logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Kluczem do zrozumienia jest wiedza  (Przeczytany 39996 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 03, 2011, 16:57:48 »
Elektron - duch czy materia?
 
Są ludzie negujący istnienie materialnego świata. Warto się im przyjrzeć, bo może to być pouczające. (Podobnie pouczającym może być przyjrzenie się ludziom negującym istnienie rzeczywistości niematerialnej, jak choćby tym spod znaku racjonalista.pl.) Jedną z takich znanych i popularnych postaci jest Peter Russell – jego wykład
 

 
p.t. Prymat Świadomości podawał jako pozytywny przykład KAP1 w komentarzu do poprzedniej notki. Dla mnie osobiście nie jest to przykład pozytywny, jest to jednak przykład pouczający. Przyjrzyjmy się zatem biografii tego „wolnomyśliciela”.
 
Peter Russell studiował matematykę i fizykę teoretyczną na Uniwersytecie w Cambridge. No, Cambridge gościło u mnie ostatnio dość obficie. Nie wiemy czy Peter Russell studia ukończył czy nie. Można sądzić, że ich nie ukończył – inaczej byłaby o tym wzmianka. Pociągnęły go bowiem „tajemnice ludzkiego umysłu” - zmienił więc kierunek studiów, zaczął studiować eksperymentalną psychologię. Wybrał się w podróż do Indii, studiował techniki medytacji i filozofię Wschodu. Otrzymał pierwsze w Wielkiej Brytanii stanowisko wykładowcy wschodnich medytacji. Dalej otrzymał stopień naukowy w dziedzinie technik informatycznych – ciągnęła go „wirtualna rzeczywistość”. Razem z Tony Buzanem stworzył „Mind Maps” - teraz wiemy czemu KAP1 go poleca.
 
Dalej już zaczął sprzedawać swoją ideologię klientom zainteresowanym w samo-rozwoju, redukcji stressu, pobudzaniu twórczości klientom takim jak IBM, Apple, American Express, Shell Oil i British Petroleum. Temu ostatniemu redukcja stressu z pewnością bardzo się przydała, zwłaszcza po katastrofie w Zatoce Meksykańskiej.
 
Peter Russell napisał trochę książek: O technice TM (Medytacja Transcendentalna czy jak tam), o Upaniszadach, o Globalnym Przebudzeniu Umysłu, o Czasie Przebudzenia, oraz Od Nauki do religii.
 
Jest członkiem Institute of Noetic Sciences, World Business Academy, Frinhorn Foundation, The Club of Budapest. Jest więc przypuszczalny ulokowany blisko miliardera George'a Sorosa i blisko wielkiego pieniądza sterującego światem. Pod tym względem jest blisko ziemi, jego myśl buja jednak wysoko w obłokach.
 
Na swoje stronie ma zmieniające się cytaty. Akurat wyświetlił mi się cytat z Woltera:
 
„Jeśli Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje, to my odwzajemniliśmy się z nawiązką.”
 
W swoim wykładzie „Prymat świadomości” przyznaje się nam, że przestał wierzyć w istnienie czegokolwiek fizycznego. Że fizycy niby coś „mierzą”? Ależ tam. Oni nie mierzą niczego fizycznego. Mierzą zaburzenia „Akashic mind-field”. Cząstki elementarne? To tylko zaburzenie tego pola świadomości. Świadomość czuje świadomość. Jak ona to „czuje”? W to Peter Russell nie wchodzi. U podstaw wszystkiego leży „kwant świadomego doświadczenia” - chitta.Fizyka jest, jego zdaniem, badaniem struktury świadomości.
 
Dla wielu wyda się to odkryciem i rewelacją. I pójdą ta drogą.
 
Ja jednak proponuję inną drogę. Proponuję drogę, którą Peter Russell porzucił nie mając cierpliwości, motywacji lub zdolności by ją zgłębić. Tą drogą jest przyjrzenie się światu materialnemu bez negowania świata duchowego – pozostając otwartym. Nie chodzi mi przy tym o to, że „prawda leży gdzieś pośrodku”. Chodzi mi o to, że „diabeł ukrywa się w szczegółach”. Dlatego szczegółów nie należy pomijać. Wiele z tego co zauważa Peter Russell może być celne.Nie musimy jednak kupować całego towaru który oferuje, w szczególności nie musimy kupować jego negacji świata materialnego.
 
Powyższe było uwagami natury nieco filozoficznej. Filozofem nie jestem i nie mam takich aspiracji. Jeśli jakiejś filozofii jestem bliski, jest nią „racjonalny irracjonalizm”. Że nie ma takiej filozofii? Cóż nie myślę na 100% racjonalnie, a częścią irracjonalizmu jest racjonalne przyzwalanie na sprzeczności w rozumowaniach.
 
Co rozumiem przez świat materialny? Najlepiej przedstawię to na przykładzie. Na Youtube można obejrzeć interesujący filmik

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=I3s5HFQ2YME" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=I3s5HFQ2YME</a>


Film jest z roku 1940. William D. Coolidge wyjaśnia tam i demonstruje jak działają lampy rentgenowskie. Te promienie w roku 1940 musiały być jakoś mniej szkodliwe niż te dzisiejsze, Coolidge bowiem żył 102 lata (1873-1975). Podstawą lampy rentgenowskie jest „lampa katodowa”. Bańka szklana z wypompowanym powietrzem i dwiema elektrodami: katodą i anodą. Do elektrod tych podłącza się zasilacz – wysokie napięcie, rzędu dziesiątków kilowoltów. Jeśli w środku bańki pozostawimy nieco gazu wtedy można coś zobaczyć: świecącą wstęgę pomiędzy katodą i anodą.
 

 
Gdy zbliżymy magnes – wstęga się odchyla.
 

 
Można to zobaczyć na żywo na tym filmiku „Cathode ray tube and electron”
 
 
Co to jest, to coś co widzimy? Czemu się odchyla? W którą stronę się odchyla? Jak to odchylenie zależy od odległości magnesu? Nie sądzę, by medytacja, nawet ta transcendentalna, pomogła nam znaleźć odpowiedzi na te pytania. Potrzebna jest praca, potrzebna jest teoria, potrzebne są jakieś hipotezy i jakieś formuły ubrane w język matematyki. Tym właśnie zajmują się fizycy.
 
A jak fizycy tłumaczą to, co się dzieje? Tu pomocny może być inny filmik
 
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=4QAzu6fe8rE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=4QAzu6fe8rE</a>


Według fizyków cosik leci pomiędzy katodą i anodą. To cosik niesie ze sobą ładunek i niesie ze sobą energię – może obracać wiatraczek. To cosik fizycy nazywają elektronami. Dlaczego to cosik reaguje na magnes? Na co jeszcze to cosik reaguje? Jak reaguje? Jak to jest z tymi magnesami? Jak wyjaśnić ilościowo ich działanie na odległość, poprzez przestrzeń? Duch to działa czy coś materialnego? Fizycy szukają zatem dalej. Chcą wiedzieć co, jak, dlaczego, ile?
 
Nawijają zatem fizycy drut:
 
#Link do YouTube niepoprawny#

Starają się przy tym zachować odpowiednie proporcje. Taka konfiguracja dwóch cewek jak na obrazku wyżej ma swoją nazwę: to cewka Helmholtza. Wewnątrz takiej cewki można przepuścić to cośik. I co? Otóż to cosik zaczyna wtedy wyginać łamańce. Pstryk – pstryk, zmiana natężenia prądu przez cewkę, pstryk pstryk – zmiana kierunku „promieni katodowych” - i Chińczycy z Tajwanu mają niebywałą uciechę, jak na tym filmie:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=iVhDIAt2Kbs" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=iVhDIAt2Kbs</a>

Magnetic fields of Helmholtz Coil
 
A studenci w laboratoriach nie tylko mają uciechę, ale coś mierzą. Mierzą zależność promienia świetlistego koła
Circular Electron Beam - Finding the Mass of an Electron
 
 
od natężenia prądu w cewce. Robią jakieś tabelki.

http://66.90.101.64/arkblog/etom.gif
Kluczem do zrozumienia jest wiedza



Podobno liczą w ten sposób stosunek masy elektronu do jego ładunku. Wszystko to opiera się na hipotezach – dziś na tyle ugruntowanych, że nazywamy je teorią. Jednym z elementów tej teorii jest pojęcie pola magnetycznego.







Na obrazku wyżej cewka jest materialna – można jej dotknąć, można samemu nawinąć. Jednak te świetliste lnie, linie pola magnetycznego - to hipoteza. Jak ją sprawdzić? Tak jak się sprawdza wszystkie hipotezy – przez wyciąganie wniosków ilościowych i ich doświadczalne sprawdzanie. Gdy przewidywania są zgodne z rzeczywistością – to dobrze, ale to jeszcze nie dowodzi słuszności hipotezy. Gdy przewidywania z rzeczywistością są niezgodne – to źle. Wtedy zwykle hipotezę się łata dodatkowymi hipotezami. I tak się robi dopóty, dopóki te dodatkowe hipotezy nie zaczynają być sprzeczne jedna z drugą.
 
Niniejsza notka jest jedynie wprowadzeniem w temat. A że rozmawiamy o rzeczach prostych – warto ten temat poszerzyć, przejść do szczegółów. W nich bowiem diabeł się ukrywa. Co to za diabeł? O tym w przyszłości.
http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/274981,elektron-duch-czy-materia
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
PULS ZIEMI, PIORUNY, TELEPACI I WARIACI
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 05, 2011, 12:39:41 »

W atmosferze Ziemi jak w olbrzymim pudle rezonansowym wzmacniane są fale elektromagnetyczne o określonych częstotliwościach. Podstawowa z nich to 7,8 Hz – zbyt subtelna dla wielu urządzeń pomiarowych. Istnienie tych częstości przewidział w 1952 roku niemiecki fizyk Winfried Otto Schumann, ale mimo wysiłków nie udało mu się ich nigdy zaobserwować.
Blisko 10 lat później, dysponując o niebo doskonalszymi aparatami pomiarowymi, owe subtelne szumy zarejestrowali M. Balser i C.A. Wagner z Lincoln Laboratory w Nowej Anglii. Z uwagi na swą regularność i zależność od rozmiarów planety ochrzczono je romantycznym mianem pulsu Ziemi. I wtedy zaczęła się panika.


Mózgi sterowane tajemnym rytmem
Właściwie to cała afera jest skutkiem rozpowszechnienia się techniki EEG – badania elektrycznej aktywności mózgu. Ktoś zwrócił bowiem uwagę na rzekome podobieństwo rezonansu Schumanna do spektrum fal ludzkiego mózgu badanego za pomocą elektroencefalografu.
„Puls Ziemi wyznacza rytm naszych myśli”, „za pośrednictwem rezonansu Schumanna człowiek wchodzi w rezonans z macierzystą planetą i innymi istotami” – czy można wyobrazić sobie hasła bardziej pobudzające wyobraźnię? A raz rozbudzonej wyobraźni trudno postawić tamę. Pierwsza częstotliwość rezonansowa Schumanna wynosi co prawda 7,83 Hz, ale już ósma równa jest – tak, proszę państwa! – 59,9 Hz, czyli tyle samo, ile częstotliwość naszych fal mózgowych lub... częstotliwość sieci energetycznej według standardów amerykańskich*. To nie może być przypadek – upierali się zwolennicy spiskowej teorii dziejów. Amerykanie przyjęli taki a nie inny standard, by przejąć kontrolę nad naszymi umysłami i odczytywać myśli.
Kiedy wpisać w Google „rezonans Schumanna”, wyskakują strony, na których przeczytamy też o falach radiestezyjnych, cząsteczkach zetta, leczeniu raka, wstrzymaniu rotacji Ziemi, pulsie życia, kalendarzu Majów etc., etc. Zwykle w kontekście alarmującego doniesienia, że i puls Ziemi, który winien wynosić 7,8 Hz (blisko osiem uderzeń na sekundę), zaczyna rosnąć.
W Internecie czytamy więc coraz bardziej alarmujące komunikaty: że przez tysiące lat rezonans Schumanna wynosił 7,83 cyklu- na sekundę, a wojsko używało go jako tajnego środka komunikacji; że niestety od 10 lat ta wartość rośnie – serce naszej planety bije coraz bardziej nerwowym rytmem 12 Hz; że to oznacza, iż czas przyspiesza – dzisiejsza doba, mimo iż sami nie dostrzegamy różnicy, dla postronnego obserwatora ma nie więcej niż 16 godzin i jej długość maleje; że z powodu mniejszej ilości czasu gnębią nas alergie, migreny i grypa, bo nasze ciała „na skutek podwyższonych wibracji” stają się nadwrażliwe.
Można się przestraszyć. Czy naszej planecie grozi zawał?
Wątpliwe. Po pierwsze, skąd niby wiadomo, że rezonans Schumanna przez tysiąclecia wynosił 7,83, skoro sam Schumann, a zaraz po nim cała ludzkość, dowiedzieli się o rezonansowych ziemskich częstotliwościach zaledwie 50 lat temu?
Wykrycie fal o tak niskich częstościach jest niezwykle trudne. Fala o częstości 7 Hz ma blisko 40 tysięcy kilometrów długości. Żeby ją zarejestrować, potrzebna jest antena o zbliżonych rozmiarach. I owszem, wojsko używa fal niskich częstości. Ten rodzaj promieniowania elektromagnetycznego potrafi penetrować wnętrze Ziemi i oceany do głębokości wielu kilometrów, tam gdzie nie docierają inne fale radiowe. Dlatego okręty podwodne ciągną długie, kilkusetmetrowe anteny, by zapewnić sobie komunikację z powierzchnią. Ale z pewnością żadna armia nie prowadzi skomplikowanych technicznie pomiarów rezonansu Schumanna, by „korzystać z równego cyklu 7,83 uderzeń na sekundę jako środka komunikacji”. Taniej i praktyczniej jest posługiwać się stoperem. Albo zegarkiem. Tym bardziej że do rejestracji fal Schumanna potrzeba ultraczułych urządzeń. Dość wspomnieć, że natężenie ziemskiego rezonansu jest milion razy słabsze niż pole elektromagnetyczne generowane przez działający komputer. Gdzie jest granica między prawdą a blagą?
Ziemska kołysanka
50 kilometrów nad naszymi głowami rozciąga się warstwa jonosfery. Docierające tam promieniowanie kosmiczne i ultrafioletowe światło słoneczne odrywają elektrony z powłok atomowych cząsteczek tlenu i azotu. Taki zjonizowany gaz jest dobrym przewodnikiem elektryczności w przeciwieństwie do powietrza, które nas otacza. Niezłym przewodnikiem elektryczności jest też sama powierzchnia Ziemi. Nieprzewodzące powietrze – izolator – zamknięte między dwoma przewodnikami (Ziemią i jonosferą) to kondensator kulisty. I podobnie jak inne znane elektronikom kondensatory ma swoje częstości rezonansowe.
Przypomina to powstawanie dźwięku w instrumentach. Kiedy dmuchamy w ustnik fletu czy okaryny, słyszymy melodię. Skąd się bierze? Podmuch nie niesie żadnego dźwięku. Daje energię w postaci ruchu powietrza. Natomiast powłoka instrumentu działa jak rezonator, czyli wzmacnia pewne, wybrane częstotliwości. Jakie? To zależy od kształtu. Krótki flet gra wysoko; im jest dłuższy, tym niższe tony potrafi wygrać. A rozmiar tej tuby rezonansowej regulujemy, odsłaniając lub zasłaniając otwory we flecie. Na podobnej zasadzie gra okaryna, a także... przypominająca ją kształtem czasza rezonansowa ziemskiej atmosfery. Ta ostatnia wzmacnia jednak nie drgania powietrza, czyli fale dźwiękowe, ale drgania pól elektrycznych i magnetycznych, czyli fale elektromagnetyczne. A kto dmie w ziemską okarynę?
Trzymając się muzycznej analogii – koncertmistrzem jest Zeus gromowładny. Głównym źródłem energii zasilającej rezonans Schumanna są powstające w atmosferze wyładowania elektryczne. W każdej chwili nad naszą planetą szaleje blisko dwa tysiące burz. Co sekunda uderza 50 błyskawic. I właśnie z uwagi na to pomiary rezonansu Schumanna służą przede wszystkim... monitorowaniu aktywności burzowej na Ziemi, a ta nie jest jednostajna. Zwykle najmocniej grzmi około 9 rano (czasu Greenwich), tuż po obiedzie (godzina 14) i wieczorem (godzina 20). Dlaczego? Bo najsilniejsze burze występują zwykle po południu czasu lokalnego. Poranne maksimum związane jest więc ze szczytem aktywności burzowej nad wschodnią Azją, poobiednie – z nasileniem burz nad Afryką, natomiast wieczorne zawdzięczamy nawałnicom nawiedzającym Amerykę Południową. Puls Ziemi zdradza nie tylko informacje o intensywności wyładowań. Jest też czułym termometrem, bo nawet nieznaczne zmiany średniej temperatury planety bardzo silnie wpływają na liczbę burz. Mierząc natężenie rezonansu Schumanna, można oszacować, ile pary wodnej zawierają górne warstwy atmosfery, czyli jak gruba kołderka z chmur otacza Ziemię. A ostatnio geofizycy pracują nad algorytmem, który pozwoliłby połączyć zmiany charakteru ziemskiej kołysanki z trzęsieniami Ziemi, co być może pozwoliłoby na ich prognozowanie.

Kosmiczne instrumenty
Czy inne planety też wyśpiewują swoje melodie? Niewykluczone. By powstał rezonans Schumanna, wystarczy, by planetę otulała warstwa dobrze przewodzącej jonosfery i by istniało źródło fal elektromagnetycznych. Kandydatką na posiadaczkę wyrazistego pulsu jest Wenus, w której atmosferze radzieckie sondy Wenera zarejestrowały liczne wyładowania. Na Marsie wprawdzie nigdy nie zaobserwowano piorunów, ale to nie znaczy, że ich tam nie ma – tym bardziej że szaleją tam silne burze piaskowe. Imponujące wyładowania rejestruje się nad Jowiszem. Radiowych szumów wykrytych przez sondę Galileo badającą Jowisza posłuchać można na stronie http://solarsystem.nasa.gov/galileo/sounds.cfm, a Saturna na stronie http://www.nasa.gov/mission_pages/cassini/multimedia/pia07966.html.
Z tych nieco psychodelicznych kosmicznych chórków z pewnością uda się wcześniej czy później wyodrębnić podstawową częstość rezonansową Schumanna i określić puls planet olbrzymów. Ich serca powinny bić w rytmie tym wolniejszym, z im większą planetą mamy do czynienia – zupełnie tak, jak serce słonia bije wielokroć wolniej niż serce myszy.

Irena Cieślińska
"Przekrój" 03/2009

PS Jakiekolwiek podobieństwo częstotliwości rezonansowych Schumanna do częstotliwości ludzkich fal mózgowych jest całkowicie przypadkowe.   

Rezonans Schumanna mierzy się także w Bieszczadach. – Polska Wikipedia przekonuje, że rezonans Schumanna od lat 80. cały czas rośnie. Czy to prawda? – pytam doktora Andrzeja Kułaka, szefa grupy uczonych z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy od blisko 15 lat w stacji koło Zatwarnicy, nad potokiem Hylaty, badają zjawiska geofizyczne, mierząc fale o ekstremalnie niskiej częstości. – W ostatnich latach częstotliwość stale malała – odpowiada badacz. Tyle że ten trend nie utrzyma się długo. Wartość częstości rezonansowej Schumanna jest ściśle powiązana z aktywnością Słońca. W maksimum aktywności jest większa nawet o kilka procent niż w latach słabej aktywności słonecznej. W poprzednim minimum, w 1995 roku, wynosiła 7,80 Hz; a w maksimum w 2001 roku już 8 Hz. Teraz znów Słońce jest w fazie niskiej aktywności, więc częstotliwość fali rezonansowej jest mała. Większe są co najwyżej amplitudy sygnału, dlatego że w minimum aktywności mamy więcej burz.
Ostatnio polscy specjaliści od Schumanna badają wpływ pogody kosmicznej – wiatru słonecznego i aktywności naszej dziennej gwiazdy – na formowanie się prądów atmosferycznych.
http://www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,3977,1.html
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 05, 2011, 20:40:53 »
Młoda kobieta przemawia do słuchających w skupieniu i z szacunkiem mężczyzn. Jakże szokująca relacja w ortodoksyjnie patriarchalnej kulturze! Ale też akademia w Aleksandrii jest pod koniec IV wieku jednym z niewielu miejsc, gdzie potęgę umysłu stawia się wyżej niż restrykcje społeczne. A Hypatia, bezgranicznie oddana nauce córka filozofa i astronoma Teona, cieszy się wielkim autorytetem. „Iluż głupców zadawało sobie pytanie – mówi pierwsza kobieta naukowiec, która zapisała swą kartę w historii – dlaczego gwiazdy nie spadają z nieba. Ale wy, którzy słuchaliście uczonych, wiecie, że gwiazdy nie poruszają się w górę czy w dół (...) tylko obracają się wzdłuż doskonałego okręgu”. Chwilę potem wyjaśnia, dlaczego ciała spadają. Z powodu ciężaru? Ależ nie – pobłażliwie, z błyskiem w oku poprawia błądzącego studenta. Środek kosmosu pod naszymi stopami przyciąga wszystkie przedmioty, dzięki czemu może istnieć jakikolwiek ład.

Powyższa, pysznie przewrotna scena otwiera film Alejandra Amenábara „Agora”. Wszystko, czego naucza w niej z przekonaniem Hypatia, jest nieprawdą. A jednak mistrzyni zasługuje na cześć, jaką otaczają ją uczniowie. To, że błądzi, nie ma ostatecznie większego znaczenia. Całe dzieje nauki są z perspektywy czasu pasmem złudzeń, potknięć, przypadków zaślepienia obsesyjną, irracjonalną wiarą w taki a nie inny porządek rzeczy. Pozostając przy astronomii: kosmologia Ptolemeusza, do której nawiązuje prawdopodobna wynalazczyni astrolabium; przekonanie Keplera, że rzekome harmonie między geometrią wielościanów foremnych a orbitami planet są kluczem do wymyślonej przez Boga architektury Wszechświata; w końcu pewność Isaaca Newtona, że właśnie Bóg jest przyczyną nieustannego ruchu planet po regularnych ścieżkach.

Im głębiej drążymy tunele, im bliżsi jesteśmy fundamentów wiedzy o istocie rzeczywistości, tym szybciej murszeją dawne podręczniki, kruszą się w pył encyklopedie.

Na nic będzie nasze zrozumienie wnukom naszym. Z politowaniem spojrzą na dzisiejsze dogmaty dawno zdezawuowane, przekreślone nowymi odkryciami. Nauka przypomina obieranie cebuli z kolejnych warstw, z nadzieją, że tym razem wreszcie dotarliśmy do jądra. Tym, co się liczy, nie jest zatem bezwzględny poziom wiedzy – bo ta z czasem okaże się względna, Newton w świecie kwantów jest Ptolemeuszem – ale postawa umysłu. Wola, by zrozumieć, i idący za nią wysiłek. Miara ludzkiej godności.

Z taką refleksją czytam znakomicie napisany „Wiek cudów” Richarda Holmesa – zbiór gawęd o przygodach najpiękniejszych umysłów XVIII stulecia, gdy nauka przyspieszyła niczym dźgnięta ostrogą. Mawia się, że to jakoby romantyzm, królestwo ducha, stał w opozycji do oświecenia, oschłej domeny kartezjańskiego umysłu – nonsens ten pokutuje do dziś. Trudno o większych romantyków (i Holmes pięknie to punktuje) niż awangarda ówczesnych uczonych, wędrowców nieznanych ścieżek. A błędy, jakie popełniali, jawią się czystą, upojną poezją.

Skoro była mowa o Hypatii, weźmy za przykład Williama Herschela, także astronoma – notabene dla współczesnych długimi laty przede wszystkim muzyka, kompozytora i kapelmistrza. Dziś pamiętamy go z powodu odkrycia Urana. Wybitne to osiągnięcie było jednak ledwie odpryskiem pasji, która pchnęła Herschela w objęcia gwiaździstej nocy. Wiedziano już wtedy, że nasz satelita nie ma atmosfery, Herschel jednak wierzył, że na Księżycu jest życie. Zdawało mu się, że widzi tam miasta, puszcze, nienaturalne geometrie wolą istot myślących kreślone.

Jakże piękne manowce.

Olaf Szewczyk
„Przekrój” 51/2010
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2011, 17:10:40 wysłana przez Michał-Anioł »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #23 dnia: Luty 05, 2011, 20:44:46 »
Cytuj
PS Jakiekolwiek podobieństwo częstotliwości rezonansowych Schumanna do częstotliwości ludzkich fal mózgowych jest całkowicie przypadkowe.    

Lubię takie ostre logicznie stwierdzenia.
Wszystko to jedna wielka koinsydencja.
Zapewne z powodu tej nieprzypadkowości np wybrano 50 Hz jako częstotliwość w gniazdkach która nie działa za dobrze na organizm ludzki ;D

Cytuj
„Puls Ziemi wyznacza rytm naszych myśli”, „za pośrednictwem rezonansu Schumanna człowiek wchodzi w rezonans z macierzystą planetą i innymi istotami” – czy można wyobrazić sobie hasła bardziej pobudzające wyobraźnię? A raz rozbudzonej wyobraźni trudno postawić tamę. Pierwsza częstotliwość rezonansowa Schumanna wynosi co prawda 7,83 Hz, ale już ósma równa jest – tak, proszę państwa! – 59,9 Hz, czyli tyle samo, ile częstotliwość naszych fal mózgowych lub... częstotliwość sieci energetycznej według standardów amerykańskich*. To nie może być przypadek – upierali się zwolennicy spiskowej teorii dziejów.

Fale alfa - stan spoczynkowy, charakterystyczny dla stanu relaksu, odprężenia, medytacji 8-13 Hz

Fale gamma - działanie i funkcje motorycznye 40 –100 Hz

Cytuj
Ziemska kołysanka
50 kilometrów nad naszymi głowami rozciąga się warstwa jonosfery. Docierające tam promieniowanie kosmiczne i ultrafioletowe światło słoneczne odrywają elektrony z powłok atomowych cząsteczek tlenu i azotu. Taki zjonizowany gaz jest dobrym przewodnikiem elektryczności w przeciwieństwie do powietrza, które nas otacza. Niezłym przewodnikiem elektryczności jest też sama powierzchnia Ziemi. Nieprzewodzące powietrze – izolator – zamknięte między dwoma przewodnikami (Ziemią i jonosferą) to kondensator kulisty. I podobnie jak inne znane elektronikom kondensatory ma swoje częstości rezonansowe.


Fletnia Pana:



...czyli HAARP grający nam piękne melodie.

W sumie na tym forum może lepiej pokazać tego z Australii:

http://www.colinandrews.net/sitebuilder/images/2earupi-HAARP-Australia2-460x390.jpg
Kluczem do zrozumienia jest wiedza


Wpływają głównie na górne warstwy jonosfery...

Mam więc uzasadnione wątpliwości czy przypadkiem

Cytuj
...koncertmistrzem jest Zeus gromowładny.

ten Zeus nie wygląda czasem tak:


Więcej o częstotliwościach z ładnymi obrazkami:
http://www.lunarplanner.com/Harmonics/planetary-harmonics.html

pozdrawiam



 



Offline Lucyfer

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #24 dnia: Luty 06, 2011, 16:28:15 »
Psychoelektronika

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=TJJPbpHoPWo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=TJJPbpHoPWo</a>

Już 1963 roku uwaga badaczy przeniosła się na psychoelektronikę, gdyż narkohipnoza nie przeniosła planowanych rezultatów. Jednym z prekursorów, tej dziedziny był neurofizjolog Jose Delgado, który badał zjawisko elektronicznej stymulacji nerwowej wszczepiając do mózgu pacjentów niewielkie czujniki. Za pomocą sterowanego falami radiowymi stymulatora był on wstanie wywołać u ludzi różnorodne stany emocjonalne. Już w 1966 roku ogłosił on tezę, że ruchy, emocje i reakcje człowieka mogą być sterowanie elektronicznie. Następnie na zlecenie wojska rozpoczął badania nad problemem możliwości poddania całych społeczeństw procesowi psychocywilizowania.

Inny naukowiec Allen Frey za pomocą fal elektromagnetycznych wytwarzał u badanych złudzenia dźwiękowe. W końcu Joseph Sharp ogłosił, że za pomocą modulowanych mikrofal można przekazywać bez żadnych urządzeń pośrednich całe zadania wprost do podświadomości badanego..

Istnieje jeszcze jedna technologia będąca konsekwencją programu kontroli umysłu opracowaną przez Oliwera Lowery zwana Systemem Cichej Prezentacji Podświadomościowej a opatentowanym w 1992 roku. Stworzył on wzorce elektromagnetyczne emocji na które potrafił ,,nastroić'' umysł osoby poddanej manipulacji. Zjawisko to zostało nazwane klonowaniem emocji.
http://cezary_kwiatk.republika.pl/mkultra.htm

Cytat: Radosław
W sumie na tym forum może lepiej pokazać tego z Australii:

Stacja komunikacyjna marynarki im. Harolda E. Holt, Australia
http://www.colinandrews.net/sitebuilder/images/2earupi-HAARP-Australia2-460x390.jpg
Kluczem do zrozumienia jest wiedza

Stacja położona jest w północno zachodniej australii 6 km od Exmouth.
Stacja nadaje na bardzo niskich częstotliwościach (VLF - very low frequency). Sygnały odbierane są przez Australijskie statki i łodzie podwodne na zachodnim Pacyfiku i wschodniej części Oceanu Indyjskiego.
Znajdują się tu trzy maszty radiowe - jeden z nich nazywany Zero Tower ma wysokość 387 metrów - jest najwyższą budowlą zbudowaną przez człowieka na południowej półkuli.
http://mapy.pomocnik.com/Stacja-komunikacyjna-marynarki-im-Harolda-E-Holt-Australia/
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2011, 16:34:32 wysłana przez Lucyfer »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1759
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 06, 2011, 17:03:20 »
Wieże na planie sześciokąta foremnego (powiększenie)
http://img832.imageshack.us/img832/7917/stacjakomunikacyjnamary.jpg
Kluczem do zrozumienia jest wiedza

http://img534.imageshack.us/img534/7917/stacjakomunikacyjnamary.jpg
Kluczem do zrozumienia jest wiedza

http://img138.imageshack.us/img138/7917/stacjakomunikacyjnamary.jpg
Kluczem do zrozumienia jest wiedza

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 08, 2011, 19:08:53 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=mvzI63GjlyE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=mvzI63GjlyE</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=dpo1ZeGTJrM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=dpo1ZeGTJrM</a>
« Ostatnia zmiana: Luty 08, 2011, 19:16:07 wysłana przez Michał-Anioł »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza Religia może upaść
« Odpowiedź #27 dnia: Kwiecień 18, 2011, 17:28:16 »
Religia może upaść


W NASA powołano specjalną grupę roboczą, by opracowała działania, jakie należy podjąć po wykryciu kosmitów. Według doniesień „Washington Post” naukowcy zastanawiają się nawet, jak w możliwie łagodny sposób zakomunikować ludzkości tę niezwykłą wiadomość. Może ona bowiem wstrząsnąć fundamentami wiary.

Czy odkrycie cywilizacji pozaziemskich zniszczy wiarę człowieka i doprowadzi do upadku wielkich światowych religii?
Można wiele zarzucić ludzkości, ale z całą pewnością nie to, że grzeszy nadmierną skromnością. Przedstawiciele zachodniej cywilizacji uważają, że człowiek jest ukoronowaniem dzieła stworzenia, okiełznał żywioły natury i uczynił sobie ziemię poddaną. Zachodni system wartości zdominiowało przeświadczenie o wyjątkowej pozycji człowieka we wszechświecie. Jednak stopniowo powyższy pogląd chwieje się w posadach. Ludzkość powoli oswaja się z myślą, że w przyszłości będzie dzielić palmę pierwszeństwa z innymi istotami pozaziemskimi. - Po odkryciu ponad 500 planet poza układem słonecznym prawdopodobieństwo egzystencji innych cywilizacji, w tym bardzo podobnych do naszej nie jest już naukową mrzonką - uważa Jennifer Wiseman astrofizyczka z agencji kosmicznej NASA.

Więcej znajdziesz tu:
http://imaginarium.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=172:religia-moe-upa&catid=53:po-szoste&Itemid=27
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #28 dnia: Lipiec 13, 2011, 01:22:29 »
 „Wszystkie rzeczy znajdują się we Wszechświecie, a Wszechświat we wszystkich rzeczach, my w nim, a on w nas. I tak wszystko zbiega się w doskonałej jedności. Oto dlaczego nie powinniśmy upadać na duchu, oto dlaczego nie ma rzeczy, którą byśmy mogli się trwożyć, ta jedność bowiem jest jedyna i stała, i trwa wiecznie; owo jedno jest wieczne”.

Giordano Bruno

 

 Od wieków ludzie poszukują. Jedni szukają boga, inni absolutu, praprzyczyny. W rzeczywistości wszyscy poszukują kontaktu z sobą. Połączenia tego, co zostało rozdzielone i zapomniane – jedności w sobie, jedności z drugim człowiekiem i wszelkim istnieniem. Przez wieki doświadczeń, staliśmy się w swoim wyobrażeniu odrębnymi istotami, zamkniętymi w klatkach własnych przekonań, które odcięły nas od całości. Zbudowaliśmy swoje rzeczywistości oparte na wyobrażeniach i przekonaniach innych osób. Tak powstało nasze „ja”, które ma z nami niewiele wspólnego, bo zasadniczy wpływ na jego kształt miały autorytety, które modelowały nasz sposób myślenia, wzorce narzucone przez rodziców, społeczeństwo, religię. U większości ludzi niewiele zostało miejsca na indywidualne wnioski i „własne” rozumienie i odczuwanie świata. Świadomość z całości, jaką jesteśmy, skierowana została na „ja”, które utożsamiło się z ciałem. Z istoty wielowymiarowej człowiek stał się biologicznym komputerem zaprogramowanym przez autorytety. Większość ludzi żyje w przekonaniu: istnieję ja i reszta świata. Pierwotna świadomość każdego, postrzegająca Wszechświat, jako jedność w wędrówce przez istnienie została zagubiona. Coraz bardziej wyalienowani i coraz bardziej nieszczęśliwi, coraz bardziej podzieleni i mniej rozumiejący rzeczywistość.

cały text tutaj: http://imaginarium.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=283%3Ajedno&catid=49%3Apo-drugie&Itemid=58
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Kluczem do zrozumienia jest wiedza
« Odpowiedź #29 dnia: Sierpień 13, 2011, 18:46:02 »
Przez ostatnie 20 lat uwagę naukowców skupiają zagadnienia fizyki kwantowej i kosmologii w połączeniu z transcendentną duchowością, które jednogłośnie postulują , że wszystko co jest na świecie stanowi jedność.

Na każdym poziomie, fizycznym, subtelnym i przyczynowym, znajdują się niewidoczne wzory będące wyrazem spójnej jedności wszechświata. Ludzkość jest stopniowo coraz bardziej świadoma tych struktur, przenikających zasłonę iluzji i przemieszcza się poza rzeczywistość dualistycznych przeciwieństw (dobro-zło), poznając życie w wielowymiarowej przestrzeni.

Dotychczasowy stan ludzkiego uśpienia i nieświadomości kończy się bezpowrotnie, dzięki czemu otwiera się przed ludzkością nowa era wskutek transformacji postrzegania życia z linearnego w holograficzny. Na poziomie fizycznym zaczęliśmy już dostrzegać odwzorowanie geometrycznych wzorów wszechświata. Z nowej perspektywy nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy atomem, galaktyką, czakrą, falą na wodzie od spadającej kropli, ani wirującym Derwiszem w czasie ceremonii Sufich. To tylko kwestia skali i percepcji wedle prawa ”jak na górze , tak na dole”.

We wszystkich tych zjawiskach jest coś, co sugeruje istnienie fundamentalnego, archetypicznego wzorca ponad naszą świadomością , odwzorowującego jedność wszystkiego co istnieje.

Podstawowe zjawisko, które pomogło nam nieco odsłonić zasłonę ostatecznej Prawdy , jest wibracja dźwięku, która doprowadziła nas do poznania zasad świętej geometrii, przejawiającej się w każdym punkcie egzystencji. Pierwszym człowiekiem , który zaobserwował i opisał zjawisko kształtowania się elementów fizycznie namacalnych w geometryczne wzory pod pływem wibracji dźwięku był niemiecki fizyk i muzyk ,Ernst Chladni(1756-1827). Jego eksperyment był bardzo prosty. Otóż , równomiernie nasypał cienką warstwę piasku na płaski metalowy talerz, a następnie przeciągnął wiolinowym smyczkiem po jego krawędzi. W zależności od sposobu wykonania tego ruchu, na powierzchni talerza piasek przybierał różnorodne, złożone formy geometryczne.

W latach 50-tych pionierskie prace na tym polu przeprowadził szwajcarski fizyk Hans Jenny(1904-72), który opisał swoje eksperymenty pod nazwą Cymatics (badanie zjawiska fali). Fotograficznie unaocznił różnorodność geometrycznych , symetrycznych form tworzonych przez fale dźwiękowe oddziałujące na różne rodzaje skupienia materii (proszek, pasta, płyn) ,które zawarto w publikacji Cymatics, vol I&II(Macromedia publ.2001).

W ostatnim czasie japoński naukowiec, Masaru Emoto fotograficznie udokumentował fenomen pamięci wody, w której tworzy się niejako zapis informacji falowo docierających do niej. Zarówno ekspozycja na dźwięk (muzyka, słowa) , jak i obrazy (zdjęcia , kolory) ulegała odwzorowaniu w geometrycznych kształtach kryształów zamrażanej wody.

Kontynuatorem obserwacji Chladni i Jenny był Alexander Lauterwasser,który przeprowadził szereg eksperymentów z wodą i dźwiękiem. W swej książce zamieścił absolutnie magiczną kolekcję kolorowych fotografii obrazującej świętą geometrię wody poddanej oddziaływaniu muzyki Wschodu i Zachodu.Zawarł w niej oddziaływanie gongów, wyśpiewywanych mantr, psalmów tybetańskich mnichów,rytmów Sufich ,a również wielu kompozytorów, od Bacha do Stockhausena, a także czystych dźwięków fal różnych czestotliwości.

 

W Nowym Testamencie czytamy: “Na początku było Słowo i Słowo było z Bogiem i Słowo było Bogiem”. W tym zdaniu zawarta jest uzdrawiająca moc harmonicznych wibracji .

Świat jest nadal wielką tajemnicą, ale nauka zbliża się coraz bardziej do poznania Prawdy.

W “The Independent” (30 kwiecień 2001), doniesiono ze naukowcy zarejestrowali dźwięk kreacji przy użyciu instrumentu, który może cofnąć się do początku stworzenia.

Odkryto harmoniczne nuty, maleńkie fale dźwięku, które stają się ziarnami materii formującej gwiazdy, galaktyki i układy słoneczne. Początek naszej egzystencji był czysta wibracją. Słowo “Wibracja” zaczyna się na literę “W”, której powtarzanie wytwarza falę dźwiękową.

Informacja o fundamentalnej wibracji,która zainicjowała powstanie naszego świata jest zawarta w Genesis:”I Bóg powiedział-Niech będzie światło i stało się światło”.Najprostszą definicją Stworzenia jest Ruch, ale nie taki zwykły, prosty ruch,lecz ogromny, wielopoziomowy wzorzec wibracji, czyli częstotliwości. Fala wibracji jest jakby połączeniem dwóch przeciwstawnych sił “góra – dół”, Yang w parze z Yin. Nie byłoby fali bez współistnienia tych dwóch aspektów, męskiego i żeńskiego. Bezruch nie istnieje bez-ruchu, który jest napędem nie mającej końca kreacji. To współgranie przeciwieństw jest źródłem wibracji istniejących na wszystkich płaszczyznach istnienia, słyszalnych i niesłyslnych.Tak wiec każda ludzka istota jest potomkiem pierwotnej wibracji, zawierającej w sobie wszystkie możliwości.Poruszamy się jakby na fali tej fundamentalnej wibracji i gdybyśmy mogli czuć jej oddziaływanie i kierunek w każdej sekundzie istnienia, bylibyśmy wszyscy zrealizowanymi personami ,zgodnie z naszym przeznaczeniem .

Per-sona to skrót od łacińskiego per-sonare, co oznacza “przez dźwięk”. Według hinduskiej filozofii “natura jest świadomością pulsacji”. Właśnie dlatego dźwięk mantry Om uznano za “Świętą wibrację”.Samogłoska “O” z otwartymi ustami symbolizuje “uniwersalne Ja”, natomiast spółgłoska “M” wymawiana przy zamkniętych ustach to “indywidualne Ja” . Po łacinie OMnes znaczy “wszystko”, co po angielsku wyraża all, zawarte w słowie Allah , a również Alleluja.

Jeśli cały wszechświat jest tak wspaniale nastrojony nieskończoną ilością częstotliwości, to wedle zasady “jak na górze ,tak na dole” wszyscy bez wyjątku jesteśmy tym samym. Popatrzmy na śmigło samolotu w bezruchu. Dostrzegamy poszczególne ramiona. Jeśli wprawimy je w ruch widzimy coś zupełnie odmiennego, jakby nieruchomy owalny obiekt.Wszystko jest jedną całością . Aby poczuć to zjednoczenie z wszechświatem i porzucić iluzję odrębności, trzeba przenieść się do wyższego wymiaru egzystencji , wejść w wibrację o wyższych częstotliwościach. Niezdolność dokonania tego wynika jedynie z nieświadomości posiadania w sobie takiego potencjału. Podobnie jest z samochodem. Jeśli wiemy, ze maksymalna jego prędkość nie przekracza 120km/godzinę, to nigdy nie próbujemy jechać nim szybciej. O ile ta zasada odnosi się do wyprodukowanych przez człowieka pojazdów, to nie dotyczy ona istoty ludzkiej, która jest nieograniczona, choć sama postanowiła od wieków usidlić siebie w więzieniu narzuconych przez siebie ograniczeń. Nieograniczona ilość częstotliwości we wszechświecie oznacza , ze dysponujemy takim zakresem możliwości, który nie mieści się w naszych umysłach, posługujących się u większości z nas starymi, zupełnie nieadekwatnymi do Prawdy programami. Obecnie wkraczamy w zupełnie nową erę egzystencji, nowe wibracje międzyplanetarne, a to oznacza, że musimy ulec poteżnym zmianom w zakresie postrzegania , i myślenia. Im bardziej będziemy się opierać temu co nowe, tym bardziej uczucie zagubienia i bezsensu z poczuciem frustracji będzie nas wypełniać. Podobnie jest z komputerami, które co kilka lat stają sie bezużyteczne, wskutek nieaktualnych oprogramowań i zbyt małej pamięci twardych dysków. W tym zakresie rozumiemy i godzimy się na wymianę sprzętu co parę lat, ale w stosunku do samych siebie nie dopuszczamy takiej możliwości. Prawidła obowiązujące za życia naszych przodków, a nawet rodziców stają się z biegiem lat coraz bardziej nieaktualne. Nie da się juz zastosować systemów wychowawczych w stosunku do naszych dzieci, w których sami byliśmy wychowywani. Rodzą się nowe dzieci nazywane Indygo, Kryształowe, o znacznie wyższym poziomie świadomości, których postrzeganie , inteligencja są nieporównywalnie większe w stosunku do nas .

Ich wrażliwość, intuicja pozwalają im “widzieć” Prawdę i funkcjonować na znacznie wyższych wibracjach.

Esencją leczenia dźwiękiem jest nastrajanie instrumentu muzycznego jakim jest istota ludzka. Każda tkanka, każdy narząd ma swoja określoną wibrację.W przypadku zaburzeń ich funkcjonowania możemy przywrócić stan zdrowia poprzez przekazywanie właściwych dla danej strefy wibracji , weszła ona w rezonans z podawanym dźwiękiem i zaczęła prawidłowo funkcjonować. Jakakolwiek cześć nas choruje , możemy poprzez “przypomnienie”jej zdrowych częstotliwości , przywrócić do zdrowia. Leczące wibracje możemy przekazywać poprzez dźwięk, kolor, leki homeopatyczne, ale również dzięki uzdrawiającemu oddziaływaniu bioenergoterapeuty, który poprzez swoje dłonie przekazuje lecznicze częstotliwości choremu.

Mając świadomość jedności istnień ludzkich, rozumiemy dlaczego tak bardzo oddziałujemy na siebie wzajemnie. Czasem wchodzimy w rezonans i wtedy czujemy się z kimś , a innym razem w dysonans, który nas męczy i powoduje zaburzenia zdrowotne.

Jest to spowodowane współgrą pomiędzy naszymi polami energii subtelnych, które stale zmieniaja się pod wpływem emocji, rodzących się w oparciu o różne systemy zakodowanych przekonań.

Lęk, złość, agresja,frustracja, zazdrość,depresja wprowadzają nas w stan niskich wibracji, natomiast radość, lekkość, czułość, miłość, zadowolenie są wysoko-wibracyjne. To co czujemy “wyświetla “ się w naszej aurze.Nie trzeba nic mówić, by osoba osoba widząca lub odczuwająca świat energii subtelnych wiedziała jaki jest nasz aktualny stan. Skuteczność oddziaływania leczniczego w zakresie energii subtelnych, wyraźnie wzrasta gdy poziom świadomości osoby udzielającej pomocy obejmuje taka wrażliwość, a podstawowym uczuciem w stosunku do pacjenta jest miłość poza wymiarem fizycznym. Ponieważ nasze ciało może funkcjonować dobrze tylko wtedy gdy nasz stan emocjonalny jest dobry, tak więc właściwe leczenie musi oddziaływać na wszystkie aspekty naszego życia, widzialne i niewidzialne. Zajmowanie się samym ciałem jest działaniem bardzo ograniczonym, dającym jedynie doraźny efekt.

Chcąc przywrócić równowagę i zdrowe funkcjonowanie całego organizmu należy oddziaływać równocześnie na wszystkich poziomach, co oznacza nie tylko “kąpiele w dźwięku” ,ale również stopniową transformację zakodowanych u pacjenta programów. Wzrastająca świadomość umożliwia zrozumienie, że odpowiedzialność za własne zdrowie spoczywa w nas samych oraz ,że dysponujemy całym “instrumentarium” ,służącym nam do przeprowadzenia procesu uzdrawiania siebie i utrzymywania stanu równowagi. Zewnętrzna pomoc powinna więc głównie koncentrować się na przekazywaniu wiedzy dotyczącej wykorzystywania istniejących wewnątrz nas mechanizmów samoleczenia i samo-profilaktyki zdrowotnej. Tylko wtedy gdy nasza globalna świadomość pozwoli zastąpić myślenie o roli lekarzy i terapeutów w takim kierunku, będziemy panami naszego zdrowia i mechanizmy autodestrukcyjne znikną. Dopóki sobie nie uświadamiamy jak wielkim potencjałem dysponujemy, dopóty przerzucamy odpowiedzialność za nasze zdrowie na innych ludzi. Od wieków kodowany w nas lęk , mający bardzo niską częstotliwość, stanowi główne podłoże chorób i frustracji. Osłabia nas i powoduje ,ze jesteśmy podatni na manipulację, żyjąc w niezgodzie ze sobą. Jeśli zamkniemy lwa w ZOO, traci on swój majestat i siłę w mgnieniu oka. Jeśli odbierzemy dzikim ptakom możliwość latania, zamykając je w klatkach, zaczynają chorować i szybko odchodzą. Zwierzęta udomowione , jak kotu i psy, chorują dokładnie w taki sam sposób jak ich właściciele. Nierzadko widzimy, ze zachowują się podobnie, a nawet chodza w podobny sposób. Będąc w niewoli, każda żyjąca istota traci automatycznie radość życia, a potem jej ciało podupada na zdrowiu. Niewola nie musi oznaczać jedynie stanu narzuconego przez innych, ale również , a może przede wszystkim dotyczy życia w klatce własnych ograniczeń.

Wyobraźmy sobie,że mamy w garażu pojazd kosmiczny, służący do podróży w czasie i przestrzeni, a używamy go na codzień jedynie by pojechać na bazarek po zakupy. Nie próbujemy zapoznać się z książką obsługi pojazdu, ponieważ nie zdajemy sobie sprawy, ze może ona zawierać coś więcej niż już wiemy na jego temat. Jeśli zaczniemy dostrzegać, że inni , mający ten sam pojazd jadą nim dużo dalej i szybciej, wtedy zaglądamy do źródła wiedzy i po przestudiowaniu wytycznych ,wyruszamy w nieznaną do tej pory podróż. Możemy to zrobić z naszym życiem, zmieniając je w fascynującą podróż po nieznanych terytoriach.

To ciekawe,ze na codzień otaczamy się różnego rodzaju muzyką, a tak mało o niej wiemy poza tym kto ją wykonuje. Jeśli podejdziemy do tego zagadnienia w sposób bardziej świadomy, wręcz medytacyjny, wtedy odnotujemy zależność pomiędzy stanem naszych emocji, a rodzajem preferowanej muzyki, staniemy się po trosze psychoterapeutami samych siebie

Nasuwa sie pytanie w jaki sposób praktycznie wykorzystywać dźwięk poza słuchaniem muzyki. Po pierwsze należy sobie uświadomić, że nasz aparat głosowy został nam ofiarowany nie tylko do mówienia, ale i do śpiewania, nie tylko przez osoby związane z muzykowaniem, ale przez wszystkich nas. Nadeszły czasy , kiedy coraz więcej ludzi rozumie rolę własnego głosu w procesie odzyskiwania zdrowia, co pozwala na świadome jego zastosowanie w ukierunkowany sposób, by nauczyć się na codzień stroić swoje ciało i leczyć w razie choroby.Muzyka to nie tylko wibracje wchodzące do uszu a potem rejestrowane i analizowane przez mózg. Zakres jej działania jest dużo szerszy, bowiem kiedy słuchamy określonego rodzaju muzyki, czy dźwięków, nasze całe pole bioenergetyczne (aura) ulega transformacji. Jeśli “rozpływamy się” słuchając jakiegoś romantycznego utworu, nasza aura automatycznie poszerza się i jej kolory ożywiają z tendencją do różowości i zieleni. Jeśli muzyka brzmi mistycznie, dominuje wokół nas fiolet, a jeżeli słuchamy bębnów czy rytmów aborygeńskich przepełnia nas czerwień. Żródłem otaczającego nas pola są czakry promieniujące kolorami zależnymi od częstotliwości ich wibracji.

Wyobraźmy sobie ,ze napływa do nas nieustannie energia kosmiczna(magnetyczna) z góry i energia ziemska(elektryczna) z dołu, zasilając nas przez całe życie. Wzdłuż centralnej osi ciała (kręgosłup) są umieszczone ośrodki energetyczne zwane z sanskrytu Czakrami.Zwykle wyróżnia się ich siedem. Pełnią one rolę jakby centrali energii subtelnych, z których poprzez kanały obwodowe (nadi, meridiany)energia dopływa do wszystkich części ciała. Każda czakra ma odrębną częstotliwość wibracji, o określonej barwie. Rozkład kolorów w tych ośrodkach jest identyczny z obrazem światła przepuszczonego przez pryzmat (tęcza).

Pierwsza czakra, najniżej położona, o najmniejszej częstotliwości fali, odpowiada kolorowi czerwonemu i nucie “do”. Druga jest pomarańczowa i brzmi “re”. Trzecia -żółta, “mi”.Czwarta-zielona, “fa”. Piąta-turkusowa, ”sol”. Szósta-indygo, ”la”.Siódma-fioletowa,”si”.

Wydobywając z siebie nutę każdej z czakr, wywołujemy zjawisko rezonansu, czyli to samo,które stroiciel uzyskuje podczas strojenia fortepianu kamertonem.

Jeśli w danym ośrodku jest zaburzenie przepływu energii, czyli czakra jest “chora” to przywracamy jej “zdrowie” poprzez ”przypomnienie” jaką musi mieć częstotliwość wibracji, by przyporządkowane jej strefy narządowe funkcjonowały prawidłowo. Ten sam efekt mozemy uzyskać przy pomocy żródła czystego dźwięku, jakim jest kamerton, czy syntezator. Korzystajac z własnych zasobów mozemy to robić na codzień, nie będąc uzależnionymi od innych.

W ten sposób nie dopuszczamy do rozwoju chorób na poziomie fizycznym, poprzez szybką naprawę na poziomie energii subtelnych.

Jeśli przećwiczymy wyśpiewywanie gamy do-re-mi-fa-sol-la-si z odpowiednią intonacją i czystym głosem to już mamy pierwszy ważny etap nauki za sobą, bowiem codzienne staranne odśpiewywanie tych zgłosek daje nam już pewne wyrównanie energii subtelnych w ciele.

Podczas wydawania z siebie dźwięku możemy usłyszeć, która nuta nam “nie wychodzi”. To sugeruje, że właśnie na tym poziomie istnieje zaburzenie. Np. jeśli nasze “do” (C)chrypi albo zacina się , wiemy ze czakra pierwsza, podstawy, wymaga troski , czyli nastrojenia.w takich przypadkach najchętniej słuchamy utworów opartych na tym dźwięku. Zwróćmy choćby uwagę na fakt, ze intonowanie modlitwy w kościele czy meczecie opiera się głownie na nucie C. Dotyczy to również Mantry Om.

Wyśpiewywanie gamy możemy zastąpić znanymi od wieków mantrami. Najpopularniejszy jest wspomniany wcześniej dźwięk OM, śpiewany na wydechu, określany przez wielu “pojazdem do czwartego wymiaru”. Okazuje sie, że prawidłowe jej wykonywanie, przywraca równowagę hormonalną poprzez oddziaływanie jej wibracji przekazanych poprzez podniebienie do przysadki mózgowej , pozostającej w zależności sprzężeń zwrotnych z tarczycą, jajnikami i nadnerczami. Bardzo ważne by pamiętać o właściwym położeniu języka, który musi przylgnąć do podniebienia miękkiego w chwili gdy przechodzimy z “O” do “M” i tam pozostawać do końca brzmienia tej spółgłoski. Język jest niejako “przełącznikiem” pomiędzy głośnią, wytwarzającą dźwięki , a podniebieniem miękkim, które przenosi wibracje na przysadkę mózgową.

Śpiewanie w chórze jest wspaniałym sposobem wykorzystania głosu dla potrzeb własnego ciała i duszy. Zbiorowe wibracje są dużo silniejsze , a więc ich działanie na funkcjonowanie całego systemu energii subtelnych ma bardzo pozytywny wpływ prozdrowotny. W tym momencie staje się zrozumiały zwyczaj “OM-owania ” mnichów buddyjskich, czy zbiorowego recytowania, a w zasadzie wyśpiewywania Świętego Koranu.
http://www.nellyradwanowska.com/index.php?id=5&name=Dzwiek_i_Kolor
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=987.msg6184#msg6184
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl