Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: 1 2 3 4 5 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Teoria falowa wg SasQ (kompendium)  (Przeczytany 22613 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Lady F
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 278


Merlin



Zobacz profil
« : Styczeń 23, 2014, 20:20:13 »


Od dluzszego czasu zajmuje sie teoria falowa. Sa na ten temat rozne opcje, ale tym watkiem proponuje wiedze (rozsiana w roznych tematach) zjednoczyc. Tak, aby zwykly uzytkownik wiedzial dokad isc, gdy na prawde zacznie interesowac sie teoria falowa.
Osobiscie od paru tygodni (w czasie wolnym) zajmuje sie tym tematem, ale... co rusz zagladam tu na Forum" jak widzi to SasQ" myśli

Wiec, postanowilam utworzyc taki watek i oczywiscie kontynuowac, abym juz nie musiala robic notatek, cytatow (ktorych potem nie mozna odnalezsc), ale bazowac na tym co jest, tylko troszke ukierunkowac.

Moja koncepcja polega na wyszukaniu z tekstow Forum tych, ktore dotycza fal.

I zamiast dyskusji zaczynam - choc bede kontynuowac - od tego :

SasQ -

Czas.

"Ale jest coś jeszcze. Coś, co umyka praktycznie wszystkim fizykom z głównego nurtu (zwłaszcza, gdy snują teorie o możliwości podróży w czasie):
Gdy mówimy, że coś zajęło "rok czasu", to tak naprawdę mamy na myśli fakt, że Ziemia przemieściła się dookoła całej swojej orbity. Gdy mówimy, że coś zajęło "dobę", to chodzi nam o to, że jakiś punkt na powierzchni Ziemi zatoczył pełne koło wokół jej osi obrotu. Gdy mówimy, że spotkamy się "za godzinę", to znów chodzi o obrót Ziemi o 15 stopni kątowych, lub jedno pełne okrążenie dużej wskazówki na tarczy naszego zegarka. Jeśli Twój zegarek nie ma wskazówek, lecz wyświetla cyferki, to mówiąc "za godzinę" mówisz tak naprawdę o kilku miliardach drobnych oscylacji kryształu kwarcu i miliardach okrążeń elektronów w rezonansowym obwodzie elektrycznym, w którym płyną.
A więc w tych wszystkich metodach pomiaru za każdym razem, gdy mierzysz czas, tak naprawdę mierzysz przestrzeń! Szok Mierzysz ruch jakiegoś wzorcowego obiektu (np. Ziemi, wahadła zegara, wskazówki na jego tarczy, elektronu w atomie itp.), a następnie porównujesz inne ruchy z tym wzorcowym ruchem. Niestety ze względów historycznych ten dystans zwany "czasem" mierzymy zupełnie innymi jednostkami, niż to, co zazwyczaj nazywamy "przestrzenią". To tak, jakbyśmy kierunki północ-południe mierzyli w metrach, ale wschód-zachód mierzyli w milach morskich, bo nasze okręty zazwyczaj pływały w tym kierunku Mrugnięcie

Tak więc gdy fizycy podają wzór na prędkość jako v = S / t (prędkość to stosunek przebytej drogi do czasu, jaki był na to potrzebny), i mierzą go w metrach na sekundę, to tak naprawdę mogliby równie dobrze zapisać go tak: v = S1 / S2, gdzie S1 to odległość, jaką przebyło badane ciało, a S2 to odległość, jaką przebył nasz wzorcowy obiekt wyznaczający czas (np. wahadło zegara). Mogliby też równie dobrze wyrazić prędkość w metrach na metr: metrach przebytych przez np. samochód, przypadających na każdy metr przebyty przez nasze wahadło."



c,d.n.

edit: celowo nie podaje linkow, aby nie zaczynac "blednego kola" //dane sa do sprawdzenia przez Administracje//.

Gestosc i materia.

"Tak więc by mierzyć ilość materii, nie wystarczy ocenić jej objętość. Bo w tej samej objętości można zmieścić różne ilości materii. Mówimy wtedy o różnej gęstości. Np. śnieg zajmuje więcej przestrzeni, niż woda powstała z jego roztopienia, ale materii jest tam nadal tyle samo. Podobnie dwa chleby mogą "na oko" mieć jednakową wielkość, ale jeden z nich będzie mieć mniej "chlebowej materii", bo w środku będzie miał wielki bąbel powietrza :P Żeby nie dać się nabrać, trzeba dodatkowo zważyć taki chleb. Bo okazuje się, że ciężar ciała jest jakoś powiązany z ilością materii w nim zawartej. Dwa razy więcej ciasta chlebowego waży również dwa razy więcej. W tej samej objętości wiadra można zmieścić więcej wody w postaci płynu, niż w postaci śniegu, co łatwo sprawdzić "na wagę". Jeśli coś zajmuje tyle samo miejsca, ale więcej waży, to znaczy, że w tej samej przestrzeni upchane jest więcej materii, czyli ma ona większą gęstość

Ważenie to nic innego, jak sprawdzanie, ile siły potrzeba na powstrzymanie przyciągania ziemskiego (siły, z jaką Ziemia przyciąga do siebie tę materię). Ciężar jest siłą, która zależy od masy ciała (ilości materii w nim zawartej): obiekty posiadające "więcej materii" są przyciągane z większą siłą w stronę Ziemi."


Fale materii



Jeśli przyjrzysz się ośrodkom fal mechanicznych (woda, powietrze, ziemia, metale... ach, te żywioły... Mrugnięcie), i owym cząstkom, z których się one składają (atomom), to zauważysz, że te atomy wcale nie są małymi piłeczkami: one same składają się z fal (kwantowych fal materii), które już rozchodzą się w pustej przestrzeni, podobnie jak światło. Uczeni przez bardzo długi czas nie zdawali sobie z tego sprawy. Niektórzy teoretyzowali, że tak właśnie może być (np. Louis de Broglie), ale dopiero eksperymenty Davissona i Germera potwierdziły tę hipotezę.

A więc znów trafiamy w to samo miejsce: pustej przestrzeni, która potrafi falować. Choć współcześnie fizycy z głównego nurtu odrzucają już ideę Eteru jako bzdurę, ów Eter wciąż straszy zza grobu i wydaje się być nie do uniknięcia. Falująca pusta przestrzeń wydaje się być tym, co spaja wszystkie inne zjawiska falowe. Choć fale mechaniczne kołyszą atomami, to same te atomy są falami pustej przestrzeni. Więc fale mechaniczne to tylko coś w rodzaju "modulacji" nałożonych na te najbardziej podstawowe, kwantowe "fale nośne". A pusta przestrzeń wydaje się być tym ostatecznym ośrodkiem, w którym wszystko inne się rozgrywa."

Więc dlaczego naukowcy potrzebują zapadania się funkcji falowej?

Ponieważ poczynili oni błędne założenia kilka kroków wstecz, które doprowadziły ich do błędnych wniosków, na których następnie opierają swoje następne interpretacje. Tymi błędnymi założeniami są interpretacja probabilistyczna funkcji falowej oraz wiara w punkowe cząstki. Te założenia są błędne, a (jak pewnie wiesz z logiki) z błędnych założeń możesz wyciągnąć dowolne wnioski, prawdziwe lub fałszywe. Możesz udowodnić cokolwiek tylko zechcesz, bez względu na to, jak bardzo dziwaczne, gdy twoje założenia były błędne. I właśnie to dzieje się obecnie w Fizyce Kwantowej.

A dlaczego interpretacja probabilistyczna jest fałszywa?
Ponieważ to wcale nie jest prawdopodobieństwo! W żaden sposób nie przypomina matematycznej koncepcji prawdopodobieństwa. Przykładowo, w matematyce gdy mierzysz  prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia A i zdarzenia B, i te dwa zdarzenia są współzależne od siebie, to ich rozkłady prawdopodobieństwa się sumują. Lecz gdy zrobisz to samo z funkcjami falowymi, to ich "prawdopodobieństwa" (kwadraty funkcji falowych) nie sumują się! Zamiast tego one interferują. Możesz zaobserwować typowe prążki interferencyjne klasycznie kojarzone z falami. Zamiast sumować prawdopodobieństwa, musisz sumować amplitudy funkcji falowych, podobnie jak w przypadku każdych zwyczajnych fal. Sumowanie prawdopodobieństw, które działało w statystyce matematycznej, nie działa dla "prawdopodobieństw" funkcji falowych.
Więc po co nazywać je "prawdopodobieństwem", jeśli nim nie są?
Ponieważ naukowcy potrzebują cząstek. Więc wciskają je tam pod te funkcje falowe i traktują funkcję falową jak "prawdopodobieństwo znalezienia tej punktowej cząstki w danym miejscu przestrzeni i w jakimś momencie czasu". Potrzebują cząstek, ponieważ przywykli do nich przez cały ten czas używania ich w swych teoriach, i teraz trudno jest im się z tego wycofać. Ich wiara w punktowe cząstki jest silniejsza, niż prawda, jaką przyroda objawia przed nimi.

Pamiętaj jednak, że interpretacja probabilistyczna jest tylko jedną z wielu. I jest ona jedynie interpretacją eksperymentów, a nie ich właściwymi wynikami. Istnieją też inne, porzucone interpretacje, które również mogą być poprawne (i są).

Do dnia dzisiejszego znalazłem wiele przykładów obalających interpretację probabilistyczną. O jednej z nich wspomniałem już powyżej (to amplitudy funkcji falowych się dodają, a nie ich "prawdopodobieństwa"). Jako inny przykład rozważ orbital atomowy "2p", który ma kształt dwóch półkul: dwa oddzielne płaty rozdzielone płaszczyzną, na której "prawdopodobieństwo znalezienia elektronu" jest równe zeru. Dokładnie tak: punktowy elektron nigdy nie może być znaleziony nigdzie na tej powierzchni!. Jest to więc dla niego bariera nie do przekroczenia. Mając to na uwadze zastanów się teraz, w jaki sposób ten nasz nieszczęsny elektron miałby przeskoczyć na drugą stronę tej bariery, by "odbębnić" pozostałe 50% prawdopodobieństwa przebywania tam? Przecież nie może przekroczyć bariery dzielącej płaty, więc jakim cudem miałby się znaleźć po drugiej stronie? Lecz teoria wymaga, a eksperymenty potwierdzają, że kształt tego orbitala to rzeczywiście dwa płaty, a nie jeden. Co więcej, w jaki sposób taki orbital miałby się składać z dwóch oddzielnych, nie połączonych niczym płatów i zachować swoją strukturę, zamiast rozlecieć się na dwa kawałki? Co trzyma te płaty w kupie i nie pozwala im się rozlecieć?
Lecz jeśli zamiast tego użyjesz interpretacji falowej, wszystko jest w porządku i trzyma się kupy: Orbital jest podobny do wzorca fali stojącej na powierzchni membrany bębna (lecz w tym przypadku jest trójwymiarową strukturą w przestrzeni). A każda fala stojąca ma węzły, które są miejscami nie drgającymi. Powierzchnia podziału jest właśnie takim węzłem: amplituda drgań jest tam zerowa (nie drga). Lecz nie powstrzymuje to fali od wibrowania po obu stronach tego węzła. Fale tak mają. To zjawisko jest znane każdemu, kto studiuje zjawiska falowe. Nie ma w nim nic niezwykłego. Orbital nie rozpada się, ponieważ to przestrzeń trzyma go razem - ta sama przestrzeń, która stanowi drgający elastyczny materiał, z którego zbudowane są owe fale stojące orbitala.

Więc gdzie się podziewa cząstka punktowa?
Nie ma jej! :P Jest tylko fala. Cała struktura przestrzenna orbitala jest elektronem sama w sobie. Jest przestrzennie rozciągła. To jak pytać, w którym miejscu znajduje się słoń. Czy znajduje się on w miejscu, gdzie ma głowę? A może tam, gdzie ma trąbę? Duzy usmiech Albo tam, gdzie stoją jego nogi? A może ogon? Nie! Słoń jest we wszystkich tych miejscach naraz, bo jest przestrzennie rozciągły, nie jest punktem. To samo odnosi się do struktur falowych w przestrzeni. W przyrodzie nie występują punkty. One są tylko w abstrakcyjnej matematyce.

Tak więc Wszechświat nie potrzebuje się "rozgałęziać" w momencie pomiaru. Pomiar to po prostu wymiana energii. A w przypadku fal wymiana energii oznacza zachodzenie rezonansu - częstotliwości fal muszą być podobne, lub harmoniczne. Jeśli nie są, po prostu przenikają się na wskroś bez oddziaływania na siebie, tworząc jedynie prążki interferencyjne. Lecz gdy ich częstotliwości są zbliżone, zaczynają oddziaływać ze sobą i wymieniać się energią (częstotliwością), co rozprasza typowy wzorzec interferencyjny i wytwarza coś innego: modulację. Gdy zmieszasz ze sobą odpowiednią ilość fal, możesz uzyskać rozkład Gaussa.

Zasada nieoznaczoności Heisenberga może być łatwo zrozumiana z punktu widzenia falowego:
Gdy masz prostą falę harmoniczną, np. sinusoidę lub cosinusoidję, jest ona idealnie okresowa i rozciąga się w nieskończoność z obu końców. Ma całkowicie określoną częstotliwość (energię) i długość fali (odwrotność pędu), lecz gdy spróbujesz zapytać "W którym miejscu znajduje się ta fala?", nie możesz odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ ona jest "wszędzie". Nie jest zlokalizowana w żadnym konkretnym miejscu. By uczynić ją bardziej zlokalizowaną, musisz domieszać do niej inną falę o nieco innej częstotliwości. Wtedy uzyskasz dudnienie: wynikowa częstotliwość takiej dudniącej fali będzie średnią sumą częstotliwości składowych, za to jej obwiednia będzie mieć częstotliwość, która jest różnicą częstotliwości składowych. Otrzymasz węzły w określonych miejscach fali. Ale teraz masz już dwie częstotliwości (dwie energie) zmieszane razem, więc nie możesz już stwierdzić, którą konkretnie częstotliwość (energię) posiada ta fala. To dlatego, że ona nie posiada żadnej konkretnej częstotliwości: posiada obie składowe częstotliwości naraz. Jest ich mieszaniną. W ten sam sposób sygnał radiowy jest mieszaniną wielu częstotliwości rozmieszczonych wokół głównej częstotliwości nośnej. Jest "superpozycją" (złożeniem) tych wszystkich częstotliwości. Ciekaw jestem, dlaczego fizycy kwantowi nie stosują tego samego nazewnictwa konsekwentnie również dla sygnałów radiowych :P
Gdy zaś zmieszasz odpowiednio dużo częstotliwości składowych, dudnienie zawęża się wokół pewnego centralnego miejsca i staje się paczką falową, przypominającą koralik, którą nazywamy "cząstką". Jej obwiednią jest dokładnie rozkład Gaussa. Więc możesz dość dobrze określić jego granice wokół pewnego centralnego miejsca, z większą lub mniejszą dokładnością. Im więcej częstotliwości zmieszasz ze sobą, tym węższy powstanie pakiet falowy. Bardziej zbliżony do "punktowego", jeśli wolisz. Więc teraz jesteś już dość pewny co do jego położenia w przestrzeni, lecz wysoce niepewny co do energii i pędu, ponieważ zmieszałeś wiele różnych częstotliwości, by go otrzymać. Problem z fizykami kwantowymi jest taki, że domagają się tam pojedynczej częstotliwości (energii) i pojedynczego położenia dla cząstki punktowej. Wymaganie to nie może jednak zostać spełnione przez Naturę, ponieważ to tak nie działa: Gdy jesteś bardziej pewny co do położenia (pakiet falowy jest węższy, skupiony na mniejszym obszarze), to masz również więcej różnych częstotliwości zmieszanych razem, zamiast pojedynczej częstotliwości (energii). I odwrotnie: gdy masz tylko jedną częstotliwość, pakiet falowy musi być nieskończenie rozciągnięty, więc nie możesz określić żadnego konkretnego miejsca, w którym by się znajdował (podobnie jak to było ze słoniem). On nie jest "tu"; jest "wszędzie". To wszystko można analizować za pomocą transformacji Fouriera, które pokazują rozkład częstotliwości składowych (widmo) dla danej paczki falowej.

Rezonans.

"I zupełnie tak samo jest z "grą komputerową", w której żyjemy, i nazywamy Wszechświatem: Obiekty uformowane całkowicie z pustej przestrzeni mogłyby bez trudu przenikać się nawzajem. I rzeczywiście fale tak właśnie robią w większości przypadków: przenikają się. Taka sytuacja jest dla nich domyślna, naturalna. Aby mogły sprawiać dla nas wrażenie materialnych, i żeby nie przenikały się nawzajem, muszą ze sobą jakoś oddziaływać, różnymi siłami, wzajemnie się wyhamowując, gdy zanadto się do siebie zbliżą. W przypadku fal dzieje się tak, gdy mają podobną częstotliwość. Wtedy zachodzi zjawisko REZONANSU. Gdy fale wibrują na zbliżonych częstotliwościach, mogą wymieniać między sobą energię, czyli oddziaływać ze sobą za pomocą siły; "wyczuwać się" nawzajem. Na podobnej zasadzie, jak struny głosowe śpiewaczki operowej mogą przypadkiem wibrować na podobnej częstotliwości, jak kieliszek na stole, i wtedy dzięki rezonansowi zaczną między sobą wymieniać energię: kieliszek przechwyci energię ze strun głosowych śpiewaczki i wpadnie w drgania, które mogą być słyszalne dla nas, albo nawet spowodować, że kieliszek się roztrzaska. Zadziała to tak, jakby z gardła śpiewaczki wyleciało coś "materialnego" i "uderzyło" w kieliszek. Czasami nawet da się odczuć ten rezonans także od strony nadawcy: gdy trafisz na właściwą częstotliwość i nagle czujesz, jakby coś "wysysało" Twoją energię Uśmiech Podobne zjawisko znane jest radiowcom: gdy wiele odbiorników radiowych sprzęgnie się częstotliwościowo z nadajnikiem, czasami da się zmierzyć gwałtowny spadek mocy nadajnika, jakby ktoś wysysał z niego energię. Dzieje się tak właśnie dlatego, że sprzężenie częstotliwości (rezonans) tworzy jakby bezpośredni kanał wymiany energii między nadawcą a odbiorcą, umożliwiając jej swobodny przepływ.

I teraz wracając do pytania "czy fale są materialne?".
Fale same w sobie nie są materialne. To jedynie zmarszczki uformowane z pustej przestrzeni. Mogą się swobodnie przenikać.
Ale gdy fale drgają na podobnych częstotliwościach i wpadną ze sobą w rezonans, wtedy zaczynają ze sobą wymieniać energię, czyli oddziaływać siłami (bo siła to zmiana w energii, F = dE/dx). A gdy oddziałują siłami, by wyhamowywać się nawzajem i utrzymywać na dystans, przestają już tak łatwo się przenikać, co daje nam wrażenie ich materialności.

Właśnie to miałem na myśli, gdy napisałem, że obiekty materialne nie mogą same się składać z materii. Albo inaczej: to, co stanowi materię, samo nie może być materialne. Musi być mechanizmem, który wywołuje wrażenie materialności."



Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2014, 10:59:46 wysłane przez Lady F » Zapisane
SasQ
Moderator
Zaawansowany użytkownik
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 275


Quanta rhei... :-)

5127368

Saskachewan sasq
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #1 : Styczeń 24, 2014, 12:05:29 »


Wiele ludzi mówi mi, że wiem tyle ciekawych rzeczy, że powinienem napisać o tym wszystkim książkę. Podoba mi się ten pomysł i już nie raz próbowałem się za to zabrać, ale zabrać się nie mogę Język Jakoś tak się dziwnie składa, że ilekroć zaczynam spisywać to, co już wiem, automatycznie zaczynam drążyć tematy, których jeszcze nie rozwiązałem do końca, i moje myśli odbiegają daleko daleeko... i zamiast pisać książkę, zaczynam kolejne rozkminy krzywy  Zgłębianie nowej wiedzy zabiera sporo czasu i nie wystarcza go już na spisywanie tego wszystkiego, co już udało mi się wykminić Język  Dlatego nieraz mówię, że przydałby mi się jakiś skryba, który by za mną łaził i spisywał wszystko, nad czym aktualnie kminię Uśmiech A tu proszę: wchodzę na forum i widzę, że tu ktoś zbiera moje teksty do kupy Uśmiech Czyżbyś kandydowała na stanowisko mojego skryby? Duzy usmiech

W sumie fajnie, że mi przypomniałaś te tematy, bo ostatnio porządkuję sobie moje archiwa rozmów z Gadu-Gadu, w których różni ludzie pytali mnie o różne rzeczy, a ja im je wyjaśniałem. Nazbierało się tego sporo, może nawet uzbierałaby się z tego już jakaś książka Mrugnięcie tylko trzeba by było to jakoś zebrać do kupy, wyedytować, posklejać w jakiejś sensownej kolejności, w jedną spójną całość. Byłoby to dobre, bo np. są tam rzeczy, których nie wyjaśniałem tutaj. No i mógłby to być jakiś sposób na ogarnięcie tego wszystkiego. I już nawet ostatnio zacząłem to robić, gdy przez połowę grudnia byłem odcięty od Internetu krzywy

Jednym ze źródeł tekstów do tej kompilacji miały być także moje posty z tego forum, w których wyjaśniałem teorię falową różnym ludziom. Bo jakoś tak lepiej mi to idzie, gdy ludzie zadają pytania i mogę reagować na bieżąco na ich wątpliwości, niż gdy piszę tak "do nikogo" (do pustej kartki/ekranu). Dlatego nie ukrywam, że traktowałem to forum jako swego rodzaju "poligon doświadczalny", by podczas rozmów przygotować sobie materiały do publikacji na swojej stronie, a być może nawet ostatecznie jako książki lub DVD.

Ma to też niestety swoje minusy: Pod gradobiciem pytań trudno się skoncentrować na jednej rzeczy i zachować sensowną kolejność, więc często robi się z tego jeden wielki mętlik Język No ale lepsze to, niż nic. Przynajmniej zbiera się jakiś materiał, który można później próbować jakoś uporządkować.

O tym czasie to już jakiś czas temu zacząłem pisać artykuł, bo zebrałem sobie już materiał z kilkunastu rozmów na Gadu-Gadu, tylko muszę to jeszcze doszlifować i posklejać w sensowną całość. Miałem też w nim wykorzystać to, co pisałem tutaj na forum, więc dzięki wielkie, że znalazłaś go dla mnie i podsunęłaś pod sam nos Mrugnięcie Fajny zbieg okoliczności Uśmiech Może to znak od Wszechświata, żebym go wreszcie dokończył  brak czasu

Dobry pomysł ze zbieraniem tego w jednym miejscu, na pewno się to do czegoś przyda i łatwiej będzie to znaleźć. Jedyny problem, jaki wciąż pozostaje, to porządek: O wiele lepiej byłoby, gdyby to uporządkować w jakiejś sensownej kolejności, niż tak wrzucać "na wyrywki" i przeplatać ze sobą różne tematy, bo wtedy niewiele się to różni od formy oryginalnej dyskusji. No ale to już mogę zrobić chyba tylko ja sam...

Co do linków do oryginalnych postów, to może jednak warto je podawać, bo wtedy łatwiej będzie mi (i pewnie innym też) je znaleźć w przepastnych archiwach tego forum, w kontekście dyskusji, w których się pojawiły. Lepsze chyba linki niż powielanie tej samej treści na wielu różnych stronach.

Napisałem tę odpowiedź, by Ci uświadomić, że ja też pracuję już nad uporządkowaniem tych tekstów, więc nie trudź się nad tym jakoś przesadnie Mrugnięcie Wystarczy, jeśli ograniczysz się do wyławiania takich ciekawych fragmentów i zbierania ich tutaj, by łatwiej mi było je znaleźć. Wtedy już będę mógł sam zająć się ich dalszym porządkowaniem.

PS1: Nie wszystko, co opisuję na tym forum, jest oryginalną teorią falową, nad którą pracował dr Milo Wolff. Wiele z tego to moje własne rozkminy na te tematy. Są też takie, które są częścią oficjalnej Nauki z głównego nurtu i nie są moimi własnymi odkryciami. Warto byłoby te rzeczy rozgraniczać, żeby np. nie nazywać "teorią falową" czegoś, co nią nie jest.

PS2: Czy masz coś wspólnego z "Fair Lady", która kiedyś bywała na tym forum? Twój pseudonim brzmi podejrzanie podobnie Mrugnięcie

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2014, 12:22:24 wysłane przez SasQ » Zapisane

Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  usmiech
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane
Lady F
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 278


Merlin



Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Styczeń 24, 2014, 12:43:36 »


Wspominalam juz powyzej, ze zajmuje sie teoria falowa ale w przypadku fal skalarnych. Zaczelam interesowac sie tym zagadnieniem juz dosc dawno, ale wciaz brakowalo mi podstaw, aby zrozumiec teorie fal. Sam Internet to nie wszystko, choc robie notatki, na zasadzie selektywnej.
I tak po wielu miesiacach ogarnelam jako tako to zagadnienie. Wiele pomogly mi wlasnie Twoje SasQ tlumaczenia.
I aby nie szukac wciaz po Forum, bo nie zawsze wyszukiwarka podaje wszystko, a pamiec jest zawodna, postanowilam wycytowac fragmenty, ktore mnie najbardziej interesuja.
Oczywiscie idealnie byloby, gdyby byl tam jakis porzadek, system, ale dla mnie i to jest zadowalajace.
Na skrybe nie nadaje sie Mrugnięcie, wole pelnic role konsultanta.

Akurat ogladalam wyklad Prof. Konstantina Meyl'a, szkoda, ze w wiekszosci wylacznie po niemiecku, sa jednak tablice w jezyku angielskim. To on zainspirowal mnie poprzez swoje prace i wyklady do zglebienia tego tematu.
//Wyklad Profesora wstawie zaraz do innego watku, niech bedzie w bibliotece Forum//.

Mam jeszcze pare rozdzialow do przerobienia, a gdy juz bede gotowa, dopisze nowy watek o Teorii Fal Skalarnych, i wtedy bede odwolywac sie do ogolnej teorii falowej, a dzieki zebraniu w jednym miejscu wazniejszych terminow i opisow, oraz przemyslen i tlumaczen, praca moja bedzie przejrzystsza no i ulatwiona.

SasQ, gdy masz jakies ciekawe teksty, ktore juz niekoniecznie zahaczaja o absolutne podstawy to bardzo uciesze sie, gdy wlasnie tu w tym watku to napiszesz. Z gory dzieki!

A moze masz cos ciekawego na temat sprzezenia fali, bo to teraz mam na warsztacie i dosc rozlegly temat.

Pozdrawiam serdecznie! Lady F.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
SasQ
Moderator
Zaawansowany użytkownik
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 275


Quanta rhei... :-)

5127368

Saskachewan sasq
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #3 : Styczeń 24, 2014, 13:23:14 »


Sam Internet to nie wszystko, choc robie notatki, na zasadzie selektywnej. (...) I aby nie szukac wciaz po Forum, bo nie zawsze wyszukiwarka podaje wszystko, a pamiec jest zawodna, postanowilam wycytowac fragmenty, ktore mnie najbardziej interesuja.

Dobra strategia. Od siebie dodam, żebyś starała się też szukać na zasadzie negatywnej: szukaj dziur w całym Mrugnięcie Tematów, które wszyscy jakoś dziwnie omijają szerokim łukiem. Miejsc wyraźnego oporu, przy którym każdy zbacza z obranej ścieżki i skręca w bok, by nie wejść na "zakazane tereny". Tematów przemilczanych. Braków w oficjalnej wiedzy. Brakujących/zamalowanych stron w książkach, lub nawet czasem perfidnie zasłoniętych jakimś łapskiem, jak te tutaj od Google:



W ten sposób można nieraz trafić na ślad ciekawych informacji ;-> gdy się już wie, czego szukać. A często można to rozpoznać po kształcie dziury Mrugnięcie

I tak po wielu miesiacach ogarnelam jako tako to zagadnienie. Wiele pomogly mi wlasnie Twoje SasQ tlumaczenia.

Spoko Mrugnięcie Miło słyszeć, że na coś się przydałem Mrugnięcie

Akurat ogladalam wyklad Prof. Konstantina Meyl'a, szkoda, ze w wiekszosci wylacznie po niemiecku, sa jednak tablice w jezyku angielskim.

Hmm... dziwne, wydawało mi się, że gdzieś kiedyś widziałem jakiś jego wykład po angielsku też, albo przynajmniej z napisami. Jeśli jednak o niego chodzi, to mam na dysku nagranie video z jego wystąpienia na zeszłorocznej konferencji NPA, i jest ono w całości po angielsku. W sumie mówi tam to samo, co wszędzie, ale jeśli jesteś zainteresowana, to może uda mi się to gdzieś uploadować, tylko muszę zobaczyć jaki to ma rozmiar, bo to bite 2 godziny wykładu z tego co pamiętam Język

No i na jego stronie internetowej jest też kilka pokaźnych książek po angielsku Mrugnięcie

To on zainspirowal mnie poprzez swoje prace i wyklady do zglebienia tego tematu.

No, niektóre rzeczy, które mówi, wydają się ciekawe, i zgadzają się z grubsza z tym, co można wywnioskować z teorii falowej, którą ja się zajmuję. Np. fale podłużne faktycznie mogą rozchodzić się w danym ośrodku z inną prędkością (także szybszą), niż fale poprzeczne. Fale elektromagnetyczne, jakie znamy oficjalnie (światło, fale radiowe), to w dużej mierze fale poprzeczne: drgają w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzą. Jeśli udałoby się w tym samym ośrodku (przestrzeni, Eterze) wytworzyć fale podłużne, mogłyby one się rozchodzić z inną prędkością, być może nawet wyższą, niż znana nam prędkość światła w próżni. Oryginalne cewki Tesli miały spory potencjał, by takie fale podłużne wytwarzać, bo były zakończone metalową kulą, która była pompowana ładunkiem elektrycznym, więc pole elektryczne wokół niej zachowywało się jak pulsujący balonik. Nie wiem czy zauważyłaś, ale wszystkie projekty cewki Tesli lansowane obecnie (także sprzedawane jako gotowe zestawy do samodzielnego montażu) zamiast tej kuli mają torus, co niestety niweczy cały efekt ;-P (Ciekawe, czy to może być robione celowo?... )

Moja wiedza na temat fal mówi mi jednak, że nie da się wytwarzać tylko jednego rodzaju fal bez wytwarzania tego drugiego. Bo gdy np. w zwykłej antenie dipolowej (pręt metalowy) przerzucasz ładunek elektryczny tam i z powrotem między jej końcami, wzdłuż anteny, to owszem, pole elektryczne wokół niej też będzie się bujać w górę i w dół (a pole magnetyczne wirować na przemian dookoła anteny). Ale jeśli spojrzymy na tę samą antenę od góry, to zobaczymy, że pole elektryczne przybliża się do nas i oddala, więc powinny tam powstawać fale podłużne. Po prostu nie mieliśmy dotąd żadnej metody na ich wykrywanie, bo od czasów Hertza wszystkie anteny mają tę samą konstrukcję dipola, i potrafią wykrywać jedynie fale oscylujące poprzecznie wzdłuż pręta. Nie są w stanie wykryć fal podłużnych. Do tego potrzebny jest już zupełnie inny rodzaj anteny, i już od jakiegoś czasu myślę nad tym, jak taka antena powinna wyglądać, by mogła odbierać fale podłużne.

W teorii Meyla nie trzyma mi się jednak kupy jedna rzecz: raz mówi o falach skalarnych, innym razem o falach podłużnych. A to przecież nie jest to samo. Fale podłużne są falami wektorowymi. Mają określony kierunek drgań. Fale skalarne zmieniają wartość w każdym punkcie przestrzeni, bez określonego kierunku drgań. Jedyna zgodność między nimi to taka, że fal skalarnych nie da się polaryzować, i tak samo jest z falami podłużnymi. Polaryzacja dotyczy jedynie fal poprzecznych, bo drgają w innym kierunku niż ten, w którym się rozchodzą.

Mam jeszcze pare rozdzialow do przerobienia, a gdy juz bede gotowa, dopisze nowy watek o Teorii Fal Skalarnych

Fajnie Uśmiech W sumie to nigdy jakoś nie miałem czasu, by się przyjrzeć dokładniej pracom Meyla (od strony konkretnych wzorów i obliczeń), więc z chęcią poczytam czego się dowiedziałaś Uśmiech

SasQ, gdy masz jakies ciekawe teksty, ktore juz niekoniecznie zahaczaja o absolutne podstawy to bardzo uciesze sie, gdy wlasnie tu w tym watku to napiszesz. Z gory dzieki!

Jasne, tylko wiesz jak to jest: Ja nie wiem, co Ty wiesz, ani co z tego, co ja wiem, mogłoby Ciebie zainteresować. Z tego co zaobserwowałem, najlepiej to działa, gdy inni zadają mi konkretne pytania o konkretne rzeczy. Co prawda na początku może być problem, gdy nie wiadomo jeszcze, o co pytać Język Ale skoro przekopałaś tyle moich postów to już pewnie masz jakieś punkty zaczepienia i wiesz, o co pytać, więc pytaj śmiało Mrugnięcie A może przy okazji jeszcze jakieś nowe rzeczy wypłyną Mrugnięcie

A moze masz cos ciekawego na temat sprzezenia fali, bo to teraz mam na warsztacie i dosc rozlegly temat.

Hmm... sprzężenia fali... W takim sensie, o jakim mówi o tym Dan Winter? (sprzężenie fazowe, czyli "phase conjugation") Czy może chodzi Ci o coś innego? Bo jeśli chodzi o Wintera, to w sumie ciężko wyczaić, w jakim znaczeniu używa tego pojęcia Język Co wykład to używa go w innym znaczeniu.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2014, 13:26:24 wysłane przez SasQ » Zapisane

Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  usmiech
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane
Lady F
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 278


Merlin



Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Styczeń 24, 2014, 20:31:42 »


SasQ -

Cytuj
Moja wiedza na temat fal mówi mi jednak, że nie da się wytwarzać tylko jednego rodzaju fal bez wytwarzania tego drugiego.

Dokladnie o tym mowi Prof. Meyl.

Cytuj
Hmm... sprzężenia fali... W takim sensie, o jakim mówi o tym Dan Winter? (sprzężenie fazowe, czyli "phase conjugation") Czy może chodzi Ci o coś innego? Bo jeśli chodzi o Wintera, to w sumie ciężko wyczaić, w jakim znaczeniu używa tego pojęcia Język Co wykład to używa go w innym znaczeniu.

NIE!

Albo nie zupelnie - nie.

Pozwole sobie wstawic pewien material z YT.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Q6T54cpMt1E" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Q6T54cpMt1E</a>

I jak zwykle w wiedzy wyzszej sa stosowane "chwyty" po nizej pasa //nie mam na mysli imlozjii, ani blogosci:)UśmiechUśmiech//, lecz drwiny z WIEDZY.

Tom Bearden . Ma racje.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
SasQ
Moderator
Zaawansowany użytkownik
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 275


Quanta rhei... :-)

5127368

Saskachewan sasq
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #5 : Styczeń 25, 2014, 10:21:18 »


Dzięki za filmik, obejrzę sobie w wolnej chwili.

Co do sprzężenia fali: Skoro "NIE!", to może jednak doprecyzuj swoje pytanie i podaj swoją definicję "sprzężenia fali", żebym wiedział, czy rozmawiamy o tym samym. Wtedy może będę w stanie coś powiedzieć. Bo na razie to nie wiem o co Ci chodzi  myśli

A jak idzie zbieranie materiałów?

Taki mi przyszedł pomysł do głowy, że lepiej nie walić wszystkiego do jednego posta, bo wyjdzie z tego ogromny tasiemiec, który trudno przeszukiwać i linkować do wybranych części. Za to jeśli będzie to podzielone na kilka osobnych postów (np. każdy temat w innym), to łatwiej będzie się do nich odwoływać i linkować, i pewnie też łatwiej będzie później porządkować.

A jeśli faktycznie uznasz to za dobry pomysł, to warto byłoby wtedy zrobić z tych postów "listę połączoną", czyli pod koniec każdego z nich wrzucić link do następnej częsci, by ułatwić skakanie po nich nad postami takimi jak ten. Robiłem tak na forum kucykowym, gdy opisywałem symbolikę i ukrytą wiedzę znalezioną przeze mnie w "MLP:FiM" Mrugnięcie Wtedy można było zacząć od pierwszego posta i przeczytać sobie jednym ciągiem wszystko po kolei, bez rozpraszania się komentarzami innych ludzi (często niewiele wnoszącymi do tematu). A jak kogoś interesowały te komentarze, to mógł sobie je w każdej chwili poczytać później Mrugnięcie

Pierwszy post można by było też zarezerwować sobie na swego rodzaju "spis treści", z linkami do postów z poszczególnymi tematami (nagłówki). Jeśli chcesz, mogę skorzystać z mojej władzy nad tą częścią forum i poprzestawiać to trochę zgodnie z powyższym planem organizacyjnym Mrugnięcie

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2014, 10:39:00 wysłane przez SasQ » Zapisane

Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  usmiech
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane
Lady F
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 278


Merlin



Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Styczeń 25, 2014, 13:28:09 »


Twoj pomysl jak najbardziej popieram. Tylko moze by najpierw zebrac troche materialu, aby pozniej moc to sensownie poukladac.
Wczoraj wrzucilam szybko ten filmik, bo on wyjasnia to zjawisko ("phase conjugate"), jest w jezyku angielskim i to znowu powoduje mala przejrzystosc, Profesor Meyl wyklada po niemiecku, wiec juz zupelnie nieczytelnie dla przecietnego odbiorcy.

Wiec wg mnie pierwsze co trzeba by zrobic, to wybrac z tych nowinek zagranicznych tresci wazne (wszystkiego i tak nie da sie) i przetlumaczyc to podajac linki do tekstow zrodlowych.

I ja wlasnie mam taki zamiar - przetlumacze czesc o "phase conjugate" i wrzuce moze schemat rysunkowy.

Druga rzecz, piszesz :

Cytuj
No, niektóre rzeczy, które mówi, wydają się ciekawe, i zgadzają się z grubsza z tym, co można wywnioskować z teorii falowej, którą ja się zajmuję. Np. fale podłużne faktycznie mogą rozchodzić się w danym ośrodku z inną prędkością (także szybszą), niż fale poprzeczne. Fale elektromagnetyczne, jakie znamy oficjalnie (światło, fale radiowe), to w dużej mierze fale poprzeczne: drgają w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzą. Jeśli udałoby się w tym samym ośrodku (przestrzeni, Eterze) wytworzyć fale podłużne, mogłyby one się rozchodzić z inną prędkością, być może nawet wyższą, niż znana nam prędkość światła w próżni

Dokladnie to wyjasnia Profesor w wykladzie, ktory wstawilam wczoraj. Wskaze to miejsce i oczywiscie przetlumacze. Sam Profesor wlasnie mowi, ze pragnie to wyjasnic, gdyz wiele pytan wplywalo do niego na ten temat.

Nie da sie dzis czytac wylacznie w jednym jezyku, literatura glownie anglo-saska przyjmuje takie terminy na te fale podluzne i poprzeczne.
Poprzeczna = transversale , a podluzna longitudinale.

Terminy "poprzeczna" i "podluzna" kojarza sie automatycznie z formami poprzeczno-podluznymi, a w definicji tych fal wcale o to nie chodzi, wiec ja w moich tlumaczeniach bede opierac sie o nazwy "longitudinalna" i "transversalna".

Co do mojego NIE!  co jest? jako odpowiedz, mialo to brzmiec tak, ze nie chodzi mi o wyklad Dana Wintera na ten temat, ogladalam na YT, gdyz Dan krotko tylko mowi o "phase conjugate" a pozniej przeskakuje na inny temat (to co mowi zgadza sie z definicja oczywiscie).

Wstawiajac ten filmik powyzej skomentowalam to, dajac do myslenia, ze dlaczego takie ciekawe tematy pokazuja telewizje glownie ... ezoteryczne, i gdy ktos na pierwszy rzut oka widzi to UFO, to zaczyna pukac sie po glowie i wsadza (bez obejrzenia) miedzy bajki.

To tyle w kwestii wyjasnienia. Zaczynam od tego tlumaczenia, a potem przyjda pytania, mysle, ze tak bedzie najlepiej.






Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
SasQ
Moderator
Zaawansowany użytkownik
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 275


Quanta rhei... :-)

5127368

Saskachewan sasq
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #7 : Styczeń 25, 2014, 14:14:53 »


Nie da sie dzis czytac wylacznie w jednym jezyku

Mnie to mówisz? krzywy  Do pewnego czasu myślałem, że wystarczy mi angielski. Ale im głębiej kopię, tym częściej natrafiam na teksty po niemiecku, francusku, włosku, rosyjsku, czy nawet starszych językach, jak greka, łacina, hebrajski, Sanskryt itd. I często nie istnieją żadne tłumaczenia na angielski, albo nie można im ufać, bo są w nich "dziury" i przekłamania (najlepszym przykładem niech będzie Biblia Język). Pomału to musiałbym zostać poliglotą, by studiować to, co chcę wiedzieć Język No ale cóż... widać taki mój los. Skoro mogłem się nauczyć kilkunastu języków komputerowych, to czemu by nie spróbować z językami ludzkimi? nauka Ech, gdyby tylko doba miała więcej godzin... brak czasu

"I would make them all learn English: and then I would let the clever ones learn Latin as an honour, and Greek as a treat."
-- Winston Churchill

Z tego co pamiętam, znasz niemiecki, więc... znasz może jakieś dobre źródła, z których mógłbym się w miarę szybko nauczyć tego języka? Jak widać przydałby mi się :-J

literatura glownie anglo-saska przyjmuje takie terminy na te fale podluzne i poprzeczne. Poprzeczna = transversale , a podluzna longitudinale.

Jeśli chodzi o angielski, to raczej "transverse" i "longitudinal".

Terminy "poprzeczna" i "podluzna" kojarza sie automatycznie z formami poprzeczno-podluznymi, a w definicji tych fal wcale o to nie chodzi, wiec ja w moich tlumaczeniach bede opierac sie o nazwy "longitudinalna" i "transversalna".

Nie wiem co to "formy poprzeczno-podłużne", więc mi się z niczym takim nie kojarzy. Ale polskie nazwy tych terminów są moim zdaniem dobre i dobrze oddają sens: Fala podłużna to taka, która drga "wzdłuż" kierunku swojego rozchodzenia się (naprzód i wstecz, na przemian), a fala poprzeczna to taka, która drga "w poprzek", czyli w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzi. I raczej radziłbym Ci trzymać się ogólnie przyjętej terminologii, a nie tworzyć nowej, bo to tylko utrudni zrozumienie tym, którzy już są zaznajomieni z tym ogólnie przyjętym nazewnictwem, a nowicjuszom tak naprawdę niczego nie ułatwi, więc zysk żaden.

Wstawiajac ten filmik powyzej skomentowalam to, dajac do myslenia, ze dlaczego takie ciekawe tematy pokazuja telewizje glownie ... ezoteryczne, i gdy ktos na pierwszy rzut oka widzi to UFO, to zaczyna pukac sie po glowie i wsadza (bez obejrzenia) miedzy bajki.

To nie znasz tej starej dobrej techniki ukrywania cennej wiedzy między bajkami?  Cool
W ten sposób osoby postronne się nią nie zainteresują, bo pomyslą, że to jakieś banialuki Mrugnięcie A gdy ktoś zarzuci, że ta wiedza jest ukrywana, zawsze można powiedzieć, że przecież leżała na widoku przez tyle czasu krzywy  A kto ma ją znaleźć (bo wie, czego szukać), ten ją znajdzie. To nawet skuteczniejsze, niż ukrywanie i cenzura, bo po zakazany owoc więcej osób by sięgało, a po "ezoteryczne bzdury" już mało kto sięgnie. Szczególnie gdy to jakiś szanowany naukowiec, któremu to nie przystoi Mrugnięcie

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2014, 14:20:30 wysłane przez SasQ » Zapisane

Naukowy kącik kwantowy Saska:  http://nauka.mistu.info/  usmiech
Ostatnio dodane artykuły: Splątanie kwantowe rozplątane
Lady F
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 278


Merlin



Zobacz profil
« Odpowiedz #8 : Styczeń 25, 2014, 20:29:21 »


SasQ

 - gdyby przyjac taki sposob myslenia jaki proponujesz nie doszlibysmy do fal skalarnych.

Cytuj
Nie wiem co to "formy poprzeczno-podłużne", więc mi się z niczym takim nie kojarzy. Ale polskie nazwy tych terminów są moim zdaniem dobre i dobrze oddają sens: Fala podłużna to taka, która drga "wzdłuż" kierunku swojego rozchodzenia się (naprzód i wstecz, na przemian), a fala poprzeczna to taka, która drga "w poprzek", czyli w kierunku prostopadłym do tego, w którym się rozchodzi.

Na tym polegalo sciemnianie calymi wiekami (lacznie z taka "czarna lapa" na starych przekazach zdziwko).//ktora nota bene sam pokazales powyzej//.

Dzis sa inne czasy, i nie musimy przemykac sie w kapturach tudziez pelerynach, aby zdazyc na zakazane wyklady jakiegos mozdzku:)


Co do jezykow, to mozesz w zupelnym spokoju zdac sie na Twoja wiedze, jesli chodzi np. o niemiecki (sprawdzilam osobiscie taaak). Rozumiesz glowna mysl i o to chodzi ... a nie o przystawianie stempli tlumaczow przysieglych.
Wazne, aby machine myslenia pchnac do przodu. //I aby zadowolic wszystkie Syreny taaak taaak taaak to nie koniecznie tak (naprzód i wstecz, na przemian),   hahahaha


P.S. Zajmie mi to pare dni, ale mam ogromna ochote dalej zadawac pytania do Mistrza.


Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Strony: 1 2 3 4 5 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS