Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: co mi w duszy gra - wątek z dawnego forum  (Przeczytany 52675 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : Sierpień 23, 2010, 17:44:29 »



Xellos napisał:


@Jerzy Karma

Zaprawdę zbyt to uprościłeś Uśmiech To, że nie wierzę w wymiary, channelingi, jaszczury i inne cuda niewidy nie oznacza, że jestem intelektualistą z brakiem duchowości.

Podam Ci przykład jak to zrozumieć. Jakiś czas temu zapisałem się na zaitgeistmovement bo spodobał mi się ich Venus Project. Chciałem się temu bliżej przyjrzeć. Idee fajne, hasła i pomysły. Niby wszystko ok. Jednak po wymianie postów na tamtejszym polskim forum doszedłem do wniosku, że ci ludzie negują kompletnie jakikolwiek aspekt duchowy. Jest tylko nauka i nic więcej. Zero wiary, zero duszy, nie ma nic.

Próbowałem im zaproponować koncepcję, nauka jako podstawa a niech każdy wierzy w co chce. Ale spotkało się to z negacją, gdyż tam wiara nie ma prawa istnieć...

Ja swojego poglądu będę się trzymać, nauka jako podstawa, coś co da się udowodnić, coś co każdy z nas musi uznać. A dalej niech każdy sobie wierzy w co chce. Natomiast to co robią pewne osoby pod przykrywką świętej geometrii to jest przegięcie w drugą stronę w kontekście Venus Project. Otóż mieszają naukę i ich wiarę w jedność i pod szyldem naukowych dowodów przemycają wątpliwe teorie z dziedziny paranormalne. Jeszcze gorzej jak biją na tym kasę...

Tak robić nie wolno, samo zagadnienie świętej geometrii doskonale trzyma się kupy bez jaszczurów i innego ufo itp. Gdyż nawet jakby oni istnieli to też by jej podlegali. Święta geometria to przecież coś ponad wszystko, reszta jest jej wytworem. Opiera się o nią. Skupmy się na tym co tworzy fantazję a nie na fantazji stworzonej w czyjejś głowie. Przynajmniej w tym temacie, który jest pod wykładem merytorycznym a nie fantastycznym.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : Sierpień 23, 2010, 17:44:59 »



east napisał:

Witaj Xellos
Sęk w tym, że święta geometria , którą omawia w Nassim dotyka budowli starożytnego Egiptu, ale także kręgów w zbożu i UFO.
Lecz u Nassima UFO, Egipt, czy równania Einsteina są tylko EFEKTAMI tej podstawowej fraktalnej świętej geometrii. Podejrzewam że dla Nassima nawet wizerunek Boga-Ojca jest efektem geometrycznej doskonałości, a nie praprzyczyną. Święta geometria jest bardzo pojemna. Tak pojemna, że w niej zawiera się wszystko to, czego doświadczamy, a nawet to, o czym jeszcze nic nie wiemy.
Horyzont Zdarzeń, którym jesteśmy to punkt przez który re-organizuje się wszystko , co nas otacza i to zachodzi bo istniejemy.
To tylko jedno "niewinne" zdanie, ale tak na prawdę to jest definicja ludzkiej boskości. The Secret.
Możemy przeobrażać i organizować, zagnieżdżać fale tak, jak jesteśmy je w stanie zrozumieć w ramach dostępnych nam narzędzi,  palców, dłoni, rąk ( jak wiemy opisanych św geometrią 1,618 ), zmysłów, umysłów.
W całym tym glimatiasie o jaszczurach itp  moim zdaniem powinno się szukać harmonii i ładu. Jeśli się ją znajdzie to czy da się ją harmonicznie wkomponować w większą całość ? Jeśli ten klocek pasuje, to znaczy, że jest ważną częścią całości. Jeśli nie to jest dysonansem psującym harmonie i nie warto go zasilać.  I tak dalej.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Sierpień 23, 2010, 17:45:37 »


Jerzy Karma napisał:

Witaj Xellos.
Bardzo dziękuję CI za odpowiedź, gdyż była bardzo potrzebna.
I nie postrzegaj mojej w kategoriach uproszczenia. Była odpowiednia do treści Twojej.
Nie była to odpowiedź do Ciebie, lecz do treści.
Np. jedna myśl w Twojej głowie wyzwala następną – tworzą związek i wspólny zbiór.
Dlaczego myśli dwóch ludzi miałyby nie tworzyć wspólnego zbioru, zamiast tworzyć podziały…
Wszyscy ludzie powinni wreszcie zacząć postrzegać rozmowy jako przebiegi myśli we wspólnym ludzkim dokonaniu.
Czas zrozumieć, że „moja” myśl nie jest wyłącznie moją.

Co do Venus Projekt. Jakiś czas temu zapoznałem się z pomysłami jakie reprezentują.
Ale tu nie miejsce na ten temat. Napiszę tylko tyle, że my Polacy komunizm i socjalizm już przerobiliśmy.

To, że jacyś ludzie odrzucają wiarę... Należy starać się zrozumieć, co uważają za wiarę.
Dla nich pewnie wiara jest przyjęciem jako pewnik czegoś nie udowodnionego.
Z określonej perspektywy mają swoiste podstawy, by odrzucać tak pojmowaną wiarę.
Tymczasem sami wierzą, że mają rację ;-)
Zatem bez wiary i oni obejść się nie mogą.
Śmieszne jest to, ze odrzucają i stosują.

Ty np. przyjąłeś tez coś, wierząc że masz rację. Np. że nauka to podstawa.
Tymczasem z powodu nauki ludzki świat szybciej może przestać istnieć istnieć, niż istniał bez nauki.
Oto Twoja nauka...  Twoja podstawa.

Ktoś zarabia pieniądze? Bo ludźmi kierują pragnienia /nie nauka!/.
Goniący za pieniędzmi szukają narzędzi do zarobienia ich. Wykorzystają co się da. Także religie i chleb.
Jednak z tego powodu chleb nie jest zły.

UFO? Jaszczury? Węże Edenu?
Żadna informacja dla naukowca nie powinna być złem.
Niech je bada.
Nawet jeśli Jaszczury są tylko w czyichś umysłach. Jednak tam są.

Skupmy się na tym co tworzy fantazję a nie na fantazji stworzonej w czyjejś głowie. Przynajmniej w tym temacie, który jest pod wykładem merytorycznym a nie fantastycznym.

Oczywiście.
Tylko akurat temat w którym piszemy brzmi:
Wszystko Jest Czarną "Całością"
usmiech

Polecam ciekawostkę
http://www.youtube.com/watch?v=_om4LEe_vsQ&NR=1
Wystarczy zacząc od 8 minuty
Jest tam mowa o sile świadomości. Jest o tym na samym początku tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=iBBYW2hkiUg&NR=1

Nikt w to nie musi wierzyć. Warto jednak zrobić refleksje nad tym, czym jest świadomość.
_____________________________

Do East
Mam nadzieję, że dobrze odebrałem przekaz Twojej wypowiedzi.
Również uważam, że owe stałe prawa geometryczne są czymś w rodzaju pierwotnej materii.
Same w sobie są bez wartości.
Dopiero nabierają wartości wówczas, gdy KTOŚ je powoła do wyrażenia się.
______________________________

Wszystkich wielkich myślicieli serdecznie pozdrawiam

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #12 : Sierpień 23, 2010, 17:46:22 »


konserwa napisał:


Tak robić nie wolno, samo zagadnienie świętej geometrii doskonale trzyma się kupy bez jaszczurów i innego ufo itp. Gdyż nawet jakby oni istnieli to też by jej podlegali. Święta geometria to przecież coś ponad wszystko, reszta jest jej wytworem. Opiera się o nią. Skupmy się na tym co tworzy fantazję a nie na fantazji stworzonej w czyjejś głowie. Przynajmniej w tym temacie, który jest pod wykładem merytorycznym a nie fantastycznym.

@Jerzy Karma, po mojemu, dobrze wskazał na istotę polemiki, a więc @Xellos nie traktuj nieco innych pomysłów jako jakąkolwiek formę presji czy agresji na Ciebie; wszyscy mamy rację....bo ta "racja" to bardzo wielowymiarowe pojęcie;

ale wracając do cytatu, to trafiłeś w sedno problematyki reptiliańskiej! właśnie cały majstersztyk stworzenia naszego matrixa polegał na wiedzy programisty, która niestety została nam "odinstalowana" - względnie umieszczona w zasobach podświadomości i nieświadomości zbiorowej; dzisiaj nabieram przekonania, że ta wiedza przez duże "W" zawiera się właśnie w świętej geometrii; Dan Winter wyjaśnia w jaki sposób wątek reptiliański łączy się ze świętą geometrią poprzez "rozprojektowanie" DNA;
zgadzam się w 100% z oceną wykładu Nassima i dobrze że jego wykład unika złożonych (drobne są...) antropologiczno-ezoterycznych odniesień;
jednakże ta Wiedza, aby w końcu stała się dla nas w pełni użytecznym softwarem, wymaga dokonania konfiguracji naszej lewej półkuli z prawą, świadomości z podświadomością, a tego z nieświadomością zbiorową; mam głębokie przekonanie, że ten proces konfiguracji jest już mocno zaawansowany, z tym że w wymiarze indywidualnym przebiega on inaczej bo każdy z nas ma swoją niepowtarzalną ścieżkę życia;
ale niestety w każdym z nas upakowana jest ta ciemna strona, którą według wielu indiańskich kultur rządzą smokowaci/wężowaci; zbieżność doświadczeń szamańskich opisanych przez Castanedę i Harnera z zapisami biblijnymi, oraz dorobek Ickea są (przynajmniej) godne rzetelnej analizy; ta ciemna strona każdego z nas jest zaporą, z którą musimy się uporać, a wtedy software świętej geometrii stanie się dla nas w pełni użyteczną zabawką;
zatem moja propozycja jest taka : nie odrzucajmy poprzez lewopółkulową zaporę "fantastyki" bo ona czerpie garściami z zasobów ludzkiej podświadomości i nieświadomości zbiorowej, gdzie ukryta jest brakująca część prawdy o nas samych, której tak wytrwale od tysięcy lat poszukujemy;
ta "część prawdy" to niestety nie jest fraktal to frakcja (dlatego i my jesteśmy "zfrakcjonawani" zamiast być fraktalni) i, stąd tak głęboko doskwierające ludzkości uczucie  dysharmonii - tak ciężko tą "część" odtworzyć (bez fraktalu nie ma wzorca)

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : Sierpień 23, 2010, 17:46:59 »



Xellos napisał:

Witajcie Uśmiech

Od czego tu mogę zacząć...może od setna sprawy. Są rzeczy, które każdy z nas może wykonać i sprawdzić i sam się przekonać...i są rzeczy, które tylko ktoś opowiada. Te opowieści dla drugiego człowieka są tylko opowieściami. I nikt ich nie zweryfikuje i pozostaje tylko uwierzyć bądź nie.

Czyli jeżeli Nassim wspomina o kręgach w zbożu czy Egipcie, opiera się na tym co każdy może sam zobaczyć i sprawdzić. On tych piramid nie stworzył, ani kręgów, one tam są, on je bada i stara się rozszyfrować. To jest dla mnie spora różnica między próbą rozwikłania zagadki czegoś co istnieje...a tworzenie opowieści, które owszem istnieją ale tylko w naszej głowie i nikt tego nie zweryfikuje...

Czyli teraz tak, z jednej strony rozumiem jeśli dla kogoś ma sens jakaś opowieść to jest ok, dla niego się to komponuje i on czuje się z tym świetnie. Nie mam nic przeciwko. Natomiast ideą powinno być nauczanie tego co ma sens dla każdego. Sens dla każdego może mieć podstawa czyli święta geometria.

Teraz tak, z tego co rozumiem Jerzy Karma to trochę opisujesz chyba chaos. Twierdzisz, że ja przyjmuje naukę jako podstawę. Tymczasem odrzuć ją więc i spróbuj żyć...nie da się. Nauka opisuje całe procesy naszego życia. Bez tego nie umiał byś się porozumieć w sklepie by kupić żywność. Bez tego byś nie miał dachu nad głową, ubrania, niczego. To są te podstawy, o których na co dzień zapominamy.

Sam fakt, że się tu porozumiewamy na forum, za pomocą komputera, internetu...wszystko jest nauka. I tu upatruje sens świętej geometrii jako kolejnej podstawy, której znajomość może ulepszyć nasze życie. Natomiast czyjeś opowieści mogą ulepszyć życie nielicznych, a pewne podstawy życie wszystkich na ziemi.

Jeszcze inaczej na to patrząc, każdy z nas używa jakiegoś języka do komunikacji. Nawet głusi mają swój migowy a ślepi alfabet Braille. Można więc to uznać za coś co używa każdy na ziemi. Natomiast z wiarą...każdy wierzy w co innego, jest ich wiele odmian i każda z odmian służy tylko danej grupie ludzi. Przekładając to na tematykę tego forum, wiedza o geometrii, o fraktalności etc.., o tym co nam sprzyja a co niszczy, użyteczna może być dla każdego. A wiara w jaszczury tylko dla nielicznych.

Teraz tak, jeśli każdy z nas stworzy swoją wiarę i na sztywno połączy ją ze świętą geometrią to popadniemy w rozdrobnienie. Bo zamiast się skupić na podstawie, która tworzy wszystko, to skupimy się na tym co stworzone. Zauważcie, że ja też mam swoją wiarę tylko np. o niej nie piszę tutaj. Gdyż zdaję sobie sprawę, że to rozmywa główne zagadnienie. Co więcej mam więcej niż jedną koncepcję Mrugnięcie Nic mnie jednak nie ciągnie do tego by robić sensację i zarabiać na tym. Jak widać da się obejść bez robienia sztucznej sławy i zbijania wiernych...

Ja jak najbardziej dostrzegam świat jako całość. Dlatego staram się nie działać swoją ciemną stroną, o której pisze konserwa. Ja ciemną stronę postrzegam jako działanie fałszywego ego. Tego co właśnie pchnęło by mnie do stworzenia jakiś własnych historii w celu otumanienia większości.

Przecież od lat to robią główne religie, trzymając ludzi z historyjkami zapisanymi choćby w Biblii. Po co wymyślać nowe historyjki ? Niech fantastyka nie przysłoni tego co ważne. A tym grozi właśnie mieszanie świętej geometrii z fantastyką i zapisywanie w jednej książce. Gdyż tylko intencje autora decydują jak tą wiedzę przekaże. Równie dobrze, może on tam zapisać, że by zrozumieć świętą geometrię co dzień stańcie na głowie i powtarzajcie "abra kadabra bęc". Zrozumcie, że to grozi kolejnym otumanieniem ludzi, przez innych ludzi, czyli znów zła strona zwycięży.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Sierpień 23, 2010, 17:48:16 »


Konserwa napisał:

Xellos!
o ile dobrze Cię zrozumiałem, to nie chcesz sprzedawać swoich koncepcji i robić na tym kasy...

druga część zdania - OK., i myślę że Dan i Leszek to żywe przykłady dzielenia się Wiedzą zamiast jest sprzedawania, zatem jesteś we właściwym towarzystwie;

ale na litość B.... właśnie pisz o swoich koncepcjach związanych choć trochę ze św. geometrią, bardzo Cię o to proszę;

jeśli są "głupie" i ja się na nie złapie to oznacza tylko tyle, że "taki mój los-taka karma" i jeśli z góry chcesz mnie ochronić to daremny trud bo na pewno coś kupię od "innego głupka" Duży uśmiech także tym się nie przejmuj....

taki widzę sens tego naszego forumowania, bo wymiana między nami naszych myśli to baaaardzo ważny proces i nie mam wątpliwości że skuteczny; jak w peletonie kolarskim musimy się nawzajem ciągnąć - to jest niestety nasza lewopółkulowa implikacja;

nie mam na to dowodów, uwierz mi.... Uśmiech

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #15 : Sierpień 23, 2010, 17:48:54 »


Jerzy Karma napisał:

@Konserwa.

Jest to odpowiedź na Twoją poprzednią wypowiedź.
Wniosłeś świetny wkład do tematu.
Czytałem dzisiaj przekazy Saint Germaina i trafiłem na nauki, które doskonale korespondują z moimi wewnętrznymi obserwacjami. W takich chwilach następuje specyficzne doświadczenie czegoś, co powoduje nieprzepartą chęć rozwinięcia tego i przekazania komuś.
Jednak stwierdziłem, że nie mam komu. I mimo nieprzepartej chęci dokonania kompilacji moich doświadczeń i słów Saint Germaina, zrezygnowałem.
Wtedy, po jakimś czasie, trafiłem na Twój powyższy tekst. Zaznaczam jeszcze raz, że bardzo cenny.
Padają bowiem w nim akcenty na to, co obecnie jest najważniejsze dla ludzkości, a co ma związek z nowym rodzajem komunikacji międzyludzkiej. I nie chodzi tu o środek komunikacji, lecz o to, jak ludzie mają odbierać „innych”.

Podstawowym problemem w komunikacji jest postrzeganie odrębności, mającej związek z ego, oraz z aktualną percepcją zmysłową.
Już wszyscy wiecie, a wręcz staje się to banałem, że należy pozbyć się swojego ego. W określonym sensie, polegającym na postrzeganiu własnej izolacji od reszty. Nawet pomimo nieustannego współistnienia z ową resztą i byciem skazanym na nią usmiech
Czym bylibyśmy bez innych?
Bo w rzeczywistości i w określonych sensach, jesteśmy też wszystkimi innymi.
Skoro przynależymy np. do jednego rodzaju ludzkiego. Tak w największym uproszczeniu.

Np. co wynika z naszego ego oraz postrzegania własnej odrębności?
Jeśli bliźni zrobi błąd „y”, to większość ludzi potraktuje to bardziej krytycznie, niż by zrobiła to sama.
Wskazywał na tę skłonność już Jezus w przypowieści o belce w oku swoim, której nie widzimy, a źdźble trawy widzianym u bliźniego.
Czy jest w kimś jakaś niechęć do kogoś drugiego?
A czy ma on też niechęć do siebie?

Jeśli nie masz niechęci do siebie, to nie powinieneś mieć jej do nikogo.
To jest bardzo ważne. Wskazuje na to Saint Germain i wskazywał jego mistrz Jezus.
Jezus argumentował to tym, że jesteśmy właśnie jednym ciałem. Ciałem Chrystusowym. I tylko takie ciało może zbawić ludzi. To ciało jedności. Tu jest całe zbawienie. Oczywiście ma ono silny związek z miłością itp.

Koncentracja na własnym ego przekraczająca koncentrację na innych, stwarza w świecie negatywno – karmiczne konsekwencje. Taki ośrodek /np. człowiek/ zapada się w zupełnie inne rejony egzystencji. Sam je stwarzając swoimi choćby zachowaniami.
Dlatego od tysięcy lat kładziono taki akcent na służbę dla innych. Była ona bowiem doskonałą przeciwwagą wobec zapadającego się w sobie ego. Służył Jezus i służyli wszyscy bodhisattvowie.
Saint Germain podaje, że u tego, kto chce dokonać własnej przemiany w nowego człowieka nie może pojawić się element nienawiści, ani nawet nieco niechęci odnośnie kogokolwiek!
Zaś każda inna postawa wynika albo z ignorancji, albo z chęci krzywdzenia innych – a w rzeczywistości jest krzywdzeniem siebie.
Saint Germain stwierdza: „… którzy żywią uczucia krytycyzmu, zazdrości i irytacji odnośnie czynów i osiągnięć swojego przyjaciela albo wroga, w ten sposób wyrządzają często tyle krzywdy co ci, u których podstawą złośliwości działania jest zła wola.” /str.120: „O alchemii”/ Jako jedno z takich negatywnych działań wymienia on plotkowanie, a zatem krytyczne wyrażanie się o innych.
Błędy wskazujmy, gdy to niesie pożytek, lecz osoby nie tykajmy.
Niestety mamy nawyki tykania innych, takie wzorce przyjęte od poprzednich pokoleń.
Nawet na forach Internetu łatwo to zjawisko spotkać. Nawet szczególnie tu, gdzie natura ego nie musi tak bardzo udawać.
Saint Germain zwraca uwagę jak istotne jest utrzymywanie „nieskalanie czystej świadomości, przepełnionej miłością, świadomej nieskończonego potencjału kosmicznego umysłu Boga, i całkowicie utożsamionej z wszelką konstruktywną działalnością.”
Ten stan jest receptą na pozbycie się wad płynących z ego.
On zapewnia koncentrację na tym, co właściwe, czyli na wielkim planie Boga.
Wówczas z łatwością można zrealizować kolejne zalecenie Saint Germaina: „Nikt nie powinien potępiać tych, których pojęcia są ciasne i ograniczone, lecz jedynie naśladować tych, którzy posiedli wyższe i szersze zrozumienie.”

Dlaczego niektórzy ludzie gościli aniołów i nie wiedzieli o tym?
Dlatego, iż aniołowie nie narzucali swojej wiedzy nie wiedzącym. Szanowali ich osobowości, oraz byli względem nich delikatni.
Żaden człowiek nie może nagle przyjąć zbyt wiele. Mówił o tym także Jezus.
__________

Twoje stwierdzenie @Konserwa o „wiedzy programisty, która niestety została nam "odinstalowana" - względnie umieszczona w zasobach podświadomości i nieświadomości zbiorowej” - zmotywowało mnie do napisania tego, co wyżej napisałem.
Zbyt to łatwe i proste byłoby, gdyby słusznym okazało się Twoje przekonanie, iż: „ta wiedza przez duże "W" zawiera się właśnie w świętej geometrii”
Bo jak sugerowałem post wcześniej, owa geometria jest tylko swoistą prima-materią. I choć będąc geometrycznym pięknem i harmonią staje się doskonałą wiedzą sama w sobie, a nie o sobie, to jednak nie jest wszystkim.

Dlaczego zaś jest doskonała dla nas?
Bo z niej jesteśmy, a ona jest w nas.
Postrzegając ją widzimy siebie.
Mimo tego jesteśmy czymś więcej.

Póki trwamy w izolacji od innych, jakże możemy mieć doskonałą łączność z tym, co zbiorowe?
Wiedza, aby w końcu stała się dla nas w pełni użytecznym softwarem, wymaga dokonania konfiguracji naszej lewej półkuli z prawą, świadomości z podświadomością, a tego z nieświadomością zbiorową;

Podstawą jest jak tego dokonać. Człowiek nie jest teorią. Jesteśmy działającym systemem.
Zmiany muszą dokonać się poprzez praktyczne działanie. Teoretyczna wiedza może jedynie zmobilizować do właściwych praktycznych działań.
To, co nazwałeś ciemną stroną w nas, to rodzaj nawyku. Gdy chory zdejmie gips, to nawet ze zdrową nogą jeszcze kuleje. Tymczasem są właściciele złamanych nóg, którzy boją się gipsu. Nawet twierdzą, że ich zniewoli.

ta ciemna strona każdego z nas jest zaporą, z którą musimy się uporać, a wtedy software świętej geometrii stanie się dla nas w pełni użyteczną zabawką;

Tylko ta strona wg Ciebie?
Póki człowiek jest przywiązany do siebie i pragnie zabawek – nadal będzie skazany na ciemne strony.

Twoje myśli wnoszą wiele do całości @Konserwa.
Szczególnie w temacie jaki wykluł się i który powiązałeś z działaniem półkul mózgu.
Każdy ma je obie. I każdy korzysta z tej, którą bardziej lubi.
Sam zamykając się przed używaniem tej drugiej staje się niepełny w swoim poznawaniu.

Serdecznie pozdrawiam poszukiwaczy i  myślicieli
Poszukiwanie nie wypływa z myśli

_____________________________________
Alchemicy Ducha jednoczmy się w jednym ciele. W ciele tym jest jak w jednym człowieku. Jak w jednym umyśle. Myśli wiele, lecz nie ma sporów. Trwa zaś proces poznawania.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #16 : Sierpień 23, 2010, 17:49:27 »



east napisał:

Xellos napisal
Cytuj
Teraz tak, jeśli każdy z nas stworzy swoją wiarę i na sztywno połączy ją ze świętą geometrią to popadniemy w rozdrobnienie. Bo zamiast się skupić na podstawie, która tworzy wszystko, to skupimy się na tym co stworzone. Zauważcie, że ja też mam swoją wiarę tylko np. o niej nie piszę tutaj.


W tym punkcie poprę raczej punkt widzenia konserwy. I Twój poniekąd też  Uśmiech

Święta geometria jako podstawa - bez dwóch zdań.

Bo była tu zawsze na długo przed ludźmi, a nawet zanim powstała Ziemia. Jest w każdym człowieku bez względu na to jakie wartości wyznaje i w przyrodzie, która nie ma przecież żadnego światopoglądu .
Ale my mamy JAKIŚ światopogląd zawsze. Moim zdaniem nie ma się tego co wypierać, czy przed nim wzbraniać.
Natomiast w kwestii  przyłączania tego światopoglądu  ( wiary - w Twoim rozumieniu ) do świętej geometrii. Jeśli to rezonuje, i pasuje i ulega wzmocnieniu poprzez oddziaływanie fraktalne to nie ma obawy, że coś jest nie tak.

Przykładowo, aby to zobrazować : przypomina mi się wykład o obecności matematyki (bądź co bądź ) fraktalnej w  afrykańskich motywach zdobniczych. Kiedy naukowiec pytał się artystów afrykańskich jaka jest zasada takiego , a nie innego konstruowania  wyrobów , jaką matematyką się kierują jej twórcy, Ci popatrzyli się na niego dziwnie mówiąc  "robimy tak , bo to jest po prostu ładne ... głupcze".   Mrugnięcie
Dwie różne kultury, kompletnie różne podejścia, ten sam efekt.

W kontekście tego , co napisałem powyżej odniosę się jeszcze do Twojej wypowiedzi @Jerzy Karma.
Oczywiście ego stawia różne przeszkody , ale tylko początkowo. Ego jest częścią nas samych, a więc jest ważne. Nie można go ot tak sobie do kosza wyrzucić. Nasz wewnętrzny Obserwator, nasza Świadomość , jakkolwiek jest elementem większej całości to moim zdaniem ma prawo przekształcić ego do nowego poziomu pojmowania wszechświata WSPÓŁPRACUJĄC Z NIM.  Czeka nas zadanie PRZEPRORGRAMOWANIA EGO, a nie zamiatania go pod dywan, Piszę o tym dlatego, żeby zwrócić Wam uwagę na to, iż poczucie bycia jednością czasem niebezpiecznie dryfuje w kierunku totalnej unifikacji. Tymczasem święta geometria nie jest wzorcem unifikacji. Jest raczej spoiwem różnorodności. Kiedy to piszę mam przed oczyma fraktal Mendelbrota. Medytujący człowiek jest kompletny sam w sobie jest częścią większej całości też na takiej samej zasadzie, jak w nim samym zawierają się wysoce wyspecjalizowane komórki ciała , 50 trylionów indywidualnych , samodzielnych komórek, które wykształciły wysoce indywidualne cechy celem pełnej współpracy w ramach konkretnej, choć równie indywidualnej całości. Komórki te, choć wyspecjalizowane SĄ jednocześnie fraktalnie wspólne z całym człowiekiem. Komponują się w większym fraktalu. W komórkach zaś cząsteczki, w nich atomy itd. I w drugą stronę - cały człowiek wkomponowany jest w organizm społeczny, a ten w ekosystem Ziemi , a ta w Układ Słoneczny , galaktykę itd
Na każdym etapie możemy zauważyć inną fizykę, ale co do zasady tę samą geometrię, która to wszystko spaja.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
.
Ekspert
*****
Wiadomości: 611



Zobacz profil
« Odpowiedz #17 : Sierpień 23, 2010, 17:50:05 »


Jerzy Karma napisał:

Drogi Xellosie.

Rozumiem, że Twoja wypowiedź wynika z Twoich doświadczeń. Co jest zresztą naturalne.
Dlatego też jest poprawna w określony sposób.
Moje doświadczenia jednak nauczyły mnie, że są rzeczy, które nie każdy z nas może wykonać i sprawdzić i sam się przekonać...
Np. ktoś widział ducha i opowie to. Duch jest kapryśny i zjawił się na krótko i jedynie raz. Jak to sprawdzisz? Było i minęło.
Jedni przez całe życie nie zobaczą ducha. Inni wiele razy.
Hehehe… znałem takich, co nie wierzyli…aż sami zobaczyli, ale – mogli całe życie nie zobaczyć. Mieli zatem w końcu ten fart usmiech
Znam nawet przypadek zagorzałego komunisty  i ateisty, który po wojnie usuwał krzyże z miejsc publicznych. Zagorzały i postawiony aparatczyk.
Gdy spotkała go bardzo przykra przygoda z duchem… co niedzielę biegał pierwszy do kościoła usmiech

Oczywiście możesz myśleć, że zmyślam usmiech
Jednak wg naukowych zasad powinieneś założyć tez taką ewentualność, że napisałem może prawdę.
Ja wiem jak jest. Ty musisz jedynie założyć i zbierać kolejne przesłanki.
Zapewniam Cię jednak, że nie znajdziesz żadnej podważającej to, że duchy są.
Nie widzenie czegoś, nie jest żadnym dowodem, że tego nigdzie nie ma i nie było.

Ja osobiście przez swoje życie zgromadziłem wiele przesłanek, które tworzą wypadkową tego, co wiem o istnieniu duchów.
Czy ktoś to zweryfikuje?
Z pewnością przy mnogości ludzi na ziemi nie ja jeden doświadczyłem tych określonych przesłanek, czy wydarzeń.
Co łatwo sprawdzić.
Ale ktoś uparty i zaślepiony oczywiście może stwierdzić, że wszyscy oszukujemy albo jesteśmy wariatami.
I zamiast być naukowcem obraża innych.

Jeśli zaś ta grupa ludzi poznała coś, czego inni jeszcze nie poznali, to chcesz im odebrać prawo do uczenia o tym innych?

__________________

Nie opisuję chaosu. W rzeczy samej chaos nie istnieje.
Zresztą zależy, co przez chaos rozumiesz.
Dlatego nie rozwinę tu tematu chaosu.

Podobnie odwołujesz się do nauki nie podając, co przez naukę pojmujesz.
Na ogół, gdy mówimy o nauce, mamy na myśli tzw. naukę nowożytną – naukę naukowców.
Nie każdy jest naukowcem.
Ty zaś, jako naukowca przedstawiasz każdego, kto ma dach nad głową.
Tak pisząc bardzo łatwo o wzajemne niezrozumienie, a wręcz pojawi się bezsensowna dyskusja, której końcowym efektem jest zawsze kłótnia albo ucięcie rozmowy.

Zanim powstało pojęcie nauki ludzie także mieli dachy nad głową.

Domyślam się zatem, że tutaj poszerzasz pojęcie nauki jako gromadzenie doświadczeń i wyciąganie z nich pożytków, oraz przekształcanie tych doświadczeń, by tworzyć nowe.
W tym ujęciu łupanie kamienia też jest nauką. Jak i spotkanie z duchem.
Zatem cokolwiek by ktoś nie robił jest naukowcem w sensie kontaktu z nauką, czyli z świadomym doświadczaniem czegoś.
Ba! Nawet nieświadomym. Nauka sztuki walki jest bardziej skuteczna jako nauka odruchów, nie zaś analizy intelektualnej.
Zanim pomyślisz, co zrobić, możesz już nie mieć zębów.

_____________________

O wierze piszesz mając na myśli religię, że każdy wierzy w co innego.
Nieprawda.
W każdej religii ludzie wierzą w Boga lub w bogów, albo w Coś Istotnego.
Inność polega jedynie na tym, jak sobie wyobrażają NAJWYŻSZOŚĆ.
I to jest piękne.
Spory wynikają jedynie z poczucia własnej wyższości i niezrozumienia bogactwa rzeczywistości.
Osobiście rozumiem wszystkie religie, a mimo to są one we mnie w harmonii.
Zatem można i tak.
Zresztą i sam napisałeś jak niżej:
Ja jak najbardziej dostrzegam świat jako całość.


______________________________

ciemną stronę postrzegam jako działanie fałszywego ego. Tego co właśnie pchnęło by mnie do stworzenia jakiś własnych historii w celu otumanienia większości


Napisałeś samo sedno. Zauważ jednak, że "odkupienie" zaczyna się także w ego. Nauka zaś jest jednym z narzędzi ego. Może służyć do zapadania się w ego, jak i wyjściu z niego. Tak samo religie i wiara /niewiara jest też wiarą w sensie siły, tylko inaczej skierowaną/.

Apropo „historyjek” z Biblii. Czy nie wydaje Ci się, że równie dobrze Twój pogląd na ich temat można potraktować jako Twoją historyjkę?

Jeśli lubisz marzyć o czymś, masz historyjki które Cię uszczęśliwiają, czynią lepszym, co komu do Twojego życia wewnętrznego?
Ważne jakim to Cię czyni człowiekiem.

Serdecznie pozdrawiam ceniąc co napisałeś

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS