logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Dotyk  (Przeczytany 6144 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Ania

  • Gość
Dotyk
« dnia: Listopad 08, 2012, 23:55:27 »
Wiem, że temat dotyku i uścisków był już gdzieś poruszany, ale uczynię małe przedpole dla Fair Lady. Nie wiem co prawda, w jaki deseń zechce uderzyć, ale co mi tam, najwyżej siły wyższe przeniosą post gdzie trzeba  :-)

W rozmaitych eksperymentach wykazano, że dotyk i zmysł motoryczny są podstawowymi elementami definiującymi odbieranie rzeczywistości przez zwierzęta (w tym człowieka). (wiki)

Liczne badania pokazują, że dzieci, które są pozbawione ciepła i kontaktu fizycznego rozwijają się znacznie gorzej niż te, których potrzeba bliskości zostaje zaspokojona. Już na początku XX wieku pewien lekarz Johns Hopkins zauważył, że brak dotyku zmniejsza szansę niemowląt na przeżycie. Odkrył, że w sierocińcach, w których koncentrowano się jedynie na potrzebach fizjologicznych trafiających tam niemowląt, większość z dzieci nie dożywała nawet roku.

Maluchy, które nie są przytulane, mimo zapewnienia im odpowiedniej diety i warunków, często cierpią na infekcje dróg oddechowych niewiadomego pochodzenia, nawracające gorączki, nie przybierają na wadze- wykazały badania przeprowadzane na oddziałach szpitalnych na przestrzeni trzydziestu lat.

Skąd się bierze bliskość?

Ludzie to istoty społeczne, nie jesteśmy stworzeni do tego, żeby żyć w samotności. Już od urodzenia nawiązujemy relacje z innymi: pierwszą z matką, później z rówieśnikami, partnerem, własnymi dziećmi. Co tworzy więź, co sprawia, że jesteśmy sobie bliscy?

To pytanie nurtowało naukowca Harry'ego Harlowa. Przed nim większość psychologów, z twórcą psychoanalizy Zygmuntem Freudem na czele, była skłonna wierzyć, że u podstaw przywiązania leżą pobudki o charakterze praktycznym i ewolucyjnym. Twierdzono, że największą potrzebą człowieka jest przeżycie. Tym samym najbardziej cenioną właściwością relacji z innymi miało być zapewnienie innym odpowiednich do przeżycia warunków. Psycholodzy uważali, że bliskość między dzieckiem a rodzicem tworzy się w wyniku dostarczania potomkowi pożywienia i zaspokajania jego potrzeb fizycznych.

Przytulić się czy zaspokoić głód?

Ponieważ Harlow nie zgadzał się z powszechnie uznanymi tezami, postanowił podjąć się pewnego eksperymentu. W chwili urodzenia oddzielił młode małpki makaki od ich biologicznych matek. Zastąpił je dwiema sztucznymi "opiekunkami": jedną drucianą, jedną z tkaniny frotte. Co się okazało? Małe małpki zdecydowanie wolały "matkę" z miękkiego materiału, nawet jeśli pokarm mogły czerpać tylko od "matki" drucianej.

Makaki szukały bliskości z opiekunką, do której mogły się przytulić, szczególnie w sytuacjach, w których odczuwały strach: słyszały niepokojące hałasy, widziały zagrażające przedmioty. Badacz zaobserwował, że gdy małpki zaczynały wykazywać chęć poznawania świata wokół, co jakiś wracały do znanego przyjemnego w dotyku przedmiotu. Sama możliwość przytulenia, nawet do nieożywionego obiektu, działała kojąco na zwierzęta. Kontakt z nim był, jak uważał Harlow, źródłem pocieszenia, którego makaki potrzebowały w chwilach niepewności.

Eksperyment wykazał, że to co ma wpływ na tworzenie się więzi, to w dużym stopniu utrzymywanie bliskości fizycznej. Czy my ludzie różnimy się bardzo od małych makaków? Tak samo odczuwamy potrzebę ciepłego kontaktu. Świadomość tego, że jest ktoś, do kogo możemy się przytulić, sprawia, że świat staje się bezpieczniejszym miejscem, a my zyskujemy siłę i odwagę, żeby odkrywać nowe lądy.

Korzystaj z dobrodziejstw bliskości

Mówi się, że przytulanie to taka forma kontaktu fizycznego, która ma same zalety. Rzeczywiście lista korzyści wynikająca z wymiany uścisków jest imponująca, a wad jak dotąd nikt się nie doszukał.

Podczas tej prozaicznej z pozoru czynności wydziela się hormon zwany oksytocyną, która zwana jest również hormonem przywiązania. Hormon wydziela się między innymi u świeżo upieczonych mam i ułatwia kobiecie nawiązanie bliskiej relacji z nowo narodzonym dzieckiem. Przytulanie się zbliża więc nas do siebie i sprawia, że darzymy się większą sympatią. Brzmi zachęcająco? To nie wszystko.

Masz zszargane nerwy? Jak najczęściej się przytulaj! Gdy to robisz, obniża się poziom kortyzolu, hormonu towarzyszącego odczuwaniu stresu. Prawda, że przyjemny sposób na uwolnienie się od zgromadzonego napięcia?

Gdy się przytulamy, serce zwalnia tempo, spada ciśnienie krwi. Organizmy osób, które doświadczają bliskości innych są bardziej odporne, lepiej radzą sobie z wirusami, a nawet komórkami nowotworowymi. Przytulanie nie tylko wpływa na odporność i działa jak tabletka przeciwbólowa, może być także skutecznym środkiem ułatwiającym zasypianie i głęboki sen. (http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105806,9840970,Moc_dotyku__Dlaczego_warto_sie_przytulac_.html)


Brak dotyku, to brak odporności immunologicznej, psychicznej, taki człowiek łatwo się poddaje, nie walczy. Dotyk jest przejawem jakości życia. Zły dotyk powoduje ból i przemoc. Jeśli ktoś zetknął się ze złym dotykiem, wtedy stwarza barierę, opór przed dotykiem. Dotyk to obcowanie z ciałem, to sztuka przekazywania swoich uczuć całemu ciału, a w połączeniu z masażem stwarza możliwość nieustannego poznawania wciąż na nowo zdolności ciała do odczuwania przyjemności i rozkoszy. Dotyk i pieszczota stała się dla większości dorosłych zapomnianym językiem porozumiewania się, a przecież jest podstawową i najprostszą formą dawania ukojenia, pocieszenia, sprawiania przyjemności. Bez ciepła, które przekazywane jest dotykiem, głaskaniem, pieszczeniem, przytulaniem, niezależnie od tego jak udane jest nasze życie, z reguły odczuwamy niespełnienie wewnętrzne, brak osobistego zadowolenia. Dlatego ludzie starsi odczuwają brak dotyku – przecież nie będą dotykać obcych, czują się samotni, przez co są bardziej narażeni na wszelkiego rodzaju ciosy z zewnątrz, jak również mają słabą odporność.

Dotyk odgrywa w życiu człowieka ogromną rolę, pozwala nam czuć, że jesteśmy potrzebni, bliscy, kochani i bezpieczni niezależnie od wieku, płci i rasy.

(http://waskiewicz8.pl/kursant_regina.php)

http://img696.imageshack.us/img696/2130/dotyk610x282.jpg
Dotyk


Dotyk = tchnienie życia  :tyty:

Fair Lady

  • Gość
Odp: Dotyk
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 09, 2012, 11:14:53 »
Bardzo dobrze, ze ktos rozpoczal dyskusje "zmyslowa". Tylko, ze choc perfum nie wachasz (w sklepach ;), to jednak wyczuwam spragnienie laszenia sie, glaskania, przytulania, pieszczot. Ja jestem osoba konkretna i mocno stoje na nogach. Reka glaszcze ale i karze! Rece sa do wszystkiego, to nasze narzedzia.
Wlasciwie chcialam nawiazac do eksperymentow Dana Wintera, bo chyba chodzilo mu o sile dotyku w roznych stanach emocjaonalnych. No wlasnie, w roznych... Niektorzy lubia znecac sie, uzywac sily dotyku dla celow sadystyczno-masochistycznych, drapac, dusic, bic, kopac, to wszystko jest rowniez dotykiem!
I nie wolno o tym zapominac!!

Swietnie Anno, ze nadalas krotki tytul watku DOTYK. Bo ja awizujac chec pisania o tym mialam wlasciwie na mysli czysto fizyczno-energetyczna strone zagadnienia.
Inspiracja do tego jest m.in. ksiazka Richarda Bartlett'a "Matrix Energetics", czyli sztuka transformacji: radykalna przemiana na podstawie metody dwupunktowej. I co to teraz jest ta metoda?

- Prosze podejsc do jakiejs gladkiej powierzchni, okna, lub stolu i poprowadzic leciutko opuszkami palcow po przedmiocie, bardzo delikatnie prawa reka. A teraz po tym "glaskaniu" powierzchni prosze wyczuc ten punkt (moment), w ktorym palce jakby zatrzymywaly sie, kleily, byly namagnetyzowane, tak jakby nie mozna ich bylo wiecej poruszyc. Prosze pozostawic palce na tej powierzchni, ale dalej odbierac sygnal od nich (mrowienie, ciagniecie, taki lekki prad, czy inne).

- A teraz druga reka prosze powtorzyc to samo. Znalezsc ten punkt "przyciagania". Po odnalezieniu prosze przeciagnac reke do prawej, ale bez odrywania opuszkow palcow od powierzchni (od siebie dodam, ze lepiej jest to zrobic mentalnie). Chodzi o uzyskanie polaczenia. W tym momencie uzyskuje sie stan mierzalny, autor nazywa to stanem, w ktorym lacza sie fotony.

To cwiczenie jest po to, aby zapoznac sie z sila plynaca w naszym obiegu. Potem mozna to stosowac na innych obiektach, na ludziach tez chocby w celach uzdrawiania.
Autor tlumaczy, ze poprzez polaczenie obydwu punktow na poziomie kwantowym (swiatla i informacji) nastapilo "skurczenie" sie tej informacji.

Ode mnie dodam, ze te punkty mozna porownac do punktow emanacji (zero jak np. M. Rodin prezentuje), te punkty naloza sie (mentalnie) i wzmocnia.
Nie ma okreslonych punktow, zawsze beda to inne miejsca przestrzenne.

Bardzo ciekawe sa te metody, tu tylko uchylilam maluska czasteczke ogromu tej wiedzy. Sprawdzilam osobiscie. Funkcjonuje!

I jeszcze jedno - dotyk to nie tylko zmysl przekazywany na inny obiekt. Jedna z najistotniejszych dziedzin dotyku jest oddzialywanie na wlasne cialo np. stosujac mudry, ale o tym pozniej. :-)



Ania

  • Gość
Odp: Dotyk
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 09, 2012, 19:44:28 »
Cytuj
Bardzo dobrze, ze ktos rozpoczal dyskusje "zmyslowa". Tylko, ze choc perfum nie wachasz (w sklepach  , to jednak wyczuwam spragnienie laszenia sie, glaskania, przytulania, pieszczot.

Spragnienie łaszenia się? No, moja droga, nie sądź książki po okładce, bo ani ja pies ani kot, ani kociak  >:D Dotyk jest dla mnie bardzo szczególną, acz intymną, formą obcowania, która nie jest przeznaczona dla każdego. Dotyk to nie tylko forma odbierania rzeczywistości, to również forma poznawania, forma komunikacji oraz forma ekspresji. Za jego pomocą budujemy oraz umacniamy więzi. Jeśli idea dobrego dotyku nie zostanie nam zaszczepiona za młodu, istnieje spora szansa, że w trakcie dojrzewania w człowieku rozwinie się tzw. "choroba sieroca" i będzie z nami podróżowała do końca. Nie ma znaczenia, czy jesteś młody czy stary. Choroba nie wybiera i w „sprzyjających warunkach” da o sobie znać. Mam jej przypadki w swoim otoczeniu. Mogę nawet stwierdzić, że naszemu społeczeństwu zaczyna ciążyć ta dolegliwość. Po świecie chodzą ludzie spragnieni dotyku. Niestety, wielu z nich się go po prostu boi... Boi, bo nie poznało jego właściwej formy.

Cytuj
Swietnie Anno, ze nadalas krotki tytul watku DOTYK. Bo ja awizujac chec pisania o tym mialam wlasciwie na mysli czysto fizyczno-energetyczna strone zagadnienia. Inspiracja do tego jest m.in. ksiazka Richarda Bartlett'a "Matrix Energetics", czyli sztuka transformacji: radykalna przemiana na podstawie metody dwupunktowej. I co to teraz jest ta metoda?

Nie czytałam książki, ale metoda jest mi znana. Np. w medytacji dość często układam ręce jak do modlitwy, ale ich powierzchnie nie stykają się z sobą… oprócz mrowienia, w szczelinie rąk pojawia się jasna poświata, która stopniowo ogarnia moją postać łagodnie pulsując. Od czasu do czasu, w trakcie medytacji, łączę z sobą również podeszwy stóp. Wtedy powstaje tzw. układ zamknięty, niezwykle doświadczam wówczas pełni jedności ze swoim ciałem. Kiedyś stosowałam mudry, zwłaszcza mudrę życia oraz mudrę wiedzy, ale ostatnio najlepiej mi się pracuję ze złożonymi dłońmi. Kojarzy mi się to z ukierunkowaniem –tj. intencje idą w górę.

Fair Lady

  • Gość
Odp: Dotyk
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 09, 2012, 21:12:52 »
Anna

Cytuj
Np. w medytacji dość często układam ręce jak do modlitwy, ale ich powierzchnie nie stykają się z sobą

i jak nie widziec  Dana Wintera °°

przeciez o tym bylo na "szkoleniach", czy ja cos przeOCZYLAM°°

--------------------------------

Kontynuuje moja mysl. Ale najlepiej bedzie, gdy podam przyklady. Pare lat temu prowadzono eksperyment, niby malo istotny, ale wyniki byly ciekawe. Wybrano grupe testerow, ktorych przyuczono do zadania - polecenie brzmialo "nawiazac lekki kontakt z klientem poprzez musniecie i dotyk". Chodzilo o kelnerow, ktorzy podawali posilki i napoje w restauracjach i knajpkach. Ci, ktorzy nachylali sie nad klientem, albo dotykali ramienia otrzymywali wieksze napiwki. Czyli akcja - reakcja. Swiadomy dotyk powoduje zdobycie zaufania u dotykanego. Byc moze ta sytuacja jest wyjatkowa, bo chodzi o pozywienie.
Sytuacja inna np. biurowa (praca), czesto poprzez bliskosc (mniej niz 1 m) tracimy kontrole nad wlasna aura. Tak samo dzieje sie w srodkach transportu, w sklepach, na ulicy. Prosze zaobserwowac jak niektorzy ludzie garna sie do bliskosci, pragnac wedrzec sie w cudze terytorium. Czy robia to swiadomie? Niektorzy zapewne tak.

Co do cwiczen, to osobiscie zalecam zawsze te dynamiczne, bo energia jest w ciaglym ruchu i chodzi o ukierunkowanie jej.
Mozna zaczac od prostego - polozyc lewa dlon na prawa, potrzymac i rozlozyc, powtorzyc 5 razy rozkladajac rece coraz dalej. Na koncu rece zawsze zostaja rozlaczone!, gdy skladamy je jak do "modlitwy" tworzymy niepotrzebny podzespol, obieg zamkniety, ryzykujemy biernosc przekazu.
Dobrze robi tez pocieranie rak, takie suche mycie - dlon o dlon (magnetyzowanie), a potem poklepywanie ciala ta nowa eteryczna powierzchnia.
Tworzy ochrone, oslone.

Wazne jest, czy dotyka sie jedna reka, czy obydwoma. Jedna reke podajemy na przywitanie i pozegnanie. Gdy jestesmy naladowani emocjonalnie, to wzmacniamy uscisk wspomozeniem drugiej dloni.

Dotykac mozna rowniez na ... odleglosc! To jest ciekawe.








« Ostatnia zmiana: Listopad 10, 2012, 10:55:11 wysłana przez Fair Lady »

Ania

  • Gość
Odp: Dotyk
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 11, 2012, 19:11:13 »
No można się dotykać na odległość oj można  zeby to ma związek z hiperkomunikacją DNA, hehe, matko ten świat jest straszliwie zakręcony przez te luki w świadomości, dopiero my, ludziki zgłębiające jego naturę i historię, mamy dane ją trochę pozszywać. Dotykanie na odległość, czucie zapachu (np. kwiatów) kiedy tych nie ma w danym pomieszczeniu, obserwowanie rzeczy przyjętych za niewidzialne, to się dzieje, dla mnie to już norma. A świat się wciąż dziwi  :mysl:

Ad. rozłączonych dłoni (tj trzymanych w pewnej odległości od siebie), często jest to spotykane w tzw. praktykach magicznych. Nie trzeba udać się na sabat czarownic, by się o tym przekonać  :oczko: choć mi to zdradził rzekomy "czarnodziej" - poobserwujcie, co robią czarodzieje w momencie rzucania zaklęć, spoglądania w szklane kule i nie tylko, jak myślicie skąd ta gestykulacja?

Ad. dynamicznych ćwiczeń, masz Fair Lady całkowitą rację. Spójrzmy np. na rdzennych mieszkańców Ameryki Płd, Płn, Australii, Afryki, itp. aby doświadczyć odmiennych stanów świadomości, skontaktować się z bogami, tańczą, skaczą, klaszczą, śpiewają (i palą różne zioła  :oczko: ). A teraz wyobraźmy sobie siebie w takiej sytuacji, ludzi XXI wieku, bo ja się z tym spotkałam już kilka razy: "no przecież nie będę z siebie robić świra!" Hehe, a tu trzeba będzie tego świra w sobie pobudzić  zeby w statyce nie ma czego ciekawego doświadczać...

Jeszcze ad. dotykania, polecam film "Dwoje do poprawki", można się zdziwić, jak to się wszystko z sobą przeplata.

Pozdrowienia!

Fair Lady

  • Gość
Odp: Dotyk
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 12, 2012, 11:37:06 »
Anna
Cytuj
Ad. rozłączonych dłoni (tj trzymanych w pewnej odległości od siebie), często jest to spotykane w tzw. praktykach magicznych. Nie trzeba udać się na sabat czarownic, by się o tym przekonać

Byc moze, nie biore udzialu w zlotach ;).
Tak na prawde chodzi o umiejetne zarzadzanie energetyczne. Te rece (dlonie) wytwarzaja pole magnetyczne. A magnetyzm jak wiadomo ma "zastosowanie" w magii. Dan Winter powiada, ze poruszamy sie w stanie jakby galaretki °°, to tylko czesc prawdy, poruszamy sie miedzy roznymi stanami gestosci wlasnie i kazdy ruch w przestrzeni to przedzieranie sie przez te siatki (membrany) one maja gestosc liczona w ulamkach nanometrow, ale sa!
Jak w sieci pajeczej. To jest atrybut materii, przez te siatki przedostaja sie jednak fale, i to te fale maja moc rozciagania, albo skurczania siatek, jak skakanie po trampolinie. Odksztalcenie bedzie zawsze wracac do punktu wyjscia wg algorytmu macierzystego.

W dotykaniu wazne jest jaka czescia ciala dotykamy. Z reguly sa to rece, dlonie, palce, kazdy dotyk to informacja.
Touch - (nie jest to adekwatna nazwa), ja bym ja zmienila na - wyladowanie elektryczne, o to chodzi. Dotykam i zmieniam poziom energetyczny swoj i dotykanego. Zupelnie tak samo, jakbym wkladala palec do kontaktu!  :) :tuptup: