logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: "Globalne ocieplenie" - artykuły  (Przeczytany 10720 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
"Globalne ocieplenie" - artykuły
« dnia: Październik 12, 2010, 09:11:09 »
Rzeczpospolita 08 grudnia 2008
http://www.rp.pl/artykul/2,230987.html

Człowiek nie ma nic do klimatu
Marcin Rafałowicz 08-12-2008, ostatnia aktualizacja 08-12-2008 19:05

Zbigniew Jaworowski: Pogląd, że człowiek może wpływać – świadomie bądź nie – na klimat globalny, jest przejawem pychy. Naszym klimatem rządzi Słońce i naturalne procesy zachodzące na Ziemi – przekonuje naukowiec w rozmowie z Marcinem Rafałowiczem


Co może przynieść światu obradujący właśnie w Poznaniu szczyt klimatyczny?

Ten szczyt, podobnie jak zeszłoroczny na wyspie Bali, nie przyniesie żadnych konkretnych rezultatów. To duża impreza, w trakcie której goście mogą się najeść i pobawić na koszt organizatora. Pogląd, że tego typu wydarzenia są zdolne dokonać jakiejś rewolucji, szczególnie w obliczu kryzysu światowego, są błędne. Z drugiej strony jest to niepokojące wydarzenie, a postulowane zmiany w gospodarce światowej związane z ograniczeniem emisji CO2 to straszliwe zagrożenie. Warta uwagi jest też jeszcze jedna rzecz – oto jesteśmy świadkami procesu, gdy na fali nowej ideologii, ubranej w szaty troski o środowisko naturalne, wyłania się nowa formuła organizacji świata, coś w rodzaju światowego rządu. Taki rząd będzie mógł silniej niż przy obecnym podziale świata realizować antycywilizacyjne cele ideologów nowej wiary.

Ale szczyt zajmuje się przecież bardzo ważnym zjawiskiem, jakim jest globalne ocieplenie klimatu. Dotyczy to przyszłości całej ludzkości. Nie dostrzega pan tego zagrożenia?

To wszystko są manipulacje i zwyczajne kłamstwa. Teza o antropogenicznym pochodzeniu zjawiska efektu cieplarnianego jest rozpowszechniana od lat 70. przez ludzi, którzy poza nadzwyczaj sprawnymi działaniami lobbingowymi nie mogą się pochwalić żadnymi przekonującymi wynikami badań. Nagminnie stosują wybiórcze podejście do danych badawczych i odrzucają te, które nie pasują im do tezy. Doskonałym tego przykładem są argumenty dowodzące wzrostu średniej temperatury na Ziemi od momentu wejścia cywilizacji ludzkiej w erę przemysłową. Stosuje się zabieg stwarzający wrażenie, że przed tym okresem klimat miał stałą i niezmienną charakterystykę. Ten argument mija się z prawdą. Wystarczy wspomnieć o "małej" epoce lodowcowej z przełomu XVII i XVIII wieku. Wtedy rok do roku większość rzek w Europie była zamarznięta, podobnie jak Bałtyk. Do Szwecji jeździło się po zamarzniętym morzu saniami. Podróżni zatrzymywali się w karczmach stawianych na środku skutego lodem morza. Wcześniej mieliśmy ocieplenie – tak zwane średniowieczne, kiedy średnia temperatura globalna była wyższa niż obecnie. Jeszcze wcześniej była niezwykle zimna epoka Merowingów i poprzedzające ją ocieplenie zwane rzymskim, od cesarstwa rzymskiego. Ale środowisku wspierającemu pogląd o niszczycielskiej działalności człowieka te fakty nie pasują do tezy, więc pomijają je milczeniem.

Nie ma chyba wątpliwości, że człowiek oddziałuje na środowisko – wystarczy wspomnieć o wyrębie lasów albo o przemyśle, który zatruwa powietrze. A skoro naukowcy się spierają, to może warto dmuchać na zimne?

Powtarza pan propagandę ekologów. Proszę zauważyć, że człowiek najbardziej zaingerował w środowisko naturalne, gdy powstało rolnictwo, a więc kilka tysięcy lat temu. Gdyby jednak nie rolnictwo, to nadal mieszkalibyśmy w lasach. Mówi pan: przemysł, i zgoda. Wrzucamy do atmosfery różnego rodzaju związki chemiczne. Głównie dwutlenek węgla. Tylko proszę zwrócić uwagę na proporcje. Jeśli podzielimy strumienie CO 2 na: naturalne (oceany, lądy i wulkany) oraz pochodzenia ludzkiego (samochody, oddychanie ludzi, paliwa kopalne, cement, rolnictwo), to ten drugi stanowi zaledwie 4,7 proc. strumienia naturalnego. Wszelkie dane wskazują, że ocieplenie klimatu nie ma związku z zawartością CO2 w powietrzu. To znaczy wysokość stężenia tego gazu w okresach historycznych jest powiązana skutkowo, a nie przyczynowo z klimatem planety. Najpierw następuje ocieplenie, a dopiero wskutek rosnącej temperatury zwiększa się zawartość dwutlenku węgla w powietrzu. Dzieje się tak dlatego, że najwięcej CO2 jest w oceanach, które im wyższa temperatura, tym bardziej oddają ten gaz do atmosfery.

Jeśli nie człowiek i jego działania, to co, zdaniem pana, wpływa na zmianę klimatu na Ziemi?

Pogląd, że człowiek może wpływać – świadomie bądź nie – na klimat globalny, jest przejawem pychy. Naszym klimatem rządzi Słońce i naturalne procesy zachodzące na Ziemi. Słońce ma swoje okresy wysokiej i niskiej aktywności. W zależności od tego do Ziemi dociera mniej lub więcej ciepła, co musi odbijać się na wysokości temperatury na naszym globie. Ale to ma o wiele mniejsze znaczenie od zmian magnetycznych Słońca sterujących dopływem galaktycznych promieni kosmicznych do dolnej troposfery, które inicjują tworzenie w niej chmur. Wulkany wprowadzają do atmosfery najwyżej siedem gigaton węgla rocznie, czyli mniej niż ludzie.

Człowiek ma w tych sprawach niewiele do powiedzenia. Najnowsze prognozy oparte na przewidywanej aktywności Słońca, które właśnie kończy okres wysokiej aktywności, wskazują na czekającą nas kolejną miniepokę lodowcową, w którą, jak przewidują astronomowie, zaczniemy wchodzić około roku 2020. Natomiast wielka epoka lodowcowa, taka jak ta, która po 100 tysiącach lat trwania skończyła się około 11 tysięcy lat temu, może – jak uczy geologia – nastąpić za 50 albo za 500 lat, ale jest to realne zagrożenie.

Ale czy coś się złego stanie, jeśli na wszelki wypadek ograniczymy emisję CO2?

Działania środowiska realizującego cele antycywilizacyjne mają doprowadzić do stagnacji gospodarczej, a przez to technologicznej. Szczególnie groźne, z punktu widzenia ekonomicznego, mogą być te konsekwencje dla Polski, która w 95 proc. czerpie energię ze spalania węgla. Ograniczenia emisji CO2 oznaczają radykalny wzrost cen energii nawet o 60 – 100 proc. Przecież to będzie katastrofa. Tym bardziej że nie zdążymy w oczekiwanym czasie przestawić całej gospodarki na inne źródła energii. Pamiętamy wyłączenia prądu z okresu PRL, obawiam się, że mogłoby nas to ponownie czekać. Gdy przyjdzie mróz i ziemię skuje lód, wtedy tylko ta przeklinana cywilizacja i wytworzony przez nią przemysł będą mogły nas uratować. Obawiam się, czy do tego czasu będziemy przygotowani na te trudne chwile, jeśli hamować nas będą sztuczne ograniczenia postępu.

Skoro ma pan tak przekonujące dowody, to dlaczego pan i ludzie o podobnych panu poglądach nie organizujecie własnych zgromadzeń na wzór szczytu klimatycznego w Poznaniu. Może ci, którzy wierzą w niszczycielską działalność człowieka, są jednak bardziej wiarygodni?

Absolutnie nie. Kiedyś palenie czarownic było normalną praktyką, a rynki niektórych miast były usłane palami na stosy. I nikt z elity intelektualnej nie widział w tym nic wyjątkowego, aż po 200 latach jacyś trzeciorzędni myśliciele zaczęli mówić, że to wariactwo. Nie trwało długo, gdy stosy zniknęły. To, że coś się nie przedostaje do szerokiej opinii publicznej albo jest niezgodne z aktualnie obowiązującą opinią elit, nie oznacza, że nie jest warte uwagi.

Żeby się przekonać, o co w tym tak naprawdę chodzi, wystarczy porównać kwoty, jakie są przeznaczane na działania grupy wieszczącej katastrofę wywołaną działalnością człowieka i jej oponentów, do których się zaliczam. Posłużę się danymi z USA, gdzie w ciągu ostatnich 10 lat dotacje na badania nad ocieplaniem klimatu dla zwolenników tezy o niszczycielskiej sile cywilizacji wyniosły około 50 miliardów dolarów. W tym czasie ich oponenci otrzymali zaledwie 9,5 miliona dolarów, co stanowi 0,02 proc. pierwszej kwoty. Nie ma woli, aby drugiej stronie sporu pozwolić na prowadzenie własnych projektów na dużą skalę, bo wszyscy się boją ataków politycznych. To jest terror naukowy i intelektualny. Nazywa się nas ludźmi niemoralnymi, podobnie jak nasze projekty. Zdarzają się nawet głosy, że takich jak ja należy karać za to, co myślą.

Organizacje ekologiczne twierdzą, że troszczą się o przyszłość ludzkości. Zachęcają do konkretnych działań w obronie naszej planety. Państwo tego nie robicie.

Nie jestem przekonany, czy zwolennikom tezy o niszczącym wpływie działalności człowieka na środowisko naprawdę, o to chodzi. Jacques -Yves Cousteau, znany badacz mórz i podróżnik zmarły 11 lat temu, autorytet moralny i idol ekologów, powiedział kiedyś, że aby na Ziemi zapanowała równowaga, to "należy eliminować 300 tysięcy ludzi dziennie", czyli 128 milionów rocznie, a inni podobni obrońcy ludzkości i środowiska twierdzą, że liczba ludzi nie powinna przekroczyć 500 milionów. Proszę to zderzyć z obecną liczbą ludności na Ziemi wynoszącą około 6 miliardów. Proszę pamiętać, że drugi raport Klubu Rzymskiego został opatrzony mottem, które brzmiało: "Ziemia ma raka, tym rakiem jest człowiek". Może to zabrzmi brutalnie, ale należy zdać sobie sprawę, że są pewne grupy ludzi, które uważają, że człowiek jest zbędny i należy radykalnie ograniczyć jego liczebność. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zamiast rozwijać cywilizacyjnie Afrykę, wysyłamy tam żywność. Nikomu nie zależy na tworzeniu konkurencji i nikogo nie interesuje los ludzi dziesiątkowanych przez choroby, głód i niedobory wody. Rozwój cywilizacji, gospodarki światowej to postęp technologiczny dający coraz większe szanse na przeżycie w trudnych warunkach, a przez to wzrost liczby ludności. Ale są ludzie, którzy chcą to powstrzymać.

W jaki sposób?

Odmawia się nam między innymi energii nuklearnej, która mogłaby rozwiązać wiele problemów świata. Mami się nas jakimiś technologiami "ekologicznymi", odnawialnymi źródłami energii. Nie mówi się zaś o tym, że katastrofy wywołane chociażby przez elektrownie wodne, uważane za czystą i bezpieczną technologię, są odpowiedzialne za niesamowite tragedie i śmierć dziesiątków tysięcy ludzi. Przypomnijmy choćby katastrofę tamy w Chinach w roku 1976. Zginęło tam około 200 tys. ludzi.

Autor jest lekarzem, radiologiem, profesorem nauk medycznych, taternikiem. Pracował w Instytucie Onkologii w Gliwicach, w Instytucie Badań Jądrowych w Warszawie, od 1993 r. w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, gdzie kierował Zakładem Higieny Radiacyjnej. Obecnie na emeryturze. Jest autorem wielu prac na temat zmian klimatycznych, znanym na świecie krytykiem teorii o zgubnym wpływie człowieka. Jego teorie były publikowane m.in. w magazynie popularnonaukowym "21st Century". W marcu 2008 był jednym z autorów opracowania "Przyroda, a nie wpływ ludzi, decyduje o klimacie. Podsumowanie raportu Pozarządowego Panelu do spraw Klimatu".
Rzeczpospolita
« Ostatnia zmiana: Październik 12, 2010, 09:16:39 wysłana przez Leszek »

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły i informacje
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 12, 2010, 09:11:22 »
To Słońce, nie emisja CO2, ociepla klimat

Brak korelacji między stężeniem CO2 w atmosferze i temperaturą dowodzi w sposób bezdyskusyjny, że dwutlenek węgla nie jest czynnikiem decydującym o temperaturze, czyli o klimacie na Ziemi. Pozostaje zatem do wyjaśnienia, od czego zależy klimat na naszej planecie - pisze w "Wall Street Journal - Polska" Przemysław Mastalerz, emerytowany profesor Politechniki Wrocławskiej


Teoria, według której zmiany ziemskiego klimatu są spowodowane przez zmiany stężenia dwutlenku węgla w wyniku przemysłowej działalności człowieka, jest niewątpliwie atrakcyjna, bo w prostych (by nie nazwać tego dosadniej) słowach tłumaczy obserwowany od pewnego czasu wzrost temperatury na powierzchni Ziemi. Dodaje też pewnej wiarygodności niektórym ideologiom i ich dość licznym wyznawcom. Jest to teoria efektu cieplarnianego. W potocznym rozumieniu efektem cieplarnianym nazywamy wzrost temperatury w przyziemnej warstwie atmosfery spowodowany emisją dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych (metan, tlenki azotu, freony), które są produktami działalności przemysłowej ludzi.

Skąd efekt cieplarniany


Obserwacje klimatu podczas ostatnich stu lat pokazują, że w ciągu tego czasu nastąpił wzrost średniej temperatury naszego globu szacowany na 0,5 do 1 st. C. Według teorii efektu cieplarnianego ten wzrost temperatury jest skutkiem zwiększającego się stężenia gazów cieplarnianych w powietrzu. Dodajmy, że gazy cieplarniane pełnią skądinąd wielce użyteczną rolę. Utrudniają wysyłanie w przestrzeń kosmiczną energii w postaci promieniowania podczerwonego, dzięki czemu nasza Ziemia nie zamienia się w pokrytą lodem kulę. Ale wedle wspomnianej modnej teorii czyni to w znacznej mierze w związku z rosnącą ilością w powietrzu dwutlenku węgla. Stąd właśnie ów wzrost temperatury.

Ten obraz trzeba jednak uzupełnić o bardzo istotny szczegół, jakim jest obecność pary wodnej w powietrzu. Jest to ważne nie tylko jako element oceny danej teorii, lecz także jako probierz naukowej solidności twórców teorii i jej protagonistów. Jest nim obecność pary wodnej. Para wodna absorbuje bowiem podczerwień o wiele silniej niż wszystkie wymienione wyżej gazy cieplarniane, a jej stężenie nawet w suchym powietrzu znacznie przewyższa stężenie dwutlenku węgla. Zwolennicy teorii efektu cieplarnianego nie wspominają o wodzie w powietrzu, gdyż z reguły pomijają wszystko, co mogłoby w najmniejszym stopniu osłabić ich przekonanie, że najważniejszą, a nawet jedyną przyczyną efektu cieplarnianego jest obecność produktów przemysłowej działalności ludzi.

Kiedy ginie teoria?

Obecnie efekt cieplarniany jest uważany za wielki międzynarodowy problem i w efekcie przedmiot międzynarodowych umów o ograniczeniach emisji dwutlenku węgla. Jest też przedmiotem niezliczonych publikacji. I nagle ta piękna, światowa kariera, owocująca - dla jej wyznawców - licznymi konferencjami w najbardziej atrakcyjnych zakątkach naszego globu zapada się w nicość z powodu śmierci teorii, według której dwutlenek węgla decyduje o światowym klimacie.

Każda teoria umiera w chwili, gdy pojawia się nowy fakt, który nie jest z nią zgodny, czyli którego nie potrafi wytłumaczyć. W przypadku efektu cieplarnianego są co najmniej dwa takie druzgocące fakty.

Po pierwsze w ubiegłych wiekach, w czasie odległym o wiele tysięcy lat, bywały okresy ocieplenia i podwyższonego stężenia CO2 w powietrzu, ale ocieplenie pojawiało się zawsze kilka lub kilkanaście wieków wcześniej niż wzrost stężenia CO2. Po drugie długotrwałe i rozległe zlodowacenia wystąpiły kilka razy w historii Ziemi. W czasach intensywnych zlodowaceń oziębieniu klimatu nie przeszkadzało, że powietrze zawierało wtedy od kilku do kilkunastu razy więcej CO2 niż obecnie!

Próby kontrolowania klimatu są daremne

Organizowana i finansowana przez ONZ konferencja klimatyczna na indonezyjskiej wyspie Bali w dniach 3 – 14 grudnia 2007 r. spotkała się z silną opozycją ze strony dużej grupy uczonych w niej uczestniczących. Niespotykanym w historii ONZ wyrazem oporu był ich list do sekretarza generalnego ONZ. Zdaniem jego autorów nie jest możliwe powstrzymanie zmiany klimatu, bo jest to naturalne zjawisko, które miało wpływ na ludzkość przez wieki. Geologia, archeologia, ustne przekazy i pisana historia zgodnie świadczą o dramatycznych wyzwaniach, które w przeszłości stawały przed ludzkością z powodu nieoczekiwanych zmian temperatury i innych zmian klimatycznych. Dlatego – napisali autorzy – musimy tak uzbroić narody, żeby stały się odporne na wszystkie zjawiska naturalne. Drogą do tego jest wzrost ekonomiczny i pomnażanie bogactwa.

CO2 to gaz, który jest niezbędnym do fotosyntezy składnikiem powietrza. Brak jest dowodów na to, że można w istotny sposób zmienić klimat przez zmniejszenie emisji produkowanych przez człowieka gazów cieplarnianych.

Najnowsze obserwacje zjawisk takich jak cofanie się lodowców, wzrost poziomu morza i wędrówki gatunków wrażliwych na temperaturę nie są dowodem nienormalnej zmiany klimatu, bo żadne z tych zjawisk nie leży poza granicami normalnej zmienności.

Przeciętna szybkość wzrostu temperatury wynosząca 0,1 do 0,2 st. C na dziesięć lat, według satelitarnych obserwacji pod koniec XX wieku, leży w zakresie szybkości normalnych ociepleń i oziębień podczas ostatnich 10 tys. lat.

Zgodnie z tym i wbrew komputerowym przewidywaniom nie było ocieplenia od roku 1998. Ta niezmienność temperatury następująca po ogrzaniu, które miało miejsce w XX wieku, jest wyrazem obecnej kontynuacji cyklicznych zmian temperatury w skali dziesięcio- lub tysiącleci.

Uczeni przeciw ekologom


Warto dodać, że jest to jedynie najnowsze zbiorowe wystąpienie uczonych krytycznie ustosunkowanych do teorii efektu cieplarnianego. Przed nim było ich znacznie więcej i w większym zakresie. Na o wiele większą skalę zakrojony był tzw. apel heidelberski, w którym ponad 4 tys. uczonych, w tym kilkudziesięciu laureatów Nagrody Nobla, wyrażało zaniepokojenie pojawianiem się "irracjonalnych ideologii" ekologicznych i domagało się analizy zjawisk klimatycznych i innych „na podstawach naukowych, a nie irracjonalnych przekonaniach”. Z kolei petycję oregońską z 1998 r. podpisało 17 tys. amerykańskich uczonych. Warto o tym pamiętać, gdy słucha się propagandy ekologów o "garstce uczonych na usługach wielkich koncernów przemysłowych".

Jeszcze wiele czasu upłynie, zanim uczeni przekonają się, że to nie spalanie węgla, a słoneczna aktywność leży u podstaw zjawisk klimatycznych. Jeszcze dłużej będzie trwało przekonywanie o tym społeczeństw ogłupianych natrętną propagandą ekologiczną. Skoro ziemski klimat zależy od zjawisk rozgrywających się w kosmosie, to trzeba zgodzić się z tym, że ludzkie próby wpływania na klimat są skazane na niepowodzenie. Gdyby ten stan został zaakceptowany przez tzw. czynniki miarodajne, to ludzkość mogłaby zaoszczędzić setki miliardów dolarów przez rezygnację z działań, które nie mają sensu.

Ziemia się ogrzewa, ale stosunkowo powoli

Ziemia znów się ogrzewa, ale zaledwie o 1 st. C od roku 1850. Podobny wzrost temperatury nie jest niczym nowym, bo wielokrotnie miał miejsce podczas poprzednich ociepleń. Według najnowszych badań Ziemia ogrzewa się i oziębia w cyklach trwających ok. 1500 lat, a maksymalne wahania temperatury względem wartości średniej wynoszą ok. 3 st. C.

Przyczyną zmian jest Słońce. Najbardziej wyraźnym objawem jego wpływu na klimat jest zależność temperatury na powierzchni Ziemi od liczby plam na Słońcu. W czasach nowożytnych zależność ta najwyraźniej wystąpiła w latach 1640 – 1710. Lata te były najzimniejszym okresem w tzw. małej epoce lodowej, kiedy to na środku Bałtyku budowano na lodzie karczmy, w których odpoczywali zmarznięci wędrowcy.

Hipoteza oparta na wpływie promieniowania kosmicznego na ziemski klimat ma silne podstawy teoretyczne i jest oparta na obserwacjach doświadczalnych w dużo większym stopniu niż teoria oparta na stężeniu gazów cieplarnianych w atmosferze. Teoretyczne podstawy działania promieni kosmicznych są jednak o wiele trudniejsze do objaśnienia niż ogrzewanie Ziemi wywołane obecnością dwutlenku węgla.

Epoki ciepła i lodowa następują na przemian

Mniej więcej 950 mln lat temu zaczęła się seria pięciu zlodowaceń, czasem obejmujących cały glob. Zlodowacenia te występowały dość regularnie, trwały po 100 – 200 milionów lat i były rozdzielone długimi okresami ciepłymi. Podczas cieplejszych okresów miał miejsce bujny rozwój życia. Ta seria skończyła się ok. 200 mln lat temu. Nastąpił długi okres ciepły zakończony blisko trzy miliony lat temu nadejściem epoki lodowej, w której obecnie żyjemy. Epokami lodowymi nazywamy okresy, podczas których na Ziemi znajdują się obszary pokryte lodem przez cały rok.

Dla naszej epoki lodowej charakterystyczne jest naprzemienne występowanie oziębień i ociepleń. W czasie ociepleń lody cofają się w stronę biegunów, a w czasie oziębień obszary pokryte lodem powiększają się w stronę równika. Oziębienia trwają 100 tys. lat lub dłużej, a ocieplenia są znacznie krótsze, bo czas ich trwania wynosi zwykle tylko kilkanaście tysięcy lat. W czasie obecnej epoki lodowej powtarzały się one kilkadziesiąt razy. Ostatnie ocieplenie zakończyło się 10,5 tys. lat temu. O klimatach w ubiegłych wiekach wiemy zdumiewająco dużo, bo każda epoka klimatyczna zostawiła po sobie ślady na powierzchni Ziemi.

Przemysław Mastalerz
"Dziennik Finansowy"

http://www.dziennik.pl/gospodarka/wsj/article303493/To_Slonce_nie_emisja_CO2_ociepla_klimat.html

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły i informacje
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 12, 2010, 09:11:37 »
Zanika nam heliosfera (magnetyczna bańka) ochraniająca cały Układ Słoneczny przed zewnętrznym promieniowaniem kosmicznym.

Potwierdzenie NASA w Daily Telegraph:
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/northamerica/usa/3222476/Suns-protective-bubble-is-shrinking.html

"Heliosfera zawiera w sobie Słońce, wszystkie planety i większość mniejszych ciał Układu Słonecznego"


http://pl.wikipedia.org/wiki/Heliosfera

Chodzi w tym o tzw. 2012?
http://pl.youtube.com/watch?v=5RK33mOf2EY

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły i informacje
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 12, 2010, 09:12:06 »
Globalne ocieplenie zahamowane

http://wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html

Część naukowców uważa, że trend globalnego ocieplenia został zahamowany lub nawet uległ odwróceniu. Mają o tym świadczyć ostatnio pozyskane dane - informuje serwis worldnetdaily.com.
Według Roya Spencera, klimatologa pracującego wcześniej dla NASA, który przeanalizował dane z ostatnich pięciu lat, globalny poziom temperatur spada. - Globalne ocieplenie miało oznaczać więcej huraganów, tymczasem od roku 2005 Stany Zjednoczone zaatakował tylko jeden większy huragan - mówi. Tymczasem według badań, które przeprowadził Ryan Maue z Uniwersytetu Florydy, światowa aktywność obejmująca zarówno tajfuny, jak i huragany spadła do najniższego poziomu sprzed 30 lat.

Naukowcy Instytutu Nauk Morskich Leibnitza i Instytutu Meteorologii Maxa Plancka z Niemiec oraz Uniwersytetu Wisconsin uważają, że proces globalnego ocieplenia ulegnie spowolnieniu, lub nawet odwróceniu, w okresie najbliższych 10-20 lat.

Jeśli chodzi o wcześniejsze niepokojące dane dotyczące topnienia lodu w Arktyce, to okazało się, że procentowo pokrywa lodowa zwiększyła się znacząco po raz pierwszy od 1979 roku. W ostatniej dekadzie również populacja niedźwiedzi uległa zwiększeniu - był to wzrost o 25 procent. W Arktyce jest ich teraz 15 tysięcy, podczas gdy 10 lat temu było ich 3 tysiące mniej.

- Ostatnia fala globalnego ocieplenia, która rozpoczęła się w 1977 roku jest zakończona, a Ziemia weszła w nową fazę globalnego ochłodzenia - mówi Don Easterbrook, profesor geologii z Uniwersytetu Zachodniego Waszyngtonu. - Nowe dane dotyczące aktywności solarnej wskazują na niezwykły brak plam na Słońcu i zmian w jego polu magnetycznym... Obecna fala procesu globalnego ochłodzenia może być ostrzejsza, aniżeli ta z lat 1945-1977 - dodaje.

Klimatolog Joe D'Aleo z organizacji International Climate and Environmental Change Assessment Project, mówi, że nowe dane wskazują, że od 50-70 lat, globalna temperatura obniżyła się pomimo wzrostu emisji dwutlenku węgla. - Dane sugerują, że w przyszłości Ziemię czeka globalne ochłodzenie, a nie ocieplenie - dodaje.

Jak komentuje serwis worldnetdaily.com, ostatnie doniesienia naukowców to "zła wiadomość dla Ala Gore'a", jako że były wiceprezydent USA utrzymuje, iż Ziemia jest zagrożona przez globalne ocieplenie; za swą działalność Gore otrzymał nawet Nagrodę Nobla.

Magazyn "Whistleblower" ze swej strony przeanalizował doniesienia medialne na temat zmian pogodowych, które pojawiły się w ostatnim wieku. Jak wynika z analizy, media w różnych okresach donosiły na zmianę bądź o ochłodzeniu, bądź o ociepleniu. W 1895 roku wybuchła panika na punkcie globalnego ochłodzenia. W 1920 roku donoszono już o czymś zupełnie przeciwnym - o globalnym ociepleniu, którego medialna passa trwała do 1975 roku, gdy znów nadeszło globalne ochłodzenie. W 1981 roku rozpoczęły się z kolei czasy globalnego ocieplenia na "bezprecedensową skalę".

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły i informacje
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 12, 2010, 09:13:14 »
Brytyjski „Daily Telegraph" donosi o kolejnym skandalu kompromitującym naukowców forsujących teorię o wpływie człowieka na globalne ocieplenie
źródło: AFP

Gazeta powołuje się na raport moskiewskiego Instytutu Analiz Ekonomicznych (IAE), w którym rosyjscy eksperci ujawniają, że brytyjscy klimatolodzy z pobudek ideologicznych manipulowali danymi.

Sprawa jest o tyle poważana, że dotyczy prestiżowego Hadley Center for Climate Change (HadCRUT) działającego przy Brytyjskim Biurze Meteorologicznym. Centrum to ma wielki wpływ na kształtowanie polityki Londynu w kwestii globalnego ocieplenia. A jego głośny raport na temat wzrostu średnich temperatur na całym świecie używany jest przez zwolenników tezy o globalnym ociepleniu jako koronny argument na konferencji w Kopenhadze.

Jak tymczasem ujawniają Rosjanie, Brytyjczycy sfabrykowali przesyłane im z Rosji dane dotyczące średnich temperatur na terenie tego kraju. Stało się tak, gdyż nie potwierdziły one założonej z góry teorii o tym, że klimat się ociepla. W efekcie, w swoich wyliczeniach klimatolodzy z Wysp wykorzystali dane z zaledwie 25 proc. rosyjskich stacji meteo – przede wszystkim z silnie zurbanizowanych i uprzemysłowionych regionów.

W ten sposób 40 proc. terenów Rosji, największego państwa na świecie, nie zostało ujęte w sporządzonych przez HadCRUT statystykach globalnego wzrostu temperatur, co mogło poważnie je wypaczyć. Nieuwzględniono danych m.in. z Syberii i innych regionów, na których w ostatnich latach XX wieku i pierwszych XXI nie odnotowano poważniejszych objawów ocieplenia.

Jeżeli – konkludują Rosjanie – Brytyjczycy z podobną dezynwolturą traktowali dane przesyłane im z innych krajów, cały ich raport należy wyrzucić do kosza i obliczenia zacząć od nowa. Jak pisze „Daily Telegraph", to może być kolejny dowód na to, że działacze ekologiczni i naukowcy opierają się na zmanipulowanych danych.

Kilka tygodni temu wybuchł skandal, gdy hakerzy ujawnili treść e-maili czołowych anglosaskich klimatologów. Ze szczegółami opisywali oni, jak fałszowali wyniki badań naukowych, aby udowodnić tezę o wpływie człowieka na globalne ocieplenie. Co ciekawe, jeszcze niedawno lewicowa brytyjska prasa z triumfem zapowiadała, że „poważny i merytoryczny raport" HadCRUT, zakończy „aferę e-mailową", udowadniając, że jednak istnieją naukowe dowody na ocieplanie się klimatu.

http://www.rp.pl/artykul/407783_Rosjanie_ujawniaja_nowy_szwindel_brytyjskich_naukowcow.html

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły i informacje
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 12, 2010, 09:13:29 »
Stanowisko
Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk
w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem


Dokument w formacie PDF
http://www.kngeol.pan.pl/images/stories/pliki/pdf/2.Stanowisko_KNG_w_sprawie_zmian_klimatu.pdf

ORAZ

Wyjaśnienie i analiza zagadnienia globalnego ocieplenia przedstawione przez naukowca CRU (Climate Research Unit).
Globalnego ocieplenia nie ma. To oszustwo!
http://doskonaleszare.blox.pl/2010/02/Jones-przyznaje-globalnego-ocieplenia-nie-ma.html


« Ostatnia zmiana: Październik 12, 2010, 09:15:17 wysłana przez Leszek »

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Łukasz Warzecha: Walka z globalnym ociepleniem to farsa
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 12, 2010, 09:15:57 »
Leciwy tekst, ale chyba warty zarchiwizowania...


Łukasz Warzecha: Walka z globalnym ociepleniem to farsa


Na niedawnym szczycie UE w Brukseli premier i prezydent grali do jednej bramki, chcąc uchronić Polskę przed finansowym drenażem w imię zapobiegania zmianom klimatycznym. Zadowolony Donald Tusk mówił po spotkaniu: „Rzeczą bardzo ważną dla Polski było wyposażenie UE w silny mandat przed Kopenhagą, który spowodowałby, że Europa nie tylko nadal będzie liderem na rzecz przedsięwzięć na rzecz ochrony klimatu, ale że będzie w dodatku zbiorem państw świadomych i bardzo odpowiedzialnie traktujących kwestie ochrony klimatu, także tych państw, których możliwości finansowe i ekonomiczne nie są dzisiaj jeszcze jakoś szczególnie wysokie”.

Wiele wskazuje na to, że taki mandat UE w Kopenhadze będzie miała, choć pozostaje dogranie szczegółów. To jednak żaden powód do zadowolenia, pozostaje bowiem faktem, że wszyscy unijni podatnicy złożą się na to, aby uboższe kraje świata mogły zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych. Warto podkreślić to stwierdzenie: nie chodzi o to, aby w ogóle było w nich czyściej, ale o to, by zapobiegać mitycznym, dogmatycznie pojmowanym zmianom klimatu.

Donald Tusk, Lech Kaczyński i inni uczestnicy brukselskiego szczytu potulnie grali swoje role w komedii pod tytułem „Walczymy z globalnym ociepleniem”. Nie ma dzisiaj na świecie odważnego przywódcy, który powiedziałby, że jego kraj nie będzie brał udziału w tej farsie z bardzo prostego, acz zasadniczego powodu. Otóż decyzje, mające doniosłe znaczenie dla gospodarek świata i dla zamożności obywateli są podejmowane wyłącznie na podstawie teorii. Teoria zaś ma to do siebie, że jest tylko przypuszczeniem. W tym wypadku teoria stawia trzy tezy, które – wbrew temu, co twierdzą fanatycy walki z globalnym ociepleniem – wcale nie są bezwarunkowo akceptowane w świecie naukowym. Pierwsza teza brzmi, że klimat się ociepla. Druga teza, znacznie mniej pewna, głosi, że to ocieplenie jest nadzwyczajnie szybkie i znaczące w porównaniu z innymi, jakie następowały na przestrzeni milionów lat. Wreszcie trzecia teza, najbardziej niepewna i najsłabiej dowodzona, stanowi, iż decydujące znaczenie dla tej zmiany klimatu ma działalność człowieka.

Cały zapał wielu rządów świata, dotyczący walki z globalnym ociepleniem, zasadza się na tej ostatniej tezie. Bo przecież, jeśli nawet klimat ulega ociepleniu (co wcale nie jest takie pewne, gdy wziąć pod uwagę odpowiednio długi okres, a to w badaniach klimatu podstawa), to żadne działania nie mają sensu, o ile to nie człowiek ma tu decydujący wpływ, ale np. cykl słoneczny. Innymi słowy – może się okazać, że wydamy na walkę z globalnym ociepleniem setki miliardów euro i dolarów, a skutek tej walki będzie marginalny.

Wątpliwe jednak, aby owczy pęd „walki ze zmianami klimatu” udało się zatrzymać. Przede wszystkim dlatego, że interes zwietrzyły firmy, które jeszcze jakiś czas temu stały po przeciwnej stronie barykady niż fanatyczni ekolodzy. Przypomnijmy sobie ostatnią decyzję Unii Europejskiej, dotyczącą wycofania żarówek 100-watowych jako zużywających najwięcej prądu, a więc najbardziej przyczyniających się do „zmian klimatu”. Ta decyzja została podjęta bez uwzględnienia potrzeb konsumentów czy choćby faktu, że żarówki energooszczędne emitują światło o barwie niekorzystnej dla oczu. Czy ktokolwiek może mieć wątpliwości, iż zasadniczy wpływ miał tutaj lobbing firm, produkujących takie właśnie żarówki?
Większość koncernów energetycznych zaczęła już zajmować się badaniami nad tzw. odnawialnymi źródłami energii (elektrownie wiatrowe, słoneczne, pływowe, wodne itp.), choć specjaliści wielokrotnie dowodzili, że są to technologie nieproporcjonalnie drogie w stosunku do generowanej energii, a jedyną rozsądną drogą uniezależnienia się od paliw kopalnych jest energetyka jądrowa. Tę jednak ekofanatycy oprotestowują. W Wielkiej Brytanii ukazała się niedawno książka, której autor – fizyk – dowodzi, iż aby zaspokoić potrzeby energetyczne całego kraju za pomocą energii odnawialnej, trzeba by zająć każdy wolny skrawek gruntu pod elektrownie wiatrowe. A jest to analiza, uwzględniająca wyłącznie ich wydajność, nie koszt.

Koncerny motoryzacyjne z kolei pracują uparcie nad autami elektrycznymi, choć świetnie wiadomo, że ich upowszechnienie jest albo niemożliwe, albo byłoby horrendalnie kosztowne z powodu konieczności budowy od podstaw całej infrastruktury. Do tego dochodzi gigantyczny koszt akumulatorów, które też trzeba z czegoś produkować, a światowe zasoby litu, jednego z podstawowych materiałów do tego służących, są ograniczone. No i wreszcie jest kwestia energii elektrycznej, potrzebnej do ładowania takich aut, która przecież nie weźmie się z niczego.

Po co w takim razie koncerny energetyczne czy motoryzacyjne bawią się w coś, co nie jest ani wydajne, ani opłacalne? To proste: sterroryzowane przez ekofanatyków rządy sowicie dotują te technologie – z pieniędzy podatników, rzecz jasna. Sami zaś ekofanatycy, jak choćby zrzeszeni w Greenpeace czy innych podobnych organizacjach, żyją z nakręcania spirali strachu przed rzekomo czekającym nas kataklizmem. Mamy więc od jakiegoś czasu do czynienia z trójsojuszem: zawodowi ekofanatycy – koncerny – zestrachane i sterroryzowane rządy.

Zwolennicy walki z globalnym ociepleniem argumentują, że nawet jeśli ich ofensywa opiera się jedynie na teorii, to lepiej zapłacić, niż potem żałować. To stawianie spraw na głowie. Jeżeli ktoś domaga się od nas wszystkich ponoszenia olbrzymich kosztów, to na nim powinien spoczywać ciężar udowodnienia ponad wszelką wątpliwość, że te koszty trzeba ponosić. Takiego dowodu jednak nie ma, a my i tak mamy wyciągać portfele. W takiej sytuacji warto zawsze zadawać sobie pytanie: kto na tym zyskuje? Bo na pewno nie my, podatnicy i obywatele.

Źródło:
http://www.fakt.pl/Warzecha-Walka-z-globalnym-ociepleniem-to-farsa,artykuly,56242,1.html

Offline chanell

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 78
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 22, 2011, 22:46:16 »
Niezwykłe sposoby na uratowanie klimatu Ziemi

Ogromne lustra umieszczone na orbicie, które odbiją światło słoneczne z powrotem w przestrzeń kosmiczną sa jedną z broni branych pod uwagę w walce z globalnymi zmianami klimatycznymi - donosi serwis dailymail.co.uk.

 

Rozwiązania te mają być dyskutowane na ogólnoświatowym spotkaniu klimatologów, które odbędzie się w przyszłym tygodniu w Peru.

Naukowcy rozważą w sumie sześćdziesiąt różnych propozycji, które mają pomóc w walce ze zmianami klimatycznymi. Chodzi między innymi o zmienienie części wody z oceanów w chmury, czy malowanie dachów oraz ulic na biało.

onet('adsGet1','main3-box');onet('adsGet2');onet('slotTest','3');

Jednak naukowcy obawiają się tego, że wprowadzone zmiany moga przyczynić się do nieodwracalnych zmian w klimacie.

Spotkanie w Peru ma dostarczyć rządom naukowych podstaw do zastanowienia nad rozwiązaniami geoinżynierii - informuje dailymail.co.uk.

 

RC / dailymail.co.uk / onet.pl

Może pozastosowaniu tych luster skończy się zjawisko chemitrails  <bez>

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 26, 2011, 21:11:19 »
Erupcja wulkanu Eyjafjallajökull w ciągu zaledwie 4 dni spowodowała, że wszelkie starania w celu zmniejszenia emisji CO2 dokonane w ciągu 5 lat poszły na marne. Teraz, ze względu na erupcję Grimsvotna 21 maja 2011, ta syzyfowa praca została skompromitowana ponownie.


Erupcja wulkanu Eyjafjallajökull

Oczywiście o wartościach wulkanicznych emisji dwutlenku węgla, którego to poziom staramy się obniżyć na Ziemi, wszystkie media zgodnie milczą a Al Gore mianowany na papieża nowej religii a raczej nowego biznesu węglowego, pytany o takie rzeczy wprost po prostu głupio się uśmiecha.

Oczywiście, trudno jest sobie uświadomić, że wszystkie wysiłki zmierzające do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla spełzły na niczym w ciągu zaledwie 4 dni. Jeden wulkan w niecały tydzień zniweczył wszystkie wysiłki ludzkości, a w każdej chwili na ziemi około 200 aktywnych wulkanów, codziennie wyrzuca z siebie niewyobrażalne ilości CO2.

 Nie chcę rozczarować wojowników z globalnym ociepleniem, ale trzeba zaznaczyć, że kiedy w 1991 roku na Filipinach obudził się wulkan Pinatubo do atmosfery dostało się więcej gazów cieplarnianych niż cała ludzkość wyprodukowała w całej historii jej istnienia.

 Kolejnym przykładem szkodliwości i bezcelowości Protokołu z Kioto są pożary lasów, na przykład teraz trwają w zachodniej części Stanów Zjednoczonych, w Australii i na rubieżach Rosji, i tylko one same będą w stanie zniwelować wszystkie nasze wysiłki w celu zmniejszenia emisji CO2 na najbliższe kilka lat. A duże pożary lasów występują na świecie każdego roku.

 Nasz rząd próbuje nałożyć na nas podatek od emisji dwutlenku węgla na podstawie fałszywych danych jakoby zmiany klimatyczne były wywołane wyłącznie przez człowieka.

 Dlaczego ONZowski IPCC przestał używać zwrotu "globalne ocieplenie" i zmienił go na "zmiany klimatu"? Dlatego, że planeta przez ostatnie sto lat ochłodziła się o 0,7 stopnia, ale dla tych klaunów to za mało i brną usiłując opodatkować całą ludzkość.

 Należy pamiętać, że nadal, mimo odroczenia, mogą zostać na nas nałożone kontyngenty na emisje CO2, co w przypadku gospodarek opartych na spalaniu paliw kopalnych będzie destrukcyjne dla naszych portfeli. W mediach jakby nie dostrzegano tej problematyki, jest usłużnie przemilczana. Okradanie nas z naszych pieniędzy w imię walki z wyimaginowanym problemem na pewno nie spowoduje zauważalnych zmian biologicznych i na pewno nie zatrzyma nowych emisji gazów z odkrywanych nadal naziemnych i podwodnych wulkanów.

Źródło:
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wulkany-mit-globalnego-ocieplenia

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 615
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 09, 2011, 14:36:16 »
Największy Szwindel - Globalne Ocieplenie

Z tym dwutlenkiem węgla to niezła ściema:

Wielki przekręt CO2!
3/8 (napisy PL)


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=TzKoyVfRTFA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=TzKoyVfRTFA</a>

Polecam wszystkim artykuł z Nieznanego Świata pt. "Potrzebujemy więcej dwutlenku węgla".

Szokujące dane z akt CIA: potrzebujemy więcej dwutlenku węgla!

Kwiecień 13, 2011

Japońskie piwo “Ashai green power” ma na opakowaniu napis informujący, że browar, w którym zostało wyprodukowane, jest zasilany wyłącznie energią słoneczną. Japończyk, który wieczorem idzie do restauracji, zabiera własne pałeczki do jedzenia, aby wykorzystać je wiele razy. Po tamtejszych autach elektrycznych widać, że odkryto nową religię: zero emisji. W Jokohamie wszyscy obywatele kolektywnie zrezygnowali z palenia papierosów w imię ochrony klimatu. Jest ono dozwolone jedynie we własnym domu. – Nie palimy, bo w ten sposób nie emitujemy CO2 i przy okazji oszczędzamy – twierdzi młoda kobieta.

Gdyby Japończycy chcieli być konsekwentni, powinni przestać oddychać. Ponieważ człowiek przeciętnie wydycha dziennie 2 kg dwutlenku węgla, na całą ludzkość przypada go 4,6 miliarda ton rocznie. To tyle w kwestii stwierdzenia: nie emitujemy CO2. Czy zatem Japończycy powinni w ogóle żyć, czy nie?

CO2 i kontrola umysłu

Jeśli nawet sami nie palimy, powinniśmy zapoznać się z następującym stwierdzeniem: Stężenie dwutlenku węgla w atmosferze odgrywa decydującą rolę w globalnej kontroli umysłów.

Czy zauważyliście, że w wypowiedziach na temat katastrofy klimatycznej występują znaczące różnice między politykami a naukowcami? Większość tych ostatnich jest bardzo ostrożna w przypisywaniu winy za zmianę klimatu wyłącznie ludziom.

Ten, kto zna reguły rządzące internetem, dobrze wie, że każda informacja lub dezinformacja może zostać tam szybko zakotwiczona. Rozpowszechniane w sieci poglądy na temat tego, że to ludzie stanowią przyczynę zmian klimatu, stoją w rażącej sprzeczności wobec następujących faktów:

1. Atmosfera ziemska zawiera zaledwie 0,3% CO2. W przypadku efektu cieplarnianego odgrywa on jedynie podrzędną rolę. 60% to efekt istnienia pary wodnej.

2. Jedynie znikomo mała część atmosferycznego CO2 powstaje w rezultacie rozwoju techniki i naszej działalności. Najwięcej dwutlenku węgla uwalniają rośliny.

3. Przy okazji myli się przyczynę ze skutkiem: to globalny wzrost temperatury powoduje zwiększenie stężenia CO2. Zatem ocieplenie klimatu stanowi przyczynę wzmożonej wegetacji.

4. W historii Ziemi występowało wiele ostrzejszych zmian klimatu, za które odpowiedzialne były różne czynniki, m.in. cykliczna aktywność Słońca, wulkany oraz – w pewnym niewielkim stopniu – także efekt cieplarniany.

Rzeźba „Kryptos” na terenie kwatery głównej CIA w Langley w Wirginii stała się głównym motywem powieści Dana Browna „Zaginiony symbol”. Na temat badań nad CO2 CIA mówi wprost, nie używając szyfru.

Obserwatorium Mauna Loa na Hawajach od 1960 roku monitoruje stężenie CO2 w atmosferze.

Czy nikt więc nie widzi, co jest grane? Cóż, internet pod wieloma względami również pozostaje pod kontrolą…

Kanadyjski biofizyk Michael Persinger pisze: Obecne obawy dotyczące związku między globalnym ociepleniem i podwyższoną aktywnością produkcyjną człowieka, a efektem cieplarnianym, bazują na korelacjach. Te ostatnie nie mówią jednak nic o przyczynach… Długotrwały, nieznaczny wzrost dynamicznego ciśnienia wiatru słonecznego rzędu 1 nanopascała, na skutek ekspansji magnetycznej korony słonecznej, może okazać się wystarczający do tego, aby wytworzyć energię, która doprowadzi do wzrostu temperatury na powierzchni Ziemi i Marsa.

Fakt, że Mars ociepla się wraz z Ziemią, powinien stanowić najsilniejszy argument na rzecz tezy, że zmiany klimatu spowodowane są przede wszystkim przyczynami natury kosmicznej. Jednak ludzie na całym świecie, poczynając od polityków, a na zwykłych obywatelach kończąc, powtarzają jak mantrę: zły dwutlenek węgla.

I tu wkracza do gry CIA.

Już w 1960 roku tajne służby USA zajmowały się wpływem dwutlenku węgla na ludzką świadomość w ramach projektu MK-ULTRA (Badanie psychologicznych korelatów: dwutlenek węgla – środowisko). Ujmując rzecz jak najkrócej: badano wpływ stężenia CO2 w atmosferze na ludzką świadomość i ciało. Uzyskano zadziwiające rezultaty.

Pierwsza strona projektu MK-ULTRA, podprojekt 124, numer akt 0000017382 na temat psychofizjologicznych oddziaływań CO2.

Statystyczne tricki Ala Gore’a

Równocześnie z badaniami CIA w obserwatorium Mauna Loa na Hawajach realizowano długoletni projekt amerykańskiego meteorologa Rogera Revelle, który miał na celu pomiar atmosferycznego CO2. Statystyki opracowane przez Revelle’go stały się podwaliną argumentów Ala Gore’a, na których oparł on swe twierdzenie, iż przyczyną zmian klimatu jest działalność człowieka, co stało się credo całego ruchu światowego. Al Gore wykorzystał wykres, który zniekształca dane statystyczne.


Wykres obrazujący stężenie CO2 z obserwatorium Mauna Loa. Stał się znany jako credo kampanii klimatycznej Ala Gore’a.

Widać wyraźnie, że został w nim zlikwidowany punkt zerowy. Stworzyło to możliwość przedstawienia na dużej przestrzeni małego wycinka liczbowego (320-380 ppm). Wynik sugeruje dramatyczny wzrost stężenia CO2.

Takie tricki statystyczne nie są niczym nowym. Aby uzyskać prawdziwy obraz, wstawiliśmy zero tam, gdzie być powinno. Wskutek tego wykres wygląda zupełnie inaczej i w ten sposób przepadł cały dramatyzm Ala Gore’a!


To także wykres obrazujący stężenie CO2 pochodzący z obserwatorium Mauna Loa. Ten ukazuje, jak stężenie to wygląda w rzeczywistości.

Nie trzeba tych krzywych analizować. Wystarczy im się uważnie przyjrzeć, aby zdystansować się wobec propagandy stosowanej w internecie.

CIA i klimat

A co ciekawego na temat CO2, odkryli chłopcy z CIA? Badania, o jakich będzie mowa, prowadzono na więźniach i pacjentach pewnego szpitala, a następnie ich wyniki porównywano z grupą kontrolną. Osoby te poddano wpływowi wzrastającego stężenia dwutlenku węgla. Nikomu to nie zaszkodziło, gdyż w małej dawce jest on nieszkodliwy. Dopiero jego bardzo wysokie stężenie działa niekorzystnie. Za zatrucia spalinami odpowiedzialny jest przecież tlenek węgla. W eksperymentach CIA badano, w jaki sposób oddychanie dwutlenkiem węgla zawartym w powietrzu wpływa na ciśnienie oraz pH krwi.

Wyniki okazały się zdumiewające. Okazało się bowiem, że:

* Wzrost zawartości C02 we wdychanym powietrzu prowadzi do znaczącego obniżenia napięcia mięśniowego, zarówno mięśni gładkich, jak i prążkowanych oraz rozluźnienia obejmującego całe ciało. Równocześnie – w przeciwieństwie do znanych technik relaksacyjnych lub leków powodujących zmniejszenie napięcia mięśni – stan świadomości nie ulega zakłóceniu.

* W przypadku pacjentów z migrenami, spastyków (wzmożone napięcie mięśniowe) lub chorych na Parkinsona wzrost stężenia CO2 prowadzi do znacznej poprawy.

* Ciśnienie krwi stabilizuje się na normalnym poziomie, znikają lęki i symptomy stresu.

W gruncie rzeczy wyniki te nie są aż tak bardzo zaskakujące. Podwyższony poziom dwutlenku węgla obniża bowiem wartość pH krwi, co powoduje uwalnianie większej ilości jonów wapnia, a to z kolei wpływa na rozluźnienie mięśni.

Dla kontrastu: podczas hiperwentylacji wzrasta kwasowość krwi, a poziom CO2 obniża się. Prowadzi to do napięcia, konwulsji, stanów lękowych i stresu. Tymczasem dwutlenek węgla obniża tzw. alkalozę respiracyjną, czyli zakwaszenie krwi. Znanym środkiem ratunkowym stosowanym w takich przypadkach jest oddychanie przez plastykową torebkę. W ten sposób wdycha się dwutlenek węgla zawarty we własnym powietrzu i stan organizmu normalizuje się. CIA podkreśla, że interesujące może okazać się zastosowanie tego odkrycia na polu rozwoju osobowości. I to jest prawda!

Badaniom prowadzonym przez CIA zawdzięczamy wiedzę, o której nikt nie mówi. Wszyscy moglibyśmy mniej się bać, odczuwać mniej stresu, mniej napięcia i mniej bólu, gdybyśmy oddychali powietrzem, w którym zawarta byłaby większa ilość CO2.

Amerykańskie służby EPA (Agencja Ochrony Środowiska) w kwietniu 2009 rozpowszechniały raport, zgodnie z którym wzrastające stężenie CO2 w atmosferze jest szkodliwe dla zdrowia. Zajęto się jedynie wpływem na ocieplenie klimatu, za który odpowiedzialnym czyni się gazy cieplarniane.

Badania CIA wyjaśniają, dlaczego zły CO2 jest tak korzystny dla ludzi: Podczas, gdy zawartość dwutlenku węgla w powietrzu wynosi tylko 0,3%, we krwi i komórkach ciała równowaga ciśnienia zapanowałaby dopiero, gdyby udział CO2 w powietrzu wyniósł 5%.

Oznacza to, że wszyscy cierpimy z powodu niedoboru CO2 gdyż oddychamy fałszywym powietrzem!

Alarm 650 000

W internecie intensywnie rozpowszechniane jest to właśnie hasło: Alarm 650 000. Prawie wszyscy powtarzają, że od 650 tysięcy lat zawartość CO2 w powietrzu jeszcze nigdy nie była tak wysoka jak obecnie.

Zdanie to zawiera w sobie tyle samo informacji, co stwierdzenie, że Hilary Clinton ma wyższą temperaturę niż lalka Barbie. Całkiem przypadkowo wyznacza się magiczną cyfrę 650 000 lat (przed czasem obecnym) jako początek nowej ery, którą nazywamy epoką lodową i która trwa do dziś.

W sensie naukowym epoka lodowa dotyczy czasu, kiedy na biegunach pojawiły się pokrywy lodu, które także obecnie tam istnieją (choć nie zawsze tak było). We wcześniejszych okresach, np. przed milionem lat, na biegunach nie było lodu, a Antarktyka, jak wskazują na to wykopaliska, stanowiła zielony kontynent.

Żyjemy obecnie w zimnej epoce i bijemy na alarm.



Dziś temperatura na Ziemi oscyluje wokół 15°C. Oznacza to, że cały czas znajdujemy się w epoce zimna. W całej historii Ziemi średnia temperatura wynosiła ok. 17°C, a nawet znacznie więcej, czasami wręcz 25°C.

Nasza epoka lodowa nie jest pierwszą w historii Ziemi. W rzeczywistości opisuje się je wszystkie jako katastrofy klimatyczne powiązane z masowym wymarciem wielu form życia. Zawsze kończyły się one po upływie setek tysięcy lub milionów lat i przechodziły w okresy ocieplenia.

Pierwsi ludzie rozwijali się przed 1-2 milionami lat, żyjąc w klimacie cieplejszym niż obecny. Zawartość CO2 w powietrzu wynosiła wtedy 5%. Nic dziwnego, że nasi pra-praprzodkowie rozwinęli taki rodzaj chemii organizmu, aby optymalnie dopasować się do warunków zewnętrznych. Nosimy ją w sobie jako ich dziedzictwo.

Paleontolodzy to najlepsi eksperci, jeśli chodzi o zmiany klimatu na przestrzeni rozległych epok. Widzą oni wszystkie zależności i opisują wspomniane zmiany klimatu nie jako katastrofy. Wręcz przeciwnie: wzrost temperatury o 5 stopni oznacza dla nich optimum klimatyczne. Ciepło prowadzi do bujnego wzrostu roślin.

Czy kiedykolwiek otrzymamy z powrotem nasze 5%? Może na dłuższą metę byłoby to możliwe. Wskutek ocieplenia zawartość CO2 w powietrzu wzrośnie.

W procesie wzrostu globalnej temperatury pojawia się jeszcze jeden czynnik: pobudka. W następstwie ocieplenia Ziemia podniesie częstotliwość Schumanna, dzięki czemu jej mieszkańcy osiągną stan przebudzenia świadomości. Ludzie wolni od stresu i strachu, odprężeni, z przebudzoną świadomością staną się znacznie trudniejszymi obiektami manipulacji niż obecnie. Czy komuś dziś może się to podobać?

Obecna polityka klimatyczna nakierowana jest na redukcję CO2, co powstrzyma zmiany świadomości ludzi. Sieć informacyjna jest dobrze zsynchronizowana: prawie całe społeczeństwo wspomaga tę politykę.

Zmiana klimatu już się rozpoczęła i najprawdopodobniej nie zależy od ludzi, zatem będziemy musieli żyć z jej następstwami. Nie będzie to łatwe, musi nastąpić adaptacja. Jednakże nie zmierzamy w kierunku ery krytycznej, lecz raczej wyjścia z niej, co nie obędzie się bez wstrząsów.

http://birdsofreedom.com/szokujace-dane-z-akt-cia-potrzebujemy-wiecej-dwutlenku-wegla/
« Ostatnia zmiana: Sierpień 09, 2011, 14:42:06 wysłana przez east »
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Globalne ocieplenie? Bzdura! Nadchodzi epoka lodowcowa
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 09, 2013, 19:33:11 »

Czy nasza planeta walczy ze skutkami globalnego ocieplenia, które w niedalekiej przyszłości mogą doprowadzić do poważnych konsekwencji? Z takim przekazem, który płynie ze środków masowego przekazu oraz kręgów naukowych, spotykamy się systematycznie. Czy naprawdę jednak coś nam grozi? Najnowsze zdjęcia NASA, przedstawiające polarną czapę lodową, znajdującą się w obszarze Arktyki, nie pozostawiają wątpliwości. Warstwa lodu, która zalega w rejonie bieguna północnego nie tylko się nie kurczy, jak przewidywali niektórzy eksperci, ale cały czas się rozszerza. Sceptycy, którzy od dawna twierdzą, że zjawisko globalnego ocieplenia to wymysł mediów oraz niektórych środowisk, które starają się coś ugrać na upowszechnianiu informacji o pogarszającej się sytuacji klimatycznej, sugerują, iż to kolejny dowód na to, że efekt cieplarniany to mit.
Nie mają łatwego życia naukowcy, którzy stanowczo i wbrew pojawiającym się sygnałom twierdzą, że zmiany klimatu doprowadzą wkrótce do destrukcyjnych przeobrażeń. W czasie swoich wywodów głoszą oni często teorie na temat zbliżającej się wielkimi krokami katastrofy. Według ich założeń, takie niekorzystne zmiany mogą doprowadzić np. do stopienia się lodowców, a w efekcie do podniesienia się poziomu mórz i oceanów. Skutki miałyby być tragiczne - już pod koniec tego stulecia pod wodą miałoby się znaleźć wiele miast, zamieszkiwanych obecnie przez miliony ludzi. Czy rzeczywiście należy się tego obawiać?

Według prognoz z lat poprzednich, w tym roku mieliśmy na własne oczy przekonać się, jak straszliwe piętno odciska na Błękitnej Planecie globalne ocieplenie. Najbardziej drastyczne zmiany miały objąć swoim zasięgiem rejon Arktyki, gdzie czapa lodowa miała się skurczyć do rozmiarów, które nie były do tej pory notowane. Wiele ośrodków akademickich z wielką trwogą kierowało swoje oczy w stronę bieguna północnego. Ale na podstawie tego, co tam zaobserwowali, można wysnuć tylko jeden wniosek - jeśli na tę chwilę należałoby się czegoś bać, to wyłącznie globalnego... ochłodzenia.



Tak wyglądała czapa lodowa w rejonie Arktyki w 2012 r. (fot. NASA)

Jeszcze w 2007 r. BBC opublikowało szacunki badaczy, którzy twierdzili, że w 2013 r., w sezonie letnim, rejon Arktyki zostanie całkowicie pozbawiony pokrywy lodowej. Tymczasem stało się zupełnie inaczej. Najnowsze wyniki pokazały, że tylko w stosunku do roku poprzedniego wielkość czapy lodowej w tej części naszej planety zwiększyła swój zasięg o blisko 2,4 miliona kilometrów kwadratowych. Oznacza to wzrost o ok. 60 procent w odniesieniu do roku 2012 - poinformował serwis "Daily Mail".


... a tak wygląda teraz (fot. NASA)

Pokrywa lodowa rozciąga się w tej chwili od kanadyjskich wysp do północnych wybrzeży Rosji i jej rozmiar odpowiada wielkości ponad połowy Europy. W związku z tą sytuacją utrudnioną przeprawę mają statki handlowe, które nie mogą sobie teraz skracać drogi.
Jak w tej chwili zachowują się naukowcy, którzy jeszcze do niedawna straszyli nas globalną katastrofą, spowodowaną przez globalne ocieplenie? Oni w żadnym razie nie odwołują wcześniejszych prognoz. Sugerują po prostu, że w długofalowym procesie zmian, spowodowanym przez globalne ocieplenie, doszło do małej przerwy.

Co interesujące, przedstawiciele Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), który działa przy ONZ, zapowiadali na październik pojawienie się nowego raportu, omawiającego katastrofalne zmiany klimatyczne i prognozę na kolejne lata. W obecnej sytuacji spotkanie naukowców oraz publikacja raportu zostały chwilowo wstrzymane. Rządy państw, które finansują działanie IPCC, domagają się wyjaśnień.

http://niewiarygodne.pl/kat,1031979,page,2,title,Globalne-ocieplenie-Bzdura-Nadchodzi-epoka-lodowcowa,wid,15968292,wiadomosc.html
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl

Online Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1743
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Globalne ocieplenie? Bzdura! Nadchodzi epoka lodowcowa
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 09, 2013, 21:09:08 »
Zależnośc między ilością plam słonecznych a wysokością temperatury na Ziemi

Liczba plam słonecznych w ostatnich 400 latach

http://en.wikipedia.org/wiki/Sunspot

Najzimniejszy okres Małej Epoki Lodowcowej przypada na najmniejszą aktywność Słońca zwaną minimum Maundera 1645-1715.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82a_epoka_lodowa

Krótka historia i prognoza dotycząca ilości plam słonecznych w najbliższych latach.

http://en.wikipedia.org/wiki/Sunspot

Gdzieś miałem link do szczegółowej liczby plam w ostatnich latach, ale gdzieś zapodziałem.
WYgląda na to , że od kilku lat ich liczba drastycznie spada.
Podrzucę jak znajdę ;)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2013, 21:28:44 wysłana przez Leszek »

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 615
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: "Globalne ocieplenie" - artykuły
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 22, 2013, 18:53:54 »
Wiadomość z ostatniej chwili. Tygodnik The Sun rozpętał "Wojnę" konsumentów z dostawcami prądu i gazu, bowiem w tym tygodniu najwięksi dostawcy energii dla konsumentów podnieśli ceny gazu i prądu średnio o ... 9 procent z efektem już od Listopada br. Oznacza to , ze Brytyjczycy będą płacić rocznie od 150 do 200 funtów więcej za energię do ogrzania i oświetlenia domów. NIeprzywykli do odgórnych ograniczeń Obywatele są wściekli , a prasa oraz niektórzy parlamentarzyści otwarcie nawołują do bojkotu wielkich dostawców energii sugerując wybór takiego dostawcy, który nie podniesie w tym roku swoich cen. Znalazł się tylko jeden taki, bo rzecz rozchodzi się nie o koszty produkcji a ... o nowe stawki tzw "zielonego podatku" , czyli , jak wiemy, unijnych regulacji opartych na szwindlu o winie człowieka za globalne ocieplenie (którego zresztą nie ma ;D ) .

Dotąd napięta cierpliwość Brytyjczyków w stosunku do przeregulowanej UE niedługo pęknie. W prasie czytam coraz częściej opinie, że członkostwo w UE za dużo kosztuje i ze w ogóle Unia nie jest Wielkiej Brytani potrzebna. Ludzie widzą i opisują paradoksy, takie jak ten , że po prywatyzacji kolei , transportu publicznego i np British Gas (dostawcy gazu ziemnego) ceny poszybowały w górę , mimo że wiele zakładów wcześniej państwowych było dobrze zarządzanych i rentownych przy zachowaniu niskich cen. Prywatyzacja jednak to założenia Unijne, które Wlk Brytania zobowiązała się wypełnić. Teraz te Spółki są zarządzane przez pobierających gigantyczne pieniądze ludzi całkowicie poza kontrolą Państwa , ludzi ,którzy wprost mówią o tym , że podwyżki spowodowane są koniecznością spełnienia wymogów tzw "podatku klimatycznego".

W efekcie pojawił się korzystny klimat , by Prawda o Globalnym Szwindlu wyszła na jaw. Kwestią czasu jest moment w którym któraś z partii otwarcie na fali sprzeciwu wobec Unii użyje naukowych, sprawdzalnych  argumentów i zaproponuje .. wyjście z niej. I wygra. Wielki Szwindel chorych na pazerność i na Totalitaryzm "władców" UE wchodzi w fazę krytyczną.

Ciekawe na ile świadomość i zwykła ludzka solidarność  okażą sie silne na Wyspach.
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...