Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kłamstwo (szeker, שקר)  (Przeczytany 7233 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
JAN
Gość
« : Kwiecień 05, 2012, 00:06:02 »


Największe kłamstwo wszechczasów






Zamiast wstępu

"Badania porównawcze dowodzą, że autentyczne źródła z jakiegokolwiek okresu niewiele mają wspólnego z ich interpelacją w późniejszych kompilacjach, lecz właśnie te zafałszowane zapożyczenia stanowią podstawę systemu nauczania.

Po powstaniu żydowskim w Jerozolimie w I wieku n.e. Rzymianie spalili podobno wszelkie archiwa (publiczne i prywatne) dotyczące pochodzenia Jezusa z królewskiego rodu Dawida. Okazało się jednak, że nie wszystkie dokumenty uległy zniszczeniu i że przetrwały w rękach królewskich spadkobierców, którzy swoje mesjanistyczne dziedzictwo przenieśli z Ziemi Świętej na Zachód. Zwano ich desposynami (spadkobiercami Pana), a władze rzymskie skazały ich na ścięcie mieczem. Juliusz Afrykańczyk pisał w 200 roku n.e., że wyrok nadal formalnie obowiązywał, aczkolwiek potomkowie desposynów uparcie kultywowali dynastyczne tradycje.

Po upadku imperium rzymskiego, mimo oporu rodu i wyznawców konkurencyjnego nazaretańskiego Kościoła Jezusa, prześladowania kontynuował nowo powstały Kościół rzymski.
Kościół Jezusa konsekwentnie i otwarcie odżegnywał się od rzymskiej interpretacji niepokalanego poczęcia i zmartwychwstania, głosząc, że religią należy opierać na naukach Jezusa, a nie na oddawaniu czci jego osobie.

Co więcej - twierdził, że roszczenia biskupów Rzymu do dziedzictwa po apostołach są bezprawne, ponieważ zgodnie z ich interpretacją zostały im przekazane przez Piotra, pierwszego biskupa Rzymu.

Tymczasem Piotr nigdy nie piastował takiego urzędu ani w Rzymie, ani gdziekolwiek indziej.

Potwierdza to nawet kościelna Konstytucja apostolska, w której czytamy, że pierwszym biskupem Rzymu był brytyjski książę Linus (syn Caractacusa Pendragona), którego na to stanowisko wyznaczył święty Paweł w 58 roku n.e., czyli jeszcze za życia Piotra.

W średniowieczu poparcie dla desposynów wzrosło tak bardzo, że założyli oni wielkie celtyckie królestwa w Brytanii i Europie. Jednak wciąż byli nękani przez papieży, którzy zdawali sobie sprawę, że póki trwa prawdziwa dynastia króla Dawida, ich własne uzurpowane apostolskie dziedzictwo nie ma racji bytu. W owych czasach Kościół zdołał utrwalić swą mesjanistyczną supremację w Galii, lecz w późniejszym okresie doszło do konfrontacji z Zakonem Templariuszy, strażników Świętego Grobu, a także z innymi grupami, popierającymi prawdziwą linię rodową zwaną Sangreal (królewska krew świętego Graala). W wyniku tego powstał wsławiony okrucieństwem Święty Urząd (katolicka inkwizycja), bo Kościół katolicki w Rzymie mógł przetrwać tylko poprzez zdławienie niezależności dynastii świętego Graala.

Mijały stulecia, a wraz z upływem czasu spisek coraz bardziej się umacniał. Dlatego tak wiele ważnych ksiąg nie weszło w skład Nowego Testamentu; dlatego tradycja dworu Artura była potępiana przez biskupów; dlatego dzieła Merlina zostały umieszczone na indeksie podczas soboru trydenckiego w latach 1545-1563 i dlatego królowie z rodów Merowingów i Stuartów byli tępieni i zrzucani z tronów. Wiele rozpatrywanych z osobna zdarzeń historycznych było w rzeczywistości kolejnymi etapami represyjnych działań.

Oficjalne stanowisko Kościoła najlepiej wyraża deklaracja aleksandryjskiego biskupa Klemensa. Po wykluczeniu fragmentu Ewangelii świętego Marka napisał: „Nie wszystkim należy ujawniać całą prawdę". W tym stwierdzeniu czyni rozróżnienie między „prawdziwą prawdą" a „prawdą zgodną z wiarą". Ta druga, ma się rozumieć, jest ważniejsza. Usunięty fragment Ewangelii Świętego Marka (nadal znajdujący się poza tekstem kanonicznym) wyraźnie stwierdza, że Jezus i Maria Magdalena byli małżeństwem.

Kiedy podczas soboru kartagińskiego w 397 roku n.e. ustalono kryteria wyboru ewangelii do zestawu kanonicznego, ustalono najpierw, że muszą one być pisane w imieniu dwunastu pierwszych apostołów. Mateusz był oczywiście apostołem, podobnie jak Jan, ale ani Łukasza, ani Marka nie wymieniano wśród pierwszej dwunastki. Z drugiej strony Tomasz był apostołem, tymczasem jego ewangelia została wykluczona.

O wiele ważniejsze natomiast okazało się drugie kryterium, według którego dokonano doboru ewangelii. Zasada ta nosiła wyraźne znamiona dyskryminacji płciowej, eliminowała bowiem wszystko, co wzmacniało status kobiet w kościele. Nauka kościelnej dyscypliny głosi bowiem: „Nie zezwala się kobietom przemawiania w kościele (...) nie mają też prawa pełnienia funkcji męskich (...) albowiem głową kobiety jest mężczyzna".

Starając się unieważnić małżeński status Jezusa, Kościół ze strachu przed kobietami wprowadził zasadę celibatu kapłanów, która w 1138 roku stała się nakazem, obowiązującym do dziś.
Ale nie wynika on wcale z tekstu Biblii. Wręcz odwrotnie - święty Paweł w liście do Tymoteusza pisał, że biskup powinien się ożenić i mieć dzieci, bo mężczyzna znający codzienne życie i zmuszony troszczyć się o własną rodzinę o wiele lepiej przysłuży się Kościołowi."


[Sir Laurence Gardner: fragment książki "Potomkowie Dawida i Jezusa"]



____________________________________________




1. Wielkanoc




Korzeniami tkwi WIELKANOC  w pogaństwie. Chociaż ma upamiętniać zmartwychwstanie Jezusa, związane z nim zwyczaje są niechrześcijańskie. Na przykład o popularnym „zajączku wielkanocnym" inna encyklopedia mówi: „Zając to symbol pogański, który zawsze był wyobrażeniem płodności" (The Catholic Encyclopedia).

Powszechnie uważa się, że Wielkanoc upamiętnia zmartwychwstanie Chrystusa, tymczasem wiarogodne źródła łączą to święto z obrzędami religii pogańskiej.

Jak informuje pewien słownik, Wielkanoc była "pierwotnie świętem wiosny na cześć teutońskiej bogini światła i wiosny, znanej w języku Anglosasów jako Eastre" lub Eostre (The Westminster Dic-tionary of the Bibie).

Inne dzieło zawiera następującą konkluzję: "W Nowym Testamencie nie ma żadnej wzmianki o świętowaniu Wielkanocy" (Encyclopczdia Britannica, wydanie 11). Pierwsi chrześcijanie nie obchodzili Wielkanocy.


W The Encyclopcedia Britannica czytamy:
„Ani w Nowym Testamencie, ani w pismach Ojców apostolskich nie ma żadnej wzmianki o obchodzeniu Wielkanocy. Pogląd, że jakiś okres miałby być szczególnie święty, był obcy pierwszym chrześcijanom" (1910, t, VIII, s. 828).

W Słowniku mitów i tradycji kultury W. Kopalińskiego pod hasłem „Wielkanoc" można przeczytać: „Chrześcijaństwo wyparło szereg pogańskich świąt wiosennych, ale zachowało wiele zwyczajów świątecznych, nadając im odmienną symbolikę" (Warszawa 1985, s. 1276).

W książce Alexandra Hislopa The Two Babylons (Dwa Babilony) podano następujące wyjaśnienie: „Co oznacza sam wyraz Easter [angielski odpowiednik polskiego [„Wielkanoc"]? Nie jest to nazwa chrześcijańska.

Od razu rzuca się w oczy jej chaldejskie pochodzenie. Easter to nic innego jak Asztarte, jeden z tytułów Beltis, "królowej nieba", której imię, (...) znalezione przez Layarda na pomnikach asyryjskich, brzmiało Isztar. (...)

Takie są dzieje Wielkanocy. Popularne zwyczaje związane dziś z tym świętem wystarczająco potwierdzają historyczne świadectwo jego babilońskiego pochodzenia. Gorące, oznaczone krzyżem bułki w Wielki Ratek oraz kraszanki na Paschę, czyli Wielkanoc, były częścią składową zarówno obrzędów chaldejskich, jak i dzisiejszych" (Nowy Jork 1943, ss. 103, 107, 108;).


PISANKA - Zwyczaj malowania jaj narodził się w Persji. Pierwsze pisanki pochodzą sprzed co najmniej 5 tys. lat W procesie chrystianizacji pisankę włączono do elementów symboliki wielkanocnej.
Najstarsze pisanki pochodzą z terenów sumeryjskiej Mezopotamii. Zwyczaj malowania jajek znany był w czasach cesarstwa rzymskiego. Dawniej zdobieniem jaj zajmowały się wyłącznie kobiety, mężczyźnie wówczas nie wolno było wchodzić do izby. Jeśliby się tak zdarzyło, odczyniano urok, który intruz mógł rzucić na pisanki.

Początkowo Kościół zabraniał jedzenia jajek w czasie Wielkanocy. Zakaz został cofnięty w XII wieku, konieczne jednak było odmówienie przed posiłkiem specjalnej modlitwy. Wynikało to z dążenia do rozdzielenia tradycji Kościoła od obrzędowości pogańskiego święta związanego z kultem zmarłych, w których jajko - początek nowego życia - odgrywało ważną rolę. Jajka zdobiono w celach magicznych. W ludowych wierzeniach zwyczaj ten uważany był za jeden z warunków zapewnienia ciągłości świata.



______________________________________________



Dekoracja starosłowiańskich pisanek,
ich symbolika i znaczenie

Dobrosław Wierzbowski
[fragmenty]



Irańskie [perskie] motywy słoneczne  na Złotej Tarczy Słońca- Sassanid silver plate of a Simorgh (Sēnmurw), 7-8th c. CE  (Słoneczny Ptak)
xvar, xvarnah – to po irańsku „słońce” – słowiański bóg słońca Swar, Swarog, jego syn Swarożyc – słoneczny skwar

Wielkanocne pisanki i malowanki na jajach i wydmuszkach mają swoją genezę w starosłowiańskich (przedchrześcijańskich) kultach. Są jeszcze jedną pradawną tradycją, którą chrześcijaństwo w swojej mądrości przyjęło, by skuteczniej wiązać nową prawdziwą wiarę, z dawnymi świątecznymi obrzędami – zastępując niejako dawne ryty nowymi treściami.

Jajo było powszechnym przedmiotem wotywnym dla bogów, jak i atrybutem świąt słowiańskich. Jajo – dar, jego symbolika dla Słowian, łatwość dekorowania twardej i jednocześnie łatwo chłonącej barwniki skorupki, było traktowane przez Słowian jako specjalne medium w kontaktach z duchami i bogami. Pospolitym ludowym zwyczajem było także lepienie wapiennych, bogato dekorowanych pisanek w kształcie jaja jeszcze w XIX w.
Według starego perskiego mitu, jednego z wielu o stworzeniu świata, do dziś obecnego w mitologii Indii i Słowian, ze złotego słonecznego jaja narodził się Bóg najwyższy – nie było niewiasty, aby mogła porodzić.

Jajo symbolizowało: początek wszechświata, elipsę słoneczną, życie, Drzewo Życia (Drzewo Drzew, Drzewo Świata), witalność, wigor, długie życie. Zgodnie z niektórymi bajami – świat ma kształt złotego jaja i stoi na kurzej stopie. Zatem dekorowanie jaja miało specjalne miejsce w obrzędowości słowiańskiej, a sposoby dekorowania słowiańskich pisanek można podzielić na dwie kategorie:

1) symbole odnoszące się do kosmicznych sił i mocy przyrody
2) symbole zaklinające, odnoszące się bezpośrednio do kultu bogini (boga) losu i wyroków nieba
– Mokoszy-Makosza (Baby Jagi), lub lecznicze (Jagodowa Baba – Chorzyca).

Symbole odnoszące się do kosmicznych sił przyrody – składają się na nie: symbole kosmiczne, solarne, oraz personifikujące prawa, siły przyrody i jej atrybuty.
Tu należy poczynić pewne wprowadzenie. Religia słowiańska jest pochodną religii staroperskiej, zwłaszcza w jej scytyjsko-sarmackim wydaniu. Według religii staroperskiej bóstwo, Bóg najwyższy Ahura Mazda – odpowiednik słowiańskiego Boga Bogów, stwórcy świata – Swąta, był bogiem światła, światłości, świętości i czystości, zatem przedmiotem kultu u Persów, jak i Słowian, były przede wszystkim źródła światła: słońce, księżyc i „nigdy niegasnący” ogień.

U Zaratustran najwyższym kultem otoczone było światło, które w ciemności świeci – czyli księżyc i niegasnący ogień, ciemność bowiem u Persów symbolizowała piekło i podziemie. Złoty kolor jaja odsyła nas do kultu solarnego – Persowie, Scytowie i Sarmaci byli mistrzami i wielbicielami złota, właśnie ze względu na kult słońca.

Kapłani Zaratustry odziani są w białe święte czapki – biały kolor u dawnych Persów i Słowian uważany był za święty, też – kolor żałobny. Przed chrześcijaństwem Słowianie grzebali (spalali w „świętym ogniu”) swoich zmarłych, odziani w białe szaty pogrzebowe – welony – jak to do dziś czyni się w Indiach. Sama nazwa „welon” nawiązuje do słowiańskiego boga zaświatów i podziemia, Welesa.

W czasie, gdy Słowianie z Ukrainy migrowali do Europy (kultura kijowska), w Persji panowała dynastia Sassanidów – jej godłem były słońce i księżyc. Jedna z dynastii perskich właśnie od kultu nazywała siebie księżycową – czciciele księżyca. W dawnym Iranie [Persji] synowie królewscy zwani byli księżycami, dlatego w staropolszczyźnie „syn” to „księżyc”, imię Mieszko od księżyca pochodzi, tj. miesiąca.

Księżyc – syn, książę; Bożyc – syn Boży, syn Boga – bo się z życi narodzili: „żyć” to łono – daje życie.

Dalekie echo kultu lunarnego przejawia się w postaci specjalnego słowiańskiego upiora: Księżycowego Księcia Upiorów (Księżycowego Księcia Kurhanów); „Król Upiór, Król Kurhanów, (władca) nie wysłuchanego dotąd świata Upiorów…’’


Tej właśnie postaci poświęcił swój poemat „Król Duch” Juliusz Słowacki.


"…Ja, Her Armeńczyk, leżałem na stosie
Trupem… przy niebios jasnej błyskawicy.
Kaukaz w piorunów się ciągłym rozgłosie
Odzywał do ech ciemnej okolicy;
Niebo sczerniało… ale świeciło się
Grzmotami… jak wid szatańskiej stolicy…
A ja, świecący od ciągłego grzmota,
Leżałem. – Zbroja była na mnie złota.
…I ucztowaliśmy w zamku wygodnie;
Swityna własne nam służyły misy,
Stągwie, kobierce, czary i pochodnie,
I krwią cuchnące wonnych ław cyprysy.
Czary nam do rąk podawały Zbrodnie –
Widma… w płaszczach z krwi, z zielonymi rysy,
Stojące z boku upiory czerwone,
Wyraźne… a gdyś spojrzał wprost – zniknione.
…Śpijże, mój kształcie pierwszy… z ducha zdjęty…
Świecący w dali jak księżyc na nowiu;
Upiorny… za krew wylaną przeklęty…
W koszuli z drutów i w czepcu z ołowiu.
Klątwa na ciebie! jak na dyjamenty,
Na bazaltowe kolumny w pustkowiu
Pierwszej natury – z ducha budowane,
W ciemność i w chmury, i w piorun ubrane…"



Po tym wprowadzeniu możemy przejść do prezentacji słowiańskich motywów dekoracyjnych.
To przede wszystkim romb – częsty motyw na pisankach, jak i w całej dekoracji słowiańskiej; zgodnie z tradycją scytyjsko-sarmacką występował regularnie i często.

Romb symbolizuje: właśnie jajo i to samo, co jajo – życie, Drzewo Życia (Drzewo Drzew, Drzewo Świata), witalność, wigor, długie życie. Kształt jaja (rombu) symbolizuje elipsę – po której kroczy przez rok słońce; słowiańskie symbole kalendarza wpisywane były w romb. Jeśli proste rombu przedłużymy, otrzymamy podstawowy słowiański symbol solarny: słońce (przedłużone proste to słoneczne promienie).

Poniżej przedstawienia solarnych symboli słowiańskich – symbole słońca, światła i bóstwa. Niektóre z nich bez problemu rozpoznamy w sztuce staroperskiej.



Słowiańskie symbole solarne: słońce i gwiazdy
– symbolizują słońce, Boga, boży blask.
Słowiańskie symbole solarne są tworzone na bazie rombu
– symbolu życia, kalendarzowego roku, Drzewa Życia.


A oto inna grupa motywów – kosmosu, sił i mocy przyrody; ich umieszczanie miało magiczną moc – symbole miały przenieść to, co symbolizują, na świętującego.


Słowiański symbol kosmiczny – u góry słońce (Niebo),
w środku ptak ( Ziemia), u dołu korzenie (Podziemie).


Słowiański symbol czasu – cztery pory roku
wpisane w romb – rok kalendarzowy, dwie
z nich dostatnie.


Słowiański znak “kurza łapka”
– symbol płodności i urodzaju.


Scytyjsko-sarmacki symbol płodności i urodzaju
– baranie rogi; dla irańskich pasterzy symbol oczywisty,
lecz u Słowian w Europie traci na znaczeniu
i przekształca się w „kurzą łapkę”.


Roślina – symbol odradzania się, zmartwychwstania,
nieśmiertelności.


Kłos – symbol bogatych, urodzajnych plonów,
pełnej spiżarni.


Promienie słoneczne padające na ziemię, także las
– znak bogów – Sima i Siemy – bogów Ziemi (siema – ziemia).
Symbol ziemi karmiącej i rodziny – siemja (rodu),
ciepła rodzinnego, domowego gospodarstwa, dobytku.
Siedem (siem) jest liczbą bogów Ziemi; znak składa się
z siedmiu elementów. Także symbol zasiewu, wysiewu.


Barwinek – symbol wiecznej miłości, stałości
w uczuciach, małżeństwa.


Gęsia stopa – uwaga! Znak ostrożności.


Jabłoń – symbol wiedzy, umiejętności, owoców trudu.


Sosna – symbol śmiałości, progresu, siły, zdecydowania.


Słonecznik – solarny symbol męskości, lata, ciepła,
uduchowienia, osiągnięcia wytyczonego celu.


Jeleń – symbol przywództwa, zwycięstwa, radości,
męskości, zwinności, gracji.


Kurza stopa – symbol dobrej rady, opieki nad potomstwem.


Niedźwiedzia łapa – symbol opieki, macierzyństwa,
ducha opiekuńczego, ducha rodzinnego.


Pszenica – symbol ogniska domowego, rodu
– klanu, ziemi, domu, ducha rodziny.


Wąż – symbol nagłych wypadków, transformacji,
zmian życiowych.


Koło – symbol dopełnienia, jedności, kontynuacji,
cyklów natury, zwycięstwa nad ciemnością.


Miandyr – symbol ukrytej drogi, ukrytych rzeczy,
ochrony, ogrodzenia.


Wszechświat – symbol cudu, ogromu, szacunku, pokory,
zaufania. Kropki u Słowian symbolizują gwiazdy.


Pies – lunarny symbol ochrony przed złem,
duch opiekuńczy dobytku.


Wierzba – symbol urody, piękna, seksualności,
bogactwa, zdrowia.


Róża – solarny symbol przeznaczenia, losu,
woli bożej, doskonałości, nadziei, słońca,
elegancji, męskiego działania.


Osobną grupę motywów dekoracyjnych stanowią motywy kultu bóstwa Makoszy.
Makosz lub Mokosza (gdzie indziej para Makosz-Mokosza), rus. Baba Jaga – bogowie Źrzebu – Losu i Wiergu – Wyroków Nieba. Od nich pochodzi mąka, mącenie-mieszanie, mokry-lepki. Makosz – ten, który przepowiada. Ten, który plącze i przeplata w mowie – mącenie, matactwo. Makosze pokazują ludziom ich los w sposób powikłany, niejednoznaczny. Wikłają też los w sposób dosłowny – bowiem wyplatają Materię Świata – Baję.
Bogowie wyplatają Baję – los prawdziwy, ludzie plotą i fantazjują, nie mając wglądu w sprawy bogów – tworzą bajki. Makosze oprócz wieszczenia są w stanie odmienić ludzki los. Są opiekunami pająków, te bowiem są mistrzami przędzenia nici. Ulubieniec Mokoszy – Pająk Mokrzak – spoczywa na jej piersi i z jej polecenia zabija lub wraca życie, odwraca wierg (los-wyrok), sprowadza szczęście lub nieszczęście na człowieka.
Współczesny przesąd, że zabijanie pająków przynosi nieszczęście, jest echem kultu Mokoszy. Wszak możemy narazić się na zemstę Mokoszy i jej pająka. Ludowe wyplatanie ozdobnych pająków z malowanego suszu – oprócz funkcji estetycznej – ma również funkcję magicznego zaklinania rzeczywistości – przypodobania się Mokoszy.

Od Makosza jest mak – halucynogenny, dobry do wieszczenia. Wierg – los – Wieszcz – przepowiadacz przyszłości; kosz – wyplatane naczynie, kosy – (rus.) warkocz pleciony.

Do Mokoszy należy Drzewo Życia i pisanki ze względu na wspomniane powiązanie z losem. Baba Jaga-Makosza mieszka w domku (świątyni) na kurzej stopie. Scytyjski i sarmacki symbol płodności i urodzaju – jego rysunek przypomina wyglądem kurzą nogę, a pojawiał się często w towarzystwie graficznych symboli Mokoszy (persko-scytyjska Tabiti) lub jej świątyni; został przez Słowian nazwany właśnie kurzą nogą. Przesąd, że zły los można odwrócić kreśląc w powietrzu kręgi właśnie kurzą łapką – to echo kultu Mokoszy. [...]



całość artykułu: http://bialczynski.wordpress.com/category/sztuka/page/5/

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Kwiecień 05, 2012, 00:47:52 wysłane przez JAN » Zapisane
bajka107
Użytkownik
**
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 43




Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Kwiecień 29, 2012, 22:41:17 »


Celibat kleru umożliwił akceptację pedofilii i homoseksualizmu. Oni doświadczają miłości niebiańskiej, która możliwa jest tylko między mężczyznami. Cała reszta ludzi doświadcza miłości fizycznej, zwykłej i  nie osiągniemy wyzwolenia. A pedofilia jest religijnym obowiązkiem, bo przecież dzieci nie są uznawane za osoby ludzkie (o tym pisał K.Wojtyła w "Osoba i czyn").

Religia r-k to majstersztyk. Każdy przecież wie, że człowiek rodzi się z "grzechem", nic nie zrobił, a już ma się z czego spowiadać. Ogłupianie ludzi na masową skalę. Powielanie kłamstw w końcu staje się prawdą.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
bajka107
Użytkownik
**
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 43




Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Maj 01, 2012, 16:44:47 »



Co może być największym kłamstwem wszechczasów, z punktu widzenia najdalszej historii Ziemi i ludzkości ?

"Kłamstwo, powtórzone wystarczającą ilość razy, staje się prawdą" -

Nie ma czegoś takiego. Dla ciebie coś będzie największym kłamstwem, a dla innego nie.

Polecam film "8 części prawdy"
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=8jiB21R5Z0Y" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=8jiB21R5Z0Y</a>

Jest bardzo pouczający.  myśli Jak komuś nie chce się go oglądać to powiem, że na oczach tłumu ludzi zostaje zastrzelony prezydent. Ci ludzie dali by się pokroić, że na własne oczy widzieli śmierć prezydenta. Okazuje się, że to nie był prezydent tylko sobowtór, a może zyje i jest ranny, agent jest terrorystą, a przestępcy robią złe uczynki z wielkich w ich mniemaniu powodów. A za kulisami tej inscenizacji są rzeczy, o których ludzie nie mają pojęcia.

Dla mnie największym kłamstwem, które ma wpływ na moje życie, to pojęcie dobra i zła. A już mówienie o "walce" dobra ze złem jest dla mnie kuriozalne.  bezradny
Na tym podziale opiera się wszystko. Można ludzi mordować, bo zrobili coś złego i można też gwałcić dzieci, bo pedofile robią to z miłości.  love2

Polecam zwrócić uwagę na fałszywych mistrzów. Ci dopiero robią ludziom wodę z mózgu.
Pozdrawiam  kochające buziaki

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
bajka107
Użytkownik
**
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 43




Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Czerwiec 17, 2012, 00:41:38 »


Czy dowiem się w końcu jakie jest największe kłamstwo wszechczasów myśli myśli

Zadziwiające jest, że nikt się nie wypowiada w tym wątku. bezradny Chyba lubimy być okłamywani, bo prawda czasami jest bolesna i niewygodna. Bo trzeba by było coś w nas zmienić.

Nie wiem jaki wpływ na moje życie mają "grube" kłamstwa, ale te mniejsze mają duży wpływ. Gdy dowiedziałam się, że mój przodek walczył w 1806 r. z Napoleonem pod Auerstadt w 12 Pułku Kirasjerów, to zaczęłam sprawdzać na ten temat informacje. I doznałam szoku, Buzia na kłódkę bo dowiedziałam się, że Napoleon miał 170 cm wzrostu, a ja myślałam, że on był niski. Był przeciętnego wzrostu jak większość mężczyzn w tamtych czasach. Był wyższy od Stalina (162), Putina (167), Wałęsy (169), Balzaca (157) i mnie (167).  jupi Gdy zrobiłam test na jakiejś imprezie, to wszyscy mówili, że Napoleon miał ok. 150 cm wzrostu. Więc nie tylko ja byłam niedouczona. Chichot

Takie małe kłamstewko, a jak zmieniło moje myślenie. Nie mam czasu, żeby wszystko sprawdzać i dlatego nie jestem w stanie już wierzyć we wszystko co widzę i czytam.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Dan el
Użytkownik
**
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 33




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Czerwiec 20, 2012, 18:31:58 »


Cytuj
Uważam, że jest jeszcze gorzej. Ludzie okłamują samych siebie. Nie żyją ze sobą w zgodzie - nie rozumieją siebie samych - odsuwają się od siebie i źle siebie traktują.  Najczęściej główną przyczyną tego stanu rzeczy jest również kłamstwo, jakim zostali skażeni.
Błędne koło, którego działanie wzmacniają chore pomysły typu "zabij swoje ego".

Powiem szczerze, wydaje mi się, że nie rozumiesz stwierdzenia (teorii) -  ''zabij swoje ego'' - przez to, że paradoksalnie sam 'nie żyjesz ze sobą w zgodzie'. Nie ma takiej możliwości, abyś wzniósł się gdzieś ponad to swoje 'kłamstwo' jeżeli nie możesz pojąć takiej rzeczy jak 'zabicie ego'. Nie jesteś w stanie tego pojąć póki jesteś w tym 'ego'. Nie zależnie co masz na myśli, pisząc 'kłamstwo wszech-czasów', niezależnie od tego jaką wiedzę byś posiadał, niezależnie od tego kim jesteś. Póki, nie zrozumiesz kwintesencji tego stwierdzenia, ciągle okłamujesz sam siebie. Stań obok, albo okaż trochę pokory. Dziękuje.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
JAN
Gość
« Odpowiedz #5 : Listopad 18, 2012, 15:55:25 »



Nazwa Izrael (hebr. ישׂראל) pochodzi ze Starego Testamentu (por. Księga Rodzaju 32:29) i oznacza: ten, który walczy z Bogiem (שרה – walczyć, bić się, wojować; אֵל – Bóg). Takie imię otrzymał patriarcha Jakub.

Księga Rodzaju opisuje walkę Jakuba z tajemniczą postacią, która powiedziała: "Odtąd nie będziesz nazywał się Jakub, ale Izrael (ישׂראל), bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi i zwyciężyłeś."  (Rdz 32,29)


Deklaracja Niepodległości Izraela mówi między innymi:

(...) Państwo Izrael otwarte będzie dla żydowskiej imigracji z Diaspory i będzie wspierać rozwój kraju dla pożytku wszystkich jego mieszkańców. Zbudowane będzie na podstawach wolności, sprawiedliwości i pokoju – tak jak je widzieli prorocy Izraela. Państwo żydowskie zapewni wszystkim swoim mieszkańcom równość społeczną i polityczne prawa niezależnie od wyznania, rasy i płci. Gwarantować będzie wolność wyznania, sumienia, słowa, edukacji i kultury. Chronić będzie miejsca święte wszystkich religii (...)
Wyciągamy przyjazną dłoń do wszystkich sąsiadujących z nami państw i ich narodów, oferując pokój i zgodne sąsiedztwo. Zwracamy się z wezwaniem do ustanowienia więzów współpracy z niezależnym narodem żydowskim zamieszkałym na swojej ziemi. Państwo Izrael gotowe jest wziąć udział we wspólnym wysiłku rozwoju całego Bliskiego Wschodu (...)



_________________________________________________________





Naród żydowski został wymyślony




Od wielu lat żadna książka tak silnie nie wstrząsnęła światem żydowskim jak „Wymyślenie żydowskiego narodu” Szlomo Sanda, profesora historii z prestiżowego Uniwersytetu Telawiwskiego. Izraelski naukowiec o polskich korzeniach przez jednych został określony jako wariat i antysemita, który kala własne gniazdo. Inni uważają go za wizjonera, który nie bał się wystąpić przeciwko największemu żydowskiemu tabu i złamać zmowę milczenia.


Jak wskazuje tytuł książki, profesor Sand uważa, że… naród żydowski został wymyślony. W Izraelu jego naukowa rozprawa spotkała się z wielkim zainteresowaniem czytelników i – rzecz niemal bez precedensu dla prac naukowych – trafiła na listę bestsellerów, na której znajdowała się nieprzerwanie przez 19 tygodni. Podobny sukces odniosła we Francji, gdzie zdobyła prestiżową nagrodę Prix Aujourd’hui.

W październiku książka wyszła po angielsku i trafiła do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, wywołując kolejną falę polemik i prasowych sporów. Krytyczną recenzję książki opublikował niedawno „Financial Times”. Gazeta uznała ją za prowokację.  Federacja Syjonistyczna Wielkiej Brytanii i Irlandii zaś ostrzegła, że lansowanie podobnych tez „może się przyczynić do wzrostu incydentów na tle antysemickim”. Autor książki – według organizacji – szuka zaś taniej sensacji...

Z profesorem Szlomo Sandem rozmawia Piotr Zychowicz




Rz: Kto wymyślił naród żydowski?

-Żydowscy historycy żyjący w Niemczech w drugiej połowie XIX wieku. To był okres kształtowania się nowoczesnych nacjonalizmów w Europie. Mieszkańcy Starego Kontynentu zaczęli wtedy myśleć kategoriami wspólnot etnicznych. Rodziły się narody: niemiecki, polski, francuski. Żydowscy historycy w Niemczech byli ludźmi swoich czasów i działali pod wpływem dominujących w nich prądów. Wzorowali się na nacjonalistach państw europejskich, głównie Niemcach, i w taki sposób powstał syjonizm, a wraz z nim naród żydowski.

Jak to „powstał”?

-Powstał, bo wcześniej nie istniał.

Przecież Żydzi mieszkali w Europie od dwóch tysięcy lat. Odkąd zostali wygnani przez Rzymian z Palestyny.

-Nic takiego się nie stało. To mit. Rzymianie wcale nie wypędzili Żydów z Palestyny, a Żydzi wcale nie przybyli do Europy. System kar, jaki Rzymianie stosowali wobec ujarzmionych nacji, nie przewidywał masowych wysiedleń. Wyrzucenie całego narodu z jego ziemi to bardzo skomplikowana operacja, której wykonanie stało się możliwe dopiero w XX wieku wraz z rozwojem niezbędnej infrastruktury, np. linii kolejowych. Nawet Trzecia Rzesza miała spore problemy z takimi operacjami, a co dopiero Imperium Rzymskie. Rzymianie byli oczywiście brutalni. Mogli zabić wielu ludzi, spalić miasto, ale nie wypędzali całych narodów.

Ale przecież to fakt powszechnie znany…

-Oczywiście, że powszechnie znany. O wypędzeniu napisano w deklaracji niepodległości Izraela z 1948 roku, a nawet na naszych banknotach. Do tego bowiem sprowadza się mit założycielski Państwa Izrael: wyrzucili nas z naszej ziemi dwa tysiące lat temu, ale teraz wróciliśmy, aby ją odebrać. Nawet ja – zawodowy historyk od kilkudziesięciu lat – bezkrytycznie w to wierzyłem. Dopóki dziesięć lat temu nie postanowiłem zbadać tego problemu…

Co się okazało?

-Zacząłem od literatury przedmiotu. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że nie ma ani jednej książki naukowej na temat wypędzenia Żydów z Palestyny. Wyobraża pan to sobie? Jedno z najważniejszych wydarzeń w historii narodu, a nikt nie napisał na ten temat opracowania historycznego!

To jeszcze nie dowód, że to nieprawda.

-Bądźmy poważni. Mamy do czynienia z wielką mistyfikacją. Mit o wypędzeniu Żydów to wytwór chrześcijańskiej propagandy z IV wieku. Miała to być kara za zabicie Syna Bożego. Właśnie do tego mitu nawiązali syjoniści w XIX wieku. Aby zbudować naród, trzeba było spreparować jego pamięć. Francuscy nacjonaliści odwoływali się do starożytnych Galów, włoscy do Juliusza Cezara, a niemieccy do Teutonów. Żydzi wzięli z nich przykład. Ogłosili, że Rzymianie wypędzili ich przodków z Palestyny, ci rozeszli się po całej ziemi, ale teraz muszą znowu połączyć się w jeden naród.

Ale przecież to jest fakt – w Europie, Afryce i w Azji istniały lub nadal istnieją skupiska Żydów.

-Tak, ale wszyscy ci ludzie nie są wcale potomkami wypędzonych Żydów z Palestyny. Mało tego, w sensie etnicznym wcale nie są Żydami. To przedstawiciele rozmaitych innych ludów i narodów, których przodkowie przed wiekami nawrócili się na religię judaistyczną. Żydzi znaleźli się na całym świecie nie dzięki jakiejś mitycznej wędrówce ludów, tylko dzięki masowemu nawracaniu! Bycie Żydem w Europie czy Afryce nie miało nic wspólnego z narodowością. Żydami byli po prostu wyznawcy judaizmu.

Judaizm jest jednak ściśle powiązany z tożsamością etniczną.

-Teraz tak. Ale wystarczy przestudiować starożytne źródła arabskie, wczesnochrześcijańskie, pogańskie czy żydowskie (z Talmudem na czele), aby się przekonać, że religia judaistyczna długo była religią nawracającą. Od II wieku przed narodzeniem Chrystusa aż do IV wieku naszej ery judaizm był najważniejszą monoteistyczną religią na świecie, której celem było pozyskanie jak najwięcej nowych wyznawców. Przekonanie pogan, że powinni wierzyć w jednego Boga, co robiono zresztą bardzo skutecznie. I stąd na świecie wzięło się tylu Żydów.

Ale przecież większość Żydów w Polsce wyglądała zupełnie inaczej niż Polacy. Nie mogli to być nawróceni na judaizm Słowianie.

-Na judaizm nie nawracali się tylko poszczególni ludzie, ale – tak samo jak w przypadku chrześcijaństwa – całe królestwa. Na przykład w Jemenie czy Afryce Północnej. Podobnie stało się z leżącym pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym królestwem Chazarów. W XII wieku ten nawrócony na judaizm turecki lud zaczął być jednak spychany przez Tatarów i Mongołów Dżyngis-chana na zachód. Zatrzymali się we wschodniej Polsce. Odpowiedź na pańskie pytanie jest więc prosta:

75 procent polskich Żydów wygląda inaczej niż Polacy, gdyż jest pochodzenia chazarskiego.

W Polsce panuje przekonanie, że Żydzi przyszli do nas z Zachodu, a nie ze Wschodu.

-Ta teoria pojawiła się dopiero w latach 60. XX wieku. Wcześniej wszyscy wielcy historycy – począwszy od Ernesta Renana, aż po Marca Blocha – uważali, że Żydzi przybyli do Polski z Chazarii. Zdanie to podzielali zresztą badacze syjonistyczni, choćby jeden z najważniejszych żydowskich historyków międzywojnia Icchak Shipper z Warszawy. Oni mylili się tylko w jednym. Twierdzili, że Żydzi najpierw przyjechali do Chazarii z Palestyny, a dopiero potem do Polski.

W Polsce panuje przekonanie, że Żydzi osiedlali się u nas, uciekając przed prześladowaniami na Zachodzie. Polska miała być ostoją religijnej tolerancji.

-Miło o tym mówić, a jeszcze milej słuchać. Obawiam się jednak, że muszę sprowadzić Polaków na ziemię. Z demograficznego punktu widzenia nie da się wytłumaczyć istnienia tak wielkiej populacji Żydów w Polsce jako rezultatu emigracji z Niemiec czy z Hiszpanii. Tamtejsze społeczności były na to zbyt małe. Swoją drogą, czy pan wie, jak niemieccy Żydzi nie znosili polskich Żydów? Nazywali ich pogardliwie Ost-Juden. Uważali ich za półdzikich, brudnych Azjatów, z którymi nie chcieli mieć nic wspólnego. Takim terminem określali na przykład moich pochodzących z Łodzi rodziców.

Powiedział pan, że potomkami Chazarów było 75 procent polskich Żydów. A reszta?

-Moja mama miała osiem sióstr. Pięć miało kruczoczarne włosy i semickie rysy – tak jak ja – ale trzy były blondynkami i miały niebieskie oczy. Do dziś wielu Żydów pochodzących z Polski ma europejski wygląd. Dlaczego? Otóż, królestwo Chazarów podbiło ziemie zamieszkane przez Słowian. Mniej więcej w okolicach Kijowa. 25 procent polskich Żydów to potomkowie tych Słowian, którzy przyjęli judaizm od swoich chazarskich władców.

A może to efekt mieszanych małżeństw?

-Oczywiście, to też się zdarzało, ale nie na jakąś wielką skalę. Tak czy inaczej w efekcie tego podczas okupacji Niemcy mieli poważne kłopoty z rozróżnieniem Polaków od Żydów. Ojciec opowiadał mi, że podczas pierwszych miesięcy okupacji, które przeżył w Łodzi, Niemcy bezskutecznie próbowali identyfikować Żydów na oko. W efekcie wielu Żydów, którzy mieli idealnie aryjskie rysy, chodziło sobie swobodnie po ulicach. Niemcy – choć bardzo tego chcieli – nie mogli więc w Polsce dokonać Holokaustu na podstawie swoich teorii rasowych, pomiarów i tym podobne. Zagłada Żydów w Polsce została dokonana na podstawie dokumentów: spisów ludności, dowodów osobistych, świadectw urodzenia.

Skoro nie było takiego wydarzenia jak wypędzenie Żydów z Palestyny, to gdzie się ci Żydzi podziali?

-Nigdzie. Nadal mieszkają na swojej ziemi w Palestynie. Potomkowie starożytnych Żydów to dzisiejsi Palestyńczycy. Ludzie ci zostali bowiem zarabizowani po tym, gdy w VII wieku Palestyna została podbita przez Arabów. Nie ma się im zresztą co dziwić. Arabowie ogłosili, że każdy, kto uzna Mahometa za proroka, zostanie zwolniony od podatków. Myślę, że gdyby ktoś coś takiego zaproponował dzisiejszym Izraelczykom, zapewne duża część z nich też by się nawróciła na wiarę Allaha. (śmiech)

Ale Palestyńczycy wyglądają przecież jak Arabowie. Nie różnią się od Egipcjan czy Irakijczyków.

-Trudno, żeby po tylu stuleciach taki mały naród zachował etniczną czystość. Palestyńczycy często pytają mnie: czyli to my jesteśmy prawdziwymi Żydami? Nie, odpowiadam, jesteście tylko ich potomkami. Żyjecie bowiem w miejscu świata, przez które przechodziło wielu zdobywców i wszyscy zostawiali tu swoją spermę. Podbój arabski był również podbojem biologicznym. Nie zmienia to jednak faktu, że członek Hamasu z Hebronu jest bliżej spokrewniony z antycznymi Żydami niż izraelski żołnierz, z którym walczy.

Palestyńczycy nie są chyba zachwyceni, gdy mówi im pan, że w ich żyłach płynie żydowska krew?

-Rzeczywiście, nie lubią o tym słuchać. (śmiech) To chyba najlepszy dowód na to, że nie jestem agentem Hamasu i nie napisałem swojej książki na zlecenie Arabów.

Wróćmy do kwestii żydowskiej tożsamości. Stosunek do Palestyny zawsze miał chyba także wymiar religijny.

-Tak, i co ciekawe w religijnej tradycji żydowskiej wypędzenie miało wymiar metafizyczny, a nie realny. Przeciwieństwem „wypędzenia” zawsze było „odkupienie”. Dopiero rewolucja syjonistyczna przeformowała odwieczną judaistyczną formułę „wypędzenie” – „odkupienie” na „wypędzenie” – „powrót do ojczyzny”. Żydzi przez wieki uważali, że powrócą do Ziemi Obiecanej, dopiero gdy przyjdzie Mesjasz i rozpocznie się sąd ostateczny. Powrócą jednak w sensie duchowym, po śmierci.

Czy dlatego wielu religijnych Żydów do dziś nie popiera syjonizmu i Państwa Izrael?

-Nie popiera? Oni uważają, że jego istnienie jest obrazą Boga i bluźnierstwem. Proszę zwrócić uwagę, że przez całe wieki Żydzi wcale nie pchali się do Ziemi Obiecanej, to się zaczęło dopiero w XX stuleciu. Żydzi w Babilonie żyli przecież w odległości czterech dni jazdy wielbłądem od Palestyny! I wcale nie chcieli się tam przeprowadzić.

Czyli wszystko zaczęło się od syjonizmu?

-Tak, ale nawet gdy ta ideologia już istniała, większość Żydów wcale nie paliła się do wyjazdu na Bliski Wschód. Gdy pod koniec lat 80. XIX wieku w Rosji zaczęły się wielkie pogromy, wśród Żydów zawrzało. Część, jak Róża Luksemburg, stała się rewolucjonistami, część poparła socjaldemokrację, ale większość głosowała nogami. Zaczęła się masowa migracja do Ameryki. W latach 20. USA uznały jednak, że mają wystarczająco dużo Żydów, i zamknęły przed nimi drzwi. Wtedy nie było już wyboru – ludzie zaczęli osiedlać się w Palestynie. Kolejna fala przybyła z Niemiec po dojściu Hitlera do władzy w latach 30. A potem już poszło. II wojna światowa, Holokaust i ostateczne zwycięstwo syjonizmu, jakim było powstanie Izraela. Swoją drogą oglądał pan kiedyś słynne żydowskie filmy kręcone w Nowym Jorku w latach 20.? Jak pan myśli, jaki kraj przedstawiano w nich jako ukochaną ojczyznę, o jakim kraju mówiono z nostalgią i miłością?

Domyślam się, że nie o Palestynie.

-O Polsce! To była dla Żydów prawdziwa ojczyzna. Mój ojciec, umierając w Izraelu, mówił właśnie o Polsce! Kraju, do którego tęsknił i uważał za swoją prawdziwą ojczyznę. Tak mówił o Polsce stary Żyd umierający w państwie żydowskim, w Ziemi Obiecanej. Ciekawe, co?

Pański ojciec przetrwał zagładę w Polsce?

-Nie, w grudniu 1939 roku uciekł z niemieckiej strefy okupacyjnej do sowieckiej. Wziął mamę i siostrę (ja urodziłem się już po wojnie w obozie przejściowym w Austrii) i przedostał na teren opanowany przez Armię Czerwoną. Co ciekawe, ojciec przed wojną był działaczem komunistycznym, ale Sowietom się do tego nie przyznał. Bał się, że NKWD go zamorduje, tak jak zamordowała wielu innych działaczy KPP w latach 30. Moja rodzina uratowała się więc dlatego, że byliśmy Żydami, a nie komunistami. Wywieźli ich do Uzbekistanu i tam przetrwali wojnę.

Mam wrażenie, że czasami prowokuje pan swoich rodaków. Powiedział pan kiedyś, że powstanie Izraela było aktem gwałtu.

-Zostałem wtedy zaproszony przez uniwersytet na terytoriach okupowanych. Po wykładzie Palestyńczycy zapytali mnie, dlaczego – choć jestem zwolennikiem takiej teorii historycznej – nadal usprawiedliwiam istnienie Państwa Izrael. Odpowiedziałem, że nawet dziecko zrodzone w wyniku gwałtu ma prawo do życia. Potem opisały to palestyńskie gazety i zrobiło się sporo szumu. Ale ja to podtrzymuję. Uważam, że Izrael ma prawo do egzystencji na Bliskim Wschodzie.
Ale nie z powodu bajek o powrocie do ziemi przodków, ale dlatego, że próba zniszczenia go doprowadziłaby do niewyobrażalnej tragedii.

Ale obecny kształt tego państwa panu nie odpowiada?

-Nie. Mój sprzeciw wzbudza to, że Izrael oficjalnie nazywa się państwem żydowskim, a na naszej fladze jest gwiazda Dawida. Sprawia to, że ćwierć populacji kraju [tak zwani izraelscy Arabowie, nie mylić z Palestyńczykami mieszkającymi na terytoriach okupowanych– przyp. red.] traktowana jest jak obywatele drugiej kategorii. Izrael powinien porzucić swój żydowski charakter i stać się świeckim państwem Żydów i Arabów.

Czy to nie utopia? Wielu Izraelczyków uważa, że w sytuacji, gdy kraj znajduje się w morzu wrogich Arabów, oznaczałaby to samobójstwo.

-Jest dokładnie odwrotnie! Izrael czeka katastrofa, jeżeli się nie zmieni. Prędzej czy później dojdzie tu do masowej rewolty. Nie wybuchnie ona w Autonomii Palestyńskiej, ale na północy Izraela, w Galilei, której większość mieszkańców stanowią Arabowie. Galilea będzie izraelskim Kosowem. Kosowo zaczęło separować się od Serbii, gdy kraj ten stał się państwem plemiennym, nacjonalistycznym. Choć zamieszkane przez Albańczyków, nie chciało przyłączyć się do biednej, zapóźnionej Albanii i zdecydowało się na samodzielność. To samo stanie się z Galileą. Izraelscy Arabowie nie będą chcieli wejść w skład zacofanej Autonomii Palestyńskiej, ale długo już w państwie żydowskim nie wytrzymają.

Żydzi i Arabowie mieliby stworzyć razem jedno państwo? Przecież nienawiść jest tak wielka…

-I kto to mówi? Polak ! A czy między wami a Niemcami nie było wielkiej nienawiści? I ten wasz konflikt nie trwał 60 lat, tylko 1000! A teraz jakoś jesteście świetnymi sąsiadami i znaleźliście się w jednej federacji! A Polacy doznali od Niemców tyle krzywd. Ja akurat jestem jednym z tych Żydów, którzy nie zapomnieli, że w Polsce podczas wojny nie zginęły tylko trzy miliony polskich Żydów, ale również trzy miliony Polaków. Pamięta pan film Claude’a Lanzmanna „Szoah”? Dzięwięciogodzinny dokument, większość nagrana w Polsce, i ani słowa o tym, że Polacy też ginęli w obozach.

Jaka przyszłość czeka Izrael?

-Bardzo ponura. Obawiam się, że w dalekiej perspektywie nie ma żadnej szansy, żeby przetrwał na Bliskim Wschodzie jako państwo żydowskie. Należy zerwać z tym nonsensem i porozumieć się z Arabami. Przyjąć wreszcie do wiadomości rzecz oczywistą: że jesteśmy wielokulturowym, wieloetnicznym społeczeństwem, a nie żadnym plemiennym monolitem, który może się separować od Arabów. Proszę się przespacerować ulicami Tel Awiwu. Jaki pluralizm! Ile ludzkich typów! Żydzi europejscy, Żydzi bliskowschodni, Polacy, Rosjanie, Etiopczycy! I ci wszyscy ludzie uparcie powtarzają, że w ich żyłach płynie jedna krew.

Rzeczywiście trudno uwierzyć, żeby etiopscy Żydzi byli potomkami Żydów z Palestyny.

-Trudno uwierzyć? Przecież to są Murzyni! Najgorsze jest w tym to, że ci dorośli ludzie całkowicie na poważnie, bez mrugnięcia okiem twierdzą, że są potomkami króla Salomona. Żydami, którzy zgubili się przed wiekami w Afryce, ale już całe szczęście się odnaleźli i wrócili do domu. Są momenty, w których wydaje mi się, że świat zwariował. Jedna z największych tragedii ludzkości polega na tym, że ludzie patrzą, ale nie widzą. Żyjemy w oparach ideologii, które lansują najbardziej karkołomne teorie, a my bezrefleksyjnie je przyjmujemy i uważamy za prawdę objawioną.

Pańska teoria również wzbudza wiele kontrowersji. Jest pan nawet oskarżany o antysemityzm.

-Polityka Państwa Izrael przyczyniła się do znacznie większego wzrostu antysemityzmu niż moja książka. Gdy ktoś mówi coś niewygodnego, najłatwiej jest go oskarżyć o antysemityzm. Ja nie dam sobie zamknąć ust i dalej będę się starał obalić niebezpieczny mit, że Izraelczycy są wspólnotą etniczną. Doprowadza on bowiem do szaleństwa, jakim jest udawanie, że ćwierć populacji naszego kraju nie istnieje. Jak długo jeszcze można utrzymywać tę iluzję? Obiecałem sobie, że nie będę szedł na żadne kompromisy z ideologią, jak robi to wielu innych badaczy. Mówić półgębkiem czy posługiwać się aluzjami. Jestem na to za stary. Mówię prawdę, bo niedługo może już być za późno. Ten sam mit, na podstawie którego narodził się Izrael, może się okazać mitem, który go zniszczy.

[źródło: rp.pl]


Choć to, co napiszę, będzie wg mnie chichotem historii - zrobię to.  W tym malutkim punkcie czasu i przestrzeni zrobię ślad; może to coś da ? Zobaczymy Duzy usmiech

Najciemniej jest pod latarnią



Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Listopad 18, 2012, 16:26:32 wysłane przez JAN » Zapisane
Vranimir
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 1



Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Czerwiec 20, 2013, 23:18:56 »


Cytuj
W czasie, gdy Słowianie z Ukrainy migrowali do Europy (kultura kijowska), w Persji panowała dynastia Sassanidów – jej godłem były słońce i księżyc. Jedna z dynastii perskich właśnie od kultu nazywała siebie księżycową – czciciele księżyca. W dawnym Iranie [Persji] synowie królewscy zwani byli księżycami, dlatego w staropolszczyźnie „syn” to „księżyc”, imię Mieszko od księżyca pochodzi, tj. miesiąca.

Księżyc – syn, książę; Bożyc – syn Boży, syn Boga – bo się z życi narodzili: „żyć” to łono – daje życie.

Dalekie echo kultu lunarnego przejawia się w postaci specjalnego słowiańskiego upiora: Księżycowego Księcia Upiorów (Księżycowego Księcia Kurhanów); „Król Upiór, Król Kurhanów, (władca) nie wysłuchanego dotąd świata Upiorów…’’
Twierdzenie o istnieniu "Księżycowego Księcia Kurhanów" oparte jest też na występowaniu w Małopolsce takich monet w I czy II wieku, są one starsze niż dynastia Sasanidów.

Po drugie kultura Sukow-Dziedzice jest kulturą autochtoniczną, i tam mamy do czynienia z nazwą Selencja (Połabie) selene-księżyc u Galla, a kultura ta trwa od  V-VI wieku, mamy jakiś rozwój historyczny, w Małopolsce mamy wtedy już raczej Królestwo, spotkać można w źródłach arabskich tytuł Króla Króli i Świętego Króla dla władcy Biało Chorwatów, jest to tytuł odnotowany w IX i X wieku. Ciekawa jest relacja nazw księżyc (książę) ksiądz (słońce-król), w XV-XVI wiecznej polszczyźnie.

Taka ciekawostka, że Sasanida Chosraw uważał się z największego z bogów, w owych czasach króli, żywych bogów, było znacznie więcej, jeśli w imieniu Chosraw dokonamy przestawki sr->rs Chors'aw otrzymamy imię ruskiego Chorsa domniemanego boga księżyca. http://pl.wikipedia.org/wiki/Chors.

Cytuj
Chosroes, największy z bogów i pan ziemi, do Herakliusza, swojego nędznego i nikczemnego niewolnika. Czemuż nadal (...) nazywasz siebie królem? Jednakże gotów jestem przebaczyć ci twe winy, jeśli się poddasz (...). Nie oszukuj się, pokładając próżną nadzieję w owym Chrystusie, co sam siebie nie potrafił wybawić od Żydów, którzy go zabili, przybijając do krzyża. Nawet gdybyś poszukał schronienia w głębinach morza, wyciągnę rękę i dostanę cię (...)

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 615




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #7 : Czerwiec 24, 2013, 15:18:19 »


Cytuj
Chosroes, największy z bogów i pan ziemi, do Herakliusza, swojego nędznego i nikczemnego niewolnika. Czemuż nadal (...) nazywasz siebie królem? Jednakże gotów jestem przebaczyć ci twe winy, jeśli się poddasz (...). Nie oszukuj się, pokładając próżną nadzieję w owym Chrystusie, co sam siebie nie potrafił wybawić od Żydów, którzy go zabili, przybijając do krzyża. Nawet gdybyś poszukał schronienia w głębinach morza, wyciągnę rękę i dostanę cię (...)

Oczywiscie, ze ON sam-siebie nie potrafil zbawic, bo siebie nie da sie zbawic. JA to jest przestrzen w zakresie czestotliwosci przynaleznej do "tego" swiata. Ta przestrzen bywa zajmujaca, a nawet przejmujaca, lecz to tylko waski zakres tego_co_jest. Pan Ziemi zapewne siegnie po to, co ziemskie i nie da sie przed nim uciec i slusznie zwraca uwage na to, smiech2 osobiscie nie pokladac nadziei w tym co nieziemskie - w Chrystusie - w tym, ktory wlasnie wybawil to, co bylo z Ziemia zwiazane poprzez poddanie sie tym, ktorzy zabili. Przed wybawieniem nie ma schronienia Uśmiech
Wlasciwie to bardzo dobra wiadomosc. Co nie znaczy, aby szukac smierci. JA juz jest martwe, wiec nie moze umrzec ,bo sie nie narodzilo, ale doswiadcza tego przez co zostalo powolane do swiata materialnego i poddane pod zarzadzanie "najwiekszemu z bogow " - ziemskich. Temu, ktory podaje droge wybawienia : przebaczenie jesli SIE poddasz . Duzy usmiech

Poddac SWOJE oczekiwania, pragnienia, dazenia, cala ta gonitwe za czyms , ku czemus. Wyzwolenie jest takie oczywiste, co nie znaczy, ze latwe.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...
Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS