logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Zakazana archeologia  (Przeczytany 43546 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Zakazana archeologia
« dnia: Sierpień 27, 2010, 20:38:28 »
Post Leszka

Zakazana archeologia

http://www.dobreksiazki.pl/

Cały wywiad z Michaelem A. Cremeo autorem książki „Zakazana archeologia” z miesięcznika Nexus nr 1 (3) 1999 r.
w formie pliku PDF: http://swietageometria.info/download/Zakazana.archeologia.z.Nexusa.rar



Zakazana archeologia, to książka niezwykła zarówno pod względem treści, jak sposobu prezentacji zgromadzonego materiału. Ogrom pracy, jaki włożyli autorzy w jej powstanie, może zdumieć, a powinien zadowolić nawet najbardziej zagorzałych przeciwników zaprezentowanych tu poglądów. Wnikliwe poszukiwania i badania zapomnianych znalezisk; dokładna analiza akceptowanych powszechnie przez naukę odkryć; skrupulatne, konsekwentne, pozbawione fanatyzmu oceny dostępnych danych; szeroka dokumentacja źródłowa prezentowanych faktów - wszystko to czyni z książki Zakazana archeologia naukową w jak najbardziej ścisłym tego słowa znaczeniu. Choć niniejsze wydanie to tłumaczenie jedynie skróconej wersji tej publikacji, jej naukowy charakter nadal jest widoczny. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w krótszej edycji autorzy pominęli przypisy dokumentujące ich badania, nie umniejsza to wiarygodności Zakazanej archeologii, o czym świadczy choćby szeroka bibliografia. Z drugiej strony, krótsza prezentacja tematu zwiększyła wartość Zakazanej archeologii ojej popularyzatorski wymiar. W ten sposób za-warta w niej wiedza, dotycząca przecież podstawowych zagadnień, takich jak pochodzenie człowieka, może być dostępna nie tylko wąskiemu gronu specjalistów, lecz również szerokim kręgom inteligentnych ludzi.
http://www.dobreksiazki.pl/b543-zakazana-archeologia-ukryta-historia-czlowieka.htm

Tajemnica archeologii (Ukryta archeologia)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qGO1ZeuWmS4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=qGO1ZeuWmS4</a>



Strange Elongated Skulls Discovered (Odkrycie dziwnie wydłużonych czaszek) [ENG]
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Oo71OarSgyQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Oo71OarSgyQ</a>


odp Michał -Anioł

Liczne dowody wskazują, że ludzkość istnieje na Ziemi znacznie dłużej, niż głosi to oficjalna nauka. Co więcej, wiele z nich ukazuje, że nasi starożytni przodkowie byli kimś więcej niż tylko prymitywnymi jaskiniowcami, jak zwykliśmy o nich sądzić.


LAURA LEE: Pozwól, że zacznę od kilku najbardziej zadziwiających znalezisk archeologicznych. Mam tu na myśli znalezioną w Afryce Południowej metalową kulę z wyżłobionymi wzdłuż jej obwodu rowkami pochodzącą, jak się przypuszcza, z okresu prekambryjskiego. Odcisk buta znaleziony w Antelope Springs w stanie Utah, którego powstanie datuje się na okres kambryjski. Metalową wazę znalezioną w Dorchester w stanie Massachusetts pochodzącą prawdopodobnie z okresu prekambryjskiego. Kamień znaleziony w Szkocji, w którym znajdował się żelazny gwóźdź. Pochodzenie tego znaleziska datuje się na okres dewoński. Kamień znaleziony w Tweed w Anglii, w którym umieszczona była złota nić. Żelazny dzban znaleziony w Wilburton w stanie Oklahoma. Oba te znaleziska datuje się na okres Karbonu. Co takiego na temat naszej historii mogą przekazać nam te wszystkie zadziwiająco stare znaleziska? Chyba to, że nasza wiedza na temat prehistorii bazująca na pewnych teoretycznych założeniach nie pozwala, aby tego rodzaju znaleziska oglądały światło dzienne, i odrzuca tego rodzaju anomalie. Tego rodzaju znaleziska podważają wyznawane teorie i dlatego nie są brane pod uwagę. Zamiast wprowadzić poprawki do obecnie obowiązującej teorii lub zbadać dokładnie te znaleziska, idzie się po najmniejszej linii oporu i odrzuca je. O tym wszystkim, o tak zwanej “zakazanej archeologii”, opowie nam zaraz nasz gość, Michael Cremo, współautor książki pod tym samym tytułem. Michael, dziękuję, że znalazłeś czas dla nas.

CREMO: To dla mnie zaszczyt być tutaj, Lauro.

LEE: Proszę, opowiedz nam o zakazanej archeologii. Co skłoniło cię, że zająłeś się tym zagadnieniem? Jakie były tego początki?

CREMO: Tak zwaną zakazaną archeologią zainteresowałem się w roku 1984. W tamtym czasie dyskutowałem razem z drem Richardem Thompsonem, który jest współautorem mojej książki, sprawę pochodzenia człowieka. Słyszeliśmy wcześniej o pewnych raportach opisujących dziwne, nieprawdopodobne wręcz znaleziska. I postanowiliśmy zbadać tę sprawę. To, co znaleźliśmy, bardzo nas zadziwiło.

LEE: Co tak was zadziwiło? Proponuję, abyś wyjaśnił nam najpierw ogólnie cały problem, a potem przeszedł do szczegółów.

CREMO: W porządku. Kiedy przegląda się współczesne książki, można się z nich dowiedzieć, że ludzie tacy jak my, homo sapiens, wyewoluowali na przestrzeni ostatnich około stu tysięcy lat z istot przypominających małpy. Wszystkie przytaczane w tych książkach dowody potwierdzają tę tezę nadając jej wiarygodność. Kiedy jednak przyjrzałem się temu z bliska, zorientowałem się, że na przestrzeni ostatnich stu pięćdziesięciu lat antropolodzy tak naprawdę pogrzebali niemal tyle samo dowodów, ile wygrzebali. Mówiąc: pogrzebali - mam tu oczywiście na myśli ich ukrywanie lub ignorowanie. Dowody te świadczą przeciwko obowiązującej do dzisiaj w nauce teorii dotyczącej pochodzenia człowieka. Świadczą również o tym, że człowiek taki jak my istnieje na Ziemi nie od setek tysięcy, ale od setek milionów lat. Na początku naszej rozmowy wymieniłaś kilka osobliwych dowodów takich jak na przykład piękna metalowa waza, którą znaleziono w Dorchester w stanie Massachusetts. Natrafiono na nią w skale, która pochodzi z okresu prekambryjskiego, a to oznacza, że wykonano ją ponad sześćset milionów lat temu.

LEE: Właśnie, czy to nie jest zdumiewające? Metalowa waza, która ma ponad sześćset milionów lat? Powiedz mi, co by się stało, gdyby nagle ktoś wyłożył te wszystkie dowody na stół i nie wdając się w żadne teorie oraz unikając uprzedzeń, powiedział: Przyjrzyjmy się tym wszystkim dowodom i zastanówmy się nad dziejami ludzkiej rasy na Ziemi. Jak sądzisz, do czego by to doprowadziło?

CREMO: Pierwszą rzeczą, jaką musisz wiedzieć, jest to, że jeśli zapragniesz poznać wszystkie zgromadzone do tej pory dowody, będziesz potrzebowała do tego celu kilku stołów. Kiedy weźmiesz pod uwagę wszystkie dowody, a nie tylko te, które bada się obecnie, to stwierdzisz, że ludzie tacy jak my koegzystują na tej planecie z innymi istotami od bardzo dawna - dosłownie od setek milionów lat.

LEE: Teoria koegzystencji z innymi istotami nikogo dzisiaj już nie dziwi, ponieważ obecnie uważa się, że człowiek neandertalski koegzystował przez sto tysięcy lat z człowiekiem z Cro-Magnon. Czy to współczesna teoria? Czy jest słuszna?

CREMO: Tak, masz całkowitą rację. Nawet teraz są uczeni, jak choćby brytyjska antropolog Myra Shackley, którzy twierdzą, że w obecnych czasach nadal koegzystujemy z takimi istotami jak choćby człowiek neandertalski. Tę teorię potwierdzają liczne relacje pochodzące z wielu części świata. Mówią one o obserwacjach dziwnych istot, takich jak na przykład Yeti lub Człowiek Śniegu, jak je się nazywa w Himalajach, zaś w Ameryce Północnej Wielka Stopa lub Sasquatch, a także innych podobnych do nich istot. Zatem teoria koegzystencji z tego typu istotami ma całkiem solidne podstawy.

LEE: Przyjrzyjmy się temu dokładniej, przyjrzyjmy się dowodom, jakie mamy. Zacznijmy od początku posuwając się w górę strzałki czasu. Zauważyłam, że w miarę cofania się w czasie znajdujemy coraz bardziej znaczące znaleziska, zaś kierując się ku współczesności są one coraz mniej wyszukane. Pojawienie się pierwszych ludzi na Ziemi umiejscawiasz w swojej książce w znacznie dawniejszym okresie niż inni. Michael, opowiedz nam o kilku tych niezwykłych znaleziskach, których wiek szacuje się na wiele milionów lat, co jak wiadomo, stoi w sprzeczności z obecnie obowiązującą teorią. Czy mógłbyś wymienić kilka przykładów? Interesują mnie okoliczności, w jakich je odkryto, czy są dobrze udokumentowane i gdzie się w chwili obecnej znajdują?

CREMO: W porządku, oto jeden bardzo dobry przykład. Pochodzi z ostatnich lat. Pragnę zaznaczyć, że to jeden z moich ulubionych. W roku 1979 w Laetoli w Tanzanii Mary Leakey, żona jednego z najsłynniejszych antropologów dwudziestego wieku, Louisa Leakeya, znalazła w wyschniętym wulkanicznym pyle liczącym sobie 3,6 miliona lat odciśnięte ślady stóp należące do trzech osobników. Analizowało je wielu specjalistów zajmujących się badaniem śladów stóp, tacy jak na przykład antropolodzy fizyczni. Całe to odkrycie zostało szczegółowo udokumentowane w magazynie National Geographic i innych podobnych mu periodykach, które wymieniliśmy w naszej książce. Możesz je tam obejrzeć uwiecznione na fotografii. Wyglądają identycznie jak odciski stóp współczesnego człowieka. Jeden z badaczy powiedział, że gdyby przejść się teraz po plaży i spojrzeć na odciski ludzkich stóp, jakie możemy tam znaleźć, to nie stwierdzilibyśmy między nimi i tymi odnalezionymi na zaschniętym wulkanicznym pyle żadnej różnicy. Najdziwniejsze w całej tej sprawie jest to, że żaden z uczonych, którzy badali te ślady, nie doszedł do oczywistego wręcz wniosku, że istota, która je pozostawiła, musiała być bardzo podobna do nas, współczesnych ludzi

Po lewej: Ślad przypominający odcisk buta znaleziony przez Williama Meistera w kambryjskim łupku w pobliżu Antelope Spring w stanie Utah w USA. Jego wiek szacuje się na 505 milionów lat. Po prawej: Ten sam odcisk z naniesieniem zarysu w celu jego lepszego uwidocznienia.


LEE: Tak więc z jednej strony mamy dowody, które wykorzystuje się do poparcia odpowiedniej teorii, o ile oczywiście do niej pasują, z drugiej zaś nie mniej cenne dowody, które się odrzuca, jeśli do niej nie pasują. Nie uważasz, że to pewien rodzaj hipokryzji?

CREMO: Oczywiście, że tak. To zjawisko nazwaliśmy “filtrowaniem wiedzy” i w pewnym sensie nie jest to wcale diabelski spisek naukowców w celu oszukiwania ludzi. Jest to raczej pewien rodzaj samooszukiwania się naukowców, którzy są w to zaangażowani. Na przykład kiedy znaleziono wspomniane odciski stóp, antropolodzy stwierdzili, że “musiały one należeć do australopiteka”, mimo iż w swoich zbiorach mieli kości stóp tego człekopodobnego stworzenia przypominającego małpę, które żyło prawdopodobnie trzy miliony lat temu w Afryce. Posiadane przez nich kości stóp nie pasowały do śladów znalezionych przez Mary Leakey.

LEE: W jakim stopniu te dwa znaleziska nie zgadzały się ze sobą?

CREMO: W dużym, dlatego że palce stóp australopiteka są bardzo długie i zaokrąglone. Duży palec ich stóp pełni u nich rolę podobną do naszego kciuka. Przyjrzyj się szympansom, spójrz na ich stopy. Wielki palec w stopach szympansów może poruszać się na wszystkie strony. Pełni podobne funkcje jak kciuk u ludzi. Jest na przykład bardzo pomocny podczas wspinania się po drzewach - do chwytania gałęzi. Tak więc znalezione w Afryce ślady stóp, które datowane są na 3,6 miliona lat w żadnym wypadku nie mogą być śladami pozostawionymi przez australopiteka.

LEE: Dlaczego w takim razie wybrano właśnie jego do wyjaśnienia pochodzenia tych śladów?

CREMO: Ponieważ była to, jak wówczas sądzono, jedyna w owym czasie istota, która chodziła na dwóch nogach, a także dlatego, że ignorują oni wszystkie inne dowody, które wskazują, że ludzie podobni do współczesnego człowieka żyli w tamtym czasie. Coś takiego nie mieści się w ich głowach mimo ewidentnych dowodów. Jeśli to są ślady ludzkich stóp, to mógł je odcisnąć nie kto inny jak ludzie.

LEE: A co na to Leakeyowie? W jaki sposób oni interpretowali te ślady?

CREMO: Mary Leakey twierdziła, że te ślady pochodzą od człekokształtnej małpy z ludzkimi stopami. Gdyby to był jedyny dowód, jaki mamy, na istnienie człowieka w zamierzchłej przeszłości, to można by było przyznać jej rację. W naszej książce Zakazana archeologia przedstawiliśmy jednak wiele innych udokumentowanych dowodów na istnienie człowieka w tamtym okresie, na przykład kamienne narzędzia, różnego rodzaju wyroby rzemieślnicze, inne ludzkie kości oraz kompletny szkielet człowieka pochodzący z tego samego okresu co ślady stóp znalezione przez Mary Leakey. Wyżej wymienione znaleziska każą nam przypuszczać, że ślady stóp widniejące w wyschniętym wulkanicznym pyle zostały odciśnięte przez człowieka.

LEE: Dlatego że potwierdzają to inne dowody

CREMO: Dokładnie tak.

Tłuczek i moździerz odkryte przez J. H. Neale’a w korytarzu kopalni przechodzącym przez złoża trzeciorzędne liczące 33-55 milionów lat leżące pod Table Mountain w okręgu Tuolumne w Kalifornii.



LEE: Sugerujesz zatem, że historia rodzaju ludzkiego zawiera jakieś bardzo interesujące rozdziały, które są najzwyczajniej w świecie ignorowane, tylko dlatego że obowiązuje nas jakaś niewłaściwa teoria. Może podasz nam jakieś inne przykłady. To, co mówisz, jest bardzo interesujące.

CREMO: Innym przykładem może być szkielet znaleziony w Afryce w roku 1913 przez dra Hansa Recka, pracownika Uniwersytetu Berlińskiego. Szkielet spoczywał na obszarze znanym obecnie jako Olduval Gorge

LEE: Bardzo popularne miejsce do dokonywania odkryć, nieprawdaż?

CREMO: Zgadza się. To właśnie tam Leakeyowie prowadzili większość swoich poszukiwań archeologicznych. W roku 1913 dr Hans Reck znalazł tam kompletny szkielet współczesnego człowieka, który spoczywał w skamieniałej warstwie geologicznej liczącej sobie od jednego do prawie dwóch milionów lat. Było to bardzo doniosłe odkrycie, ponieważ zgodnie ze współczesnymi teoriami naukowymi ludzie tacy jak my istnieją na Ziemi od niespełna stu tysięcy lat, co oznacza, że ten szkielet nie powinien istnieć

LEE: W jaki sposób to wyjaśniono? Czy w roku 1913 człowiek nie był w centrum zainteresowania archeologii? Dlaczego tego typu znaleziska nie były analizowane?

CREMO: W tamtym czasie, po odkryciu w roku 1894 Człowieka Jawajskiego, podstawy współczesnej archeologii dopiero się kształtowały. Kiedy patrzy się teraz na to z perspektywy czasu, jest to bardzo interesująca historia przypominająca powieść detektywistyczną. Swoje epokowe dzieło O powstawaniu gatunków Karol Darwin napisał w roku 1859. Książka ta wywołała fale intelektualnego szoku, które obiegły cały świat. Najbardziej intrygujące w tamtym czasie pytanie brzmiało: “Skąd pochodzi człowiek?”

LEE: Zgodzisz się chyba ze mną, że jesteśmy raczej samolubnymi istotami, prawda?

CREMO: Tak, to prawda. Nie interesujemy się zbytnio, skąd się wzięły na przykład motyle czy kraby. Interesuje nas, skąd pochodzimy my sami - ludzie. Pokusiłem się więc o przejrzenie współczesnych opracowań i zauważyłem w nich brak jakichkolwiek wzmianek o raportach z okresu między rokiem 1859, kiedy to Darwin napisał O powstawaniu gatunków, a 1894, kiedy odkryto Człowieka Jawajskiego, które mówiłyby o tego typu znaleziskach. Pomyślałem, że to bardzo dziwne, zwłaszcza że w tamtym czasie niezliczone rzesze naukowców poszukiwały na całym świecie brakującego ogniwa niezbędnego do wyjaśnienia zagadki pochodzenia człowieka. Poprosiłem zatem jednego z moich asystentów, aby udał się do biblioteki i przyniósł mi jakieś książki antropologiczne z lat 1880-1885. Chciałem je dokładnie przejrzeć. To, co w nich znalazłem, wręcz mnie zaszokowało. Były one napisane przez naukowców a nie zwykłych ludzi. Uczeni ci byli geniuszami swojej epoki. Opisywali w naukowych czasopismach różnego rodzaju dowody wskazujące, że ludzie tacy jak my - żadne tam małpoludy ani brakujące ogniwa - żyli 10, 20, 30, 40, 50, a nawet więcej milionów lat temu. I nie mówię tu o jakimś jednym czy dwóch odkryciach, ale o setkach tego typu odkryć. Wszystkie je opisałem w swojej liczącej niemal tysiąc stron książce Zakazana archeologia.

LEE: To niesamowite. Gdzie są te wszystkie znaleziska? Gdzie się teraz znajdują? Co się z nimi stało? Co się obecnie dzieje z tymi setkami ludzkich szkieletów, z których wiele pochodzi sprzed setek milionów lat, i co z wcześniejszymi znaleziskami, które udokumentowaliście w swojej książce?

CREMO: Najstarsze znaleziska, jakie opisaliśmy, to oczywiście nie mówimy tu teraz o szkieletach, ale różnego rodzaju przedmiotach, które nie mogły powstać w sposób naturalny

LEE: Rozumiem.

CREMO: Przedmioty, które opisaliśmy, zostały najwyraźniej wykonane ludzką ręką. Najstarszy z nich to metalowa kula z wyżłobieniami znaleziona w Południowej Afryce. Znaleziono ich bardzo wiele. Są to doskonale okrągłe metalowe kule, z których część ma po trzy wyżłobienia biegnące wokół ich obwodu. Ich wiek szacuje się na około 2,8 miliarda lat

LEE: Przepraszam, czy dobrze zrozumiałam? Mówisz, że te kule mają 2,8 miliarda lat?

CREMO: Tak. Jak zapewne wiesz, zgodnie z obowiązującą teorią naukową, Ziemia ma około 5,3 miliarda lat. Tak więc te metalowe kule są dosyć stare, prawda? Najstarszym śladem pozostawionym przez człowieka jest odcisk stopy odnaleziony w Antelope Springs w stanie Utah w roku 1968. Szacuje się, że pochodzi on z okresu kambryjskiego, to znaczy, że ma mniej więcej sześćset milionów lat.

Figurka ze studni Nampa w stanie Idaho w USA. Znalezisko to pochodzi z przełomu pliocenu i plejstocenu, czyli sprzed około 2 milionów lat.


LEE: Powiedz mi, ile lat mają najstarsze szczątki szkieletu, jakie znaleziono?

CREMO: Najstarszymi pozostałościami szkieletu, z jakimi się zetknęliśmy i opisaliśmy w naszej książce, jest szkielet człowieka, który został odkryty w kopalni węgla w okręgu Macoupin w stanie Illinois w roku 1862. Szkielet ten opisano w czasopiśmie The Geologist. Stwierdzono, że pochodzi z okresu Karbonu, co oznacza, że ma około trzystu milionów lat. Jest to więc bardzo niezwykłe znalezisko. Jednak jak to się często zdarza, jeśli któreś ze znalezisk nie pasuje do obowiązującej teorii, to się go nie ujawnia opinii publicznej, kiedy zaś pasuje, to jest pieczołowicie pielęgnowane i eksponowane.

LEE: Robi się wokół tego wiele szumu, nagłaśnia, można wszędzie o tym przeczytać

CREMO: Tak. Znaleziska, które pasują do przyjętych teorii, można oglądać w muzealnych gablotach. Kręci się o nich filmy, które można później obejrzeć w programie National Geographic lub innych jemu podobnych. Lecz jeśli coś stoi w sprzeczności z obowiązującą teorią, to nigdy się o tym nie usłyszy. Tych dziwnych znalezisk się nie zachowuje, dlatego często nie pozostaje po nich żaden ślad. Chcę też powiedzieć, że to ludzie tacy jak ty, mam tu na myśli przedstawicieli środków masowego przekazu, powinni głębiej badać tego rodzaju sprawy. To tak jakbyś pytała polityka o jakąś sprawę, którą on starałby się przed tobą ukryć, i brała jego wyjaśnienia za dobrą monetę, nie starając się jej zgłębić, nie starając się poznać rzeczywistych faktów. Sądzę, że wiele wyników prac archeologów jest ukrywanych przed opinią publiczną. Pragnę podkreślić, że nie możemy im ufać bardziej niż zwykłym ludziom, tylko dlatego że zajmują uniwersyteckie posady lub mają przed nazwiskiem literki “dr”.

LEE: Całkowicie się z tym zgadzam. Michael, przedstawiasz tu całkiem odmienny punkt widzenia od tego, jaki ma większość ludzi. Mówisz, że naszym obowiązkiem, intelektualną powinnością jest nieprzyjmowanie głoszonych teorii na słowo, ale staranie się ustalić, czy nic się za nią nie kryje i czy istnieją jakieś inne możliwości. Dlaczego tak uważasz? Słyszałam od wielu ludzi, którzy mówili, że musisz być chyba głupi, skoro nie akceptujesz teorii, które wyznają szerokie kręgi uczonych, albo że padłeś ofiarą oszustwa i tracisz czas zajmując się tym, co robisz. Jak sądzisz, dlaczego twój punkt widzenia tak bardzo się różni i co ma nas skłonić do przyjęcia alternatywnej teorii.

CREMO: Sądzę, że w stosunku do nauki powinniśmy przyjąć taką samą postawę, jak w stosunku do polityki i polityków. Podam przykład. Jeśli mamy jakieś podejrzenia w stosunku do danego polityka, zwykle sądzimy, że coś ukrywa przed nami, i wówczas nie akceptujemy tego i żądamy wyjaśnień.

LEE: Wyjaśnij mi to w jakiś inny sposób, proszę.

CREMO: Dobrze. Sądzę, że tego rodzaju podejście, to znaczy akceptowanie wszystkiego, co mówią naukowcy, jest w chwili obecnej przeważające. Myślę, że powinniśmy być bardziej

LEE: Sceptyczni?

CREMO: Tak. Powinniśmy być bardziej sceptyczni. Na niektóre sprawy powinniśmy spojrzeć niezależnym okiem, czasem nawet przyjąć postawę postronnego obserwatora. Ludzie chcą znać stanowisko kogoś niezależnego, osoby nie związanej z daną sprawą. Dlatego nie należy za każdym razem zwracać się do ekspertów, którzy badają daną sprawę, ponieważ oni zawsze przedstawią swój punkt widzenia na to, co badają. Aby zbadać coś dokładnie, potrzeba ludzi z zewnątrz, którzy spojrzą na to świeżym okiem. Właśnie coś takiego zrobiliśmy w naszej książce. Materiał do niej zaczęliśmy gromadzić bez żadnych przyjętych z góry koncepcji i to, co znaleźliśmy, dowodzi, że nasze wyobrażenia o przeszłości są nieobiektywne. Nie przekazuje się nam całej prawdy. Nie podaje się nam wszystkich faktów. Dlatego w Zakazanej archeologii staraliśmy się przedstawić wszystkie fakty, aby ludzie sami mogli wyciągnąć z nich wnioski.
LEE: Jakie ty i Richard Thompson macie wykształcenie w tej dziedzinie?

CREMO: Prawie żadnego, poza badaniami, jakie przeprowadziliśmy.

LEE: Czy łatwo prowadzi się tego rodzaju badania? Czy raporty, które badaliście, były łatwo osiągalne? Skąd wiedzieliście, gdzie szukać prawdy, jeśli była ukrywana?

CREMO: To było jak pisanie detektywistycznej powieści. Po pierwsze, cofa się w badaniach wstecz i zaczyna odnajdywać raporty mówiące o różnego rodzaju znaleziskach. Później trzeba szukać nieznanych przypisów. To jest jak kamuflaż. Jak zatajanie jakiejś sprawy. Jeśli chce się coś odkryć, trzeba się do tego dokopać. Musieliśmy zdobyć czasopisma, niektóre z nich utajnione, oraz raporty dosłownie z całego świata, z których część pochodziła nawet sprzed kilkuset lat. Następnie trzeba było je przetłumaczyć na angielski z niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego i wielu innych języków. Zajęło to nam prawie osiem lat. Osiem lat pracowicie zbieraliśmy materiały do naszej książki. Wszystko jest w niej dokładnie opisane, każda informacja ma swój odnośnik. To kompletna biografia.

LEE: Jednak naukowcy nie odpowiedzieli na to, co napisaliście. Sądzę, że czytali waszą książkę i z łatwością mogliby zweryfikować prawdziwość pochodzenia niektórych z przedstawionych przez was znalezisk. Oczywiście nawet w tysiąc stronicowej książce nie mogliście opisać ich wszystkich. Jakie zatem obraliście kryterium, którym kierowaliście się przy wyborze danego znaleziska do zbadania i umieszczenia w książce?

CREMO: Wybieraliśmy tylko te znaleziska, których pochodzenie można było udokumentować i poświadczyć w sposób naukowy. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że proces nazwany przez nas “filtracją wiedzy” trwa nadal. Mieliśmy szczęście dotrzeć do kilku współczesnych badaczy, którzy padli jego ofiarą. Byli tak uprzejmi, że wyjaśnili nam, w jaki sposób jest on realizowany.

LEE: Zatem powiedz nam, jak się on obecnie odbywa?

CREMO: Po pierwsze, potrzebne są pieniądze. Następnie są określone grupy wpływowych ludzi, którzy kontrolują pewne stanowiska. Jest także potrzebna możliwość publikowania wyników badań. Należy wiedzieć, że jeśli chce się zostać profesorem na uniwersytecie, należy posiadać rekomendacje. Jeśli chcesz, aby twój artykuł został opublikowany w naukowym czasopiśmie, musi on przejść najpierw przez coś, co się nazywa “powtórną weryfikacją”.

LEE: Pewni ludzie mogą komentować czyjąś pracę i jej autor nawet nie wie, kim oni są.

CREMO: Dokładnie tak. Nie wiadomo, kim oni są. W pewnym sensie można nawet powiedzieć, że jest to dominująca grupa ludzi, która wykorzystuje różnego rodzaju środki, aby uniemożliwić poznanie prawdy szerszemu kręgowi społeczeństwa.

LEE: Zatem do objęcia jakiegoś ważnego stanowiska naukowego, opublikowania jakiegoś ważnego artykułu potrzebne są tak zwane układy i koneksje, czy tak?

CREMO: Oczywiście. Od czasu do czasu łączę się poprzez mój komputer z Internetem

LEE: Ja również.

Pełny text tutaj:
http://newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1768&tytul=Zakazana+archeologia
« Ostatnia zmiana: Listopad 15, 2018, 09:44:42 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 27, 2010, 20:41:15 »
miszka

   

Pasjonujące. Przypomniał mi ten artykuł właśnie o książce,
 którą trzeba koniecznie przeczytać.

Słuchajcie, nie bardzo rozumiem dlaczego ta archeologia jest zakazana?
O co chodzi?
Dlaczego Cremo stale powtarza, ze autorytety naukowe jak im się nie mieści
coś w głowie i nie pasuje to do obowiązującej teorii to zacierają ślady
Po co to robią?
Jaki problem zamiast uczyć dzieciaki w szkole, ze 2 x 2 = 4 uczyć ich , że 2 x 2 = ?.
Takie podejście posunęło by wiele dyscyplin naukowych do przodu bo z tych
dzieciaków będą kiedyś dorośli ludzie, którym zaszczepi się w młodości pasję
do nierozwiązanej zagadki.
Gdzie popełnione jest przestępstwo tam szuka się sprawcy, który miał najsilniejszy motyw,
więc ja nie rozumiem jaki motyw mają naukowcy, archeolodzy, akademicy aby ukrywać te prawdy?
Jestem ciemna jak tabaka w rogu.

Macie jakieś teorie?
miszka
   
east


Mnie również  nasuwa się pytanie o motyw.
Pieniądze ? kontrola świadomości ?  władza nad ludzkością  ?

A może jeszcze coś innego. Obawa, że nie jesteśmy gotowi na przyjęcie prawdy .
Prawdy tak niezwykłej, że można by od niej oszaleć.
Tak nie zwykłej, że na skutek jej przyjęcia zawaliłby się świat , jaki znamy.
Oni nie są w stanie wyobrazić sobie funkcjonowanie w nowym świecie..
Zbyt wiele mają do stracenia.



Echnaton


Cytat: east  Styczeń 06, 2010, 15:31:35
Prawdy tak niezwykłej, że można by od niej oszaleć.
Tak nie zwykłej, że na skutek jej przyjęcia zawaliłby się świat , jaki znamy.

Bez przesady. Są to osoby tak usystematyzowane naukowo, że te drobne niepasujące ogniwa po prostu pomijają. Mogą to być wg nich jakieś anomalie, błędne wyliczenia.
Nie wiem czy celowo jest to przez nich skrywane. Raczej pomijane, jak puzzle z innej układanki i nie odnoszą się do tych rewelacji. Szkoda, bo są to znaleziska tak fascynujące i uruchamiające wyobraźnie, że ja osobiście chętnie posłuchałbym strony naukowej.
A tak rodzą się setki teorii mniej lub bardziej fantastycznych...

Michał-Anioł

   

jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze , na każde badania są one potrzebne od archeologi po fizykę, żeby dostać dotacje lub jakieś inne granty , aby je dostać trzeba je przeprowadzić zgodnie z oczekiwaniami sponsora Np efekt cieplarniany za co zapłacisz to dostaniesz .

east



Pieniądze, granty , oczekiwania. To na pewno te motywy, co jest zrozumiałe .
Ja wskazałem na możliwość na którą mogłyby naprowadzić naukowców  "niepasujące puzzle" kiedy naukowcy uruchomiliby wyobraźnię . Mniej lub bardziej fantastyczna teoria i tak będzie zaledwie wstępem do tego jak na prawdę wygląda rzeczywistość.
Kiedyś nadejdzie dzień , gdy w  obliczu faktów nie będzie już można ot tak sobie schować głowy w piasek.
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 27, 2010, 20:41:35 »
Sądzę, że w stosunku do nauki powinniśmy przyjąć taką samą postawę, jak w stosunku do polityki i polityków. Podam przykład. Jeśli mamy jakieś podejrzenia w stosunku do danego polityka, zwykle sądzimy, że coś ukrywa przed nami, i wówczas nie akceptujemy tego i żądamy wyjaśnień.



LEE: Jakiego typu są to grupy? Czy to grupy artystyczne? Biblioteczne? Chodzi mi o to, skąd czerpiesz tego rodzaju informacje? Wśród naszych słuchaczy mamy przecież wielu użytkowników Internetu.

CREMO: Spotkałem się z jedną, ale nie pamiętam dokładnie jej nazwy, pamiętam tylko, że była naprawdę dziwna. Grupa ta prowadziła dyskusję na temat możliwości zatrudnienia się na stanowiska uniwersyteckie. Dyskutowano o tym, co trzeba zrobić, aby taką posadę otrzymać, oraz o systemie ich przydzielania, w ogóle o tym, jak działa ten system.

LEE: Zatem nie ma sensu starać się o jakiekolwiek stanowisko, dopóki nie pozna się, jak się należy o nie ubiegać.

CREMO: Dokładnie tak. Na każde stanowisko uniwersyteckie, które się zwalnia, jest zazwyczaj bardzo wielu, czasami setki, kandydatów.

LEE: Jak rozumiem, tak wielka konkurencja zachęca, aby być w zgodzie z obowiązującą doktryną, prawda? Jeżeli myśli się poważnie o posadzie, to robi się wszystko, aby ją otrzymać.

CREMO: To prawda. W kręgach uniwersyteckich i naukowych istnieją bardzo wpływowi ludzie, którzy decydują, kto obejmie dane stanowisko, kontrolują możliwość publikowania wyników badań oraz otrzymania na nie pieniędzy. Jeśli chce się mieć dobrą posadę, publikować swoje prace oraz mieć pieniądze na prowadzanie badań, to musi się grać tak, jak oni tego chcą. Właśnie tak działa ten system. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, którzy stali się jego ofiarami. Ludziom tym odmówiono prawa do publikacji ich własnych prac, odmówiono im możliwości wykonywania pracy i pozbawiono pieniędzy na prowadzenie badań.

LEE: Może ci ludzie chcieli głosić jakieś herezje?

CREMO: Nie. Przyczyną były ich poglądy. Jeden z takich przypadków przedstawiamy w naszej książce. Dotyczy on Virginii Steen-McIntyre, geolog pracującej dla US Geological Survey. W 1970 roku oznaczała wraz z innymi geologami wiek pewnego miejsca w Hueyatlaco w Meksyku, w którym znaleziono bardzo precyzyjnie wykonane kamienne narzędzia. Mógł je wykonać nie kto inny, jak tylko człowiek. Do określenia wieku miejsca, w którym znaleziono te narzędzia, oprócz metody uranowej wykorzystano również inne techniki. Dzięki temu ustalono, że wynosi on około trzystu tysięcy lat. Obowiązująca jednak doktryna mówi, że człowiek pojawił się w Ameryce Północnej nie więcej niż dwanaście tysięcy lat temu. Mimo iż niektórzy uczeni wydłużają już ten okres nawet do dwudziestu pięciu a nawet trzydziestu tysięcy lat, nadal obowiązuje dwanaście tysięcy lat. Tak więc mamy tu bardzo precyzyjnie wykonane narzędzia znalezione w miejscu datowanym na trzysta tysięcy lat, co jest w tym przypadku wręcz ekstremalną anomalią. Nie było wtedy przecież na Ziemi tak rozwiniętej istoty, która mogłaby wykonać takie narzędzia. Przecież człowiek istnieje od stu tysięcy lat. W rzeczy samej tego rodzaju narzędzia znaleziono w Europie, ale ich wiek datuje się na czterdzieści tysięcy lat. Tak więc fakt, że w Meksyku, gdzie w tym czasie w ogóle nie powinno być jeszcze człowieka, znaleziono narzędzia, których wiek datuje się na trzysta tysięcy lat, to znaczy ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy lat więcej niż jakiekolwiek inne znalezisko tego typu, jest nie do przyjęcia!

LEE: I to rodzi problem, prawda?

CREMO: Tak. Badacze, którzy to odkryli, sporządzili raport, ale nigdy nie udało im się go opublikować. Nikt nie chce się tego podjąć.
http://newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1768&tytul=Zakazana+archeologia
warto przeczytać cały wywiad gdyż jet za obszerny by go tu przenieść w całości
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 27, 2010, 20:44:45 »
miszka:

Ty poważnie Aniele Michale ten film czy sobie żarty stroisz? :-)
Nie chcę być nietolerancyjna ale mi ten pan na dinozaura wygląda - jakiś podobny bardzo :-)
Sugerujesz, ze tacy jak on mają władzę na uniwersytetach i decydują co nam maluczkim pokazać a co
przed nami ukryć? Bosze - to byłaby straszna katastrofa. Mój umysł odrzuca tę wersję wydarzeń.
To jest niemożliwe :-)))
Najgorsze jest to że On to na poważnie - ten wykład. MASAKRA !
Rany... a co jeśli to prawda? Może ktoś z naszych się jednak przedrze na te stanowiska. :-)

Co do artykułu, którego fragmenty umieściłeś to oczywiście cały przeczytałam i owszem . Polecam.
Książkę zamówiłam bo w empiku nie mieli.
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 11:00:17 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 27, 2010, 20:45:04 »
Masz racje miszka to było nieczytelne dlatego przenoszę oddzielnie  

teorie są różne odnośnie naszej historia tu podejście biblijne
Dr Kent Hovind - Ogród Eden cz.1
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=y3Wn_fUYcsA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=y3Wn_fUYcsA</a>
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 11:00:53 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 27, 2010, 20:45:55 »
Naukowcy odnajdują pozaziemskie geny w ludzkim DNA

Czy istnieją rozproszone po galaktyce zaawansowane cywilizacje istot ludzkich?

Grupa badaczy pracujących nad Projektem Poznania Ludzkiego Genomu (Human Genome Project) wskazuje, że dokonała zaskakującego odkrycia: wierzą oni, że 97% niekodujących sekwencji w ludzkim kodzie DNA jest niczym innym, jak kodem genetycznym pozaziemskich form życia.

Niekodujące sekwencje są wspólne dla wszystkich żywych organizmów na Ziemi, począwszy od pleśni i ryb, a na istotach ludzkich skończywszy. W ludzkim DNA stanowią one większą część całego genomu – twierdzi profesor Sam Chang, szef badaczy. Niekodujące sekwencje znane pierwotnie jako „śmieciowe DNA” („junk DNA”) odkryto wiele lat temu, ale funkcja jaką pełnią pozostała zagadką. Przytłaczająca większość ludzkiego DNA jest nie z tego świata. W sposób oczywisty „pozaziemskie geny śmieciowe” zaledwie „cieszą się tylko przejażdżką”, podczas gdy przekazywane z pokolenia na pokolenie geny aktywne ciężko pracują.

Po dogłębnych badaniach z pomocą innych naukowców, programów komputerowych, programistów, matematyków oraz innych specjalistów profesor Chang zastanawiał się, czy aby ten „śmietnik ludzkiego DNA” nie został stworzony przez jakiegoś „pozaziemskiego programistę”. Jak zaobserwował prof. Chang obce odcinki w ludzkim DNA „posiadają swoje własne żyły, tętnice oraz własny system immunologiczny, który stanowczo opiera się naszym lekom przeciwnowotworowym”.

Prof. Chang: „nasza hipoteza zakłada, że w tworzenie nowego życia i umieszczenie go na różnych planetach została zaangażowana wyższa pozaziemska forma życia. Ziemia jest tylko jedną z nich. Być może po zaprogramowaniu, nasi stwórcy hodowali nas tak samo jak my hodujemy bakterie na szalce Petriego. Nie możemy poznać motywów jakimi się kierowali – czy był to eksperyment naukowy, czy też sposób na przygotowanie kolejnych planet pod kolonizację, czy też jest to na dłuższą skalę zaprojektowany plan rozsiewania życia we wszechświecie”.

Prof. Chang w dalszej kolejności wskazuje, że „jeśli pomyślimy o tym w kategoriach ludzkich to ci ‘pozaziemscy programiści’ najprawdopodobniej pracowali nad ‘jednym wielkim kodem’ składającym się z kilku projektów i te projekty powinny wytworzyć rożne formy życia dla różnych planet. Wypróbowali oni także wiele rozwiązań. Napisali oni ten ‘wielki kod’ wykonali go, nie podobały im się jego pewne funkcje, więc je zmienili i dodali nowe, powtórnie go wykonali i dodali więcej poprawek próbując ciągle od nowa”.

Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Changa konkluduje, że ‘ci pozaziemscy programiści’ być może otrzymali polecenie wycięcia wszystkich idealistycznych planów na przyszłość wtedy, gdy skupiali się na ‘projekcie Ziemia’ aby zdążyć przed nieubłaganie płynącym czasem. Bardzo możliwe, że w tym pośpiechu ‘pozaziemscy programiści’ znacznie uprościli ten wielki kod i dostarczyli podstawowy kod z zamiarem wykorzystania go na Ziemi.

Prof. Chang jest jednym z wielu badaczy i innych naukowców, którzy odkryli pozaziemskie pochodzenie ludzkości.

Prof. Chang i jego koledzy wskazują, że luki w pozaziemskim oprogramowaniu sekwencji DNA wywołane hipotetycznym pośpiechem w tworzeniu życia ludzkiego na Ziemi obdarzyły rodzaj ludzki nielogicznym wzrostem mas komórek, które znane nam są jako rak.

Prof. Chang wskazuje dalej: „to, co widzimy w naszym DNA jest programem składającym się z dwóch wersji: wielkiego kodu oraz kodu podstawowego”. Pan Chang twierdzi: „pierwszym faktem jest to, że kompletny ‘program’ zdecydowanie nie był napisany na Ziemi; jest to już fakt zweryfikowany. Kolejnym faktem jest to, że geny jako takie nie wystarczą do wytłumaczenia procesu ewolucji; w tej ‘grze’ musi być coś jeszcze”.

Jak głosi profesor Chang „Prędzej czy później musimy zmierzyć się z niewiarygodnym poglądem, że każde życie na Ziemi zawiera w sobie kod genetyczny swego pozaziemskiego kuzyna oraz że ewolucja nie jest tym, czym myślimy, że jest”.

NASTĘPSTWA ODKRYCIA PROJEKTU LUDZKIEGO GENOMU KOJARZONE Z “PODOBNYMI DO LUDZI ISTOTAMI POZAZIEMSKIMI”

Następstwa tych odkryć naukowych mogłyby wesprzeć twierdzenia innych naukowców i obserwatorów o wcześniejszych kontaktach z podobnymi do ludzi istotami pozaziemskimi.

Ta teoria zakłada, że humanoidalne istoty dostarczyły część materiału genetycznego dla ludzkiej ewolucji i wiele z tych pozaziemskich istot zezwoliło przedstawicielom swojej kadry na inkarnację na Ziemi w ludzkich rodzinach jako „gwiezdne nasiona”. Te „gwiezdne nasiona”, „gwiezdne dzieci” czy też „gwiezdni ludzie” opisywani są przez Brada i Francie Steiger jako istoty, których ‘dusze’ pierwotnie inkarnowały w innych światach systemu gwiezdnego, a następnie przybyły na Ziemię w celu przyspieszenia duchowej ewolucji ludzkości. Większa część ludzkości mogłaby uznać tę grupę istot pozaziemskich za życzliwe, jak to opisują ‘kontaktowcy’, do których należą George Adamski, Orfeo Angelucci, George Van Tassell, Howard Menger, Paul Villa, Billy Meier and Alex Collier. Każda z tych osób wyjaśnia naturę dobrowolnych spotkań z tymi podobnymi do ludzi istotami pozaziemskimi. „Kontaktowcy” często dostarczają dowodów fizycznych spotkań w formie fotografii, filmów i/lub świadków ich kontaktów z rasami pozaziemskimi. Najlepiej udokumentowanym i przebadanym ‘kontaktowcem’ jest Edward „Billy” Meier, który dostarczył wiele dowodów do badań.

WIZERUNKI “STAROŻYTNYCH ASTRONAUTÓW”

Pisarze zajmujący się ’starożytnymi astronautami’ naprawdę przypuszczają, że rasa inteligentnych istot pozaziemskich odwiedziła i/lub skolonizowała Ziemię w dalekiej przeszłości i używając inżynierii genetycznej unowocześniła prymitywnego hominida Homo Erectus przekształcając go w rasę ludzką Homo Sapiens.

Dowodem przemawiający za tą ideą są następujące fakty: a) jest zupełnie nieprawdopodobne z punktu widzenia zasad ortodoksyjnego Darwinizmu, że Homo Sapiens pojawił się tak szybko; oraz b) że mity starożytnych cywilizacji opisują przybywających z niebios bogów z wyglądu podobnych do ludzi i tworzących rodzaj ludzki ‘na własne podobieństwo’ (podobnie zresztą opisuje ten fakt Biblia). Homo sapiens jest zatem uważany za będącą hybrydą istotę, zawierającą mieszaninę genów Homo Eerectusa oraz genów pozaziemskich, pochodzących od ‘rasy bogów’.

Teoria o pochodzeniu ludzkości nie mogła być zapoczątkowana przed nowoczesną erą inżynierii genetycznej oraz podróży w czasie. Nawet obecnie, w XXI wieku, jest wiele osób, które uważają ją za science fiction. Jednakże, w świetle problemów jakie nastręcza ortodoksyjna teoria ludzkiej ewolucji, idea genetycznej interwencji przez inteligentne humanoidalne gatunki (które same ewoluowały na innej planecie przez dłuższy okres czasu) wymaga rozsądnego potraktowania, jako dostarczająca potencjalnego rozwiązania zagadki.

Najsłynniejszymi propagatorami interwencji starożytnych astronautów są Szwajcar Erich von Daniken oraz Amerykanin Zacharia Sitchin. Ten drugi w szczególności szczegółowo omówił tę kwestię.

OŚWIADCZENIE NAUKOWCÓW Z GRUPY “EGZOPOLITYCZNEJ”

Doktor Michael L. Salla jest jednym z założycieli egzopolityki, ruchu opowiadającego się za otwartym dialogiem z przybyszami z kosmosu, mającego na celu umocnienie „globalnej demokracji” oraz jakości życia ludzkości jako istot społecznie odpowiedzialnych. Dr Salla wskazuje, że „istnieje znacząca liczba znanych ras istot pozaziemskich (na co wskazują różne agencje oraz instytucje badawcze) będących w interakcji z Ziemią i ludźmi”.

Dr Salla jest także autorem dzieła zatytułowanego Exopolitics: Political Implications of the Extraterrestrial Presence (Dandelion Books, 2004) („Egzopolityka: polityczne implikacje pozaziemskiej obecności”).

Zajmuje on pełnoetatowe stanowisko naukowe na Australian National University i na American University, Washington DC oraz posiada tytuł doktora w University of Queensland w Australii. W czasie swojej kariery akademickiej był najlepiej znany z organizowania serii obywatelskich inicjatyw dyplomatycznych w sprawie konfliktu w Timorze Wschodnim, finansowanych przez Amerykański Instytut Pokoju i Fundację Forda. Jest również założycielem Exopolitics Institute oraz głównym wydawcą „Exopolitics Journal” oraz uczestnikiem „Pozaziemskich Cywilizacji i Światowej Konferencji Pokoju”.

W wywiadzie z 1998 roku Clifford Stone, emerytowany sierżant armii USA, który 22 lata służył w wojsku i któremu przypisuje się uczestnictwo w operacji tropienia rozbitych pozaziemskich pojazdów i pozaziemskich biologicznych bytów (EBE) ujawnił, że [według różnych instytucji i agencji] znane są różne rasy istot pozaziemskich. Dr Salla udowodnił wcześniej, że najbardziej atrakcyjne świadectwa o pozaziemskich formach życia pochodzą od takich „donosicieli” jak sierżant Stone i „kontaktowców”, którzy mieli bezpośredni, fizyczny kontakt i komunikowali się z nimi.

Dr Salla zauważył wcześniej, że sierżant sztabowy Bob Dean, który miał za sobą 27 lat wyróżniającej się kariery w wyższych kręgach wojskowych zwraca uwagę, że wśród znanych istot pozaziemskich jedna grupa „wygląda tak bardzo podobnie do nas, że gdyby ktoś z nich usiadł obok nas w samolocie lub w restauracji nigdy nie dostrzeglibyśmy żadnej różnicy”.

Jest więc oczywiste, że „humanoidalne rasy pozaziemskie mogą łatwo wmieszać się w ludzkie społeczeństwo w sposób opisany przez Deana i być dla innych nie do odróżnienia od reszty ludzkości” – wspiera go dr Salla.

Według Alexa Colliera, który rości sobie prawo do bycia „kontaktowcem”: „różnorodność ras istot pozaziemskich dostarczyła materiału genetycznego do przeprowadzenia ‘ludzkiego eksperymentu’”. Alex Collier podkreśla, że „ziemscy humanoidzi” są „produktem pozaziemskich manipulacji genetycznych i są posiadaczami ogromnej puli genów, pochodzących z bardzo wielu różnych banków pamięci rasowej, pochodzących od co najmniej 22 różnych ras”.

WYSIŁKI LUDZKICH ET MAJĄCYCH NA CELU PROMOWANIE JEDNOŚCI LUDZKOŚCI POPRZEZ DUCHOWOŚĆ RELIGIJNĄ

Alex Collier twierdzi, że ci rezydenci, „ludzkie ET”, pragną się upewnić, że „globalna jedność będzie ewoluowała w rozsądny sposób bez zagrażania sobie i większym galaktycznym społecznościom, w których skład wchodzi”. „Grupy exopolityczne i niezależni „kontaktowcy” też wskazują, że rezydujący tu „ludzcy ET” pragną wzniesienia ludzkiej świadomości oraz promowania jedności religijnej”.

Domniemany kontakt Alexa Colliera z ET sugeruje, że religijny fundamentalizm, zaczynając od chrześcijaństwa, poprzez judaizm, islam i inne zinstytucjonalizowane religie jak również jawne kulty (sekty?) zostały celowo zaszczepione przez „wrogie siły” w celu manipulowania i kontrolowania ludzkości.

Jezus, który wedle domniemań wielu grup był „ludzkim ET” chciał inspirować społeczną świadomość ludzkości w kierunku jedności i nie przybył, żeby tworzyć „religię chrześcijańską” z jej seksualnie represyjnymi i homofonicznymi odcieniami, które były także użyte w ideologii rasizmu oraz w celu uprawnienia takich okropności jak ‘handel niewolników’.

ET, które jakoby kontaktowały się z Alexem, także zastrzega, że Jezus żył naprawdę, spędził resztę życia w Massadzie oraz był ukrzyżowany jedynie przez religijną doktrynę oraz tworzenie mitów kojarzonych z ‘manipulacjami’ (‘palm’).

Jeśli chodzi o „scenariusz zbawiciela”, ET przekazało Alexowi, że umieszczono go w naszych systemach wiary, aby „nas osłabić”. Scenariusz zbawiciela w obrębie dogmatu zinstytucjonalizowanych religii uzasadnia utworzenie kierowanej przez elitę opresyjnej struktury władzy, elitę która samą siebie mianuje „sędziami moralności”. Te religijne elity używały w przeszłości swojej roli aby kontrolować społeczeństwo, co dopełnienia ich połączone skłonności, wraz z innymi elitami rządu i biznesu, do chciwości i splendoru.

Wysiłki zaawansowanych społecznie ludzkich ET, mających na celu potwierdzenie jakości życia „ziemskich ludzi” poprzez „emisariuszy” duchowych i innych, zostały osłabione przez wysiłki „kapitalistów” dążących do wykorzystania tego typu domniemanych inicjatyw w pogoni za realizacją ciemiężącego planu chciwości oraz władzy faszystowskiej.

Rezydenci ET chcą ‘pomóc ludzkości odnaleźć wolność poprzez edukację oraz zwiększanie świadomości’.

OŚWIADCZENIA OSÓB, KTÓRE SPOTKAŁY “LUDZKIE ET” NA ZIEMI

W artykule „Extraterrestrials among us” (Istoty pozaziemskie pośród nas) opublikowanym w październiku roku 2006, dr Salla twierdzi, że: „istnieje wstrząsający dowód pochodzący z wielu niezależnych źródeł, że „podobni do ludzi” wędrowcy pozaziemscy już zintegrowali się i żyją w głównych miastach i fakt ten jest znany pewnej liczbie instytucji.

Poza świadectwami ‘donosicieli’ jak sierżant sztabowy Robert Dean, pewna liczba osób utrzymuje, że spotkała obcych przybyszy udających zwyczajnych obywateli w większych miastach naszej planety.

George Adamski jako pierwszy pisał o obcych żyjących w tajemnicy pomiędzy ludźmi. W swojej drugiej książce opisującej jego doświadczenia z kontaktami z obcymi „Inside the Flying Saucers” („Wewnątrz Latających Spodków”), Adamski opisuje, w jaki sposób podobne do ludzi istoty umocniły swoją obecność pośród ludzi. Dr Salla spostrzega „oni prawdopodobnie byli do nas tak podobni, że mogli znaleźć pracę, mieszkać w sąsiedztwie, prowadzić samochody oraz łatwo wmieszać się w ludzką społeczność”.

Dr Salla: „Adamski opisał w jaki sposób kontaktowali się z nim w celu ustalenia spotkań, które doprowadziły do jego słynnych lotów na pokładach statków powietrznych istot pozaziemskich”. Jak wyjaśnia dr Salla „podczas gdy sprawa doświadczania kontaktów Adamskiego z tymi istotami z jednej strony wydaje się zarówno nieco kontrowersyjna, jak i wiarygodna, z drugiej strony jednak jego widzenia z UFO oraz kontakty z obcymi istotami zostały potwierdzone przez imponującą grupę świadków oraz zbiory fotografii i filmów, które, jak podaje niezależna grupa badaczy, nie były mistyfikacjami”.

Dr Salla dodaje: „oświadczenia Adamskiego dają możliwość wglądu w to, w jaki sposób istoty te mogą żyć incognito wśród ludzi. Po przedyskutowaniu przypadku Adamskiego oraz najmocniejszych dowodów przemawiających za nim, dr Salla omawia w artykule inne przypadki osób utrzymujących, że spotkały obcych zachowujących się jak zwyczajni obywatele. Ostatecznie dr Salla w książce „Extraterrestrials among us” bada oficjalne oświadczenia pewnej liczby ‘donosicieli’ dotyczące wiedzy, że obce istoty żyją wśród zwyczajnych obywateli.

DOWODY NA KONTAKTY ISTOT POZAZIEMSKICH Z LUDŹMI

Słynne spotkanie Adamskiego 20 listopada 1952 roku w rejonie Desert Center (Kalifornia) z istotą wyłaniającą się ze ’statku zwiadowczego’ było widziane przez sześciu świadków, którzy złożyli pisemne oświadczenia potwierdzające wersję wydarzeń Adamskiego w jego późniejszej książce Latające spodki wylądowały (1953). Czterech spośród tych świadków natychmiast złożyło relację z tego, co się stało, lokalnej gazecie Phoenix Gazette, która 24 listopada opublikowała tę historię umieszczając szkice i zdjęcia. Spotkanie w Desert Center, które było jednym z tych, jakich doświadczył Adamski, należało do gatunku, jak twierdzi badacz UFO Timothy Good, „dokladnie zrelacjonowanych” oraz „rozsądnych i weryfikowalnych”, jak komentuje dr Salla. Mając jasny dowód wspierający pierwsze spotkanie Adamskiego z istotą podróżującą w statku zwiadowczym, warto zbadać bliżej jego domniemane kolejne spotkania z obcymi, żyjącymi pośród ludzi na Ziemi.

W pierwszym rozdziale Inside the Flying Saucers („Wewnątrz latających spodków”), siedząc w fotelu na korytarzu hotelu w Los Angeles 18 lutego 1953 roku dr Salla powraca do oświadczenia Adamskiego na temat jego spotkania z dwoma obcymi.

„Spojrzałem na swój zegarek, była 10.30. Późna pora i fakt, że jak dotąd nie zdarzyło się nic, co miałoby jakieś znaczenie, odbiły się na mnie falą zniechęcenia. I właśnie w tym momencie załamania zbliżyło się dwóch mężczyzn, z których jeden zawołał mnie po imieniu. Obydwaj byli mi obcy, ale idąc nie wykazywali nawet śladu wahania, a ich wygląd nie różnił się od wyglądu zwykłych biznesmenów. Spostrzegłem, że obaj mężczyźni byli proporcjonalnie zbudowani. Jeden miał odrobinę powyżej 6 stóp (ponad 180 cm) i wyglądał na trzydziestolatka. Miał cerę o czerwonawym odcieniu, ciemnobrązowe oczy z błyskiem charakterystycznym dla ludzi cieszących się życiem. Jego spojrzenie było niezwykle przenikliwe. Miał czarne, falujące włosy przystrzyżone według naszego stylu. Miał na sobie ciemnobrązowy garnitur bez kapelusza. Ten drugi był niższy, wyglądał młodziej i na oko miał około 170 centymetrów wzrostu. Miał okrągłą, chłopięcą twarz, jasną cerę i szaroniebieskie oczy. Jego włosy, również falujące, miały kolor piasku i styl uczesania podobny do naszego. Ubrany był w szary garnitur i również był bez kapelusza. Zwracając się do mnie po imieniu uśmiechnął się. Po przywitaniu się wyciągnął rękę i gdy ta dotknęła mojej dłoni poczułem jak wypełnia mnie wielka radość. Sygnał był taki sam, jaki poczułem od człowieka, którego spotkałem na pustyni pamiętnego dnia 20 listopada 1952 roku. (Opisane w książce Flying Saucers Have Landed – Latające spodki wylądowały)”.

W opisie Adamskiego ważne jest to w jaki sposób ci dwaj obcy mogli uchodzić za biznesmenów. Nie uderzyło go nic nadzwyczajnego w ich zachowaniu poza przeszywającym wzrokiem. Adamski kontynuuje opowieść o tym, jak razem z nimi wyjechał na pustynię w tamto miejsce.

„Razem opuściliśmy korytarz, ja szedłem między nimi dwoma. Około jeden blok dalej na północ od hotelu, skręcili na miejsce parkingowe gdzie czekał na nich samochód.

Podczas tego krótkiego czasu nie wypowiedzieli ani słowa, mimo to wewnętrznie wiedziałem, że ci mężczyźni byli prawdziwymi przyjaciółmi. Nie czułem potrzeby pytania ich dokąd zamierzali mnie zabrać. Nie wydawało się też dziwne to, że dobrowolnie nie udzielili mi tej informacji. Osoba towarzysząca przyprowadziła auto, a ten młodszy mężczyzna wśliznął się na siedzenie kierowcy prosząc, abym usiadł obok niego. Nasz nowy towarzysz także dosiadł się do nas na frontowym siedzeniu. Naszym pojazdem był czarny czterodrzwiowy Pontiac Sedan. Mężczyzna, który usiadł za kierownicą prowadził umiejętnie i wydawał się doskonale obeznany z celem naszej podróży. Nie są mi znane wszystkie nowe główne autostrady odchodzące z Los Angeles, więc nie miałem pojęcia, w jakim kierunku zmierzaliśmy. Jechaliśmy w ciszy i już nie mogłem się doczekać, kiedy moi kompani się przedstawią i wyjaśnią powód naszego spotkania”.

„Co zasługuje tu na uwagę, to fakt że obaj obcy posiadali samochód i wiedzieli jak się poruszać po niedawno ukończonej sieci autostrad w Los Angeles. Jest to wyczyn nie podlegający dyskusji i sugeruje, że obcy poświęcili czas na naukę zasad ruchu drogowego oraz nawigacji w Los Angeles”.

Dr Salla wskazuje, że w książce Adamskiego Extraterrestrials Among Us („Istoty Pozaziemskie Pośród Nas”) Adamski dalej ujawnia: „światła i zabudowania stawały się coraz mniej widoczne wraz z oddalaniem się od przedmieść miasta. Wyższy mężczyzna przemówił po raz pierwszy. Jego głos był miękki i przyjemny oraz posługiwał się perfekcyjną angielszczyzną. Zauważyłem, że ten niższy mężczyzna też mówił miękko, ale miał wyższą barwę głosu. Zastanawiałem się, gdzie tak dobrze nauczyli się mówić w naszym języku”.

„Jesteśmy tymi, których na Ziemi nazywacie „Contact men” (‘kontaktowcy’, osoby kontaktujące się). Mieszkamy tutaj i pracujemy, bo jak wiecie na Ziemi trzeba zarabiać pieniądze, za które kupuje się odzież, jedzenie i wiele innych rzeczy, które ludzie muszą mieć. Żyjemy na waszej planecie już od kilku lat. Na początku mieliśmy obcy akcent. To już minęło i jak widzicie jesteśmy nie do odróżnienia od innych mężczyzn mężczyzn na Ziemi”. W czasie naszej pracy mieszamy się z ludźmi tu na Ziemi, nie zdradzając się, że jesteśmy mieszkańcami innych światów. Byłoby to niebezpieczne, jak z resztą sami dobrze wiecie. My rozumiemy was, ludzi, lepiej niż większość z was zna samych siebie i znamy przyczyny niekorzystnych warunków, jakie występują w waszym otoczeniu”.

Dr Salla wskazuje także, że „ten [wcześniejszy] ustęp jest ważny, gdyż opisuje sposób, w jaki obcy żyli przez lata na Ziemi, ucząc się języka, pracując i mieszając się z populacją ludzi. Co więcej, wygląda na to, że obcy mieszkający wśród ludzi mogą pracować w parach, jako systemie koleżeńskim, mającym zapewnić bezpieczeństwo i komunikację z ich światem, na wypadek gdyby kiedykolwiek pojawiła się sytuacja kryzysowa. Jeśli wspomnienia Adamskiego są dokładne, a obcy mówią prawdę, wyglądałoby na to, że być może istnieje znaczna liczba obcych żyjących incognito pośród ludzi w wielu, jeśli nie w większości głównych miast na planecie. Po przebadaniu innych przypadków kontaktów oraz oświadczeń demaskatorów wygląda na to, że to wszystko jest prawdą”.

Grupy exopolityczne dostarczają dowodów na to, że Adamski nie był jedynym ‘kontaktowcem’, poświadczającym, że obcy wmieszali się w ludzką populację. Dla przykładu Howard Manger też zarzekał się, że jakoby skontaktowali się z nim obcy wyglądający jak zwyczajni obywatele. W jednym przypadku obcy podawał się za agenta nieruchomości i poprosił Mangera, aby mu towarzyszył w jednym z pojazdów obcych.

Oprócz poszukiwania wiedzy o ludzkich wartościach i cywilizacji wydaje się, że odwiedzający Ziemię „ludzcy ET” prowadzili kampanię edukacyjną dla ograniczonej liczby kontaktowców, mającą na celu promowanie wiedzy o ich istnieniu.

Ci „pozaziemscy goście” często opisywani byli jako bardzo atrakcyjni fizycznie, a „pozaziemscy goście płci żeńskiej”, według opisu mężczyzn, były najpiękniejszymi istotami, jakie ci mężczyźni kiedykolwiek widzieli.

„Podobni do ludzi obcy” mają problem z opanowaniem lokalnego języka kultury, w której egzystują, ucząc się kierowania i nawigacji po autostradach i pracując przez kilka lat w nie przynoszących szkody zawodach.

Istoty pozaziemskie żyjące wśród nas wydają się egzystować w sposób zbliżony do „niebieskich korpusów pokoju”, w które starają się wmieszać. Przypuszczalnie chcą poznać ziemską kulturę i zachowanie oraz być może również pomagać przy dalszym przekazywaniu wybranym jednostkom informacji.

ZIEMSKIE PRZEDSTAWICIELSTWO LUDZI POKREWNYCH LUDZIOM NIE POCHODZĄCYM Z ZIEMI

Zaawansowane ludzkie ET postrzegają Ziemian jako barbarzyńców i dzikusów, stanowiących zagrożenie dla samych siebie. Alex Collier twierdzi, że ET poinformowali go, iż w najbliższych nam 8 galaktykach żyje ponad 135 miliardów istot humanoidalnych.

Dodaje też, że „gdy za pierwszym razem wszedłem na jeden z ich [ludzkich ET] statków, gromadka ich dzieci zaczęła ode mnie uciekać. One wiedziały, że jestem z Ziemi”.

„Mamy bardzo złą reputację” podkreśla Alex Collier, „ponieważ jesteśmy jedyną w galaktyce ludzką rasą, która się wzajemnie zabija i zwraca się przeciw sobie samej. Jesteśmy jedyną [ludzką] rasą, która pozwala swoim obywatelom na życie w ubóstwie. Jesteśmy jedynymi, którzy pozwalają przedstawicielom swojej rasy na głodowanie. Jesteśmy jedynymi, którzy pozwalają przedstawicielom swojej rasy na bezdomność. Jesteśmy jedynymi, którzy sprzedają innych do niewoli. Nie podoba mi się ta ich refleksja na nasz temat. Nie chodzi o to, że oni nas osądzają. Oni po prostu nie rozumieją, dlaczego my to robimy. Jeśli ktoś zna odpowiedź, jestem otwarty. Oczywiście, wiem, że od zawsze byliśmy (i jesteśmy) manipulowani przez systemy wierzeń, ale dlaczego ciągle w nie wierzymy?”

Wedle oświadczenia Alexa Colliera w związku z domniemanymi kontaktami z ET „ludzie na Ziemi są jedyną rasą stosującą wobec siebie ucisk i wzajemnie się mordującą”.

Jeśli ludzkie ET rzeczywiście istnieją, jak sugerują uczeni i inni świadkowie, powstrzymanie samozagłady, włącznie z postępującym katastrofalnym globalnym ociepleniem, może w znacznym stopniu być uzależnione od tego, czy ludzie odsuną od władzy kierujące się chciwością bigoterie i zwrócą się w kierunku budującego dialogu.

Autor: John Stokes
Tłumaczenie: Patryk Olechno
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 27, 2010, 20:46:54 »
odp. shielder

Hovind ma dobre i trzeźwe podejście, ma tylko problem z Teorią Względności Einsteina (i z urzędem podatkowym, zamknęli go na 50+ lat za "oszustwa podatkowe" ). Kiedy odnosi się do wirujących galaktyk, to mówi że one też powstały 6 tyś. lat temu i że gdyby wirowały dłużej, to nie miałyby kształtu spirali (to mogło być w innym jego wykładzie niż ten, który podałeś, widziałem ich chyba 4 albo 5). Nie przyjrzał się raczej wodzie spływającej do rury i temu, że tymi zjawiskami rządzi polaryzacja. Nie wziął też pod uwagę, że to co dziś uważamy za stałe fizyczne kiedyś mogło mieć inne wartości. Są na przykład badania nad prędkością światła, które wykazują, że ona spada i za czasów przed 3000 p.n.e. mogła być 10 milionów razy szybsza.

Moim zdaniem Chuck Missler bardziej profesjonalnie podejmuje temat młodej Ziemi, bo godzi tutaj ze sobą kilka poglądów:

Chuck Missler Learn the Bible in 24 hours Hour 2 Creation and the Fall of Man
https://youtu.be/qC14fgCuGh0


Takie postacie jak Kent Hovind czy Chris White czerpią głównie od Misslera i to co mówią, to mniej lub bardziej zrozumiane przez nich to co on mówi  :D:
http://youtube.com/watch?v=5ADt2v3ohQE
http://youtube.com/watch?v=Qee_5oo5d0g
« Ostatnia zmiana: Listopad 15, 2018, 09:42:25 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 27, 2010, 20:47:22 »
Tak zwanaPrawda Historyczna, to rodzaj beletrystyki opartej mniej lub bardziej na faktach.Mam już parę latek  i nie jest to jakaś tam teoria tylko prawdziwe empiryczne doświadczenie  . To co możemy przeczytać  o naszej historii to wersja rzeczywistości tej strony lub osoby która miała możliwość opisać i spopularyzować daną wersje wydarzeni przy okazji jeśli dało by się je trwale   zapisać na papierze,w kamieniu czy czymkolwiek innym,stanie się tzw. faktem historycznym, ale nim nie będzie. Zakazana archeologia unaocznia nam to dość drastycznie, z fizycznymi materialnymi dowodami nie da się dyskutować, nie da się w każdym razie  zrobić tego w logiczny sposób.Ale jak wiemy nigdy nie było z tym problemów , dopiero drastyczna wręcz rewolucyjna zmiana światopoglądu ludzi owocuje innym spojrzeniem na historie(vide starożytne cywilizacje i ich światopogląd). Iliada okazuje się opisem wyprawy greków do Gruzji czyli kolejna książką historyczną.Książka do historii jest tylko tubą demiurgów tego świata, wtłaczających nam do głowy ,swoją wersje zdarzeń byśmy byli niewolnikami  i zarazem twórcami tej rzeczywistości . Ale czy to czyni ją bez wartościową, oczywiście że nie, jak napisano w Biblii: kto widzi niechaj patrzy, dla nas nie są ważni wbrew pozorom bohaterowie tych opowieści i ich "przygody",choć i to nie jest regułą, tylko ich otoczenie i ukryte tam informacje tam znajdziemy okruchy prawdy pominięte przez cenzorów prawdy i to tam możemy prowadzić swoje badania archeologiczne,  Uśmiech
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Echnaton

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 06, 2011, 15:37:10 »
Odnośnie Kenta Hovinda...

Ciężko mi uwierzyć jak można przejść taka metamorfozę (?) Fizyk, który próbuje naukowo podejść do stworzenia na podstawie Biblii. Sama ta metamorfoza powinna być w dziale paranormalne :)

W wolnym czasie można obejrzeć sobie te przydługie wykłady.
Dr Kent Hovind - Dinozaury i Biblia
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=zA8op-G_iNo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=zA8op-G_iNo</a>

Shielder, on faktycznie teraz siedzi. Tyle, że dostał 10 lat, a nie 50. Jego żona dostała rok.
http://www.wieczernik.pl/aktualnosci/stworzenie-czy-ewolucja-kent-hovind/
http://www.drdino.pl/O_nas.html

Syn Eryk ciągnie obecnie sam tą działalność.

...wszystko zaczęło się 6000 lat temu ;)
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 11:02:41 wysłana przez Leszek »
Wolność daje kolosalną energię, intensywność i żywotność. Tracicie ją zupełnie, uznając autorytety profesorów, czy duchowych przywódców. Uczuciowo jesteście sentymentalni, ogromnie przywiązani do jakiegoś boga, czy jakiejs osoby. Nie daje to energii ponieważ kryje w sobie lęk. - Jiddu Krishnamurti

Offline shielder

  • Collegium Invisible
  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 24
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • http://thetitans.pl
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 06, 2011, 16:59:57 »
Myślę, że oni są na tropie czegoś, skoro IRS wsadziła ich do więzienia ;-) ale czy jest to data stworzenia ziemi? Wiele wskazuje na to, że coś stało się 6 tyś. lat temu, albo 4 tysiące, ale to raczej była zmiana w samej strukturze czasoprzestrzeni. Np. w filmie "Młody wiek ziemi" jest wiele takich analiz i są bardzo sensownie przedstawione, a skoro data pasuje do biblijnego stworzenia, no to mamy młodą Ziemię... ;-). Te analizy wskazują tylko na czas rozkładu radioaktywnych cząsteczek, które OSADZIŁY się w skałach kilka tysięcy lat temu, ale to nie tłumaczy powstania samej skały. Inną całkiem ciekawą prezentacją jest "Fossil record speaks" Waltera Veitha. Pozostaję otwarty, bo jednak te rzeczy są bardziej inteligentnie przedstawione niż oficjalna bajka serwowana każdemu w TV.

Walter J. Veith - The fossil record speaks - Part 1 - 6
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=c0pY4bOeu2Q" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=c0pY4bOeu2Q</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=DOvLgWPUXTM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=DOvLgWPUXTM</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=HNuSelvo84Y" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=HNuSelvo84Y</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=CIA3lG42Cdc" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=CIA3lG42Cdc</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=OPc9KnJu7Ok" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=OPc9KnJu7Ok</a>
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=yXRFc7jhOb0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=yXRFc7jhOb0</a>

Od jakiegoś czasu gromadzę rzeczy, które wywracają do góry nogami big bang i ewolucję. Może niedługo napiszę coś dłuższego na ten temat. Te dwie rzeczy się nas jeszcze trzymają głównie dlatego, że próbujemy wyjaśniać powstanie świata poprzez różne katastroficzne zdarzenia, które rzekomo uformowały nasz Układ Słoneczny. To wymusza myślenie kategoriami ewolucji, że cały ten chaos się zorganizował i życie zaczęło się z niego wyłaniać (ewoluować). Oficjalna nauka skupia się na grawitacji, szuka grawitonów ignorując fizykę plazmy, której nie potrzeba żadnych grawitonów i ciemnej materii do wyjaśnienia dlaczego mamy to co mamy. Skupiamy się na grawitacji, ponieważ żyjemy na powierzchni planety i wydaje nam się, że siła grawitacji jest ogromną siłą,a tymczasem elektromagnetyzm to siła 10 do 36-tej razy silniejsza od grawitacji. I kiedy się wyjdzie z tego myślenia "porządek z chaosu" ;-), to nagle wszechświat staje się zjawiskiem ładunków elektrycznych tworzących systemy planetarne poprzez kompresję plazmy (prądy Birkelanda), pojawiają się pola morfogenetyczne organizując materię we wszystkie możliwe formy życia w zaistniałych warunkach, a dalej wszystko staje się entropią. Więc mamy dewolucję zamiast ewolucji :-)
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 11:04:00 wysłana przez Leszek »

Offline Echnaton

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 06, 2011, 20:16:17 »
Shielder cyt.:
"Od jakiegoś czasu gromadzę rzeczy, które wywracają do góry nogami big bang i ewolucję. Może niedługo napiszę coś dłuższego na ten temat."

No to czekamy na jakąś szerszą prezentację.

Absolutnie nie wychodzę z założenia, że nauka jest na dobrej drodze. Natomiast jej próba ułożenia wszystkiego w logiczną całość na razie najbardziej trzyma się kupy. Tam gdzie się nie trzyma, pozostawia furtki na domysły, ale tylko do momentu gdzie znowu wszystko pasuje. Wszyscy wywrotowcy teorii Wielkiego Wybuchu są ze swoimi teoriami w miejscach gdzie można wsadzić przysłowiowy "patyk w szprychy" nauce. Argumentacja szczątkowo-wyrywkowa, bez ukazania logicznej całości, lub nawet nielogicznej...

Dzisiaj rano leciał na Discovery, czy National G, czy może na Planete film z serii "Jak to wszystko powstało" czy jakoś tak....  przedstawiający naukową wizję BigBang'u.
Zadawałem głośno pytania do TV przy każdej możliwej okazji. NP. Skąd się wzięła przewaga materii, nad antymaterią ? Nie wystarczy mi tłumaczenie , że przewaga była minimalna i przydarzyła się za trylion którymś razem. To religia. Za chwilę słyszę, że 3 minuty później powstał wodór i trochę helu jako że posiadają najprostsze wiązania.... o i jak jesteśmy od razu tu, to dalej wszystko sie "naukowo" da dokleić.
Wolność daje kolosalną energię, intensywność i żywotność. Tracicie ją zupełnie, uznając autorytety profesorów, czy duchowych przywódców. Uczuciowo jesteście sentymentalni, ogromnie przywiązani do jakiegoś boga, czy jakiejs osoby. Nie daje to energii ponieważ kryje w sobie lęk. - Jiddu Krishnamurti

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 228
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 06, 2011, 20:58:29 »
6 tysięcy nie kupuję.
A że nauka od dawna leży jest dla mnie jasne.

polecam poniższą stronę - a propos szukania i zbierania:
http://www.feandft.com/index2.htm

pozdrawiam

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 17, 2011, 21:39:46 »
Hyperborea, The Pineal Gland, and The Spear of Destiny
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=3T9yIBz7qMA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=3T9yIBz7qMA</a>
 :oczko:
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 11:05:17 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Lucyfer

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 17, 2011, 22:50:39 »
Zatoka Adeńska
StarGate Gulf of Aden - Some Reality 5/10
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=O4_m8DgJZa0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=O4_m8DgJZa0</a>

Hillary Clinton w Yamen - Hillary Clinton Falls Boarding Plane in Yemen

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qDAotx0ArjA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=qDAotx0ArjA</a>  <a href="http://www.youtube.com/watch?v=_Kt0k44BlX8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=_Kt0k44BlX8</a>

Operacja fałszywa flaga
More U.S. Ships to Gulf of Aden
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=3TFvcZOZ5ME" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=3TFvcZOZ5ME</a>

Gwiezdne wrota
Wilton Windmill Crop Circle 2010, Euler's identity crop circle, DNA, code cracked!, 2012
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=G5KSOzEOS_8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=G5KSOzEOS_8</a> <a href="http://www.youtube.com/watch?v=UX4e9pHIfrQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=UX4e9pHIfrQ</a>
« Ostatnia zmiana: Listopad 15, 2018, 09:48:13 wysłana przez Leszek »

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 18, 2011, 10:41:48 »
Starożytne "Gwiezdne Wrota"
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=pa4QRD3pxt0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=pa4QRD3pxt0</a>

« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 11:06:15 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline chanell

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 79
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 10, 2011, 21:06:10 »
Archeologiczne przykrywki: "Policja Umysłów" i "Wielkie Kłamstwo"

Za każdym razem, gdy utrzymujesz, że spiski istnieją, szczególnie na polu zajmowanym przez naukę, zaczynasz stąpać po cienkim lodzie. Mamy zwyczaj być bardzo sceptycznymi w stosunku do teorii spiskowych - o ile nie dotyczą mafii albo islamskich radykałów. Jednakowoż dowody są przytłaczające i ironiczne jest to, że wiele z nich jest doskonale widocznych. Dobrą wiadomością jest to, że jej uczestnicy (gracze) są wiadomi (znani). Ich plan gry, a nawet ich taktyka "ruchu za ruch" są oczywiste, gdy tylko nauczysz się je dostrzegać. Aczkolwiek, wśród wszechobecnej zasłony dymnej propagandy i dezinformacji, nie jest łatwe odkrycie właściwych przyczyn celów oraz motywów. Wygodnie byłoby wskazać jednostki dezinformujące, oraz bezczelnych kłamców, jak Richard Nixon, niestety jest to problem bardziej skomplikowany.

Złe wiadomości: spisek jest ogólnoświatowy i wiele grup jest nim żywotnie zainteresowanych. Pobieżne badania wskazują podejrzanych - naukowców z teoretycznym toporem do cięcia oponentów, dążących do utrzymania swoich karier i status quo. Ich modus operandi stanowi "Wielkie Kłamstwo" - im większe i bardziej widocznie opublikowane, tym lepiej. Ich argumenty polegają na przywoływaniu swoich akademickich referencji, oraz przypuszczeniu, że nikt nie ma prawa podawać w wątpliwość ich autorytatywnych oświadczeń:
1). Nie ma żadnej tajemnicy kto zbudował Wielką Piramidę oraz jakie były metody jej zbudowania, oraz że Sfinks nie posiada żadnych oznak erozji;
2). Nie było ludzi w Ameryce wcześniej niż przed dwudziestoma tysiącami lat temu;
3). Pierwsze cywilizacje datuje się nie dalej niż sześć tysięcy lat temu;
4). Nie ma udokumentowanych anomalii, niewyjaśnionych lub zagadkowych danych, które można by wziąć pod uwagę;
5). Nie ma zaginionych ani niepoliczonych jeszcze cywilizacji.

Ataki osobiste: dyskusja o wieku Piramid i Sfinksa

W 1993 roku, amerykańska stacja telewizyjna NBC wyemitowała program "Tajemnice Sfinksa", w którym zaprezentowała geologiczne dowody świadczące o tym, że Sfinks jest przynajmniej dwa razy starszy (ma ok. 9,000 lat) niż twierdzą egiptolodzy. Zasłynęło to jako "kontrowersja erozji wodnej". Badanie politykierstwa, które stosują egiptolodzy do podkopania tego twierdzenia jest nad wyraz pouczające. Egiptolog - samouk, John Anthony West, wywołał zainteresowanie sprawą erozji wodnej u geologa, Dr Roberta Schocha. Udali się oni do Egiptu, rozpoczynając intensywne badania na miejscu. Po wnikliwej analizie Sfinksa (z pierwszej ręki), geolog zaczął podzielać pierwotną konkluzję Westa i obaj ogłosili swoje wyniki. Dr Zahi Hawass, szef Najwyższej Rady Starożytności, nie marnował czasu, rozpoczynając publiczną krytykę obu mężczyzn. Znany egiptolog, dr Mark Lehner, uważany za czołowego eksperta w dziedzinie Sfinksa na świecie, przyłączył się do ataku. Oskarżył Westa i Schocha o bycie ignorantami i nieczułymi ludźmi (sic?). To były kuriozalne oskarżenia, stawiające sprawę na nieprofesjonalnym poziomie, umieszczające ją na płaszczyźnie osobistej. Nie odniósł się w ogóle do faktów w żadnej z omawianych kwestii, co stanowi bardzo nienaukowe podejście. Musimy jednak pamiętać, że jest to standardowa taktyka dyskredytująca tych, którzy odważyli się podważać przyjęte teorie. Przesunięcie centrum uwagi z dala od problemu i "personalizacja" debaty stanowi bardzo skuteczną strategię - i jest bardzo często wykorzystywana przez polityków, niepewnych swego stanowiska. Hawass i Lehner powołali się przy tym na swoją nietykalność i uznany autorytet (choć można by założyć, że to raczej geolog będzie miał większą wiedzę w tym zakresie). W niedługim czasie, Schoch, Lehner i Hawass zostali zaproszeni do debaty przez Amerykańskie Stowarzyszenie Promocji Nauki (AAAS). West został pominięty w zaproszeniu, nie posiadał bowiem wymaganych referencji. Wynika to z wątpliwego założenia przytaczanego przez naukowców: tylko dyplomowani naukowcy mogą praktykować naukę. Dwa filtry zapętliły niedyplomowanych, niezależnych badaczy: 1. referencje i 2. równe postrzeganie. Nie jest zaś możliwe osiągnięcie drugiej opcji, nie mając spełnionej tej pierwszej. Nauka jest metodą, której każdy może się nauczyć i stosować. Nie jest wymagany dyplom do obserwowania, zapisywania faktów oraz krytycznego myślenia o nich, zwłaszcza w nietechnicznych naukach społecznych. W wolnym i otwartym społeczeństwie nauka powinna być uprawiana demokratycznie. Niezależnie od tego, co potrafił, West został pominięty. Elementy dyskusji zostały omówione ze wszystkich stron, nic jednak nie rozstrzygnięto. Przypomina to kontrowersje dotyczące tego, kiedy i jak zbudowano piramidy. Dochodzimy do problemu "Wielkiego Kłamstwa" i tego, jak był awansowany naprawdę przez pokolenia przed Bogiem i wszystkimi ludźmi. Spór o to, w jaki sposób Wielka Piramida została skonstruowana, jest jednym z przykładów. Mogłoby to być bardzo łatwe rozwiązanie, gdyby tylko tradycyjni egiptolodzy chcieli rozwiązać ten spór. Prosty test, zaprojektowany i zbudowany przez bezstronnych inżynierów - mógłby obalić lub udowodnić od dawna kwestionowaną teorię - że Wielką Piramidę zbudowano 2,500 lat p.n.e. przy użyciu prymitywnych narzędzi i metod. Dlaczego nie może to zostać zrobione? Odpowiedź jest tak oczywista, że wydaje się niemożliwa: oni wiedzą (tradycyjni archeolodzy i egiptologowie - przyp. Yaji), że ich teoria jest podrobiona. Czyż bowiem wyśmienicie wyedukowany naukowiec naprawdę może wierzyć, że 2,3 miliona tony kamieni, niektóre bloki kamienne ważące 70 ton, mogłyby być przetransportowane i podniesione za pomocą prymitywnych metod? Wydaje się nieprawdopodobne, że nie mają skrupułów okłamywać społeczeństwo, pisać podręczniki i bronić tej teorii, przeciw alternatywnym teoriom. Aczkolwiek, wypada zaznaczyć, że nie zgadzają się poddać swoich tez badaniom i analizom, ani udowodnić, iż ich teorie są prawdziwe. Uważamy, że na każdym naukowcu spoczywa ciężar udowodnienia swych tez, jednakże społeczni naukowcy, podejmujący takie roszczenia, nigdy nie wytrzymali takiego rodzaju analizy. Z tego względu jesteśmy zmuszeni podejrzewać spisek. Żadnej innej dyscyplinie naukowej nie uszłoby na sucho naginanie naukowych zasad. Egiptolodzy za każdym razem ośmieszali alternatywne teorie za pomocą podstępnej nauki. Nadszedł czas, kiedy to my nalegamy, żeby i oni udowodnili swoje propozycje. Z jakich powodów naukowcy staraliby się ukryć prawdę i unikali testowania jakiejkolwiek z ich hipotez? Ich motywacja jest również oczywista. Gdyby mogło być udowodnione, że Egipcjanie nie zbudowali Wielkiej Piramidy 2,500 p.n.e., używając prymitywnych metod, albo że Sfinks powstał 9 tysięcy lat przed Chrystusem, posypałby się cały ich karciany domek. Ortodoksyjne rozumienie ewolucji kulturowej opiera się na chronologicznym założeniu, iż cywilizacja rozpoczęła się w Sumerze, nie wcześniej jak sześć tysięcy lat temu. Teoria ta nie pozwala istnieć żadnej zaawansowanej cywilizacji przed tym okresem. Nie ma miejsca na dyskusje. Archeologia i historia tracą swoje znaczenie bez ustalonych dat jako punktów odniesienia. Od czasu, gdy teoria "ewolucji kulturowej" została powiązana z ogólną teorią ewolucji Darwina, w grę wchodzi jeszcze więcej. Czy to wyjaśnia, dlaczego tym faktom, nieprawidłowościom i zagadkom się zaprzecza, zataja i/lub ignoruje? Tak, wyjaśnia. Nauki biologiczne oparte są na darwinizmie.

Taktyka Nacisku: Kamienie Ica z Peru

Przejdźmy teraz do innej, odmiennej sprawy. W 1996 roku, dr Javier Cabrera otrzymał kamień jako podarunek od biednego rolnika w swym rodzinnym Ica w Peru. Na kamieniu wyryta była ryba, która niewiele mówiła przeciętnemu mieszkańcowi wioski, ale miała ogromne znaczenie dla wyedukowanego dr Cabrery. Rozpoznał w niej dawno wymarły gatunek. Pobudziło to jego ciekawość. Zakupił więcej kamieni od rolnika, który stwierdził, że zbierał je niedaleko rzeki, po przejściu powodzi. Dr Cabrera gromadził coraz więcej kamieni, a wieści o ich istnieniu i możliwość importu, dotarły do społeczności archeologów. Wkrótce lekarz zgromadził tysiące "Kamieni z Ica". Wyrafinowane rzeźby były zarówno fascynujące jak i zagadkowe. Ktoś wyrzeźbił ludzi walczących z dinozaurami, ludzi trzymających teleskopy, oraz osoby wykonujące operacje za pomocą narzędzi chirurgicznych. Zawierały również rysunki zaginionych kontynentów.

Kilka kamieni zostało wysłane do Niemiec, gdzie poddano je badaniom. Wyryte na nich akwaforty zostały datowane na bardzo daleką przeszłość. Wszyscy jednak wiemy, że ludzie nie żyli w tym samym czasie, co dinozaury; Homo Sapiens zaś istnieje jedynie od około stu tysięcy lat. BBC straciło wiatr w żaglach i storpedowało produkcję filmu dokumentalnego traktującego o Kamieniach z Ica. Wywołało to w mediach burzę kontrowersji. Archeolodzy skrytykowali rząd Peru za zbyt swobodne egzekwowanie starożytnego prawa (nie to stanowiło jednak prawdziwy problem). Nacisk był kierowany na urzędników państwowych.

Rolnik, który sprzedawał kamienie Cabrerze został aresztowany, przyznał się do znalezienia ich w jaskini, ale odmówił ujawnienia dokładnej lokalizacji władzom, która podała taką wersję. Ze sprawą poradzono sobie tak zręcznie, że każdy skorumpowany polityk mógłby być z niej dumny. Peruwiański rząd zagroził wniesieniem sprawy do sądu i karą więzienia rolnikowi. Zaproponowano mu ugodę, którą ten przyjął; następnie odwołał całą opowiedzianą historię, zeznając, iż to on rzeźbił te kamienie. Wydaje się to bardzo nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę, iż rolnik był niewykształcony oraz niewykwalifikowany w rzeźbieniu, a samych kamieni było jedenaście tysięcy (!). Niektóre z nich były całkiem spore i misternie wyrzeźbione, a zwierzęta i sceny, które zawierały, przekraczały wiedzę zwykłego rolnika, o ile nie był przy tym paleontologiem. Musiałby pracować codziennie przez kilka dziesięcioleci, by wyprodukować tak wiele kamieni. Jednakże te podstawowe fakty nie były rozstrzygane. Kamienie z Ica otrzymały etykietkę: "sfałszowane" i zostały zapomniane.

Sprawa ta nie wymagała bezpośredniej konfrontacji czy publicznej dyskredytacji nie-naukowców przez naukowców. Zostało to załatwione poprzez wykorzystanie niewidzialnej taktyki nacisku. Odkąd zostało zaklasyfikowane jako "oszustwo", tajemnicze dowody nigdy nie zostały przedmiotem badań naukowców, jak to się stało w następnym przykładzie.

Cenzura "Zakazanego" Myślenia: dowody na starożytność ludzkości

Przypadek autora Michaela Cremo jest doskonale udokumentowany, pokazuje również, w jaki sposób tradycyjni naukowcy otwarcie używają technik nacisku na rząd i media. Jego książka, "Zakazana Archeologia", analizuje wiele wcześniej ignorowanych przykładów przedmiotów, które mogą udowodnić, iż starożytne pochodzenie ludzkości znacznie przekracza to, które przyjmujemy w obecnej chronologii. Przykłady, które zamieścił wraz ze swym współ-autorem są kontrowersyjne, ale książka stała się jeszcze bardziej kontrowersyjna, gdy jej zawartość została użyta w filmie dokumentalnym.

W 1996 roku NBC wyemitowało specjalny program pod tytułem "Tajemnicze początki człowieka", który powstał z materiału zawartego w książce Cremo. Reakcja społeczności naukowej wyszła poza skalę Richtera. NBC był zalewany listami poirytowanych naukowców, nazywających producentów oszustami i uważających cały program za mistyfikację. Naukowcy posunęli się jednak dalej niż tylko te działania - o wiele dalej. W niezwykle krzywdzącej sekwencji dziwnych działań, próbowali zmusić NBC do nie retransmitowania popularnego programu, jednak ich starania okazały się nieskuteczne. Wtedy zastosowali najbardziej radykalny krok ze wszystkich dotychczasowych: zaprezentowali swoją sprawę rządowi federalnemu, żądając od Federalnej Komisji Komunikacji (FCC), by wkroczyła i zabroniła NBC wyemitowania powtórnie programu.

Było to nie tylko jawne naruszenie wolności słowa i rażąca próba udaremnienia handlu, ale również był to bezprecedensowy wysiłek, zmierzający do ocenzurowania intelektualnej dyskusji. Jeżeli instytucja publiczna lub agencja rządowa, dokonuje próby aresztowania naukowego środowiska, opinia publiczna nigdy nie usłyszy rozwiązania sprawy. List do FCC, napisany przez dr Allison Palmer, Prezesa Instytutu Studiów Kambryjskich, mówi:

"Ostatecznie NBC powinno być zobowiązane do wprowadzenia w najlepszym czasie oglądalności przeprosin skierowanych do widowni przez dostatecznie długi okres czasu tak, aby publiczność wyraźnie odebrała wiadomość, że została oszukana. Ponadto, NBC powinna zostać ukarana wysoką grzywną, aby główny fundusz publicznej nauki edukacji mógł zostać wsparty".

Myślę zatem, że mamy dobry trop kto tworzy "Policję Umysłów". I naprawdę nie sądzę, iż "spisek" jest zbyt mocnym słowem - ponieważ w każdym przypadku próby stłumienia demaskacji, dziesięć innych toczy się pomyślnie. Nie mamy pojęcia jak wiele tajemniczych wytworów człowieka czy danych zostały oznaczone jako "błąd" i schowane głęboko w magazynach i nigdy nie ujrzy dziennego światła.

Odrzucenie danych: Niewygodna wiedza z Meksyku

Następny jest głośny przypadek dr Virginii Steen-McIntyre, geolog pracującej dla Amerykańskiego Biura Pomiarów Geologicznych (USGS), która została wysłana na stanowisko archeologiczne w Meksyku, celem określenia wieku wydobytych przedmiotów w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ta parodystyczna groteska ilustruje, jak daleko tradycyjni naukowcy gotowi są posunąć się, by bronić swoich ortodoksyjnych doktryn. McIntyre użyła najnowszych przyrządów i poparła swe wyniki, używając czterech różnych metod, wyniki jej pracy nie zostały jednak opublikowane. Główny archeolog spodziewał się okresu około 25 tysięcy lat lub mniejszego, ale ustalenia pani geolog były datowane na co najmniej 250 tysięcy lat.

Wiek ponad dwudziestu pięciu tysięcy lat, stał w sprzeczności wobec teorii przejścia Cieśniny Beringa i stanowił powód, dla którego główny archeolog odrzucił wyniki Steen-McIntyre i poprosił o nową serię testów datowania przedmiotów. Ten rodzaj reakcji nie występuje wtedy, gdy datowanie jest zgodne z oczekiwanym chronologicznym modelem, wspierającym akceptowane teorie. Steen-McIntyre dano szansę wycofać swoje wnioski, ale odmówiła. Z wielkim trudem następnie udało się jej opublikować swoje wyniki, ale straciła posadę wykładowcy na amerykańskim uniwersytecie.

Rządowe zwalczanie i etnocentryzm:
Unikanie dowodów anomalii w Nowej Zelandii, Chinach i Meksyku

W Nowej Zelandii rząd wkroczył, uchwalając prawo zabraniające publicznego wejścia na kontrowersyjne archeologiczne strefy. Historia ta pojawiła się w książce "Starożytni Celtowie Nowej Zelandii", napisanej przez Marka Doutré. Aczkolwiek jak się przekonamy (jak obiecałem na początku artykułu) jest to skomplikowany spisek. Naukowcy starają się chronić swoje "święte" teorie, wspierając przy tym swoje kariery, nie będąc przy tym jedynymi, którzy pragną zataić przedmioty i wiedzę. I w tym miejscu sytuacja staje się nieczysta.

Las Waipoua stał się kontrowersyjnym miejscem w Nowej Zelandii z powodu archeologicznych wykopalisk, które pokazały ewidentne dowody na istnienie nie-polinezyjskiej kultury, która poprzedziła Maorysów - fakt, który nie wywołał radości wśród lokalnego plemienia. Dowiedziało się ono o oficjalnych wynikach przed podaniem ich do wiadomości publicznej i poskarżyło się na nie rządowi. Według Doutré, wynikiem był "oficjalny dokument, pokazujący wyraźnie zamiar rządu Nowej Zelandii, do wstrzymania archeologicznych informacji przed publiczną analizą na 75 lat".

Społeczeństwo dowiedziało się o tym, ale rząd zaprzeczył informacji. Jednak oficjalne dokumenty pokazują, że embargo zostało umieszczone na stronie. Doutré jest studentem historii Nowej Zelandii i archeologii. Jest zaniepokojony, ponieważ mówi, że przedmioty, dowodzące istnienia wcześniejszej kultury poprzedzającej Maorysów, znikły z muzeów. Pyta, co się stało z kilkoma specyficznymi artefaktami:

"Gdzie są starożytne próbki włosów rasy indoeuropejskiej (czerwone faliste brązowe włosy), znalezione w kamienistym schronieniu pobliżu Watakere, które były na wystawie w Auckland War Memorial Museum przez wiele lat? Gdzie jest olbrzymi szkielet znaleziony w pobliżu Mitimati?"

Niestety to nie jest jedyny incydent tego typu. Etnocentryzm stał się czynnikiem w spisku ukrywania prawdziwej historii ludzkości. Autor Graham Hancock został zaatakowany przez różne grupy etniczne za donoszenie o podobnych tajemniczych znaleziskach.

Problemem badaczy zainteresowanych odkryciem prawdziwej historii człowieka jest to, że cele nacjonalistów czy grup etnicznych twierdzących, że to oni pierwsi zasiedlili dane miejsca, często współgrają z interesami ewolucjonistów kulturowych. Archeolodzy szybko zatajają tego rodzaju nieprawidłowości. Jednym z powodów egiptologów, tak zazdrośnie broniących daty budowy Wielkiej Piramidy, jest kwestia egipskiej dumy narodowej.
http://swietageometria.info/s/di-WDZ2.jpg
Zakazana archeologia



Mumie z Taklamakan

Przypadek mumii z pustyni Takla Makan (inna pisownia: Taklamakan) w Zachodnich Chinach jest kolejnym przykładem tego zjawiska. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych niezliczone świadectwa kultury rasy kaukaskiej zostały odkryte w Chinach. Suche środowisko przechowało zachowane szczątki blondynów o niebieskich oczach, żyjących w Chinach w okresie przed-dynastycznym. Nosili kolorowe szaty, buty, pończochy i kapelusze. Chińczycy nie byli zadowoleni z tego odkrycia i bagatelizowali zagadkowe znaleziska, mimo iż odkryto, że Azjaci także byli pochowani obok kaukaskich mumii.

Redaktor National Geographic, Thomas B. Allen, myślał w 1996 roku nad napisaniem artykułu o swym odkryciu odcisku palca na skorupie garnka. Gdy zapytał, czy będzie mógł wziąć fragment do zbadania przez sądową antropolog, chiński naukowiec zapytał "czy jest w stanie ustalić, czy garncarz był człowiekiem rasy białej". Allen odpowiedział, że nie jest pewny, oficjalnie zabrał cząstkę i spokojnie wyszedł. Wydaje się, że wiele rzeczy staje na drodze naukowych odkryć i ujawniania informacji.

Istnienie kultury Olmeków w starożytnym Meksyku od zawsze było problemem. Skąd pochodzą negroidalne rysy osób umieszczone na kolosalnych głowach? Dlaczego osoby rasy kaukaskiej są wyryte na steli przedstawiającej początki meksykańskiej cywilizacji? Co gorsza, dlaczego na wytworach Olmeków nie możemy znaleźć wizerunków rdzennych Meksykanów? Rozwiązał ostatnio ten problem meksykański archeolog, wydając fantastyczne twierdzenie: że głowy Olmeków - pokolenia ludzi wszystkich grup etnicznych potwierdziły podobieństwo do Afrykanów - to naprawdę członkowie lokalnego plemienia.

Żołnierze Kosmosu Darwinizmu

Społeczeństwo wydaje sobie nie zdawać sprawy z faktu, iż środowisko naukowe ma podwójne standardy, jeśli chodzi o swobodny przepływ informacji. W istocie, to idzie tak... Naukowcy są doskonale wyedukowani, znakomicie przeszkoleni i intelektualnie zdolni do przetwarzania wszelkich typów informacji i mogą prawidłowo oceniać różnice między faktem a fikcją, rzeczywistością a fantazją. Nieuświadomione społeczeństwo jest zwyczajnie niezdolne do funkcjonowania na tak wysokiej płaszczyźnie intelektualnej.

Szlachetny ideał naukowca jako wysoko wykwalifikowanego, bezstronnego, apolitycznego obserwatora i zbieracza ustalonych faktów w sensowną całość wiedzy wydaje się być postrzępiony wymaganiami rzeczywistego świata. Nauka przyniosła wiele korzyści dla społeczeństwa, ale powinniśmy wiedzieć, że ma ona również swoje ciemne, negatywne strony. Czy to nie ci cisi ludzie w czystych fartuchach laboratoryjnych nie dali nam bomb jądrowych i broni biologicznej? Wiek niewinności zakończył się podczas II Wojny Światowej.

To, że społeczność naukowa przejawia postawę intelektualnej wyższości, jest ledwie ukrywane pod płaszczykiem starannie wyreżyserowanych pozorów. Nauka i Postęp idą zawsze ręka w rękę. Nauka, jako instytucja w demokratycznym społeczeństwie, musi funkcjonować w ten sam sposób jak społeczeństwo: być otwarta na dyskusję, argumenty i kontrargumenty. Nie ma miejsca na niekwestionowany autorytaryzm. Czy współczesna nauka spełnia te normy?

Jesienią 2001 roku, stacja PBS wyemitowała siedmioczęściową serię, zatytułowaną "Ewolucja". Wykonane minimalnymi kosztami, wydawały się być nieszkodliwe. Aczkolwiek, podczas gdy program został przedstawiony jako czyste, obiektywne dziennikarstwo śledcze nauki, zupełnie nie spełnia nawet minimalnych standardów bezstronnej sprawozdawczości. Seria została mocno przechylona w kierunku stanowiska, że teoria ewolucji jest "faktem naukowym", która jest akceptowana przez "praktycznie wszystkich renomowanych naukowców na świecie ", a nie, że jest teorią, mającą słabości i silną krytykę naukowców.

Seria nawet nie starała się przeprowadzić wywiadów z naukowcami, którzy krytykują darwinizm: nie "kreacjonistów", ale naukowców dobrej wiary. Aby rozwiązać ten niedobór, grupa stu naukowców czuła się zmuszona do ogłoszenia zdania odrębnego w komunikacie prasowym zatytułowanym "naukowy protest przeciw darwinizmowi", które wyemitowano w pierwszym dniu nadawania programu. Nominowany do nagrody Nobla, Henry "Fritz" Schaefer był jednym z nich. Zachęcał do otwartej debaty publicznej na temat teorii Darwina:

"Niektórzy obrońcy darwinizmu przyjęli takie standardy dowodów na ewolucję, że inni naukowcy nie przyjęliby ich w innych okolicznościach. Widzieliśmy te same "nienaukowe" standardy w zastosowaniu do archeologii i antropologii, gdzie "Naukowcy" po prostu odmawiali udowodnienia swoich teorii, wskazując jednocześnie samych siebie jako ostatecznych arbitrów "faktów". Naiwnością byłoby myśleć, że naukowcy, którzy brali udział w produkcji serii nie byli świadomi, ·że nie będzie prezentacji opinii przez krytyków teorii Darwina."

Richard Milton jest dziennikarzem piszącym o nauce. Był gorącym zwolennikiem prawdziwej doktryny darwinizmu aż do czasu, gdy jego instynkt dochodzeniowy wierzgnął pewnego dnia. Po 20 latach studiów i pisania na temat ewolucji, ·nagle uświadomił sobie, że istnieje wiele niepokojących luk w teorii. Zdecydował się spróbować rozwiać swoje wątpliwości i udowodnić samemu sobie teorię ewolucji za pomocą standardowych metod dziennikarstwa śledczego.

Milton stał się regularnym gościem słynnego londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej. Pieczołowitym testom poddał wszystkie główne założenia i klasyczne dowody darwinizmu. Wyniki go zszokowały. Ustalił, że teoria nie spełnia nawet rygorów rutynowego dziennikarskiego śledztwa. Weteran pisarstwa naukowego podjął śmiałe kroki i opublikował książkę pod tytułem "Fakty Życia: Roztrzaskane mity darwinizmu". Było oczywiste, że przestał wierzyć w mit darwinizmu, ale przy okazji swojej książki obalił wiele innych naukowych mitów. Milton powiedział:

"Na własnej skórze doświadczyłem działania "polowania na czarownice" przez zapalonych darwinistów. Było to bardzo rozczarowujące, gdy wybitny oksfordzki zoolog, Richard Dawkins, określił mnie jako "głupka", "szaleńca", "potrzebującego pomocy psychiatrycznej" w odpowiedzi na czysto naukowe sprawozdanie".

(Czy nie przypomina to sytuacji sprzed dwudziestu lat, gdy naukowcy - dysydenci z ZSRR nie zaczęli przedstawiać swoich historii?)

Dawkins rozpoczął kampanię pisania listów do redakcji, z której wynikało, iż Milton był "ukrytym" kreacjonistą, wobec czego jego prace powinny zostać odrzucone. Każdy, kto choć trochę interesuje się polityką, rozpozna w tym od razu makiaweliczną taktykę "zniesławienia przeciwnika". Dawkins jest w końcu cenionym naukowcem, którego reputacja i pozycja w środowisku naukowym jest bardzo wysoka.

Cytując Miltona, pewien pomysł wpadł mu do głowy, kiedy dodatek do londyńskiego czasopisma "Times Higher Education" zlecił mu napisanie artykułu krytykującego darwinizm. Wydrukowano jego następującą zapowiedź: "za tydzień - darwinizm: atak Richarda Miltona". Dawkins złapał wiatr w żagle i nie marnował czasu, by zniszczyć herezję w zarodku. Skontaktował się z panią redaktor, Auriol Stevens, oskarżając Miltona o bycie "kreacjonistą" i udało mu się nakłonić Stevens do zdjęcia artykułu. Milton dowiedział się o tym wbijającym mu nóż w plecy niejawnym liście, i napisał odwołanie do Stevens. Ostatecznie, Stevens poddała się naciskom Dawkinsa i odwołała artykuł.

Wyobraź sobie, co by się działo, gdyby politycy lub urzędnicy używali takich technik nacisku, żeby nie dopuścić wiadomości w środkach masowego przekazu. Skończyłoby się to na pewno ogromnym skandalem. Nie dzieje się tak w przypadku naukowców, uważanych za "święte krowy", którym nie stawia się takich zarzutów. Istnieje wiele niepokojących faktów dotyczących podobnych spraw.

Teoria ewolucji Darwina jest jedynie teorią, rutynowo nauczaną w publicznym systemie oświaty, która nigdy nie została poddana rygorystycznej analizie, nigdy nie dopuszczono jakiejkolwiek uwagi krytycznej do programu nauczania. Jest to interesujący fakt, gdyż z niedawno przeprowadzonego sondażu opinii publicznej wynika, że amerykańskie społeczeństwo chce by teoria ewolucji była nauczana w szkole, jednocześnie "71% respondentów twierdzi, iż nauczyciel biologii powinien nauczać zarówno darwinizmu, jak i przedstawiać naukowe dowody przeciwko niej". Niemniej jednak, nie ma planów by wprowadzić taką równowagę.

Ironią jest to, że Richard Dawkins został powołany na stanowisko profesora porozumienia społecznego na Uniwersytecie Oksfordzkim. Jest klasycznym przykładem "Policjanta Umysłów", szturmowcem patrolującym pierwsze, newralgiczne linie. Społeczeństwo zachodnich naukowców szczyci się tym, że jest jak otwarte forum bez uprzedzeń i cenzury. Jednakże, żaden telewizyjny program, analizujący wady i słabości teorii ewolucji, nigdy nie został wyemitowany w rodzimym kraju Darwina ani w Ameryce. Zaś artykuł naukowca, który się jej sprzeciwia, nie może zostać opublikowany.

Książka "Tajemnicze pochodzenie człowieka" nie przypuściła frontalnego ataku na darwinizm, przedstawiła jedynie dowody wskazujące na nieprawidłowości w zasadach teorii ewolucji. Wracając do naszego uczciwego bastionu intelektualistów, Forest Mims był rzetelnym i wykwalifikowanym dziennikarzem naukowym. Nigdy nie brał udziału w niczym kontrowersyjnym, więc został zaproszony do pisania w najbardziej poczytnym felietonie prestiżowego amerykańskiego czasopisma "Amatorski Naukowiec" ("Amateur Scientist"), na co chętnie przystał. Według słów Mimsa, redaktor magazynu Jonathan Piel, dowiedział się, że ten napisał jeszcze artykuły dla wielu chrześcijańskich czasopism. Redaktor wezwał Mimsa do swojego biura i rozpoczął konfrontację. "Czy wierzysz w teorię ewolucji?" - zapytał Piel. "Nie" - odpowiedział Mims - "Tak samo jak Stephen Jay Gould". Jego odpowiedź nie wpłynęła na decyzję Piela, by usunąć Mimsa z pisania do kolumny po zaledwie trzech artykułach.

Wydziela się z tego nieprzyjemny odór polowania na czarownice. Dziennikarz nigdy publicznie nie przedstawiał swoich prywatnych poglądów i przekonań, więc wydaje się, że "szturmowcy" złożyli zamówienia na to, by "niezatwierdzone" myśli nie były ujawniane publicznie.

Tabu czy nie?

Wszyscy monitujący "poprawne myślenie" to nie tylko elita społeczeństwa naukowego, tak jak rozpatrywaliśmy to w kilku przypadkach - są nimi także producenci telewizyjni i redaktorzy czasopism. Jest oczywiste, że oni wszyscy działają poprzez pojedynczy imperatyw wspierania "publicznej edukacji nauki", jak to trafnie sformułowała pani prezes Instytutu Kambryjskiego. Nie ma jednak wyznaczonego drugiego punktu porządku obrad, a to w celu ochrony społeczeństwa przed "nienaukowymi" myślami i ideami, które mogą zainfekować umysły mas. My przedstawiamy niektóre z tych tematów tabu na początku artykułu, należy również dodać, że jest także "niezdrowe" i "nie do przyjęcia" angażować się w jakiekolwiek z następujących zajęć badawczych: w zjawiska paranormalne, UFO, zimną fuzję, darmową energię i całą resztę "pseudonauki". Czy to z niczym ci się nie kojarzy? Czy słyszysz delikatne echa religijnego fanatyzmu?

Kto kiedykolwiek dał nauce misję z zakresu budowania i kierowania dążeniami dociekliwych obywateli wolnego świata? Jest to niemożliwe dla każdego artykułu naukowego, mającego antydarwinowskie implikacje, opublikowanego w czasopiśmie naukowym powiązanym z głównym nurtem nauki. Jest również niemożliwością pisanie tematów "tabu" nawet w recenzjach, a o zobaczeniu swojego nazwiska pod artykułem w takim czasopiśmie jak "Nature" możesz zapomnieć, nawet jeśli jesteś kolejnym Albertem Einsteinem - o ile nie jesteś dyplomowanym naukowcem.

Powtórzmy raz jeszcze, jak zaczyna się spisek, poczynając od dwóch zapór: dyplomu naukowego oraz równego traktowania. Współczesna nauka posiada obecnie labirynt takich zapór, w celu wspierania niektórych ortodoksyjnych teorii, jednocześnie wyrzucając wiedzę uznawaną za nie do przyjęcia. Dowody ani zasługi nie są głównymi zasadami, konformizm i stanowiska w społeczności naukowej zastąpiły obiektywizm, dostęp i otwartość.

Naukowcy nie mają skrupułów przed najbardziej niegodnymi atakami na tych, których postrzegają jako swojego przeciwnika. Louis Leakey, znakomity paleontolog, dał przykład tych toksyn pisząc o "Zakazanej Archeologii": "Twoja książka to czyste kłamstwo i nie zasługuje na poważne traktowanie przez nikogo poza głupcami". Po raz kolejny widzimy tutaj osobisty atak, zaś zasadność dowodów przedstawionych w książce nie została ani zbadana, ani poddana dyskusji. Jest to bezceremonialne, autorytarne stwierdzenie.

Will Hart
Tłumaczenie i opracowanie: Piotr vel Yajirobei

Literatura:

Cremo, Michael A. and Richard L. Thompson, Forbidden Archeology, Govardhan Hill, USA, 1993.
Cremo, Michael A., "The Controversy over 'The Mysterious Origins of Man'", NEXUS 5/04 (wydanie amerykańskie), 1998;
Forbidden Archeology's Impact, Bhaktivedanta Book Publishing, USA, 1998, website http://www.mcremo.com
Doore, Kathy, "The Nazca Spaceport & the Ica Stones of Peru", http://www.labyrinthina.com/ica.htm
Na stronie znajduje się kopia książki dra Javiera Cabrery, The Message of the Engraved Stones.
Doutré, Mark, Ancient Celtic New Zealand, Dé Danann, New Zealand, 1999, website http://www.celticnz.co.nz
Milton, Richard, The Facts of Life: Shattering the Myths of Darwinism, Corgi, UK, 1993, http://www.alternativescience.com Steen-McIntyre, Virginia, "Suppressed Evidence for Ancient Man in Mexico", NEXUS 5/05, 1998
Sunfellow, David, "The Great Pyramid & The Sphinx", November 25, 1994, at http://www.nhne.com/specialrepots/spyramid.html
Tampa Bay Tribune, October 12, 2001 (Darwinism/evolution quote), http://www.tampatrib.com

O Autorze:

Will Hart jest niezależnym dziennikarzem, autorem książek, fotografem przyrody i twórcą filmów dokumentalnych. Mieszka i przeprowadza większość swoich badań w okolicy Lake Tahoa w USA, pisze także felietony zatytułowane "Przyrodnik Tahoe" w regionalnym czasopiśmie. Wyprodukował i wyreżyserował filmy o wilkach i dzikich koniach.
http://www.paranormalium.pl/archeologic ... tykul.html
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 16, 2014, 20:37:16 wysłana przez Leszek »

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 228
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #16 dnia: Luty 13, 2011, 19:21:28 »
Użytkownik noxili z innego forum:

"
Znaczna część cywilizacji starozytnych ma wspólne korzenie . Znów musze polecić te ksiazke Rudgleya. tam sa dość dokładnie omówione wskazówki i poszlaki istnienia jednej cywilizacji (rodziny cywilizacji) w czasach neolitycznych.Jest też jeszcze jedna droga rozpowszechnienia tego zwyczaju : misje pseudomisjonarskie. Juz raz to pisałem ale powtórzę"
"Za najlepszego oficjalnego badacza budowli megalitycznych w Polsce uchodzi profesor ZYGMUNT KRZAK. Pan Krzak jest nestorem polskiej archeologii ,jedną z najbardziej szanowanych postaci w środowisku .Jego dwie prace:
1994, Megality Europy, Warszawa.
2001, Megality świata, Wrocław. uchodza za najlepsze , fundamentalne opracowanie tematu megalitów. Fundamentalne nie tylko w sensie rozmiaru (550 stron ,masa 1,1 kg ) ale w sensie dokładności opisu i wszechstronności.

W każdym razie pan profesor Z Krzak w Archeologii Polskiej tom XXXVIII opublikował artykuł pod tytułem
"Kim była elita megalityczna" Ulubiony mój cytat z tej pracy

"...Protocywilizacja megalityczna stanowiła twór nieokreślonych pod wzgledem językowym społeczności neolitycznych , organizowanych przez elitę teokratyczna reprezentowana przez uzdolnione jednostki,które mozna określić mianem kapłanów , szamanów ,magów,mędrców ,inżynierów -astronomów być może zorganizowanych w tajne stowarzyszenia.Ich przedstawiciele organizowali ludność do wznoszenia wielkich budowli kamiennych i ziemnych o charakterze religijno-astronomicznym. ..."

W artykule dowodzi ze istnieją ślady jednolitej akcji misjonarsko - cywilizacyjnej w wszystkich miejscach wystapienia budowli megalitycznych podjetej przez jednolity etnicznie szczep/naród itp."

Jako ciekawostkę podam że zdarzają sie nazwy astronomiczne s wspólne dla ludów, których drogi rozwoju rozeszły sie nawet 20 tys lat temu . Klasycznym przykładem sa np Plejady . W 90% ludów nazwa ta to 7 sióstr.
7 bo to 7 gwiazd, ale czemu sióstr a nie braci , wilków, krasnoludków, prosiaczków , kaczuszek itp??? Nie ma żadnego wytłumaczenia poza wspólnotą kulturową istniejąca jeszcze przed kolonizacją Australii. Plejady (7 sióstr- córek Atlasa), Subaru w japoni, Makara (mkara) u Aborygenów mimo różnego brzmienia ma to samo znaczenie - 7 sióstr. Całkiem sporo mozna tez odlaleść sporo wspólnych mianowników w znakomitej książce Frazera "Złota Gałąź". Pozycja książkowa stara ale bardzo interesujaca.
"
http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=25750&pid=420844&st=15&#entry420844

I dwie ciekawe pozycje:

"Kłamstwo Ewolucji" - Hans-Joachim Zillmer:
http://hotfile.com/dl/104315122/9e860fa/Kamstwo_Ewolucji_-_Hans-Joachim_Zillmer.pdf.html

"Pomyłka Darwina" - Hans-Joachim Zillmer:
http://hotfile.com/dl/104312287/8795df4/Pomyka_Darwina_-_Hans-Joachim_Zillmer.pdf.html

pozdrawiam

Offline Adaś

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • adamjastrzebski.pl
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 13, 2011, 23:13:07 »
Zainteresowała mnie ta książka; "megality świata" ZYGMUNT KRZAK. Może ktoś wie gdzie ją można zamówić?
Misy dźwiękowe, gongi, Joga, Masaż, Reiki, NLP, Silva .. Ciągle się rozwijam.

MEM HEI SHIN

  • Gość
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 13, 2011, 23:42:20 »
Zainteresowała mnie ta książka; "megality świata" ZYGMUNT KRZAK. Może ktoś wie gdzie ją można zamówić?

Nie ma w księgarni Merlin.pl ?
Trzeba zapytać ?

Offline Adaś

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • adamjastrzebski.pl
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 14, 2011, 10:31:37 »
Nie ma, a w tych co przejrzałem jest dostępna jedynie; "Tezeusz w labiryncie".
Misy dźwiękowe, gongi, Joga, Masaż, Reiki, NLP, Silva .. Ciągle się rozwijam.

MEM HEI SHIN

  • Gość
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 15, 2011, 00:01:29 »
Nie ma, a w tych co przejrzałem jest dostępna jedynie; "Tezeusz w labiryncie".

Przejrzałem !
Trzeba zapytać, bo to co widać w ofertach są to głównie pozycje, które
w jakiś sposób zalegają i księgarnie rekomendują, obniżają ceny itd..., aby po prostu sprzedać...
Pozycją, która Ciebie interesuje widocznie sprzedaje się bardzo dobrze, więc księgarnia nie wystawia reklamowanych ofert sprzedaży.
Ale to nie znaczy, że nie posiada w swoich magazynach ani nawet jednej sztuki.
Chyba, że pytałeś i powiedzieli, że nie mają, w takim razie pytanie kiedy będą mieć, bo jak coś się dobrze sprzedaje, to zazwyczaj  długo nie czeka ?

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia Wimany – latające pojazdy starożytnych
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 20, 2011, 16:13:36 »
Poszerzenie wątku tutaj: http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,228.0.html

Wimany – latające pojazdy starożytnych



Sanskryckie teksty opisują wiele typów latających pojazdów zwanych wimanami, używanych przez starożytnych zarówno jako machiny wojenne, jak i transportowe. Wielu autorów widziało w tych relacjach dowód na to, iż starożytni mieszkańcy Indii zaczerpnęli skądś wizję kompleksowych machin latających o niezwykłych właściwościach. Wimany, przedstawiane w sposób zdumiewająco podobny do dzisiejszych obiektów UFO, potrafiły bowiem nie tylko zawisać w locie, ale również stawać się niewidzialnymi czy niszczyć wrogów przy pomocy potężnej broni.

W historii ludzkości przewija się wiele mitów i legend związanych z latającymi maszynami i pojazdami – słynne latające dywany starożytnej Arabii, biblijny „boży rydwan” Ezechiela czy enigmatyczne indyjskie wimany, to tylko niektóre z przykładów.

Istnieje także wiele chińskich legend i opowieści mówiących o sztuce lotu, jak na przykład ta mówiąc o powietrznym rydwanie należącym do księcia Wan Hoof żyjącego w XV wieku. Podobno skonstruował on specjalny fotel wyposażony w 47 rakiet oraz dwa latawce. Kiedy na nim zasiadł, jego słudzy podpalili rakiety. Nastąpiła ogromna eksplozja, a kiedy opadły kłęby dymu po księciu i jego konstrukcji nie było już śladu.

Większość osób zainteresowanych paleoastronautyką, zna relacje o pojazdach powietrznych zwanych wimanami przede wszystkim z tak popularnych starożytnych tekstów, jak Ramajana i Mahabharata. Jednak oprócz nich wzmianki o starożytnych hinduskich „samolotach” pojawiają się także w innych mniej znanych księgach, takich jak Samarangana Sutradhara, Yuktikalpataru (XII wiek), Mayamatam (przypisywana architektowi Maji, o którym opowiada Mahabharata), Rygweda, Ajurweda i Ataharwaweda.

Według indyjskiego historyka Ramachandry Dikshitara, specjalisty od starożytnego oręża, wzmianki o pojazdach latających i odbywanych w nich podróżach pojawiają się także w innych klasycznych tekstach, takich jak m.in. Rygweda Samhita, Harivamsa, Markandejapurana, Wisznupurana, Wikramaurvasija, Uttararamacarita, Harsacarita, tamilski tekst pt. Jivakocintamani oraz Samaranganasutradhara.



W Samarangana Sutradhara znajdują się informacje, że do budowania tych pojazdów używano żelaza, miedzi, rtęci i ołowiu. Mogły pokonywać ogromne odległości i były napędzane silnikami. W tekście poświęcono 230 wersów budowie tych maszyn oraz sposobom ich użycia zarówno podczas wojny jak i pokoju.

„Ich konstrukcja musi być silna i wytrzymała, niczym wielkiego ptaka. W środku znajdować ma się miedziany pojemnik ogrzewany od spodu palącym się żelaznym kotłem. Dzięki sile ukrytej w miedzi pojawia się potężny wir powietrza a człowiek będący w środku może pokonywać ogromne odległości w cudowny sposób.”

„Podobnie można stworzyć wimanę tak wielką jak świątynia. W środku należy umieścić cztery miedziane pojemniki, które rozgrzane przez żelazne kotły wytwarzają siłę grzmotu. Tak stają się perłą na niebie.”

Ramayana opisuje wimanę jako dwupokładowy, cylindryczny pojazd z iluminatorami i kopułą. Mogła ona poruszać się z „prędkością wiatru” wydając „melodyczny dźwięk”. Starożytnych tekstów opisujących te pojazdy jest tak dużo, iż należałoby napisać pokaźną książkę, aby wszystkie je scharakteryzować. Starożytni Hindusi stworzyli nawet całe instrukcje pilotażu poszczególnych typów wiman, spośród których wyróżniano cztery podstawowe: Shakuna Vimana, Sundara Vimana, Rukma Vimana i Tripura Vimana.

Vaimanika Śastra to prawdopodobnie najważniejszy tekst o wimanach jaki zachował się do dziś. Odnaleziony został w 1918 roku w bibliotece tekstów sanskryckich w mieście Baroda znajdującym się na północ od Bombaju. Nie wiadomo nic o istnieniu wcześniejszych jego kopii. Tekst odnosi się do 97 innych prac poświęconych wimanom, spośród których 20 opisuje mechanizmy tych maszyn. Prof. Dilip Kumar Kanjill mówi: „Jako że transkrypcje tej pracy pochodzą z początku XX wieku ich autentyczność jest wątpliwa. Jednak szczegółowa analiza wykazała, że tekst zawiera pewne cechy starożytnych dzieł. Znajdują się tam fragmenty zawierające styl charakterystyczny dla wielu znanych starożytnych autorów na przykład do Bharadwaji znanego z traktatów politycznych. W tamtym okresie autorzy piszący o polityce wiele dzieł poświęcali również naukom technicznym”.

W Vaimanika Śastra można przeczytać, iż „w księdze tej opisanych jest 8 rozdziałów o sztuce tworzenia różnych typów pojazdów pozwalających na komfortowe podróżowanie po niebie, co przyczynia się do dobrobytu ludzkości. Poruszają się one własną siłą, jak ptaki, po niebie, ziemi lub wodzie i zwane są Wimanami.” „To co potrafi poruszać się po niebie, z miejsca na miejsce, z planety na planetę nazywane jest Wimaną”. Starożytny manuskrypt zawierać ma „tajniki konstrukcji latających pojazdów, które nie mogą być złamane, spalone, są niezniszczalne”.



A także:

„Tajemnice zatrzymania pojazdu w bezruchu.”

„Tajemnice uczynienia pojazdu niewidocznym.”

„Tajemnice jak opanować możliwość usłyszenia rozmów w pojazdach wroga.”

„Tajemnice jak otrzymać obraz wnętrza wrogiego pojazdu.”

„Tajemnice przewidywania kierunku lotu wrogiego pojazdu.”

„Tajemnice uczynienia osoby w innym pojeździe nieprzytomną.”

„Tajemnice niszczenia pojazdów wroga.”

Wyniszczające wojny opisane w Ramajanie a zwłaszcza Mahabharatcie uznawane są za kulminację ostatniego okresu zwanego Kali Yuga. Proces datowania jest trudny, nie ma dokładnego sposobu datowania Yug ponieważ istnieją cykle w cyklach i Yugi w Yugach. Według teorii dr Kunwarlal Jain Vyas’a więszky cykl yuga trwa 6000 lat, a mniejszy tylko 360 lat. Jego prace wskazują, że epoka Ramy – kiedy kwitnąć miała mityczna zaawansowana cywilizacja, porównywalna z europejskim mitem o Atlantydzie, należy do dwudziestego czwartego małego cyklu yuga i że istnieje przerwa 71 cykli pomiędzy okresami Manu i Mahabharaty.

Opowieści o wimanach nie zniknęły, choć dziś przybrały inną formę. Już pod koniec XIX w. pojawiły się relacje świadków, którzy obserwowali na niebie dziwne „statki powietrzne” – przez niektórych uznawane za preludium do późniejszej epoki spotkań z UFO.




Pod koniec XIX wieku dokonano wielu obserwacji ówczesnych odpowiedników wiman. W 1873 roku w Bonham w Teksasie, pracownicy na polu bawełny zobaczyli nagle na niebie lśniący, srebrny obiekt, który zaczął gwałtownie zniżać się w ich kierunku. Przerażeni rzucili się do ucieczki, a „wielki srebrzysty wąż”, jak niektórzy go opisali, zrobił nawrót i zanurkował na nich ponownie. Kilka godzin później tego samego dnia w Fort Riley w Kansas, podobny pojazd latający spadał w dół z nieba na paradę kawalerii powodując ogromny tumult.

„Fala obserwacji statków powietrznych” z 1897 roku rozpoczęła się tak naprawdę w listopadzie 1896 roku w San Francisco kiedy to setki mieszkańców obserwowały duży, podłużny ciemny obiekt sunący po niebie w kierunku przeciwnym do wiatru. Kilka godzin później raporty zaczęły napływać z innych miast północnej Kalifornii: Santa Rosa, Chico, Sacramento i Red Bluff, wszystkie opisujące coś, co wydawało się być tym samym pojazdem w kształcie cygara. Prawdopodobnie statek powietrzny zmierzał do Mount Shasta w północnej Kalifornii.

Pojazd poruszał się po nocnym niebie bardzo powoli i majestatycznie, czasem zniżając się i oświetlając ziemię potężnymi reflektorami. Warto zauważyć, podobnie jak uczynił to Jacques Vallee w książce „Dimensions”, że statek powietrzny mógł robić dokładnie to co chciał, bo inaczej niż dzisiaj, nie było ryzyka pościgu za nim. Nie było eskadr myśliwców, dział przeciwlotniczych ani rakiet ziemia-powietrze mogących zestrzelić pojazd sunący po niebie.

Wszyscy, którzy natrafili na relacje o wimanach, zadają sobie czasem pytanie, czy zrodziły się one jedynie w wyobraźni starożytnych? Jeśli tak, dlaczego tworzyli oni tak szczegółowe opisy budowy i pilotowania wiman? Dla jednych, jest to świadectwo informacji, które dawno już uległy zapomnieniu. Dla innych dowód na to, że człowiek od zawsze marzył o lataniu.

Autor: David Hatcher Childress
Źródło oryginalne: Atlantis Rising
Tłumaczenie i źródło polskie: Infra
http://wolnemedia.net/ezoteryka/wimany-latajace-pojazdy-starozytnych/
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 16, 2014, 20:30:18 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Zakazana archeologia Ezechiel i boży rydwan
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 20, 2011, 16:24:20 »
Ezechiel i boży rydwan



To, co ujrzał pewnego dnia nad rzeką Kebar starotestamentowy prorok rozbudziło wyobraźnię tych, którzy wierzyli , że istoty z kosmosu w swych wspaniałych maszynach odwiedzały Ziemię od zawsze i tak jak w przypadku Ezechiela budziły one skojarzenia z manifestacją boskich sił. Jak jednak było naprawdę? Czy skomplikowana relacja Ezechiela jest bardziej związana z religijną symboliką okresu w którym żył aniżeli z latającymi spodkami? Co tak naprawdę miał na myśli autor relacjonując: „Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący oraz blask dokoła niego, a z jego środka promieniowało coś jakby połysk stopu złota ze srebrem. Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka..."
 

____________________
Tim Callahan

Jednym ze sztandarowych przykładów rzekomego kontaktu z istotami pozaziemskimi, który miał miejsce w starożytności i który autorzy zajmujący się tematyką obcych astronautów wspominają bardzo często opisany jest w pierwszej Księdze Ezechiela, w której prorok znajdujący się na wygnaniu niedaleko Babilonu ma następującą wizję (Ez 1: 4-28):  

„Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący (oraz blask dokoła niego), a z jego środka [promieniowało coś] jakby połysk stopu złota ze srebrem, (ze środka ognia). Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza (i skrzydła) owych czterech istot - skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie - nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie. Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła (oblicza ich) i skrzydła ich były rozwinięte ku górze; dwa przylegały wzajemnie do siebie, a dwa okrywały ich tułowie. Każda posuwała się prosto przed siebie; szły tam, dokąd duch je prowadził; idąc nie odwracały się.

W środku pomiędzy tymi istotami żyjącymi pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni, poruszające się między owymi istotami żyjącymi. Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice.

Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. Wygląd tych kół (i ich wykonanie) odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu wokoło. A gdy te istoty żyjące się posuwały, także koła posuwały się razem z nimi, gdy zaś istoty podnosiły się z ziemi, podnosiły się również koła. Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. Gdy się poruszały [te istoty], ruszały się i koła, a gdy przestawały, również i koła się zatrzymywały: gdy one podnosiły się z ziemi, koła podnosiły się również, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. Nad głowami tych istot żyjących było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze. Pod sklepieniem skrzydła ich były wzniesione, jedno obok drugiego; każde miało ich po dwa, którymi pokrywały swoje tułowie. Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone. Nad sklepieniem które było nad ich głowami, rozlegał się głos; gdy stały, skrzydła miały opuszczone.

Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka. Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, (który wyglądał jak ogień wokół niego). Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask. Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dookoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego."


Według nieżyjącego już Josepha Blumricha (inżyniera z agencji NASA) właśnie tak wyglądał obiekt widziany przez Ezechiela

To, co najbardziej zwraca na siebie uwagę entuzjastów teorii o spotkaniu starotestamentowego proroka z UFO to tajemnicze koła opisane w tekście. Zanim jednak przyjrzymy się tej kwestii dokładniej, rozważmy bardziej prawdopodobną wersję i przeanalizujmy wizję Ezechiela pod względem symboliki wykorzystywanej w religiach starożytnego Bliskiego Wschodu, które wyjaśnić mogą nam więcej aniżeli teoria o obserwacji statku kosmicznego.
Po pierwsze, Ezechiel ujrzał cały spektakl w postaci chmury nadciągającej z wiatrem od północy. Słowo oznaczające ten kierunek w języku hebrajskim (zaphon) oznacza również coś „ukrytego" lub „mrocznego" i łączone jest z północą widzianą jedynie jako nieznaną częścią świata. W perspektywie mieszkańców ówczesnego Bliskiego Wschodu północ była strefą dzikich ludów, takich jak Scytowie czy Kimerowie, którzy siali postrach wśród osiadłych grup ludności. Chmura jest zapowiedzią czegoś złowieszczego i tajemniczego. Słowo zaphon może oznaczać także Górę Zaphon w Libanie - dom kannanejskich bogów. Głową ich panteonu był El, którego często łączono z Yahwem i od którego pochodzi biblijny Elohim. W rzeczywistości niekiedy łączono te postacie w Yahwe Elohima. Często również łączono z Yahwem małżonkę Ela, Asherah. Według swych wyznawców Yahwe mógł sprawować rządy ze świętej góry Zafon. Zatem chmura, która zbliża się z miejsca określanego jako zaphon może mieć symboliczne święte i tajemnicze znaczenie.

Przyjrzymy się następnie „istotom żyjącym" wewnątrz obłoku. Choć mają one ludzką formę dysponują czterema twarzami, podwójnymi parami skrzydeł oraz posiadają kopyta. Owe chimery zwróciły uwagę tych, którzy w wizji Ezechiela upatrywali spotkania z UFO. Według niektórych miały być to twarze istot z wnętrza pojazdów przypatrujących się Ezechielowi. Według zwolenników tej teorii brak odpowiedniego słownictwa u Ezechiela oraz niezrozumienie całej sytuacji sprawiały, że nie zdawał sobie sprawy z tego, co tak naprawdę widzi. Jednakże mimo wszystko Ezechiel, jak na człowieka zaskoczonego przez obcych z kosmosu, opisuje całą sprawę bardzo dokładnie.  

Co więcej, wizja Ezechiela dokładnie wiąże się ze starożytnymi mitami tego okresu. W płaskorzeźbach pochodzących z Niniwy widzimy boga Ninurtę wyposażonego w dwie pary skrzydeł, podobnie jak istoty z wizji Ezechiela. W tym przypadku ich skrzydła stykają się, co przywodzi na myśl cherubiny opisane w 1 Księdze Królewskiej (1 Kr 6:27): „Gdy umieścił te cheruby w głębi wnętrza świątyni, to rozpościerały swe skrzydła tak, że skrzydło jednego dotykało jednej ściany, a skrzydło drugiego cheruba dotykało drugiej ściany. Skrzydła zaś ich skierowane do środka świątyni dotykały się wzajemnie."

Bóg Ninurta posiadający dwie pary skrzydeł (według płaskorzeźby znalezionej w jego świątyni)

Oprócz tego z tekstu dowiadujemy się, że Salomon nakazał pokryć posągi cherubinów złotem, podczas gdy istoty obserwowane przez Ezechiela „lśniły jak brąz czysto wygładzony". W czterech twarzach posiadanych przez istoty widziane przez proroka znajdziemy kolejne podobieństwo do cherubinów i świątyni wzniesionej przez Salomona. Z kolei lwy i byki wspominane są jako część elementów wchodzących w skład dekoracji jej wnętrza („A na tych prętach między ramami - lwy, woły i cheruby", 1 Krl 7:29). Cherubinów przedstawiano z kolei jako istoty o głowach mężczyzn i ciałach lwów lub byków (czasami z przednią częścią ciała lwa i tylnią byka) z których wyrastały orle skrzydła.

Symbolika zawarta w budowie cherubina mówi nam o jego nadzwyczajnej mocy - orzeł uważany był za najprzedniejszego ptaka, lew za łowcę, a byk za najwartościowsze zwierze domowe. Samo słowo określające cherubina pochodzi od akadyjskiego „karibu" oznaczającego coś pośredniego między bogiem a człowiekiem - boskiego posłańca. Istoty z wizji Ezechiela nie były zatem dziwacznymi kosmitami o czterech twarzach, którzy wyglądali z wnętrza swego statku kosmicznego. Był to opis aniołów.

Bywało, że trony fenickich władców posiadały poręcze w kształcie cherubinów, co oznaczało boskie wsparcie dla rządzącego, zaś na cherubinach zasiadał także biblijny Bóg. To właśnie o tym Ezechiel mówi w swej wizji, a dokładnie w końcowej części swego opisu „boskiego rydwanu" (Ez 1: 26-28): „Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka. Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, który wyglądał jak ogień wokół niego). Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask. Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dookoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego."

Według zwolenników teorii o kontaktach naszych przodków z kosmitami historia Ezechiela stanowi jedną z najbardziej oryginalnych i najwcześniejszych relacji o UFO

Widzimy opis Boga zasiadającego na firmamencie wspartym na cherubinie. Chodzi o firmament niebieski - kopułę nieba, do której przymocowane są gwiazdy i po której w zgodzie ze starożytnym bliskowschodnim porządkiem porusza się Słońce i Księżyc. Jeśli ktokolwiek wątpi, że wizja Ezechiela przedstawia coś innego niż opis Boga, powinien zwrócić uwagę na ostatnie wersety przytoczonego na końcu powyższego cytatu. Niedługo później głos zwraca się do Ezechiela (Ez 2:1): „Synu człowieczy, stań na nogi. Będę do ciebie mówił." W innych częściach księgi również Ezechiela nazywa się "synem człowieczym" (hebr. ben adam).

Jakie jest zatem znaczenie przytoczonych w opisie kół? Komentarz do Anchor Bible dotyczący Ezechiela wskazuje, że przed wynalezieniem szprych koła miały postać niewielkich dysków z dużymi osiami, które sprawiały wrażenie koła w kole. Podczas gdy koła rydwanów i większości pojazdów za czasów Ezechiela posiadały już szprychy, w świątyni używano starszych modeli. To, że obręcze kół były pełne oczu po raz kolejny przywodzi nam na myśl paranormalny charakter wizji Ezechiela, jednakże widziane przez niego koła są raczej metaforą aniżeli szczegółem mechanicznym. Można uznać je za kolejne odniesienie do symboliki świątyni oraz świętości nie związanej z latającymi spodkami.

Jednakże ci, którzy w wizji Ezechiela widzieli spotkanie z UFO, odnosząc się do „koła w kole" mieli na myśli skomplikowaną maszynerię. W Bibli Króla Jakuba odnosi się do tej kwestii jako do „koła w środku koła". W wydanej w 1970 roku książce „Rydwany Bogów" Erich von Daniken pisze, że według relacji Ezechiela, każde koło znajdowało się w środku kolejnego a to co widział prorok przez nas mogłoby zostać wzięte za „jeden ze specjalnych pojazdów, których Amerykanie używają na pustyniach czy mokradłach".

Von Daniken tłumaczy dalej, że obiekt opisany w księdze był najprawdopodobniej wersją helikoptera-amfibii. Czy jego koła wykonane były jednak z gumy, jak możemy się spodziewać po tego typu sprzęcie? Nie. Ezechiel wspomina, że miały „połysk tarsziszu" - czyli minerału (najprawdopodobniej oliwinu luk akwamarynu). Tarszisz oznaczał także nazwę miasta handlowego na wybrzeżu Morza Śródziemnego - symboliczne miejsce wyznaczające kraniec Ziemi. Zatem „połysk tarsziszu" oznacza może egzotyczny minerał przywieziony z daleka. Zdaje się dziwne, że właśnie z niego wykonane być mogły koła pojazdu.  

Gdy wyjaśnimy kwestię kół z wizji Ezechiela, co więcej wskaże nam na pozaziemski charakter jego wizji? Wiele zależy także od tłumaczenia. W hebrajskim jedno słowo posiada kilka znaczeń, a starożytni orientowali się, które (w zależności od kontekstu) jest odpowiednie, co dla nas nie jest już takie oczywiste. Musimy pamiętać również, że niektórych części relacji Ezechiela nie możemy rozpatrywać bez porównania z innymi.



Enigmatyczna wizja Ezechiela była tematem często interpretowanym przez artystów

Ci, którzy pragną w ezechielowych wizjach widzieć kosmitów, powinni przyjrzeć się dalszej części księgi, gdzie opisuje on kolejne spotkanie z cherubinami podobnymi do tych, jakie spotkał nad rzeką Kebar.

Przypatrzmy się na koniec temu, co Moshe Greenberg napisał w swym komentarzu na temat wizji Ezechiela: „Dosłownie każdy komponent wizji Ezechiela może wywodzić się z izraelickiej tradycji wspomożonej przez ikonografię ich sąsiadów."

Wizja Ezechiela wydaje się nam dziś egzotyczna i niezwykle dziwaczna, jednakże dla jego rodaków przebywających w niewoli babilońskiej była ona jasna. W rzeczywistości problemy pojawiają się wtedy, gdy próbujemy przedstawić ją w rodzimym języku dzisiejszemu czytelnikowi, który nie jest obeznany z ikonografią starożytnego Bliskiego Wschodu i co daje doskonałe pole do utożsamiania aniołów ze statkami kosmicznymi.


http://www.infra.org.pl/historia-/paleoastronautyka/827-co-widzia-ezechiel
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 16, 2014, 20:31:29 wysłana przez Leszek »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1763
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Zakazana archeologia - Tajemnicze pochodzenie człowieka
« Odpowiedź #23 dnia: Maj 01, 2013, 19:19:23 »
Do kolekcji:

Tajemnicze pochodzenie człowieka [Lektor PL] (1996)

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=MKFgLE2g2Cw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=MKFgLE2g2Cw</a>
Link alternatywny: http://www.youtube.com/watch?v=-rXO8YMhzHs
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 13, 2014, 21:39:15 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1763
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Zakazana archeologia - Klaus Dona
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 13, 2014, 21:36:22 »
Klaus Dona - Ukryta Historia Rasy Ludzkiej (Marzec 2010) PL
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Y4uhF08vIEo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Y4uhF08vIEo</a>

Klaus Dona poświęcił wiele lat na podróże, podczas których dokumentował znaleziska, których oficjalna nauka nie potrafiła czy też nie chciała wytłumaczyć. Piramidy, starożytne miasta zalane przez ocean, czaszki o nieludzkiej budowie, ogromne szkielety ludzkie, kryształowe czaszki, rzeźby i przedmioty, zawierające informacje, których nie powinny zawierać, mapy Antarktyki pod lodem i Atlantydy - fizyczne dowody na to, że ludzkość zaledwie uchyliła rąbka tajemnicy związanej z naszym dziedzictwem.
Strona Klausa Dona:
http://www.unsolved-mysteries.info


Poniższy materiał zawiera 30 początkowych minut z 3 godzinnego seminarium w Polsce. Niestety, tylko na tyle publicznego udostępnienia zezwala nam (tj. http://niezaleznatelewizja.pl )umowa z Klausem Doną.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=7_Cjc4tqLbw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=7_Cjc4tqLbw</a>

« Ostatnia zmiana: Kwiecień 13, 2014, 21:51:29 wysłana przez Leszek »

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 228
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #25 dnia: Kwiecień 16, 2014, 20:00:05 »
Temat jak najbardziej zakazany, bo co zrobić z faktem że w Bośni istnieje kompleks piramid większych niż te w Gizie i datowanych wstępnie na 5, a ostatnio na 32 tysiące lat...

Janusz Zagórski wybrał się tam ostatnio z kamerą, oto materiał:
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=OlzQqH0K3Z4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=OlzQqH0K3Z4</a>

pozdrawiam

Offline Lucyfer

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
    • Zobacz profil
    • Email
Tajna Baza Obcych w górach Bucegi
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 26, 2015, 10:39:31 »
Tajna Baza Obcych w górach Bucegi

http://swietageometria.info/s/di-YDFQ.jpg
Zakazana archeologia

http://themillenniumreport.com/2014/09/alien-base-for-giants-discovered-in-the-bucegi-mountains/

"Gigantyczna, trudna do wyobrażania sieć tuneli, zagadkowe hologramy, pieczary oraz grobowce, w których znajdować się mają szczątki olbrzymów. Położone w Rumunii góry mogą skrywać jedną z największych zagadek archeologicznych w dziejach".
http://niewiarygodne.pl/kat,1031991,title,Natrafili-na-siec-przedziwnych-tuneli-Najbardziej-tajemnicze-odkrycie-w-historii,wid,15550030,wiadomosc.html?smgajticaid=61602a

Audycje NTV

Część 1
(od 4:42min)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=YBxP4ZzJlXs" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=YBxP4ZzJlXs</a>

Część 2
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=AbzfLk4lwa8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=AbzfLk4lwa8</a>


« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 14:14:02 wysłana przez Lucyfer »

Offline Astre

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 40
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 27, 2015, 22:12:53 »

Ciekawa rzecz z tymi bazami, ale jest jedna rzecz, której nie da się przełknąć w cywilizowanym świecie, jeżeli tu jakikolwiek cywilizowany świat istnieje co mam spore wątpliwości.

Bo padło tam zdanie :  ''Amerykanie zabronili''

Nie rozumiem jak można przyjechać do obcego kraju, który udostępnia teren do badań i uzurpować sobie prawo, do tego, aby rozkazywać komuś co ma robić ?...!

Ale, mądrość mieści się w prostym zdaniu - na co sie godzisz, to masz.....



Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 228
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zakazana archeologia
« Odpowiedź #28 dnia: Grudzień 16, 2015, 16:27:49 »
Bo padło tam zdanie :  ''Amerykanie zabronili''

Nie rozumiem jak można przyjechać do obcego kraju, który udostępnia teren do badań i uzurpować sobie prawo, do tego, aby rozkazywać komuś co ma robić ?...!

Ale, mądrość mieści się w prostym zdaniu - na co sie godzisz, to masz.....

Sorry, ale Twoje uwagi wskazują albo na fakt mocnego oderwania od rzeczywistości, albo że mieszkasz na innej planecie.
Tak samo jak zabraniają Rumunom robią w Polsce i szeregu innych podporządkowanych terytoriów na całym świecie. I tak samo jak godzą się na to Rumuni, tak godzimy się my i inne państwa.

Dorzucam link do strony polskiego archeologa z mocno alternatywnym podejściem do tematu:

http://www.wandaluzja.com/

pozdrawiam

Offline Lucyfer

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
    • Zobacz profil
    • Email
Odkrycie mumii Reptylian - Nazca
« Odpowiedź #29 dnia: Wrzesień 27, 2017, 13:22:14 »
Mumie Reptylian - Nazca
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=xZPDhPeQnRY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=xZPDhPeQnRY</a>

Więcej na: https://www.gaia.com/lp/unearthing-nazca-members/

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1763
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Odkrycie mumii Reptylian - Nazca
« Odpowiedź #30 dnia: Październik 04, 2017, 09:27:26 »
Kilka słów o mumiach z "Nieznanego Świata" (9/2017)

http://swietageometria.info/ao/di-RU10.jpg
Zakazana archeologia
« Ostatnia zmiana: Październik 04, 2017, 09:30:00 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1763
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Zakazana archeologia - Kosmiczny promień Piramidy Słońca
« Odpowiedź #31 dnia: Listopad 15, 2018, 09:54:20 »
Temat jak najbardziej zakazany, bo co zrobić z faktem że w Bośni istnieje kompleks piramid większych niż te w Gizie i datowanych wstępnie na 5, a ostatnio na 32 tysiące lat...
Janusz Zagórski wybrał się tam ostatnio z kamerą, oto materiał:
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=OlzQqH0K3Z4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=OlzQqH0K3Z4</a>
pozdrawiam

Kilka lat później...   ;)

Kosmiczny promień Piramidy Słońca [napisy PL]

Semir Osmanagić odpowiada na kilka pytań dotyczących "Piramidy Słońca" w Visoko (środkowa Bośnia i Hercegowina).
Strona domowa Semira: http://semirosmanagic.com/en/index.html

« Ostatnia zmiana: Listopad 15, 2018, 10:05:10 wysłana przez Leszek »