logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Internet w stanie wrzenia...  (Przeczytany 25195 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline SasQ

  • Collegium Invisible
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 282
  • Płeć: Mężczyzna
  • Quanta rhei... :-)
    • Zobacz profil
    • Naukowy kącik kwantowy
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #40 dnia: Luty 23, 2012, 12:18:04 »
Cytat: Dan el
Nazwę Cię Adminem, skoro nim byłeś, bo właśnie taki poziom wiedzy reprezentujesz. Sam należę do grupy, która określa się jakoby całkiem po drugiej stronie barykady
Nie ma żadnej barykady. Masz trochę dziwne wyobrażenia o adminach, wzięte chyba z filmów o złych adminach broniących systemu i dobrych hackerach walczących z systemem. Otóż nie. Z racji mojego ówczesnego zajęcia znałem kilku adminów, więc mogę stwierdzić, że żaden z nich nie pasował do obrazka znanego z filmów.
Celem każdego dobrego administratora sieci/systemu jest dbanie o jego integralność i bezpieczeństwo jego użytkowników. Czyli przykładowo pilnowanie, by inny złośliwy użytkownik nie buszował Tobie po Twoich plikach i nie próbował wyciągać z nich haseł, albo zdejmować Twojej strony WWW, czy podmieniać treści na niej na jakieś niepożądane. To samo dotyczy ataków z zewnątrz. Administrator ma zapewnić bezawaryjne funkcjonowanie sytemu, by jego użytkownicy mogli spokojnie pracować i nie martwić się, że stracą łączność z Internetem czy innym wydziałem firmy, albo że ktoś ukradnie jakieś ważne dane itp. A jeśli jakiś użytkownik z czymś sobie nie radzi, administrator pomaga mu rozwiązać ten problem (takie rzeczy też należały do moich obowiązków, choć nie traktowałem ich jak obowiązek, tylko okazję do polepszenia wiedzy użytkowników ;-J ).

Oczywiście dopuszczam możliwość, że mogą istnieć administratorzy, który są żądni władzy i jedyne, co ich interesuje, to coraz większa kontrola nad użytkownikami. Jednak to zawsze jest wybór osobisty takiego człowieka. Jasne, czasami to szefostwo może próbować wymuszać na nim takie działania (bo z reguły szefostwo ma większe aspiracje do rządzenia innymi i kontrolowania ich). Jednak podtrzymuję tezę, że zawsze jest wybór. W dniu, w którym dostałem do podpisania pewne smutne papierki, które nie zgadzały się z moją etyką, odszedłem z firmy. I mój świat się z tego powodu nie zawalił, wręcz przeciwnie.

Poza tym robisz błąd, jeśli przypisujesz mnie wyłącznie do jednej szufladki. Świat nie jest czarno-biały. Bywałem po obu stronach tej Twojej "barykady", często nawet w tym samym momencie ;-J

Cytat: Dan el
Mam na myśli Wardriving, który powinień stać na podobnym poziomie.
Widzisz, wardriving jednak nie do końca jest etyczny. Ludzie sobie stawiają sieci bezprzewodowe i chcą z nich korzystać, w sposób niezawodny. Na pewno nie są zadowoleni z tego, że ktoś im się wpina do ich sieci i w ten sposób na nich "pasożytuje". Bo to oni płacą za to łącze i infrastrukturę. To, że nie potrafią jej wystarczająco zabezpieczyć, nie usprawiedliwia wtargnięcia na ich teren w podobny sposób, jak nie usprawiedliwia złodzieja, który wejdzie Ci do domu i tłumaczy się, że "było otwarte" albo "kłódka była zbyt łatwa do rozwalenia" :-P

Cytat: Dan el
Mam pogląd, że poza adminami i hakerami, póki co nikt nie ma więcej do powiedzenia, a napewno już nie wolny użytkownik.
Nierzadko jednak administrator działa w imieniu całej grupy takich "zwykłych użytkowników", by chronić ich interesy, jeśli sami nie są w stanie (bo np. nie znają się na bezpieczeństwie sieciowym, czy działaniu systemów). Podobnie czasami hackerzy działają w imieniu użytkowników - patrz np. aktaki Anonimowych na serwery rządowe jako protest przeciw ACTA i dymaniu obywateli. Zauważ pewien schemat łączący obie te sytuacje: w obu przypadkach osoba mająca większe pojęcie o systemie działa w imieniu osoby wiedzącej mniej, ponieważ ta druga posiada niewystarczającą wiedzę, by podjąć skuteczne działania. Więc moim rozwiązaniem dla takich użytkowników jest po prostu jednak zwiększać swoją wiedzę i świadomość, by także oni mogli skutecznie działać, zamiast tylko bezsilnie czekać, aż ktoś ich uratuje lub wydyma. Bo najłatwiej zwalać winę za swoje niepowodzenia na innych (hackerów czy adminów), zamiast samemu wziąć się do roboty ;-J

Cytat: Dan el
Cytat: SasQ
Wiem też, że współczesne systemy i oprogramowanie marnują ogromne ilości mocy obliczeniowej, bo współczesnym programistom z reguły nie chce się już optymalizować programów i wyciskać z nich wody, jak za dawnych czasów.
To prawda, jednak dlaczego się tak dzieje? Krótko powiem, że jest tak ponieważ Internet przestałbyć wolny od jednej podstawowej rzeczy - pieniędzy.
On wcale nie jest wolny od pieniędzy. W Internecie kwitnie handel, biznes reklamowy, sprzedawanie profili na Fejsie, gry online, usługi itd. itp. Jednak system pieniądza działa w Internecie dokładnie tak samo, jak w świecie rzeczywistym (bo po prostu przeniósł tam swoje zasady), więc podobnie jak w realu, nie każdy te pieniądze ma ;-J

Cytat: Dan el
Programiści o których mówisz, już dawno trafili do firm korporacyjnych
Albo nie trafili, i piszą oprogramowanie Open Source ;-J

Cytat: Dan el
i piszą programy które muszą być wydajne, ale tylko dla poziomu zadowolenia, to znaczy marketing.
Tu pełna zgoda. Choć takich programistów to zwykle się zwie "code monkey", czyli małpiszon klepiący kod ;-) Bardziej rzemieślnik, niż artysta ;-)

Cytat: Dan el
Reszta poprostu została wyparta z tego 'nowo powstałego rynku'. Wtedy znaleźli się ludzie którzy powiedzieli nie. Mam na myśli hakerów.
Jakoś nie widzę, by ci słynni hackerzy w jakikolwiek sposób poprawili sytuację zwykłych ludzi w Internecie ;-J Ale mnie to nie dziwi, bo przyczyny tej sytuacji leżą poza Internetem.

Cytat: Dan el
Twoja postawa (cytat niżej) jest dla mnie zrozumiała do pewnego stopnia... do takiego stopnia na jakim admin ma więcej wiedzy niż haker (co jest sprzeczne logicznie, bo haker który nie potrafi pokonać luki w wiedzy admina nie jest hakerem).
Wielu administratorów można by uznać za hackerów. W takim znaczeniu tego słowa, jakie było oryginalnie. Hacker to ktoś, kto wykorzystuje coś w sposób, do jakiego nie zostało przewidziane, dzięki odpowiednio dużej wiedzy o systemie. Administratorzy systemów często posiadają ogromną wiedzę o systemach, znają na wylot kilkanaście podręczników i dokumentacji, języków programowania i protokołów, luki w zabezpieczeniach itp. Natomiast to, co Ty opisujesz, to raczej to, co hackerzy nazywają "cracking" (łamanie zabezpieczeń, by uzyskać niepowołany dostęp do systemu). Cracking jest hackingiem, ale nie na odwrót. Niestety problem z implikacją to najczęstszy błąd logiczny popełniany przez ludzi ;-J

Cytat: Dan el
Cytuj
W skrócie: co za różnica, kto przejmuje kontrolę nad moim komputerem: hacker, czy korporacja? Jedno i drugie jest przejęciem kontroli nad czymś, nad czym kontrolę powinienem mieć tylko ja. Usprawiedliwianie się dobrem ogółu i służeniu społeczności hackerów, albo altruistycznym dzieleniem się mocą obliczeniową nie przemawia do mnie. Dlaczego? Bo komputer jest mój, i tylko ja mam prawo decydować, co robię z jego mocą obliczeniową. Tobie nic do tego. Mogę oddać jej część społeczności hackerów, jeśli mnie o to poproszą i tego potrzebują [byle do jakichś szczytnych celów, a nie bot-netowania ataku DDoS czy spamowania ;-P], ale tylko z własnej woli mogę im pomóc. Nie mają prawa mnie do tego zmuszać, czy oszukańczo wyłudzać. Jeśli tak robią, to dla mnie są równie podli, jak korporacje.
Nie chce kwestionować niczego. Masz całkowicie rację ideologiczną. Każdy powinien mieć kontrolę nad swoim komputerem. Jednak każdy użytkownik myśli, że właśnie ma ową kontrolę. Co jest jednak kompletną nieprawdą. Niewiedza stała się podstawą do tego co właśnie dzieje się z internetem.
To nie wyklucza tego, o czym mówię.

Cytat: Dan el
Jedni chcieli poznać cały system aby mieć nad nim kontrolę, drudzy poznali system po to aby z tej kontroli się wyzwolić.
Co jest o tyle śmieszne, że jedni i drudzy nadal korzystają z Internetu ;-)

Cytat: Dan el
Jedni i drudzy dbają o swoje bezpieczeństwo.
Przy czym admini dbają dodatkowo o bezpieczeństwo swoich użytkowników, ponieważ nie potrafią oni zadbać o to sami. Gdyby potrafili, coś takiego, jak admin, nie byłoby im potrzebne.

Cytat: Dan el
I nie masz tutaj wyboru jako zwykły użytownik
Jasne, że masz wybór! Admini nazywają go: RTFM! ;-) (ang. "Read The Fucking Manual!", czyli "Przeczytaj cholerną dokumentację!" ;-) ). Skoro przyczyną problemu jest brak wiedzy, to oczywistym rozwiązaniem jest zdobycie tej brakującej wiedzy. A na pewno nie siedzenie na leniwym tyłku i czekanie, aż ktoś pomoże (albo wyrucha ;-J).

Cytat: Dan el
Sam mówisz, że gdyby ktoś kulturalnie zapytał, to byłbyś skory pomóc. Oni proszą Sasq. Tylko Admini muszą to zrozumieć.
Nie rozumiem do czego tutaj pijesz. Mógłbyś wyrazić to jaśniej?

Cytat: east
Jako użytkownik końcowy bez wiedzy o "bebechach" internetowych bardzo cenię sobie, gdy ktoś mi przystępnie tłumaczy w czym rzecz docierając do założeń i podstaw tak jak robi to Sasq
Miło mi to słyszeć ;-) Kolejny krok ku temu, by każdy użytkownik stał się jednocześnie swoim adminem i hackerem ;-) I właśnie do tego powinniśmy dążyć.

Cytat: east
Cytat: SasQ
Richard Feynman dobrze wiedział, jakie problemy wiążą się z centralizacją w świecie komputerów i informacji, gdy stwierdził: "Informacja powinna być przetwarzana w miejscu, w którym się znajduje."
Jeśli zatem mózg ludzki jest taką "wyszukiwarką", która przetwarza informacje "w miejscu", to znaczy też, że informacje te nigdzie nie podróżują
Dokładnie o to chodzi: żeby nie musiały zbytnio podróżować. Bo podróżowanie wiąże się z kosztami i ma swoje ograniczenia (np. prędkości). Natomiast informacja przetwarzana w miejscu nie musi nigdzie podróżować, bo już tam jest ;-J

Jednak żeby była jasność: Jakieś podróżowanie zawsze będzie. Bo gdy odległe miejsca nie wymieniają się żadną informacją, to są rozłączne, czyli każde staje się odrębnym światem, niezależnym od pozostałych. Chodzi jednak o to, by nie przesyłać całej informacji, a jedynie drobne fragmenty, które są konieczne, i tylko na małe dystanse (np. do najbliższych sąsiadów).

Wadą architektury współczesnych komputerów, opartych na architekturze von Neumanna, jest to, że jest jeden centralny procesor (CPU), do którego trzeba najpierw zasysać całą informację (program lub dane) z pamięci, przetwarzać, a następnie odsyłać. To jest tzw. "wąskie gardło von Neumanna", bo powoduje, że droga komunikacji między pamięcią a CPU jest bardzo zatłoczona i musi być w stanie transferować ogromne ilości danych w szybkim czasie. Każde ograniczenie tych możliwości spowalnia pracę całego komputera.

W sieciach rozproszonych ten problem nie istnieje, bo informacja jest rozprowadzona równomiernie po całej sieci i każdy jej węzeł przechowuje tylko jej drobny kawałek. Węzły wymieniają się tylko fragmentami tej informacji, które akurat są im potrzebne w obliczeniach. Wyniki cząstkowe przesyłają innym węzłom. Żaden węzeł nie ma wiedzy jak rozwiązać cały problem, i nie musi jej mieć. Ale cała sieć jest w stanie.

Cytat: east
lecz - na zasadzie hologramu - odzwierciedlane są w całym "obiekcie" (wszechświecie?) jednocześnie.
Tak :-)

Cytat: east
Tak jak najmniejszy fragmencik holograficznego obrazka zawiera info o całości obrazka
Z tym bym jednak nie przesadzał. Hologram rzeczywiście pozwala odtworzyć znaczną część obrazka nawet po uszkodzeniu, lub gdy mamy tylko fragment kliszy holograficznej, ale pewne informacje jednak tracone. Np. mając tylko fragment hologramu zobaczysz co prawda cały sfotografowany obiekt (albo przynajmniej tyle, ile jest widoczne przez to fragmentaryczne okienko), ale nie będziesz już mógł go obejrzeć ze wszystkich stron, bo po obróceniu tego małego kawałka kliszy hologram schowa się poza obszarem widocznym - w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się brakujący obszar kliszy. I dopóki brakuje Ci tego kawałka kliszy, to nie zobaczysz, co tam było.

Hologram to nie żadna magia. Po prostu ma nieco inny sposób zapisu informacji, skupiający się bardziej na ujęciu całościowym, a dopiero później na szczegółach. Podczas gdy normalna fotografia odzwierciedla głównie szczegół po szczególe, ale nie potrafi ująć obiektu całościowo i wielowymiarowo. Hologramy działają dzięki zjawisku interferencji. Zamiast zapisywać bezpośrednio amplitudę fali światła, które pada na kliszę, interferują go dodatkowo z inną taką falą, wzorcową by poznać różnice w ich fazach i tę różnicę właśnie zapisać. Różnica w fazach ("osobistych zegarkach fali") niesie informację o czasie, jakiego fala potrzebowała na dotarcie do kliszy, a więc także o odległości, jaką przebyła od źródła. To właśnie dzięki temu da się odtworzyć głębię. Choć obraz holograficzny jest dwuwymiarowy, to jednak sposób zapisu informacji przechowuje dane o trzecim wymiarze. Można też wyobrażać sobie to tak, że hologram "zamraża falę w biegu" (dokładnie w amplitudzie i fazie, jaką miała padając na kliszę), a oświetlenie hologramu powoduje jej "odmrożenie" i sprawia, że fala biegnie nadal, jakby nigdy nic, dzięki czemu możemy zaobserwować obiekt takim, jakim był w momencie zapisu informacji.

Mało tego, każdy z Was może sobie taki hologram zrobić ;-) To nie są czary zarezerwowane dla Arcymagów z 20 poziomu doktorstwa ;-)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=XUy8lELWhJg" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=XUy8lELWhJg</a>

Cytat: east
Sasq rozumiem, że każdy chciałby zostać wynagrodzony za swoją pracę - na przykład nad wyszukiwarką przetwarzającą " w miejscu"  - ale pomyślmy, czy samo wynagrodzenie (powiedzmy pieniężne) nie jest tu barierą w postaci wysokiego "schodka" uniemożliwiającą przeniesienie całości relacji na nowy poziom co, w efekcie, daje o wiele większe korzyści?
Wiesz, ja nad tym projektem kminię z przyczyn czysto praktycznych. Po prostu nie mogę znieść tego, jak zasoby Internetu się marnują przez jego rosnącą centralizację, i jak to oddaje kontrolę nad Siecią w ręce wązkich grup żądnych władzy. To pogarsza jakość informacji, której szukam na codzień, i temu właśnie chcę przeciwdziałać.
Nie wiem jeszcze, jak i czy udałoby mi się na tym pomyśle wzbogacić, ale mimo to od czasu do czasu do niego wracam i próbuję rozwinąć go dalej. Oczywiście chciałbym, żeby również jego kod źródłowy pozostał otwarty i wolny (precz z nieprzejrzystym "PageRankiem" Google! :-P ). Chętnie zobaczyłbym też współpracę ze strony innych ludzi, których również interesuje zrealizowanie tego celu. Ale fajnie byłoby też móc coś z tego mieć, prócz samej satysfakcji, której do garnka się nie włoży ;-J No i poświęcanie czasu na jedną rzecz automatycznie sprawia, że poświęca się go mniej na inne rzeczy, więc trzeba jakoś dobrać priorytety. Rozumisz... ;-J

Cytat: east
Powiedzmy, że ktoś , zupełnie za darmochę, tak jak Open Source (linux), udostępnia narzędzie. Przecież nie oznacza to, że będzie zdychał z głodu, bo dzięki swojej wiedzy, dopiero na tej otwartej platformie (którą rozumie jak nikt inny), może udostępniać unikalne rozwiązania zaprojektowane pod użytkownika unikalnego, odbiorcę indywidualnego i jego potrzeby. Dzięki temu, że stał się sławny za udostępnienie darmowego i skutecznego rozwiązania, zyskał najcenniejszą rzecz jaką można uzyskać na tym świecie - ZAUFANIE... oraz rozpoznawalność.
Oczywiście, zgadzam się z tym i popieram ;-) Właśnie tak bym widział rozwój takiej otwartej, rozproszonej wyszukiwarki. Jednak zaufaniem i rozpoznawalnością się nie najem, jak już wspomniałem powyżej ;-) Ten problem też trzeba jakoś rozwiązać.

Cytat: east
Na zaufaniu banki zbijają fortunę sprzedając nam pieniądz, którego wartości zwyczajnie ufamy.  I to jest cały sekret pieniądza. Sami go tworzymy.
Dokładnie tak. I to jest właśnie furtka, jaką mamy w walce z systemem. Banksterzy wymyślili sobie cwany system, w którym okłamują nas, że mają więcej zasobów, niż mają. Rozdają nam kwity na nieistniejące zasoby, zwane banknotami. To tak jakby wypisać komuś czek bez pokrycia. Sztuczka zostaje wykryta dopiero wtedy, gdy ktoś postanowi ten czek zrealizować. Ale jeśli czek nie jest imienny, to do tego czasu może jeszcze wielokrotnie zmienić właściciela i wziąć udział w wielu transakcjach z udziałem rzeczywistych dóbr i usług. Ludzie będą się nim wymieniać dopóki wierzą, że ma on pokrycie. I w przypadku czeku w końcu ktoś mógłby próbować go zrealizować i wykryć fałszerstwo. Ale w przypadku banknotów możesz go wymienić co najwyżej na... inny banknot :-P Dlatego fałszerstwo tak długo pozostaje ukryte.

Jednak wprowadzając system rezerw cząstkowych i opierając system pieniądza na naszej wierze w niego (czy raczej ich zdaniem naszej naiwności ;-J ) jednocześnie podłożyli sami sobie świnię, bo największa moc tego ich systemu jest jednocześnie jego największą słabością. Bo w momencie, gdy wszyscy jednogłośnie postanowimy zrealizować swoje czeki, kłamstwo wychodzi na jaw, a pieniądz traci całą swoją moc. Iluzja pryska i fałszywe złoto alchemików zmienia się na powrót w ołów ;-) Co zrobią banksterzy, gdy już nikt nie będzie wierzył w ich wirtualne pieniądze? Komu zapłacą bezwartościowym pieniądzem, by bronili ich podłych tyłków? Tak więc władza nad tym systemem tak naprawdę zawsze leżała w naszych rękach. I nadal leży. Wystarczy, że wszyscy się obudzimy z tego snu i spojrzymy na rzeczywistość taką, jaką ona jest, a nie jaką sobie wyobrażamy.


Cytat: east
Wydaje mi się jednak, ze Sasq wykazuje się umiejętnością wyjrzenia poza swój czubek nosa. To widać w sposobie prezentowania informacji polegającym na postawieniu się w roli użytkownika końcowego i wczuciu się w jego potrzeby. Nie sam PR , ani nawet cel jakim jest oddanie do użytku końcowego kompletnego produktu, ale przede wszystkim to, co najcenniejsze - uświadamianie co i jak działa i dlaczego jest dobre w sposób zrozumiały dla laika.

To dlatego, że sam sporo kminię nad tym, dlaczego to wszystko jest takie, jakie jest; co jest przyczyną problemów i jak je rozwiązać.
Przykładowo, mamy kiepskie i powolne oprogramowanie, bo korzysta z kiepskich bibliotek z niepotrzebnie namnożonymi poziomami abstrakcji, które mają ukrywać niedogodności niższych warstw. Ale te niedogodności wynikają ze złego napisania tych niższych warstw. Skoro tak, to problem leży głębiej: w systemowych API. Ale one są źle napisane, bo piszący je ludzie nie mieli większego wyboru. Używali narzędzi i języków, które mieli dostępne. Z reguły języków przestarzałych i mało wygodnych, jak C. Skoro tak, to przyczyna wszystkich problemów wyższych warstw leży już w samych językach programowania. Dlatego właśnie od jakiegoś czasu myślę nad własnym, nowym językiem programowania, który miałby te problemy rozwiązać. I wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze.
W samych tych językach również panuje bałagan z tego właśnie powodu, że ludzie tworzący te języki nie rozumieli przyczyn problemów i te języki są po prostu najlepszym, co udało im się stworzyć, by te problemy "załatać". Ale tu nie są potrzebne łaty. Tu trzeba zejść jeszcze głębiej, do samego sedna problemu, i tam go rozwiązać. Tak właśnie zrobiłem. Spróbowałem znaleźć samą esencję programowania, która leżałaby u podstaw wszystkich języków jakie znałem. I udało mi się to. Znalazłem zaledwie trzy elementy, które są podstawą programowania. Przedstawia to poniższy rysunek:

Gdy go stworzyłem i odpowiednio długo w niego wgapiałem, zrozumiałem, że jest on prawdziwy nie tylko dla języków programowania! Dotyczy także języków mówionych i naszego systemu wiedzy, a także systemu myślowego, który nazywamy "matematyką"! Okazało się też, że nie byłem pierwszy: nad podobnymi sprawami głowili się Alan Turing, Alonzo Church i inni "ojcowie informatyki". I to nawet niekoniecznie na potrzeby komputerów, bo każdy z nich zajmował się też innymi dziedzinami wiedzy, a w czasach Turinga to nawet jeszcze za bardzo nie istniały komputery cyfrowe ;-J

Tak czy owak, schodząc w ten sposób po gałęziach naszego drzewa wiedzy dotarłem praktycznie do jego korzeni. I okazuje się, że gdy korzenie chorują, to schnie całe drzewo. Tak właśnie dzieje się obecnie z naszą nauką, wiedzą, językiem, i wszystkim innym, co się na nich opiera: inżynierią, praktyką, czy codziennym życiem. Dlatego nadszedł czas, by uleczyć korzenie, zamiast przycinać co raz to nowe uschnięte gałęzie.

Cytat: east
Taki w założeniu miał być Internet - intuicyjnie naturalny . I do tego trzeba powrócić.
Dokładnie.

Cytat: east
Wolny internet zaprowadzi nas w końcu do naturalnego połączenia się w sieć ekosystemu całej Planety - taki jest cel Internetu cyfrowego jaki znamy wg mnie.
Trzeba tylko uważać, by Internet nie stał się dla nas Matrixem - kolejną iluzją, która zasłania nam prawdę. Bo tak właściwie to skąd pochodzi cała wiedza zgromadzona w Internecie? Ze świata rzeczywistego. A tam jest jej jeszcze więcej, bo jeszcze nie wszystko zostało przeniesione do Internetu. Nie wszystko też jest do niego dopuszczane. Nadal istnieją rzeczy, które są ukrywane i cenzurowane. Badając korzenie nauki natrafiam na taką cenzurę co rusz. Można by nawet stwierdzić, że wszystko, co zostało napisane po XIX wieku jest mydleniem oczu i sprowadzaniem naukowców na manowce. I można znaleźć wskazówki sugerujące, że to nie dzieje się przypadkowo, lecz ktoś robi to celowo, by to wszystko ukryć przez zaciemnienie.
Ale choćby nie wiem jak się starali ukryć prawdę, to nie są w stanie, ponieważ źródłem wszelkiej naszej wiedzy o świecie jest sama Natura! A ona się przed nami nie ukrywa. Załóżmy, że Franek coś wie i nie ukrywa tego. Powiedział o tym Józkowi, a Józek postanowił zatrzymać to w tajemnicy i ukrywać przed innymi. Ale co to za tajemnica, jeśli każdy może pójść do Franka i poznać prawdę od niego, z pominięciem Józka? ;-J To samo dotyczy wiedzy ukrywanej przez różne spiskowe organizacje. Ich problem polega na tym, że nie mają wcale monopolu na tę wiedzę i istnieje źródło tej wiedzy, które jest nadal jawne: Natura. Więc dlaczego nie pominąć pośredników i nie zacząć czytać u samego źródła? ;-> Kto ma oczy do patrzenia, niech patrzy ;-J
« Ostatnia zmiana: Luty 23, 2012, 12:20:54 wysłana przez SasQ »
Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  :-)
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane

Offline Dan el

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #41 dnia: Luty 23, 2012, 14:23:33 »
Szczerze mówiąc podejrzewałem, że tak to odbierzesz, lekko z wyższa :), ale mnie to nie razi. rozumiem to.
Oczywiście zgadzam się, z tym co mówi o Tobie East, z tym, że wyglądasz poza swój nos oraz z tym nadawałbyś się na admina przyszłych systemów, widać że masz zdolność pojmowania 'istoty rzeczy'. Muszę też przyznać się do błędu, nie chciałem abyś czuł się gdzieś zaszufladkowany, sam tego bardzo nie znoszę więc przepraszam. Może podświadomie gdzieś mnie poniosło, jak mówisz może gdzieś w filmowe realia.. ale czy sięgając tam, poszedłem za daleko ?

Sasq:
Cytuj
'Nie ma żadnej barykady. Masz trochę dziwne wyobrażenia o adminach, wzięte chyba z filmów o złych adminach broniących systemu i dobrych hackerach walczących z systemem. (..) Celem każdego dobrego administratora sieci/systemu jest dbanie o jego integralność i bezpieczeństwo jego użytkowników. '
To jasne, że admin i haker, jako funkcje, są czymś prawie identycznym. Dziedziną są w niej pieniądze. Wartości tych funkcji to Etyka o których Ty mówisz. To zależy od pojedyńczego procesora jakie wartości przyjmuje. To zależy od pojedyńczego człowieka jaką obiera drogę. We wcześniejszym poście miałem na myśli adminów którzy sprzedali się za pieniądze ( w przeciwieństwie do Ciebie) i hakerów (nie crackerów, błąd implikacji nie występuje) którzy nie robią włamów dla pieniędzy albo zabawy, tylko po to aby system był wolny, taki jaki miałbyć od początku ( ktoś kto poświęca swoje bezpieczeństwo dla wolności użytkowników). Może masz racje, może jednak nic nie wiesz, a może za Twoimi plecami właśnie ten film się kręci.. To że znałeś kilku adminów to jeszcze niczego nie dowodzi, to tak jakbyś znał kilku policjantów i mówił, że nie ma korupcji na ulicach...

Sasq:
Cytuj
'Widzisz, wardriving jednak nie do końca jest etyczny. Ludzie sobie stawiają sieci bezprzewodowe i chcą z nich korzystać, w sposób niezawodny.'
Prawdziwą ideologią Wardriving'u jest wchodzenie do sieci 'przez otwarte dzwi' bez pukania, zazanczenie sieci czyli 'dzień dobry, tu jest otwarte, może powinno się coś z tym zrobić?' poczym wyjście z niej bez kradzieży, oraz niszczenia danych. Ma to na celu zwiększenie ochrony, czytaj niezawodności;]

Sasq:
Cytuj
'Nierzadko jednak administrator działa w imieniu całej grupy takich "zwykłych użytkowników", by chronić ich interesy, jeśli sami nie są w stanie (bo np. nie znają się na bezpieczeństwie sieciowym, czy działaniu systemów). Podobnie czasami hackerzy działają w imieniu użytkowników - patrz np. aktaki Anonimowych na serwery rządowe jako protest przeciw ACTA i dymaniu obywateli. Zauważ pewien schemat łączący obie te sytuacje: w obu przypadkach osoba mająca większe pojęcie o systemie działa w imieniu osoby wiedzącej mniej, ponieważ ta druga posiada niewystarczającą wiedzę, by podjąć skuteczne działania. Więc moim rozwiązaniem dla takich użytkowników jest po prostu jednak zwiększać swoją wiedzę i świadomość, by także oni mogli skutecznie działać, zamiast tylko bezsilnie czekać, aż ktoś ich uratuje lub wydyma. Bo najłatwiej zwalać winę za swoje niepowodzenia na innych (hackerów czy adminów), zamiast samemu wziąć się do roboty ;-J'

Zgadzam się, właśnie to chce cały czas zaznaczyć. Admini, hakerzy lub inni 'oświeceni' powinni być przy tej okazji przewodnikami dla ludzi którzy chcą zwiększaść swoją wiedzę i świadomość, którzy ruszyli tylek z miejsca. Zresztą uważam, że ta zasada jest konieczna nie tylko w internecie ale również w rzeczywistości... czasem poprostu ciężko jest przebrnąć przez muł i śmieci informacyjne jakie przewidział system.

Cytuj
Cytuj
'Jedni i drudzy dbają o swoje bezpieczeństwo.'
'Przy czym admini dbają dodatkowo o bezpieczeństwo swoich użytkowników, ponieważ nie potrafią oni zadbać o to sami. Gdyby potrafili, coś takiego, jak admin, nie byłoby im potrzebne.'

Prawda jest taka, że to system jest źle zbudowany. Trzeba było go od początku zaprojektować tak aby każdy był bezpieczny. To tak samo jak w życiu, porównanie admina do policjanta, można nadużywać do woli. Gdyby ludzie mieli co jeść nie musieli by kraść, nie było by policjantów. Gdyby rządy były otwarte ludzie nie musieli by wychodzić na ulice, nie było by tajnych organizacji przeciw rządowych. Gdyby nie to co nazywamy demokracją... sytuacja internetu, jest dla mnie jakby projekcją w skali, tego co dzieje się w realności we wszystkich dziedzinach życia, dlatego ktoś to nazwał globalną świadomością. Według mnie kluczem do zrozumienia będzie właśnie internet, kluczem do wyzwolenia będzie właśnie on.. o tym chce w moich postach powiedzieć.

Cytuj
'Powiedzmy, że ktoś , zupełnie za darmochę, tak jak Open Source (linux), udostępnia narzędzie. Przecież nie oznacza to, że będzie zdychał z głodu, bo dzięki swojej wiedzy, dopiero na tej otwartej platformie (którą rozumie jak nikt inny), może udostępniać unikalne rozwiązania zaprojektowane pod użytkownika unikalnego, odbiorcę indywidualnego i jego potrzeby. Dzięki temu, że stał się sławny za udostępnienie darmowego i skutecznego rozwiązania, zyskał najcenniejszą rzecz jaką można uzyskać na tym świecie - ZAUFANIE... oraz rozpoznawalność.'
Cytuj
'Oczywiście, zgadzam się z tym i popieram ;-) Właśnie tak bym widział rozwój takiej otwartej, rozproszonej wyszukiwarki. Jednak zaufaniem i rozpoznawalnością się nie najem, jak już wspomniałem powyżej ;-) Ten problem też trzeba jakoś rozwiązać.'
kolejny błąd systemowy.

East:
Cytuj
Wolny internet zaprowadzi nas w końcu do naturalnego połączenia się w sieć ekosystemu całej Planety - taki jest cel Internetu cyfrowego jaki znamy wg mnie.
I oby tak się stało :D


Chce jeszcze dodać, że serio chodzi mi o to samo Sasq, choć zwracam Ci uwagę i może podchodzę do tego inaczej. Wiem gdzie jest 'istota rzeczy' dlatego niektóre z Twoich akapitów są dla mnie inspiracją :)
« Ostatnia zmiana: Luty 23, 2012, 14:50:02 wysłana przez Dan el »

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 615
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #42 dnia: Luty 23, 2012, 17:29:57 »
Sasq:
Cytuj
Cytuj
'Nierzadko jednak administrator działa w imieniu całej grupy takich "zwykłych użytkowników", by chronić ich interesy, jeśli sami nie są w stanie (bo np. nie znają się na bezpieczeństwie sieciowym, czy działaniu systemów). Podobnie czasami hackerzy działają w imieniu użytkowników - patrz np. aktaki Anonimowych na serwery rządowe jako protest przeciw ACTA i dymaniu obywateli. Zauważ pewien schemat łączący obie te sytuacje: w obu przypadkach osoba mająca większe pojęcie o systemie działa w imieniu osoby wiedzącej mniej, ponieważ ta druga posiada niewystarczającą wiedzę, by podjąć skuteczne działania. Więc moim rozwiązaniem dla takich użytkowników jest po prostu jednak zwiększać swoją wiedzę i świadomość, by także oni mogli skutecznie działać, zamiast tylko bezsilnie czekać, aż ktoś ich uratuje lub wydyma. Bo najłatwiej zwalać winę za swoje niepowodzenia na innych (hackerów czy adminów), zamiast samemu wziąć się do roboty ;-J'

Dan el

Cytuj
Zgadzam się, właśnie to chce cały czas zaznaczyć. Admini, hakerzy lub inni 'oświeceni' powinni być przy tej okazji przewodnikami dla ludzi którzy chcą zwiększaść swoją wiedzę i świadomość, którzy ruszyli tylek z miejsca. Zresztą uważam, że ta zasada jest konieczna nie tylko w internecie ale również w rzeczywistości... czasem poprostu ciężko jest przebrnąć przez muł i śmieci informacyjne jakie przewidział system.
I tu dotykamy czegoś bardziej ogólnego .
Użytkownicy nie znają się na zagrożeniach w sieci tak, jak np. Admini czy hakerzy, ale z kolei Wy nie znacie się na prawie, a ktoś sie zna lepiej itd. W sieci istnieje symbioza, współpraca, współ-ochrona ( a najbardzej ogólnie : współ-czucie ). Nawet zupełnie pozornie "bezużyteczny" user to w swojej masie - wielka moc. Zauważcie, ze to demonstrujące społeczeństwo nadało Anonimowym moc i znaczenie siły quasi "politycznej". Tak to działa w demokracji bezpośredniej.
Każdy jest w czymś dobry . Liczy się efekt synergii.
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: 04 lipca 2012 - Europarlament pogrzebał ACTA
« Odpowiedź #43 dnia: Lipiec 04, 2012, 22:48:44 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kZOK-O15li8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=kZOK-O15li8</a>

ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) - międzynarodowe porozumienie dotyczące walki z naruszeniami własności intelektualnej. Negocjowane w sekrecie, zostało ujawnione przez WikiLeaks w 2008 roku przed głosowaniem w Parlamencie Europejskim. Pełna wersję udostępniono w 2010. Odzew społeczeństwa był ogromny i nastąpił koniec negocjacji po jej piątej rundzie. Pierwsi do negocjacji przystąpili: USA, UE, Japonia, i Szwajcaria.

04 lipca 2012 - Europarlament pogrzebał ACTA

Parlament Europejski odrzucił międzynarodową umowę o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi (ACTA). Zdecydowana większość eurodeputowanych głosowała przeciwko kontrowersyjnej umowie, która - zdaniem krytyków - ogranicza korzystanie z internetu.

ACTA została odrzucona przeważającą ilością głosów.
478 posłów było przeciwko, 39 głosowało za przyjęciem umowy.
Pozostali (głównie z grupy EPP i ECR) wstrzymali się od głosu.   (...)

Kiedy idziesz za głosem zwykłych ludzi, mówią, że jesteś populistą,
a kiedy ulegasz lobby przemysłowemu, mówią, że zachowujesz się odpowiedzialnie

- David Martin brytyjski eurodeputowany

Więcej:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/europarlament-pogrzebal-acta,262755.html
http://www.rp.pl/artykul/796028,908227-Parlament-Europejski-odrzucil-umowe-ACTA.html

[div style="border: 2px inset blue;"][/div]

Katarzyna Szymielewicz, prezes fundacji Panoptykon,  o odrzuceniu przez Parlament Europejski umowy ACTA:
"Ważne jest, żeby podkreślać, że nie chodziło tylko o tę umowę, ale o nową filozofię regulowania internetu. Taką, która uwzględnia użytkownika na pierwszym miejscu. Dzisiejsze głosowanie stało się znakiem dla wszystkich, że taką filozofię parlamentarzyści przyjęli. Z tego cieszymy się najbardziej, bo na niej powinniśmy budować kolejne kampanie, kolejne tematy, których walka z ACTA była tylko przyczółkiem. (...)

Więcej... http://wyborcza.pl/1,91446,12069224,Szymielewicz__zwyciestwo_ws__ACTA___przyczolek_kolejnych.html#ixzz1zgnhrco4

« Ostatnia zmiana: Lipiec 04, 2012, 22:55:15 wysłana przez Leszek »

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 615
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #44 dnia: Lipiec 05, 2012, 09:22:15 »
Cytuj
Dzisiejsze głosowanie stało się znakiem dla wszystkich, że taką filozofię parlamentarzyści przyjęli. Z tego cieszymy się najbardziej, bo na niej powinniśmy budować kolejne kampanie, kolejne tematy, których walka z ACTA była tylko przyczółkiem

Tak.
Zatem zamiast gadać po próżnicy "zrobiłem" petycję i zbieram podpisy przeciwko kolejnym pomysłom odebrania ludziom ich wolności. Tym razem chodzi o zmianę uprawnień sanepidu i rzeczywiście obowiązkowe szczepienia.

http://www.avaaz.org/en/petition/Stop_oligatory_vaccination_the_new_law_in_Poland_and_elswhere/

Zapraszam do podpisywania się, ale również do uwag i współredagowania.
Coś dodać ? Coś ująć  ?
Może ktoś coś doradzić ?

Od 2go Lipca, kiedy petycja została ogłoszona podpisały się 74 osoby. To niby niewiele osób, ale tylko w dniu dzisiejszym od rana do tej chwili przybyło 25 osób i krzywa rośnie ;D
Później trzeba będzie zwyczajnie dostarczyć petycję do Prezydenta i mam nadzieję, że Avaaz w tym pomoże .
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #45 dnia: Lipiec 05, 2012, 10:03:13 »
"zrobiłem" petycję i zbieram podpisy przeciwko kolejnym pomysłom odebrania ludziom ich wolności. Tym razem chodzi o zmianę uprawnień sanepidu i rzeczywiście obowiązkowe szczepienia.
http://www.avaaz.org/en/petition/Stop_oligatory_vaccination_the_new_law_in_Poland_and_elswhere/

Zapraszam do podpisywania się, ale również do uwag i współredagowania.
Coś dodać ? Coś ująć  ?
Może ktoś coś doradzić ?

Super East! :)

Zobacz też tutaj:
Apel do Senatorów Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie... ogólnie szczepień:
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,427.msg7770.html#msg7770

Pozdrawiam! :)

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 615
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Internet w stanie wrzenia...
« Odpowiedź #46 dnia: Lipiec 05, 2012, 13:18:06 »
Dodałem trochę treści po Polsku i te linki z Apelu .. :D Pozdro
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...