logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Bezpieczeństwo forum  (Przeczytany 12237 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1764
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 13, 2012, 00:02:13 »
3. Udzielenie informacji w czy i jak często wykonywane są kompletne kopie bazy danych forum i jakie są możliwości praktyczne odtworzenia konta użytkownika oraz jego postów w przypadku celowego ich usunięcia przez osobę postronną (nie użytkownika).
- usługodawca robi kopię bezpieczeństwa bazy danych co 24 godziny i zachowuje bazy z ostatniego miesiąca jeśłi się nie mylę. Praktycznie wgrywa się bacup i odtwarzane są wszystkie posty z ostatniego backupu, czyli stan najdalej sprzed 24 godzin.

Nie wiem czy forum ŚG istnieje na darmowym serwerze czy nie, ale Administracja forum nie musi być koniecznie administracją serwera,

- forum przeniosłem z darmowefora.pl na płatne konto na serwerze, a powodach pisałem tutaj: http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,392.0.html

Ogólnie - przesadzasz.

@chrumtataj, też tak myślę...

« Ostatnia zmiana: Grudzień 13, 2012, 00:10:51 wysłana przez Leszek »

Acidizer69

  • Gość
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 15, 2012, 08:03:32 »
Witam wszystkich.

Od dłuższego czasu nie zaglądam do was. Przyznaję, że sprowadza się to do czegoś co można nazwać duchem izolacjonizmu i bazuje w znacznej mierze na zupełnym załamaniu się sfery komunikacji jakiej jestem świadkiem od lat.

Przyznaję, że kieruję się często swoją NIEUKRYWANĄ fascynacją własnym ego i w ramach tego "posta" wyjaśnię fenomenologię tej fascynacji. Egocentryzm już chyba jest cechą dominującą w Kulturze Zachodu więc nie obawiam się tego, iż ta teza  zostanie podważona argumentami spoza sfer hipokryzji i zaprzeczenia ( denial – świetne słowo z j.ang. - wielka szkoda, że nie ma tak jednoznacznego w wymowie kontekstualnego odpowiednika ). Co ważniejsze, po raz kolejny, prawdopodobnie również niepotrzebnie z racji owowiązujących silnych stereotypów tym razem ze sfer tabu i nieuświadomionych zjawisk, zostanie to bądź zignorowane bądź po prostu niezrozumiane.

Część z was o lepszej pamięci i spostrzegawczości mogło sobie zadać pytania dlaczego moja osoba, początkowo realizująca wspólne zainteresowania w tym i innych zparzyjaźnionych kręgach nagle, nie będę ukrywał, wykazała się zachowaniem co najmniej niezrozumiałym.

Mam na myśli nagły zwrot w podejściu i ocenach dot. nie samej nawet merytoryki omawianych spraw ile dobrze znanych stosunków interpersonalnych i tego co zamknąć można w określeniu: relacje.

Przyznaje, jak każdy, niejednokrotnie dałem się porwać emocjom, i nie ukrywam, specyficznej bezradności, niekoniecznie frustracji, może tylko tej tożsamej zwykłemu rozczarowaniu.

Przechodząc do meritum pragnę tylko po raz kolejny zwrócić uwagę na jakość i higienę komunikacji, szczególnie w ujęciu z bardzo rzadko uwypuklanej perspektywy.

Zwracając się teraz do konkretnej osoby, użytkownika Michał Anioł, odpowiem dlaczego jego zaproszenie do grona przyjaciół na FB skończyło się usunięciem kolegi z listy. Oczywiście co najbardziej interesujące i dla mnie stanowiące potwierdzenie roboczej tezy, jest to pośrednie potwierdzenie zaniku komunikacji w najważniejszym dla mnie aspekcie – bliskości. Nie spodziewałem się pytań ze strony Michała co było powodem i do dziś, po celowym skasowaniu kolegi z listy kilku innych osób nie spodziewam się takowych.

Przyczyna jest prosta – stan umysłu, zapatrywania i życie wewnętrzne drugiej osoby nie stanowi już dziś żadnej wartości dla nikogo, poza wyjątkami zwykłych interkacji bezpośrednich w kręgach przyjaciół z miast, uczelni, pracy, spotkań. Znajomości "internetowe" to doskonały przykład wyjątkowej formy komunikacji. Opiera się ona na budowaniu niezwykle silnych i jak dla mnie wyjaśniających ogrom współczesnych zjawisk społecznych realcji o charakterze anonimowej, czysto kurtuazyjnej i oficjalnej w swoim wyglądzie gry.

To pytanie do ciebie Michale: Czy pomyślałeś, że może są osoby w waszym gronie, którym zależy na czymś o czym się nie rozmawia, pomija i traktuje "po macoszemu" do tego stopnia, że są w stanie poświecić swój wizerunek, zbudowane wcześniej w oparciu o poświęconą sporą ilość czasu własnego stosunki by zwrócić uwagę na dokładnie to co pozostaje ukryte w tej sztucznej komunikacji ?

Byłbym wielce zainteresowany również opinią grupy "fraktalni". Zostałem do niej zaproszony i jako pierwszy wpis w nowo tworzoną platformę zaakcentowałem żywotną potrzebę ustalenia pewnej jakości, nowej jakości w sferach komunikacji WŁAŚNIE Z POWODU obserwowanych przeze mnie wyraźnych wskazówek, że owa stanowi NAJWAŻNIEJSZY PROBLEM we wszelkich dzisiejszych RELACJACH. Pamiętacie mój pierwszy post ? Pisałem o języku i jak ważne jest by operować we wspólnej sferze zrozumienia i jak ciężka to jest sprawa. Co tu dużo mówić, odpowiedź zamykała sie w ogólnym "tak tak, język, retoryka, więc zaczynamy, co pierwsze mamy w rozkładzie ?".

Oczywiście spodziewam się, że nawet w świetle tych słów nadal to co najważniejsze pozostaje niewidoczne. Stąd moje "dziwne" zachowania i wyraźne podejście typu: nic tu po mnie.

Obecnie delektuję się zdystansowaną obserwacją poczynań i rozmów w tym i innych gronach, które przyprawiają mnie o uśmiech nieukrywanej satysfakcji z racji potwierdzającej się mojej tezy.

Po pierwsze. Zauważyłem, że grupy użytkowników można wyraźnie podzielić na dwa obozy: goście i kumotrzy. Wielu z was miało okazję się spotykać wielokrotnie w tzw. "realu". Wielu z was mieszka w dużych miastach, czy to Warszawa, Trójmiasto, Kraków, Szczecin itp. Macie okazję budować relacje bezpośrednie i nikt nie zaprzeczy, że opiera się to na najważniejszych dla nich czynnikach jak kontakt wzrokowy, mowa ciała, konfrontacja z czymś co zamyka się w nie do końca stosownych ale ważnych pojęciach jak aparycja, obejście, kultura własna, wygląd ( nieisotny niby ale także będący nośnikiem informacji co do osoby ) itp.

Drugą grupą są osoby mieszkające bądź nie mające możliwości przybywania w bezpośrednim otoczeniu z racji miejsca zamieszkania, wykonywanej pracy, zamożności nawet ( nie każdego stać na dołączenie do budżetu wydatków na PKP, paliwo, ew. Bilety wstępu na zjazdy, noclegi, wyżywienie gdyż mają skromne dochody, rodzine, osoby starsze do opieki i inne zobowiązania finansowe ). Ta grupa – goście spoza kumoterstwa – i to niezwykle ( ! ) bije w oczy ma znikome szanse na zbudowanie głębszych relacji pozostając skazana na los słynnego awatara. Nawet nie macie pojęcia jak wielkich zabiegów lingwistyczno-konceptualnych wymaga zbudowanie sobie oczekiwanej akceptacji i życzliwości "gospodarzy".

Oczywiście zaliczam się do drugiej grupy i nie ukrywam wielce ubolewam nad faktem, że nie mogę sobie zbyt często pozwolić na wojaże po Polsce by w końcu podać sobie rękę, spojrzeć w twarz, usłyszeć wasze głosy, w końcu poczuć "wibracje" jakie rozpościerają się wokół bliskiej cieleśnie osoby – aury. I proszę nie oszukujmy się, zarówno ja jak i masa ludzi wie dobrze o czym mówię. Taki przykład ACIDIZERA. Kim ja dla was jestem Leszku, Janie, Michale ? Jakiś koleś, gdzieś z Polski, nawet nie wiemy kto to, jak wygląda, jaką ma timbrę głosu, która wiele zdradza i mówi więcej o człowieku niż tysiac zdań pisanych. Nie znamy się i ja również nie wiem jak was odczytywać gdyż więcej dla mnie daje poznania o drugiej osobie to w jaki sposób akcentuje, formułuje zdania, jakim słownictwem i stylem się wypowiada. Nie omieszkam dodać, że słuchając wykładów niektórych osób, prezentacji czy różnych innych form audiowizualnej wypowiedzi obserwuję bardzo mizerną jakość jeśli chodzi o poziom rozwoju ososbistego. Smutne, ale ceni się wielce niektóre osoby, których żenujące zdolności oratorskie, widoczny wyraźnie niski poziom elastyczności umysłowej i zdradzające wiele innych cech charakterystyki do odczytania z poziomu komunikacji pozawerbalnej nierzadko stanowi przykry widok.

Owszem przyznaję to bardzo niemiła wypowiedź. Być może część może poczuć się dotknięta tak negatywną oceną. W tym miejscu dodam, że tyczy się to osób, które nie wykształciły w swoim życiu wyraźnych zdolności samoobserwacji, a bardziej domyślni odczytają w tym wskazówkę jakie są tego konsekwencje jeśli chodzi o niezywkle istotne sprawy. Takie osoby, bezkrytyczne wobec własnej osoby i własnego postępowania, i tu podkreślam, to zaprawdę już epidemia . Skutki tego są dla porażającej większości niewidoczne i nieuświadomione przez to. Mowa o niepisanym obowiązku wręcz do unikania tematów własnej hipokryzji, tworzeniu potężnego trendu, którego bardzo wyraźnym objawem jest spojrzenie na świat przez pryzmat podziału – my(ja) doskonali ( przebudzeni ) - oni(ty) ignoranci, źli, reptilianie itd. Czy naprawdę tylko ja to widzę ?

Tak mowa o hipokryzji, obłudzie i zakłamaniu, które galopują w takim natężeniu, że masowa histeria brana jest za siłę i najmocniejszą stronę środowisk, które roboczo nazywam "poszukiwaczami prawdy". Inne imiona to angielskie "truthseekerzy", "oświeceni", "przebudzeni", "wolni" i wreszcie awangarda. Przykro mi ale drodzy koledzy i koleżanki, fakt preczytania tysięcy książek i biegłość w faktologii oraz znajomość szczegółowych i specjalistycznych zasobów wiedzy z dowolnej sfery nie czyni jeszcze nikogo człowiekiem rozumu. Komputer też można zaprogramować do żąglęrki datami, nazwiskami, faktami i cytatami z "mądrych ksiąg". Mówię o owej jakości rozumowania, która stanowi czynnik destrukcyjny i to najpotężniejszy, paradoksalnie w dobie rozkwitu możliwości komunikacji.

Internet ? Telefonia komórkowa ? Portale społecznościowe ? Blogi, fora i listy dyskusyjne ? Czym one są gdy zaproszenia do grona przyjaciół stanowią tylko fasadowe czynności w celu podbijania statystyk i okazję do maniakalnego "podaj dalej" informacji w tonie uklepanej demokratycznie idei "skoro większość tak to widzi to znaczy, że to musi być prawda" ( czymkolwiek jest ona i cokolwiek dla kogokolwiek ona oznacza ). Kiedyś Ghandi powiedział coś ciekawego na temat jedynej osoby wśród tysiąca, która poznawszy prawdę poza ocenami, doświadcza osobliwego zjawiska demokratyzacji opinii. Prawda nie podlega statystykom, to nie demokracja by głos większości i panujący consensus stanowił źródła jej wartości !

Po co dostałem od ciebie zaproszenie Michale na FB skoro z dotychczasowych otrzymanych innych zaproszeń do grona przyjaciół kończy się to w 99% tym, że dana osoba nie odezwie się słowem, nie zapyta czy powie "cześć" ? Subskrybowanie czy zapraszanie tylko po to by oglądać kolejne czyjeś linki, obrazki, milionowe z kolei przykłady "złorzecznych" poczynań tych czy innych nie stanowią niczego innego jak opróżniania własnego sumienia ze współodpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy. Prawda ! Od odpowiedzialności są elity, obcy i reptilianie – idealny kozioł ofiarny, worek do bicia i "Jasio", którzy psują sielankę osób nie mających NIC WSPÓLNEGO z tym co dzieje się dookoła.

Przy tej okazji, coby zamknąć koło i luźno nawiązać do tego tematu pozwolę sobie na zwrócenie uwagi na jedno z tych tabu. Nie wdając się w dyskusje co do wiarygodności prezentowanych tutaj opinii, solidności tez i dróg rozumowania ( forum DI to już istna menażeria ludzkiego obłędu i skrajnie dualistycznego materialistycznego podejścia do zagadnień badawczych – to już jest zwykłe szaleństwo patrząc jak daleko idące skutki powalają swoim charakterem. Paranoja ? To za mało powiedziane – to już schizofrenia ).

Nikt, no prawie nikt nie ma odwagi podważyć już twierdzeń i interpretacji jakie zostały właśnie demokratycznie uznane za obowiązujące, słuszne i nie do zakwestionowania. Przyczyna jest tego bardzo prosta i stanowi owe tabu. Dla mnie to czynnik dyskwalifikujący wartościowość jakich kolwiek dyskusji prób i przyczynę braku poważnego traktowania przez wiele osób, które zostają przez to wrzucone do worka z napisem agenci systemu, mieszacze, dezinformatorzy, gadzie sługusy i rządowe prostytutki. A czy ktokolwiek z was pokusił się by wejść w krytykę własnych tez mając na uwadze to, że mogą one być nic nie warte gdyż ich consesus został zbudowany na żałosnym i nieświadomym procesie rozsądzania gdzie ADWOKATEM I SĘDZIĄ jest ta sama osoba we własnej sprawie ? Tak samo dotyczy to kwestii krytyki ze strony sceptyków, ludzi pragnących szczerze, poważnie i z solidnymi podstawami wejść w dyskusję lecz NIE JEST TO MOŻLIWE . To odwrócona sytuacja gdy poddany ocenie "krytyk" pada ofiarą procesu gdzie OSKARŻYCIEL i SĘDZIA także są jedną i tą samą osobą. Oczywiście, nie mogę zaprzeczyć, na tym paradoks polega przecież, wszechobecny, że i jak również podlegam temu zjawisku. Jest na to słowo – fanatyzm. Czy to religijnym czy naukowy czy jakikolwiek inny. Oczywiście w żadnym wypadku nie może być on udziałem "nas" tylko "ich".

Jedno co wyróżnia mnie z tego układu, to jest to, że widzę to wyraźnie i od lat bezskutecznie próbuję nawiązywać relacje właśnie mając to na uwadze. Prawie nikt tego nie zauważa i stąd odbiór mojej osoby, który spodziewam się, że jest negatywny.

Co do incydentu z przechwyceniem konta JANA. Nie znam osoby, nie mieliśmy się okazji spotkać, zamienić ani słowa, więc nie byłoby sprawiedliwe oceniać i robić założenia. Oczywiście co bystrzejsza osoba ma prawo spojrzeć na to w zakresie, w którym mieści się faktyczna pozycja JANA – pomiędzy paranoją i manią prześladowczą ( obłęd i ów fanatyzm ) a faktycznym doświadczaniem złośliwości, intryganctwa, nawet być może działalności strony trzeciej ( w domyśle ... i co porozmawiamy w końcu o niewidocznej paranoi  ? ). Wybacz Janie jeśli to zabrzmiało jako forma oceny lecz od razu mówię – nieładnie z mojej strony, że wykorzystuję ten incydent jako przykład patologii komunikacyjnej. Wybacz, nie chodzi nawet o ciebie sensu stricto.

Do czego zmierzam ? Sprawa jak przeczytałem wypowiedzi – załatwiona, reputacja JANA podważona. Jako osoba kompletnie nie mająca wglądu w faktyczny przebieg "incydentu" niestety na podstawie osoby pokrzywdzonej muszę stwierdzić, to logiczne, że paranoja JANA i jakiś defekt umysłowy to już poważna sprawa, kwalifikująca go do tzw. leczenia. Teraz ważna uwaga ! TAK TO WYGLĄDA z mojej strony, szczerze i taki by, złożył "raport" gdybym miał powiedzmy uzupełnić kartotekę osobową JANA w jakiejść hipotetycznej bazie danych i profili osobowych. Niestety. I co zabawne, ja również miałem podobne ( aczkolwiek nie takie same "przejścia" ). Podjerzewam i nie będę ździwiony jak większość z was podobną wyrobiło sobie opinię.

Czy już widzicie jak działa ten mechanizm. Szkoda mi człowieka, gdyż nie ma możliwości uwiarygodnienia sie a reakcja LESZKA to dokładnie to co brzydzi mnie najbardziej, szczególnie w Polsce – ktoś ma problem, nie ma oporów i wstydu by zaryzykować własną reputację i wyjaśnić ten "incydent". Administracja najwyraźniej ma to gdzieś ( no proszę panowie, nie mówić mi, że wśród was nie ma przeciętnego programisty, który napisałby program w dowolnym języku, umożliwiający wyselekcjonowanie wybranych wpisów czy to w logach czy w bazie SQL. To jest kilkanaście linii kodu i proszę nie załamujcie mnie stwierdzeniami, że trzeba to robić ręcznie linia po linii i wyszukiwać pożądanych odniesień do pozycji danego użytkownika, adresów IP, dat i godzin wykonywanych procesów, odwołań do bibliotek. Ja mam to zrobić ? To 15 minut, dosłownie ). WSTYD !

Tak właśnie zostawia się umywając rączki wszelkie problematyczne zjawiska, które stoją na drodze słynnej karawanie. Tak właśnie rozumują fanatycy i tym samym kierują się obie strony we wszlakich spolaryzowanych konfliktach czy to religijnych, czy naukowych. W takim skrócie: lepi się golema nieomylności, bezkrytyczności i hipkryzji a na "odpierdol się" rzuca się zawoalowane frazesy, którymi już niemalże wszyscy się oszukują i samohipnotyzują :"Pies szczeka a karawana jedzie dalej". Więc smutne bym jako osoba niezamieszana w ów incydent musiał używać tej sytuacji by tym razem nadwyrężyć i swoją wątłą reputację by po raz kolejny zwrócić uwagę, że to co zarzucacie drugiej stronie tzn. politykom, elitom, możnowładcom, światowi finansjery, wszelkim upadłym istotom jest także waszym udziałem i podlega tej samej zasadzie. Tak samo zamiatacie sprawy pod dywan, tak samo dyskredytujecie słowa krytyki i sceptycyzmu, tak samo prześwmiewa się tych co mają odwagę pokazać swoje oblicze, swoje wątpliwości. Zasłaniacie się tym samym czym zasłania się druga strona, tak samo na wszystko jesto gotowa wymówka, pretekst, itd.itd.

Jest mi przykro, gdyż przez lata żywiłem nadzieję, iż uda mi się przynajmniej stowrzyć przyczułek do przyszłego rozbicia pozycji tabu – największego wroga wewnętrznego,raka który toczy umysły środowisk zarówno jednej i drugiej strony jakiegokolwiek konfliktu jak weźmie się pod lupę. Czy spojrzeliście na siebie kiedyś pod tym samym kątem jak patrzycie na masę przykładów, które stanowią fundamenty budowanego obrazu rzeczywistości ? Ja nawet boję się mówić o pewnych sprawach dotyczących własnych i wieloletnich doświadczeń, gdyż czytając mnóstwo opinii czuję się wyraźnie wykluczony z kręgu "przyjaciół" i by dać przykład konkretom dotyczy to zjawisk typu NOL ( UFO ), uprowadzeń, zjawisk paranormalnych, interpretacji mitów, podań i tekstów zwanych świętymi. NIE JESTEM W STANIE gdyż gdziekolwiek próbowałem jest to w najlepszym przypadku ignorowane w najgorszym poddawane fanatycznej krytyce i dyksredytowaniu ( tak jak dyskredytować się zaczyna w massmediach "wasze" poglądy – qui pro quo ).

Czy można z wami rozmawiać w ogóle ? Czy kiedykolwiek znajdzie któryś szanowny pan w przerwie między SWOIMI pracami, zainteresowaniami, poszukiwaniami czas dla DRUGIEJ OSOBY ? Tyle się mówi o jedności, miłości, pojednaniu i towrzeniu wspólnej rodziny "ludzi nowej ery", wszytsko okraszone niezliczoną ilością cytatów, odwołań i pięknymi słowami czerpanymi z dorobku tysięcy mistrzów duchowych, filozofów, naukowców... tyle, że otoczka temu przeczy i jest to żałosny widok.

Z wielką chęcią pragnąłbym by to zostało wykorzystane jako szczere słowo szacunku, paradoksalnie wyglądające jako coś zupełnie innego.  Oczywiście fanatyk będzie w tym widział tylko atak – stara historia urażonego ego. To tylko potwierdza moją tezę.

Właśnie tak zależy mi na was, i oczekuję znacznie więcej niż myślicie. Rolą takich osób jak ja jest właśnie to co robię – stanowić łącznika pomiędzy światami, z których jeden najwyraźniej jest dla was obcy. Nie mówię wszystkich ale sporej większości. Mówię o masie ludzi pragnących się dołączyć do grona, ale jest im to uniemożlwiane ze względu na to co napisałem. I nie tylko to... Ledwie uszczknąłem kawałka tego gorzekiego tortu i bardzo byłbym zainteresowany by w końcu zacząć zachowywać się jak dorośli, światli ludzie, którzy zdejmą z piersi paradne medale za zasługi i dorobek medialny i pokusiły się choć raz by spojrzeć krytycznie na WŁASNE poczynania. Musicie zrozumieć, że nawet mając wspólne ideały i zapatrywania nie każdy realizuje je tą samą drogą. Nawet nie macie pojęcia jak wiele osób po prostu ignoruje "wasze" środowisko gdyż nie widzi w nim jakiejkolwiek możliwości nawiązania komunikacji. Tak, nawiązuję do tego nieszczęsnego pierwszego posta na fraktalni. Zacznijmy rozmawiać o języku i punktach widzenia...

A te jak wiadomo zależą od miejsca siedzenia. Tylko czy zadał sobie ktoś pytanie, że skoro chcemy ujrzeć jeden obraz, który każdy przyjmie jako ten zgodny z obrazem bliźniego, tego obok, to należy także i jego wysłuchać, przyjąć jak PRAWDZIWY GOSPODARZ. To WY powinniście W TEJ SZCZEGÓLNIE kwestii wykazywać się inicjatywą. Ale jak widać stare marksistowskie i katolickie ( nieświadome ) hierarchie, kumoterstwo jak miały się dobrze tak mają nadal.

Wybaczcie, to zaledwie czubek góry lodowej ! Ale kogo to interesuje ? Hau Hau...

PS. Owszem w zabawnym uniesieniu przy porannej kawie to pisałem, zaraz udaję się do pracy. Błędów nie sprawdzałem, więc przepraszam. Proszę o wybaczenie za ew. negatywne odniesienia... hej, przyjaciele. Król jest nagi... zdejmijcie w końcu ten listek figowy z okolic "nieczystych"... nasze gówienka śmierdzą tak samo i wszyscy dobrze wiemy od czego muchy zdychają... W przeciwnym razie na serio nic tu po mnie. A winą obarczajcie sobie kogo chcecie. Dla mnie to mogą być nawet przedszkolanki...

Offline Igmana (ptak)

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 15, 2012, 10:22:21 »
@ Acidizer69
Bardzo mądry i jeszcze bardziej potrzebny tekst. SUPER!  :-)

Nareszcie miał ktoś odwagę napisać, co jest sprawą niezwykłej wagi. Czy pożytek z tego będzie? Dla jednych,
co potrafią czytać i ominąć zaporę Ego, zniekształcającą wnioski, owszem. Dla innych, pewnie nie będzie żadnego
pożytku, prócz tego, że jeszcze bardziej okopią się w swoich racjach.  ;D

Moje spostrzeżenia są podobne. Ludzie zatracają to, co najważniejsze, bliskość, empatię, szczerość relacji itd.
Patrzą bardziej umysłem i kalkulują opłacalność… a przecież w izolacji niewiele można.

Dzięki Ci za te słowa. Były potrzebne, tym bardziej w TU, na tym forum, które szczyci się być… zresztą, nie ważne
czym się szczyci. Ważne, jak może ewoluować. Forum jako całość, jak i każdy z nas.

To tak pokrótce, kończąc poranną kawę.  ;)

Pozdrawiam serdecznie.

Offline chrumtataj

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 81
    • Zobacz profil
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 15, 2012, 12:31:53 »
Myślę, że dyskusja trochę odbiegła od głównego tematu.
Tematem jest potencjalne włamanie się na konto Jana, a nie jego osoba.
Wydaje mi się, że wystarczyło inaczej/prosto sformułować swoją prośbę, a nie jako listę wygórowanych wymagań.

Przypominam, że nawet jeśli dotrzemy do IP konta logującego, nic to nie mówi. Można dokonać tłumaczenia adresu IP na nazwę hosta, ale to tylko powie, kto dostarcza internet tej osoby, ewentualnie może wskazać na serwer proxy.

Natomiast co do postaw obronnych osoby Jana, to myślę, że nie powinien się dziwić (albo właśnie broniący jego), że jest oceniany po swoich wypowiedziach, skoro sam ocenia ludzi na podstawie.... niczego, dodając swoje uszczypliwości:
"Jednak pamiętając słuszne uwagi naszego młodego, bystrego kolegi" - to o mnie, więcej w tym poście:
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1174.msg7898.html#msg7898

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 15, 2012, 17:35:14 »
 :pocieszacz:


 :oczko:
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Dan el

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 16, 2012, 00:56:02 »
@Acid
 W imieniu 'kumatorium' chce Ci podziękować za jakże celną i przepełnioną wypowiedź. Ze emocje jaką sam czuje i jestem pewien, że wielu którzy tylko są tu tylko adresem IP, również ją odczuwają. Nie wiń się za to co musi zostać powiedziane.
 Twoje teoria to nie tylko zwykłe słowa, to praktyka która wychodzi z poza ram, to udręka naszego wieku której ludzie nie potrafią za nic w świecie pojąć. Bo niczego na świecie nie chcą poświęcić, niczego na świecie nie pragną bardziej niż siebie..
 Paradoksalnie jedynym sposobem aby to zauważyć może być tylko skrajność.. skrajność gdzie tak naprawdę odłączenie siebie i postawienie przed autoanalizą może przynieść prawdę. Jak widać bolesną i niezrozumiałą, odrzucaną i zamydlaną. Ludzie 'nowej ery' chcą aby wszystko zostało połączone, ale przez to zatracają możliwość identyfikacji tym czym są, kim jest każdy z osobna.. a tylko przez to, przez ból i mękę, przez stratę WSZYSTKIEGO jest się w stanie wyjść poza SFERĘ EGO.
 Tak bardzo mnie to boli, że mimo tego co napisałeś i tak nie jesteśmy w stanie nic zrobić z umysłem innych do których się zwracasz.. Niestety natura rzeczy chce aby każdy to przeżył sam, aby tylko w ten sposób połączył się z innymi.
 Wiem, że nie zrozumiecie, wiem to.. ale nie musicie bo to jest proces ewolucyjny, jestem o tym przekonany. Prędzej czy później stracicie wszystko i uwolnicie się.

Sam nie jestem wolny, cały czas czuję to na plecach, ale im więcej czytam takich wypowiedzi tym czuję się lżej, czuję jak cały ten pieprzony ciężar opada.
Dziś śniłem i powiedział mi głos: 'Ludzi trzeba traktować analogowo, niezależnie od ciężkich dni'...
wiec -
Ty który czytasz, nie osądź mnie, pamiętaj, nie osądzaj, nie wkładaj do szuflady, nie oceń.
Tylko Bóg może mnie sądzić, tylko Natura Rzeczy może to zrobić. Choćby miałby być to mój ostatni post tutaj.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 16, 2012, 13:34:31 wysłana przez Dan el »

Ania

  • Gość
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 16, 2012, 13:23:16 »
Acid & Daniel, męskie głosy mojej podświadomości, dziękuję Wam bardzo za te wypowiedzi  cmok warto było na chwilę nabrać wody w usta i poczekać, jak rozwinie się ten wątek. Warto było poczekać na Wasze posty - w końcu przeczytałam Wasze własne myśli odczucia i rozważania (choć Acidizera znałam już z wcześniejszych)! Nie jakieś grafy, fale, wzory, gwiezdne matki, bryły, filozofie, kolejne teorie – choć również ważne, to nie zastąpią relacji z żywą świadomością człowieka, nie uczynią akcji i reakcji. To my jesteśmy kosmosem. Siłami napędzającymi obie spirale galaktyki. To my mamy się poznawać, aby zrozumieć ten kosmos. Mamy się między sobą komunikować, a wracając na chwilę do międzygalaktycznych bredni, to, wg. mnie, jest właśnie ta istota wejścia w 4 i wyższe wymiary świadomości/rzeczywistości: świadoma komunikacja, łączenie się. Aby zrozumieć kolejne wymiary własnej istoty/świadomości należy siebie poznać poprzez...drugą istotę. Nastąpić to może jedynie przez pełne obnażenie, zdjęcie kolejnych masek, iluzji, wyjście poza próg bólu, którego doświadcza nasze ego. Bo tak naprawdę Król i Królowa,  :nieeeee:, są nadzy!  Świadome oczy zawsze rozpoznają tę nagość, nawet poprzez IP rozpoznają co jest ściemą, a co wartością, sorry, ale tak właśnie jest.

Cytuj
a tylko przez to, przez ból i mękę, przez stratę WSZYSTKIEGO jest się w stanie wyjść poza SFERĘ EGO.
tak, o ile wyciągnie z tego bólu rozstania słuszne wnioski. W zależności pod jakim kątem je przepracuje: albo siebie wyzwoli, albo siebie pogrąży, autopsja.
Mi kiedyś ktoś powiedział: w tym życiu musisz nauczyć się tracić, puszczać, pozwolić odchodzić rzeczom, ludziom i sprawom, które cię powstrzymują przed wznoszeniem się na fali. To najtrudniejsze doświadczenie, z jakim przyszło mi się mierzyć. Zwłaszcza, że jego dłuższą konsekwencją była po prostu samotność, na którą nie potrafiłam się zgodzić, aż w końcu i jej odpuściłam (bo w pewnym momencie rozwoju świadomości nie da się zejść niżej, możesz utknąć w jednym miejscu, albo iść wyżej) i nagle wzniosłam się do poziomu, po którym szaleli właśnie tacy, jak Wy  :oczko:

Cytuj
Wiem, że nie zrozumiecie, wiem to.. ale nie musicie bo to jest proces ewolucyjny, jestem o tym przekonany. Prędzej czy później stracicie wszystko i uwolnicie się.

Masz rację  :-) to leży w gestii ewolucji świadomości i większość ludzi jej potrzebuje, jednak są już i tacy, który od dłuższego czasu patrzą na tą rzeczywistość  innymi oczami i przebierają nogami, żeby móc z kimś się tymi obserwacjami podzielić! To normalne, ale skąd mamy to wiedzieć, skoro żaden i żadna takiej potrzeby nie wnoszą do świadomości ogólnej (znikoma ilość przypadków)  :-[ ja raz wniosłam, to wyniknął zlot, który dużo nam powiedział, przede wszystkim, o nas samych, i temu miał przecież służyć, btw. kiedy następny ;D?

Ja, przyznam szczerze, wykształciłam w sobie naturę włóczykija, idę tam, gdzie mnie wiatry tudzież intuicja poniesie, cenię sobie swoją indywidualność i niezależność, ale również tęsknię za ludźmi sobie podobnymi, bo chcę siebie podoświadczać w innym człowieku. Zobaczyć swoje odbicie we właściwym świetle, nie półmroku, czy innej krzywiźnie. Takie są właśnie etapy w rozwoju świadomości: do jakiegoś czasu idziemy z rodziną, która nas wychowuje, później, na ogół, dłuższy kawałek idziemy samotnie, dzięki temu możemy przybliżyć sobie istotę otaczającego nas świata, następnie znów łączymy się w rodzinę, tyle, że już tą właściwą, świadomą, w której wymieniamy doświadczenia i tworzymy plany na przyszłość... Tak mi się przynajmniej wydaje. I to jest właśnie ten etap, przynajmniej dla większości z nas, jak się orientuję. Choć mogę również bredzić, ale nie przeszkadza mi to  :figielek:

W każdym bądź razie, jeszcze raz dziękuję Wam za te posty, świadomość, że jest nas już co najmniej kilkoro (oczko dla Moniki  :oczko:) sprawiła, że poczułam odrobinę tego komfortu wspólnoty, łączącej każdą indywidualność we wspólnym celu. A świadomość, że rozumieją to również mężczyźni, naprawdę uskrzydla. Jeszcze chwila, a będę mogła spokojnie odlecieć w niebyt, :slonko: Muchas gracias amigas!  Kontynuujcie! :tuli:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=ieZdc13O5u0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=ieZdc13O5u0</a>

p.s. czy to są już offtopy? 'co' ,:)  aniolek
« Ostatnia zmiana: Grudzień 16, 2012, 13:25:28 wysłana przez Anna »

Offline chrumtataj

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 81
    • Zobacz profil
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 16, 2012, 22:39:31 »

p.s. czy to są już offtopy? 'co' ,:)  aniolek
Możliwe.
Najlepsze, że nie ma głównego poszkodowanego. Część stoi w obronie, część niechętnie, a ferment został. Zobaczymy natomiast newsy filmowe i światowe z PAPu.

Offline Dan el

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 17, 2012, 08:53:13 »
 'Utrzyma się ten wiatr, który zaczyna wiać w dzień. Ten, który zaczyna wiać w nocy, ustanie' - Sun Tsu

Mimo tego i mimo Twoich ironii jestem zaskoczony tą postawą. Dobrą postawą. Nie przewidziałem jej przez własne ograniczenia.  
 Jeżeli możesz, to rzeczywiście stwórz oddzielny temat i wytłumacz co i jak z tym włamaniem. Jestem ogromnie ciekaw po co ktoś miałby łamać hash 32 znakowego hasła. To ważne dla bezpieczeństwa, całkowicie.
Cześć.

Fair Lady

  • Gość
Odp: Bezpieczeństwo forum
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 17, 2012, 09:40:48 »
Czytam sobie te ciekawa dosc dyskusje, bo jest to rodzaj burzy, ktora musi oczyscic ciezka atmosfere panujaca tu na forum. Wiec niech administracja przymruzy oko na byc moze niestosowny temat watku do tych rozwazan.
JAN zwrocil uwage na wlamanie do konta? Czy ktos moglby mi to wytlumaczyc, o co chodzi? Chodzi o skrzynke pocztowa? Czy czytanie postow, ktore JAN pisze?  'co'
Na zdrowy rozsadek to po co ktos mialby "wlamywac sie" przeciez tu jest cala masa informacji skumulowanych tematycznie, nawet bardzo mocnych wyrazem, czyli kontra oficjalnym przekazom, jest o religii, ufokach, polityce, nauce, do czego sie jeszcze wlamywac?
Gdyby uzytkownicy posiadali jakies poukrywane skarbnice wiedzy to ja wlamalabym sie do SasQa, Leszka czy Lucyfera, ale po co, to co chce wiedziec sami mi wyjasniaja cierpliwie i uprzejmie.
Z innej strony, tej ludzkiej, o ktorej tyle slow tutaj padlo, to na przywitanie mnie JAN uderzyl z grubej rury, siegajac w moje kontakty prywatne i ukazujac wszem i wobec, ze Kate to tez Fair Lady, choc mogl spytac mnie na priv, ale widac nie lubi pisac prywatnie...