logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Matrix - obserwacje  (Przeczytany 2252 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

JAN

  • Gość
Matrix - obserwacje
« dnia: Listopad 29, 2012, 23:59:30 »
http://swietageometria.info/ao/di-PWYY.jpg
Matrix - obserwacje


Czy żyjemy w Matrixie ?

Matrix to nie jest jedynie wymysł współczesnego kina.

Grupie fizyków z MIT (Massachusetts Institute of Technology), którzy korzystali z najpotężniejszych superkomputerów, udało się dokonać symulacji bardzo małej cząstki kosmosu - wielkości zaledwie kilku femtometrów. Może wydawać się to niewiele, ale najważniejsze w tym jest to, że efekt ich badań jest identyczny jak prawdziwy kosmos.


 Już wkrótce, dzięki postępowi technologicznemu fizycy będą w stanie zwiększyć zakres symulacji. Obszar o wielkości zaledwie kilku mikrometrów mógłby już posłużyć do odwzorowania funkcjonowania całej komórki ludzkiej.

 Niektórzy naukowcy sugerują, że badania naukowców z MIT wykazały, że cały nasz wszechświat mógłby być także symulacją komputerową...


Luka w symulacji

 Kosmolodzy już od dawna łamią sobie głowy nad prawdopodobieństwem tego, że cała nasza cywilizacja i otaczający ją kosmos istnieje w wirtualnej rzeczywistości i nad faktem, czy w ogóle możemy w jakikolwiek sposób zdawać sobie z tego sprawę.

 W październiku 2012 roku profesor Silas Beane, fizyk teoretyczny z Uniwersytetu w Bonn w Niemczech, przekazał prasie, że jego zespół opracował sposób na przetestowanie hipotezy komputerowej symulacji wszechświata.

 Niemieccy uczeni doszli do wniosku, że odpowiednio zaawansowana technologicznie cywilizacja mogłaby tworzyć symulację całego kosmosu, włącznie z jego mieszkańcami. Taki program musiałby mieć „rusztowanie”, w którym zostałyby zakodowane prawa rządzące tym wirtualnym światem.

 Beane twierdzi, że jeśli nawet kosmos byłby zaawansowaną symulacją, istniałyby pewne ograniczenia. I teraz problem pozostaje w tym, jak je odnaleźć – dodaje naukowiec. Jak na razie nie udało się dostrzec luki w systemie, choć kosmolodzy wymyślili już jak można jej szukać. Niestety paradoksalnie, aby potwierdzić jej istnienie, trzeba najpierw dokładnie wiedzieć, gdzie się znajduje.


Pomysł sprzed 2000 lat

Amerykańscy naukowcy nie są jednak pierwszymi, którzy wpadli na pomysł, że nasz świat może być jedynie iluzją. Idea, że człowiek nie widzi całej prawdy, że nasze zmysły mogą być oszukiwane, liczy sobie już 2 tysiące lat.

Debatowali nad nią wielcy filozofowie - od Platona do Kartezjusza. Pierwszy z nich napisał, że to, co widzą ludzie, może być zaledwie cieniami prawdziwej rzeczywistości widzianymi na ścianie jaskini, a człowiek, dopóki nie odrzuci łańcuchów doczesności, które go krępują, nie będzie mógł poznać prawdy wyższej, czyli świata idei.

Natomiast Kartezjusz doszedł do wniosku, że świat, który widzimy, może być generowany przez „demona zła”, który ciągle wprowadza nas w błąd i podważa nawet twierdzenia matematyczne, które nie odzwierciedlają rzeczywistości tylko są projekcjami złośliwej istoty.

[źródło: wp.pl]



  * * * * *


Żyjemy w Matriksie
9 lis, 11:32   Piotr Cielebiaś  /  Onet

Są kosmolodzy, którzy nie wierzą, że wszechświat jest tworem naturalnym. Dla nich jest to rodzaj „żywej symulacji” wygenerowanej przez wysoko rozwiniętą cywilizację, o której zapewne nigdy niczego się nie dowiemy. Kilka lat temu mówił o tym oksfordzki filozof Nick Bostrom. Niedawno grupa uczonych z Bonn poinformowała, że istnieje możliwość sprawdzenia czy rzeczywiście przebywamy wewnątrz „wirtualnej rzeczywistości”.

 W październiku media podały, że fizycy z Bonn rozpoczęli poszukiwanie dowodów na to, że wszechświat jest zaawansowaną komputerową symulacją. Tym stwierdzeniem Silas Beane i jego koledzy wywołali grad pytań o to, czy rzeczywiście żyjemy w „Matriksie”. Kosmolodzy od dawna łamią sobie głowy nad tym problemem zastanawiając się, czy możemy istnieć w wirtualnej rzeczywistości i w ogóle nie zdawać sobie z tego sprawy.


Dziura w symulacji

Wniosek uczonych z Bonn był prosty - jeśli współczesne komputery są w stanie generować symulacje niektórych zjawisk we wszechświecie, supercywilizacje o nieporównywalnie dłuższej historii rozwoju technologicznego mogą tworzyć symulacje całego kosmosu, łącznie z jego mieszkańcami. Tego typu twór musiałby opierać się na „rusztowaniu”, w którym „kosmiczni programiści” zakodowaliby rządzące nim prawa.

 Jak mówi Beane, „stelaż” symulacji wszechświata mógłby opierać się o zasady chromodynamiki kwantowej. Poszukiwanie „Matriksa” to jednak sprawa wyższej fizyki: „Istnienie numerycznej symulacji mogłoby przejawiać się w rozkładzie promieniowania kosmicznego o najwyższej energii, wykazującego stopień załamania symetrii rotacyjnej odzwierciedlający strukturę siatki budującej wirtualny wszechświat” - piszą uczeni z Bonn. Mówiąc prościej, nawet gdyby kosmos był zaawansowaną symulacją, miałby pewne ograniczenia. Od teorii do praktyki daleko, ale gdyby w jakiś sposób udało się potwierdzić te przypuszczenia, byłoby to odkrycie nie tyle przełomowe, co problemowe.

 Brzmi to jak czyste science-fiction, jednak na polu kosmologii, futurologii i filozofii rozważa się ten scenariusz od dawna. Niektórzy nie wykluczają, że wizja kosmosu jako symulacji jest dobrą alternatywą dla teorii Wielkiego Wybuchu i przy okazji w miarę jasno określa cel istnienia wszechświata. Jej filozoficzne konsekwencje są jednak tak głębokie, że australijski myśliciel David J. Chalmers stworzył nawet „metafizykę Matriksa”. Wszystko zaczęło się od Hansa Moraveca - austriackiego robotyka i futurysty, który wierzy, że ewoluująca w nieskończoność technologia może być zdolna do tworzenia własnych kosmosów i rzeczywistości.

 Moravec tak pisze o sytuacji ludzkości zamkniętej w symulacji: „Byłby to samowystarczalny układ mogący istnieć jako program, który cicho przetwarza dane na komputerze w jakimś ciemnym zakątku […]. Wewnątrz symulacji rozgrywają się zdarzenia zgodne ze ścisłą logiką programu, który określa tam również prawa fizyki. Jej mieszkaniec może - przez eksperymenty i dedukcję - domyśleć się działania niektórych praw panujących w symulacji, ale nigdy nie pozna jej prawdziwej natury, ani nie dowie się, że istnieje generujący ją komputer”.

 Czy tak wygląda ponura prawda o losie naszego kosmosu? Nick Bostrom mówi, że to możliwe.


Kosmiczna inscenizacja według Bostroma

 Nick Bostrom (właśc. Niklas Boström) to szwedzki filozof, kierownik Instytutu Przyszłości Ludzkości na Uniwersytecie Oksford, według którego istnieją spore szanse na to, że bytujemy w rzeczywistości wykreowanej przez kogoś innego - być może nawet przez Ziemian z odległej przyszłości, którzy w ten sposób odtwarzają swoją historię. Ale po kolei.

 Bostrom uznaje, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że prawa natury odkryte przez Newtona czy Darwina to w rzeczywistości „ustawienia”, które w swojej symulacji kosmosu zastosowali zaawansowani „programiści”. Postawił on trzy wnioski, z których jeden musi być prawdziwy. Pierwszy zakłada, że żadna cywilizacja nie przetrwa tysięcy lat rozwoju technologicznego (nie dojdzie do punktu, który nazywany jest „post-ludzkim”). Jeśli którejś się to uda i osiągnie możliwość kreowania wirtualnych kosmosów, może się na to nie zdecydować, np. z przyczyn moralnych. Trzecia możliwość mówi, że ktoś rozwinięty tak, że nie ma dla niego żadnych ograniczeń, już to zrobił, a my istniejemy w jego wytworze.

 Choć był to raczej myślowy eksperyment, w artykule na łamach „New Scientist” Bostrom wyjaśnił, co mogło być motywacją rozwiniętych cywilizacji: „Mogą one dysponować maszynami o odpowiedniej mocy obliczeniowej oraz oprogramowaniem pozwalającym na stworzenie czegoś, co nazwałem symulacją życia przodków. Byłoby to szczegółowe zobrazowanie historii, zaawansowane na tyle, że istniałyby w nim świadome umysły doświadczające tego, co my. Można uznać to za bardzo rozwiniętą wirtualną rzeczywistość, w której umysły stanowią część świata, gdzie bytują” - pisze. Czy tak samo jest z nami?


Boscy programiści

 Koncepcja Bostroma, według której nasi odlegli potomkowie urządzają sobie historyczną inscenizację w kosmicznej skali, nie przekonuje wszystkich. „Metafizyka Matriksa” Chalmersa obejmowała także inne możliwości. Pierwsza zakładała, że wszechświat został stworzony przez „istoty wyższe” spoza naszej czasoprzestrzeni. Według drugiej, za kierujące kosmosem mikroprocesy odpowiada „maszyna licząca” będąca czyimś wytworem. Trzecie rozwiązanie szczególną rolę przypisuje ludzkiemu umysłowi uznając, że to świadomość funkcjonuje poza barierami fizycznej rzeczywistości. To jednak problemy dla filozofów. Futurystom najbardziej atrakcyjny wydaje się scenariusz z „kosmicznymi inżynierami” dysponującymi techniką tak zaawansowaną, że niemożliwą do opisania z naszego punktu widzenia.

W 1964 r. Nikołaj Kardaszew - radziecki astronom - zasugerował istnienie skali rozwoju hipotetycznych pozaziemskich cywilizacji. W pierwotnej wersji obejmowała ona trzy stadia plus poziom zerowy, na którym znajduje się ludzkość. Podstawą dla Kardaszewa była ilość energii, którą dysponuje dana cywilizacja. Te z pierwszego stopnia są w stanie kontrolować całą energię swej planety, te z drugiego panują nad potencjałem gwiazdy, a z ostatniego - galaktyki. Zetknięcie z technologią wyższego rzędu - zdolną do tworzenia czarnych dziur i podróży międzygwiezdnych - byłoby dla Ziemian (stojących na poziomie ok. 0,6) niczym doznanie religijne.

 Niektórzy wydłużali skalę Kardaszewa o kolejne szczeble i osiągi. Michio Kaku - jeden z najbardziej medialnych fizyków-futurystów uznał, że cywilizacje spoza III stopnia byłyby w stanie wyemigrować ze swojego wszechświata, a nawet wyhodować swój własny kosmos. Fizyk John Barrow uznał z kolei, że „przedstawiciele owych hipotetycznych cywilizacji typu IV, V, VI i kolejnych, mogliby manipulować całymi strukturami w kosmosie, obejmującymi galaktyki, ich gromady i supergromady”. Przy takim potencjale stworzenie „żywej symulacji” nie wydaje się problemem.


Burza w mózgu

 Wątpliwości odnośnie prawdziwej natury otaczającego nas świata nie są niczym oryginalnym. Już filozofia wedyjska wspominała o koncepcji Maya, według której rzeczywistości doświadczamy w sposób nieobiektywny, a jej iluzja całkowicie absorbuje umysły istot żywych, które nie mają pojęcia o tym, jak wygląda „świat realny”. Podobne problemy nie były obce filozofom innych epok, w tym Kartezjuszowi czy Hume’owi.

 Poszukiwania „stwórców-programistów” mogą nie pójść tak gładko, jak chcą uczeni z Bonn. Moravec sądzi na przykład, że cywilizacja, która wygenerowała „żywą symulację”, może od dawna nie istnieć, ale jej dzieło trwa dalej niczym futurystyczne i nieskończone „The Sims”. Bostrom uznał z kolei, że możemy nigdy nie dowiedzieć się, kim byli „wszechpotężni informatycy”, którzy, by pozostać incognito, mogli zatrzeć po sobie wszelkie ślady. Nie wiadomo też, czy zareagowaliby, jeśli domyślimy się, że istnieją.

 Po polach oryginalnych hipotez nauka i science-fiction idą łeb w łeb. Kosmos wciąż wydaje się piękny, ale też - co podkreśla wielu uczonych - niepojęty i bezcelowy. Im więcej o nim wiemy, tym mocniej to odczuwamy. Znany fizyk Ray Kurzweil tak to skomentował: „Być może nasz wszechświat to eksperyment młodzieńca z innego kosmosu, wykonany na szkolny konkurs. Czytając wiadomości w gazecie można czasem odnieść wrażenie, że ta niedorosła inteligencja, która go zaprojektowała, nie dostała za to zbyt wysokiej oceny…”.  [  ;D ]

[ źródło: onet.pl ]



Skrót publikacji naukowej "Constraints on the Universe as a Numerical Simulation"

NT@UW-12-14
INT-PUB-12-046

Constraints on the Universe as a Numerical Simulation
Silas R. Beane,1, 2,  - Zohreh Davoudi, 3,  -- and Martin J. Savage 3, ---
1 Institute for Nuclear Theory, Box 351550, Seattle, WA 98195-1550, USA
2 Helmholtz-Institut für Strahlen- und Kernphysik (Theorie),
Universität Bonn, D-53115 Bonn, Germany
3 Department of Physics, University of Washington,
Box 351560, Seattle, WA 98195, USA
(Dated: November 12, 2012 - 1:14)

Abstract
Observable consequences of the hypothesis that the observed universe is a numerical simulation
performed on a cubic space-time lattice or grid are explored. The simulation scenario is first
motivated by extrapolating current trends in computational resource requirements for lattice QCD
into the future. Using the historical development of lattice gauge theory technology as a guide,
we assume that our universe is an early numerical simulation with unimproved Wilson fermion
discretization and investigate potentially-observable consequences. Among the observables that are
considered are the muon g - 2 and the current differences between determinations of a
, but the most stringent bound on the inverse lattice spacing of the universe, b-1>-1011 GeV, is derived
 from the high-energy cut off of the cosmic ray spectrum. The numerical
simulation scenario could reveal itself in the distributions of the highest energy cosmic rays exhibiting
a degree of rotational symmetry breaking that reflects the structure of the underlying lattice.
[ źródło: http://arxiv.org/abs/1210.1847 ]


Całość publikacji w pliku *pdf
http://arxiv.org/pdf/1210.1847v2.pdf






« Ostatnia zmiana: Grudzień 15, 2018, 09:51:41 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1781
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Matrix - obserwacje
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 15, 2018, 09:49:50 »
What If We’re Living in a Computer Simulation?