logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: [artPL]: Tłamszenie wiedzy o harmoniczności  (Przeczytany 5283 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1764
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
[artPL]: Tłamszenie wiedzy o harmoniczności
« dnia: Sierpień 26, 2010, 10:18:15 »

radosław napisał:


Tłamszenie wiedzy o harmoniczności


Znana nielicznym od czasów starożytnych wiedza o harmonicznych własnościach przyrody wciąż jest skrywana przed szerokimi masami i nadszedł już czas, aby ludzie poznali ją i nauczyli się wykorzystywać dla swojego dobra.

Dwa lata temu postanowiłem wrócić do badań percepcji dźwięku, które porzuciłem 30 lat temu. Mimo tak długiej przerwy wciąż intryguje mnie, w jaki sposób możemy naturalnie mierzyć stopień dysonansu i mentalnie antycypować kierunek rozwiązania w muzycznej harmonii.
Moje początkowe poszukiwania z tego zakresu zawiodły mnie w głąb matematyki i symulacji komputerowych. Uzbrojony obecnie w naukową metodę, potężne narzędzia komputerowe i dostęp do najnowszych światowych badań byłem głęboko przekonany, że potrafię ustalić, czy nasza percepcja muzyki jest czymś organicznym, czy może kulturowym uwarunkowaniem. Nie miałem pojęcia, że to, czego się dowiem, wstrząśnie podstawami mojego dwudziestopierwszowiecznego spojrzenia na świat.
Powoli, ale pewnie, zacząłem dopasowywać elementy układanki. Poczynając od szeroko zakrojonego wachlarza badań naukowych z zakresu kognicji muzyki, neurofizjologii, genetyki, akustyki, fizyki kwantowej i moich własnych obliczeń i eksperymentów, udało mi się opracować zestaw zasad i matematycznych modeli wyjaśniających, w jaki sposób postrzegamy muzykę. Nadając temu układowi nazwę teoria harmonicznej interferencji, udało mi się pokazać, w jaki sposób harmoniki - dźwięki harmoniczne muzycznej nuty - odgrywają wspólną rolę, zarówno w dźwięku, jak i strukturze naszej anatomii.
Ta teoria postuluje, że życie rozwija się w ramach procesu równoważenia między rezonansem i tłumieniem, tak jak wibrująca struna, i że percepcja muzyki jest wbudowanym dopasowaniem do wzorca występującym między geometrią harmonii dźwięku i identycznymi strukturami w uszach i mózgu. To właśnie ten organiczny proces dopasowania do wzorca pozwala matematycznie definiować a następnie geometrycznie wizualizować w postaci krystalicznych i quasi-krystalicznych struktur muzyczną jakość harmonii, dysonansu, napięcia i rozwiązania. To doprowadziło mnie do wniosku, że całe ciało jest formą skrystalizowanej muzyki.

Witruwiański model

Kiedy już przekonałem się o istnieniu harmonicznych cech ludzkiej fizjologii, zaintrygował mnie Leonardo da Vinci i jego szeroko znana ilustracja człowieka witruwiańskiego. Bardzo chciałem wiedzieć, co było mu wiadome na ten temat. Dowiedziałem się, że otaczające człowieka witruwiańskiego koło i kwadrat reprezentują matematyczną „kwadraturę koła", zgodnie z którą obwód kwadratu jest równy (z możliwie największą dokładnością) obwodowi koła. Intencją kryjącą się za kwadraturą koła zaproponowaną po raz pierwszy przez rzymskiego architekta Witruwiusza (Marcus Pollio Vitruvius)1 w pierwszym wieku p.n.e. było ukazanie harmonii i równowagi w idealnej formie człowieka.
Kiedy zastanawiałem się, co to może oznaczać, przyszło mi do głowy, że koło symbolizuje skierowany z wewnątrz na zewnątrz rezonans komórek organizmu, podczas gdy kwadrat skierowany z zewnątrz do wewnątrz efekt tłumienia. Uzmysłowiło mi to, że całe organiczne życie można zdefiniować - tak jak modele stojącej fali i pierścieni w mojej teorii interferencji - jako energię eksplodującą na zewnątrz w kosmos, która zostaje później wepchnięta z powrotem w określone kształty, przypuszczalnie w zależności od tego, która z harmonicznych proporcji jest akcentowana przez DNA.
Początkowo było to coś, co było mi bardzo trudno zaakceptować. Jak każdy byłem od najmłodszych lat uczony, że przestrzeń kosmiczna jest bezdenną pustką. Jednocześnie nie mogłem oprzeć się postrzeganiu życia jako formy rezonansu i przestrzeni jako swego rodzaju tłumiącego pojemnika.
Traktując to jako hipotezę, postanowiłem znaleźć sposób pomiaru rezonansu i tłumienia w witruwiańskim modelu. W tym celu nałożyłem na witruwiańską po¬stać siatkę prostokątnych fal stojących (patrz rysunek na następnej stronie). Kiedy wyskalowałem siatkę tak, że promień koła był równy dokładnie 2 Pi, ze zdziwieniem skonstatowałem, że proporcje pomiędzy kołem i kwadratem można wyrazić bardzo prosto jako Pi/Fido kwadratu, czyli pi dzielone przez fi (złoty podział) do kwadratu. Czy mógł to być zbieg okoliczności? Podczas gdy te obie stałe matematyczne są niewymierne i nieskończone, stosunek między nimi można uważać za zbieżny z wymiernym stosunkiem 12:10 (3,14159/2,618033 *1,2).
Gdy to sobie uświadomiłem, zrozumiałem, że harmonika rzeczywiście może wyjaśnić strukturę naszego ciała. Mamy maksymalnie dziesięć palców u rąk i tyle samo u nóg (tam gdzie komórkowe tłumienie jest przypuszczalnie największe), jednocześnie mamy w ciele 12 głównych połączeń stawowych i 24 kręgi w kręgosłupie (gdzie komórkowy rezonans musi być największy).
Idąc tym tokiem rozumowania dodałem do siatki rekurencyjny wymiar wzrostu, tworząc w ten sposób coś, co nosi nazwę „przestrzeni Hilberta"3. Było to niezwykle dokładne w przewidywaniu każdego z kluczowych punktów splotu w modelu witruwiańskim, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasze ciała (i całe życie) muszą rezonować lub wrastać w ograniczającą geometrię przestrzeni. Aby to potwierdzić, budując go od wewnątrz poprzez rekurencyjne tworzenie każdej części ciała matematycznie, tak jakby rosła w przestrzeni! Implikacje okazały się fantastyczne, ponieważ ten model zdawał się potwierdzać, że przestrzeń współdziała w jakiś sposób ze strukturą życia. Ale to był dopiero początek.




Ukryte symbole, skrywana wiedza

Zacząłem dostrzegać, że harmoniczna siatka może obejmować również inne rzeczy, takie jak starożytne religijne ikony, święte geometryczne wzory i tajemnicze symbole wykorzystywane przez różne ezoteryczne bractwa. Ponieważ nie jestem członkiem żadnej tego typu grupy, przedzierałem się przez poświęconą tym zagadnieniom literaturę, aby zrozumieć, skąd te tajne stowarzyszenia wzięły swoje symbole i co mogą one oznaczać.
Odkryłem płynący z nich wszystkich nieprzerwany ciąg wiedzy, który sięga w czasie egipskiego wzoru Kwiatu Życia (VI wiek p.n.e.) i jego składników, szczególnie sześcianu Metatrona i Vesica Piscis4, które doskonale pasują do harmonicznego witruwiańskiego modelu. Moją uwagę zwróciło także hebrajskie Drzewo Życia5 z jego muzyczną siatką zgodną z siedmioma punktami hinduskiego układu czakr6. Nawet krzyż gnostyczny (sześcian rozłożony na 3x4 kwadraty) doskonale wpasowuje się w tę siatkę, transformując witruwiańskiego człowieka w swego rodzaju archetypowy krucyfiks. Czy coś takiego mogło być przedchrześcijańskim symbolem krzyża?
Gdy moja wiara w naukę Zachodu zaczęła słabnąć, zadałem sobie pytanie, jak to możliwe, że ta prosta harmoniczna siatka jest zupełnie nieobecna w ogólnej świadomości społecznej. Dlaczego nie stała się pojęciem należącym do wspólnej wiedzy? Dlaczego nie jest częścią nauki, muzyki, historii i naszego systemu kształcenia? Dlaczego nie stała się choćby „ciekawostką" opisaną w dodatku do Popular Science (Popularna nauka - magazyn popularnonaukowy) lub zamieszczoną na plakacie anatomicznym wiszącym w gabinecie lekarskim? Co więcej, dlaczego kościół nie chce, aby ludzie cokolwiek o tym wiedzieli? Ostatecznie, można by ją uznać za świętą porządkującą zasadę natury, dowód na istnienie kosmicznej inteligencji (jakkolwiek byśmy ją nazwali).
Tak więc przeorientowałem moje poszukiwania w zakresie historii na tę nową perspektywę i bardzo szybko zrozumiałem, dlaczego dosłownie nic nie wiemy o tej zagubionej wiedzy.
Odkryłem, że filozofia harmoniczna jest od dawna wiązana z pogaństwem (wiarą w Boga przejawiającego się w naturze) i że Kościół Rzymskokatolicki ciężko pracował przez ponad tysiąc lat, aby ukryć ją za pośrednictwem kanonicznego prawa. Właśnie dlatego trytonowy interwał połowy oktawy, ochrzczony mianem Diabolus in Musica (Diabeł w Muzyce), został usunięty z kościelnej muzyki w roku 1234 przez papieża Grzegorza IX (zakaz ten obowiązuje do dzisiaj). Kościół najwyraźniej dobrze wiedział, że tryton może ujawnić symetrię w muzycznej harmonii i otworzyć wrota do „cielesnej wiedzy" o występujących w ciele i przyrodzie harmonikach.
Będąc najpotężniejszą siłą w średniowieczu, Kościół Rzymskoka-katolicki z powodzeniem ustanowił i rozpowszechniał system franszyzy, zgodnie z którym wierny mógł dotrzeć do Boga jedynie poprzez Kościół (i jego ikoniczne symbole) a nie poprzez studia nad samym sobą i naturą. Wykorzystując tę marketingową i dystrybucyjną sieć, Kościół mógł manipulować ogromnymi populacjami, zarządzając dostępem do życia pozagrobowego.
Wykorzystując potęgę winy, strachu, tortur i wojny z pogaństwem na Środkowym Wschodzie, średniowieczny Kościół walczył o ujarzmienie gwałtownej i buntowniczej Europy. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował, było odrodzenie egipskiego gnostycyzmu lub neopitagorianizmu, które mogłyby zakłócić jego plany. Takie pogańskie teozofie stanowiły wyraźne zagrożenie dla Kościoła i jego zamysłu społecznej kontroli. Harmoniczne idee, reprezentowane często pod postacią pitagorejskiego pentagramu lub hebrajskiego heksagramu, zostały odrzucone przez Kościół jako pogańskie symbole zła związane z kultem szatana, czarami i okultystycznymi rytuałami.
Ci, którzy badali harmoniczne własności w liczbach, geometrii i astronomii, jak na przykład dualistyczni i gnostyczni katarzy w południowej Europie w XI i XII wieku, byli zastraszani, traceni lub skazywani na wygnanie. Wielu tych, którzy ocaleli, zostało zmuszonych do włóczenia się jako „Cyganie" (pejoratywna forma określenia „Egipcjanie"). Templariusze, główni strażnicy tajemnic egipskich świątyń, zostali wyłapani i w pią¬tek 13 października 1307 roku zamordowani przez Kościół Rzymskokatolicki. Nielicznym z nich udało się uciec do odległych miejsc, takich jak północna Szkocja. Te niedobitki egipskich gnostyków dały początek różokrzyżowcom, masonom i innym „tajnym stowarzyszeniom" - podstawą ich wszystkich były badania harmoniczności w liczbach i geometrii. Dzisiaj tylko nieliczni ich członkowie są świadomi lub zainteresowani nauką harmoniki. Ich uwaga skupiona jest głównie na korzyściach, jakie stwarzają takie sieci bractw, i okazjonalnym podejmowaniu służby na rzecz społeczeństwa.
Podczas gdy uczciwe spojrzenie na historię Europy zdaje się wyjaśniać, jak i dlaczego zasady harmoniki zniknęły z religii Zachodu, wciąż pozostaje zagadką, dlaczego nauka, jako uznany na świecie filar empirycznej prawdy, nie zwróciła się do tej pory do harmoniki jako pola unifikującego badania. W rezultacie zacząłem drążyć głębiej i oto, do czego doszedłem.


Kampania wymierzona przeciwko harmonice

W okresie poprzedzającym oświecenie (schyłek XVII i XVIII wiek) opracowano „metodę naukową", która miała w rzeczywistości zniechęcić do studiowania harmoniki i związanej z nią filozofii natury znanej jako musica universalis lub „muzyka sfer".
[Zerknij do wątku Harmonia Sfer (Musica universalis): http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,24.0.html - L.]
Dowiedziałem się, że wykluczenie z nowoczesnej nauki muzyki i pogańskich zasad harmonii po raz pierwszy zasugerował w swoim liście do córki astronom Galileusz, najprawdopodobniej w obawie przed grożącymi mu torturami i uwięzieniem przez Inkwizycję. Popierane przez Newtona, Kartezjusza i innych, którzy chcieli koegzystować w tym czasie w zgodzie z Kościołem, oddzielenie badań nad harmonikami od matematyki i nauk ścisłych i włączenie ich do „nauk humanistycznych" stawało się coraz bardziej zinstytucjonalizowane wraz z akceptacją metody naukowej. Po pewnym czasie nowe pokolenia zapomniały zupełnie o harmonice jako unifikującej sile w przyrodzie i obecnie poczuwają się w obowiązku naukowo dyskredytować wszelkie pozostałe harmoniczne teorie jako „tchnące klerykalizmem" (niezły żart).
Na początku XX wieku ta antyharmoniczna kampania osiągnęła apogeum w postaci doświadczenia Michelsona-Morleya7, które „dowiodło", że przestrzeń kosmiczna jest pustą otchłanią bez jakiejkolwiek wewnętrznej struktury lub mierzalnego wpływu na materię. To przekonanie zostało bardzo szybko przyjęte jako kamień węgielny dwudziestowiecznego naukowego myślenia i kształcenia, a teoria doboru naturalnego Darwina (z przypadkowymi okazjonalnymi mutacjami) została wyniesiona do rangi wyjaśnienia, dlaczego życie przybiera takie formy, jakie widzimy. Dopiero ostatnimi laty wykazano, że ten słynny eksperyment jest mylący, wręcz fałszywy - dokonano tego posługując się bardziej wyrafinowanymi przyrządami, które wykazują, że przestrzeń kosmiczna wywiera mierzalny wpływ na materię.
Jak prawie każdy wyrosłem w systemie kształcenia, który wciąż zaprzecza posiadaniu przez próżnię jakiejkolwiek zdolności konstruowania lub odgrywania roli w formowaniu życia. Nawet najsprytniejsi i najlepiej wykształceni ludzie radośnie akceptują sprzeczne pojęcia głoszące, że przestrzeń jest zarówno zakrzywiona (Einstein), jak i to, że jest pustą otchłanią. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, aby postawić pytanie, jakim cudem nicość może być zakrzywiona lub dlaczego nasze ciała mają dziesięć palców a nie osiem lub czternaście. Negowanie i zdecydowane ośmieszanie strukturalnej przestrzeni jest dzisiaj tematem zataczającej coraz szersze kręgi debaty i nie tylko spowalnia postęp w dosłownie każdej dziedzinie nauki, ale ukrywa również bardzo ważną prawdę przed społeczeństwem. Jaka jest ta prawda?
Prawda jest taka, że przez ostatnie 350 lat nauka i zachodnie religie dogadzały sobie wzajemne, aby uniknąć jakichkolwiek wzmianek o harmonice. Ta milcząca ugoda trwa do dzisiaj, rozczłonkowując zachodnią kulturę i wspierając ideologicznie niezrównoważone polityczne, eko¬nomiczne i ekologiczne trendy.
Wskutek nieobecności nauki o harmonice w naszych szkołach i kościołach, która była kiedyś grecką i rzymską tradycją, oddalamy kolejne pokolenia coraz bardziej od idei głoszącej, że ludzkość powinna poszukiwać i naśladować występujące w naturze harmoniczne procesy.
Nie posiadając żadnego spójnego społecznego i kulturowego modelu, większość ludzi przyjmuje, że wszechświat to zimne, niezrozumiałe i przypadkowe środowisko, w którym działają jedynie przypadkowe i brutalne siły. Zycie jest postrzegane jako ekscentryczny wypadek we wrogim świecie, co ułatwia wielu akceptowanie poglądów takich ludzi, jak neodarwinista Richard Dawkins, według którego egoizm jest wygrywającą strategią w walce o przetrwanie. To rozpowszechnione założenie mówiące o chaotycznym i brutalnym wszechświecie sprawia, że nihilizm stał się popularnym konsensusem.

Ku nowemu odrodzeniu

Biorąc to wszystko pod uwagę, pokładam nadzieję w jasnym świetle fizyki kwantowej. Podczas gdy cała reszta nauki nadal pozostaje pod wpływem newtonowskich machinacji, teoria kwantów proponuje kosmos złożony z koherentnych harmonicznych fal krystalizujących się w materię wewnątrz spolaryzowanej siatki przestrzennej złożonej z sześcianów (jak fizyczny hologram). Funkcja falowa Schródingera z modelem mechaniki kwantowej w postaci „cząstki w pudełku" jest kolejnym sposobem opisania harmonicznej struktury przestrzeni - nie różniącej się od fizyki struny gitarowej. Długa tradycja unikania poruszania zagadnień związanych z harmonicznością sprawia, że jakiekolwiek poglądy o koherentnej przestrzeni muszą się jeszcze przebić do standardowego programu nauczania nauk ścisłych, nie mówiąc o pozostałych dziedzinach nauki. Gdyby studiowanie harmoniki ponownie dopuszczono do systemu nauczania, moglibyśmy spodziewać się kulturowego renesansu, który zawstydziłby nawet nagiego witruwiańskiego człowieka Leonarda. T-shirty nawoływałyby hasłami: „Przywróćcie eter!", a religijne nalepki samochodowe wzywałyby: „Skontaktuj się ze swoim wewnętrznym archetypem!" Nawet einsteinowskie dictum: „wszystko jest względne" - brzmiałoby jak wyświechtany frazes i zostałoby zastąpione pitagorejskim: „wszystko jest proporcjonalne".
W modzie pojawiłoby się wzornictwo typu „świętej geometrii" i wróciłyby egipskie style. Kiedy idea archetypowej struktury przestrzeni, która kształtuje kwiaty, owady, ryby, ptaki, zwierzęta domowe i ludzi, zakorzeniłaby się już na dobre w ludzkich umysłach, stałaby się, jak sądzę, trudna do ujarzmienia.
Naukowcy znaleźliby zapewne wspólną płaszczyznę ze współczesnym ruchem teozoficznym i mogliby zaakceptować życie jako coś nieprzypadkowego a geometrię jako coś świętego. Mogliby nawet pojąć duchowość starożytnego hinduskiego Anu - podstawowego kwantu materialnej struktury tkwiącego głęboko w każdym atomie. Z kolei religijni przywódcy Zachodu mogliby zawrzeć pokój z tymi pogańskimi ideami i ostatecznie przyznać, że cały czas wiedzieli, iż Duch Święty nie jest niczym innym jak matrycą Człowieka zawartą w tkance przestrzeni. I kiedy te poglądy zakorzeniłyby się w każdym systemie wierzeń, być może nasze pozbawione równowagi rządy rozważyłyby w końcu przemodelowanie swojej polityki ku spójności, którą tak pięknie objawia forma człowieka.

O autorze:
Richard Merrick jest specjalistą zajmującym się oprogramowaniem komputerowym, producentem, teoretykiem muzyki, pianistą, artystą i pisarzem. Był fundatorem technologii i dyrektorem globalnej interaktywnej spółki rozrywkowej założonej w latach 1990. 0 nazwie 7th Level oraz założycielem i dyrektorem jednej z najlepszych internetowych spółek marketingowych Postfuture. Opracował i stworzył interaktywne tytuły i strony do spółki z Howie Mandelem, grupą Monty Pythona i wytwórnią Disneya. Pomagał także takim firmom jak Best Buy i Microsoft w ich strategiach cyfrowego marketingu. Jest absolwentem Uniwersytetu Teksaskiego w Dallas i autorem niedawno wydanej książki książki "Interference: A Grand Scientific Musical Theory" (Interferencja - wielka naukowa teoria muzyki). Skontaktować się z nim można pisząc na adres poczty elektronicznej richard@lnterferenceTheory.com. Jego strona internetowa znajduje się pod adresem www.lnterferenceTheory.com.

Przełożył Jerzy Florczykowski
-------------------------------------
TRYTON
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tryton_(muzyka)



Przypisy:
1. Rzymski inżynier żyjący w latach ok. 70 - ok. 20 r. p.n.e. zaj¬mujący się architekturą i mechaniką. Był konstruktorem machin wojennych za panowania Juliusza Cezara i Oktawiana Augusta. Twórca tak zwanego człowieka witruwiańskiego - wizerunku na¬giego mężczyzny wpisanego w okrąg i kwadrat upowszechnionego później przez Leonarda da Vinci. Autor traktatu De architectura libri X (O architekturze ksiąg dziesięć). - Przyp. tłum.
2. Liczba fi (O) oznacza złoty podział (podział harmoniczny, bo¬ska proporcja, łac. sectio aurea) - podział odcinka na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej. Liczba ta wynosi w przybli¬żeniu 1,618033989. - Przyp. red.
3. Rzeczywista lub zespolona przestrzeń liniowa z określonym iloczynem skalarnym (inaczej przestrzeń unitarna), dla której nor¬ma, wyznaczona przez iloczyn skalarny, jest zupełna. Przestrzenie Hilberta są podstawowym pojęciem analizy funkcjonalnej. Do ma¬tematyki wprowadził je David Hilbert pod koniec XIX wieku. Przestrzenie Hilberta są także podstawowym narzędziem wykorzy¬stywanym w wielu dziedzinach fizyki, między innymi w mechanice kwantowej. - Przyp. tłum.
4. Dosłownie „rybi pęcherz" - aureola otaczająca postać Chry¬stusa i świętych na obrazach we wczesnej sztuce chrześcijańskiej. - Przyp. tłum.
5. Centralnym symbolem kabały jest tak zwane Drzewo Życia, czyli diagram obrazujący w schematyczny sposób powstanie i bu¬dowę wszechświata, a także atrybuty Boga. Symbol ten składa się z dziesięciu kółek zwanych sefirotami i dwudziestu dwóch linii łą¬czących, zwanych „drogami mistycznymi". - Przyp. tłum.
6. Ćakra, czakra lub czakram - ośrodek energetyczny w ciele będący miejscem, gdzie spotyka się wiele „kanałów energetycz¬nych". - Przyp. tłum.
7. Kontrowersyjny eksperyment zaliczany obecnie do najważ¬niejszych doświadczeń w historii fizyki. Miał on na celu wykazanie ruchu Ziemi względem hipotetycznego eteru poprzez porów¬nanie prędkości światła w różnych kierunkach względem Ziemi. Doświadczenie przeprowadził po raz pierwszy w roku 1881 Albert Abraham Michelson, a następnie powtórzył je w roku 1887 wspól¬nie z Edwardem Morleyem. Dało ono wynik negatywny (wykaza¬ło rzekomo niezależność prędkości światła od prędkości Ziemi w przestrzeni), co stało się doświadczalnym potwierdzeniem stałości prędkości światła w każdym układzie odniesienia i ostatecznie wykluczyło istnienie eteru. - Przyp. tłum.

p.s. nie mogłem sobie odmówić ;D

http://img13.imageshack.us/img13/105/przejawybalwochwalstwa1.jpg
[artPL]: Tłamszenie wiedzy o harmoniczności



« Ostatnia zmiana: Sierpień 27, 2010, 11:42:55 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1764
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: [artPL]: Tłamszenie wiedzy o harmoniczności
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 26, 2010, 11:14:04 »

(Nie)Ja napisała:

fantastyczny plakat  ;D

chyba wali im się grunt pod nogami, że w tak żenujący sposób starają się zapędzić owieczki do zagrody.. Diabolus in Musica.. ołłł dżizyys.. ciekawe kiedy wyjdzie na jaw, że największy Diabolus to KK  ;)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 26, 2010, 11:31:16 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1764
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
« Ostatnia zmiana: Sierpień 26, 2010, 11:31:26 wysłana przez Leszek »

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: [artPL]: Tłamszenie wiedzy o harmoniczności
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 26, 2010, 12:24:46 »

(Nie)Ja napisała:

fantastyczny plakat  ;D

chyba wali im się grunt pod nogami, że w tak żenujący sposób starają się zapędzić owieczki do zagrody.. Diabolus in Musica.. ołłł dżizyys.. ciekawe kiedy wyjdzie na jaw, że największy Diabolus to KK  ;)

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email