Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: « 1 2 3 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Wpływ Wszechświata na życie na Ziemi  (Przeczytany 14503 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
jolkaz
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 74




Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : Wrzesień 10, 2010, 10:21:19 »


Też chętnie czytam p.Dąbrowskiego i odpowiada mi Jego sposób myślenia Sama jestem przykładem tego jak Wszechświat i planety oddziaływują na nasze życie.Od momentu podjęcia decyzji o przemianie samej siebie ciągle doświadczam tego oddziaływania.Tak się stało w przypadku przejścia na wegetarianizm i w wielu innych sytuacjach ale zauważyłam też w trakcie pracy nad poznawaniem istoty życia że mamy ogromny wpływ na to co się dzieje w naszym życiu .Dawniej tak jak pisze autor artykułu intensywnie reagowałam na zmiany pogody  z tym były związane bóle głowy ,smętne nastroje załamania bóle w różnych częściach ciała ale teraz to się zmieniło już tym oddziaływaniom nie ulegam jestem zdrowsza i zadowolona z życia bez względu na okolicznośći mam większą kontrolę nad tym co się dzieje.Myślę że działa to na zasadzie opisanej przez p. Liptona że komórki reagują na nasze postrzeganie świata co często obserwuję w swoim życiu i innych.Zauwazyłam również jak zmiana nas samych oddziaływuje na innych i gdy dawniej czytałam że gdy ja się zmienię to zmieni się nasze otoczenie to nie mogłam w to uwierzyć ale po latach pracy nad sobą to właśnie się stało zmienił o się wszystko wokół  i znajomi i ich zachowania i to jest piękne.
Dawniej byłam pożeraczem książek i wszystkiego co nadawało się do czytania ale zrozumiałam,że wiedza nie poparta praktyką jest często pusta i mało prztdatna w życiu o czym też pisze Lipton-w momencie zastosowania stworzonego przez siebie odkrycia dokonały się ogromne zmiany w jego życiu i tak też stało się ze mną-jestem teraz PRAKTYKIEM bo to ma największe znaczenie i tylko w ten sposób dokonujemy przemiany czego wszystkim czytającym ten tekst życzę.Pozdrawiam Jola

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #10 : Październik 03, 2010, 22:13:06 »


Tajemniczy dryf kosmiczny
Za kosmicznym horyzontem


Co ciągnie niektóre galaktyki w jedną stronę? Astronomowie szukają wyjaśnienia tajemniczego zjawiska, którego przyczyna być może leży poza Wszechświatem dostępnym naszym obserwacjom.

Kosmos podlega nieustającemu ruchowi. Ów ruch, zwany przez naukowców ekspansją Wszechświata, odkrył w latach 20. XX w. Edwin Hubble. Obserwując galaktyki zauważył, że im dalej są położone, tym szybciej się od nas oddalają. Fakt ten można wytłumaczyć dwojako: Ziemia jest w centrum Wszechświata i wszystko oddala się od niej z coraz większym przyspieszeniem – niczym w wyniku eksplozji. Albo, co bardziej prawdopodobne, po prostu cała przestrzeń się rozszerza jak rosnące ciasto lub puchnący balonik. Nieustannie w każdym swoim miejscu Wszechświat ulega ekspansji i dzieje się tak od samego początku, zwanego Wielkim Wybuchem.

Lata 80. ubiegłego wieku niespodziewanie przyniosły odkrycie jeszcze jednego rodzaju ruchu: to właśnie wtedy badania wykazały, że galaktyki położone w promieniu do ok. 150 mln lat świetlnych od Ziemi – czyli w przestrzeni, którą astronomowie pieszczotliwie nazywają naszym kosmicznym sąsiedztwem – w sposób niemalże jednolity poruszają się w tym samym kierunku. Początkowo o miejscu, w stronę którego się przemieszczają, wiedziano niezbyt wiele – jest ono bowiem przesłonięte przez naszą Galaktykę. Nie znając więc źródła ruchu galaktyk, astronomowie wystąpili z hipotezą, że muszą być one przyciągane przez jakieś masywne centrum grawitacji, którym najpewniej jest koncentracja gromad galaktycznych. Centrum to wkrótce nazwano Wielkim Atraktorem i oszacowano jego masę na 5×1016 mas Słońca (czyli ponad 100 tys. razy większą niż przeciętnej galaktyki). Z czasem część Wielkiego Atraktora udało się astronomom zbadać.

Z obecnych danych wynika, że masa Wielkiego Atraktora została początkowo 10-krotnie przeszacowana. Kolejne badania przyniosły inne, całkiem nieoczekiwane rezultaty – galaktyki znajdujące się za Wielkim Atraktorem wcale nie zachowują się tak jak te między Wielkim Atraktorem a nami, to znaczy wcale nie podążają w jego stronę. Odkrycie to zasugerowało naukowcom, że ruch ku Wielkiemu Atraktorowi jest tylko częścią większego ruchu.

Za następnego podejrzanego o jego powodowanie uznano Koncentrację Shapleya. Nadawała się ona do wyjaśnienia tego dużo lepiej niż sam Wielki Atraktor, jako że jest 10-krotnie od niego masywniejsza. Od początku jednak niektórzy mieli z tą hipotezą pewne problemy – Koncentracja Shapleya jest od nas czterokrotnie bardziej odległa (ok. 650 mln lat świetlnych), a jak wiadomo – przyciąganie grawitacyjne maleje wraz z odległością.

1,5 mln. km/godz.

Nic zatem dziwnego, że przez paręnaście lat astronomowie spierali się, czy ów ruch galaktyk powodowany jest przez połączony efekt Wielkiego Atraktora i Koncentracji Shapleya, czy też może przez inne nieznane przyczyny. Dopiero w 2009 r. grono astronomów z USA i Kanady – Richard Watkins, Hume Feldman i Michael Hudson – po przeanalizowaniu wszystkich dotychczasowych danych wykazało, że ruch galaktyk odbywa się z prędkością ok. 1,5 mln km/godz. w kierunku, który, choć zbliżony, nie odpowiada położeniu Koncentracji Shapleya.

Żeby sprawę uczynić jeszcze bardziej zagadkową, mniej więcej w tym samym czasie inna grupa, kierowana przez Aleksandra Kashlinsky’ego z NASA, doniosła o jeszcze bardziej sensacyjnym odkryciu. Analizując ruch już nie galaktyk, lecz całych galaktycznych gromad, naukowcy zauważyli, że poruszają się one w kierunku bardzo zbliżonym do otrzymanego przez grupę Watkinsa. Według nich, ruch gromad galaktycznych na przestrzeni do co najmniej 1,5 mld lat świetlnych odbywa się z prędkością ok. 2–3 mln km/godz. Dodatkowo, nie stwierdzili, aby ruch ten wykazywał tendencję do zaniku, co sugeruje, że może odbywać się także dalej, w rejonach przez Kashlinsky’ego nieobserwowanych.

Jest to odkrycie zupełnie zaskakujące, ponieważ w ramach obecnie przyjętych poglądów na naturę Wszechświata taki wielkoskalowy ruch nie ma prawa istnieć! Tak więc, o ile ruch potwierdzony przez grupę Watkinsa jeszcze mieści się w ramach standardowego, ogólnie przyjętego modelu kosmologicznego, o tyle już poruszające się gromady galaktyczne w odległości 1,5 mld lat świetlnych są zupełnie nie do pomyślenia. Po prostu ten ruch w ogóle nie powinien mieć miejsca, gdyż istniejące struktury w naszym Wszechświecie nie mogą czegoś podobnego swoim przyciąganiem grawitacyjnym wygenerować. Co więcej, najnowsze badania ogłoszone w „The Astrophysical Journal Letters” sugerują, że mamy dowody, iż ruch ten sięga swoim zakresem niemalże dwukrotnie dalej niż początkowo sądzono. – Nawet w odległości 2,5 mld lat świetlnych – mówi Kashlinsky, który uważa, że najprawdopodobniej odbywa się on wszędzie w widocznym dla nas Wszechświecie.

Przedinfalcyjna niejednorodność

Co zatem mogłoby powodować owo „płynięcie” galaktyk, które naukowcy nazwali Ciemnym Przepływem? Jedną z teorii jest istnienie przedinflacyjnych zaburzeń w rozkładzie materii. Inflacja kosmologiczna to teoria, według której we wczesnym Wszechświecie ekspansja przestrzeni postępowała w olbrzymim tempie i w jej wyniku wszelakie niejednorodności wczesnego okresu zostały wypchnięte poza obszar dostępny naszym obserwacjom. Inflacja tłumaczy więc, czemu Wszechświat, jakim go obserwujemy, jest wszędzie bardzo podobny, niezależnie od kierunku patrzenia. Jednak kosmologiczna teoria inflacji nie wyklucza bynajmniej, że gdzieś za kosmicznym horyzontem Wszechświat może mieć inne właściwości. Może wyglądać zupełnie inaczej: być pozbawiony gwiazd czy złożonych pierwiastków chemicznych. Materia za horyzontem mogła np. uformować jedną wielką koncentrację materii lub nawet gigantyczną czarną dziurę, która swoją grawitacją ściąga w swoją stronę nie tylko galaktyki, ale i całe ich gromady.

Istnienie takiej przedinflacyjnej niejednorodności to tylko jedna z naukowych spekulacji i – tak jak większości hipotez na ten temat – na razie wykluczyć jej nie można. Po prostu, podobnie jak kiedyś granicą poznania dla człowieka było widoczne z Ziemi niebo, tak teraz jest nią dostępny naszym obserwacjom kosmos i to, co jest poza naszym kosmicznym horyzontem, pozostaje wielką niewiadomą. A jeśli nie uda się powiązać zjawiska Ciemnego Przepływu z obecnie istniejącymi strukturami we Wszechświecie, wówczas wzrośnie szansa, że fantazje rodem ze Star Treka o dziwnych strukturach zasiedlających jego kresy mają więcej z rzeczywistością wspólnego, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

 
Krzysztof Bolejko, Paulina Wojciechowska
27 września 2010

  http://www.polityka.pl/nauka/wszechswiat/1508804,1,tajemniczy-dryf-kosmiczny.read?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #11 : Październik 03, 2010, 22:16:37 »


A jaki obraz Wszechświata kreśli nauka dzisiaj? Niech odpowiedzią na to pytanie będzie krótka podróż przez kosmos. W pięknym zimowym gwiazdozbiorze Oriona, 1500 lat świetlnych od Słońca, znajduje się olbrzymi obłok materii międzygwiazdowej. Jego niewielki, wyjątkowo fotogeniczny fragment jest nie bez racji nazywany Końskim Łbem. Na czole konia widać słabe światełko – to młoda gwiazda, która powstała kilkaset tysięcy lat temu po zapadnięciu się niewielkiej części obłoku. W całym obłoku w ten sam sposób powstają tysiące (jeśli nie dziesiątki tysięcy) gwiazd, dowodząc, że niewzruszoność nieba jest mitem. Złudzeniem, któremu poddajemy się, ponieważ całe życie człowieka to mniej niż sekundowy kadr życia gwiazdy.

Przyjrzyjmy się jeszcze innej nowo powstałej gwieździe. Uformowała się w ciemnym obłoku wielkości Końskiego Łba, który znajduje się w niewidocznym u nas gwiazdozbiorze Żagla. Z miejsca jej narodzin wypływa długi na 2–3 lata świetlne strumień gazów poruszających się z prędkością ok. 300 km/s.

Gwiazdy podważają niewzruszoność niebios nie tylko przez to, że się rodzą, ale i dlatego, że ich narodzinom nierzadko towarzyszą gwałtowne konwulsje. Chciałoby się mieć nadzieję, że osiągnąwszy wiek dojrzały zaczynają zachowywać się tak statecznie, jak liczące 4,5 mld lat Słońce, które jest dla nas wzorem spokoju i stabilności.

W rzeczywistości daleko mu jednak do ideału: na jego lśniącej tarczy często widać nieregularne czarne plamy. Są to obszary, w których powstają bardzo silne pola magnetyczne po to tylko, by po kilku dniach lub tygodniach zniknąć, zamieniając się w różne formy energii. Cała powierzchnia Słońca to ocean płomieni – chybotliwych kolumn gazu rozżarzonego do kilku tysięcy stopni. Typowy płomień ma szerokość 500 km i wznosi się z prędkością 10–15 km/s. Po kilku minutach gaśnie, zaś na jego miejscu pojawia się nowy. Słońce nieustannie kipi energią, a co jakiś czas wyrzuca w przestrzeń międzyplanetarną olbrzymie obłoki gazowe, pędzące z prędkością kilkuset kilometrów na sekundę. Gdy taki obłok dociera do Ziemi, w najlepszym przypadku pojawiają się zakłócenia radiowe, a w najgorszym dochodzi do rozległych awarii sieci przesyłowych (patrz: „Te plamy nas wykończą”, POLITYKA 33).

Dojrzałe Słońce nie jest więc stateczne. Może przynajmniej umrze spokojnie? Niestety, nawet w chwili śmierci spokój nie jest mu pisany. W widocznym u nas latem gwiazdozbiorze Lutni można przez amatorski teleskop dostrzec niewielki świecący pierścień o średnicy 0,5 roku świetlnego. Właśnie tak będzie umierało Słońce: jego zewnętrzne warstwy rozbiegną się w przestrzeni międzygwiazdowej z prędkością ok. 20 km/s. Zostanie po nim biały karzeł – zbudowany z niesłychanie gęstej materii obiekt wielkości Ziemi.

Kres Gwiazd

Burzliwe losy Słońca bledną w porównaniu z tym, czego doświadczają gwiazdy od niego większe. W gwiazdozbiorze Kilu, 8 tys. lat świetlnych od nas, znajduje się Eta Carinae – ogromna gwiazda o masie co najmniej kilkadziesiąt razy większej od Słońca. W XIX w. wybuchła, odrzucając znaczną część swojej materii z prędkością ok. 700 km/s.

Jej eksplozja, nieporównanie silniejsza od słonecznych, nie była niczym wyjątkowym. W podobny sposób zachowują się wszystkie gwiazdy o dużej masie. Kiedy Eta Carinae dobiegnie kresu swojej drogi ewolucyjnej, wybuchnie jeszcze raz – już ostatni – jako tzw. supernowa. W jednej chwili wyzwoli się wtedy sto razy więcej energii niż Słońce wypromieniuje w ciągu całego swojego życia, i gwiazdowy glob zostanie rozerwany na drobne szczątki rozbiegające się z prędkością 20 tys. km/s. Tysiąc lat temu jedną z supernowych zaobserwowali i opisali astronomowie chińscy. Pozostałość po tej kosmicznej katastrofie widać nawet dziś – znajduje się w odległości 6,3 tys. lat świetlnych od nas, w gwiazdozbiorze Byka. Nieregularna, postrzępiona chmura, która kiedyś była gwiazdą, ma obecnie średnicę 8 lat świetlnych i ciągle jeszcze rozbiega się z prędkością prawie 2 tys. km/s.

Wszystkie gwiazdy widoczne z Ziemi należą do wielkiego skupiska materii noszącego nazwę Galaktyki, które na ekranie nieba oglądamy jako Drogę Mleczną. Dostępna obserwacjom część Wszechświata zawiera ok. 100 mld takich obiektów. Miotane grawitacją galaktyki zderzają się między sobą i pochłaniają się niczym gigantyczne ameby. Jeden z takich dramatów rozgrywa się na naszych oczach w gwiazdozbiorze Kruka, 63 mln lat świetlnych od Słońca. Doszło tam do zderzenia dwóch galaktyk, których międzygwiazdowe obłoki zgniotły się i zapadły, wytwarzając ogromne gromady gwiazdowe. Jedna po drugiej zapalają się w nich teraz olbrzymie gwiazdy, by po kilku milionach lat wybuchnąć jako supernowe.

Zajrzyjmy jeszcze do gwiazdozbioru Ryb. Znajduje się tam odległa od nas o 150 mln lat świetlnych galaktyka 3C31, z której w przeciwne strony tryskają dwie wąskie strugi materii o długości ponad miliona lat świetlnych. Materia płynie w nich z prędkością światła. Niosą tyle energii, że chcąc je zasilać, musielibyśmy co kilka tygodni eksplodować supernową, ukierunkowując przy tym całą energię wybuchu wzdłuż osi wypływu. Ich energia nie pochodzi jednak z supernowych – jest to przetworzona energia pola grawitacyjnego wytwarzanego przez olbrzymią czarną dziurę o masie ponad miliarda mas Słońca, która tkwi w samym środku 3C31.

Współczesny obraz krańca kosmosu to wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a zdjęcie niewielkiego fragmentu nieba w niewidocznym u nas gwiazdozbiorze Tukana. Ujrzymy na nim setki galaktyk, z których najdalsze znajdują się w odległości ok. 13 mld lat świetlnych. Przenieśmy się w wyobraźni do jednej z nich i spójrzmy wstecz na całą drogę, którą przed chwilą przebyliśmy. Na dramat rozpadających się gwiazd i rozbijanych galaktyk. Na niemierzalny żadną ziemską miarą ogrom kosmosu i jego bezładną gwałtowność. Na niewyobrażalną nikłość Ziemi. Skromnie wyglądamy, bardzo skromnie – my, którzyśmy jeszcze kosmiczną mikrosekundę temu uważali się za centrum stworzenia. Nawet materia, z której wyewoluowaliśmy wraz z planetami, gwiazdami i galaktykami, jest tylko niewielką przymieszką w tym wszystkim, co się przed nami rozpościera. Zgodnie z aktualnym stanem wiedzy 95 proc. zawartości Wszechświata to ciemna materia i ciemna energia. Domyślamy się, czym może być ta pierwsza, ale ta druga jest dla nas kompletną zagadką.

Patrząc na to wszystko, nie sposób nie wrócić do powtarzanych od dawien dawna pytań, brzmiących dziś chyba głośniej niż kiedykolwiek. Bo czy jest ktoś, kto z galaktyk na krańcu Wszechświata nie wykrzyczałby: Co ja tu robię? I o co w tym wszystkim właściwie chodzi?

http://www.polityka.pl/nauka/wszechswiat/1501945,2,jaki-sens-wszechswiata.read

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #12 : Luty 17, 2011, 11:15:53 »


To najsilniejszy wybuch na Słońcu. Zwiastun zagłady?

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=uLa3gGKcHak" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=uLa3gGKcHak</a>

 
Zagłuszy nam satelity. Co jeszcze?
Zakwalifikowany przez NASA do najwyższej kategorii, najsilniejszy od 4 lat wybuch na Słońcu był skierowany prosto w nasza planetę.

Z nowej i stale rosnącej plamy 1158 na naszej gwieździe emitowane jest bardzo silne promieniowanie ultrafioletowe - donosi BBC.

British Geological Survey wydał ostrzeżenie przed magnetyczną burzą. Na północy Szkocji pojawić się może nawet zorza.


Wybuchy, jak ten ostatni, powodowane są przez uwolnienie się zgromadzonej w atmosferze Słońca energii.

Ze względu na siłę wybuchu, mogą pojawić się zakłócenia w sieciach elektrycznych, systemach komunikacji naziemnej i satelitarnej - zauważa BBC.

Pierwsze raporty o takich problemach nadeszły z południowych Chin. Największe zakłócenia powinny trwać kolejne trzy dni.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=XyFwsD8G-kE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=XyFwsD8G-kE</a>

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2011, 11:18:26 wysłane przez Michał-Anioł » Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #13 : Luty 22, 2011, 22:42:32 »


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=V0wDYNPnE8w" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=V0wDYNPnE8w</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=tSRafhr6P-E" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=tSRafhr6P-E</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=8blaEDR7BEw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=8blaEDR7BEw</a>





<a href="http://www.youtube.com/watch?v=syL0lTALVs8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=syL0lTALVs8</a>



Wydaje się czymś niemożliwym aby przy nowożytnej technice mogło się udawać ukrycie czegoś takiego jak zbliżający się duży obiekt niebieski. Istnieje wiele osób przekonanych, że tak własnie jest i prawda o planecie X jest ukrywana przez rząd amerykański i inne rządy na świecie. Powyższe wideo przedstawia receptę jak można przekonac się samemu czy coś faktycznei zmierza w naszą stronę i czy faktycznie zmierza od strony tarczy słonecznej co czyni obserwację bardzo utrudnioną.
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=4rd4xMqq_JM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=4rd4xMqq_JM</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=_E7UFUJelGI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=_E7UFUJelGI</a>

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Luty 22, 2011, 23:18:01 wysłane przez Michał-Anioł » Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #14 : Czerwiec 17, 2011, 11:38:27 »


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=S_d-gs0WoUw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=S_d-gs0WoUw</a>

Powyższe wideo przedstawia widok Układu Słonecznego pokazującego lokalizacje wszystkich znanych planetoid począwszy od 1980 r. W trakcie projekcji nowo odkrywane planetoidy są dodawane do mapy za pomocą koloru białego.
 
Ostateczny kolor asteroid wskazuje, w której wewnętrznej części Układu Słonecznego się znajdują. Przecinające się z orbitą Ziemi na czerwono, zbliżające się do Ziemi (peryhelium mniej niż 1.3AU) na żółto, wszystkie inne są zielone.
 
Widać wzór odkrywania nowych ciał niebieskich, najczęściej odkrycia są dokonywane w regionie naprzeciwko Słońca. Można również zauważyć jakieś zgrupowania odkryć na linii między Ziemią a Jowiszem, i są one wynikiem poszukiwań nowych księżyców Jowisza.

W miarę przesuwania wideo do połowy 1990 widzimy wyższe tempo odkrywania związane z pojawieniem się automatycznych systemów skanujących niebo. Wideo można oglądać w rozdzielczości 1080p i wtedy każdy piksel odpowiada ok. 1 mln km, a każda sekunda odpowiada około 60 dniom.

Obecnie obserwujemy ponad pół miliona planetoid a wskaźniki odkrywania nie wykazują oznak, że jesteśmy na wyczerpaniu odkrywania nowych obiektów. Z naukowych szacunków wynika, że jest ​​około miliarda planetoid większych niż 100 metrów (o wielkości boiska do piłki nożnej).
http://zmianynaziemi.pl/wideo/gwaltowny-wzrost-ilosci-odkrywanych-planetoid

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #15 : Czerwiec 17, 2011, 23:55:29 »


Układ Słoneczny bije pianę



"Stary" i "nowy" Układ Słoneczny. Zgodnie z nową teorią w strefie przygranicznej heliosfery, czyli obszaru, w którym panuje Słońce, pole magnetyczne wytwarzane przez naszą gwiazdę pieni się i zwija w bąble
 Fot. NASA
Na jego rubieżach, gdzie magnetyczne bąble wiatru słonecznego ścierają się z materią nawiewaną z innych gwiazd Drogi Mlecznej, pieni się jak w jacuzzi - ogłosili uczeni. Wiemy o tym dzięki dwóm małym bliźniaczym sondom


Kosmos
Nikt nie oczekiwał od Voyagerów tak wiele. Kiedy startowały pod koniec lata w 1977 r., naukowcy z NASA planowali, że zbadają tylko największe planety Układu Słonecznego - Jowisza i Saturna. Miały działać ledwie przez cztery lata. Przez ponad 30 lat pokonały jednak prawie 15 mld km, a ich zasilane bateriami nuklearnymi instrumenty naukowe ciągle przysyłają świeże wieści. Teraz już naprawdę z "końca świata". Głównym zadaniem Voyagerów jest dziś bowiem wyrysowanie granic Układu Słonecznego. Uczeni spodziewają się, że sondy miną je w ciągu trzech-czterech lat.

Szok w kuchni

Nasz Układ wygląda jak jajowata bańka nadmuchana przez wiatr wiejący ze Słońca. Naukowcy szacują jej rozmiary na maksymalnie 150 jednostek astronomicznych (czyli 150x150 mln km, bo tyle wynosi 1 j.a. równa średniej odległości Ziemi od Słońca). To obszar zwany heliosferą, w którym wiatr słoneczny dominuje nad tym dmuchającym z innych gwiazd. W jej wnętrzu znajduje się mniejszy bąbel zakończony tzw. szokiem końcowym, czyli sferą, w której rozpędzona plazma słoneczna napotyka pierwszy opór jonów pędzących z obszaru międzygwiezdnego i wlatując się w bardziej gęsty ośrodek, zwalnia z 300-700 km/s do prędkości poddźwiękowej (nieco ponad 1000 km/godz.). Granicę dominium Słońca wyznacza zaś heliopauza, w której ciśnienie wiatru słonecznego równoważy się z ciśnieniem strumienia naładowanych cząsteczek z dalekiego kosmosu.


Żeby to wszystko lepiej zrozumieć, wystarczy trochę poeksperymentować... w kuchni. Kiedy puścimy ostry strumień wody, na dnie zlewu zarysuje się kilka kręgów wody. Pierwszy, prosto z kranu, rozpryskuje się po dnie i w pewnym miejscu (szok końcowy) styka z bardziej zewnętrznym pierścieniem wody krążącej po obrzeżach (materia międzygwiezdna). Pomiędzy nimi powstaje niewielki płaszcz graniczny.

I to właśnie w tym płaszczu, strefie pomiędzy szokiem końcowym a heliopauzą, na rubieżach Układu Słonecznego podróżują dziś oba Voyagery.

Najnowsze wieści przysłane przez dzielne sondy zelektryzowały astronomów zajmujących się fizyką Słońca.

Bąblowo!

Do tej pory naukowcy sądzili, że granice naszego Układu są gładkie jak lodowe łuki. Wąsiska pola magnetycznego wytwarzanego przez Słońce, napotykając tam wiatr międzygwiezdny, miały się zwijać i zakręcać z powrotem ku miejscu swoich narodzin. Teraz okazuje się, że na słonecznych "dzikich polach" dzieje się dużo więcej.

Według informacji z Voyagerów, które zostały właśnie przetrawione przez specjalistyczne modele komputerowe w NASA, granice Układu Słonecznego buzują od wirów magnetycznych i przypominają jacuzzi, pianę w wannie albo kipiące mleko. Linie pola magnetycznego rozciągające się razem z wiatrem pędzącym od Słońca, zamiast grzecznie zawracać, zwijają się tam bowiem w bąble, zagarniając plazmę i tworząc gigantyczne pętle o średnicy 160 mln km.

- Ponieważ Słońce obraca się wokół własnej osi, wytwarzane przezeń pole magnetyczne także się skręca i marszczy, zupełnie jak sukienka wirującej baleriny - tłumaczy Merav Opher z Uniwersytetu Bostońskiego, który analizował dane z Voyagerów. - Daleko od Słońca, tam, gdzie teraz są obie sondy, zmarszczki na tej sukience zwijają się jeszcze bardziej.

To odkrycie jest o tyle ważne, że pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób nasz Układ oddziałuje z resztą Drogi Mlecznej. Przez płaszcz graniczny heliosfery próbuje się bowiem przedostać mnóstwo kosmicznego bałaganu - chmury gazu, wąsy pola magnetycznego pochodzące z innych gwiazd, groźne dla życia promieniowanie kosmiczne (subatomowe cząstki rozpędzane przez czarne dziury i wybuchy supernowych prawie do prędkości światła).

- Bąble magnetyczne na dalekich rubieżach Układu Słonecznego to nasza pierwsza, dość niedoskonała, bo porowata, linia obrony przed promieniowaniem kosmicznym - mówi Merav Opher.

Skoro ciągle tu jeszcze jesteśmy, to chyba nie najgorzej spełnia swoje zadanie.



Każdego dnia niewielkie sondy Voyager (średnica ich kadłubów nie przekracza dwóch metrów, ich rozmiary powiększają jednak anteny i wysięgniki z przyrządami badawczymi) oddalają się od nas o 1,5 mln km, a Voyager 1 jest dziś najdalszym ziemskim posłańcem. NASA porozumiewa się z nimi za pomocą nadajnika wyposażonego w antenę o średnicy 70 m. Sygnał radiowy dogania statki w 16 godzin.

Na ich pokładach oprócz instrumentów naukowych znajduje się posłanie dla obcych cywilizacji. Na pozłacanych analogowych płytach (żeby ułatwić ich odtworzenie, NASA dodała instrukcję i igłę gramofonową) zapisano informacje o położeniu Układu Słonecznego i jego planetach, a także zdjęcia i dźwięki z Ziemi - jest tam nasza planeta widziana z orbity, obrazy zwierząt, ludzi, astronautów w kosmosie, dzieci bawiących się globusem, supermarketu, Tadż Mahal, liścia, są zdjęcia korka ulicznego, ludzkich organów płciowych, a także matki karmiącej niemowlę, dźwięk startującej rakiety, śpiew ptaków, rżenie konia, szum fal, utwory Bacha, muzyka ludowa i piosenka "Johnny B. Goode" Chucka Berry'ego. Na płytach są również zapisane równania matematyczne, a także schemat naszego DNA. NASA nagrała też w 55 językach pozdrowienia dla obcych. Po angielsku dziecięcy głos mówi: "Pozdrowienia od dzieci planety Ziemia". Po hiszpańsku: "Cześć wszystkim". Po francusku i niemiecku: "Witajcie wszyscy". Po polsku: "Witajcie, istoty z zaświatów".

Źródło: Gazeta Wyborcza


Więcej... http://wyborcza.pl/1,75476,9794204,Uklad_Sloneczny_bije_piane.html#ixzz1PZZXW2Xg

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #16 : Lipiec 31, 2012, 20:49:42 »


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=WlSxv0wFxcY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=WlSxv0wFxcY</a>

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #17 : Październik 05, 2012, 00:09:31 »


Nasza heliosfera, w której zawiera się cały Układ Słoneczny, jest naturalną ochroną przed promieniowaniem kosmicznym, a na podstawie ostatnich obserwacji nie ulega wątpliwości, że coraz bardziej przecieka. Promieniowanie kosmiczne, które wdziera się do środka tej strefy, może być szczególnie niebezpieczne dla astronautów pracujących na stacji kosmicznej lub podróżujących w przestrzeni kosmicznej. Zwiększone promieniowanie kosmiczne będzie miało także wpływ na życie na Ziemi. Takie (oficjalne) wnioski wyciągnięto na podstawie serii analiz jakich dokonały satelity naukowe (szczególnie satelita IBEX), krążące dookoła Ziemi. Heliosfera zmienia się znacznie szybciej niż poprzednio sądzono. Spełnia ona bardzo ważną funkcję chroniąc cały Układ Słoneczny przed aż 90% promieniowania kosmicznego.

Nie jest to zbyt dobra wiadomość dla Ziemi i nieoczekiwanie doskonale wpasowuje się ona w… przepowiednię Majów! I w tym przypadku ma to więcej wspólnego z nauką niż ezoterycznymi wizjami z przeszłości. Słabnie także pole magnetyczne Ziemi, co oznacza,że więcej naładowanych cząsteczek (wiatr słoneczny) dostaje się do środka naszej atmosfery, wpływając na radykalne zmiany meteorologiczne na naszej planecie. Prądy powietrzne i prądy morskie są ze sobą ściśle powiązane i mają bezpośredni związek z ziemskim polem magnetycznym. Pole magnetyczne – jego kształt – jest z kolei zależne od ilości naładowanych cząsteczek (protonów i elektronów) emitowanych przez Słońce.

Dołączają się do tego zmiany zachodzące we wnętrzu Ziemi, i wszystko to w jednym czasie, być może niechybnie zmierza do magicznej daty ustalonej przez Majów. Trend pogodowy zamiast w stronę globalnego ocieplenia zmierza w przeciwnym kierunku i obecnie mamy raczej do czynienia z globalnym oziębieniem. Jest to związane z dużą aktywnością wulkanów, których wyrzucane do atmosfery popioły, są w stanie ograniczyć dostęp promieni słonecznych do Ziemi. W samej Indonezji gotowych do wybuchu jest 21 wulkanów a ich erupcja może nastąpić w każdej chwili.

Słońce, które w ostatnim czasie było bardzo mało aktywne, budzi się z letargu i może przez to jedynie jeszcze bardziej skomplikować całą sytuację.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Strony: « 1 2 3 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS