logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: O czasie  (Przeczytany 7739 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Xellos

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
    • Email
O czasie
« dnia: Sierpień 28, 2010, 15:59:06 »
Ten wątek o czasie został przeniesiony z http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=443.msg2218#msg2218
Moderator



Czas? To coś, co nie istnieje. Prawda ?


Offline Xellos

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:00:28 »
Mecromon napisał:

Tak myślałem co Nassim mówił na temat skończonej nieskończoności.
I wiecie co mi przyszło na myśl ??
To że tak samo można skwantować czas ( a raczej nie można o czym później  ).
wiec, jeśli zakładamy że prędkość czasu jest ograniczona, to zakładamy że świat jest odświeżany z max prędkością 300.000 km/s.
Ale wartości pośrednich jest nieskończenie wiele:

0 km/s                                   300.000 km/s
   |------------------------------------------|

Czyli prętkość może przyjąć nieskończenie wiele wartości, mimo że jest ograniczona Uśmiech

Coś odlicza takty superstrun, że zawsze wychodzi te 300.000 k/s dla protonów, to nazywamy odświeżaniem ( tak jak w silniku krokowym " tylko że z prędkością odświeżania świata").
Czyli predkość z jaką makymalną mogą przekazwyać informację ( grawitacja ) . Odświeżanie jak obrazu na ekranie monitora.
Nasz procesor który liczy świat, jest w stanie przekazać informację od słońca do ziemi w ciągu 7 minut :)

Offline Xellos

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:00:52 »
Jerzy Karma napisał:

Czas?
To coś, co nie istnieje. Prawda ?

Hehehe
Oczywiście Drogi Xeliosie, że nie istnieje.
Myślisz, że jak używam czasem tego określenia to potwierdzam jego istnienie? Nie.
Używam zaś czasem dlatego, że słowo to ma u większości ludzi określone znaczenie.
Szczególnie jest kojarzone z przemijaniem i następującymi zjawiskami, które "on powoduje".
Zgadzasz się?
W takim sensie używam słowa czas.
Z jednym zastrzeżeniem, że to nie czas powoduje zjawiska, lecz zjawiska sprawiają wrażenie czasu. Zatem mówiąc o czasie ja mam na myśli wszystkie zjawiska jakie zamanifestowały się :-)
Nie ma zatem sprzeczności w tym, co tu napisałem i w innych miejscach.

Na ogół, oraz w klasycznej fizyce, uważa się, że czas to określona samodzielna wielkość /zjawisko/ niezależna od innych wielkości.
Newton założył istnienie trwałego zjawiska czasu, czas jako coś istniejące samo z siebie: "jeden, uniwersalny i wszechobejmujący czas – płynący w jednostajnym tempie i nic nie wywiera na niego wpływu".
A gdzie on ten czas widział? ;-)
Gdzie Ty go widzisz?
Ruch ziemi, słońca itp., lata, doby - nazywasz czasem?
To są kosmiczne zjawiska.
Istnieją tylko liczne oddziaływania: większe i mniejsze.
Sumę tych oddziaływań - ich wypadkową - "manifestację" - ludzie nazwali czasem.
I chcąc widzieć tę wypadkową jako "coś" różnorodnie definiowali czas...

Einstein w szczególnej teorii względności uzależnił czas od prędkości układu odniesienia.
(Widział tu tylko jeden czynnik.)

W swojej ogólnej teorii Einstein za jedyny czynnik powodujący czas uznał grawitację - im mniejsza, tym czas szybciej płynie. Zegary szybciej chodzące na Księżycu niż na Ziemi są marnym dowodem naukowym, gdyż nie bierze się tu pod uwagę "czasu" biologicznego organizmów żywych np. na ziemi - u których "czas" życia bywa zróżnicowany. I właśnie te zróżnicowanie wynika z innych czynników, mniejszych, wpływajacych na oddziaływanie czynników większych, takich jak np. grawitacja ziemi.
Mozliwe, że dlatego nazwał tę teorię ogólną, gdyż uwzględnił w niej ogólne czynniki powodujące wrażenie czasu, a pominął te mające drobne znaczenie - drobne, lecz jakże istotne.

Teraz idąc dalej śladami wikipedii widzę co następuje :-)

Prawdę o czasie wyraził Leibniz.
Wg niego "czas jest porządkiem następstwa zdarzeń zachodzących w świecie - bez świata (zdarzeń) nie może być mowy o żadnym czasie."

To samo - choć z innej strony - wyraził Husserl: "strumień czasu oglądany w swym czystym przepływie staje się tożsamy z samą świadomością".
Bo ów czas jest tylko tworem odbioru świadomości, która postrzega tylko wypadkową wszystkich czynników. Świadomości, która odniosła pomiar czasu do pomiaru i obserwacji czynników najbardziej widocznych i najsilniejszych, działających najbardziej ogólnie. Mimo, że kolosalnie inaczej na skały, a inaczej na istoty żywe. Cóż za przywilej dla skał? ;-) Czyżby one lepiej umiały pokonywać czas, niż ludzie? :-)

Kant widział to samo, co Leibniz i Husserl, choć opisał to jeszcze innymi objaśnieniami. Mianowicie wg opisu Kanta: czas jest aprioryczną formą naszej zmysłowości i ma swoje źródło w podmiocie, należy go odnosić do wszystkich zjawisk. Ukazuje się nam w doświadczeniu jako realny, jednak podczas transcendentalnej analizy staje się niczym, gdy chcemy go rozważać niezależnie od doświadczenia.

Pitagorejczyk Paron widział to samo opisując czas jako "jedynie ilość ruchu, odliczanie poszczególnych momentów 'teraz' ze względu na 'wcześniej' i 'później'."
I miał rację wiedząc, że obok nas wszystko jest w jakichś ruchach :-)

To samo wyraził  Heidegger pytając: "Jak więc czas w ogóle "jest"?"
 Tłumacząc w swoim Sein und Zeit:
"Czas nie "jest" obecny ani w podmiocie, ani też w przedmiocie; nie jest wewnątrz bytu, ani na jego zewnątrz i "jest" on "wcześniej" od wszelkiej subiektywności oraz obiektywności, ponieważ stanowi warunek możliwości nawet dla owego "wcześniej".

Także św. Augustyn w XI księdze Confessiones jest bliski widzenia tego samego.
Pisząc, że jest czas "nierozłączny ze zmianą (ruchem), stanowi pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością."
Przyzwyczajony jednak do pospolitego widzenia czasu nie mógł zgłębić tego intelektualnie do końca.
Intuicyjnie jednak stwierdził, że Bóg znajduje się poza czasem.
Wielu sie nad tym głowiło - w jaki sposób Bóg znajduje sie poza czasem.
Odpowiedź jest taka: Bóg jest niezależny od czegokolwiek.
Jest przecież poza wszelkimi oddziaływaniami zewnętrznymi.
Nikt i nic nie ma nad Nim władzy.
Dlatego jest Bogiem.
Z powodu tych przymiotów, a ma je, gdyż jest Bogiem.
Jeśli zaś czynniki zewnetrzne, inaczej: uwarunkowania, tworzą czas /oddziaływania/ np. wobec człowieka, to jeśli nad Bogiem nic nie ma władzy, nic nie oddziaływuje tak, by Go uwarunkować wbrew Niemu, to własnie dlatego jest poza tym - co ludzie nazywają czasem, a co ściślej jest zespołem oddziaływań.

Łączę najserdeczniejsze pozdrowienia za wspaniałą sugestię napisania objaśnienia
Twoja chwała Xellosie

Offline Xellos

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:01:11 »

Piękne objaśnienie. Ale czas chyba egzaminuje każdego. Nie dostrzegłem więc w tym banalności. Wydawało mi się coś większego by o tym wspominać.

Więc zgadzam się co do znaczeń. Tylko w Twoich "ustach" myślałem, że to coś głębszego bo już zdążyłem się przyzwyczaić, że banału nie używasz. A jednak w odpowiedzi do Michał-Anioł tym razem nic niezwykłego nie było, cóż... :)

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:02:54 »
Jerzy Karma napisał:

Raczej piękny był czas jaki poświeciłem na wyrażenie tego.
Czyli działanie.

Rzeczy są takimi jakimi są. - też nie moje.
Wszystko jest nie moje.

Postrzeganie banału zależy od perspektywy.

Trzymaj się.


Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:03:56 »

Michał-Anioł napisał:

I tak za  wikipedią dla zainteresowanych
Zgodnie z ogólną teorią względności, siła grawitacji wynika z lokalnej geometrii czasoprzestrzeni. Aparat matematyczny tej teorii został opracowany w pracach takich matematyków jak János Bolyai, a także Carl Gauss. Ogólnie geometria nieeuklidesowa została rozwinięta przez ucznia Gaussa, Georga Bernharda Riemanna, ale nieeuklidesowa geometria czasoprzestrzeni stała się znana szerzej dopiero po tym, jak w opracowaną przez Einsteina szczególną teorię względności Hermann Minkowski wprowadził Czasoprzestrzeń Minkowskiego.

Teoria Einsteina zawiera nietrywialne treści fizyczne dotyczące koncepcji czasu, przestrzeni, geometrii czasoprzestrzeni, związków masy bezwładnej i ważkiej oraz spostrzeżenia dotyczące równoważności grawitacji i sił bezwładności. Jest ona uogólnieniem Szczególnej Teorii Względności obowiązującej dla inercjalnych układów odniesienia na dowolne, także nieinercjalne układy odniesienia. W warstwie matematycznej korzysta ona obficie z metod rachunku tensorowego, geometrii nieeuklidesowej, teorii przestrzeni Riemanna itp.

Podstawową ideą teorii względności jest to, że nie możemy mówić o wielkościach fizycznych takich jak prędkość czy przyspieszenie, nie określając wcześniej układu odniesienia, oraz że układ odniesienia definiuje się poprzez wybór pewnego punktu w czasoprzestrzeni, z którym jest on związany. Oznacza to, że wszelki ruch określa się i mierzy względem innych określonych układów odniesienia. W ramach tej teorii, inaczej niż w szczególnej teorii względności, która podawała opis ruchu w inercjalnych (nie posiadających przyspieszenia) układach odniesienia, opis ruchu prowadzony jest w dowolnych układach odniesienia, inercjalnych lub nieinercjalnych. Podstawowym założeniem jest takie sformułowanie praw fizycznych i opisu ruchu aby miały one identyczną postać matematyczną bez względu na używany do opisu układ odniesienia, stąd konieczność zastosowania rachunku tensorowego. Jednym z postulatów ogólnej teorii względności jest zasada równoważności, mówiąca, że nie można (lokalnie) rozróżnić spadku swobodnego w polu grawitacyjnym od ruchu w układzie nieinercjalnym. Z postulatu tego wynika, że masa bezwładna i grawitacyjna są sobie równoważne. Dokładniej równość mas: grawitacyjnej i bezwładnej określana jest mianem słabej zasady równoważności(WEP), natomiast pełna zasada równoważności Einsteina głosi, że wynik dowolnego, lokalnego doświadczenia niegrawitacyjnego jest niezależny od prędkości swobodnie spadającego układu odniesienia i jest zgodny z przewidywaniami STW (tzw. lokalna niezmienniczość lorentzowska) i wynik ten jest niezależny od miejsca i czasu (tzw. lokalna niezmienniczość na położenie).

I uwierzcie mi jest to tylko bardzo powierzchowne omówienie tematu

słowniczek ;)
Geometria nieeuklidesowa – geometria, która nie spełnia co najmniej jednego z aksjomatów geometrii euklidesowej. Może ona spełniać tylko część z nich, przy czym mogą również obowiązywać w niej inne, sprzeczne z aksjomatami i twierdzeniami geometrii Euklidesa.

Przykładami geometrii nieeuklidesowych są:

    * geometria hiperboliczna (geometria Łobaczewskiego),
    * geometria eliptyczna (geometria sferyczna),
    * geometria Riemanna będąca uogólnieniem powyższych.

Wielki wkład do rozwoju tych geometrii wnieśli: Nikołaj Łobaczewski, János Bolyai, Carl Friedrich Gauss, Georg Riemann, David Hilbert.

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:04:25 »
Jerzy Karma napisał:

Sugerujesz sprzeczność, lecz nie podałeś jej.
Podałeś nazwiska uczonych i ich objaśnienia - samo to nie jest wykazaniem błędu.
Zaś podana treść nie wskazuje na błąd.

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:04:43 »

east napisał:

Poza fizycznymi lub matematycznymi modelami usiłującymi w miarę obiektywnie opisać naturę czasu istnieją modele czysto subiektywne. Co więcej, uważam, że obiektywne modele nie mogą oddać całkowitej natury czasu. One usiłują jedynie opisać wzajemne relacje układów odniesienia, a wiemy wszak, że wszystko jest w ruchu względem wszystkiego.
Jerzy Karma zauważył już, że istnieje tzw "czas biologiczny"  . Istnieją teorie, że jest on powiązany z polem magnetycznym Ziemi oraz panującą tu grawitacją. W tym powiązaniu może on się wydawać jedynie właściwym punktem odniesienia, ale tylko do procesów życiowych objętych działaniem Ziemi. Te same organizmy w przestrzeni kosmicznej  nie podlegają  tym samym procesom do których przywykły na Ziemi. Inaczej zadziała błędnik określający naszą równowagę, Stracimy orientację przestrzenną, gdzie jest góra , a gdzie dół., gdzie północ , a gdzie południe ?  Ja się poruszam, czy obiekt względem mnie ? Czy jest juz dzień czy jeszcze noc  - czyli pora odpoczywania czy aktywności ? Organy ciała zostaną uwolnione z okowów grawitacji, serce inaczej pracuje. Jedynym znanym odnośnikiem jestem ja sam wobec siebie. Inaczej postrzega się czas.

Rozważmy  teraz całkiem subiektywny "boski czasomierz" .
Jerzy Karma napisał
"
Cytuj
Także św. Augustyn w XI księdze Confessiones jest bliski widzenia tego samego.
Pisząc, że jest czas "nierozłączny ze zmianą (ruchem), stanowi pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością."
Przyzwyczajony jednak do pospolitego widzenia czasu nie mógł zgłębić tego intelektualnie do końca.
Intuicyjnie jednak stwierdził, że Bóg znajduje się poza czasem."

Co to znaczy , że Bóg znajduje się poza czasem ?
Nie ma przeszłości, nie ma przysżłości ? Gdzie jest taki czas, w którym nic nie było i nic nie będzie ? Otóż istnieje ciekawa koncepcja, że tak na prawdę nie ma przeszłości i przysżłości. Istnieje tylko TERAZ.
Ten moment TERAZ, którego nie da się uchwycić za pomocą zegarka czy jakiegoś układu odniesienia. Ponieważ przeszłość istnieje dla mnie o tyle o ile o niej myślę TERAZ.  Także przyszłość jeszcze nie nadeszła , ale również istnieje bo o niej myślę TERAZ. Kiedy nie sięgam w przeszłość, ani w przyszłość, kiedy skupię się wyłącznie na tej oto chwili , to czas nie istnieje.
Takie uczucie może nas dopaść kiedy wykonujemy jakąś monotonną czynność poświęcając jej całą swoją uwagę , każdemu ruchowi , każdej fazie na nowo , albo wtedy , gdy znajdziemy się w gęstej mgle jak mleko otulającej nas bez widoczności na więcej niż metr. Nie ma układu odniesienia, jest tylko tu i teraz. Wytrąceni z tego transu dziwimy się ,że upłynęło aż tyle "czasu". Osiem godzin pracy wydawało się krótką chwilą, a spacer we mgle zaledwie zaczęliśmy , a tyle godzin minęło.  A gdyby nic nas nie wybudziło z TERAZ ?  Czy czas by w ogóle istniał ?
Zanurzając się w TERAZ , zanurzamy się w bezczas w którym przebywa Bóg. To jest ta chwila rezonansu. Podobnie daje się odczuć przebywanie w ciszy. Nie ma żadnego dźwięku przed , ani po. Totalny bezruch wszystkiego. Kiedy rozbrzmi dźwięk czas powróci zanim przebrzmi jego ostatni akord ,, ale  ..... przecież każdy dźwięk rozpoczyna się i kończy w ciszy. Przemija, a ona JEST.
Zatem nawet wśród kanonady dźwięków znajduje się cisza. Wystarczy wyćwiczyć się w jej przebywaniu , w odczuwaniu jej  , uświadamianiu jej sobie . Przypomina to rytm oddechów. Pomiędzy wdechem , a wydechem na chwilę zapanuje bezdech. Interesującym doświadczeniem jest uświadomić sobie istnienie bezdechu, wczuć się weń.

Ot i problemy czasami się dzieją ;)

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:05:07 »

Michał-Anioł napisał:

Ale jaki ten świat by był nudny,
 gdyby ten czas nie płynął.

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:05:25 »
Jerzy Karma napisał:

Czas jest tylko linijką stworzoną w umyśle. Umysł jej potrzebuje, gdyż lubi wszystko segregować. Linijka czasu dokonuje pomiaru. Jest ta linijka jedynie tworem umysłu.

Można mentalnie spróbować żyć poza czasem. I zapewniam, że nie jest to nudne. Jest obfitsze w wolność. Choć z pewnością przymus czasu, niczym domina ;-) może dla wielu czynić życie ciekawszym.
Dlaczego na poczatku tylko mentalnie - pisałem to już w innym miejscu - tu napiszę to inaczej, bardziej zakumufluję :-) Dlatego, że ciało leży dalej.

Doświadczamy rzeczy i zjawisk i formułujemy je w przebieg czasu. Wcześniej sformułowaliśmy swoje przywiązania - one umacniają nasze poczucie czasu, z powodu swojego wpływu na nasz odbiór rzeczywistości.
Jesli zatem czasu nie ma, jak możemy w nim być?
Z powodu naszych uwarunkowań - to one są naszym czasem. One tworzą czas.
Tkwimy w czasie, bo go stwarzamy posiadanymi uwarunkowaniami.
Bóg jest wolny od uwarunkowań - w tym tkwi Jego natura.
Dlatego jest także wolny od czasu, gdyż go nie stwarza sam sobie.

Np. potencjalna istota dwuwymiarowa nie wierzy w większą wolność i niezależność istoty z trzech wymiarów. Podobnie człowiek nie wyobraża sobie życia poza czasem.
Wszystkie uwarunkowania przecież są wynikiem ograniczeń. Przywiązań.

Przyszłość i przeszłość to twory umysłu. Wystarczy odrzucić pamięć, a znikną. Wówczas będą istnieć tylko zdarzenia.
Oczywiście gdy jesteś wroną wśród wron także kraczesz.
Podobnie człowiek rodząc się w środowisku mentalnego czasu by umieć współistnieć z innymi działa podobnie do nich. Czas w świecie ludzkim jest istotnym elementem, lecz już np. prorocy i jasnowidzące osoby miały problem z ustalaniem "czasu" "przyszłych" wydarzeń.

Jeśli komuś pomogły te wyjaśnienia w zrozumieniu pojęcia wiecznego TERAZ to słowa nie padły nadaremno :-)
Zresztą ten sam sens przedstawiony został w słowach Easta.
Czasem jednak inny opis tego samego poszerza perspektywę rozumienia.

P.s.
Czy rzeczywiście East odczuwasz większą ciszę na bezdechu, niż na wdechu?
Tu drobna uwaga: Poczatkowo odczucia mogą być indywidualne, bowiem wdech nie jest taki sam u każdego. Z wdechem związana jest praca czakramów. One oraz ich stan decydują o jakości wdechu. Także w każdym czakramie jest odczuwalny inny rodzaj ciszy. Jak i miłości.
Oczywiście ktoś może napisać, że dokonuję to podziału istoty na czakramy itp. postawić "zarzuty". Zanim jednak to zrobi niech najpierw przestanie jeść, pić, oddychać, odrzuci serce i nerki - choćby tylko to. Bo niestety podróżnik musi wiedzieć, gdzie znajduje się na drodze. Zamiast fantazjować /proszę nie mylić z wizualizacją i wiarą w cel/, że już jest u celu.

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:05:55 »

Michał-Anioł napisał:

"  Niekiedy zagadnienia czwartego wymiaru rozwiązuje się, rozpatrując  czas jako czwarty wymiar przestrzeni. Przesłankę tego poglądu stanowi to, że w kinematyce czas uważany jest za konieczny warunek ruchu, jak przestrzeń. I ten związek między czasem i przestrzenią pozwala rozpatrywać czas jako jeden z wymiarów przestrzeni. Taki wniosek jest zupełnie prawidłowy, ale nie rozwiązuje problemu, dopóki zachowana jest idea  ruchu. Aby pojąć czas jako czwarty wymiar przestrzeni, konieczne jest psychologiczne przyswojenie idei ruchu i zrozumienie jego względności.

Teoria czasu jako czwartego wymiaru przestrzeni ma następujące znaczenie: Jeśli czas jest wymiarem przestrzeni, to — jak z tego wynika — nie poruszamy się w czasie, ale znajdujemy się bezpośrednio w nim. Zatem zdarzenia nie stają się, lecz istnieją. My tylko przechodzimy obok nich i przez nie. I za nami pozostają one takimi, jakimi były przy nas i jakimi były, zanim do nich doszliśmy. Według tej teorii przeszłości i przyszłości nie ma, jest tylko jedna teraźniejszość lub, wyrażając się inaczej i dokładniej, nasze ciała i wszystkie przedmioty, i zjawiska świata  cechują się rozciągłością w czasie. Zmiany z biegiem czasu nie istnieją, jest tylko różnorodny obraz w różnych punktach tej rozciągłości.

Idea czasu jako czwartego wymiaru przestrzeni została szczegółowo opisana w książce Tertium Organum. Na razie można powiedzieć tylko jedno: czas na pytanie o czwarty wymiar nie odpowie, dopóki uznajemy ideę ruchu w czasie. Dopóki istnieje idea ruchu, czas jest koniecznym warunkiem percepcji wszelkiej przestrzeni, koniecznym dopełnieniem każdej liczby wymiarów, co oznacza, że za liczbę wymiarów w przestrzeni trójwymiarowej (jeśli uzna się czas za czwarty wymiar przestrzeni) należy uważać 3 + 1, w przestrzeni czterowymiarowej: 4 + 1; w ogóle według teorii stałego istnienia i rozciągłości w czasie liczba wymiarów zawsze wynosi n + 1, gdzie 1 oznacza czas.

 Hinton próbuje określić czwarty wymiar zarówno z punktu widzenia fizyki, jak i psychologii. Wiele miejsca w jego książkach zajmuje opis wypracowanej przez niego metody ćwiczenia świadomości w celu poznania czwartego wymiaru.

Jest to długi szereg ćwiczeń odbiorczego i wyobrażeniowego aparatu świadomości, wykorzystujących serie różnokolorowych sześcianów, które należy zapamiętać w jednym położeniu, potem w drugim, trzecim, a następnie starać się wyobrazić je sobie w nowych kombinacjach.

Osoby, które interesują się tą metodą, powinny sięgnąć do książek Hintona, ponieważ nie sposób wyłożyć w skrócie systemu tych ćwiczeń.

Podstawowa idea, jaką kierował się Hinton przy tworzeniu tej metody ćwiczeń, sprowadza się do tego, że aby przebudzić „wyższą świadomość”, należy „unicestwić siebie” w wyobrażeniu i świadomości świata, to znaczy trzeba się nauczyć poznawać i wyobrażać świat  nie z osobistego punktu widzenia (jak zazwyczaj poznajemy i wyobrażamy), lecz takim, jakim on jest. Przy tym trzeba się najpierw nauczyć  wyobrażać sobie rzeczy nie takimi, jakimi się wydają, ale takimi, jakimi są, chociażby po prostu geometrycznie, następnie zaś powinna się już pojawić zdolność  ich poznawania, to znaczy widzenia takimi, jakimi one są.

 Hinton twierdzi, że jeśli w czwartym wymiarze istnieje zdolność widzenia, to przedmioty naszego świata będziemy widzieć zupełnie inaczej, nie tak, jak zwykle.

Zazwyczaj widzimy przedmioty powyżej lub poniżej nas, lub też na równi z nami, z prawej lub z lewej, przed nami lub za nami zawsze z tej strony, którą się ku nam zwracają, a także w perspektywie. Nasze oko jest instrumentem skrajnie niedoskonałym: daje w wysokim stopniu błędny obraz świata. To, co nazywamy perspektywą, jest w istocie deformacją widzianych przedmiotów, spowodowaną źle zbudowanym instrumentem optycznym — okiem. Widzimy przedmioty zdeformowane. Tak samo je sobie wyobrażamy. Owo wyobrażanie sobie zdeformowanych przedmiotów jest nawykiem, to znaczy przyzwyczajeniem stworzonym przez nasze niedoskonałe widzenie, które osłabia zdolność wyobrażania. Nic nas jednak nie zmusza, abyśmy koniecznie wyobrażali sobie przedmioty świata zewnętrznego w ich zdeformowanym kształcie.  "

Piotr D. Uspienski

http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/paradygmat_wyobrazni/uspienski_4ty_wymiar.htm

Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:06:14 »
Jerzy Karma napisał:

Hinton ma rację, że w czwartym wymiarze przedmioty ujrzymy inaczej. Możemy to stwierdzić już tutaj. Bowiem przesłanek mamy dość.
Wiemy, iż to zmysły /mózg to też zmysł/ określają stan naszego widzenia. Np. oko powoduje widzenie dwuwymiarowe i dopiero regularne ukształtowanie form świata i ruch pośród nich kształtują program w mózgu, który powoduje trójwymiarowy odbiór świata. Zatem dodatkowy zmysł może mieć dużą zmianę na naszą ogólną percepcję.
Widzimy zatem nie tylko samymi oczami. Jeśli za widzenie uznamy już samą zdolność odbioru rzeczy w przestrzeni, to "odpowiednio wrażliwe" osoby mogą widzieć słuchem, choć przyznam, że nie wiem do końca, czy to słuch wyczuwa masę materii, czy jakiś inny zmysł - gdy wydaje się być cicho, lecz masa jest wyczuwalna bezdotykowo. Niektórzy obserwując bardziej spektakularne działanie tej zdolności /także u mistrzów sztuk walki/ nazywali to szóstym zmysłem.
Tak już jest, że każdy dodatkowy nazywa się szóstym, więc inni szóstym nazywają zdolność jasnowidzenia. /Podobnie niektórzy nazwali czas czwartym wymiarem przestrzeni./

Z ludzkim widzeniem jest jak z czasem. Widzimy odpowiednio do naszych potrzeb w tym świecie. I dobrze, bo kierujemy się tym - co tu jest przydatne.
Jeśli więc oko widzi źle, to zdolność poruszania się w przestrzeni pozwoliła stworzyć w mózgu program, który złe widzenie oka skorygował. Zatem nasz mózg pokazuje nam świat w trzech wymiarach zupełnie poprawnie - co możemy sprawdzić ruszając ku widzianym przedmiotom.
Okazuje się wówczas, że dotyk potwierdzi nam to - co ukazał mózg. Przedmioty będą dokładnie tej samej formy - zatem niezdeformowane.
Jeśli jednak ktoś zmieni formy przedmiotów i przestrzeni nadając im regularność i kąty przez nas na co dzień nie spotykane - wówczas program nasz mózgu odczyta je wg innych układów odniesienia dając niezgodny obraz z rzeczywistością i ... nasz ruch w przestrzeni oraz dotyk ukażą nam, iż "źle widzieliśmy".
Pojęcie czasu, czym by nie było, jest bardzo pomocnym pojęciem w komunikacji - nawet jeśli każdy przez nie będzie rozumiał coś innego, to wszyscy intuicyjnie wiedzą, że dotyczy ono spraw związanych z naszą pamięcią i niewiedzą /niepamięcią/. Dlatego sam często używałem pojęcia czasu. Np. gdy nazwałem człowieka "rośliną czasu". Rośniemy zatem w czasie nie mając możliwości przemieszczania się w nim w sposób przestrzenny. Podobnie jak roślina - choć stoi w trzech wymiarach, nie porusza się w nich tak jak zwierzęta, choć rośnie w trzech wymiarach. Podobnie człowiek rośnie w czasie.
Wzrost rośliny jest jej czasem. Co jednak się stanie z owym czasem, gdy roślina stanie się dojrzała? A co by było, gdyby oderwała się "od korzeni" i poszła w "nowy świat" i w "nowy czas"? :-)
Zatem i tu wygląda na to, że czas jest czymś subiektywnym i tworzą go jedynie doświadczane zjawiska.
Jednak to, że coś jest subiektywne, w tych wymiarach nie znaczy, iż mało istotne. Bowiem niezwykle silnie podlegamy tym subiektywizmom. Nawet jeśli nazywano je mają. Zresztą i Boga nazywano największym magikiem :-) My jednak tkwimy po uszy w oczarowaniu :-)
Iluzja jest naszą rzeczywistością tak dalece - jak daleko jesteśmy złożeni z iluzji. Magnes przyciąga bardzo silnie inny magnes - póki jest magnesem. I to przyciąganie jest jego rzeczywistością.
Podobnie czas jest rzeczywistością człowieka, gdyż działają tu wielkie siły. Chociaż docierają niczym bajki doniesienia o ludziach, którzy uwolnili się od własnej natury, a w ten sposób uwolnili się od wpływu owych sił. Słyszymy o tym... jedni nie wierzą, inni marzą... Wszyscy jednakowo trwając w swojej ukochanej naturze.
Zresztą: Dlaczego nie trwać? Skoro jak powiedział jeden mój przydzielony przez los znajomy: Nie chcę nieba, bo w niebie nie byłoby boksu. ;-)
Możliwe, że otrzymaliśmy to - czego pragnęliśmy. Nawet jeśli już pragnienia trochę się zmieniły :-) I dokładnie tak to też opisują Wedy mówiąc: Bóg daje duszy to, czego pragnęła. Do tego doświadczyć tego z obu stron, czyli np.: Chcesz zabijać? Będziesz zabijał i będziesz zabijany. By smak był pełny. I jak ktoś zechce dodać: Bilans zerowy.
Zatem niebiańska księgowość.

"Dopóki istnieje idea ruchu, czas jest koniecznym warunkiem percepcji wszelkiej przestrzeni"
Piotr D. Uspienski
http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/paradygmat_wyobrazni/uspienski_4ty_wymiar.htm

to nie czas powoduje zjawiska, lecz zjawiska sprawiają wrażenie czasu

Napisałem na: http://www.boga.fora.pl/paranormalne-czy-normalne,13/czas-wg-totalizmu,160.html#825 kilka rzeczy:
1. Czas to nic innego jak oddziaływania. Tych zaś jest niezliczona ilość. Oczywiście istnieją potężnie oddziałujące czynniki czasu, jak i czynniki czasu działające w sposób tak nikły, że można je określić jako mikroczas.
2. Każdy element tego i nie tego świata oddziałujący na mnie jest czynnikiem czasu.

Tam także podaję ujęcie czasu wg totalizmu. Z jednej strony zgadzam się z tym ujęciem, gdyż wskazuje ono na źródło naszego postrzegania czasu - naszego bycia w czasie; lecz z drugiej strony to tylko postrzeganie - wrażenie, nie zaś obiektywne zjawisko.

"Dopóki istnieje idea ruchu, czas jest koniecznym warunkiem percepcji wszelkiej przestrzeni, koniecznym dopełnieniem każdej liczby wymiarów, co oznacza, że za liczbę wymiarów w przestrzeni trójwymiarowej (jeśli uzna się czas za czwarty wymiar przestrzeni) należy uważać 3 + 1, w przestrzeni czterowymiarowej: 4 + 1; w ogóle według teorii stałego istnienia i rozciągłości w czasie liczba wymiarów zawsze wynosi n + 1, gdzie 1 oznacza czas."
Piotr D. Uspienski
http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/paradygmat_wyobrazni/uspienski_4ty_wymiar.htm

Należy tu dodać jeszcze, że tylko dla "czasu rośliny" - czyli czasu liniowego.
Jeśli rozwiniemy sam czas na liczbę wymiarów i zaczniemy rozpatrywać trójwymiarowy czas, wówczas wymiary przestrzenne mogą inaczej przebiegać z wymiarami czasu.
Samo przemieszczanie się w czasie wprowadza już w inny - dodatkowy - wymiar czasu. I jest tożsame z nowego rodzaju władzą nad materią - nad czynnikami. Co wskazuje, że czas jest określony przez relację z czynnikami. Te zaś wynikają z naszej natury, percepcji, stanu umysłu - nie mentalnej myśli, bo umysł to coś ZNACZNIE więcej. Mentalna myśl objawia się tu w niezwykle nikły sposób.
Gdyby czas był czymś innym niż czynniki, nie byłoby możliwe przemieszczanie się w nim nawet w "sposób rośliny ludzkiej".


Offline ..

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 588
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: O czasie
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 28, 2010, 16:06:47 »

east napisał:

Jerzy Karma napisał :
Cytuj
Z ludzkim widzeniem jest jak z czasem. Widzimy odpowiednio do naszych potrzeb w tym świecie. I dobrze, bo kierujemy się tym - co tu jest przydatne.

Michał Anioł napisał
Cytuj
Podstawowa idea, jaką kierował się Hinton przy tworzeniu tej metody ćwiczeń, sprowadza się do tego, że aby przebudzić „wyższą świadomość”, należy „unicestwić siebie” w wyobrażeniu i świadomości świata, to znaczy trzeba się nauczyć poznawać i wyobrażać świat  nie z osobistego punktu widzenia (jak zazwyczaj poznajemy i wyobrażamy), lecz takim, jakim on jest. Przy tym trzeba się najpierw nauczyć  wyobrażać sobie rzeczy nie takimi, jakimi się wydają, ale takimi, jakimi są, chociażby po prostu geometrycznie, następnie zaś powinna się już pojawić zdolność  ich poznawania, to znaczy widzenia takimi, jakimi one są.
Widzenie rzeczy takimi , jakie one są ? Czyli jakimi ? Wprowadzamy jakiś dodatkowy aspekt poznania, dodatkowy wymiar , ale czy obiektywy ? Czy jednoznaczny i taki sam dla każdego badającego  ? Weźmy na przykład sposób geometryczny.  To , co robi Nassim jest fascynujące , gdyż wyjaśnienia rzeczywistości, które podaje odbywają się w sposób ściśle matematyczny. Jest to jakiś sposób, ale nie ma w nim mowy o odmiennym postrzeganiu. W dalszym ciągu używamy tylko tych zmysłów, które mamy .

We wstępie tego posta wkleiłem interesujące , jak mi się wydaje, zdanie Jerzego. Interesujące o tyle, że zauważa on iż "Widzimy odpowiednio do naszych potrzeb w tym świecie. I dobrze, bo kierujemy się tym - co tu jest przydatne."
To ważne zdanie. Niedawno spotkałem osobę , która wyraziła ciekawą koncepcję, iż pierwsi inteligentni ludzie mieli aktywny dodatkowy zmysł, którego my obecnie nie posiadamy  - tzw "trzecie oko" . Niestety, w trakcie ewolucji ten organ przestał być używany i zanikł. Zastanawiałem się dlaczego?  Są ludzie, którzy nawet dzisiaj z tego korzystają więc można przypuszczać, że po prostu organ ten uległ wyłączeniu . Czyżby przestał być przydatny ? A może został wyłączony  ? ( ten problem na razie zostawmy bo wymagałby wprowadzenia "spiskowej teorii dziejów" ).
Za pomocą trzeciego oka można było czerpać energię, tzw pranę wprost z kosmosu. Można też było widzieć energie kształtów czy też aurę drugiego człowieka, a nawet pole magnetyczne ( wyjaśniałoby to tajemnicze podróże pradawnych wikingów do Ameryki , czy tez migracje ludności po Pacyfiku ). Podobno jaskiniowy człowiek malował wyobrażenie mamuta na ścianie po to, aby nawiązać z nim kontakt i przekazać, że będzie na niego polował i że go zabije, aby zjeść Wtedy w praktyce używał trzeciego oka. Było to wielce praktyczne ćwiczenie, gdyż w ten sposób myśliwy obmyślał dokładny plan polowania i dodawał sobie odwagi. Według tej koncepcji, zwierzęta wyczuwały intencje myśliwego i łatwiej poddawały się jego planom. To właśnie w ten sposób człowiek miał podporządkować sobie cały świat zanim wkroczył w erę cywilizacji technicznej.

Koncepcja trzeciego oka wyjaśnia również poniekąd dlaczego ludzie na całej Ziemi malowali te same symbole krzyży otoczonych koncentrycznymi kołami / wieńcami . W filmie Tunderbolts of Gods , Talbota ( http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=45.msg170#msg170 ) pojawia się twierdzenie, że ludzie wtedy obserwowali na niebie zjawiska ( elektryczne ), których dzisiaj już nie ma i jest to, według mnie, najsłabsze ogniwo całego wywodu w tym filmie, bo nikt nie jest w stanie podać  DLACZEGO tych zjawisk już nie ma. Natomiast koncepcja trzeciego oka wyjaśnia, że to nie zjawiska zanikły , lecz organ, dzięki któremu człowiek mógł obserwować te zjawiska.

I tutaj pojawia się pytanie o to DLACZEGO ten dodatkowy organ miał się zdezaktywować.

W tym momencie chciałbym wprowadzić koncepcję  Hintona  , a mianowicie "że aby przebudzić „wyższą świadomość”, należy „unicestwić siebie” w wyobrażeniu i świadomości świata, to znaczy trzeba się nauczyć poznawać i wyobrażać świat  nie z osobistego punktu widzenia ". Trzecie oko , lub jak nazywa to Hinton -połączenie z "wyższą świadomością "   jest utrudnione z powodu "osobistego punktu widzenia", o którym my moglibyśmy napisać jako o EGOTYCZNYM  punkcie widzenia. O tym samym piszą publicyści powołując się na zanik więzi człowieka z naturą. Ten zanik więzi spowodowany jest rozbuchanym ego.  W swojej pysze ego nazywało rdzenną ludność żyjącą od wieków w zgodzie z naturą - dzikusami. Z tego powodu ego w okrutny sposób niemalże wytępiło   Indian  - rdzennych mieszkańców obu Ameryk, Inków, a mieszkańców Afryki uznano za podludzi i uczyniono z nich niewolników. Dzisiaj nie ma już jaskrawych tego przejawów, ale zwróćcie choćby uwagę na ignorancję z jaką ego usiłuje modyfikować naturalną żywność, patentować ją, tak jakby było jej stworzycielem. Przykładów można by mnożyć, ale każdy wie o co mi chodzi więc się powstrzymam .  Zatem według mnie czynnikiem , który odebrał człowiekowi prawdziwą jego moc i naturalnie potężne możliwości jest jego własne ego.

Wracając do czasu.

Powiedzmy ,że człowiek okiełzna swoje ego , zmniejszy je do rangi narzędzia , a tym samym uwolni drzemiące w nim możliwości. Odblokował swoje naturalne połączenie z wyższą świadomością i na powrót aktywował trzecie oko. Jak wówczas zmieniła by się koncepcja czasu i postrzeganie czasu ?
Możemy to prześledzić na przykładzie kalendarza Majów ( jak i samej kultury Majów ), który opierał się na cyklach astronomicznych ( kalendarz haab ) , ale przede wszystkim służył do rozwoju duchowego prowadząc człowieka - istotę połączoną z całym uniwersum- przez całe jego życie ( kalendarz tzolkin ). Czas pełnił u Majów rolę świętą. Oba kalendarze - haab i tzolkin - były ze sobą ściśle sprzężone. Haab służył celom administracyjnym , księgowym i innym codziennym, tak samo , jak nam służy kalendarz gregoriański, zaś tzolkin służył człowiekowi jako elementowi wszechświata, ale jednocześnie umożliwiał im korzystanie z tej potęgi wszechświata. Wystarczy spojrzeć na maestrię, precyzję i ponadczasowość wykonania majańskich piramid. Dzięki tzolkin Majowie byli w stanie przewidzieć przyszłość. Do tego stopnia, że ich cywilizacja nagle zniknęła z powierzchni Ziemi. Majowie odeszli, zniknęli bez śladu. Dzisiaj czytamy o nich jako o "Tkaczach czasu, graczach uniwersum"  (autor Magda Wimmer).
Przy całej swojej przemyślności odnośnie odmierzania czasu , życia czasem i w nim , Majowie zawsze wskazywali na dwa niezmienne aspekty czasu : życie toczy się zawsze TERAZ oraz na powiązanie czasu i życia w teraz, ze wszystkim , co żyje. Do tego stopnia, że do dziś zachowało się majańskie pozdrowienie ( jak u nas "cześć" ) "In Lakee`ch" = ja to inny Ty.
Dosłownie ( cytat z książki Majowie Tkacze Czasu, Gracze Uniwersum ) " Ich celem było ciągłe wskazywanie na znaczenie wzoru  13  liczb i 20 słońc-symboli, dla ludzi i wszystkich innych istot żyjących , dla planety Ziemia i dla całego Uniwersum. Pokazali, że wszystko jest ze sobą wzajemnie powiązane i że wzór małej części jest taki sam , jak wzór wielkich połączeń ". Znali więc również fraktalność wszechświata.
Napisałem o tym, gdyż rozważając o czasie nie sposób jest pominąć tak ważnej koncepcji, jaką posługiwali się Majowie.
Ich wiedza jest tajemnicza i nie wiemy skąd mogłaby pochodzić, chociaż oni sami wskazują na jej pozaziemskie pochodzenie . Cokolwiek przez to rozumieć kultura Majów nie rozkwitła dzięki jakimś obcym, pozaziemskim istotom, tylko dzięki nim samym. Bez względu na to skąd pochodziła ich wiedza. Zatem i w ich przypadku, podejrzewam, istniał bezpośredni kanał komunikacji z "wyższą świadomością". Kanałem tym jest oczywiście koncepcja trzeciego oka jako narzędzia do wyższego wymiaru.
Moim zdaniem.