez wiedzy o "bebechach" internetowych bardzo cenię sobie, gdy ktoś mi przystępnie tłumaczy w czym rzecz docierając do założeń i podstaw tak jak robi to Sasq:

SasQ
Cytuj
O to właśnie chodzi. Internet w swoich założeniach miał być otwartą i zdecentralizowaną siecią, bo tylko w takiej formie mógł być odporny na uszkodzenia i ataki. W sieci rozproszonej żaden węzeł nie jest "kluczowy", więc gdy jeden ulegnie uszkodzeniu, pozostałe wciąż działają i omijają uszkodzenie, wysyłając pakiety inną drogą. Wynalazcy z DARPA koła tu nie wymyślili, bo Natura wpadła na to na długo przed nimi (np. w mózgach ;-) ), ale brawa dla nich, że zauważyli ten wzorzec i umiejętnie wykorzystali.
oraz ..
Cytuj
Richard Feynman dobrze wiedział, jakie problemy wiążą się z centralizacją w świecie komputerów i informacji, gdy stwierdził: "Informacja powinna być przetwarzana w miejscu, w którym się znajduje."

Jeśli zatem mózg ludzki jest taką "wyszukiwarką" , która przetwarza informacje "w miejscu" , to znaczy też, że informacje te nigdzie nie podróżują , lecz - na zasadzie hologramu - odzwierciedlane są w całym "obiekcie" ( wszechświecie? ) jednocześnie . Tak jak najmniejszy fragmencik holograficznego obrazka zawiera info o całości obrazka i co więcej, logicznym sie wydaje , że zmiana fragmencika odzwierciedli się w całości, bo taka jest natura hologramu. To jest, być moze  Michale-Aniele , jakiś koncept na wyjaśnienie kwantowego "splątania".

Wracając do internetu.
Dla mnie Admin, który rozumie połączenie z Naturą i zasadę działania Internetu w założeniu opartego o naturalne "rozproszenie" informacji przetwarzanej " w miejscu" jest człowiekiem godnym zaufania.

Sasq rozumiem, że każdy chciałby zostać wynagrodzony za swoją pracę - na przykład nad wyszukiwarką przetwarzającą " w miejscu"  - ale pomyślmy, czy samo wynagrodzenie (powiedzmy pieniężne )nie jest tu barierą w postaci wysokiego "schodka" uniemożliwiającą przeniesienie całości relacji na nowy poziom co, w efekcie, daje o wiele większe korzyści ?

Powiedzmy, że ktoś , zupełnie za darmochę, tak jak Open Source (linux), udostępnia narzędzie. Przecież nie oznacza to, że będzie zdychał z głodu, bo dzięki swojej wiedzy, dopiero na tej otwartej platformie (którą rozumie jak nikt inny), może udostępniać unikalne rozwiązania zaprojektowane pod użytkownika unikalnego, odbiorcę indywidualnego i jego potrzeby. Dzięki temu, że stał się sławny za udostępnienie darmowego i skutecznego rozwiązania, zyskał najcenniejszą rzecz jaką można uzyskać na tym świecie - ZAUFANIE... oraz rozpoznawalność. Na zaufaniu banki zbijają fortunę sprzedając nam pieniądz, którego wartości zwyczajnie ufamy.  I to jest cały sekret pieniądza. Sami go tworzymy.
 
@Dan el
Cytuj
Mam pogląd, że poza adminami i hakerami, póki co nikt nie ma więcej do powiedzenia, a napewno już nie wolny użytkownik.(..)
Jednak każdy użytkownik myśli, że właśnie ma ową kontrolę. Co jest jednak kompletną nieprawdą. Niewiedza stała się podstawą do tego co właśnie dzieje się z internetem.
Rozumiem i Twój punkt widzenia. Wydaje mi się jednak, ze Sasq wykazuje się umiejętnością wyjrzenia poza swój czubek nosa. To widać w sposobie prezentowania informacji polegającym na postawieniu się w roli użytkownika końcowego i wczuciu się w jego potrzeby. Nie sam PR , ani nawet cel jakim jest oddanie do użytku końcowego kompletnego produktu, ale przede wszystkim to, co najcenniejsze - uświadamianie co i jak działa i dlaczego jest dobre w sposób zrozumiały dla laika.
W tym sensie działanie "anonimowe" Sasq jest nie tylko zrozumiałe "na czuja" , ale przede wszystkim przejrzyste na sposób w jaki robi to Natura, ergo : naturalne.
Taki w założeniu miał być Internet - intuicyjnie naturalny . I do tego trzeba powrócić.

Wolny internet zaprowadzi nas w końcu do naturalnego połączenia się w sieć ekosystemu całej Planety - taki jest cel Internetu cyfrowego jaki znamy wg mnie.
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline SasQ

  • Collegium Invisible
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 285
  • Płeć: Mężczyzna
  • Quanta rhei... :-)
    • Jabber/AQQ
    • Zobacz profil
    • Naukowy kącik kwantowy
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #40 dnia: Luty 23, 2012, 12:18:04 »
Cytat: Dan el
Nazwę Cię Adminem, skoro nim byłeś, bo właśnie taki poziom wiedzy reprezentujesz. Sam należę do grupy, która określa się jakoby całkiem po drugiej stronie barykady
Nie ma żadnej barykady. Masz trochę dziwne wyobrażenia o adminach, wzięte chyba z filmów o złych adminach broniących systemu i dobrych hackerach walczących z systemem. Otóż nie. Z racji mojego ówczesnego zajęcia znałem kilku adminów, więc mogę stwierdzić, że żaden z nich nie pasował do obrazka znanego z filmów.
Celem każdego dobrego administratora sieci/systemu jest dbanie o jego integralność i bezpieczeństwo jego użytkowników. Czyli przykładowo pilnowanie, by inny złośliwy użytkownik nie buszował Tobie po Twoich plikach i nie próbował wyciągać z nich haseł, albo zdejmować Twojej strony WWW, czy podmieniać treści na niej na jakieś niepożądane. To samo dotyczy ataków z zewnątrz. Administrator ma zapewnić bezawaryjne funkcjonowanie sytemu, by jego użytkownicy mogli spokojnie pracować i nie martwić się, że stracą łączność z Internetem czy innym wydziałem firmy, albo że ktoś ukradnie jakieś ważne dane itp. A jeśli jakiś użytkownik z czymś sobie nie radzi, administrator pomaga mu rozwiązać ten problem (takie rzeczy też należały do moich obowiązków, choć nie traktowałem ich jak obowiązek, tylko okazję do polepszenia wiedzy użytkowników ;-J ).

Oczywiście dopuszczam możliwość, że mogą istnieć administratorzy, który są żądni władzy i jedyne, co ich interesuje, to coraz większa kontrola nad użytkownikami. Jednak to zawsze jest wybór osobisty takiego człowieka. Jasne, czasami to szefostwo może próbować wymuszać na nim takie działania (bo z reguły szefostwo ma większe aspiracje do rządzenia innymi i kontrolowania ich). Jednak podtrzymuję tezę, że zawsze jest wybór. W dniu, w którym dostałem do podpisania pewne smutne papierki, które nie zgadzały się z moją etyką, odszedłem z firmy. I mój świat się z tego powodu nie zawalił, wręcz przeciwnie.

Poza tym robisz błąd, jeśli przypisujesz mnie wyłącznie do jednej szufladki. Świat nie jest czarno-biały. Bywałem po obu stronach tej Twojej "barykady", często nawet w tym samym momencie ;-J

Cytat: Dan el
Mam na myśli Wardriving, który powinień stać na podobnym poziomie.
Widzisz, wardriving jednak nie do końca jest etyczny. Ludzie sobie stawiają sieci bezprzewodowe i chcą z nich korzystać, w sposób niezawodny. Na pewno nie są zadowoleni z tego, że ktoś im się wpina do ich sieci i w ten sposób na nich "pasożytuje". Bo to oni płacą za to łącze i infrastrukturę. To, że nie potrafią jej wystarczająco zabezpieczyć, nie usprawiedliwia wtargnięcia na ich teren w podobny sposób, jak nie usprawiedliwia złodzieja, który wejdzie Ci do domu i tłumaczy się, że "było otwarte" albo "kłódka była zbyt łatwa do rozwalenia" :-P

Cytat: Dan el
Mam pogląd, że poza adminami i hakerami, póki co nikt nie ma więcej do powiedzenia, a napewno już nie wolny użytkownik.
Nierzadko jednak administrator działa w imieniu całej grupy takich "zwykłych użytkowników", by chronić ich interesy, jeśli sami nie są w stanie (bo np. nie znają się na bezpieczeństwie sieciowym, czy działaniu systemów). Podobnie czasami hackerzy działają w imieniu użytkowników - patrz np. aktaki Anonimowych na serwery rządowe jako protest przeciw ACTA i dymaniu obywateli. Zauważ pewien schemat łączący obie te sytuacje: w obu przypadkach osoba mająca większe pojęcie o systemie działa w imieniu osoby wiedzącej mniej, ponieważ ta druga posiada niewystarczającą wiedzę, by podjąć skuteczne działania. Więc moim rozwiązaniem dla takich użytkowników jest po prostu jednak zwiększać swoją wiedzę i świadomość, by także oni mogli skutecznie działać, zamiast tylko bezsilnie czekać, aż ktoś ich uratuje lub wydyma. Bo najłatwiej zwalać winę za swoje niepowodzenia na innych (hackerów czy adminów), zamiast samemu wziąć się do roboty ;-J

Cytat: Dan el
Cytat: SasQ
Wiem też, że współczesne systemy i oprogramowanie marnują ogromne ilości mocy obliczeniowej, bo współczesnym programistom z reguły nie chce się już optymalizować programów i wyciskać z nich wody, jak za dawnych czasów.
To prawda, jednak dlaczego się tak dzieje? Krótko powiem, że jest tak ponieważ Internet przestałbyć wolny od jednej podstawowej rzeczy - pieniędzy.
On wcale nie jest wolny od pieniędzy. W Internecie kwitnie handel, biznes reklamowy, sprzedawanie profili na Fejsie, gry online, usługi itd. itp. Jednak system pieniądza działa w Internecie dokładnie tak samo, jak w świecie rzeczywistym (bo po prostu przeniósł tam swoje zasady), więc podobnie jak w realu, nie każdy te pieniądze ma ;-J

Cytat: Dan el
Programiści o których mówisz, już dawno trafili do firm korporacyjnych
Albo nie trafili, i piszą oprogramowanie Open Source ;-J

Cytat: Dan el
i piszą programy które muszą być wydajne, ale tylko dla poziomu zadowolenia, to znaczy marketing.
Tu pełna zgoda. Choć takich programistów to zwykle się zwie "code monkey", czyli małpiszon klepiący kod ;-) Bardziej rzemieślnik, niż artysta ;-)

Cytat: Dan el
Reszta poprostu została wyparta z tego 'nowo powstałego rynku'. Wtedy znaleźli się ludzie którzy powiedzieli nie. Mam na myśli hakerów.
Jakoś nie widzę, by ci słynni hackerzy w jakikolwiek sposób poprawili sytuację zwykłych ludzi w Internecie ;-J Ale mnie to nie dziwi, bo przyczyny tej sytuacji leżą poza Internetem.

Cytat: Dan el
Twoja postawa (cytat niżej) jest dla mnie zrozumiała do pewnego stopnia... do takiego stopnia na jakim admin ma więcej wiedzy niż haker (co jest sprzeczne logicznie, bo haker który nie potrafi pokonać luki w wiedzy admina nie jest hakerem).
Wielu administratorów można by uznać za hackerów. W takim znaczeniu tego słowa, jakie było oryginalnie. Hacker to ktoś, kto wykorzystuje coś w sposób, do jakiego nie zostało przewidziane, dzięki odpowiednio dużej wiedzy o systemie. Administratorzy systemów często posiadają ogromną wiedzę o systemach, znają na wylot kilkanaście podręczników i dokumentacji, języków programowania i protokołów, luki w zabezpieczeniach itp. Natomiast to, co Ty opisujesz, to raczej to, co hackerzy nazywają "cracking" (łamanie zabezpieczeń, by uzyskać niepowołany dostęp do systemu). Cracking jest hackingiem, ale nie na odwrót. Niestety problem z implikacją to najczęstszy błąd logiczny popełniany przez ludzi ;-J

Cytat: Dan el
Cytuj
W skrócie: co za różnica, kto przejmuje kontrolę nad moim komputerem: hacker, czy korporacja? Jedno i drugie jest przejęciem kontroli nad czymś, nad czym kontrolę powinienem mieć tylko ja. Usprawiedliwianie się dobrem ogółu i służeniu społeczności hackerów, albo altruistycznym dzieleniem się mocą obliczeniową nie przemawia do mnie. Dlaczego? Bo komputer jest mój, i tylko ja mam prawo decydować, co robię z jego mocą obliczeniową. Tobie nic do tego. Mogę oddać jej część społeczności hackerów, jeśli mnie o to poproszą i tego potrzebują [byle do jakichś szczytnych celów, a nie bot-netowania ataku DDoS czy spamowania ;-P], ale tylko z własnej woli mogę im pomóc. Nie mają prawa mnie do tego zmuszać, czy oszukańczo wyłudzać. Jeśli tak robią, to dla mnie są równie podli, jak korporacje.
Nie chce kwestionować niczego. Masz całkowicie rację ideologiczną. Każdy powinien mieć kontrolę nad swoim komputerem. Jednak każdy użytkownik myśli, że właśnie ma ową kontrolę. Co jest jednak kompletną nieprawdą. Niewiedza stała się podstawą do tego co właśnie dzieje się z internetem.
To nie wyklucza tego, o czym mówię.

Cytat: Dan el
Jedni chcieli poznać cały system aby mieć nad nim kontrolę, drudzy poznali system po to aby z tej kontroli się wyzwolić.
Co jest o tyle śmieszne, że jedni i drudzy nadal korzystają z Internetu ;-)

Cytat: Dan el
Jedni i drudzy dbają o swoje bezpieczeństwo.
Przy czym admini dbają dodatkowo o bezpieczeństwo swoich użytkowników, ponieważ nie potrafią oni zadbać o to sami. Gdyby potrafili, coś takiego, jak admin, nie byłoby im potrzebne.

Cytat: Dan el
I nie masz tutaj wyboru jako zwykły użytownik
Jasne, że masz wybór! Admini nazywają go: RTFM! ;-) (ang. "Read The Fucking Manual!", czyli "Przeczytaj cholerną dokumentację!" ;-) ). Skoro przyczyną problemu jest brak wiedzy, to oczywistym rozwiązaniem jest zdobycie tej brakującej wiedzy. A na pewno nie siedzenie na leniwym tyłku i czekanie, aż ktoś pomoże (albo wyrucha ;-J).

Cytat: Dan el
Sam mówisz, że gdyby ktoś kulturalnie zapytał, to byłbyś skory pomóc. Oni proszą Sasq. Tylko Admini muszą to zrozumieć.
Nie rozumiem do czego tutaj pijesz. Mógłbyś wyrazić to jaśniej?

Cytat: east
Jako użytkownik końcowy bez wiedzy o "bebechach" internetowych bardzo cenię sobie, gdy ktoś mi przystępnie tłumaczy w czym rzecz docierając do założeń i podstaw tak jak robi to Sasq
Miło mi to słyszeć ;-) Kolejny krok ku temu, by każdy użytkownik stał się jednocześnie swoim adminem i hackerem ;-) I właśnie do tego powinniśmy dążyć.

Cytat: east
Cytat: SasQ
Richard Feynman dobrze wiedział, jakie problemy wiążą się z centralizacją w świecie komputerów i informacji, gdy stwierdził: "Informacja powinna być przetwarzana w miejscu, w którym się znajduje."
Jeśli zatem mózg ludzki jest taką "wyszukiwarką", która przetwarza informacje "w miejscu", to znaczy też, że informacje te nigdzie nie podróżują
Dokładnie o to chodzi: żeby nie musiały zbytnio podróżować. Bo podróżowanie wiąże się z kosztami i ma swoje ograniczenia (np. prędkości). Natomiast informacja przetwarzana w miejscu nie musi nigdzie podróżować, bo już tam jest ;-J

Jednak żeby była jasność: Jakieś podróżowanie zawsze będzie. Bo gdy odległe miejsca nie wymieniają się żadną informacją, to są rozłączne, czyli każde staje się odrębnym światem, niezależnym od pozostałych. Chodzi jednak o to, by nie przesyłać całej informacji, a jedynie drobne fragmenty, które są konieczne, i tylko na małe dystanse (np. do najbliższych sąsiadów).

Wadą architektury współczesnych komputerów, opartych na architekturze von Neumanna, jest to, że jest jeden centralny procesor (CPU), do którego trzeba najpierw zasysać całą informację (program lub dane) z pamięci, przetwarzać, a następnie odsyłać. To jest tzw. "wąskie gardło von Neumanna", bo powoduje, że droga komunikacji między pamięcią a CPU jest bardzo zatłoczona i musi być w stanie transferować ogromne ilości danych w szybkim czasie. Każde ograniczenie tych możliwości spowalnia pracę całego komputera.

W sieciach rozproszonych ten problem nie istnieje, bo informacja jest rozprowadzona równomiernie po całej sieci i każdy jej węzeł przechowuje tylko jej drobny kawałek. Węzły wymieniają się tylko fragmentami tej informacji, które akurat są im potrzebne w obliczeniach. Wyniki cząstkowe przesyłają innym węzłom. Żaden węzeł nie ma wiedzy jak rozwiązać cały problem, i nie musi jej mieć. Ale cała sieć jest w stanie.

Cytat: east
lecz - na zasadzie hologramu - odzwierciedlane są w całym "obiekcie" (wszechświecie?) jednocześnie.
Tak :-)

Cytat: east
Tak jak najmniejszy fragmencik holograficznego obrazka zawiera info o całości obrazka
Z tym bym jednak nie przesadzał. Hologram rzeczywiście pozwala odtworzyć znaczną część obrazka nawet po uszkodzeniu, lub gdy mamy tylko fragment kliszy holograficznej, ale pewne informacje jednak tracone. Np. mając tylko fragment hologramu zobaczysz co prawda cały sfotografowany obiekt (albo przynajmniej tyle, ile jest widoczne przez to fragmentaryczne okienko), ale nie będziesz już mógł go obejrzeć ze wszystkich stron, bo po obróceniu tego małego kawałka kliszy hologram schowa się poza obszarem widocznym - w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się brakujący obszar kliszy. I dopóki brakuje Ci tego kawałka kliszy, to nie zobaczysz, co tam było.

Hologram to nie żadna magia. Po prostu ma nieco inny sposób zapisu informacji, skupiający się bardziej na ujęciu całościowym, a dopiero później na szczegółach. Podczas gdy normalna fotografia odzwierciedla głównie szczegół po szczególe, ale nie potrafi ująć obiektu całościowo i wielowymiarowo. Hologramy działają dzięki zjawisku interferencji. Zamiast zapisywać bezpośrednio amplitudę fali światła, które pada na kliszę, interferują go dodatkowo z inną taką falą, wzorcową by poznać różnice w ich fazach i tę różnicę właśnie zapisać. Różnica w fazach ("osobistych zegarkach fali") niesie informację o czasie, jakiego fala potrzebowała na dotarcie do kliszy, a więc także o odległości, jaką przebyła od źródła. To właśnie dzięki temu da się odtworzyć głębię. Choć obraz holograficzny jest dwuwymiarowy, to jednak sposób zapisu informacji przechowuje dane o trzecim wymiarze. Można też wyobrażać sobie to tak, że hologram "zamraża falę w biegu" (dokładnie w amplitudzie i fazie, jaką miała padając na kliszę), a oświetlenie hologramu powoduje jej "odmrożenie" i sprawia, że fala biegnie nadal, jakby nigdy nic, dzięki czemu możemy zaobserwować obiekt takim, jakim był w momencie zapisu informacji.

Mało tego, każdy z Was może sobie taki hologram zrobić ;-) To nie są czary zarezerwowane dla Arcymagów z 20 poziomu doktorstwa ;-)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=XUy8lELWhJg" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=XUy8lELWhJg</a>

Cytat: east
Sasq rozumiem, że każdy chciałby zostać wynagrodzony za swoją pracę - na przykład nad wyszukiwarką przetwarzającą " w miejscu"  - ale pomyślmy, czy samo wynagrodzenie (powiedzmy pieniężne) nie jest tu barierą w postaci wysokiego "schodka" uniemożliwiającą przeniesienie całości relacji na nowy poziom co, w efekcie, daje o wiele większe korzyści?
Wiesz, ja nad tym projektem kminię z przyczyn czysto praktycznych. Po prostu nie mogę znieść tego, jak zasoby Internetu się marnują przez jego rosnącą centralizację, i jak to oddaje kontrolę nad Siecią w ręce wązkich grup żądnych władzy. To pogarsza jakość informacji, której szukam na codzień, i temu właśnie chcę przeciwdziałać.
Nie wiem jeszcze, jak i czy udałoby mi się na tym pomyśle wzbogacić, ale mimo to od czasu do czasu do niego wracam i próbuję rozwinąć go dalej. Oczywiście chciałbym, żeby również jego kod źródłowy pozostał otwarty i wolny (precz z nieprzejrzystym "PageRankiem" Google! :-P ). Chętnie zobaczyłbym też współpracę ze strony innych ludzi, których również interesuje zrealizowanie tego celu. Ale fajnie byłoby też móc coś z tego mieć, prócz samej satysfakcji, której do garnka się nie włoży ;-J No i poświęcanie czasu na jedną rzecz automatycznie sprawia, że poświęca się go mniej na inne rzeczy, więc trzeba jakoś dobrać priorytety. Rozumisz... ;-J

Cytat: east
Powiedzmy, że ktoś , zupełnie za darmochę, tak jak Open Source (linux), udostępnia narzędzie. Przecież nie oznacza to, że będzie zdychał z głodu, bo dzięki swojej wiedzy, dopiero na tej otwartej platformie (którą rozumie jak nikt inny), może udostępniać unikalne rozwiązania zaprojektowane pod użytkownika unikalnego, odbiorcę indywidualnego i jego potrzeby. Dzięki temu, że stał się sławny za udostępnienie darmowego i skutecznego rozwiązania, zyskał najcenniejszą rzecz jaką można uzyskać na tym świecie - ZAUFANIE... oraz rozpoznawalność.
Oczywiście, zgadzam się z tym i popieram ;-) Właśnie tak bym widział rozwój takiej otwartej, rozproszonej wyszukiwarki. Jednak zaufaniem i rozpoznawalnością się nie najem, jak już wspomniałem powyżej ;-) Ten problem też trzeba jakoś rozwiązać.

Cytat: east
Na zaufaniu banki zbijają fortunę sprzedając nam pieniądz, którego wartości zwyczajnie ufamy.  I to jest cały sekret pieniądza. Sami go tworzymy.
Dokładnie tak. I to jest właśnie furtka, jaką mamy w walce z systemem. Banksterzy wymyślili sobie cwany system, w którym okłamują nas, że mają więcej zasobów, niż mają. Rozdają nam kwity na nieistniejące zasoby, zwane banknotami. To tak jakby wypisać komuś czek bez pokrycia. Sztuczka zostaje wykryta dopiero wtedy, gdy ktoś postanowi ten czek zrealizować. Ale jeśli czek nie jest imienny, to do tego czasu może jeszcze wielokrotnie zmienić właściciela i wziąć udział w wielu transakcjach z udziałem rzeczywistych dóbr i usług. Ludzie będą się nim wymieniać dopóki wierzą, że ma on pokrycie. I w przypadku czeku w końcu ktoś mógłby próbować go zrealizować i wykryć fałszerstwo. Ale w przypadku banknotów możesz go wymienić co najwyżej na... inny banknot :-P Dlatego fałszerstwo tak długo pozostaje ukryte.

Jednak wprowadzając system rezerw cząstkowych i opierając system pieniądza na naszej wierze w niego (czy raczej ich zdaniem naszej naiwności ;-J ) jednocześnie podłożyli sami sobie świnię, bo największa moc tego ich systemu jest jednocześnie jego największą słabością. Bo w momencie, gdy wszyscy jednogłośnie postanowimy zrealizować swoje czeki, kłamstwo wychodzi na jaw, a pieniądz traci całą swoją moc. Iluzja pryska i fałszywe złoto alchemików zmienia się na powrót w ołów ;-) Co zrobią banksterzy, gdy już nikt nie będzie wierzył w ich wirtualne pieniądze? Komu zapłacą bezwartościowym pieniądzem, by bronili ich podłych tyłków? Tak więc władza nad tym systemem tak naprawdę zawsze leżała w naszych rękach. I nadal leży. Wystarczy, że wszyscy się obudzimy z tego snu i spojrzymy na rzeczywistość taką, jaką ona jest, a nie jaką sobie wyobrażamy.


Cytat: east
Wydaje mi się jednak, ze Sasq wykazuje się umiejętnością wyjrzenia poza swój czubek nosa. To widać w sposobie prezentowania informacji polegającym na postawieniu się w roli użytkownika końcowego i wczuciu się w jego potrzeby. Nie sam PR , ani nawet cel jakim jest oddanie do użytku końcowego kompletnego produktu, ale przede wszystkim to, co najcenniejsze - uświadamianie co i jak działa i dlaczego jest dobre w sposób zrozumiały dla laika.

To dlatego, że sam sporo kminię nad tym, dlaczego to wszystko jest takie, jakie jest; co jest przyczyną problemów i jak je rozwiązać.
Przykładowo, mamy kiepskie i powolne oprogramowanie, bo korzysta z kiepskich bibliotek z niepotrzebnie namnożonymi poziomami abstrakcji, które mają ukrywać niedogodności niższych warstw. Ale te niedogodności wynikają ze złego napisania tych niższych warstw. Skoro tak, to problem leży głębiej: w systemowych API. Ale one są źle napisane, bo piszący je ludzie nie mieli większego wyboru. Używali narzędzi i języków, które mieli dostępne. Z reguły języków przestarzałych i mało wygodnych, jak C. Skoro tak, to przyczyna wszystkich problemów wyższych warstw leży już w samych językach programowania. Dlatego właśnie od jakiegoś czasu myślę nad własnym, nowym językiem programowania, który miałby te problemy rozwiązać. I wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze.
W samych tych językach również panuje bałagan z tego właśnie powodu, że ludzie tworzący te języki nie rozumieli przyczyn problemów i te języki są po prostu najlepszym, co udało im się stworzyć, by te problemy "załatać". Ale tu nie są potrzebne łaty. Tu trzeba zejść jeszcze głębiej, do samego sedna problemu, i tam go rozwiązać. Tak właśnie zrobiłem. Spróbowałem znaleźć samą esencję programowania, która leżałaby u podstaw wszystkich języków jakie znałem. I udało mi się to. Znalazłem zaledwie trzy elementy, które są podstawą programowania. Przedstawia to poniższy rysunek:
http://sasq.comyr.com/Stuff/Projekty/C2/Przeplyw_idei_2.png
Internet w stanie wrzenia...

Gdy go stworzyłem i odpowiednio długo w niego wgapiałem, zrozumiałem, że jest on prawdziwy nie tylko dla języków programowania! Dotyczy także języków mówionych i naszego systemu wiedzy, a także systemu myślowego, który nazywamy "matematyką"! Okazało się też, że nie byłem pierwszy: nad podobnymi sprawami głowili się Alan Turing, Alonzo Church i inni "ojcowie informatyki". I to nawet niekoniecznie na potrzeby komputerów, bo każdy z nich zajmował się też innymi dziedzinami wiedzy, a w czasach Turinga to nawet jeszcze za bardzo nie istniały komputery cyfrowe ;-J

Tak czy owak, schodząc w ten sposób po gałęziach naszego drzewa wiedzy dotarłem praktycznie do jego korzeni. I okazuje się, że gdy korzenie chorują, to schnie całe drzewo. Tak właśnie dzieje się obecnie z naszą nauką, wiedzą, językiem, i wszystkim innym, co się na nich opiera: inżynierią, praktyką, czy codziennym życiem. Dlatego nadszedł czas, by uleczyć korzenie, zamiast przycinać co raz to nowe uschnięte gałęzie.

Cytat: east
Taki w założeniu miał być Internet - intuicyjnie naturalny . I do tego trzeba powrócić.
Dokładnie.

Cytat: east
Wolny internet zaprowadzi nas w końcu do naturalnego połączenia się w sieć ekosystemu całej Planety - taki jest cel Internetu cyfrowego jaki znamy wg mnie.
Trzeba tylko uważać, by Internet nie stał się dla nas Matrixem - kolejną iluzją, która zasłania nam prawdę. Bo tak właściwie to skąd pochodzi cała wiedza zgromadzona w Internecie? Ze świata rzeczywistego. A tam jest jej jeszcze więcej, bo jeszcze nie wszystko zostało przeniesione do Internetu. Nie wszystko też jest do niego dopuszczane. Nadal istnieją rzeczy, które są ukrywane i cenzurowane. Badając korzenie nauki natrafiam na taką cenzurę co rusz. Można by nawet stwierdzić, że wszystko, co zostało napisane po XIX wieku jest mydleniem oczu i sprowadzaniem naukowców na manowce. I można znaleźć wskazówki sugerujące, że to nie dzieje się przypadkowo, lecz ktoś robi to celowo, by to wszystko ukryć przez zaciemnienie.
Ale choćby nie wiem jak się starali ukryć prawdę, to nie są w stanie, ponieważ źródłem wszelkiej naszej wiedzy o świecie jest sama Natura! A ona się przed nami nie ukrywa. Załóżmy, że Franek coś wie i nie ukrywa tego. Powiedział o tym Józkowi, a Józek postanowił zatrzymać to w tajemnicy i ukrywać przed innymi. Ale co to za tajemnica, jeśli każdy może pójść do Franka i poznać prawdę od niego, z pominięciem Józka? ;-J To samo dotyczy wiedzy ukrywanej przez różne spiskowe organizacje. Ich problem polega na tym, że nie mają wcale monopolu na tę wiedzę i istnieje źródło tej wiedzy, które jest nadal jawne: Natura. Więc dlaczego nie pominąć pośredników i nie zacząć czytać u samego źródła? ;-> Kto ma oczy do patrzenia, niech patrzy ;-J
« Ostatnia zmiana: Luty 23, 2012, 12:20:54 wysłana przez SasQ »
Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  :-)
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane

Offline Dan el

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #41 dnia: Luty 23, 2012, 14:23:33 »
Szczerze mówiąc podejrzewałem, że tak to odbierzesz, lekko z wyższa :), ale mnie to nie razi. rozumiem to.
Oczywiście zgadzam się, z tym co mówi o Tobie East, z tym, że wyglądasz poza swój nos oraz z tym nadawałbyś się na admina przyszłych systemów, widać że masz zdolność pojmowania 'istoty rzeczy'. Muszę też przyznać się do błędu, nie chciałem abyś czuł się gdzieś zaszufladkowany, sam tego bardzo nie znoszę więc przepraszam. Może podświadomie gdzieś mnie poniosło, jak mówisz może gdzieś w filmowe realia.. ale czy sięgając tam, poszedłem za daleko ?

Sasq:
Cytuj
'Nie ma żadnej barykady. Masz trochę dziwne wyobrażenia o adminach, wzięte chyba z filmów o złych adminach broniących systemu i dobrych hackerach walczących z systemem. (..) Celem każdego dobrego administratora sieci/systemu jest dbanie o jego integralność i bezpieczeństwo jego użytkowników. '
To jasne, że admin i haker, jako funkcje, są czymś prawie identycznym. Dziedziną są w niej pieniądze. Wartości tych funkcji to Etyka o których Ty mówisz. To zależy od pojedyńczego procesora jakie wartości przyjmuje. To zależy od pojedyńczego człowieka jaką obiera drogę. We wcześniejszym poście miałem na myśli adminów którzy sprzedali się za pieniądze ( w przeciwieństwie do Ciebie) i hakerów (nie crackerów, błąd implikacji nie występuje) którzy nie robią włamów dla pieniędzy albo zabawy, tylko po to aby system był wolny, taki jaki miałbyć od początku ( ktoś kto poświęca swoje bezpieczeństwo dla wolności użytkowników). Może masz racje, może jednak nic nie wiesz, a może za Twoimi plecami właśnie ten film się kręci.. To że znałeś kilku adminów to jeszcze niczego nie dowodzi, to tak jakbyś znał kilku policjantów i mówił, że nie ma korupcji na ulicach...

Sasq:
Cytuj
'Widzisz, wardriving jednak nie do końca jest etyczny. Ludzie sobie stawiają sieci bezprzewodowe i chcą z nich korzystać, w sposób niezawodny.'
Prawdziwą ideologią Wardriving'u jest wchodzenie do sieci 'przez otwarte dzwi' bez pukania, zazanczenie sieci czyli 'dzień dobry, tu jest otwarte, może powinno się coś z tym zrobić?' poczym wyjście z niej bez kradzieży, oraz niszczenia danych. Ma to na celu zwiększenie ochrony, czytaj niezawodności;]

Sasq:
Cytuj
'Nierzadko jednak administrator działa w imieniu całej grupy takich "zwykłych użytkowników", by chronić ich interesy, jeśli sami nie są w stanie (bo np. nie znają się na bezpieczeństwie sieciowym, czy działaniu systemów). Podobnie czasami hackerzy działają w imieniu użytkowników - patrz np. aktaki Anonimowych na serwery rządowe jako protest przeciw ACTA i dymaniu obywateli. Zauważ pewien schemat łączący obie te sytuacje: w obu przypadkach osoba mająca większe pojęcie o systemie działa w imieniu osoby wiedzącej mniej, ponieważ ta druga posiada niewystarczającą wiedzę, by podjąć skuteczne działania. Więc moim rozwiązaniem dla takich użytkowników jest po prostu jednak zwiększać swoją wiedzę i świadomość, by także oni mogli skutecznie działać, zamiast tylko bezsilnie czekać, aż ktoś ich uratuje lub wydyma. Bo najłatwiej zwalać winę za swoje niepowodzenia na innych (hackerów czy adminów), zamiast samemu wziąć się do roboty ;-J'

Zgadzam się, właśnie to chce cały czas zaznaczyć. Admini, hakerzy lub inni 'oświeceni' powinni być przy tej okazji przewodnikami dla ludzi którzy chcą zwiększaść swoją wiedzę i świadomość, którzy ruszyli tylek z miejsca. Zresztą uważam, że ta zasada jest konieczna nie tylko w internecie ale również w rzeczywistości... czasem poprostu ciężko jest przebrnąć przez muł i śmieci informacyjne jakie przewidział system.

Cytuj
Cytuj
'Jedni i drudzy dbają o swoje bezpieczeństwo.'
'Przy czym admini dbają dodatkowo o bezpieczeństwo swoich użytkowników, ponieważ nie potrafią oni zadbać o to sami. Gdyby potrafili, coś takiego, jak admin, nie byłoby im potrzebne.'

Prawda jest taka, że to system jest źle zbudowany. Trzeba było go od początku zaprojektować tak aby każdy był bezpieczny. To tak samo jak w życiu, porównanie admina do policjanta, można nadużywać do woli. Gdyby ludzie mieli co jeść nie musieli by kraść, nie było by policjantów. Gdyby rządy były otwarte ludzie nie musieli by wychodzić na ulice, nie było by tajnych organizacji przeciw rządowych. Gdyby nie to co nazywamy demokracją... sytuacja internetu, jest dla mnie jakby projekcją w skali, tego co dzieje się w realności we wszystkich dziedzinach życia, dlatego ktoś to nazwał globalną świadomością. Według mnie kluczem do zrozumienia będzie właśnie internet, kluczem do wyzwolenia będzie właśnie on.. o tym chce w moich postach powiedzieć.

Cytuj
'Powiedzmy, że ktoś , zupełnie za darmochę, tak jak Open Source (linux), udostępnia narzędzie. Przecież nie oznacza to, że będzie zdychał z głodu, bo dzięki swojej wiedzy, dopiero na tej otwartej platformie (którą rozumie jak nikt inny), może udostępniać unikalne rozwiązania zaprojektowane pod użytkownika unikalnego, odbiorcę indywidualnego i jego potrzeby. Dzięki temu, że stał się sławny za udostępnienie darmowego i skutecznego rozwiązania, zyskał najcenniejszą rzecz jaką można uzyskać na tym świecie - ZAUFANIE... oraz rozpoznawalność.'
Cytuj
'Oczywiście, zgadzam się z tym i popieram ;-) Właśnie tak bym widział rozwój takiej otwartej, rozproszonej wyszukiwarki. Jednak zaufaniem i rozpoznawalnością się nie najem, jak już wspomniałem powyżej ;-) Ten problem też trzeba jakoś rozwiązać.'
kolejny błąd systemowy.

East:
Cytuj
Wolny internet zaprowadzi nas w końcu do naturalnego połączenia się w sieć ekosystemu całej Planety - taki jest cel Internetu cyfrowego jaki znamy wg mnie.
I oby tak się stało :D


Chce jeszcze dodać, że serio chodzi mi o to samo Sasq, choć zwracam Ci uwagę i może podchodzę do tego inaczej. Wiem gdzie jest 'istota rzeczy' dlatego niektóre z Twoich akapitów są dla mnie inspiracją :)
« Ostatnia zmiana: Luty 23, 2012, 14:50:02 wysłana przez Dan el »

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #42 dnia: Luty 23, 2012, 17:29:57 »
Sasq:
Cytuj
Cytuj
'Nierzadko jednak administrator działa w imieniu całej grupy takich "zwykłych użytkowników", by chronić ich interesy, jeśli sami nie są w stanie (bo np. nie znają się na bezpieczeństwie sieciowym, czy działaniu systemów). Podobnie czasami hackerzy działają w imieniu użytkowników - patrz np. aktaki Anonimowych na serwery rządowe jako protest przeciw ACTA i dymaniu obywateli. Zauważ pewien schemat łączący obie te sytuacje: w obu przypadkach osoba mająca większe pojęcie o systemie działa w imieniu osoby wiedzącej mniej, ponieważ ta druga posiada niewystarczającą wiedzę, by podjąć skuteczne działania. Więc moim rozwiązaniem dla takich użytkowników jest po prostu jednak zwiększać swoją wiedzę i świadomość, by także oni mogli skutecznie działać, zamiast tylko bezsilnie czekać, aż ktoś ich uratuje lub wydyma. Bo najłatwiej zwalać winę za swoje niepowodzenia na innych (hackerów czy adminów), zamiast samemu wziąć się do roboty ;-J'

Dan el

Cytuj
Zgadzam się, właśnie to chce cały czas zaznaczyć. Admini, hakerzy lub inni 'oświeceni' powinni być przy tej okazji przewodnikami dla ludzi którzy chcą zwiększaść swoją wiedzę i świadomość, którzy ruszyli tylek z miejsca. Zresztą uważam, że ta zasada jest konieczna nie tylko w internecie ale również w rzeczywistości... czasem poprostu ciężko jest przebrnąć przez muł i śmieci informacyjne jakie przewidział system.
I tu dotykamy czegoś bardziej ogólnego .
Użytkownicy nie znają się na zagrożeniach w sieci tak, jak np. Admini czy hakerzy, ale z kolei Wy nie znacie się na prawie, a ktoś sie zna lepiej itd. W sieci istnieje symbioza, współpraca, współ-ochrona ( a najbardzej ogólnie : współ-czucie ). Nawet zupełnie pozornie "bezużyteczny" user to w swojej masie - wielka moc. Zauważcie, ze to demonstrujące społeczeństwo nadało Anonimowym moc i znaczenie siły quasi "politycznej". Tak to działa w demokracji bezpośredniej.
Każdy jest w czymś dobry . Liczy się efekt synergii.
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: 04 lipca 2012 - Europarlament pogrzebał ACTA
« Odpowiedź #43 dnia: Lipiec 04, 2012, 22:48:44 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kZOK-O15li8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=kZOK-O15li8</a>

ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) - międzynarodowe porozumienie dotyczące walki z naruszeniami własności intelektualnej. Negocjowane w sekrecie, zostało ujawnione przez WikiLeaks w 2008 roku przed głosowaniem w Parlamencie Europejskim. Pełna wersję udostępniono w 2010. Odzew społeczeństwa był ogromny i nastąpił koniec negocjacji po jej piątej rundzie. Pierwsi do negocjacji przystąpili: USA, UE, Japonia, i Szwajcaria.

04 lipca 2012 - Europarlament pogrzebał ACTA

Parlament Europejski odrzucił międzynarodową umowę o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi (ACTA). Zdecydowana większość eurodeputowanych głosowała przeciwko kontrowersyjnej umowie, która - zdaniem krytyków - ogranicza korzystanie z internetu.

ACTA została odrzucona przeważającą ilością głosów.
478 posłów było przeciwko, 39 głosowało za przyjęciem umowy.
Pozostali (głównie z grupy EPP i ECR) wstrzymali się od głosu.   (...)

Kiedy idziesz za głosem zwykłych ludzi, mówią, że jesteś populistą,
a kiedy ulegasz lobby przemysłowemu, mówią, że zachowujesz się odpowiedzialnie

- David Martin brytyjski eurodeputowany

Więcej:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/europarlament-pogrzebal-acta,262755.html
http://www.rp.pl/artykul/796028,908227-Parlament-Europejski-odrzucil-umowe-ACTA.html

[div style="border: 2px inset blue;"][/div]

Katarzyna Szymielewicz, prezes fundacji Panoptykon,  o odrzuceniu przez Parlament Europejski umowy ACTA:
"Ważne jest, żeby podkreślać, że nie chodziło tylko o tę umowę, ale o nową filozofię regulowania internetu. Taką, która uwzględnia użytkownika na pierwszym miejscu. Dzisiejsze głosowanie stało się znakiem dla wszystkich, że taką filozofię parlamentarzyści przyjęli. Z tego cieszymy się najbardziej, bo na niej powinniśmy budować kolejne kampanie, kolejne tematy, których walka z ACTA była tylko przyczółkiem. (...)

Więcej... http://wyborcza.pl/1,91446,12069224,Szymielewicz__zwyciestwo_ws__ACTA___przyczolek_kolejnych.html#ixzz1zgnhrco4

« Ostatnia zmiana: Lipiec 04, 2012, 22:55:15 wysłana przez Leszek »

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #44 dnia: Lipiec 05, 2012, 09:22:15 »
Cytuj
Dzisiejsze głosowanie stało się znakiem dla wszystkich, że taką filozofię parlamentarzyści przyjęli. Z tego cieszymy się najbardziej, bo na niej powinniśmy budować kolejne kampanie, kolejne tematy, których walka z ACTA była tylko przyczółkiem

Tak.
Zatem zamiast gadać po próżnicy "zrobiłem" petycję i zbieram podpisy przeciwko kolejnym pomysłom odebrania ludziom ich wolności. Tym razem chodzi o zmianę uprawnień sanepidu i rzeczywiście obowiązkowe szczepienia.

http://www.avaaz.org/en/petition/Stop_oligatory_vaccination_the_new_law_in_Poland_and_elswhere/

Zapraszam do podpisywania się, ale również do uwag i współredagowania.
Coś dodać ? Coś ująć  ?
Może ktoś coś doradzić ?

Od 2go Lipca, kiedy petycja została ogłoszona podpisały się 74 osoby. To niby niewiele osób, ale tylko w dniu dzisiejszym od rana do tej chwili przybyło 25 osób i krzywa rośnie ;D
Później trzeba będzie zwyczajnie dostarczyć petycję do Prezydenta i mam nadzieję, że Avaaz w tym pomoże .
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #45 dnia: Lipiec 05, 2012, 10:03:13 »
"zrobiłem" petycję i zbieram podpisy przeciwko kolejnym pomysłom odebrania ludziom ich wolności. Tym razem chodzi o zmianę uprawnień sanepidu i rzeczywiście obowiązkowe szczepienia.
http://www.avaaz.org/en/petition/Stop_oligatory_vaccination_the_new_law_in_Poland_and_elswhere/

Zapraszam do podpisywania się, ale również do uwag i współredagowania.
Coś dodać ? Coś ująć  ?
Może ktoś coś doradzić ?

Super East! :)

Zobacz też tutaj:
Apel do Senatorów Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie... ogólnie szczepień:
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,427.msg7770.html#msg7770

Pozdrawiam! :)

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #46 dnia: Lipiec 05, 2012, 13:18:06 »
Dodałem trochę treści po Polsku i te linki z Apelu .. :D Pozdro
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...