logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Praca z ciałem - Taniec i przepływ energii  (Przeczytany 32499 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Adaś

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • adamjastrzebski.pl
    • Email
Praca z ciałem - Taniec i przepływ energii
« dnia: Wrzesień 12, 2010, 14:12:07 »
Dan Winter często przywołuje Gurdżijew'a w swych wykładach. Mówi o jego tańcu, ruchach które absorbują to specyficzne pole elektryczne tworzące życie.

Cytuj
Georgij Iwanowicz Gurdżijew


   G.I. Gurdżijew urodził się w Armenii, około 1870 r. Mimo że jego pierwszym wychowawcą był duchowny, otrzymał naukowe wykształcenie. Dorastał w otoczeniu, w którym, podobnie jak w sposobie życia otaczających go ludzi, przez wieki zaszło bardzo niewiele zmian. Ani w religii, ani w nauce nie znalazł odpowiedzi na pytania, które sobie zadawał: Kim jestem? Dlaczego jestem tutaj? Podejrzewał jednak, że w tym, co dotarło do niego z przeszłości pod postacią religijnych tradycji i owych osobliwych mitów oraz legend, których uczył się od ojca - barda czy też 'aszoka', tkwi ukryta prawda. Wyruszył na jej poszukiwanie do Azji i Afryki, inspirując do tego swoich towarzyszy, ludzi o podobnych zapatrywaniach, a po drodze nauczył się wielu języków i zdobył wiele praktycznych umiejętności, dzięki którym mógł zarabiać na swoje podróże.  

   W 1912 r. przywiózł do Moskwy nieznane nauczanie; nauczanie, które nie było religią, ani filozofią, ale praktyczną nauką życia i doświadczania go. Na drodze, którą zaproponował, nie ma niczego, w co trzeba by wierzyć. Nie porzuca się tutaj także dotychczasowego życia. Jest to droga, na której stopniowo, ponieważ nie można tego zrobić od razu, trzeba wszystko podać w wątpliwość: swoje przekonania, wierzenia, postawy, całą swoją wizję życia człowieka na tej Ziemi.

   Po zakończeniu rewolucji bolszewickiej i I wojny światowej, Gurdżijew założył we Francji swój instytut, a później nauczał w Paryżu. Jego książka "All and Everything. Beelzebub's Tales to His Grandson" jest "Obiektywną Całościową Krytyką Życia Człowieka", człowieka ujmowanego w skali Wszechświata. Z bardzo starej tradycji, którą odkrył na nowo, przyniósł on ćwiczenia i Święte Tańce oparte na prawach rządzących Wszechświatem, aby na drodze w poszukiwaniu harmonii i przebudzenia wprowadzić ucznia na jak najwyższy poziom.

    Po śmierci G.I. Gurdżijewa w Paryżu w 1949 r. jego najbliżsi uczniowie, pod kierunkiem Mme de Salzmann, kontynuowali bezpośredni przekaz jego praktycznego nauczania poprzez działanie dotykające wszystkich aspektów funkcjonowania człowieka, i ta tradycja istnieje do dziś. W owym czasie powstało Stowarzyszenie w Londynie, które wciąż pozostaje w bliskim kontakcie z innymi głównymi ośrodkami nauczania Gurdżijewa w Paryżu oraz w Nowym Jorku, zawsze dostosowując się do nowych warunków i dochowując wierności swojemu źródłu. W wielu innych krajach i częściach Wysp Brytyjskich istnieją związane ze Stowarzyszeniem grupy. Od czasu do czasu są one gotowe przyjąć nowych członków.
http://www.gurdjieff.org.pl/gurdjieff.htm

Na temat Gurdżijewa w internecie można znaleźć dość sporo. Tu chcę przedstawić jego tańce.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=RCzgTiSOk4I" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=RCzgTiSOk4I</a>
Gurdjieff Sacred Dance - Assyrian Women Mourners

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=xZJExdoodfM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=xZJExdoodfM</a>
Gurdjieff Sacred Dance - Four Prophets

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Cbz8VC2z1is" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Cbz8VC2z1is</a>
Gurdjieff Sacred Dance - Ho Yah

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=lo_bzXdj-vI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=lo_bzXdj-vI</a>
Gurdjieff Sacred Dance - Pythagoras 4

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=bJfnoqzyD8g" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=bJfnoqzyD8g</a>
Gurdjieff Sacred Dance - Trembling Dervish

Inne:
http://youzeek.com/?source=vmap&sid=bJfnoqzyD8g&lng=PL
« Ostatnia zmiana: Luty 04, 2015, 12:16:11 wysłana przez Leszek »
Misy dźwiękowe, gongi, Joga, Masaż, Reiki, NLP, Silva .. Ciągle się rozwijam.

Offline Adaś

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 73
  • Płeć: Mężczyzna
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • adamjastrzebski.pl
    • Email
Odp: Praca z ciałem - Taniec
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 12, 2010, 14:15:54 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=w9PXsGukoEE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=w9PXsGukoEE</a>
Hidden Symmetry 1 - OM CIRCLE - Gurdjieff Sacred Dance Demo

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=9LyejZSmol0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=9LyejZSmol0</a>
Hidden Symmetry 2 - ENGLISH #3 - Gurdjieff Sacred Dance Demo

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=L3dAmvpJU1w" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=L3dAmvpJU1w</a>
Hidden Symmetry 3-TIBETAN MELODY-Gurdjieff Sacred Dance Demo

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=OAQmghnicuc" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=OAQmghnicuc</a>
Hidden Symmetry 5 -TIBETAN MASK- Gurdjieff Sacred Dance Demo

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=o6kHygZPYj8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=o6kHygZPYj8</a>
Hidden Symmetry 6 - PRAYER - Gurdjieff Sacred Dance Demo
Misy dźwiękowe, gongi, Joga, Masaż, Reiki, NLP, Silva .. Ciągle się rozwijam.

MEM HEI SHIN

  • Gość
Odp: Praca z ciałem - Taniec i przepływ energii
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 13, 2010, 02:50:40 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=L3dAmvpJU1w" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=L3dAmvpJU1w</a>
Hidden Symmetry 3-TIBETAN MELODY-Gurdjieff Sacred Dance Demo

Bardzo piękne tańce potwierdzające fakt, że energia bierze się z ruchu.

Mamy tu  do czynienia  z niezwykle fażnym faktem  co obrazuje taniec mianowicie - poprzez ruch następuje zaburzenie pola skompresowanej energii - informacji i wówczas nastepuje przepływ energii. Czyli, aby uzyskać energie, a zarazem informację należy zaburzyć jednorodne pole, będące w równawdze.
Zwróćcie uwagę, co na tym filmie akurat dobrze widać, że tuż przed samym  tańcem  kobiety wykonują 3 -  4 głębokie oddechy.
 
« Ostatnia zmiana: Luty 04, 2015, 12:23:31 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1756
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Praca z ciałem - Taniec i przepływ energii
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 13, 2010, 11:19:22 »
Dodam jeszcze ten filmik

G.I. Gurdjieff - Gurdjieff in the monastery

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=1jbdj5KjDuM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=1jbdj5KjDuM</a>


Zobacz też:
Gurdjieff - Meetings with Remarkable Men [PL]
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,535.msg2693.html#msg2693
« Ostatnia zmiana: Listopad 13, 2010, 11:43:43 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1756
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Praca z ciałem - przepływ energii (taniec i inne techniki)
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 13, 2010, 11:28:33 »
Tekst podrzucony przez Radosława.


MAGICZNE KROKI


Po raz pierwszy don Juan opowiedział mi szczegółowo o magicznych krokach po tym, gdy wyraził się nieprzychylnie na temat mojej wagi.
– Cholerny z ciebie grubas – powiedział, przyglądając mi się od stóp do głów i z dezaprobatą kręcąc głową. – Niewiele ci brakuje do otyłości. Widać po tobie, że jesteś wyeksploatowany. Jak każdy człowiek twojego czasu, zaczynasz obrastać tłuszczem na karku, jak byk. Czas najwyższy, byś poważnie pomyślał o największym odkryciu czarowników, o magicznych krokach.
– O jakich znowu magicznych krokach, don Juanie? – spytałem. – Do tej pory nic mi o nich nie wspominałeś. A jeśli nawet, to tylko mimochodem, bo nie mogę sobie niczego takiego przypomnieć.
– Opowiedziałem ci o nich bardzo dużo – powiedział – a co więcej, mnóstwo ich już znasz. Cały czas cię ich uczę.
Jeśli o mnie chodzi, nie było prawdą, jakoby cały czas uczył mnie jakichkolwiek magicznych kroków. Zaprzeczyłem bardzo zapalczywie.
– Nie musisz wkładać tyle uczucia w obronę swojego cudownego ja – zażartował, poruszając komicznie brwiami z przepraszającym wyrazem twarzy. – Chciałem powiedzieć, że naśladujesz wszystko, co robię, wykorzystuję więc twoją umiejętność naśladowania. Przez cały czas pokazuję ci przeróżne magiczne kroki, a ty zawsze myślisz, jak to ja uwielbiam rozprostowywać kości i słuchać, jak mi w stawach trzeszczy. Podoba mi się ta twoja interpretacja – rozprostowywanie kości. Dalej będziemy to tak określać.
– Pokazałem ci dziesięć różnych sposobów rozprostowywania kości – ciągnął. – Każdy z nich to magiczny krok, idealnie pasujący do twojego i mojego ciała. Można by rzec, że te dziesięć magicznych kroków doskonale nam obydwu odpowiada. Są naszą osobistą własnością, tak jak były własnością czarowników pochodzących z dwudziestu pięciu pokoleń przed nami, którzy byli dokładnie tacy sami jak my dwaj.
Jak to ujął don Juan, magiczne kroki były różnymi pozycjami, które – w moim mniemaniu – przyjmował dla rozprostowania kości. Poruszał wówczas w określony sposób ramionami, nogami, tułowiem i biodrami; sądziłem, że robi to, by maksymalnie rozciągnąć mięśnie, kości i ścięgna. Z mojego punktu widzenia efektem tych ruchów było trzeszczenie w stawach, które, jak wierzyłem, don Juan demonstrował, by mnie zadziwić i rozweselić. Pamiętam, że za każdym razem mówił, abym go naśladował. Zachęcał mnie nawet, w duchu współzawodnictwa, bym zapamiętał ruchy, które mi pokazywał, i powtarzał je w domu, aż będę umiał wydobyć z moich stawów podobne trzeszczenie.
Nigdy mi się nie udało usłyszeć tego trzeszczenia w moich stawach, jednakże bez wątpienia nauczyłem się wszystkich ruchów, zupełnie mimochodem. Teraz wiem, że fiasko moich usilnych starań, by wydobyć trzeszczenie ze stawów, wyszło mi w końcu na dobre, ponieważ mięśni i ścięgien ramion oraz pleców nigdy nie wolno rozciągać tak forsownie. Stawy don Juana po prostu miały to do siebie, że trzeszczały przy naciąganiu, podobnie jak stawy palców dłoni niektórych ludzi trzeszczą przy zaciskaniu pięści.
– Jak dawni czarownicy wymyślili magiczne kroki, don Juanie? – spytałem.
– Nikt ich nie wymyślił – odparł surowo. – Z założenia, że zostały one wymyślone, automatycznie wynika wniosek o ingerencji umysłu, a w wypadku magicznych kroków jest on błędny. Prędzej już zostały one odkryte przez dawnych szamanów. Mówiono mi, że wszystko się zaczęło od niezwykłego poczucia błogości, którego szamani doznawali w szamańskich stanach podwyższonej świadomości. Uczucie rozpierającego ich wigoru było to tak niesamowite i fascynujące, że usiłowali je przenieść również do stanu normalnej świadomości.
– Z początku szamani byli przekonani, że to uczucie błogości jest po prostu wytworem stanu podwyższonej świadomości – wyjaśnił mi kiedyś don Juan. – Wkrótce spostrzegli, że nie wszystkie stany szamańskiej podwyższonej świadomości wywołują w nich owo uczucie. Po dokładnej analizie okazało się, że błogość pojawiała się zawsze w trakcie wykonywania określonych ruchów ciałem. Szamani uświadomili sobie, że w stanach podwyższonej świadomości ich ciała mimowolnie się poruszały na różne sposoby i że właśnie te ruchy były powodem owego niezwyczajnego odczucia fizycznej i psychicznej pełni.
Don Juan powiedział, że zawsze mu się wydawało, iż ruchy, które dawni szamani wykonywali automatycznie w stanach podwyższonej świadomości, są pewnego rodzaju dziedzictwem ludzkości, czymś głęboko ukrytym i wyjawianym tylko tym, którzy tego szukają. Wyobrażał sobie owych czarowników jako badaczy podwodnych głębin, którzy odzyskali ten skarb, nawet o tym nie wiedząc.
Don Juan mówił, że dawni czarownicy zaczęli mozolnie łączyć ze sobą niektóre z zapamiętanych ruchów. Ich wysiłki nie poszły na marne. Udało im się odtworzyć ruchy, którymi, jak sądzili, ciało reaguje automatycznie w stanach podwyższonej świadomości. Zachęceni tym powodzeniem, odtworzyli jeszcze setki ruchów, które powtarzali, nie próbując nawet ich poskładać w jakiś zrozumiały schemat. Sądzili, że w podwyższonej świadomości ruchy te wykonuje się spontanicznie, a ich efekt zależy od działania jakiejś siły, zupełnie niezależnej od woli szamanów.
Don Juan stwierdził, że z natury spostrzeżeń czarowników starożytności zawsze wywodził, iż musieli oni być niezwykłymi ludźmi, ponieważ odkryte przez nich ruchy nie zostały podobnie objawione współczesnym szamanom, którzy również wchodzili w stany podwyższonej świadomości. Być może było tak dlatego, że współcześni szamani nauczyli się tych ruchów, w takiej czy innej formie, od swoich poprzedników, a może brało się to stąd, że czarownicy starożytności mieli większą masę energetyczną.
– Jak to rozumiesz, don Juanie, że mieli większą masę energetyczną? – spytałem. – Byli więksi?
– Nie przypuszczam, by byli więksi w sensie fizycznym – odparł. – Jednakże na poziomie energetycznym w oczach widzących jawili się jako podłużne kształty. Samych siebie nazywali świetlistymi jajami. Nigdy w życiu nie widziałem świetlistego jaja. Widywałem jedynie świetliste kule. Przypuszczalnie więc przez pokolenia człowiek utracił nieco masy energetycznej.
Don Juan wyjaśnił mi, że dla widzącego wszechświat składa się z nieskończonej liczby pól energetycznych. Widzącemu przedstawiają się one jako świetliste włókna, które strzelają dookoła na wszystkie strony. Don Juan powiedział, że owe włókna przeszywają świetliste kule ludzi pod wszelkimi możliwymi kątami i że śmiało można przyjąć, iż skoro kształty ludzi jawiły się niegdyś w formie podłużnej, podobnej do jaja, to były one znacznie wyższe od kuł. Stąd też pola energetyczne, które obejmowały ludzi w górnej części ich świetlistych jaj, obecnie, gdy ludzie są świetlistymi kulami, już ich nie obejmują. Dla don Juana oznaczało to niejako utratę masy energetycznej, która miała być kluczem do odzyskania owego ukrytego skarbu: magicznych kroków.
– Dlaczego te kroki dawnych szamanów nazywa się magicznymi krokami, don Juanie? – zapytałem go pewnego razu.
-To nie tylko nazwa – odrzekł. – One są magiczne! Skutków ich działania nie da się ogarnąć umysłem, odwołując się do zwykłych wyjaśnień. Te ruchy nie są ćwiczeniami fizycznymi czy jedynie jakimiś pozycjami ciała; to prawdziwe próby osiągnięcia optymalnego stanu trwania. Magia tych ruchów – ciągnął don Juan – to subtelna zmiana, którą odczuwają ćwiczący podczas ich wykonywania. To pewna aura efemeryczności, która naznacza ich ciało i ducha, rodzaj lśnienia, światło w oczach. Ta subtelna zmiana to dotyk ducha. To tak, jakby praktykujący poprzez te ruchy odnawiali dawno zapomnianą więź z siłą życiową, dzięki której trwają.
Dalej wyjaśnił, że ruchy te nazywa się magicznymi krokami również dla tej przyczyny, że przenoszą szamanów, w obrębie postrzegania, do odmiennych stanów trwania, w których odczuwają oni świat w sposób nie dający się opisać.
– Ze względu na to właśnie, ze względu na tę magię – powiedział mi don Juan – magiczne kroki trzeba praktykować nie w ramach gimnastyki, lecz jako metodę przywoływania mocy.
– Ale czy można je traktować jako ćwiczenia fizyczne, mimo że wcześniej nigdy ich tak nie traktowano? – zapytałem.
– Możesz je praktykować tak, jak ci się żywnie podoba – odparł don Juan. – Magiczne kroki wzbogacają świadomość niezależnie od tego, jak je traktujesz. Mądrze byłoby jednak nazywać je po imieniu, magicznymi krokami, które pozwalają praktykującym odrzucić maskę uspołecznienia.
– Co to za maska uspołecznienia? – spytałem.
– To taki pancerz, którego zażarcie bronimy i za który umieramy – powiedział. – Pancerz, który narzuca na nas świat. Nie pozwala nam osiągnąć wszystkich naszych możliwości. Każe nam wierzyć, że jesteśmy nieśmiertelni. W tych ruchach żyje intencja tysięcy czarowników. Wykonując je nawet zupełnie od niechcenia, doprowadzasz do unieruchomienia umysłu.
– Jak to rozumieć, że doprowadzam do unieruchomienia umysłu? – spytałem.
– Wszystko, co robimy w naszym świecie – odrzekł – uznajemy i rozpoznajemy, przetwarzając to w ciągi podobieństwa, ciągi rzeczy, powiązane ze względu na funkcję, jaką spełniają. Na przykład, jeżeli powiem ci “widelec", natychmiast przyjdą ci do głowy: łyżka, nóż, obrus, serwetka, talerz, filiżanka z podstawkiem, kieliszek wina, chili con carne, przyjęcie, urodziny, zabawa. Śmiało mógłbyś tak jeszcze długo wyliczać rzeczy funkcjonalnie ze sobą powiązane, być może bez końca. Wszystko, co robimy, jest tak właśnie powiązane. Dziwne u czarowników jest to, że widzą oni, iż wszystkie te ciągi pokrewieństwa, wszystkie ciągi rzeczy powiązanych ze sobą funkcjonalnie w mniemaniu ludzi są niezmienne i wieczne, niczym słowo boże.
– Nie wiem, don Juanie, po co mieszasz słowo boże do swoich wyjaśnień. Co ma wspólnego słowo boże z tym, co usiłujesz mi wyjaśnić?
– Wszystko! – odpowiedział. – Wygląda na to, że w naszych głowach cały wszechświat jest niczym słowo boże, absolutny i niezmienny. Tym się kierujemy. Gdzieś głęboko w sobie mamy taki mechanizm, który nie pozwala nam się zatrzymać i stwierdzić, że słowo boże – w naszym pojęciu – odnosi się do świata, który jest martwy. Za to żywy świat nieustannie płynie. Porusza się. Zmienia. Przeistacza się. Najbardziej abstrakcyjnym powodem, dla którego magiczne kroki czarowników mojej linii są magiczne – ciągnął don Juan – jest to, że w czasie ich wykonywania ciało praktykującego uświadamia sobie, iż wszystko, zamiast być nieprzerwanym łańcuchem pokrewnych sobie obiektów, jest strumieniem, nieustającym przepływem. A skoro wszystko we wszechświecie płynie niczym strumień, można ów strumień zatrzymać. Można postawić na nim tamę i tak wstrzymać lub zmienić jego przepływ.
Don Juan wyjaśnił mi kiedyś, jak praktykowanie magicznych kroków wpłynęło na czarowników z jego linii, i porównał ich sytuację z tym, co się stanie ze współczesnymi praktykującymi.
– Gdy czarownicy mojej linii uświadomili sobie – rzekł – że praktykowanie ich magicznych kroków powoduje wstrzymanie zwykle nieprzerwanego przepływu zdarzeń, przeżyli szok i omal nie umarli z przerażenia. Wymyślili cały układ metafor dla opisu tego wydarzenia i kiedy starali się je objaśnić i zanalizować, spaprali całą sprawę. Zaplątali się w rytuały i ceremonie. Zaczęli odgrywać akt wstrzymania przepływu zdarzeń. Wierzyli, że jeśli z określonym aspektem swoich magicznych kroków zwiążą pewne ceremonie i rytuały, same magiczne kroki przyniosą pożądany rezultat. Po niedługim czasie bardziej grzęźli w nieprzebranej liczbie swoich niezwykle złożonych rytuałów i ceremonii niż w samych magicznych krokach. To bardzo ważne, aby skierować uwagę praktykujących na pewien określony aspekt magicznych kroków – ciągnął don Juan. – Jednakże to zapatrzenie powinno być swobodne, na wesoło, bez śmiertelnej powagi i posępności. Magiczne kroki powinno się praktykować dla samej przyjemności, jaką to przynosi, nie przejmując się zbytnio korzyściami.
Podał przykład jednego ze swoich towarzyszy, czarownika o imieniu Silvio Manuel, którego ulubionym zajęciem było dostosowywanie magicznych kroków czarowników starożytności do kroków jego współczesnego tańca. Don Juan określił Silvia Manuela jako niezrównanego akrobatę i tancerza, który tak naprawdę tańczył swoje magiczne kroki.
– Nagual Elias Ulloa byt najważniejszym innowatorem mojej linii – podjął don Juan. – To on właśnie, że tak powiem, wyrzucił cały ceremoniał przez okno i praktykował magiczne kroki wyłącznie z tą myślą, z jaką pierwotnie ich używano, kiedyś w zamierzchłej przeszłości – aby rozprowadzać energię. Nagual Julian Osorio, który był po nim – mówił dalej – ostatecznie dobił cały ceremoniał. Jako że był w rzeczywistości zawodowym aktorem i kiedyś się utrzymywał z występów w teatrze, wielką wagę przykładał do – jak to określali czarownicy – teatru szamańskiego. On nazwał go teatrem nieskończoności i zawarł w nim wszystkie dostępne mu magiczne kroki. Każdy ruch odgrywanych przez niego postaci był na wskroś przesycony magicznymi krokami. To jeszcze nie wszystko, przekształcił on ten teatr w nową metodę ich nauczania. Wszystko się zamknęło pomiędzy nagualem Julianem, aktorem nieskończoności, a Silviem Manuelem, tancerzem nieskończoności. Na horyzoncie zabłysła nowa era! Era czystego rozprowadzania!
Don Juan, wyjaśniając rozprowadzanie, mówił, że ludzie, postrzegani jako skupiska pól energii, są zamkniętymi jednostkami energetycznymi o ustalonych granicach, które nie pozwalają ani na przedostawanie się energii z zewnątrz, ani wydostanie z wewnątrz. Z tego powodu energia zawarta w takim skupisku pól energetycznych to wszystko, na czym każdy człowiek może bazować.
– Naturalną skłonnością ludzi – mówił – jest wypychanie energii jak najdalej od ośrodków witalności, które się mieszczą po prawej stronie ciała na samej krawędzi klatki piersiowej, w okolicy wątroby i woreczka żółciowego, oraz po lewej stronie ciała, również na krawędzi klatki piersiowej, w okolicy trzustki i śledziony; na plecach, dokładnie za tymi dwoma pierwszymi ośrodkami – w okolicy nerek, i dokładnie ponad nimi – w okolicy nadnerczy; jak również u nasady szyi, w dołku u zbiegu obojczyka i mostka, a także dokoła macicy i jajników u kobiet.
– Jak ludzie wypychają tę energię, don Juanie? – zapytałem.
– Zamartwiając się – odparł. – Poddając się napięciom powszedniego życia. Przymus załatwiania codziennych spraw odbija się na ich zdrowiu.
– A co się dzieje z tą energią, don Juanie? – spytałem.
– Zbiera się na obrzeżach świetlistej kuli – rzekł. – Czasem tworzy nawet rodzaj grubej korowatej powłoki. Magiczne kroki oddziałują na całego człowieka, pojmowanego jako ciało fizyczne i jako skupisko pól energetycznych. Pobudzają energię nagromadzoną w świetlistej kuli i przekazują ją z powrotem do ciała fizycznego. Magiczne kroki uaktywniają zarówno samo ciało jako pewien układ fizyczny, osłabiony przez rozproszenie energii, jak również ciało jako pewien układ energetyczny, który jest w stanie rozprowadzić tę rozproszoną energię. Energia na obrzeżach świetlistej kuli – ciągnął – energia, która nie jest rozprowadzona, jest równie nieprzydatna jak kompletny brak energii. To naprawdę przerażające, przechowywać gdzieś nadmiar energii, która jest w praktyce niedostępna. To tak, jakbyś był na pustyni i umierał z powodu odwodnienia, choć masz ze sobą zbiornik z wodą, którego nie możesz otworzyć, bo nie masz czym. A na tej pustyni nie ma nawet jednego kamienia, którym mógłbyś ten zbiornik rozbić.
Prawdziwą magią magicznych kroków jest to, że kierują one złogi energii z powrotem do ośrodków witalności; stąd właśnie bierze się owo poczucie błogości i nieprawdopodobnej sprawności fizycznej, które udziela się praktykującym. Czarownicy z linii don Juana, zanim się zagubili w nadmierne rozbudowanych rytuałach i ceremoniach, określili warunek rozprowadzenia. Nazwali go nasyceniem, co miało oznaczać, że zanurzali swoje ciała w obfitości magicznych kroków, pozwalając sile, która nas spaja, kierować magicznymi krokami tak, aby jak najskuteczniej rozprowadzały one energię.
– Jak to, don Juanie? Chcesz mi wmówić, że za każdym razem, gdy rozprostowujesz kości, i za każdym razem, kiedy ja próbuję cię naśladować, faktycznie rozprowadzamy energię? – spytałem go pewnego razu bez cienia ironii.
– Za każdym razem, gdy wykonujemy jakiś magiczny krok – odparł – tak naprawdę zmieniamy podstawową strukturę naszej istoty. Energia, zazwyczaj zalegająca gdzieś i bezużyteczna, zostaje uwolniona i zaczyna przenikać do wirujących ośrodków witalności w ciele. Tylko i wyłącznie z pomocą tej odzyskanej energii jesteśmy w stanie zbudować groblę, zaporę, która jako jedyna może powstrzymać ów niepowstrzymany i zawsze szkodliwy dla nas strumień zdarzeń.
Poprosiłem don Juana, aby podał mi przykład takiej tamy na tym, jak to określił, szkodliwym strumieniu. Powiedziałem mu, że chciałbym to sobie jakoś wyobrazić.
– Podam ci przykład – rzekł. – W moim wieku powinno mi dokuczać, dajmy na to, wysokie ciśnienie. Gdybym się udał do lekarza, ten, widząc mnie, przyjąłby zapewne, że oto ma przed sobą starego Indianina, którego wyczerpały tysiące różnych trosk, rozgoryczenie i kiepskie odżywianie; skutkiem tego wszystkiego, jak łatwo przewidzieć i czego należy się spodziewać, jest nadciśnienie. W moim wieku to normalne. Nie mam najmniejszych kłopotów z nadciśnieniem – mówił dalej. – Nie dlatego, że jestem silniejszy od przeciętnego człowieka albo mam lepsze geny, ale dlatego, iż moje magiczne kroki pozwoliły mojemu ciału wyłamać się z wszelkich wzorców zachowań, których skutkiem jest nadciśnienie. Mogę śmiało powiedzieć, że za każdym razem, gdy rozprostowuję kości, wykonując jeden z moich magicznych kroków, blokuję strumień statystycznych założeń i typów zachowań, które normalnie w moim wieku powodują nadciśnienie. Innym przykładem, który mogę ci podać, jest sprawność moich kolan – ciągnął. – Nie zauważyłeś, że jestem o wiele zwinniejszy od ciebie? Poruszam kolanami jak mały chłoptaś! Dzięki moim magicznym krokom stawiam tamę na strumieniu zachowań i zmian w strukturze fizycznej, które z wiekiem przyczyniają się do zesztywnienia kolan, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn.
Chyba nic mnie tak nigdy nie złościło jak to, że don Juan Matus, który z powodzeniem mógłby być moim dziadkiem, był nieporównywalnie młodszy ode mnie. Przy nim byłem sztywnym i twardogłowym rutyniarzem. Byłem niczym starzec. On zaś był żwawy, pomysłowy, zwinny i praktyczny. Krótko mówiąc, był obdarzony czymś, czego ja, mimo że byłem młody, nie posiadałem – młodością. Bardzo lubił rozprawiać, że być młodym to nie to samo, co być obdarzonym młodością, i że bycie młodym nie stanowi żadnej przeszkody dla starości. Kierował moją uwagę na to, że gdybym się dokładnie i spokojnie przyglądał innym ludziom, zgodziłbym się z tym, iż już w wieku dwudziestu lat są oni starcami, idiotycznie klepiącymi w kółko to samo.
– Jak to możliwe, don Juanie – zapytałem – że możesz być młodszy ode mnie?
– Przezwyciężyłem mój umysł – rzekł i wytrzeszczył oczy, udając wielką dezorientację. – Nie mam umysłu, który by mi mówił, że już czas najwyższy się zestarzeć. Nie honoruję umów, których nie zawierałem. Zapamiętaj to sobie... to nie tylko puste hasło, kiedy czarownicy powiadają, że nie honorują umów, których nie zawierali. Dać się starości to jedna z takich umów.
Długo milczeliśmy. Wydawało mi się, jakby don Juan czekał, by zobaczyć, jaki efekt wywołały jego słowa. Moje wewnętrzne ja, zdawałoby się niepodzielne, rozdzierało się jeszcze bardziej w obliczu moich jawnie przeciwstawnych reakcji. Z jednej strony całą siłą woli odżegnywałem się od bzdur, które wygłaszał don Juan; z drugiej strony jednak nie mogłem nie dostrzegać, jak trafne były jego spostrzeżenia. Don Juan był stary, a jednak wcale stary nie był. Był młodszy ode mnie o całe wieki. Nie wiązały go żadne myśli i nawyki. Wydeptywał ścieżki niewyobrażalnych światów. Był wolny, a ja byłem więźniem moich ciężkich konstrukcji myślowych i moich przyzwyczajeń, banalnych i jałowych refleksji nad sobą, które – jak poczułem wówczas po raz pierwszy w życiu – nie były nawet moje.
Przy innej sposobności spytałem don Juana o coś, co nie dawało mi spokoju już od dłuższego czasu. Powiedział mi wcześniej, że czarownicy starożytnego Meksyku odkryli magiczne kroki, które były niejako ukrytym skarbem, przechowywanym gdzieś do czasu, aż ludzie go odnajdą. Chciałem wiedzieć, kto mógłby coś takiego przechowywać z myślą o ludziach. Jedyne rozwiązanie, które przychodziło mi do głowy, nawiązywało do katolicyzmu. Sądziłem, że zrobił to Bóg, jakiś anioł stróż albo Duch Święty.
– To nie Duch Święty, który jest święty tylko dla ciebie, gdyż w skrytości ducha jesteś katolikiem – rzekł don Juan. – I z całą pewnością nie jest to Bóg, ów dobrotliwy ojciec, jak go sobie wyobrażasz. Nie jest to też jakaś bogini, matka żywicielka, pod której pieczą są wszelkie ludzkie sprawy, w co wielu wierzy. To raczej pewna bezosobowa siła, która przechowuje nieprzebrane bogactwa dla śmiałków mających odwagę ich szukać. Jest to siła pochodząca z tego wszechświata, tak jak światło czy grawitacja. To pewien czynnik spajający, wibrująca siła, która łączy skupiska pól energetycznych – ludzi – w jedną zwartą całość. Ta wibrująca siła jest czynnikiem, który nie pozwala na przedostawanie się energii do wewnątrz i na zewnątrz świetlistej kuli. Czarownicy starożytnego Meksyku – ciągnął – byli przekonani, że wykonywanie magicznych kroków jest jedynym czynnikiem, który przygotowuje ciało i doprowadza je do transcendentalnego potwierdzenia istnienia owej spajającej siły.
Z objaśnień don Juana wywnioskowałem, że wibrująca siła, o której mówił, spajająca nasze pola energetyczne, musi bardzo przypominać zjawisko, które według współczesnych astronomów zachodzi w jądrach wszystkich istniejących we wszechświecie galaktyk. Ich zdaniem tam właśnie, w jądrach galaktyk, działa jakaś niewyobrażalna siła, która utrzymuje gwiazdy galaktyki w ich położeniu. Siła ta, nazywana czarną dziurą, jest pewnym tworem teoretycznym, dzięki któremu w najbardziej chyba sensowny sposób można wyjaśnić, dlaczego gwiazdy nie oddalają się, wypychane na zewnątrz przez własną prędkość orbitalną.
Don Juan mówił, że dawni czarownicy wiedzieli, iż ludzie – będący skupiskami pól energetycznych utrzymują się w sobie nie dzięki jakimś energetycznym zwojom albo więzom, lecz dzięki pewnego rodzaju wibracji, która nadaje wszystkiemu naraz istnienie i właściwe miejsce. Don Juan wyjaśniał, że czarownicy poprzez swoje praktyki i dzięki zdyscyplinowaniu nabrali umiejętności obchodzenia się z tą wibrującą siłą, gdy tylko w pełni sobie uświadomili jej istnienie. Biegłość, do jakiej doszli w operowaniu nią, była tak niesamowita, że ich czyny obrosły legendą, przeobrażone w wydarzenia mityczne, które przetrwały do naszych czasów w formie baśniowej. Na przykład jedna z opowieści o starożytnych czarownikach, którą usłyszałem od don Juana, mówiła o tym, że potrafili z niezwykłą łatwością rozproszyć swą fizyczną masę, opierając po prostu całą swą świadomość i intencję na tej sile.
Don Juan stwierdził, że chociaż w razie konieczności potrafili oni dosłownie przejść przez ucho igielne, to jednak nigdy nie byli zupełnie zadowoleni z rezultatów rozpraszania swej masy. Powodem tego niezadowolenia było to, że po utracie masy zanikała ich zdolność do działania. Pozostawała im jedynie możliwość biernego śledzenia wydarzeń, w których nie mogli uczestniczyć. Rozgoryczenie, będące następstwem tego wykluczenia z czynnego uczestnictwa w zdarzeniach, obróciło się, jak twierdził don Juan, w słabość, która w końcu przyczyniła się do ich zguby – w obsesję ujawnienia natury owej wibrującej siły, obsesję, która żywiła się ich konkretnością; szamani zaczęli marzyć o pochwyceniu i ujarzmieniu tejże siły. Tym, czego najbardziej pożądali, była umiejętność uderzania z eterycznego stanu bezmasowości – mrzonka, jak powiedział don Juan, która nigdy się nie ziści.
Współcześni praktykujący, spadkobiercy kulturowej spuścizny po czarownikach starożytności, uświadomili sobie, że traktowanie wibrującej siły w kategoriach konkretności i użyteczności nie jest możliwe, i opowiedzieli się za jedyną rozsądną alternatywą – postanowili uświadomić sobie istnienie tej siły, za cel sobie stawiając jedynie elegancję i błogość wypływające z wiedzy.
– Współczesnym czarownikom wolno wykorzystać moc owej wibrującej siły spajającej tylko raz, gdy pochłania ich wewnętrzny ogień, gdy zbliża się czas, by opuścić ten świat – powiedział mi kiedyś don Juan. – Dla czarowników nie ma nic prostszego niż oprzeć swą absolutną i całkowitą świadomość na owej wibrującej sile wraz z intencją spalenia – i pyk! znikają niczym bańki mydlane.
"


http://www.dobreksiazki.pl/
« Ostatnia zmiana: Luty 04, 2015, 12:26:04 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1756
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Praca z ciałem - przepływ energii (taniec i inne techniki)
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 13, 2010, 11:43:03 »
Mistrz (film dokumentalny)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=mqfwkIArqMs" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=mqfwkIArqMs</a>

Marcus Bongart
lekarz medycyny chińskiej
mistrz QiGong w stylu Sześc Tajemnych Słów
« Ostatnia zmiana: Listopad 13, 2010, 11:46:01 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1756
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Praca z ciałem - przepływ energii (taniec i inne techniki)
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 13, 2010, 11:45:42 »
Energie Bubble Demonstratiom

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=B2DXdFYDXCk" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=B2DXdFYDXCk</a>

Urywek z 2 dniowego seminarium dotyczącego dynamiki Chi, Energii elektromagnetycznej i  Natury buddy
Tłumaczenie: Lucyfer


 
Lame Dondrup Dorje

 Siedzibie singapurskiej Policji  2004 r

To wszystko opiera się na wykorzystaniu kulistej  energii (Bańki energii).
Kiedy twoja energia odpowiednio zakorzeniona
Pozytywne jony docierają do podstawy i przemieszczają jony negatywne.
 U podstawy jest „yin” - jony negatywne, na górze są jony pozytywne. Powietrze ma jony, wszystko ma jony,
Człowiek jest mieszanką, fuzją obu jonów.
Kiedy twoja energia z niższego „Dan tien” połączy się z korzeniem u podstawy, kiedy jesteśmy w pozycji stojącej
Przemieści ona energie, która powróci od góry otaczając cie jak  „bańka”
Istnieją sposoby by wytworzyć tą elektromagnetyczną energie, patrz
 Magnetyczna jakość  która zmienia rzeczy.
Jest krew która odżywia chi Jest chi które porusza krew
TY pracując  mięśniem który jest bardzo materialny, powodujesz że ruch  krwi  zwija i rozwija poruszające się chi.
Następnie umysł przewodzi całym procesem. Najpierw na zewnątrz a następnie coraz bardziej do wewnątrz.
Wiec przede wszystkim potrzebujesz odpowiedniego ciała, odpowiedniego naczynia.
To naczynie musi być w harmonii z ziemią i niebem, każda kość łączyć się z każdą kością w odpowiedni sposób.
Każdy organ na swoim miejscu z odpowiednią dynamiką.
Emocje również muszą być stabilne, twój umysł musi być stabilny, mechanika ciała musi być stabilna
Mechanika musi być w harmonii w relacji ze wszystkim
Wszyscy moi studenci kiedy po raz pierwszy przychodzą, nie muszą być buddystami ale po jakimś czasie stają się jak buddyści.
Rozpoczynają praktyki modlitewne by ustabilizować umysł, medytacje by ustabilizować umysł.
Ponieważ to wszystko powoduje zmianę, następnie praktykują rytuały – „Mi Zong”(Vajrayana)
Tu nie chodzi o wygląd ale o rozwinięcie pełnego respektu psychologicznego nastawienia.
To metoda dzięki której zrozumiesz swoją wewnętrzną naturę.
Poprzez zewnętrznego Guru zrozumiesz wewnętrznego Guru, poprzez wewnętrznego Guru połączysz się z sekretnym Guru, który jest  twoją „Naturą Buddy” - twoją prawdziwą naturą.
 
Nazywamy to „Naturą Buddy” ponieważ jest ona taka sama dla każdego, nieważne czy jesteś chrześcijaninem czy buddystą.
Podobnie jak w Momocie śmierci przechodzisz przez te same stany „Bardo” bez różnicy czy jesteś religijną osobą czy nie.
Różnica polega na tym że jeżeli zostałeś do tego przygotowany wtedy twój umysł pozostaje stabilny, możesz na prawdę ukierunkować swoją świadomość w dowolnym kierunku w jakim zamierzasz pójść.
Osoba znajduje schronienie w Buddzie, Dharmie i Sangha ponieważ jest to czysta energia.
Buddha nie życzy sobie niczego po za wszystkim co najlepsze dla każdego człowieka. On nie chce by go czczono. Nie chce abyś robił cokolwiek poza przyniesieniem korzyści dla siebie samego.
Nie obiecuje ci nieba mówiąc: „Jeżeli zrobisz to, to wtedy stanie się to” zamiast tego mówi: „Kimkolwiek jesteś kocham cię tak samo”
Jeżeli masz system wiary, to lepiej mieć coś co zachęci cię by czynić lepiej a nie do bycia oddzielonym.
Tak  jak mój nauczyciel nie zachęcał nas do bycia zaangażowanym w politykę, w wiele spraw, ale by być  współczującym dla korzyści wszystkich istot.

Dlatego właśnie wielu moich studentów zaczynając od tai chi stało się później Buddystami.
Nie musisz stawiać transparentu „Ja jestem Chrześcijaninem, Buddystą, Muzułmaninem” po prostu bądź dobrą osobą.
Ale jak być dobrą osobą? Potrzebujesz struktury by pomogła ci zrozumieć. Dla mnie najlepszym sposobem jest buddyjska Dharma.
W materialnej sztuce znam wielu ludzi którzy są bardzo dobrzy ale żaden z nich nie był dla mnie wzorem pokory – Bruce Lee, nie pokorny.
Żaden z mistrzów sztuk walki jakich znam nie powiedział „Jestem drugi i tak dalej i dalej” Oni wszyscy myślą że są najlepsi i stworzyli wiele niepotrzebnych konfliktów.
Nawet jeżeli są dobrzy w tym co robią to tworzą wiele niepotrzebnych konfliktów.
Prawdziwym wzorem dla mnie jest mój własny rdzenny Guru Penor Rinpoche, Prawdziwe współczucie
Potrzebujemy dobrego wzoru do naśladowania jeżeli polegasz na złych wzorach do naśladowania, to sprowadzą cie oni w dół w tym kierunku
Korzystny jest taki system wiary który pomoże ci się rozwijać.
Czym jest system wiary? To taki który pomoże ci zrozumieć jak rzeczy działają, czyli najlepiej znaleźć taki który będzie dla ciebie pomocny, nie taki który ma wady.

Więcej na: www.pathgate.org

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=F_ls4N9iWGw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=F_ls4N9iWGw</a><-------- Napisy CC
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2015, 17:58:40 wysłana przez Lucyfer »

Offline Alix

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Praca z ciałem - Taniec i przepływ energii
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 22, 2012, 15:07:42 »
Witam, na You Tube jest wiele filmikow oddajacych magiczne kroki Castanedy, ale mnie przypadl bardzo do gustu ten wlasnie i chcialam sie z Wami nim podzielic  ;D
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=1HmuDaHND_o" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=1HmuDaHND_o</a>

Offline Lucyfer

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 608
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Praca z ciałem - Taniec i przepływ energii
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 21, 2015, 18:17:11 »
"Joga i Ewolucja" wywiad z Jaggi Vasudev
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kp6IiPhzp3s" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=kp6IiPhzp3s</a><------ Napisy CC

http://www.ishafoundation.org/?global

- - - - -

Wersja ze scalonymi napisami
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Yv_HzCJTSN0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Yv_HzCJTSN0</a>
« Ostatnia zmiana: Marzec 05, 2015, 11:43:55 wysłana przez Leszek »

Offline Lady F

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 282
  • Merlin
    • Zobacz profil
Odp: Praca z ciałem - Taniec i przepływ energii
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 26, 2015, 10:33:23 »
<a href="https://www.youtube.com/v/TBvF6r6DOvc" target="_blank" class="new_win">https://www.youtube.com/v/TBvF6r6DOvc</a>