logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Paradoksalna Podróż  (Przeczytany 5056 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Paradoksalna Podróż
« dnia: Czerwiec 25, 2010, 13:13:04 »
Wprowadzenie
Pragnę was zabrać w paradoksalną podróż.Przez czas przestrzeń ..............


Paradoks informacji, czyli co "wie" czarna dziura?

Powszechnie wiadomo, że czarna dziura to taki obiekt, z którego nic nie może się wydostać, nawet światło. A co dzieje się z informacją (np. masa, ładunek, pęd), którą niesie ze sobą materia wpadająca do czarnej dziury? Czy również zostaje utracona?
W myśl zasady mechaniki kwantowej znajomość stanu końcowego układu fizycznego pozwala zrekonstruować stan początkowy - mechanika kwantowa jest odwracalna. W oczywisty sposób własności czarnych dziur łamią tę podstawową zasadę. Mamy do czynienia z paradoksem - z jednej strony prawa przyrody gwarantują zachowanie informacji - z drugiej zaś wiemy, że czarna dziura pochłania i niszczy wszystko, co znajdzie się wystarczająco blisko niej i nie mamy możliwości odzyskania niczego.
Jeszcze w 1976 roku profesor Stephen Hawking wykazał, że powstająca czarna dziura musi emitować promieniowanie, przez co zmniejsza swoją masę. Po upływie dostatecznie długiego czasu wypromieniuje całą swoją energię i zniknie. Wszelka informacja zostaje zniszczona. Sam Hawking przyjmował taką postawę, chociaż gdyby faktycznie miał rację, zostałaby naruszona zasada zachowania energii.
Kluczem do rozwiązania tej zagadki może być teoria strun i kwantowa teoria grawitacji. Istnieje hipoteza mówiąca o tym, że dla obserwatora zewnętrznego materia wpada do czarnej dziury, ale nie zostaje przez nią pochłonięta - jak gdyby zatrzymuje się w obszarze horyzontu zdarzeń. Dodatkowo materia ulega spłaszczeniu w kierunku ruchu (efekty zgodne z teorią względności Einsteina). Natomiast dla obserwatora, który przekroczył już granicę horyzontu zdarzeń, nie dzieje się nic szczególnego, nie jest w stanie nawet zarejestrować tego momentu, dopóki nie osiągnie punktu w osobliwości. Zewnętrzny obserwator natomiast widzi całą materię, która kiedykolwiek została przechwycona przez horyzont zdarzeń i w nim "zamrożona".
Według teorii strun, każde ciało fizyczne zbudowane jest ze strun o długości 10-33 cm. W myśl tej teorii horyzont zdarzeń zawiera całą masę czarnej dziury w postaci gigantycznej sieci strun. Informacja o obiekcie fizycznym nie zostaje więc pochłonięta przez czarną dziurę, tylko zatrzymana przez horyzont zdarzeń, a w końcu oddana w postaci promieniowania Hawkinga.

Wybitny brytyjski fizyk, Stephen Hawking, twierdzi, że mylił się w kwestii zachowania się czarnych dziur w debacie, która miała miejsce 30 lat temu.

. Obecnie uważa, że czarne dziury są skonstruowane w ten sposób, że informacja ma szansę wydostania się z nich.

Nowe odkrycia Hawkinga prawdopodobnie mogą pomóc rozwiązać tak zwany paradoks informacyjny czarnej dziury, jedną z ważniejszych zagadek współczesnej fizyki.

Profesor Hawking nie ujawnił jeszcze matematycznego aparatu, który stoi za nowym pomysłem, ale pojawiły się już pierwsze przecieki co do niego pochodzące z grupy seminaryjnej profesora na University of Cambridge. Gary Gibbons, jeden z uczestników seminarium, powiedział, że nowa definicja czarnej dziury zaproponowana przez Hawkinga nie posiada wyraźnie zarysowanego horyzontu zdarzeń, który ukrywa wszystko, co znajduje się we wnętrzu czarnej dziury przed dostrzeżeniem z zewnątrz.

"Mozliwe, że to, co Hawking zaprezentował na seminarium, jest gotowym rozwiązaniem," - powiedział Gibbons wywiadzie dla czasopisma New Scientist. - "Jednak moim zdaniem kwestia jeszcze nie jest zamknięta."

"Zwykło się uważać, że jak już coś wpadło do czarnej dziury, to już tam pozostanie, a jedyną informacją jest jej masa i spin, jednak pewien czas temu odkryłem, że czarne dziury wcale nie są takie czarne, jak się wydawało. Emitują one coś, co określa się mianem promieniowania Hawkinga. Wskutek tego procesu nastepuje spadek masy obiektu, więc możliwe staje się ewentualność jego zaniku."

"Promieniowanie Hawkinga jest raczej zmienne i pozbawione cech szczególnych, więc wydaje się, że całość informacji o tym, co znalazło się w czarnej dziurze jest utracona."

Ale powyższe stwierdzenie prowadzi do sprzeczności z prawami mechaniki kwantowej, które opisują zachowanie Wszechświata w najmniejszej skali. Prawa te stanowią, że informacja nie może być całkowicie zagubiona. Gdyby informacja ulegała całkowitej destrukcji, pociągałoby to za sobą niezwykle istotne konsekwencje praktyczne, a nawet i filozoficzne.

Przez lata fizycy prowadzili spory na temat tego, że czarne dziury w jakiś sposób omijają praw fizyki kwantowej. Nowa koncepcja czarnej dziury eliminuje ten problem, pozwalając poprzez emisję promieniowania uzyskać pewne informacje.

"Czarne dziury początkowo wydają się jedynie powstawać, ale w późniejszym stadium uwalniają informacje dotyczące uwięzionej materii, możemy zatem w pewien sposób dowiedzieć się nieco o przeszłości i przyszłości."

Najzabawniejsze jest w całej sprawie to, że pomyłka będzie kosztować Hawkinga pół encyklopedii. Trzydzieści lat temu Hawking wraz ze swoim kolegą Kipem Thorem założyli się z John'em Preskill'em w kwestii słuszności teorii czarnych dziur. Teraz trzaba będzie się rozliczyć z przegranego zakładu.

Polski akcent, wypowiedź dr Jezierskiego
Paradoks informacyjny czarnych dziur

Jak oceniają niektórzy badacze, Stephen Hawking rozwiązał tzw. paradoks informacyjny czarnych dziur, a tym samym usunął sprzeczność pomiędzy mechaniką kwantową (dział fizyki opisujący świat atomowy) a teorią grawitacji.

 Rzeczywistość okazała się jednak bardziej prozaiczna. Jak odkrył, informacja z czarnej dziury powraca bowiem do swojego wszechświata, ale w zniekształconej i nierozpoznawalnej formie.

Osiągnięcie astrofizyka jest oceniane jako duży krok naprzód w teorii grawitacji kwantowej. Na konferencji Hawking powiedział: Pracowałem nad tym problemem od trzydziestu lat. Wspaniale było go rozwiązać, nawet jeśli wynik nie okazał się tak ekscytujący, jak się spodziewałem".

"Wszysko rozgrywa się w głowie"

Najnowsze odkrycie Hawkinga jest bardzo istotne dla fizyki - ocenia w rozmowie dr Jacek Jezierski z Katedry Metod Matematycznych w Fizyce UW. To jeden z fundamentalnych problemów. To podstawy fizyki - podkreśla. Zwraca jednak uwagę, że o tym, czy Hawking ma rację, będzie można przekonać się w najbliższym czasie, po dalszych badaniach.

W fizyce teoretycznej wszystko rozgrywa się w głowie i w komputerze. Tu nie potrzeba żmudnych, długoletnich eksperymentów - zaznaczył dr Jezierski.
(to tak jak za czasów Sokratesa ;) )



Przy rozważaniach czarny dziur należy też wziąć pod uwagę tzw.paradoks wszechmocy
filozofia i logika daje na ciekawy ogląd podejścia do problemu czarnych dziur i świadomości, jako bytu stwórczego naszej rzeczywistości.Pisarz naukowy James Gleick w swojej biografii o Richardzie Feynmanie zwrócił uwagę, że paradoks ten wyniknął, kiedy naukowcy zaczęli rozpatrywać istnienie atomów: czy byt wszechmogący - w tym przypadku Bóg Chrześcijan - mógłby stworzyć atomy, których on sam nie mógłby podzielić?


Paradoks omnipotencji (paradoks wszechmocy)

    Czy byt wszechmogący mógłby stworzyć kamień tak ciężki, że nawet on sam nie mógłby go podnieść?

Pomimo pewnych wad, powyższe zapytanie jest najbardziej znaną, i najczęściej analizowaną formą tego paradoksu.

Niektórzy filozofowie twierdzą, że paradoks omnipotencji jest dowodem na niemożliwość istnienia takiej istoty. Inni natomiast, że ten paradoks powstał jedynie z niezrozumienia lub złego opisu pojęcia omnipotencji. Co więcej, niektórzy filozofowie uznali, że założenie, że dana istota jest albo wszechmocna, albo nie, czyni dylemat fałszywym, jako że nie dopuszcza możliwości istnienia różnych stopni omnipotencji.

Można starać się również rozwiązać ten paradoks przez przedstawienie postulatu, że omnipotencja niekoniecznie wymaga, aby móc zrobić wszystko przez cały czas. Tak więc, może on wnioskować:

1. Byt ten może stworzyć kamień, którego nie może podnieść w tym momencie.
2. Jednak, będąc wszechmogącym, byt ten może zawsze później zredukować wagę kamienia lub dać sobie dodatkową siłę, tak aby była zdolna go unieść. Dlategoż byt ten jest wciąż prawowicie wszechmogący.
Ponadto, czy taka sytuacja narzuca wymogi bytowi omnipotentnemu: np. aby później zmniejszył on wagę kamienia - ograniczając tym samym wolną wolę tego bytu?

Jakkolwiek, taka odpowiedź nie pozwala rozwiązać paradoksu omnipotencji sformułowanego w innej formie: Czy byt wszechmogący mógłby stworzyć kamień, którego nigdy nie mógłby podnieść?

Jeśli zdefiniować wszechmoc jako cechę bytów, które są w stanie wykonać każdą pojedynczą czynność, to paradoks omnipotencji nie zachodzi. Według tej definicji wszechmogący jest w stanie stworzyć kamień, którego nigdy nie mógłby podnieść. Dokonując takiego czynu pozbawiłby się on wszechmocy i nie mógłby przez to ani w następnej (ani żadnej innej) czynności podnieść kamienia.

Podążając za przemyśleniami Stephena Hawkinga na temat stosunków pomiędzy bóstwem stworzycielem a prawami naturalnymi, można by zmodyfikować tę klasyczną postać, jak poniżej:

1. Byt wszechmogący tworzy wszechświat, w którym obowiązują zasady fizyki arystotelejskiej.
2. Czy w tym wszechświecie ten byt wszechmocny może stworzyć kamień, którego nie będzie mógł podnieść?

Jeśli byt jest zasadniczo wszechmogący, wówczas można rozwiązać ten paradoks:

1. Byt wszechmogący jest z zasady wszechmogący, toteż niemożliwe jest dla niego, aby był niewszechmogący.
2. Ponadto, byt wszechmogący nie może zrobić tego, co jest logicznie niemożliwe.
3. Stworzenie kamienia, którego byt wszechmogący nie mógłby podnieść, byłoby niemożliwością, ergo zrobienie takiej rzeczy nie jest wymagane dla tego bytu.
4. Byt wszechmogący nie może stworzyć takiego kamienia, ale pomimo tego wciąż zachowuje swoją wszechmoc.


Takie podejście koniecznie akceptuje pogląd, że nawet istota wszechmogąca nie może pogwałcić praw logiki, a nawet cały ten paradoks może być postrzegany jako mocny argument dla takiego poglądu.
Ale prawdziwym paradoksem jest to:
 Filozof Nicolas Everitt zachęca do rozpatrzenia istoty "nic nie mogącej" ("nullipotentnej"), dla której logicznie niemożliwe jest zrobić cokolwiek. Przyjąwszy założenie, że istota wszechmogąca nie może zrobić tego, co jest logicznie niemożliwe, wówczas istota "nullipotentna" musi być rozpatrywana jak(o) istota wszechmogąca.

Niektórzy filozofowie utrzymują, że paradoks może być rozwiązany przy zastosowaniu Kartezjańskiego poglądu na definicję omnipotencji, że byt wszechmogący może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe:

   1. Istota wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe.
   2. Istota taka tworzy kamień, którego nie może podnieść.
   3. Istota ta podnosi ten kamień.

Przypuszczalnie istota taka mogłaby także przeprowadzić dodawanie 2 + 2 = 5 i sprawić, że byłoby to matematycznie poprawne, albo stworzyć kwadratowe koło. Jak to ujął Harry Frankfurt, "Jeśli byt wszechmogący może dokonać tego, co jest logicznie niemożliwe, to może nie tylko stworzyć sytuacje, z którymi sobie nie może poradzić, ale, co więcej, ponieważ nie jest związany ograniczeniami logiczności, to może poradzić sobie z sytuacjami, z którymi nie może sobie poradzić".

Jednak takie usiłowanie rozwiązania tego paradoksu jest problematyczne w tym, że ta definicja rezygnuje z logicznej konsekwencji. Paradoks może zostać rozwiązany, jednak na niekorzyść uznania logiki za bezużyteczną, daremną albo bez znaczenia w definiowaniu tego typu istot, skoro takie istoty przekraczają (transcendują) logikę.

Według niektórych badaczy tego tematu, potrzeba metajęzyka do definicji znaczenia i tylko języki wyższego rzędu mogą rozwiązać sprzeczność logicznej niemożliwości. Pomimo wszystko, sama logika formalna nie jest meta-językiem i nie pozwala na rozstrzygnięcie uzasadnionych (lub nie) przedstawianych argumentów.

Więc czym są czarne dziury? może końcem początku lub początkiem końca


http://img396.imageshack.us/img396/1057/przepywenergiiwtorusie2rv1.jpg
Paradoksalna Podróż

Szukanie odpowiedzi to podróż, w  niewiadomym kierunku ;)


Podstawowa jednostka informacji

Po pierwsze musimy sobie uświadomić, czym tak naprawdę jest informacja. Jest to twór abstrakcyjny, niematerialny (jeśli nie wierzysz, to odpowiedz, ile waży informacja, jaka jest w dotyku, jaki ma kolor, jak smakuje?). Przy komunikacji nie mamy bezpośrednio do czynienia z informacją, lecz z symbolami, którym tę informację przypisujemy. Dla przykładu weźmy język polski. Słowo "samolot" jest tylko ciągiem odpowiednio ze sobą połączonych dźwięków, którym nadaliśmy określone znaczenie. Również pismo to zbiór znaków, linii, które odpowiednio odczytujemy (interpretujemy przypisaną im informację).

Zatem informacja zawarta jest w symbolach - kojarzymy informację z odpowiednimi symbolami takimi jak słowa, pismo, gesty, znaki umowne (wg teorii Shannona z informacją mamy do czynienia zawsze wtedy, gdy występuje przepływ energii od nadawcy do odbiorcy - jest to definicja najbardziej ogólna). Wynika stąd wniosek, iż do przekazywania informacji potrzebujemy symboli - nośników informacji. Takim symbolem może być bit.

Bit przyjmuje dwie postacie, które (również umownie) oznaczamy odpowiednio cyfrą 0 i 1. Wyobraźmy sobie, iż cyfra 0 jest jednym symbolem, a cyfra 1 drugim (bo w rzeczywistości tak jest). Posiadamy zatem dwa symbole, którym możemy nadać dowolne, pożądane znaczenie. Jeden bit pozwoli nam przekazać informację o dwóch różnych zdarzeniach.

 

Przykład:

W pokoju hotelowym zainstalowany jest czujnik pożarowy. Czujnik ten łączy się z centralką za pomocą przewodu. Jeśli w pomieszczeniu jest normalna temperatura, to czujnik nie przesyła przewodem prądu. Zinterpretujmy to jako stan 0 - brak pożaru. Jeśli jednak wykryty zostanie ogień, to czujnik prześle przewodem prąd elektryczny. Zinterpretujmy to jako stan 1 - pożar. Czujnik i centralka komunikują się za pomocą informacji jednobitowej. Ich język składa się tylko z dwóch symboli:

0 - brak pożaru
1 - pożar

Jeden bit to za mało, aby efektywnie kodować informację. Na szczęście możemy sobie w prosty sposób poradzić łącząc bity w grupy. Grupę taką traktujemy jak jeden symbol złożony. Poniższa tabelka przedstawia wszystkie symbole 1, 2, 3 i 4 bitowe:

Jeśli słowo binarne złożone jest z jednego bitu, to można z niego zbudować tylko dwa symbole 0 i 1 (kolor różowy w tablicy).
W  przypadku wiadomościami tkstowej będą to litery. W alfabecie łacińskim jest ich 26: abcdefghijklmnopqrstuvwxyz. Każda literka musi być kodowana innym symbolem binarnym. Musimy określić zatem niezbędną liczbę bitów tworzących te symbole. W tym celu wykorzystujemy drugi z podanych wzorów i otrzymujemy:
[log2(26 - 1) + 1] = [log225 + 1] = [4,64 + 1] = [5,64] = 5 bitów

5 bitów tworzy 32 symbole. Nam potrzebne jest 26, zatem 6 symboli nie zostanie wykorzystanych.

Dwa bity dają nam już cztery różne symbole (kolor zielony): 00, 01, 10 i 11.

Dalej trzy bity pozwalają utworzyć 8 różnych symboli (kolor niebieski), a 4 bity 16 symboli.

Zauważcie, iż zwiększenie długości słowa bitowego o jeden bit podwaja liczbę możliwych do utworzenia symboli.

NEWS

Projekt budowy teleskopu LOFAR, dla którego  znaleziono jeszcze jedno zastosowanie, a mianowicie poszukiwanie błysków radiowych pochodzących od wyparowujących czarnych dziur, które mogą być “owinięte” wokół dodatkowego wymiaru przestrzeni.

Wybitny fizyk teoretyk Stephen Hawking przewidywał, że czarne dziury wyparowują w procesie kwantowym, który zwany jest “parowaniem Hawkinga”, a przed całkowitym zniknięciem wybuchają w krótkim impulsie energii. Przewiduje się, że w czasie życia Wszechświata całkowicie wyparować mogły jedynie małe czarne dziury o masach rzędu mas asteroid. Takie czarne dziury mogły powstawać w dużych ilościach w pierwszej sekundzie Wielkiego Wybuchu, gdy cząstki elementarne zbijały się razem pod wpływem ogromnych energii.

W swojej najnowszej pracy Michael Kavic i inni twierdzą, że takie czarne dziury parując mogą emitować promieniowanie, które jesteśmy w stanie wykryć za pomocą radioteleskopów. Warunkiem jednak jest istnienie we Wszechświecie dodatkowego wymiaru oprócz znanych nam trzech wymiarów przestrzennych i czasu. Dodatkowe wymiary są przewidywane przez teorie (np. teoria strun), które starają się zunifikować teorię grawitacji i mechanikę kwantową.

Jeśli istnieją dodatkowe wymiary, to czarne dziury owijałyby się wokół tych dodatkowych wymiarów, tworząc “czarne struny”. Można je wyobrazić sobie jako gumka nałożona na rurkę. Wyparowując czarna dziura stawałaby się zbyt mała, żeby oplatać ten dodatkowy wymiar i “pękałaby” przy udziale pulsu promieniowania elektromagnetycznego.

Gdyby udało się zaobserwować tego typu impuls promieniowania, można by obliczyć wielkość dodatkowego wymiaru. Miałoby to ogromne znaczenie dla modeli kosmologicznych Wszechświata.

źródło: astrofizyk.blogspot.com
« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2010, 15:27:11 wysłana przez Michał-Anioł »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Paradoksalna Podróż
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 25, 2010, 13:14:23 »
<a href="http://www.youtube.com/v/MPShz5TOffk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/MPShz5TOffk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;480&quot; height=&quot;385&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;" target="_blank" class="new_win">http://www.youtube.com/v/MPShz5TOffk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/MPShz5TOffk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;480&quot; height=&quot;385&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;</a>
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Paradoksalna Podróż-Elektryczny wszechświat
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 23, 2010, 18:54:41 »
Elektryczny wszechświat

Czy brakującą masą jest plazma?

Model elektrycznego Wszechświata wyrósł z interdyscyplinarnego podejścia do nauki. Nie pokazuje się tego na uniwersytetach. Idea modelu bazuje w większym stopniu na obserwacjach i doświadczeniach, niż na abstrakcyjnej teorii. Łączy wiedzę z wielu dziedzin nauki w celu odkrycia elektrycznej natury atomów i interakcji wystepujących między nimi. Dziwne jest również to, że we współczesnej kosmologii słaby magnetyzm i nieskończenie słabsza siła grawitacji rządzi zasadami Wszechświata. Takie uproszczenia stosuje fizyka teoretyczna, oparta na elektrycznej neutralności materii w laboratoriach na Ziemi. Nie obowiązuje ona jednak w kosmosie, gdzie dominuje plazma. Plazma okreslana jest jako czwarty stan materii i składa się z niej ogromna część Wszechświata. Plazmą są wolno poruszające się elektrony i jony - atomy, które straciły elektrony. Do wytworzenia plazmy potrzebna jest energia cieplna, elektryczna lub światło (ultrafiletowe lub laserowe).
Model elektrycznych galaktyk istnieje w głowach zwolenników tej teorii już od ponad 10 lat. I sprawdza się doskonale w świecie fizyki. Jest w stanie wyjaśnić kształty, dynamikę galaktyk, bez uciekania się do ciemnej materii i czarnych dziur wewnątrz galaktyk. Wyjaśnia również elektryczne dżety wyrzucane przez centra aktywnych galaktyk. Ostanie wyniki odwzorowań pól magnetycznych galaktyk spiralnych zdają się potwierdzać model Elektrycznego Wszechświata.

Również wszystkie gwiazdy, z naszym Słońcem na czele, zostały uformowane poprzez przepłynięcie ogromnych ładunków prądu wewnątrz galaktyki. Są one ułożone na wzór paciorków na nitce. To tłumaczy również posiadanie przez nie "towarzyszy". To samo tyczy się planet, takich jak Ziemia, które powstały wyniku wyrzucenia dodatnio naładowanej cząstki z jąder karło i gazowych olbrzymów. To tłumaczy dychotomię między gęstymi skalistymi planetami i księżycami, a gazowymi olbrzymami. W modelu Elektrycznego Wszechświata grawitacja jest sama w sobie elektrostatyczną dipolarną siłą. Dlatego orbity planet są ustabilizowane poprzez wymianę ładunków pomiędzy ogonami plazmy. Dlatego też szybko przyjmują położenie odpowiadające jak najmniejszej interakcji elektrycznej.
Również odnosi się to do pogody. Większość ludzi nie wie, ze błyskawice nie tworzą sie w chmurach , tylko pochodzą z Kosmosu. Bez chmur byłyby to elektryczne bomby (tak właśnie dzieje się na Wenus).Dlatego większość warunków pogodowych jest spowodowana właśnie tym zjawiskiem.
Jeżeli chodzi o życie, to najbardziej sprzyjające warunki będą panowały w "elektrycznym kokonie" wokół gwiazdy zwanej "brązowym karłem". Promieniowanie chromosfery gwiazdy jest wtedy równomiernie rozłożone i nie ma znaczenia oś rotacji, nachylenie lub ekscentryczność orbity planet. Niezmiernie cienka "atmosfera" takich gwiazd posiada niezbędny węgiel i wodę, które mogą trafić na powierzchnię planet. Czerwone światło zaś jest idealne dla fotosyntezy. Model ten dostarcza również odpowiedzi na pytanie: dlaczego prowadzone przez SETI (Search for Extra-Terrestrial Intelligence) badania nie powiodły się? Jakakolwiek zaawansowana cywilizacja na takiej planecie będzie nieświadoma tego, że Wszechświat istnieje na zewnątrz ich własnego gwiezdnego środowiska, ponieważ i radio komunikacja przez wyładowania gwiazdy będzie niemożliwa!
http://lordlucasen.w.interia.pl/eu.htm

Elektryczne komety spisują na nowo naukę o kosmosie
Trzeciego stycznia, 2010 roku, satelita SOHO wykonał zdjęcia komety dezintegrującej się podczas zbliżania się do Słońca. Kometa była tzw. „Sungrazerem” – kometą posiadającą orbitę w bardzo bliskim sąsiedztwie Słońca. Chociaż nowe raporty na temat komet na większości ludzi nie wywierają wrażenia to Sungrazery stanowią nierozwiązaną dotąd zagadkę dla astronomów.


Sungrazery

Przez wiele dekad, astronomowie trzymali twarde stanowisko, że komety są luźnym skupiskami lodu i pyłu, opisywanymi zwykle jako „brudne śnieżki”. Sam fakt, że niektóre komety mogły przelatywać tak blisko Słońca zanim ulegały zniszczeniu wydaje się logicznym wyzwaniem dla modelu brudnej śnieżki. Na ostatnich zdjęciach Sangrazera, Steve Smith wytyka: „Sangazer zdaje się potwierdzać opinię „Elektrycznego Wszechświata” odnośnie komet”. W 2003 roku poruszająca się blisko Słońca, które przechodziło erupcję CME (wyrzucanie materii z korony Słońca) Kometa NEAT uległa jego oddziaływaniu.
W tamtym czasie astronomowie pominęli jakiekolwiek powiązania między tymi dwoma zdarzeniami ze względu na ogromne różnice w wielkości obu obiektów. Kiedy Kometa 96P/Machholz okrążała słońce, zbliżyła się na odległość taką, że jeśli złożona byłaby z lodu i małego procentu skał i pyłu, uległaby pewnej dezintegracji. A jednak nie zniknęła. W zamian, jej ogromna różnica ładunku spowodowała gigantyczną erupcję CME ze Słońca, rozchodzącą się na miliony kilometrów.

http://img46.imageshack.us/img46/4323/96pmachholz.jpg
Paradoksalna Podróż

Kometa 96P/Machholz

Prawda jest taka, że prawie wszystkie konwencjonalne przekonania dotyczące komet zostały podważone przez tą niezwykle znaczącą obserwację. Przy wielu okazjach w tym artykule porównamy dane modelu komety „brudnej śnieżki” do modelu „Elektrycznego Wszechświata”. Najważniejsze przypuszczenia znalazły szokujące potwierdzenie w misji „Deep Impact” w 2005 roku. Wciąż jednak brak potwierdzenia z głównych źródeł naukowych.
Również nie dało rozwiązania zaskakujące spalenie Komety Holmesa 17P w 2008 roku, która oddalała się od Słońca. W rzeczy samej biorąc pod uwagę naukową historię komet, możemy znaleźć wiele przykładów, gdy powszechne przekonania przegrywają z czystym przypuszczeniem. Laik może najprościej spojrzeć na najlepsze zdjęcia komet i stwierdzić, że nie przypominają w żaden sposób śnieżek. Przypominają one raczej kamienie w ostrymi krawędziami, a nie obłe kule o których mowa w obowiązującej teorii.

W modelu „Elektrycznego Wszechświata” kometa jest elektrycznie naładowanym ciałem. W czasie swojego długiego pobytu na granicy Układu Słonecznego otrzymuje silny ładunek ujemny, wystarczająco duży by wpłynąć na Słońce. W momencie zbliżania się do wnętrza układu, przyspieszając przez elektryczne pole Słońca, zaczyna wyładowywać ładunek elektryczny produkując znane nam komę oraz ogon komety.


Elektryczna kometa jest przez to związana z elektrycznym obrazem Słońca:

1. Słońce posiada pole elektryczne, które oddziałuje na komety, planety, w tym Ziemię

2. Ziemia, jak każda planeta posiada ładunek elektryczny.

3. Słońce nie jest napędzane przez jakieś wewnętrzne, tajemnicze „nuklearne palenisko”, ale zewnętrzne prądy elektryczne wzdłuż ramion Drogi Mlecznej.

4. 99,9% wszechświata składa się z plazmy, przewodzącego elektryczność medium, wykazującego silne właściwości elektryczne. Cała przestrzeń kosmiczna roi się od naładowanych cząsteczek.

5. Wszystkie dowody na istnienie elektrycznej komety są jednocześnie dowodami na elektryczne Słońce oraz elektryczną naturę gwiazd.

Astronomowie utrzymują się przy twierdzeniu, że komety rodzą się w Obłoku Oorta ok. 4,6 tryliona mil (ok, 7,4 tryliona km) od Słońca. W ostatnich czasach było to proste wytłumaczenie. Jednak kilka lat temu, kometolodzy zaczęli uszczegóławiać teorię, twierdząc, że tylko komety o długiej orbicie mogły powstać w tak odległym obłoku. Naukowcy nie osiągnęli porozumienia skąd biorą się komety o krótkich orbitach. „Być może inne źródła komet jeszcze nie zostały odkryte” mówi astrofizyk David Jewitt.
Zwolennicy przyjętej dotąd teorii długo twierdzili, że komety są „kamieniami Rosetta” (egipski artefakt - kamień, pomógł zrozumień istotę pisma hieroglificznego), które mogą pomóc zidentyfikować pochodzenie Układu Słonecznego. Jednak poglądy te otrzymały potężny cios po weryfikacji informacji z misji NASA „Stardust Mission”. Maleńkie fragmenty pyłu komety, które zostały sprowadzone na Ziemię nie „przyrosły” do komety pod wpływem chłodu przestrzeni kosmicznej, a zostały uformowane przez niesamowicie wysokie temperatury. Mineralne wytrącenie obejmowało związki od anortytu, który tworzony jest przez wapń, sód, aluminium i glinę do diopsydu złożonego z węgla, magnezu i gliny. Formacje złożone z takich minerałów wymagają temperatur rzędu tysięcy stopni Celsjusza by powstać.

Opiekun NASA Michael Zolensky powiedział: “To wielka niespodzianka. Ludzie myśleli, że komety będą po prostu lodowymi formacjami, które uformowały się tam gdzie jest bardzo zimno. To był w pewnym sensie szok nie znaleźć jednego, ale kilka takich związków, co świadczy o powszechnej ich obecności w kometach”.

Badacze byli zmuszeni wyciągnąć nowe wnioski, że te cząsteczki materiału uformowały się w bardzo gorącym regionie bliskim Słońcu lub innej gwieździe. „W najchłodniejszym obszarze Układu Słonecznego znaleźliśmy próbki uformowane w niewiarygodnie wysokich temperaturach.” Powiedział Donald Brownlee, główny badacz projektu „Sturdust”. „Gdy uformowały się te minerały były gorącymi czerwonymi lub białymi drobinami, a jednak zostały znalezione na Syberii Układu Słonecznego”.



Niektórzy naukowcy spekulowali, że być może coś zdarzyło się w lub bardzo blisko Słońca, w momencie jego formowania, wyrzucając ogromne ilości materiału na peryferia domeny Słońca (daleko daleko za orbitą Plutona) na całej drodze do Obłoku Oorta. Wtedy przypomnieli sobie, że stworzyłoby sprzeczność z obecnością pasów asteroid. „Jeśli wystąpiłoby takie zdarzenie, tak jak sugerują rezultaty, to jak możemy zachować jakikolwiek podział na strefy w Układzie Słonecznym” zapytał Zolensky. „To stwarza kolejne pytania”.

Raport z 2007 roku mówi dosyć jednoznacznie, że części Wild 2 (kometa) uformowały się w pobliżu Słońca. Spacedaily.com pisze:

Analizy izotropowa i promieniami rentgenowskimi wskazuje na pochodzenie z gorącego, gazowo-pyłowego środowiska w pobliżu młodego Słońca. Wstrząsającym faktem jest natomiast, to, że kometolodzy nie są w stanie dać nam składnej historii formowania się komet. A rażące sprzeczności są ledwie brane pod uwagę, jeśli w ogóle. Zagadki misji „Sturdust”, które pod kątem teorii „Elektrycznego Wszechświata” są proste do wyjaśnienia, nie są nawet wspomniane w raporcie Space.com. Oczywistym jest, że na pytanie odnośnie pochodzenia komet silnie wpływa fakt odnalezienia związków powstających wyłącznie przy gigantycznych temperaturach.
Teoria „Elektrycznego Wszechświata” wysnuwa całkiem inną hipotezę na temat pochodzenia komet i asteroid. W epoce niestabilności planet w naszym układzie, wiele z nich, jak również wiele księżycy poruszając się w polu elektrycznym Słońca i zanurzając się w elektrycznym środowisku, doświadczyło wzajemnego oddziaływania między sobą. Elektryczny łuk rozbił mniejsze księżyce i zaorał powierzchnie planet, stwarzając najbardziej dramatyczne blizny, które obserwujemy na tych ciałach niebieskich. Blizny te dotyczą między innymi „Valles Marineris”, zdumiewająco piękny kanion rozciągający się na długości ponad 3 tys. mil na powierzchni Marsa. Pod tym katem, komety i asteroidy, które obserwujemy dzisiaj są tylko resztkami po tym wydarzeniach. Warto zauważyć, że komety uformowały się z tych samych materiałów co planety i księżyce.
Ta wizja historii planet pomogłaby wyjaśnić obecność komet z pasa głównego , zagadkę dla astronomów przystających na teorię „brudnej śnieżki”. Relacja Space.com z 2007 roku zadaje pytanie „Dlaczego komety znajdują się tak blisko Słońca?”. Raport mówi „Do tego odkrycia, naukowcy sądzili, że żadne komety nie mogły przetrwać w tak bliskim sąsiedztwie Słońca, ze względu na wysokie temperatury”. Ale znowu, jeśli teoretycy „Elektrycznego Wszechświata” mają rację, komety nie były w pobliżu Słońca od bilionów lat. Nie były to nawet miliony. Komety są pozostałością katastrofy z niedawnej historii Układu Słonecznego.
Zaskakującą rzeczą, która zdarzyła się na początku XX wieku, było zademonstrowanie przez norweskiego fizyka Kristiana Birkelanda eksperymentalnego dowodu na poprawność modelu elektrycznej komety. Udało mu się naśladować strumienie komety, wydobywające się z katody w próżni (w tubie). Birkeland napisał: „Z grafitowej katody wydobyły się podłużne słupki światła przypominające żywo tzw. erupcje lub strumienie komet.”.

http://img194.imageshack.us/img194/4063/birkelandterrella.jpg
Paradoksalna Podróż

Urządzenie Kristiana Birkelanda

Z perspektywy modelu “Elektrycznego Wszechświata”, strumienie komet powstają w interakcji pomiędzy ładunkiem elektrycznym komety a wyrzuconą przez Słońce plazmą. Kometa spędza większość czasu daleko od Słońca, gdzie ładunek plazmy jest niewielki. Kometa porusza się powoli i jej bilans elektryczny jest łatwo uzyskiwany w takim środowisku. Z drugiej strony, w momencie zbliżania się komety do Słońca, jądro poruszą się z ogromna prędkością przez obszary z rosnącym natężeniem ładunku i wieloma gwałtownymi zmianami charakterystyk elektrycznych. Ładunek powierzchni jadra oraz wewnętrzna polaryzacja, nabyta w dalekiej przestrzeni kosmicznej odpowiada w nowym środowisku w postaci formujących się strumieni, plazmowej otoczki lub komy. Strumienie ulegają spalaniu i przesuwają się po jadrze nieregularnie pozwalając na wytworzenie dodatkowych ogonów komety. Może się też zdarzyć, że kometa wybuchnie niczym przeciążony kondensator, rozłamując się na mniejsze fragmenty i ostatecznie znikając.

Wyładowania elektryczne komet mogą również zajść w momencie wystąpienia zakłóceń w jej plazmowej otoczce, w momencie przemieszczania się przez niestałe elektrycznie obszary. Wydaje się, że taki właśnie los spotkał Kometę Holmesa 17P w momencie gdy oddalała się od Słońca.
Wiele innych „tajemniczych” odkryć związanych z kometami oraz ich obserwacjami najlepiej wyjaśnianych prze model „Elektrycznego Wszechświata”:

    * Niespodziewanie wysokie temperatury oraz emisje promieni rentgenowskich, których źródłem są komety (nigdy nie przewidywane przez standardową teorię)

    * Ostro zakończone krawędzie komet – dokładne przeciwieństwo oczekiwane po modelu “brudnej śnieżki”

    * Niewyjaśnione zdolności stosunkowo małego jądra komety do utrzymania dużej, sferycznej komy o średnicach liczonych w milionach mil, mimo wiatru słonecznego (fenomen graficznie przedstawiony przez Kometę Homesa 17P)

    * Wyrzucanie większych cząsteczek oraz “żwiru”, które nie były przewidziane w teorii chmur lodu, gazu i pyłu.

    * Mały zasób lub kompletny brak wody oraz innych związków gazowych w jądrze komety

    * Spotykane zjawisko uprzedniego rozbłysku, przed uderzeniem „pocisku” w jądro Komety Tempel 1 (Deep Impact). Ostatnio, magazyn Icarus opublikował raport potwierdzający, że rzeczywiście doszło do rozbłysku w sąsiedztwie miejsca uderzenia – tak jak można było się spodziewać wyładowania elektrycznego poprzedzającego uderzenie.

Konkluzja

Rosyjski rewolucjonista Vladimir Ilyic Lenin powiedział “Nie można robić rewolucji w białych rękawiczkach”. Bez wątpienia, „Elektryczny Wszechświat” wymusi bolesną rewolucję w nauce, która wpłynie na życie niezliczonych specjalistów. Jest mało prawdopodobne, że tak niewygodne zmiany zostaną powitane chłodno przez tych, którzy mają na tym najwięcej stracić. To właśnie ta zewnętrzna, nie będąca pod wpływem instytucji oraz polityki nauka, włączając opinię publiczną, będzie niosła pochodnie na czele tej rewolucji.
Źródło:
Electric Comets Re-write Space Science
http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=22407
<a href="http://www.youtube.com/v/mAjA_mxwSKc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/mAjA_mxwSKc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;" target="_blank" class="new_win">http://www.youtube.com/v/mAjA_mxwSKc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/mAjA_mxwSKc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;344&quot;&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;</a>
Elektryczny model kosmosu




Pulsar w mgławicy Krab. Widoczny wyraźnie silny wpływ jaki jego pole magnetyczne wywiera na otaczającą materię. Obraz jest zestawieniem obserwacji w promieniowaniu X wykonanych przez obserwatorium Chandra oraz obrazu optycznego pochodzącego z kosmicznego teleskopu Hubble'a, w fałszywych kolorach. Foto NASA/STScI

Elektryczny model kosmosu często określany jako plazmo-kosmologia został zaproponowany przez Ralpha Juergensa w ramach koncepcji związanych z elektrycznym Słońcem i rozwijany jest obecnie m.in. przez pracującego w Niemczech węgierskiego fizyka László Körtvélyessya, australijskiego fizyka Wallace Thornhilla, Dona Scotta, Anthony'ego Peratta i Erica Lernera. W początku lat pięćdziesiątych, Fermi i Chandrasekhar wysunęli hipotezę, o zakrzywieniu ramion galaktyk spiralnych wskutek działania pola magnetycznego. W latach sześćdziesiątych Hannes Alfven postawił tezę, że zjawiska elektromagnetyczne są podstawowym mechanizmem zjawisk fizycznych w kosmosie odgrywając większą rolę niż grawitacja. Obecnie model plazmo-kosmologii zakłada, że cały Wszechświat wypełniają strumienie energii, które w postaci prądu elektrycznego przenoszone są w strumieniach plazmy.

Według Dennisa Gallaghera, naukowca zajmującego się fizyką plazmy w Marshall Space Flight Center, plazma kosmiczna stanowi 99,9 procent Wszechświata, która w sposób podobny do nadprzewodników przewodzi prąd elektryczny. Uważa się, że elektryczne doświadczenia z plazmą są w pełni skalowalne od jednostek nano, przez metry po odległości kosmiczne. Podstawą dla elektrycznego modelu kosmosu są wyniki eksperymentów z plazmą przeprowadzonych w laboratoriach, których wiele jest według zwolenników hipotezy "elektrycznego kosmosu" podobne do zjawisk obserwowanych w kosmosie, co ma według nich stanowić o prawdziwości teorii. Zwolennicy elektrycznego modelu kosmosu uważają, iż model oparty na ruchu kosmicznej plazmy w wielu przypadkach lepiej niż model standardowy wyjaśnia obserwowalne zjawiska w kosmosie.
Elektryczny model Słońca - zaproponowana w 1979 roku przez Ralpha E. Juergensa hipoteza funkcjonowania Słońca. W pracy swej powołuje się on na prace dotyczące przepływu prądu elektrycznego w plazmie Hannesa Alfvéna i Immanuela Velikovskiego. Hipoteza Juergensa jest krytykowana jako pełna sprzeczności i wybiórczo traktująca obecny stan wiedzy fizyki[1]

Według obecnie obowiązującej teorii na temat Słońca, jest ono reaktorem nuklearnym, który w procesie przemiany wodoru w hel wytwarza energię. Zdaniem zwolenników teorii Elektrycznego słońca tradycyjna teoria termonuklearna [2] nie jest w stanie wyjaśnić dlaczego powstają ciemne plamy na Słońcu [3], dlaczego korona słoneczna w ogóle istnieje i dlaczego ma tak wysoką temperaturę [4]. Nie poznano też dokładnie mechanizmu podgrzewania zewnętrznych warstw słonecznej atmosfery do temperatur rzędu miliona kelwinów [5]. Standardowy model zakłada, że wnętrze Słońca jest gorące i ma temperaturę rzędu kilku milionów kelwinów, która to temperatura wynika zarówno z wytwarzania energii w procesach termonuklearnych, jak i siły grawitacji[6].

Elektryczny model Słońca objaśnia zjawiska zachodzące na Słońcu za pomocą prądów elektrycznych, wyładowań i praw elektryczności[7]. Model ten jest odrzucany przez ogromną większość naukowców ponieważ zakłada, że we wnętrzu gwiazd nie występują termonuklearne procesy syntezy helu, ale gwiazdy są miejscami, które odbierają płynący przez Wszechświat w wielu strumieniach prąd elektryczny [8]. Hamowanie naelektryzowanych cząsteczek w atmosferze Słońca ma ją rozgrzewać do milionów stopni i wyjaśnia dlaczego powierzchnia Słońca jest stosunkowo chłodna [9]. Inną kwestią sporną, wg twórców tej teorii, jest grawitacja. Głoszą oni że, elementem potwierdzającym teorię elektryczną ma być brak wykrycia fal grawitacyjnych, postulowanych w modelu standardowym.

Plamy na Słońcu to, wg elektrycznej teorii, wewnętrzne warstwy gwiazdy, które odkrywane są w wyniku przepływu większej ilości energii, co powoduje, że w ich otoczeniu występuje bardzo silne pole magnetyczne wytwarzane przez dopływający prąd. Gdy dopływa więcej energii z dalekich obszarów kosmosu - powstają plamy. Wraz z pojawieniem się plam na Słońcu jest ono bardziej aktywne, a co za tym idzie także cieplejsza staje się korona słoneczna, która emituje w otaczającą ją przestrzeń więcej ciepła. Zgodnie z tą teorią, wnętrze Słońca najprawdopodobniej w ogóle nie dostarcza ciepła na zewnątrz i nie zachodzą tam reakcje nuklearne.

Elektryczne doświadczenia z plazmą w skali nano i w skalach kosmicznych mają wykazywać pewne podobieństwa. W lampach plazmowych można dostrzec podwójne skręcające się wiązki przepływającego prądu zwane prądami Brikelanda. Analogicznie plamy słoneczne zawsze pojawiają się parami i mają odwrotne pole magnetyczne. Wiele eksperymentów z plazmą przeprowadzonych w laboratoriach jest zdumiewająco podobne do zjawisk obserwowanych w kosmosie, co ma stanowić o prawdziwości teorii.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Elektryczny_model_kosmosu
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Paradoksalna Podróż-Pole i eter
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 23, 2010, 18:56:16 »
Pole i eter
 
Fala elektromagnetyczna jest falą poprzeczną i rozchodzi się w próżni z prędkością światła. Okoliczność, że ich prędkości są takie same, każe się domyślać bliskiego związku między zjawiskami optycznymi i elektromagnetycznymi.
       Kiedy musieliśmy wybierać między teorią korpuskularną a falową, rozstrzygnęliśmy na korzyść teorii falowej. Argumentem, który najsilniej wpłynął na naszą decyzję, było uginanie się światła. Nie popadniemy jednak w sprzeczność z żadnym wyjaśnieniem faktów optycznych, jeśli założymy również, że fala świetlna jest falą elektromagnetyczną. Przeciwnie, założenie takie pozwoli nam wyciągnąć jeszcze nowe wnioski. Jeśli istotnie tak jest, to między optycznymi i elektrycznymi właściwościami materii musi istnieć pewien związek, który można wyprowadzić z teorii. Fakt, że takie wnioski można rzeczywiście wyciągnąć i że zostają potwierdzone doświadczalnie, jest zasadniczym argumentem na korzyść elektromagnetycznej teorii światła.
       Ten doniosły wynik zawdzięczamy teorii pola. Ta sama teoria obejmuje dwie, na pozór nie związane z sobą, dziedziny wiedzy. Te same równania Maxwella opisują zarówno indukcję elektryczną, jak i załamanie się światła. Jeśli dążymy do opisania wszystkiego, co się kiedykolwiek zdarzyło lub może zdarzyć, za pomocą jednej teorii, to takie połączenie optyki i elektryczności jest niewątpliwie wielkim krokiem naprzód. Z fizycznego punktu widzenia jedyną różnicą pomiędzy zwykłą falą elektromagnetyczną a falą świetlną jest długość fali – bardzo mała dla wykrywanych ludzkim okiem fal świetlnych, a duża dla wykrywanych przez odbiornik radiowy zwykłych fal elektromagnetycznych.
       Stary pogląd mechanistyczny usiłował sprowadzić wszystkie zjawiska przyrody do sił działających między cząstkami materialnymi. Na tym naiwnym poglądzie opierała się pierwsza teoria płynów elektrycznych. Dla fizyka początku dziewiętnastego wieku pole nie istniało. Rzeczywista była dla niego tylko substancja oraz jej zmiany. Działanie na siebie dwóch ładunków elektrycznych próbował opisać, używając pojęć odnoszących się bezpośrednio do obu ładunków.
       Pojęcie pola było z początku jedynie sposobem ułatwiającym zrozumienie zjawisk z mechanistycznego punktu widzenia. W nowym języku pola istotne znaczenie w zrozumieniu działania na siebie dwóch ładunków mają nie same ładunki, lecz opis pola między nimi. Znaczenie nowych pojęć stale wzrastało, aż wreszcie pole usunęło w cień substancję. Uświadomiono sobie, że w fizyce zdarzyło się coś bardzo ważnego. Powstał nowy byt, nowe pojęcie, dla którego nie było miejsca w opisie mechanistycznym. Powoli i z oporami pojęcie pola wywalczyło sobie czołowe miejsce w fizyce i pozostało jednym z podstawowych pojęć fizycznych.
       Niesprawiedliwością byłoby jednak uważać, że nowa teoria polowa uwolniła naukę od błędów starej teorii płynów elektrycznych, albo że nowa teoria burzy osiągnięcia starej. Nowa teoria podkreśla zarówno zasługi, jak i ograniczenia starej i pozwala spojrzeć na stare pojęcia z nowego, wyższego punktu widzenia. Dotyczy to nie tylko teorii płynów elektrycznych i teorii pola, ale wszystkich, nawet najbardziej rewolucyjnych zmian teorii fizycznych. Na przykład w naszym przypadku wciąż jeszcze odnajdujemy w teorii Maxwella pojęcia ładunku elektrycznego, choć ładunek rozumiemy teraz tylko jako źródło pola elektrycznego. Prawo Coulomba w dalszym ciągu obowiązuje i jest zawarte w równaniach Maxwella, z których można je wyprowadzić jako jeden z licznych wniosków. Starą teorię możemy nadal stosować wszędzie tam, gdzie badamy fakty z zakresu jej ważności, ale równie dobrze możemy używać i nową teorię, gdyż obejmuje ona wszystkie znane fakty.
       Używając porównania, moglibyśmy powiedzieć, że stworzenie nowej teorii nie jest czymś w rodzaju zburzenia stodoły i wzniesienia na jej miejscu drapacza chmur. Przypomina to raczej wspinanie się na górę, uzyskiwanie nowych, bardziej rozległych widoków, odkrywanie nieoczekiwanych związków między punktem, z którego wyszliśmy, a jego bogatym otoczeniem. Ale punkt, z którego wyruszyliśmy, wciąż istnieje i można go dostrzec, choć wydaje się teraz mniejszy i tworzy maleńką cząstkę rozległego widoku, który uzyskiwaliśmy, stopniowo pokonując przeszkody w naszej śmiałej wspinaczce.
       Wiele czasu upłynęło, nim zdano sobie sprawę z całej treści teorii Maxwella. Zrazu uważano pole za coś, co będzie można później zinterpretować mechanistycznie za pomocą eteru. Gdy zorientowano się, że program ten jest nie do przeprowadzenia, osiągnięcia teorii pola stały się już zbyt poważne, aby można było powrócić do mechanistycznego dogmatu. Z drugiej strony zagadnienie skonstruowania mechanistycznego modelu eteru robiło się coraz mniej ciekawe, a wynik, wobec narzuconych i sztucznych założeń, coraz mniej zachęcający.
       Wydaje się, że jedynym dla nas wyjściem jest pogodzić się z faktem, iż przestrzeń ma fizyczną własność przenoszenia fal elektromagnetycznych, i nie przejmować się zbytnio sensem tego stwierdzenia. Nadal możemy używać słowa „eter”, ale tylko do wyrażania pewnej fizycznej własności przestrzeni. Słowo to wiele razy w dziejach nauki zmieniało swe znaczenie. Dziś nie oznacza już ono ośrodka zbudowanego z cząsteczek. Dalszą jego historię, bynajmniej nie zakończoną, znajdujemy w teorii względności.
http://www.wiw.pl/fizyka

Energia próżni


Jeżeli zabierze się z pewnego obszaru przestrzeni wszystkie atomy i cząsteczki oraz nie dopuści się do niej promieniowania elektromagnetycznego, to otrzyma się część przestrzeni podobnej do kosmicznej, gdzie temperatura równa jest zeru bezwzględnemu (-273,3). Zdawałoby się, że taka pustka jest idealna, jednakże bliższe spojrzenie na nią zmienia nasze złudne wyobrażenia o idealności. Próżnia w istocie dalej wypełniona jest niewyobrażalną liczbą różnorodnych cząsteczek i promieniowania elektromagnetycznego, które z natury swojej są nieekranowalne i dla większości przyrządów technicznych nieuchwytne lub innymi słowy przeźroczyste. I choć przestrzeń ta jest przez nie widziana jako pusta i zimna, to jednak stanowi ona wrzątek i ruch jakiego nie jesteśmy w stanie objąć nawet naszą wyobraźnią. Bo przestrzeń w której żyjemy ma strukturę złożoną ze specyficznej formy energii - energii kwantów - która wraz z materią ją współtworzy. Teoria kwantowej próżni i kwantowej przestrzeni pojawiła się wraz z odkryciem w 1911r przez Maxa Plancka kwantów energii, czyli najmniejszych, niepodzielnych części energii - fotonów, które mogą istnieć nieskończenie długo w przestrzeni oraz określać atomy tworzące materię. Ciągła w czasie
i przestrzeni energia została przez Plancka i Einsteina rozdrobniona na podstawowe kwantowe składniki i żeby nie zatraciła swoich falowych własności fizycy każdej drobinie przypisali swoistą częstotliwość fali n, a jej jednostkową energię wyliczali mnożąc częstotliwość dodatkowo przez stałą h: tj.

Wyznaczona eksperymentalnie stała h nazwana została później stałą Plancka i stała się podstawą nowoczesnej fizyki kwantowej zajmującej się aspektami wymiany energii
i oddziaływań pomiędzy cząstkami elementarnymi i atomami na poziomie mikroświata. Opis próżni uzyskał podstawowy fundament - kwant energii. Szybko pojawiły się prace Einsteina-Sterna w których przypuszczali istnienie kosmicznego źródła elektromagnetycznego promieniowania energii. Brakowało jednak praktycznych potwierdzeń. Pierwsze pojawiło się w 1925r. gdy amerykański chemik i eksperymentator Robert Mulliken analizując długość fal spektralnych tlenku boru odkrył drobne przesunięcia ich długości względem teoretycznie obliczonych pozycji, które jak się później okazało wynikały z oddziaływania energii próżni na elektrony przeskakujące orbity w tych atomach. Skąd brała się ta dodatkowa energia? Odpowiedź pozostawała jeszcze w sferze spekulacji teoretycznych i jak wnioskował Nernst ta energia musi pochodzić z domniemanego kosmicznego źródła. Do 1916r teoria kwantowej próżni została rozbudowana przez Walthera Nernsta. Niebawem źródło miało się pojawić.

W 1927 roku Heisenberg odkrył zasadę, nazywaną potem zasadą nieoznaczoności. Stwierdza ona, że w przypadku cząstek o rozmiarach porównywalnych lub mniejszych od średnicy atomu, niemożliwe jest jednoczesne, dokładne ustalenie ich położenia i pędu, przy czym iloczyn błędu (a dokładniej nieokreśloności) pomiarów położenia oraz pędu nie może być mniejszy niż stała Plancka. Istnieje też zależność dla energii i czasu – ilość energii jaką może pożyczyć wirtualna cząsteczka jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jej życia. Im więcej jej otrzyma z próżni podczas powstawania, tym krócej żyje a w przeciwnym wypadku im mniej jej otrzyma tym dłużej żyje. Po dokonaniu odkrycia Heisenberg miał wypowiedzieć następującą myśl: „Miałem uczucie, że patrzę przez powierzchnię zjawisk atomowych na leżące pod nią podłoże o zadziwiającej wewnętrznej urodzie... „.

Z równań kwantowych szybko uzyskano informację, że dowolny oscylator kwantowy, czyli elektromagnetyczny układ drgający na poziomie atomowym musi mieć minimalną energię. Dotyczy to również każdego oscylatora zawartego w fizycznej przestrzeni, również w próżni. Co miałoby tworzyć te oscylatory? Odpowiedź przyszła szybko. W 1928r Paul Dirac wywnioskował ze swoich równań falowych opisujących elektron, że musi istnieć jeszcze cząstka podobna do elektronu ale o znaku przeciwnym. I już w 1932r Carl Anderson podczas badań nad promieniowaniem kosmicznym zauważył w komorze mgłowej ślady nieznanych dotychczas cząstek elementarnych. Anderson prawidłowo zinterpretował je jako ślady cząsteczek o takiej samej masie jak elektron ale o odwrotnym ładunku elektrycznym.
W dalszych eksperymentach uzyskał bezpośredni dowód na istnienie pozytronów bombardując różne materiały promieniowaniem gamma otrzymanym z rozpadu ThC  ;D. Były już dwie cząstki, które można było użyć do budowy oscylatora próżni. To były kolejne przełomowe lata. Statycznej próżni, tej odwiecznej nicości nadano ruch. Wypełniona została nieustannie powstającymi na krótki interwał czasu i znikającymi parami cząstek-antycząstek: elektron-pozytron a także innymi rodzajami energii. Taki stan próżni utożsamiany jest
z wrzeniem przestrzeni, w której podobnie jak bańki wrzątku w wodzie, pojawiają się i znikają wirtualne cząsteczki i antycząsteczki elektron-pozytron. Takie wrzenie próżni nazywane jest fluktuacją pola próżni. Ponieważ w każdej chwili stale istnieje w dowolnie wybranym obszarze przestrzeni pewna stała ilość wirtualnych cząsteczek, to oznacza, że próżnia ma pewną niezerową gęstość energii. Podobnie jak fale na morzu posiadają energię, która może wywrócić statek lub napędzić elektrownię również fale wrzątku próżni posiadają energię. Zerowy Punkt Pola (ZPF) takie określenie przyjęto dla energii powstającej w każdym punkcie naszej fizycznej przestrzeni - istnieje nawet w temperaturze zera bezwzględnego. Wyjaśnienie tego czym jest ZPF można przedstawić także sięgając do analogii oscylatora, jakim jest np. wahadło matematyczne. Raz poruszone waha się i dopóki nie dostarczasz mu dalej energii wahanie powoli ustaje w wyniku tarcia. Inaczej rzecz się ma w rzeczywistych kwantowych warunkach - relacja niepewności Heisenberga zakazuje kwantowemu wahadłu całkowicie się zatrzymać. Zgodnie z kwantowymi prawami istnieje minimalna energia, której nie można zabrać. Podobnie jak to wahadło, światło i inne formy promieniowania elektromagnetycznego składają się z oscylacji - w tym przypadku z oscylacji elektrycznego
i magnetycznego pola. Każdy kierunek, każda częstotliwość i każda polaryzacja określają istniejące w przestrzeni pole elektromagnetyczne, toteż zgodnie z relacją niepewności Heisenberga musi ono posiadać minimum energii. Dodając teraz te wszystkie „mody pola” (fale stojące) o „niezerowym” stanie energii uzyskuje się Elektromagnetyczny Zerowy Punkt Pola (ZPF) lub w skrócie Elektromagnetyczną Próżnię. ZPF jest więc niczym innym jak falą elektromagnetyczną lub swego rodzaju formą światła istniejącą stale w próżni w postaci krótkich błysków. Dlatego ZPF jest niczym innym jak dziewiętnastowieczną koncepcją eteru w nowym, kwantowym ujęciu.

Rzeczywiste przejawy energii próżni zostały bezpośrednio zaobserwowane i opisane
przez Willisa Lamba i Roberta Retheforda dopiero w 1947r po przeprowadzeniu słynnych eksperymentów z wodorem. Analiza linii spektralnych wodoru przy użyciu nowoczesnych na owe czasy mikrofalowych technik radarowych pozwoliła zaobserwować przesunięcia linii widma. Wynik tego przesunięcia był oczywisty - elektrony w wyniku zewnętrznego oddziaływania uzyskują lub tracą energię w ich ruchu orbitalnym. Lamb stwierdził, że posiada teraz dowód na to że obecna w naszym rozumieniu próżnia nie istnieje i powinna raczej nazywać się pełną przestrzenią. Rok później bo w 1948r zaobserwowany przez holenderskiego fizyka B.G. Casimira efekt oddziaływania energii próżni na materię wzmocnił fizyków w przekonaniu o słuszności nowego poglądu na próżnię. Efekt Casimira oprócz teorii dostarczył fizycznych danych o sile i energii występującej pomiędzy dwoma przyciągającymi się neutralnymi elektrycznie płytkami, znajdującymi się w izolowanej od otoczenia komorze próżniowej z której wypompowano wszystkie atomy i cząsteczki. Stało się to jednak dopiero w 1998r. po precyzyjnie przeprowadzonych pomiarach.

Od momentu odkrycia efektu Casimira dalsze badania energii próżni nabrały rozmachu na wszystkich frontach nauki.


Doniesienie prasowe z 2007r.

Fizycy z Laboratoriów Bella Lucent Technologies zajmującymi się systemami mikroelektromechanicznymi (MEMS), czyli miniaturowymi układami, skonstruowali mikroskopijną huśtawkę poruszającą się pod wpływem sił kwantowych Casimira. Mikroskopijna huśtawka bazuje na wiedzy o systemach mikroelektromechanicznych
i zjawiskach kwantowych. Naukowcy wykazali, że siła Casimira może zostać wykorzystana do wychylania elektromechanicznej mikrohuśtawki zbudowanej
z metalizowanej płytki zawieszonej na zawiasach równolegle do powierzchni krzemowego chipu. Tuż nad huśtawkę opuścili wiszącą na drucie pozłacaną kulę. Układ taki uzyskał cechy zbliżone do układu dwóch równoległych płytek
i zgodnie z przewidywaniami teorii Casimira huśtawka wykonuje pracę. Eksperyment dowiódł, że energia próżni może zostać wykorzystana w urządzeniach technicznych do poprawy ich parametrów pracy. Można zatem konstruować urządzenia mikroelektromechaniczne czulsze niż obecnie znane, bazując na oddziaływaniu energii próżni. Zjawiska mechaniki kwantowej odgrywają istotną rolę w systemach mikroelektromechanicznych, w których odległość między poszczególnymi elementami mierzy się w nanometrach.

Obserwacje sił w Naturze prowadzą do wniosku, że natura próżni wykazuje daleko idącą symetrię i domyślamy się, że w rzeczywistości nie powinny istnieć cztery podstawowe oddziaływania: słabe, elektromagnetyczne, silne i grawitacyjne ale tylko jedno. Zaawansowane standardowe modele fizyczne mówią o sprzężeniu trzech pierwszych w jedno oddziaływanie. Oddziaływanie grawitacyjne nie jest jeszcze włączone do tych modeli dlatego, że nie dostarczono dostatecznych danych doświadczalnych o rzeczywistych przejawach działania jej mechanizmów w Naturze. Istnieje za to gamma prostszych modeli sprzęgających tylko oddziaływanie elektromagnetyczne z grawitacyjnym. Mają one jednak wadę, ponieważ są trudne do sprzężenia ze wspomnianymi modelami standardowymi
a niejednokrotnie je burzą. Do ich zalet można zaliczyć pewne szczególne ich przewidywania, które są potwierdzane doświadczalnie.

Cząstki elementarne komunikują się ze sobą poprzez próżnię i swoją masę nabywają przez oddziaływanie z nią. Masa nie jest ich fundamentalną własnością. Natura próżni przenosi oddziaływania silne, słabe, elektromagnetyczne i grawitacyjne. „Silnie” oddziałują kwarki,
a dokładnie bariony, zaś przemianami β rządzi oddziaływanie „słabe”. Nośnikami oddziaływania „silnego” są gluon-y a „słabego” – bozon-y W+, W–, Z0. Oddziaływanie elektromagnetyczne występuje pomiędzy ładunkami elektrycznymi a ich nośnikami są jak wiemy fotony. Dla tajemniczego oddziaływania grawitacyjnego przewiduje się, że jej nośnikiem są „grawitony.

Dlaczego mamy z grawitacją 4 oddziaływania, różniące się „siłą”? Istnieją eksperymentalne dane z których wnioskuje się, że różnica mocy oddziaływań silnych, słabych
i elektromagnetycznych zmniejsza się, gdy przechodzimy do coraz wyższych energii. Badania teoretyczne sugerują, że można oczekiwać unifikacji tych trzech oddziaływań dopiero dla bardzo wysokich energii, tj. powyżej 2·1016 GeV. Tak duża energia odpowiada temperaturze równowagi termicznej około 1029 K. Unifikacji wszystkich 4 oddziaływań uczeni spodziewają się dopiero przy energii Plancka 1019 GeV. Wspomniana na początku zunifikowana siła rozpadła się w miarę oziębiania się próżni wszechświata po Wielkim Wybuchu na 3
(a z grawitacją na 4) oddziaływania. Przy niższej temperaturze (tj niższej energii) nastąpiło spontaniczne złamanie symetrii w tzw. zespole pól Higgsa. Załamanie to nadało właśnie masy i bezwładność wszystkim znanym dzisiaj cząstkom elementarnym i nośnikom oddziaływań: silnego, elektromagnetycznego i słabego. Pole Higgsa pierwotnie wprowadzono do powiązania oddziaływań elektro-słabych i pochodzi od nazwiska brytyjskiego fizyka Petera W. Higgsa. Pole Higgsa składa się z cząstek Higgsa. Cząstki te przenoszą oddziaływanie
z polem, a to oznacza, że są kwantem tego pola. Cząstki elementarne uzyskują masę poprzez oddziaływanie z polem Higgsa, niezależnie od położenia i kierunku ich ruchu.

Wydaje się więc, że Natura odrzuca idealną symetrię praw przyrody poprzez odrzucenie istnienia idealnej, symetrycznej i niczym nie wypełnionej próżni. Hipoteza ta została potwierdzona doświadczalnie przez fizyków w wielu precyzyjnych eksperymentach.

Efekt Cashimira to jedna z kilku realnych możliwości zmiany prędkości światła.
W przyszłości możliwe stanie się wykonanie układu komór czasowych do kreacji bąbla czasoprzestrzennego. W bąblu fluktuacje pola próżni mają wartość mniejszą niż w otaczającej nas przestrzeni. Mówimy w takim przypadku o tzw. ujemnej energii. Ujemna energia sprawia, że pomniejszone interakcje energii pola próżni na materię umożliwiają osiągnięcie dylatacji czasu w komorze, a dokładnie przyspieszenie jego biegu. Zauważcie co pisałem o próżni na początku tego artykułu - w idealnej próżni nie ma żadnych bytów - jest symetryczna pod każdym względem, dlatego wszelkie oddziaływania przebiegałyby w niej bez udziału masy
i bezwładności.

W jaki sposób możemy oddziaływać na grawitację? Przyjrzyjmy się następującym wywodom:
1.Jak wiemy, siła grawitacji dana jest wzorem Newtona i zależna jest od stałej grawitacji G i od wielkości poszczególnych mas M i m biorących udział w oddziaływaniu.
2.Stała grawitacji G wraz z prędkością światła c zależą od własności geometrycznych pola energii próżni i jej gęstości energii U, tj od parametru tzw. a-węzła:
3.W warunkach normalnych wartość ta wynosi ok. a=7.070723
Można za jej pomocą wyliczyć stałą grawitacji G oraz prędkość światła c, korzystając
z poniższych wzorów:

 Gęste fluktuacje próżni powiększają bezwładność ciał. Siła grawitacji rośnie proporcjonalnie do przyrostu stałej grawitacji G a to sprawia, że ciała przyciągają się silniej. Światło napotyka na swojej drodze więcej przeszkód w postaci wirtualnych par elektron-pozytron i jego prędkość maleje. Podobne rozważnie można przeprowadzić na podstawie innej zależności na siłę
oddziaływania Newtonowskiego.
Zastosowanie opisywanych technik manipulacji parametrami pola energii próżni umożliwia budowanie niezwykle ciekawych urządzeń tj. np. samonapędzające się silniki, ekstraktory energii próżni i komory z wewnętrznym lub zewnętrznym bąblem czasoprzestrzennym, które pozwalają zmniejszać fluktuacje energii próżni i dokonywać prawie dowolnego rozciągnięcia czasu. Nazywane będą ekspanderami czasu lub maszynami czasu. Nie można ich mylić
z hipotetycznymi wehikułami czasu, które - jak wiemy z filmów s-f - umożliwiają dowolne podróże w czasie do przodu i do tyłu. Ekspander czasu działa odwrotnie niż rakieta ze znanej historii o dwóch braciach bliźniakach. W rakiecie kosmicznej poruszającą się z prędkością bliską prędkości światła następuje spowolnienie biegu czasu w stosunku do czasu ziemskiego.
W ekspanderze czasu, czyli w komorze z bąblem czasoprzestrzennym czas ulega przyspieszeniu. Takie właśnie zjawisko obserwuje się pomiędzy płytkami Cashimira.

Prace nad bąblem czasoprzestrzennym są prowadzone we wszystkich poważnych laboratoriach na świecie - szczególnie wojskowych. Obecnie testowane komory
z wewnętrznym bąblem czasoprzestrzennym umożliwiają budowę rakiet bliskiego i dalekiego zasięgu do przenoszenia ładunków miotających, które mogą poruszać się w przestrzeni kilkukrotnie szybciej w stosunku do znanych konwencjonalnych rozwiązań. Technologia ta została niedawno zastosowana przez Rosjan – jak stwierdził jeden z generałów - do wzmocnienia Rosyjskiej siły obrony. W 2005 r. podczas publicznego pokazu nowoczesnej superszybkiej rakiety, Putin stwierdził, że Rosja powinna być teraz spokojna - ta technologia zapewni nam pokój na najbliższe 30 lat. Na odpowiedź NATO długo nie trzeba było czekać. Przybliżenie tarczy antyrakietowej do granic Rosji, tj. zainstalowanie jej w Polsce i Czechach rozwiązałoby po części problem ich niebezpiecznej przewagi technologicznej i zapewniłoby również ochronę Europy przed atakami z Bliskiego Wschodu. Warto tu nadmienić, że zastosowanie tej technologii będzie oszałamiające w technice obliczeniowej. Przyspieszenie obliczeń procesorów i systemów komputerowych proporcjonalne do osiągniętej dylatacji czasu, która teoretycznie może być nieskończona, będzie umożliwiało realizowanie super skomplikowanych obliczeń w bardzo krótkim czasie, dziś uważanych za niemożliwe.

Cały text tutaj
http://www.tesla.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2

Aktualności fizyczne
Aktualności ze świata Fizyki

 
Efekt Casimira - czy to jeszcze fizyka, czy już magia?...

Czy próżnia to kompletna pustka, nic? Ale dlaczego takie "nic" trzeba przebywać w określonym czasie? Gdyby w próżni nie było żadnej struktury, to zupełnie nieodróżnialny byłby jeden jej punkt od innego. Fizyka kwantowa pozwala wyciągnąć na temat próżni dalej idące wnioski. Okazuje się, że nie ma tak naprawdę pustki zupełnie absolutnej. Nawet najbardziej pusty obszar wszechświata jest w rzeczywistości areną nieustannego tworzenia się i zanikania rozmaitych okruchów materii. Zjawisko to nosi miano kreacji - anihilacji materii. Co prawda czas życia tych drobin wyłaniających się z pustki jest niewyobrażalnie krótki, jednak określony. I nawet daje się wykryć siłę, która powstaje w wyniku tej aktywności próżni. Nazywana jest ona ona siłą Casimira.

Co ciekawe, mimo że istnienie tej siły zostało przewidziane już ponad pół wieku temu (właśnie przez holenderskiego fizyka o nazwisku Casimir), to dopiero niedawno udało się zaobserwować tę siłę w laboratorium. Problemem jest to, że owa siła jest bardzo mała i daje się zarejestrować dopiero dla obiektów mikroskopijnych, znajdujących się określonych warunkach.
http://www.daktik.rubikon.pl/aktualnosci/aktualnosci_fizyczne_efekt_Casimira.htm



 Siła z pustej przestrzeni: efekt Casimira
Credit & Copyright: Umar Mohideen (U. California at Riverside)

Opis: Ta maleńka kulka dostarcza dowodów na nieskończoną ekspansję wszechświata. Mierząca odrobinę ponad jedną dziesiatą milmetra kula porusza się w kierunku gładkiej płyty reagując na fluktuacje energii próżni pustej przestrzeni. To przyciąganie znane jest jako efekt Casimira, nazwany imieniem odkrywcy, który 50 lat temu próbował zrozumieć, dlaczego ciecze takie jak majonez poruszają się tak powoli. Dziś gromadzą się dowody świadczące, iż większa część gęstości energii we wszechświecie ma nieznaną formę nazwaną ciemną energią. Postać i geneza ciemnej energii są prawie zupełnie nieznane. Postuluje się jednak, że jest ona związana z fluktuacjami próżni podobnymi do efektu Casimira, lecz generowanymi jakoś przez samą przestrzeń. Ogromna i tajemnicza ciemna energia wydaje się grawitacyjnie odpychać wszelką materię i dlatego spowoduje przypuszczalnie wieczną ekspansję wszechświata. Zrozumienie fluktuacji próżni jest na czele badań nie tylko dla lepszego pojmowania wszechświata, ale także dla powstrzymania części mikromechanicznych maszyn przed wzajemnym uderzaniem.
http://apod.oa.uj.edu.pl/apod/ap061217.html
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Paradoksalna Podróż
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 23, 2010, 19:00:27 »
Model Wielkiego Wybuchu obecnie obowiązujący zbudowano na podstawie zaobserwowanego zjawiska wzajemnego oddalania się Galaktyk

Korzystając z ogólnej teorii grawitacji. zbudowano model rozszerzającej się sfery kulistej zwanej potocznie i obrazowo Wielkim Wybuchem. W modelu Wielkiego Wybuchu który jest poprawny w obecnym stanie życia Wszechświata i aktualnej wiedzy o nim, znajduje się punkt zerowy od którego rozpoczął się prapoczątek. O ile przyszłość Wszechświata jest w przybliżeniu przewidywalna matematycznie, to jego początek znajdujący się w punkcie zerowym sfery kulistej sprawia poważne trudności matematyczne i interpretacyjne. Astrofizycy i kosmolodzy twierdzą, że w tym punkcie załamuje się fizyka, tak jak jest ona obecnie rozumiana bowiem jest oparta o teorię klasyczną jaką jest teoria grawitacji. Wobec tego szukają rozwiązania w kwantowej teorii grawitacji której podstawy w postaci grawitonu jeszcze nie są znane. Nie dopuszczają i nie próbują możliwości zastosowania innych rozwiązań. Jest oczywiste że nie można, wywodzić Wszechświata z pojęcia wybuchającej sfery kulistej, bowiem zawsze pojawią się, trudności matematyczne i interpretacyjne, szczególnie gdy zredukujemy jej rozmiary do zera geometrycznego. Model Wielkiego Wybuchu został zbudowany tak ażeby spełniał podstawowe prawa grawitacji, a te jak wiemy narzucają nam właśnie taką interpretację fizyczną i geometryczną a nie inną. Nie wchodząc w szczegóły zarówno początku jak i spodziewanego końca ewolucji Wszechświata, w tym właśnie modelu jego fizyka stanęła wobec trudności nie do pokonania.

Poniżej przedstawię inny model Wszechświata, w którym Wielki Wybuch będzie jego fragmentem a nie założeniem podstawowym, oparty na prawach elektrodynamiki wynikającej z teorii kwarków, co może dziwić zagorzałych zwolenników obecnie obowiązującej teorii Wielkiego Wybuchu. Oddziaływania grawitacyjne zostały zastąpione oddziaływaniami elektromagnetycznymi wypadkowych ładunków elektrycznych mas w rozbieżnym polu magnetycznym. Tyle wstępu, szczegóły znajdujemy poniżej.

 KWANTY ENERGII STAŁEJ PLANCKA W STRUKTURZE WSZECHŚWIATA.

 Hipoteza, której podstawy fizyczne pokazuję poniżej opiera się na wynikach uzyskanych w rozwiązaniach wewnętrznej budowy kwarków. Znalazło się tam sformułowanie że być może Wszechświat jest wypełniony morzem kwantów energii Plancka, które w procesie niemowlęcym Wielkiego Wybuchu doprowadziło do wykreowania aż trzech rodzaji energii, w tym dwie oddziaływujące grawitacyjnie. Poniżej rozwinę tą sugestię.

Jeżeli w jakiejś dostatecznie dużej przestrzeni sferycznej wypełnionej równomiernie kwantami energii Plancka, pojawi się lokalne zaburzenie jej stanu statycznego, wtedy w wyniku reakcji łańcuchowej zaburzenie to rozprzestrzeni się na całą jej objętość przekształcając ją w stan dynamiczny. W wyniku powstałych oddziaływań w morzu tym nastąpią przekształcenia prowadzące do wyodrębnienia się następujących postaci energii:

 

- energii pola strumienia magnetycznego

 

- energii cząstek obojętnych słabo aktywnych grawitacyjnie

 

- energii cząstek aktywnych grawitacyjnie w postaci cząstek elementarnych

 

Taka separacją cząstek może doprowadzić do postania struktury Wszechświata w którym obok oddziaływań grawitacyjnych równocześnie oddziaływać będą siły natury elektromagnetycznej.



Na rysunku zaznaczono morze kwantów Plancka, w którym tylko ich część uległa przekształceniu do kwarków, pozostała część pozostała w stanie podstawowym nie przekształconym, i w modelu grawitacyjnym może być źródłem brakującej masy, aczkolwiek w modelu elektrodynamicznym nie jest to konieczne, bowiem jest on zbudowany na innych zasadach, w pewnym sensie bez użycia teorii grawitacji. Oczywiście model grawitacyjny jest poprawny za wyjątkiem Jego punktów osobliwych.

ODDZIAŁYWANIA ELEKTRODYNAMICZNE

Ponieważ Galaktyki mogą posiadać nie zerowy ładunek elektryczny, wobec tego w rozbieżnym a następnie zbieżnym polu magnetycznym będą się one poruszać w przestrzeni Wszechświata ruchem solenoidalnym znanym z elektrodynamiki klasycznej, co pokazano na rysunku głównym. Z uwagi na brak bliższych danych nie pokazuję odpowiednich wzorów i wyników obliczeń.  Oznacza to, że dynamika i kinematyka Wielkiego Wybuchu jest bardziej złożona aniżeli tylko czyste oddziaływania grawitacyjne. W obszarze naszej Galaktyki, gdzie w przybliżeniu można wyznaczyć wypadkowe ładunki elektryczne planet taką kinematykę a dokładniej dynamikę w postaci oddziaływań między nimi,  postaram się pokazać. Wiemy skądinąd, że Ziemia jak i inne ciała niebieskie posiadają nie zerowy ładunek elektryczny. Umieszczony np: w rozbieżnym polu magnetycznym o indukcji Bo, będzie poruszał się w nim po torze spiralnym o zmiennym promieniu. W obszarze tym sfera opisana na tym ładunku będzie powiększała swą objętość do chwili, gdy pole rozbieżne zacznie wykazywać cechy pola zbieżnego.

Taka chwila nastąpi w punkcie krytycznym Dc, pokazanym na rysunku. Osiągnie swą najmniejsza wartość wchodząc do tunelu, w którym pole magnetyczne jest polem jednorodnym.

PODSTAWY BUDOWY I MECHANIKI MODELU

 Proponowany model odchodzi od modelu rozszerzającego się wszechświata z punktu osobliwego i ogólnej teorii grawitacji, na rzecz modelu elektromagnetycznego w którym naładowane elektrycznie Galaktyki "G1", "G2" pokazane na rysunku, są umieszczone w rozbieżnym strumieniu pola magnetycznego. Galaktyki takie będą poruszały się po torach spiralnych powiększając w sposób ciągły promień swojej orbity. Dwie Galaktyki umieszczone na takich torach będą się widziały tak jak gdyby się od siebie oddalały. Oddziaływania elektromagnetyczne w rozbieżnym strumieniu pola magnetycznego są wystarczające do utrzymania ich na torach spiralnych Wiemy z magnetodynamiki, że każde pole magnetyczne jest polem wirowym, co oznacza, że w polu takim nie mogą pojawiać się punkty osobliwe bowiem takowe nie istnieją. Rozbieżność strumienia pola magnetycznego w polu wirowym uzyskamy, gdy nadamy mu kształt toroidu o zmiennym przekroju. W takim strumieniu naładowane elektrycznie masy będą się od siebie oddalały tym szybciej im większy będzie promień ich orbit. W obrazie sferycznym (czterowymiarowym) będziemy mieli wrażenie zjawiska, które nazwiemy Wielkim Wybuchem.

W tym mechaniźmie oddziaływania grawitacyjne mas planet lub Galaktyk zastąpiono z tym samym skutkiem ilościowym, przez oddziaływania elektromagnetyczne ich ładunków elektrycznych w polu magnetycznym Wszechświata proponowanego modelu.

Tak zbudowany toroid podzielić możemy na trzy odcinki, rozbieżny, zbieżny i jednorodny. Pierwszy z nich nazwiemy odcinkiem symulującym Wielki Wybuch, drugi zaś Wielkim Kolapsem. Trzeci natomiast o jednorodnej strukturze strumienia nazwę Tunelem, co oczywiście jest zgrubnym i umownym przybliżeniem tego odcinka sfery Wszechświata, i nie należy go rozumieć dosłownie.

Jeżeli w przedstawionym modelu, rozbieżnego strumienia pola magnetycznego, wytniemy obszar kulisty "B" zawierający jakąś liczbę galaktyk "G", obszar ten będzie się powiększał i taką sferę możemy nazwać Wielkim Wybuchem ze względu na jego geometrię, ale i również na to, że zawarte w nim galaktyki będą się od siebie oddalały. Galaktyki w takiej sferze pozornie oddalają się od punktu zerowego tej sfery, w rzeczywistości przemieszczają się swobodnie wzdłuż linii sił rozbieżnego pola magnetycznego zawartego w toroidzie o zmiennym przekroju, przy czym wycięta sfera będzie się powiększać co może być interpretowane jako wybuch, jeżeli innego modelu nie znamy.

Należy przy tym zauważyć, że żadna z tych sfer nie posiada ostrych krawędzi, to znaczy, iż jej ściana zewnętrzna jest rozmyta ciągła oraz, że mogą się one przenikać, czego nie przewiduje obecnie obowiązująca interpretacja naszego Wszechświata. Sfera kulista Wielkiego Wybuchu jest niestety tworem teoretycznym - sztucznym wymaganym przez fakt, że obiekty materialne w postaci galaktyk lub ich gromad rzeczywiście oddalają się od siebie, porównaj "RG01-G02" z "RG1-G2" , co sprawia wrażenie rozprężania się jakiejś sfery od zerowego punktu geometrycznego. Fakt oddalania się obiektów materialnych nie wynika z rozprężania się sfery, lecz z praw elektrodynamiki nie zerowych ładunków elektrycznych tych obiektów umieszczonych w rozbieżnym polu magnetycznym zawartym w toroidzie. Umieszczenie galaktyk (materii) w punkcie zerowym sfery kulistej, a następnie zainicjowanie ich wybuchu wydawało się dotychczas najprostszym rozwiązaniem tłumaczącym obserwowane fakty.


Uwolniwszy się od geometrycznego gorsetu Wielkiego Wybuchu pragnę napisać kilka zdań z zakresu fizyki owego punktu osobliwego. Nie wiem jak wyobrażają sobie astrofizycy stan materii w punkcie osobliwym. Ponieważ dotychczas cząstki elementarne przedstawiane są w postaci quasi punktowych twardych obiektów kulistych, przy czym ich kwarki nie uzyskały żadnej interpretacji geometrycznej i fizycznej mimo nadania im takich parametrów jak masa, spin i ładunek elektryczny,  nie można było stworzyć w miarę sensowną teorię energii w punktach osobliwych. Skądinąd wiemy, że między cząstkami elementarnymi pierwiastków materii panują duże odległości, można powiedzieć duże puste przestrzenie, można je wobec tego zagęszczać, ale tylko do określonych objętości. Nie będą to jednak objętości zbliżone do zerowych, i tutaj pojawiają się znane trudności, zarówno matematyczne, fizyczne jak i pojęciowe.

Jak przedstawiać się będzie fizyka punktu osobliwego w interpretacji struktury kwarka kolorowego? Kwarki są w tym przypadku oscylatorami energii elektromagnetycznej generowanymi przez oscylujące pole magnetyczne "Bo". Prawa elektrodynamiki pozwalają takim obiektom przenikać się wzajemnie bądź interferować. Trzy kwarki protonu, bowiem jest on największą strukturą przestrzenną każdego pierwiastka, możemy zatem ścisnąć tak ażeby ich oscylatory przeniknęły się wzajemnie. Otrzymamy w ten sposób jeden obiekt o określonych rozmiarach geometrycznych złożony z trzech interferujących ze sobą oscylatorów elektromagnetycznych. W obiekcie takim zauważymy trzy składowe harmoniczne, które w każdej dogodnej chwili mogą się rozdzielić tworząc trzy niezależne fizycznie i geometryczne kwarki kolorowe. Co będzie działo się dalej z takim obiektem, gdy zechcemy go dalej ścisnąć? Otóż każdy kwark, tutaj trzy interferujące oscylatory mogą zmieniać swe parametry fizyczne oddając swą energię spoczynkową (masę), do pola magnetycznego ich momentów magnetycznych, które mogą być dalej zagęszczane w postaci wzrostu ich indukcji magnetycznej.


Jak głęboko można sprężać pole magnetyczne tego nie wiemy, ale na pewno głębiej aniżeli twarde masywne obiekty kuliste? Ponieważ model Wszechświata bez osobliwości zaproponowany w tej hipotezie w ogóle nie posiada żadnego punktu zerowego w sensie geometrycznym problem fizyki energii w punkcie osobliwym został wyeliminowany.

Kreacja materii w postaci cząstek elementarnych a następnie pierwiastków i galaktyk wynika z fuzji gorących neutrin u wylotu z tunelu, nie istnieje potrzeba sprężania istniejącej w naszym Wszechświecie materii do stanu punktu osobliwego, co oznacza, że problem Wielkiego Wybuchu w wersji obecnie obowiązującej nie istnieje.

Obecnie trwają próby ratowania teorii Wielkiego Wybuchu przez wprowadzanie ciemnej materii i energii. O ile jest to konieczne do wyhamowania ekspansji Wielkiego Wybuchu do nieskończonych rozmiarów, przedstawiony model elektromagnetyczny takiej energii i masy nie potrzebuje. Naturalną konsekwencją tego modelu jest przejście Wszechświata przez punk Dc  a następnie zanurzenie się w obszar zbieżnego pola magnetycznego. Po przejściu przez tunel Wszechświat wynurzy się i ponownie będzie ulegał ekspansji zwanej Wielkim Wybuchem. Takie przejścia powtarzają się cyklicznie, z tym, że każdorazowo pojawiający się Wszechświat będzie inny od tego który wniknął do tunelu. W tunelu istnieje możliwość mieszania się składników materialnych kilku lub kilkunastu różnych Wszechświatów, bowiem do niego równocześnie lub prawie równocześnie wnika większa liczba innych równoległych Wszechświatów

W przypadku modelu Wszechświata pokazanego w tej pracy, wykorzystałem toroid jako konstrukcję fizyczną a nie matematyczny (geometryczny) torus. W tym przypadku toroid jest w sensie geometrycznym torusem o zmiennym przekroju, wewnątrz którego przepływa strumień pola magnetycznego o indukcji Bo. Zbiorowi takich toroidów w ich najmniejszym przekroju (przewężeniu) nadałem nazwę tunelu, o którym piszę poniżej..

W modelu tym każda naładowana cząstka (w skali kosmologicznej Galaktyki są materialnymi punktami naładowanymi elektrycznie) punkt w przestrzeni poruszać się będzie w rozbieżnym polu magnetycznym po torze spiralnym o zmiennej średnicy pętli toru (zwoju). W stosunku do innego punktu (Galaktyki) będzie się od niego oddalał, tak jak sugerują nam to pomiary astronomiczne.

 TUNEL

Pojęcie tunelu wynikające z przedstawionego powyżej rysunku jest mylące, jeżeli będzie odczytywane tak jak potocznie jest rozumiane i używane, na przykład w postaci rury lub przepustu pod drogą lub tym podobnym konstrukcjom. Autor ma na myśli pewien obszar przestrzenny bez wyraźnych granic w którym strumień pola magnetycznego do niego wnikający jest polem równoległym uporządkowanym o stałej indukcji Bo. Ponieważ interpretacja taka wydaje się zbyt uboga, wobec tego "pogdybam" jak może być inaczej.

W tunelu indukcja pola magnetycznego jest wielokrotnie wyższa od indukcji Bo generującej Protokwarki dlatego że masy spoczynkowe kwarków materii wpływających do tunelu zostały zredukowane do fizycznie możliwego minimum, i przekazane do pola magnetycznego

GENEZA I FIZYKA PRAWSZECHŚWIATA   s-f

 W mózgu każdego człowieka zainstalowany jest system operacyjny zwany potocznie "psychiką", który każe zawsze pytać: dlaczego, skąd, jak? Jednym z narzędzi, którym posługuje się nasz mózg, jest "negacja" prowadząca do tych pytań. Wiemy w przybliżeniu jak zbudowany jest Wszechświat w którym żyjemy, ale nie wiemy dlaczego jest taki a nie inny, oraz skąd lub z czego powstał. Jest to ciąg pytań, które się nie kończą, nawet wtedy, gdy odpowiemy na jakieś pytanie. Natychmiast do głosu dochodzi negacja i nowa seria pytań. I to jest poprawne, bowiem negacja prowadzi do postępu cywilizacyjnego ludzkości. Nie możemy się rozwijać bez negacji. Dla przykładu, negując stan wiedzy o elektronie musimy dojść do wewnętrznej struktury kwarków, bowiem bez tej wiedzy nie można zbudować Jego  (elektronu - leptonów) budowy kwarkowej. Przy okazji przedstawionego powyżej modelu Wszechświata, muszą pojawić się kolejne negacje i szereg pytań, na które pragnę odpowiedzieć. Odpowiedź jest na granicy fantazji, i dlatego proszę o wyrozumiałość.

                     Jaka jest geneza i fizyka takiego PRAWSZECHŚWIATA?

Kwantowy elektrodynamiczny model Wszechświata w postaci wirujących osiowo toroidów o zmiennym przekroju określony na rysunku jako Megaświat został opisany powyżej. Jest to stan fizyczny , który rozwinął się ze stanu wcześniejszego, który roboczo nazywam "PRA WSZECHŚWIATEM".  Jaka jest geneza i fizyka takiego PRAWSZECHŚWIATA?. Jak już wcześniej wspomniałem, - w hipotetycznej przestrzeni wypełnionej równomiernie kwantami Plancka, jej stan fizyczny był w jednorodnej równowadze statycznej ( 0 ). Kwanty energii Plancka nieposiadające dominującego ładunku elektrycznego i masy nie reagowały między sobą.  Dwie identyczne porcje energii nie reagują na siebie ani grawitacyjnie ani elektrodynamicznie, mimo, że zawierają w sobie te wielkości. Wyobraźmy sobie, że w pewnej chwili lokalne zakłócenie równowagi ( 1 )spowoduje przekształcenie się pojedynczego lub grupy kwantów do postaci PROTOKWARKÓW. W konsekwencji nastąpi spontaniczne wytrącenie pewnego obszaru ze stany równowagi statycznej do stanu nierównowagi dynamicznej.

W początkowym okresie zaburzenie będzie miało kształt wirującej sfery, która z upływem czasu zacznie przekształcać się topologicznie do wirującego toroidu ( 2 ). Toroid taki w którym pojawi się wirujący ładunek elektryczny zacznie wytwarzać spiralnie wirujący strumień pola magnetycznego. Pod wpływem tego pola , toroid zacznie przekształcać się do obrotowej powłoki o zmiennym przekroju wypełnioną kwantami Plancka przekształconymi w międzyczasie do mieszaniny masywnych PROTOKWARKÓW i kwarków kolorowych, ażeby następnie wygenerować cząstki elementarne, z których powstaną gwiazdy i Galaktyki. Po wyczerpaniu paliwa następuje uspokojenie w postaci ukształtowanego już MEGAŚWIATA ( 3 ), który pokazałem wcześniej na rysunku.

 Przedstawiony powyżej mechanizm powstania Wszechświata, przed Jego narodzinami jest czystą fantazją autora, która być może jednak zrealizowała się w praktyce, bowiem kiedyś musi paść pytanie, - jak i kiedy oraz w jakich warunkach powstał nasz Wszechświat i Megagwiazd, jeżeli takowy istnieje?. Oczywiście pozostanie jeszcze pytanie kiedy i skąd powstał stan statyczny morza kwantów Plancka. Nie wiem i upłynie wiele czasu do zbliżenia się do jakiejkolwiek wiedzy na ten temat, nawet tak fantastycznej, jak ta którą przedstawiłem wcześniej.

Mimo to jestem przekonany, że postęp w nauce, bez szczypty fantazji, dociekliwości i rzetelnej wiedzy nabytej , ale też i szczęścia bądź przypadku nie jest możliwy.

całość tutaj:
http://broks2006.republika.pl/Wszechswiat.htm
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl