Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Słowo Pisane - "Czarodziejski śpiew"  (Przeczytany 105204 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Ania
Gość
« Odpowiedz #270 : Grudzień 03, 2012, 09:55:49 »


Kontynuuję temat mojej średniowiecznej schizy. Okres średniowiecza od zawsze kojarzył mi się z okresem total eclipse, totalnego zaćmienia, czy taż raczej zaciemnienia świadomości. Zauważyłam ostatnio, że wszystkie moje drogi kierowane są właśnie do tego okresu w dziejach Ziemi. Jest on bowiem jak przepastny wór bez dna, w którym przepadło wiele prawd i wartości. Dlatego czas powraca, mówi o tym genialnie Saantos Bonacci  http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,1224.msg8405/topicseen.html#msg8405 dzięki Lu za wrzutę), aby wypłukać to, co zostało głęboko ukryte/zakopane. Abyśmy mogli zrozumieć i się z tej matni wysupłać.

Poniżej jeszcze jeden fragment z książki Carlo A. Martigli, 999 Ostatni Strażnik. Tajemnica prześladowań przez Kościół tysięcy kobiet oskarżonych o czary

A zaczęło się od lektury kilku wersów Biblii w oryginale, po aramejsku. Spostrzegł wtedy, że ich łacińskie tłumaczenie jest w wielu miejscach niedokładne, i to zasiało w nim pierwsze wątpliwości. Kontynuował więc czytanie: przebrnął przez manuskrypty babilońskie, sumeryjskie i chaldejskie aż do pisma klinowego. Przypadkiem trafił na Enuma Elich, Epos o Stworzeniu Świata. Jeden z jego kuzynów kupił tę książkę od tureckiego kupca, który twierdził, że zabrał ją z pałacu w Akadzie. W tej powstałej tysiąc lat przez Biblią księdze Giovanni odkrył pochodzenie Pisma Świętego. I zrozumiał pewne sprawy.

Wciąż wszakże był daleko, a gdy tylko zanurzał się w głębiny stworzenia, ciągle otwierały się przed nim nowe światy, do których musiał znaleźć wejście. Wrócił do tajemnic babilońskich, do Mummu-Tiamat, rodzicielki bogów, do Nammu, pierwotnej matki. Czytał jeszcze o zamorskich cywilizacjach, o których tylko mgliście wspominano, lecz ich mity łączyły się z mitami znanymi, tak jakby od początku stworzenia wszystko było związane z jedną zasadą. Wszystko to kłóciło się nie tylko z Bogiem chrześcijan, ale również z żydowskim, który narodził się wcześniej, i muzułmańskim, który powstał później. Giovanni wrócił więc do Biblii, szukając między wierszami jakiegoś znaku, archetypu, czegoś, co by łączyło najstarsze legendy z pojęciem Boga. Kluczem mogła być miłość. Bóg jest dobry i miłosierny we wszystkich religiach. Ale pojęcie tow, dobro, odnoszące się do Istoty Najwyższej pojawiło się tylko kilka razy. Dlaczego? Dużo częściej pojawiał się termin rachum, miłosierny. Oto więc punkt styczny, objawienie: rachum i rechem, macica. Bóg był Matką. Nie był Bogiem patriarchalnym, Bogiem przekazywanym przez wieki za pośrednictwem Biblii, Bogiem wojsk, mężczyzną. Bóg był Matką, Boginią. To właśnie łączyło wszystkie najstarsze cywilizacje, to było pierwszą i najbardziej naturalną formą religii. Wiary, która narodziła się razem z ludzkością bez względu na szerokość geograficzną.  Giovanni zrozumiał wtedy, jakie straszne powody sprawiły, że Stworzycielka świata, Matka, została odsunięta w niepamięć, zastąpiona Ojcem, mrokiem, wojną, karami i Śmiercią Wieczną. Zdał sobie jednak sprawę, że coś pozostało ukryte wśród popiołów, w najprostszej modlitwie, której uczono go od dziecka, w modlitwie biednej prostej kobiety z Palestyny: do Marii. Ave Maria gratia plena, Dominus tecum, Benedicta tu in mulieribus, et benedictus fructus ventris tui, Iesus. Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis peccatoribus, nunc et n hora mortis nostrae. Nie Mater Christi, ale Mater Dei, Matka Boga, Stworzycielka. Tak ustalono na trzecim soborze w Efezie, kiedy to skazane już na zagładę zachodnie cesarstwo rzymskie wydarło ostatni przywilej: utrzymanie Rzymu jako stolicy Kościoła. Był to jedyny sposób, by dawna potęga przetrwała.

Teraz wszakże, ponad tysiąc lat później, wszystko było gotowe, by znów spocząć w rękach człowieka, który nareszcie mógł odzyskać wolność. Giovanni Pico, Elia del Medigo i Abu Abdullah: chrześcijanin, żyd i muzułmanin – niczym ongiś w Aleksandrii siedemdziesięciu dwóch mędrców, po sześciu z każdego plemienia Izraela, tak teraz w Rzymie oni dojrzeli, aby razem przedstawić te możliwości w ostatnich 99 wnioskach (tych 99 nigdy nie opublikowano, ponoć Giovanni zabrał je z sobą do grobu - przyp A.). Najpierw zatem należało zaprezentować 900 tez, aby otworzyć umysły na jedność Istoty Wyższej, a potem resztę. Sukcesywnie będą odczytywać kolejne tezy przez zgromadzeniem najpoważniejszych filozofów tych czasów, łącząc Poznanie z Władzą bez rozróżniania narodowości, religii czy rasy. Kobiecie znów przyzna się rolę, na którą czekała od zarania dziejów. Neter-Duat, Boska Ścieżka, Jedyna Istota, którą teksty na ścianach piramid przepowiedziały tysiące lat wcześniej, sprawi, że będą rozmawiali jednym językiem. Teraz wszakże, gdy był już bliski celu, czuł wokół obecność upadłych aniołów, które zrobią wszystko, by uniemożliwić mu ukończenie misji.’ (jak wspominałam wcześniej, do przedstawienia tez nie doszło, papież nie wyraził na to zgody: http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,500.msg8060.html#msg8060 )

A po co to? A ja wiem, po co? Mimo, że zdawałam sobie sprawę z wielu powyższych informacji, to jednak równie wielu sobie nie uświadamiałam i raczej ich nie łączyłam. Wciąż kminie, czym/kim może być ta Istota Wyższa, co to za istotę przepowiedziały ściany piramid tysiące lat wcześniej? Do czego to wszystko zmierza? Dlaczego tak wybitna postać swojej epoki, Giovanni Pico Mirandola, drążyła ten temat? Co chciała przedstawić w swych 99 tezach? Panteony bogów i bogiń przewijają się mi przed oczami, jednak jestem w 100% pewna, że żaden z dotychczas mi przedstawionych nie jest tą Istotą, o której wspomina Pico Oczko być może nadszedł czas sięgnąć wyżej, poza astral, utartych bogów wysadzających siebie i swoje światy atomówkami, poza niewidzialną rękę? Hehe, no ja się domyślam, dokąd zmierzam w swych poszukiwaniach, jednak nie mogę się doczekać, na co wpadnę za kolejnym zakrętem tej drogi.  

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Grudzień 03, 2012, 09:59:32 wysłane przez Anna » Zapisane
Ania
Gość
« Odpowiedz #271 : Grudzień 16, 2012, 13:55:18 »


Jakiś czas temu wyszła nowa książka Masłowskiej, która zapowiada się bardzo ciekawie, może zdążę do niej zajrzeć przed końcem ery  tuptup nosi osobliwy tytuł:

Kochanie, zabiłam nasze koty


Opis:
Cytuj
W swoich poprzednich książkach bardzo wnikliwie, ale też świeżo, z młodzieńczą beztroską, przyglądała się ona temu, co widziała za oknem, na ulicy… naszej polskiej codzienności. Robiła to dowcipnie i celnie, a powodzenie jej książek zarówno u czytelników jak i u krytyków dowiodło, że takiego głosu w naszej litreaturze współczesnej bardzo brakowało.

W najnowszej powieści, równie dowcipnie i wnikliwie przygląda się tzw. klasie średniej, młodym, zamożnym ludziom, którzy nie mają pomysłu na to, co zrobić ze swoim życiem. Ich losy,wygląd,mieszkania wydają się nampodobne niezależnie od tego czy żyją w Warszawie czy w Nowym Jorku. Naprawdę warto zobaczyć ich oczami Doroty Masłowskiej – dostrzeżecieto, czego dotąd nie widzieliście i spotkacie samą AUTORKĘ (jak zwykle pełną dystansu do samej siebie Uśmiech ). Oto nowa książka Masłowskiej http://lubimyczytac.pl/ksiazka/147707/kochanie-zabilam-nasze-koty

Ale ja, póki co, nie o książce, a o fragmencie wywiadu z autorką, na jaki natknęłam się jakiś czas temu:

Masłowska: Świat bez Boga stracił środek

W "Rzeczpospolitej" obszerny wywiad z Dorotą Masłowską, głównie na temat jej najnowszej książki "Kochanie, zabiłam nasze koty". - Świat bez Boga stracił czubek, środek: zdeformował się. A ludzie zatracili poczucie proporcji, poczucie tego, co jest ważne (...). W tej potężnej maszynerii, jaką jest ludzki umysł i dusza, mielą się jakieś śmieci, papierki, bzdury - mówi Masłowska.

- Ludzie odsuwają od siebie ból, śmierć, chorobę, nawet jeśli przydarza im się coś poważnego, to przeżywają to w sposób ekstremalnie płytki, formalny albo biorą środki znieczulające, uspokajające - twierdzi pisarka.

- Na temat mojej nowej książki usłyszałam wiele opinii bagatelizujących jej przesłanie, na przykład taką, że to, że żyjemy w bzdurze i jesteśmy samotni, to banał, że to nic odkrywczego. Cóż, to zadziwiające, jak bardzo to w sumie zaakceptowaliśmy - podkreśla Masłowska. I dodaje: - A dla mnie to jedna ze składowych Apokalipsy, która dokonuje się na naszych oczach.

"Polska przetacza się przeze mnie"

Dorota Masłowska z dziennikarzem "Rzeczpospolitej" rozmawia też o Polsce. - Żyję w tym kraju i on z całą swoją historią codziennie przetacza się przez mój mózg. Polska przetacza się przeze mnie i przez to, co piszę - podkreśla pisarka.

Prowadzący rozmowę zapytał Masłowską również o katastrofę smoleńską. - W katastrofie smoleńskiej widzę wielkie cierpienie osobiste wielu ludzi, cierpienie, którego nie jestem w stanie zrozumieć i o którym nie miałabym tupetu się wypowiadać - ucina pisarka. Dopytywana o incydenty pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, podkreśla: - To było bydło (...). Zrobiła na mnie ogromne wrażenie skala zbydlęcenia społeczeństwa. Było to tym bardziej przygnębiające, że wielu ludzi, sikając na znicze, miało przekonanie, że robi to w imię inteligencji i zdrowego rozsądku (...). Więcej przeczytasz w "Rzeczpospolitej" http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12665552,Maslowska__Swiat_bez_Boga_stracil_srodek.html


Ją też się zaskakująco dobrze odbiera, brawo Dorka! Oby ludzie mogli kiedyś pojąć swoją świadomością istotę Boga, może wówczas znajdą ten zgubiony środek, właściwą, złotą (?) proporcję. Pozdrawiam!

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #272 : Grudzień 16, 2012, 19:56:17 »


Co to jest matka amfa dowiedzialam sie wlasnie od Doroty Maslowskiej, ktorej ksiazki stoja u mnie na regale.
Az dziw bierze, ze taka swieta sie zrobila... chyba studiowala na KUL-u??

 Zły

Nie ma jak reklama, juuuhuu! teniec

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Ania
Gość
« Odpowiedz #273 : Grudzień 17, 2012, 17:42:58 »


Cytuj
Co to jest matka amfa dowiedzialam sie wlasnie od Doroty Maslowskiej, ktorej ksiazki stoja u mnie na regale.
Az dziw bierze, ze taka swieta sie zrobila... chyba studiowala na KUL-u??

 Zły

Nie ma jak reklama, juuuhuu! teniec

Reklama dźwignią handlu, żadna to tajemnica, nie mniej jednak, każdy z nas ma, rzekomo, wolną wolę i jeśli nie podoba mu się "święta Masłowska" (szufladka)  ma prawo zostać przy jej "wcześniejszej wersji/twórczości”, lub w ogóle olać temat.

No ciężko, oj ciężko wam ludzie dogodzić: to nie takie, tamto nie dobre, to mi nie leży, ta święta, tamten przeklęty… i jak tu,  wobec tego i owego, nie zawrzeć gęby w ciup i oddalić się po angielsku?  Z politowaniem


Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #274 : Grudzień 17, 2012, 21:28:13 »


Anna cyt
Cytuj
No ciężko, oj ciężko wam ludzie dogodzić: to nie takie, tamto nie dobre, to mi nie leży, ta święta, tamten przeklęty… i jak tu,  wobec tego i owego, nie zawrzeć gęby w ciup i oddalić się po angielsku?

Probowalas juz ... po angielsku? Mrugnięcie bo sa rozne wersje tej samej sagi.
 tuptup

A to, ze sa sily "boskie", ktore rzadza swiatem chyba juz od czasow m anny niebianskiej powinnas wiedziec.
W tym calym ukladzie chodzi o polaczenia.

Zapraszam Anno do studiowania teorii grafow, wtedy bedziesz miala jasnosc sytuacji. Gdy poznasz te wiedze zrozumiesz i bedziesz musiala swiadomie wybierac ... jednorozca, albo wypiekac makowniki! Hej! serce
 

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Ania
Gość
« Odpowiedz #275 : Czerwiec 01, 2013, 07:58:50 »


Ucząc się, wywodzimy abstrakcje od konkretnych przedmiotów i zdarzeń. Tworząc, wymyślamy własne konkretne przedmioty i zdarzenia na podstawie abstrakcji; sprowadzamy abstrakcję z powrotem do jej konkretnego znaczenia, ale to ona pomaga nam stworzyć taki konkret, jakiego pragniemy. Pomaga nam tworzyć - przekształcać świat w taki sposób, by służył naszym celom. Ayn Rand



Co wprawia świat w ruch? Kim jest John Galta Niszczycielem czy wyzwolicielem? Dlaczego musi toczyć wojnę nie ze swoimi wrogami, lecz z tymi, którzy najbardziej go potrzebują? Dlaczego najtrudniejszą bitwę toczy przeciwko ukochanej kobiecie? Jakaż to przyczyna sprawia, iż genialny przedsiębiorca zmienia się w bezwartościowego playboya, wielki przemysłowiec pracuje na rzecz własnego upadku, kompozytor porzuca karierę w noc swego triumfu, a piękna kobieta kierująca siecią kolei transkontynentalnych zakochuje się w mężczyźnie, któremu poprzysięgła śmierć? Zdumiewająca opowieść o człowieku, który postanowił zatrzymać silnik świata i uczynił to. Historia kryminalna, jednak nie o morderstwie dokonanym na ludzkim ciele, lecz o morderstwie i odrodzeniu ducha ludzkiego.


Poniższy kawałek pochodzi z notatek Ayn Rand, których fragmenty zacytowano w ustępie jej książki „Atlas zbuntowany”. Autorka wydała tę powieść w 1957 roku, i śmiało można ją uplasować tuż obok Folwarku Zwierzęcego, oraz takich produkcji jak: V jak Vendetta czy Equilibrium (Atlas … też doczekał się swojej wersji cyfrowej). Książka ma rozmiary encyklopedyczne (783 strony), a film składa się (póki co) z dwóch części, nakręconych kolejno w 2011 i 2012 roku. Jest dość przyjemnie zrealizowany. Oto wybitni wynalazcy, wspaniali przedsiębiorcy, z dnia na dzień porzucają swoje wynalazki, firmy, fabryki, domy, samochody i rodziny by dołączyć do tajemniczego człowieka John Galta pragnącego zatrzymać silnik świata. Co wydarzy się, gdy żerującym odetnie się źródło żerowania?

T ema t . Co się dzieje ze światem, gdy jego siły sprawcze podejmują strajk. Czyli - obraz świata z odłączonym silnikiem. Pokazać: co, jak i dlaczego. Poszczególne etapy i zdarzenia - w kategoriach osób, ich kondycji duchowej, motywów, psychiki i czynów - a w dalszej kolejność, wychodząc od osób, w kategoriach historii, społeczeństwa i świata.

Temat wymaga: pokazania, kim są siły sprawcze i dlaczego oraz jak funkcjonują. Kim są ich wrogowie i dlaczego, jakie są motywy nienawiść, do sił sprawczych i chęci ich zniewolenia. Ukazania natury przeszkód rzucanych im pod nogi i ich przyczyn. (…)

Pierwsze pytanie brzmi, na kogo trzeba położyć nacisk: na siły sprawcze, pasożytów czy świat? Odpowiedź brzmi: na świat. Historia musi być przede wszystkim obrazem całości. (…) W przypadku tej opowieści (Atlas Zbuntowany przyp. ania ) nie zaczynam jednak od pokazania, jak powielacze żerują na siłach sprawczych w istniejącej, codziennej rzeczywistości, ani od pokazania normalnego świata. (…) Zaczynam od fantastycznego założenia, że siły sprawcze podejmują strajk. To założenie jest osią powieści. Różnica, której trzeba skrupulatnie przestrzegać: moim zamiarem nie jest gloryfikacja siły sprawczej. Jest nim pokazanie, jak rozpaczliwie świat potrzebuje sił sprawczych i jak nikczemnie je traktuje. Pokazuję to na hipotetycznym przykładzie: co się dzieje ze światem bez nich.

(…) Ta historia musi być historią świata - w odniesieniu do jego sił sprawczych. (Niemal -  historią ciała w odniesieniu do swojego serca; ciała umierającego na anemię). Nie pokazuję wprost, co robią siły sprawcze - jedynie pośrednio. Pokazuję natomiast, co się dzieje, gdy tego nie robią. (Dzięki temu ma się obraz tego, co robią, ich miejsca i roli). (To bardzo ważny przewodnik po konstrukcji całej historii). (…)


"Aby opracować fabułę, Ayn Rand musiała dokładnie zrozumieć, dlaczego ludzie będący siłami sprawczymi pozwalają, by powielacze na nich żerowali - dlaczego nigdy dotąd twórcy nie zastrajkowali - jakie błędy popełniali nawet najlepsi z nich, oddając się w ten sposób we władanie najgorszych.

(…)Podstawowym zamiarem Ayn Rand jako powieściopisarki nie było przedstawianie postaci negatywnych ani nawet bohaterów pozytywnych, lecz popełniających błędy, ale człowieka idealnego - konsekwentnego, całkowicie spójnego, perfekcyjnego. W Atlasie zbuntowanym jest nim John Galt (…) stanowi kombinację abstrakcyjnego filozofa i praktycznego wynalazcy; myśliciela i człowieka czynu (…)"


O autorce:
„Ayn Rand, urodzona jako Alissa Zinowiewna Rosenbaum (ur. 2 lutego 1905 w Sankt Petersburgu, zm. 6 marca 1982 w Nowym Jorku) - amerykańska pisarka i filozof pochodząca z rodziny rosyjskich Żydów, najbardziej znana dzięki swojej filozofii obiektywistycznej. Autorka powieści, w których stałym wątkiem jest obraz bohatera - pogardzanego przez otoczenie geniusza, któremu udaje się osiągnąć sukces. Ayn Rand uważała prezentację pozytywnych wzorców obiektywizmu za główny cel swojej literatury.

W Polsce ukazały się drukiem: "Hymn" (Anthem), "Źródło" (The Fountainhead), "Cnota egoizmu" (The Virtue of Selfishness), "Powrót człowieka pierwotnego" (The Return of the Primitive) i "Atlas Zbuntowany" (Atlas Shrugged). http://lubimyczytac.pl/autor/15171/ayn-rand

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Czerwiec 01, 2013, 08:02:07 wysłane przez ania » Zapisane
Ania
Gość
« Odpowiedz #276 : Czerwiec 05, 2013, 22:53:19 »


"(...) Mówi się, że katastrofy są dziełem przypadku, i na pewno znalazłoby się wielu takich, którzy utrzymywaliby, że pasażerowie Komety (tu: pociągu przyp.a) nie byli winni ani odpowiedzialni za to, co im się przydarzyło.

W przedziale sypialnym A wagonu pierwszego jechał profesor socjologii, który nauczał, że indywidualny talent nie ma znaczenia, indywidualny wysiłek jest jałowy, indywidualne sumienie jest bezużytecznym luksusem, że nie istnieje indywidualny umysł, charakter ani osiągnięcie i że liczą się masy, a nie ludzie. W jednoosobowym przedziale sypialnym numer 7 wagonu drugiego jechał dziennikarz, który pisał, że stosowanie przymusu „w słusznej sprawie” jest uzasadnione i zbawienne, i wierzył, że ma prawo fizycznie oddziaływać na innych - rujnować im życie, dławić ambicje i pragnienia, kpić z przekonań, więzić, grabić, mordować - w imię czegoś, co stanowi dla niego „słuszną sprawę”. Nie musiała to być idea, nigdy bowiem nie określił, co uważa za dobre, twierdząc, że kieruje się „uczuciem” - uczuciem nie skażonym wiedzą, bo stawiał emocje ponad wiedzą i w pełni zawierzał swoim „dobrym chęciom” oraz sile perswazji swojego pistoletu. W jednoosobowym przedziale sypialnym numer 10 wagonu trzeciego jechała stara nauczycielka, która poświęciła życie przeobrażaniu jednej klasy bezbronnych dzieci po drugiej w gromadę nieszczęsnych tchórzy, nauczając, że wola większości jest jedynym kryterium dobra i zła, i że większość może robić, co jej się żywnie podoba; że nie powinni akcentować swoich  osobowości, lecz robić to samo co inni.

W salonie B wagonu czwartego jechał wydawca gazety, który uważał, że ludzie z natury są źli i nie mogą być wolni, bo pozostawienie ich prymitywnych instynktów bez kontroli spowoduje, iż będą kłamać, grabić i mordować się nawzajem - a zatem należy nimi rządzić za pomocą kłamstw, grabieży i mordów, będących wyłącznym przywilejem władzy, by zmusić ich do pracy, nauczyć moralności i utrzymać w ryzach porządku i sprawiedliwości. W przedziale sypialnym H wagonu piątego jechał biznesmen, który wszedł w posiadanie swojego biznesu -  kopalni rudy - dzięki pożyczce rządowej udzielonej na mocy ustawy o wyrównaniu szans.

W salonie A wagonu szóstego jechał finansista, który zbił majątek na wykupywaniu „zamrożonych” obligacji kolejowych i „odmrażaniu” ich dzięki przyjaciołom z Waszyngtonu. Na miejscu numer 5 wagonu siódmego jechał robotnik, który uważał, że ma prawo do pracy niezależnie od tego, czy pracodawca chce go zatrudniać czy nie. W jednoosobowym przedziale sypialnym numer 6 wagonu ósmego jechała profesorka, która głosiła, że jako konsument ma prawo do transportu, niezależnie od tego, czy pracownicy kolei chcą go zapewnić czy nie. W jednoosobowym przedziale sypialnym numer 2 wagonu dziewiątego jechał profesor ekonomii, nawołujący do obalenia własności prywatnej i wyjaśniający, że inteligencja nie odgrywa roli w procesie przemysłowym, że umysł ludzki jest uwarunkowany środkami materialnymi i że każdy, kto wejdzie w posiadanie narzędzi, może zarządzać fabryką lub przedsiębiorstwem kolejowym.

W przedziale sypialnym D wagonu dziesiątego jechała matka z dwojgiem śpiących, starannie otulonych dla uniknięcia szarpnięć pociągu dzieci. Mąż kobiety pracował dla rządu, zajmując się wdrażaniem rozporządzeń. Broniła go, mówiąc: „Co mi do tego, one krzywdzą tylko bogaczy. Muszę przecież zadbać o swoje dzieci”. W jednoosobowym przedziale sypialnym numer 3 wagonu jedenastego jechał płaczliwy, chuderlawy neurotyk, piszący tanie sztuki, w których za pomocą tchórzliwych małych świństewek usiłował przekazać myśl, że wszyscy biznesmeni to dranie.

W jednoosobowym przedziale sypialnym numer 9 wagonu dwunastego jechała gospodyni domowa, uważająca, że ma prawo wybierać polityków, o których nic nie wie, by kontrolowali wielki przemysł, o którym nie ma pojęcia. W przedziale sypialnym F wagonu trzynastego jechał prawnik, który mawiał: „Ja? Ja sobie poradzę w każdym systemie politycznym”. W przedziale sypialnym A wagonu czternastego jechał profesor filozofii nauczający, że nie istnieje umysł - „skąd możesz wiedzieć, że tunel jest niebezpieczny?” - rzeczywistość - „jak możesz dowieść, że tunel istnieje?” - logika  - „dlaczego uważasz, że pociągi nie mogą się poruszać bez siły napędowej?” - zasady - „dlaczego miałby nas krępować łańcuch przyczynowo-skutkowy?” - prawa - „dlaczego nie mielibyśmy przemocą zmuszać ludzi do pozostania w miejscach pracy?” - moralność - „co jest moralnego w zarządzaniu koleją?” - pewniki - „w końcu co to za różnica, czy człowiek żyje czy nie?” Nauczał, że nic nie wiemy - „dlaczego mielibyśmy się przeciwstawiać poleceniom przełożonych?” - nigdy niczego nie możemy być pewni - „skąd wiesz, że masz rację?” - i musimy się kierować wymogami chwili - „chyba nie chcesz stracić pracy, prawda?”

W salonie B wagonu piętnastego jechał człowiek, który odziedziczy} fortunę i powtarzał w kółko: „Dlaczego tylko Rearden miałby mieć prawo do produkcji metalu Reardena?” W przedziale sypialnym A wagonu szesnastego jechał dobroczyńca ludzkości, który powiedział: „Ludzie zdolni? Nie obchodzi mnie, czy cierpią ani jak bardzo. Muszą zostać ukarani, aby pomóc niezdolnym. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie, czy to uczciwe. Nie dbam o oddawanie sprawiedliwości uzdolnionym, jeśli w grę wchodzi łaska dla potrzebujących”.

To byli tylko ci, którzy nie spali, ale wszyscy bez wyjątku pasażerowie Komety podzielali przekonania któregoś z nich. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczyli na ziemi, nim pociąg zniknął w tunelu, był płomień pochodni Wyatta (...)” Atlas zbuntowany
----------------
Z cyklu „takie tam, przy demakijażu”: każda myśl jest ważna, gdyż kształtuje naszą rzeczywistość. Każda powinna być wyważona, bo zdaje się również decydować o losie wielu. Pęd codziennego życia, komputeryzacja i cyfryzacja doprowadzają do myślowego wyjałowienia. Nie zwracamy uwagi na własne świadome i podświadome wysyłane do otoczenia komunikaty. Ale…Nie zwracamy również uwagi, jakie komunikaty trafiają do nas, ani kto je nadaje.

Tymczasem, myśl jest systematyczna i niczym kropla drążąca otwór w skale, tak i każda myśl nas drąży. Zarówno nasza, jak i cudza, oczywiście.

wiedz, że: Twoje przekonania, nastawienie do rzeczywistości, myśli i słowa mają olbrzymi wpływ na to, co dzieje się na świecie. Miej więc wpływ na swoją rzeczywistość. Kontroluj swoje myśli, gdyż czynić z nich możesz: radość, smutek, żal, wstyd lub tragedię...Jedna myśl. Tysiące twarzy. Miliony horyzontów zdarzeń.


----------------

POST SCRIPTUM

„Po czym właściwie człowiek XXI wieku poznaje, że jeszcze żyje? Czy po tym, że:

1.)  Dostaje ataku paniki, gdy sobie uzmysłowi, że wyszedł z domu bez komórki i po nią wraca?

2.)  Jego pierwszą czynnością każdego ranka, tuż po wstaniu z łóżka, jeszcze przed śniadaniem, jest wejście do internetu?

3.)  Pomyłkowo wstukuje na kuchence mikrofalowej swój numer PIN?   

4.)  Ma 15 numerów telefonów do pozostałych trzech członków swojej rodziny?

6.)  Wysyła e-maila do osoby siedzącej przy stoliku obok ?

7.)  Traci kontakt ze starymi przyjaciółmi, bo nie ma ich adresów e-mailowych (albo facebooka! – a.)

Z pewnością przeczytaliście tę listę, nie zauważając nawet, że brakuje w niej punktu (5), i pewnie teraz to sprawdzacie. Co miałoby się znaleźć w tym miejscu? (…):

5.) Człowiek jest bez przerwy połączony z Siecią z najróżniejszymi technologiami komputerowymi, mikroprocesorowymi i innymi, czy też wyrażając to bardziej nowocześnie: ma do nich linki (lub aplikacje – a.)

(…) Z pewnością człowiek XXI wieku wieść będzie hybrydową egzystencję, która umożliwi mu zżycie się z urządzeniami technicznymi na nowym, inteligentnym poziomie. Przypomina nam to, że również pod innym względem człowiek jest istotą hybrydową. Ma on zdolności, które już przed tysiącami lat były znane naszym przodkom, a mianowicie potrafi komunikować się z innymi formami życia w sposób jak najbardziej naturalny, bez stosowania do tego jakichkolwiek sztucznych narzędzi, czyli niewystępujących w naturze” NIKT nam nie odda PRZYSZŁOŚCI Fosar & Bludorf

Pozdrawiam

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 615




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #277 : Czerwiec 08, 2013, 16:45:07 »


Komunikacja jest naturą ludzka. Mniejsza o to za pomoca czego. Zawsze bylismy polaczeni tylko odkrywamy wciaz na nowe sposoby. Wejrzyjmy glebiej pod powierzchnie to zobaczymy.

@Ania
Cytuj
Wciąż kminie, czym/kim może być ta Istota Wyższa, co to za istotę przepowiedziały ściany piramid tysiące lat wcześniej? Do czego to wszystko zmierza?
Możliwe,że prowadzi to do odkrycia, że żadnej takiej Isalbototy nie ma w sensie osobowości, czy też KOGOŚ. Wszystko o czym możemy mówić to przejawiające się energie. Mówmy np o zasadzie żeńskiej czy męskiej, ale nie o Bogu-Kobiecie, czy Bogu-Mężczyźnie. Bo te tzw Zasady mieszają się w człowieku w różnym stopniu przejawiając się w nim konkretnymi czynami, myślami, albo stylem ekspresji ( ubierania się, fryzurą, zachowaniem ). Mężczyźni-geje, kobiety-lesbijki. Spójrzmy na to poza tym co widać po powierzchni. Wyższa Istota moze nie mieć granic, ani form, ale właśnie przejawiać się poprzez ograniczone formy. Być nieuchwytną, nieokreśloną (nie istniejącą fizycznie) dopóki nie trafi na określony i fizycznie istniejący kanał, poprzez który się przejawi i urzeczywistni. Być może ściany piramid przewidziały narodziny tej Istoty Wyższej w każdym człowieku, który odpuści to, co go ogranicza, to kim uważa, że jest.
Odpowiedź na pytanie " w jaki sposób" może już znalazłaś w książce, z której ten cytat :

Cytuj
Oto wybitni wynalazcy, wspaniali przedsiębiorcy, z dnia na dzień porzucają swoje wynalazki, firmy, fabryki, domy, samochody i rodziny by dołączyć do tajemniczego człowieka John Galta pragnącego zatrzymać silnik świata. Co wydarzy się, gdy żerującym odetnie się źródło żerowania?
Ludzie , tak jak Forrest Gump , po prostu przestają biec któregoś dnia, zatrzymują się. Bo ...? A czy musi być to BO ? I cała masa ludzi, którzy uwierzyli w to , że jest jakieś "BO" nagle zamiast uwielbiać swojego "mistrza", porzuca go lub odwraca się od niego. Czy nie to samo spotkało Buddę, kiedy zakończył wieloletnią medytację ? Silnik Świata nie może się zatrzymać bez względu na to , co zrobimy, pomyślimy czy jak się zachowamy. Moze Ci, którzy porzucili SIEBIE (swoje życie, firmy, rodziny etc ) odkryli właśnie to COŚ.

@Masłowska
Cytuj
- Na temat mojej nowej książki usłyszałam wiele opinii bagatelizujących jej przesłanie, na przykład taką, że to, że żyjemy w bzdurze i jesteśmy samotni, to banał, że to nic odkrywczego. Cóż, to zadziwiające, jak bardzo to w sumie zaakceptowaliśmy - podkreśla Masłowska. I dodaje: - A dla mnie to jedna ze składowych Apokalipsy, która dokonuje się na naszych oczach.
Otóż każda sroczka swój ogonek chwali, zatem opinie bagatelizujące MOJE PRZESŁANIE , będą strasznie raziły po oczach Mrugnięcie. Dla jednych to przesłanie , a dla innych nie. Czyjaś opnia, iż to, że żyjemy "w bzdurze" to banał może być równie odkrywcza dla samej autorki, ponieważ ...  wyrażenie tego "banału" spowodowało jakiś odzew w Masłowskiej. Bo przecież to składowa Apokalipsy wykrzyknik! . Dopiero wypowiadając takie zdanie mamy okazje przyjrzeć sie "własnym" demonom, czyli temu co postrzegamy jako Apokalipsę. Czemu tak a nie inaczej postrzegamy i czy , być może, tym samym nie przyciągamy tej "apokalipsy" do siebie jakby bardziej by któregoś dnia, niczym osaczona zwierzyna, ulec jej  ... popełniając samobójstwo. A życie nie zniknie, nie stanie się żadna apokalipsa i potoczy się dalej swoim torem. To tylko umysł pozwolił się otulić SWOJĄ APOKALIPSĄ pożerając własny ogon. A zacząć może się od tego jak się spojrzy na "bzdurę".

@Ania
Cytuj
i jak tu,  wobec tego i owego, nie zawrzeć gęby w ciup i oddalić się po angielsku?

Próbowałem, nie da się, bo dokąd uciekniesz ? Dokąd  nie zawędrujesz tam nawet po angielsku Cię dopadnie TO Duzy usmiech I wracasz do "biblioteki" Mrugnięcie

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Czerwiec 09, 2013, 17:48:32 wysłane przez east » Zapisane

dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...
Ania
Gość
« Odpowiedz #278 : Czerwiec 09, 2013, 21:55:42 »



Cytuj
Próbowałem, nie da się, bo dokąd uciekniesz ? Dokąd  nie zawędrujesz tam nawet po angielsku Cię dopadnie TO Duzy usmiech I wracasz do "biblioteki" Mrugnięcie

Hahahahaha no wiem! To jest stłaszne, że koniec końców, można ewentualnie swą głowę wsadzić jak struś pod ziemię i udawać, że się "znikło". A  życie się toczy i co rusz pojawia się jakiś temat, a moja ciekawość go gnębi i drąży, bywa nawet, że robi to publicznie... Zawstydzony

Pamiętam, jak moi rodzice dostali od wujostwa z Niemiec kamerę (taką na kasety) i nagrywali wszystko, tj. głównie mnie i moje rodzeństwo. Od czasu do czasu mój tata podróżuje wstecz po tych kasetach i prezentuje mi co ciekawsze kawałki... oprócz małego zażenowania (a jak!) towarzyszy mi również ogromne zdziwienie: patrzę na siebie i zastanawiam się, mamma mia to ja?CO? ...Przedziwne uczucie patrzeć na siebie np. po 25 latach!! Człowiek stara się wówczas wychwycić elementy, które już wtedy mogłyby wskazywać, że pójdzie tą a nie inną ścieżką...Stara się siebie w sobie rozpoznać! Tralalala! To dopiero zabawa! Bardzo rzadko czytam moje wcześniejsze posty. Zazwyczaj daję myśli żyć tyle, ile uważam za słuszne, czerpię z niej i pozwalam fali nieść mnie dalej. Ale, jak pisałam wcześniej, myśli są i żyją, jak nie w nas to w innych ludziach. Dlatego też, poniekąd, są wieczne. Bywa też, że wracają...wtedy patrzę na nie i myślę : to moje?CO? Czytając przytoczone przez Ciebie kawałki musiałam powrócić do siebie sprzed ponad pół roku, i zadać sobie pytanie, co mnie wtedy gnało: serce, dusza, umysł czy kochanie?  myśli nie ważne. Natomiast urzekł mnie poniższy kawałek:

Cytuj
Wyższa Istota moze nie mieć granic, ani form, ale właśnie przejawiać się poprzez ograniczone formy. Być nieuchwytną, nieokreśloną (nie istniejącą fizycznie) dopóki nie trafi na określony i fizycznie istniejący kanał, poprzez który się przejawi i urzeczywistni. Być może ściany piramid przewidziały narodziny tej Istoty Wyższej w każdym człowieku, który odpuści to, co go ogranicza, to kim uważa, że jest.


Jest piękny Uśmiech Podoba mi się, że w tym braku formy jest jakaś forma i nawet treść... odpowiednio ukształtowane myśli tworzą przestrzeń dla innych myśli. W tym przypadku moje wcześniejsze myśli dały ją Tobie, po czym Ty stworzyłeś ją dla mnie. To się dopiero nazywa kreacja! Dziękuję ! sweet dreams tuli

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS