Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: « 1 2 3   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Polscy przewodnicy  (Przeczytany 8738 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
..
Ekspert
*****
Wiadomości: 588



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #18 : Sierpień 28, 2010, 15:51:49 »



Michał-Anioł napisał:

Egocentryczne myślenie o poglądach Boga

Osoby religijne mają tendencję, by uznawać, że ich przekonania są zarazem przekonaniami samego Boga, w stosunku do innych ludzi nie mają jednak takiej pewności (Proceedings of the National Academy of Sciences).

Nicholas Epley, profesor nauk o zachowaniu z Uniwersytetu Chicagowskiego, jest autorem 7 studiów, w ramach których przeprowadzono z ochotnikami serię wywiadów oraz poddano ich badaniu obrazowemu. W ten sposób jego zespół zamierzał sprawdzić, w jakim stopniu traktują własne wierzenia jako podstawę do przewidywania o przekonaniach Boga.

W pierwszych czterech badaniach wykorzystano wywiady z pasażerami bostońskiej kolejki, studentami oraz informacje pochodzące z bazy danych, gromadzącej odpowiedzi udzielone online. Wszystkich pytano o ich przekonania religijne, przewidywania dotyczące poglądów Boga oraz innych ludzi, w tym Billa Gatesa, byłego prezydenta USA George'a W. Busha oraz przeciętnego Amerykanina.

Podczas kolejnych dwóch eksperymentów manipulowano poglądami wolontariuszy. Okazało się, że zmiany własnych przekonań wpływały na sądy dotyczące ideologii "wyznawanej" przez Stwórcę. Badanych proszono np., by napisali i wygłosili przed kamerą przemówienie popierające bądź sprzeciwiające się karze śmierci. Postawy ochotników badano przed i po wystąpieniu.

W siódmym studium przeprowadzono badanie funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI). Dzięki temu udało się prześledzić aktywność mózgu podczas myślenia o wierze własnej, Boga oraz innych osób. Zauważono, że wnioskowanie o przekonaniach Boga uruchamiało rejony rozświetlające się podczas myślenia o własnych poglądach. Badanie sugeruje, że w odróżnieniu od prawdziwego kompasu, wnioskowanie o wierze Boga może popychać ludzi dalej w kierunku, w którym i tak już podążają. Nikt jednak nie wyklucza, że założenia dotyczące systemu boskich wartości rzeczywiście pokierują ludzkim zachowaniem w sytuacji, kiedy własne przekonania nie napawają pewnością.

Autor: Anna Błońska

Źródło: University of Chicago

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
..
Ekspert
*****
Wiadomości: 588



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #19 : Sierpień 28, 2010, 15:52:08 »


Jerzy Karma napisał:

Zatem naukowo dowiedli "istnienie Ameryki" ;-)
Nie dowiedziono jednak w ten sposób nieistnienia innych lądów  Duży uśmiech

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
..
Ekspert
*****
Wiadomości: 588



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #20 : Sierpień 28, 2010, 15:52:30 »



Igmana (ptak) napisała:

Cytat: Michał-Anioł
W siódmym studium przeprowadzono badanie funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI). Dzięki temu udało się prześledzić aktywność mózgu podczas myślenia o wierze własnej, Boga oraz innych osób. Zauważono, że wnioskowanie o przekonaniach Boga uruchamiało rejony rozświetlające się podczas myślenia o własnych poglądach. Badanie sugeruje, że w odróżnieniu od prawdziwego kompasu, wnioskowanie o wierze Boga może popychać ludzi dalej w kierunku, w którym i tak już podążają. Nikt jednak nie wyklucza, że założenia dotyczące systemu boskich wartości rzeczywiście pokierują ludzkim zachowaniem w sytuacji, kiedy własne przekonania nie napawają pewnością.

Czego to dowodzi?
Że Bóg jest w nas,  a my w Bogu?
A gdyby zbadano aktywność mózgu Boga, czy wówczas podczas myślenia o przekonaniach ludzkości, czy przeciętnego Kowalskiego uruchomiłyby mu się rejony, które rozświetlają się podczas myślenia o własnych poglądach? I czy wówczas podążałby On dalej w kierunku, w którym podąża, pociągając za sobą wszystkich i wszystko? Czy Kowalski jednak zmieniłby nieco trasę marszu Boga?
Dodatkowe pytanie, czy 'wszystko' oznacza to, co przejawia świadomość? A co z nieświadomymi? Czy istnieje coś nie przejawiające świadomości? Mówi się, że każda żywa komórka ją posiada, mało tego jest ona nawet w kamieniu … ale może to tylko nasze przekonania? No bo jak zbadać mózg kamienia? 

Z przedstawionego powyżej badania wypływa niejako wniosek, że jesteśmy jednak sprzężeni (przynajmniej w swoich umysłach) z Umysłem Boga.
Choć może to tylko być moją nadinterpretacją eksperymentu.  Duży uśmiech
Skąd zatem teza buddystów, że wszytko jest Umysłem Boga?
Albo dlaczego w znanych nam religiach (produktach tylko ludzkich?) twierdzi się o naszym boskim dziecięctwie, pochodzeniu? Uświadomionym przez nas zresztą. I co np. z psami, po głowach których stąpa (sorki, unosi się nad nimi) Joanna Krupa? Są innego pochodzenia?

Wracając do koncepcji Umysłu Boga jako wszystkiego co jest, możemy chyba stwierdzić o prawidłowościach wszelkich procesów zachodzących we Wszechświecie. Uświęca to niejako i Joannę Krupę i psa a także kamień. 
Czyli wszystko jest ok.?
Dlaczego zatem, jakaś część mnie nie akceptuje tej części mnie, która wydaje się działać niezgodnie z oczekiwaniami Boga? I skąd to sumienie? Czyżby „program” zabezpieczający nas przed samounicestwieniem? A przecież twierdzi się, że ludzkość zdąża ku własnej zgubie, mimo posiadania sumienia i jego świadomości.  I co z sumieniami zwierząt? Nie uświadomione jeszcze? Mimo, że świat przyrody wydaje się być nieskażony „samozagładą”?

Ech, im dalej w las, tym więcej drzew. I chyba nic nie wiem, przynajmniej w swoim umyśle.
Czas zatem na jego przekroczenie. By przestać myśleć egocentrycznie o poglądach Boga (i chyba nie tylko o tym), na co zdaje się wskazywać chicagowski eksperyment …  Mrugnięcie

Pozdrawiam serdecznie
Igmana

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
..
Ekspert
*****
Wiadomości: 588



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #21 : Sierpień 28, 2010, 15:54:13 »


VAVEL napisał:

Mistrzu, Twoją intencję niechcąco rozpoznaję  Mrugnięcie

"Poczucie własnej ważności jest podstawą działań pochłaniających największą ilość energii ..."

NA ŚCIEŻCE WOJOWNIKA. Nauki Juana Matusa
http://www.swami-center.org/pl/text/Juan_Matus.html

Mądre linki wrzucasz.Thx.
 


Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
..
Ekspert
*****
Wiadomości: 588



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #22 : Sierpień 28, 2010, 15:55:05 »


Agemen napisał:

Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia nasunęły mi się refleksje o... MISTRZACH  Duży uśmiech
A bo... oto dziś nieznana jest data narodzin Mistrza Jezusa...
Zatem poszła w zapomnienie?
Czyżby żyjący Mu współcześnie nie interesowali się Jego narodzinami?
Czyżby wtedy nie był mistrzem jakim jest dziś - na dzisiejszą skalę?

Za życia człowiek nie ma uznania... chyba, że ze względu na swoją władzę, urząd, lecz niech tylko ją utraci...
Sam Jezus rzekł, że nie ma proroka we własnym kraju...
Z powodu zawiści ludzkiej.
Wszyscy wielcy mieli obok siebie, w pobliżu, jakieś typy, które występowały przeciw nim. Mojżesz także miał.
Ludzie najchętniej za mistrzów przyjmą kogoś, kto juz nie żyje - bo człowieka już nie ma i można samemu jechać na jego chwale. On sam bowiem już nie pojedzie wśród ludzi  Duży uśmiech
Albo przyjmuje się tych - którzy są dalej... bo przeciez nie przyjmiemy sąsiada, ani krajana... Bo co? Taki Polak jak ja będzie mistrzem?! A co on za jeden?

Jezus był mistrzem?
Zatem mistrzów się krzyżuje?
Na to wygląda.
Tacy są ludzie.
Tacy Wy też jesteście.
Z paroma wyjątkami.

Niektórzy z Was narzekają, iż w Polsce nie ma mistrzów, czy nauczycieli, lecz pierwsi ich skłonni jesteście ukrzyżować albo obrzucać błotem.
Dlatego mądrze ktoś rzekł:
Póki nie ma ucznia - nie ma mistrza.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
chrumtataj
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 80



Zobacz profil
« Odpowiedz #23 : Listopad 02, 2011, 20:49:04 »


Dziś przypadkiem trafiłem na ciekawą stronę komentującą Jednolitą Teorię Czasoprzestrzeni Adama Wiśniewskiego-Snerga.
http://snerg.salon24.pl/250473,jednolita-teoria-czasoprzestrzeni-adama-snerga-wisniewskiego
Warto też poczytać komentarze do artykułu komentującego teorię.

http://www.snerg.lh2.pl/ - to strona bezpośrednio kierująca do autora teorii.

Choć teorią odrzuca istnienie czarnych dziur i zakłada kształt czasoprzestrzeni jako kuli (tak zrozumiałem), to komentarze zbliżają ją do teorii Nassima. Czasoprzestrzeń przedstawiona jest jako torus, jak elektromagnes, na którego jednym biegunie następuje kreacja (rozchodzenie się promieni czasoprzestrzeni, a my to widzimy np. jako rozszerzający się wszechświat), a na drugim anihilacja. Oznaczałoby to, że czas potrzebny na przebycie promieni czasoprzestrzeni "od bieguna do bieguna" to cykl życia wszechświata. A idąc dalej wszechświat jest wieczny, po prostu składa się z kolejnych cykli. To też kojarzy mi się ze świętą sylabą sanskrytu - AUM (proponuję wymówić ją i obserwować uch ust).


Poniżej komentarz do artykułu:
Cytuj
"Do do samego modelu sferycznego wszechświata (może to być równie dobrze torus), to myślę, że wystarczy tutaj model ogromnego elektromagnesu o dwóch biegunach z którego rozchodzą się promienie czasoprzestrzenne ( o skończonej ilości). Pole elektromagnesu czyli czasoprzestrzeń zamkniętą tworzą promienie czasoprzestrzenne. Przez rdzeń płynie energia nieupostaciowana powstająca w wyniku rozpadu przestrzeni fizycznych (materii) na obu biegunach, która następnie w akcie automatyzmu tworzenia służy powstawaniu nowych przestrzeni fizycznych. To już jest moja uproszczona interpretacja, nie Snerga.
W takim przypadku jeśli rozpatrujemy elektromagnes, istnieje biegun dodatki i ujemny i ma to swoje znaczenie.

Co do czarnych dziur, to również myślę, że jednak istnieją. Po prostu Snerg ich nie ogarniał, skupiając się na całości modelu.
Można spróbować dopasować most Einstein- Rosena do koncepcji Snerga, i wtedy uzyskalibyśmy ów rdzeń wszechświata (tunel czasoprzestrzenny) utworzony przez czarną i białą dziurę na obu biegunach. W założeniach Mostu E-R czarna dziura miała "zasysać" materię, a biała ją "wypluwać". O ile wiem, nie udowodniono tego, a nawet wykazano coś wręcz przeciwnego. Jeśli jednak materia (przestrzeń fizyczna) w czarnej dziurze ulega rozpadowi na energię nieupostaciowaną, wtedy byłoby to jakieś wyjaśnienie wymykające się nauce i przyrządom. Możliwe również, że model czasoprzestrzeni zamkniętej występuje również w mniejszej skali kosmicznej, np. galaktyk, gromad itp już nie jako czasoprzestrzeń tylko rodzaj struktury porządkującej. Wtedy istnienie każdej czarnej i białej dziury jako rdzenia określonej struktury kosmicznej regulującej sumę energii byłoby uzasadnione. "


Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2011, 20:50:45 wysłane przez chrumtataj » Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 615




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #24 : Listopad 08, 2011, 18:39:35 »


Nie tylko Nassim słynie z opowieści o czarnych dziurach

Nikodem Popławski ma 36 lat, jako uczeń VI LO został laureatem bądź finalistą 18 olimpiad. Studia kończył na Międzywydziałowych Indywidualnych Studiach Matematyczno- Przyrodniczych na Uniwersytecie Warszawskim, dalszą wiedzę zdobywał na Indiana University w Bloomington w USA, gdzie zrobił doktorat i gdzie obecnie pracuje jako astrofizyk.

W 2010 roku zasłynął z dwóch publikacji w prestiżowych pismach naukowych. Przedstawił w nich popartą wyliczeniami swoją teorię dotyczącą Wielkiego Wybuchu, który dał początek naszemu Wszechświatowi oraz Czarnych Dziur.

Publikacje wywołały ogromne zainteresowanie w świecie, artykuł na te temat znalazł się między innymi w "National Geographic”, a odkrycie polskiego naukowca zostało ocenione przez to pismo jako jedno z 10 najważniejszych, które były przedstawione w 2010 roku.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110108/POWIAT0206/807006652

tu jego strona
http://www.nikodempoplawski.com/
i prace
http://www.nikodempoplawski.com/publications.html

I wywiad z nim po Polsku
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qntpDveIQIc" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=qntpDveIQIc</a>

O naszym wszechświecie sporo już wiemy. Istnieje od 13 miliardów lat, od jednego krańca do drugiego mierzy 93 miliardy lat świetlnych i wciąż się rozszerza. Nie wiemy jednak, co znajduje się poza tym kosmicznym horyzontem. Astrofizycy od dawna przypuszczają, że mogą tam być inne światy – niektóre nawet całkiem blisko, a co więcej, że istnieją do nich swoiste ścieżki, którymi przenika materia.

Ścieżki te odnalazł polski astrofizyk, dr Nikodem Popławski, pracujący obecnie na University of Indiana. Jego zdaniem mogą być nimi masywne czarne dziury, z których każda kryje w sobie inny wszechświat. Wskazuje na to specyficzny ruch materii wpadającej do czarnej dziury. Jej obraz uczony uzyskał dzięki skomplikowanym obliczeniom opisującym działanie pola grawitacyjnego, które miały wyjaśnić, co może dziać się z materią w ekstremalnych warunkach panujących w czarnej dziurze. Swoją teorię szczegółowo przedstawił w kwietniowym numerze specjalistycznego pisma „Physics Letters B”.
(..) Przeprowadzone przez niego( dr Popławski)obliczenia i utworzone na ich podstawie modele zachowania się materii w czarnej dziurze potwierdzają, że mosty mogą istnieć i być stabilne, ale pod warunkiem że będą łączyły sąsiednie wszechświaty. – Mosty rzeczywiście są niestabilne, jeżeli łączą dwie części tego samego wszechświata. Jeśli jednak łączą ze sobą dwa różne wszechświaty, materia zgodnie z wyliczeniami przechodzi przez nie bez przeszkód. A potem formuje gwiazdy w sąsiednim świecie – mówi naukowiec. Materia przechodząca przez czarną dziurę nie kurczy się, jego zdaniem, do stanu osobliwości, ale po osiągnięciu ogromnej gęstości gwałtownie rozszerza się jak ściśnięta i puszczona sprężyna, co wygląda jak rozszerzający się po Wielkim Wybuchu nowy wszechświat. Przejście do najbliższego wszechświata może być w centrum naszej galaktyki, gdzie kryje się supermasywna czarna dziura.
(..)
w 2002 roku dwóch naukowców, dr Robert Foot z University of Melbourne oraz dr Saibal Mitra z University of Amsterdam, znalazło dowody nie tylko na to, że lustrzany świat istnieje, ale że czasem przenika do naszego i zostawia w nim różne ślady. Według ich obliczeń materia ta jest odpowiedzialna za zagadkowe zakłócenia w trajektorii dwóch sond kosmicznych, Pioneer 10 i 11. Sondy te, wystrzelone w 1972 roku, zmierzają w stronę krańców Układu Słonecznego po dwóch przeciwnych stronach Słońca. Obliczenia wykazały, że oba pojazdy kosmiczne są spowalniane przez tajemniczą siłę. Zdaniem dr. Foota nie ma innego wytłumaczenia niż niewidoczne cząstki lustrzanej materii.

Ślady materii lustrzanej prawdopodobnie zostały uwiecznione na zdjęciach powierzchni asteroidy Eros, na której w 2000 roku wylądowała sonda Near-Schoemaker. Widoczne są na nich duże i płaskie kratery wypełnione niebieskawym pyłem. Zdaniem dr. Foota mogły je wyżłobić jedynie obiekty zawierające materię lustrzaną. – Asteroidy nie mają atmosfery, więc obiekt zbudowany z materii lustrzanej może uderzyć w asteroidę, a potem bardzo powoli oddawać energię ze zderzenia – uważa dr Foot. Dzięki temu krater wyżłobiony przez ciało lustrzane jest płytszy i bardziej rozległy niż klasyczny krater powstały z uderzenia zwykłego meteorytu. Oznacza to, że w Erosa musiały uderzyć odłamki skalne z lustrzanego wszechświata.Jednak inne wszechświaty mogą być dla nas przyczyną większych kataklizmów niż tylko uderzenie zabłąkanego odłamka obcej materii – uważa dwóch amerykańskich astrofizyków, prof. Paul J. Steinhardt z Princeton University oraz prof. Neil Turok University of Cambridge. Skomplikowane obliczenia z zakresu fizyki kwantowej doprowadziły ich w 2001 roku do sformułowania teorii wszechświatów-bran, czyli wielowymiarowych obiektów, które dryfują w próżni rozdzielającej wszechświaty i od czasu do czasu zderzają się ze sobą, doprowadzając do wzajemnego unicestwienia.

Znajdujące się w różnych wymiarach brany można sobie wyobrazić jako dwie tafle, oddzielone od siebie warstwą powietrza grubości ułamka milimetra. W każdej z nich znajdują się kosmiczne obiekty – galaktyki, gwiazdy, mgławice. Tafle nie stykają się, ale są niezwykle blisko i przyciągają się wzajemnie siłą grawitacji. To oddziaływanie w końcu sprawia, że cyklicznie, co kilkadziesiąt miliardów lat, zderzają się ze sobą, wywołując eksplozję, którą astronomowie brali za Wielki Wybuch. Po takim zderzeniu brany oddalają się, materia w obu wszechświatach formuje się na nowo, tworzą się gwiazdy i planety. Wtedy brany znowu zaczynają się przyciągać aż do kolejnego zderzenia.

Oczywiście, astrofizyków dręczą pytania nie tylko o to, jak wyglądają inne wszechświaty i gdzie ich szukać, ale także ile ich jest. Jeśli prawdziwa okaże się teoria materii lustrzanej, istnieje tylko jeden wszechświat bliźniaczy do naszego. Jeśli zaś rację ma Popławski, jest ich tyle, ile czarnych dziur w naszym i innych światach – czyli ogromna liczba. Wszyscy, którzy chcą zliczyć obce światy, będą jednak w dużym kłopocie, jeżeli prawdziwa okaże się wygłoszona w 1997 roku hipoteza słynnego fizyka kwantowego, Davida Deutscha z University of Oxford, wynalazcy komputera kwantowego. Uważa on, że rzeczywistość przypomina rozgałęziające się nieustannie drzewo, a na każdej z jego gałązek powstaje nowy, alternatywny do naszego wszechświat – tak zwany wszechświat równoległy. W kwantowym świecie jest więc ich nieskończona liczba. Jeżeli kiedykolwiek ludzkość wpadnie na pomysł, jak do nich dotrzeć, będzie co zwiedzać.

http://nauka.newsweek.pl/niebo-pelne-wszechswiatow,64384,1,1.html

Dr Popławski , podobnie jak nasz Sasq zachwycony jest elegancją i upraszczaniem równań , tak jak Dirac. Dowody swoich prac opiera na badaniach nad neurtino , które , jak się okazuje  - oscylują i potrafią uciec z czarnych dziur.
Styl jego wypowiedzi zdradza autentyczną fascynację tematem. Czy to nasz polski Haramein  ?

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Listopad 08, 2011, 18:53:34 wysłane przez east » Zapisane

dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...
Lucyfer
Administrator
Ekspert
*****
Wiadomości: 575




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #25 : Luty 11, 2012, 11:04:56 »


Prowadzący: Janusz Zagórski
Jerzy Dora - specjalista od technologii plazmy
Zbigniew Osiak - fizyk

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=2vdMLQuzK4Q" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=2vdMLQuzK4Q</a>

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 615




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #26 : Luty 11, 2012, 22:39:09 »


Ciekawa wymiana zdań na blogu na temat Jana Kolano

http://mlodyfizyk.blox.pl/2009/07/Wypusccie-tego-morderce-a-zapewni-nam.html

 i kończący wymianę podsumowujący głos :

Cytuj
oszukani1972
2012/01/04 23:13:04
Nam też się wydawało że Janek Kolano jest OK. Zgadza się to że siedzi dalej ale chodzi też na przepustki. Daliśmy się nabrać na generator wiatrowo-wodny który na pierwszy rzut oka wydawał się być genialnym wynalazkiem. Ruchome tuleje na magnesach neodymowych obracające się i generujące prąd... Kolano dobrze wiedział ile czasu zajmą sprawy papierkowe związane z Urzędem Patentowym. I czas ten perfidnie wykorzystywał na wyłudzanie pomocy pod każdą postacią. Po około roku okazało się że rzekomy genialny wynalazek pana Kolano już ktoś dawno wynalazł i opatentował w 1993 roku. Od tego czasu Kolano przestał się z nami kontaktować, zostawiając nas z teczką nic niewartych papierów. Żeby chociaż zachował się jak CZŁOWIEK, zadzwonił i powiedział sory chłopaki że nie wyszło lub cokolwiek innego. Napisałem to wszystko ku przestrodze dla następnych osób które byłyby skłonne zainwestować pieniądze w 'genialne' pomysły tego oszusta, żeby się dobrze zastanowiły zanim przeleją kase na jego konto.

Jak widać, ktoś próbował  zweryfikować geniusza  na własne ryzyko i tylko w wypadku tego jednego wynalazku.
Należy jednak uczciwie wziąć pod uwagę jeszcze taki czynnik , że praca nad wynalazkiem bez wynalazcy może nie dać zakładanych rezultatów z powodu tysięcy czynników, takich jak nieprzewidziane niespodzianki, które wynalazca może na bieżąco korygować, a z więzienia raczej trudno to zrobić.
W tym wypadku aż prosi się, aby jego wiedzę w praktyce zweryfikować
Dziwi tylko ludzie dywagują na tematy moralne ,które przysłaniają  prawdziwy sens "sprawy Jana Kolano".

Doskonale rozumieli to Amerykanie i Rosjanie polujący na nazistowskich uczonych, również zbrodniarzy. Wielu z nich otrzymało tajne  posady rządowe, tym samym "odpracowując" swoje zbrodnie, lub uczestnictwo w zbrodniczym systemie. Czasami ich prace i wiedza  jak w przypadku bomby atomowej posłużyły zbrodniczym celom zwycięzców II WŚ, ale to inna sprawa.

A co robią Polacy ? Dywagują, czy podręczniki do fizyki to za dużo wolności dla więźnia.

Nawet, jeżeli Jan Kolano jest "niedouczony" , to widać, że ma ogromną pasję i wyczucie fizyki, a także wyobraźnię do wynalazków, co już samo w sobie jest rzadkością i powinno się to promować z korzyścią dla całego społeczeństwa, niejako w ramach resocjalizacji, bo to się po prostu wszystkim by opłaciło. Jednakże typowo Polska zawiść powoduje, że niekaralnym  "odtwórczym umysłom" bez polotu bardziej opłaca się trzymanie pasjonatów za kratami.
Nawet, jeśli Kolano jest zwykłym oszustem i naciągaczem , to należałoby to w praktyce sprawdzić, bo po prostu to wyjaśniłoby sprawę raz na zawsze. A tak koszty społeczne ciągle rosną i nie przestaną rosnąć, bo nic nie zostało rozstrzygnięte.

Zamiast tego ciągle będą znajdować się ludzie, tacy, jak Janusz Zagórski , albo "oszukani1972", którzy będą  w dobrej wierze ufać więźniowi. I zawsze będą tacy, którzy za nic nie zechcą , w obawie, że jednak zamknięty jest geniuszem ( co nie wyklucza po prostu nikczemnej natury moralnej człowieka ) tego sprawdzić.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...
Strony: « 1 2 3   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS