Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: [PL]: Dan Winter - AVATAR oczyma nauki  (Przeczytany 22222 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1664


4357533

swietageometria.info swietageometria Leszko2012
Zobacz profil WWW Email
« : Sierpień 17, 2010, 12:59:31 »



Niedawne "odkrycie" dokonane przez polski zespół młodych naukowców pod kierunkiem prof. Stanisława Karpińskiego (info http://www.swietageometria.info/avatar-oczyma-nauki?start=1 ) sprawiło, że warto zamieścić tutaj ten króciutki filmik.


Jeśli Bóg istnieje, to co to oznacza, że jest on wszechobecny? Czy istnieje on pod postacią energii we wszystkim? Czy i w jaki sposób istnieje on tu i teraz? Swoista odpowiedź udzielona przez Dana Wintera zdaje się zbliżać go do stanowiska, które filozofowie nazywają panteizmem (ewentualnie paneteizmem, pandeizmem).

Z tego krótkiego, filmowego wprowadzenia do artykułu zamieszczonego na stronie http://goldenmean.info/avatar/ wyłania się obraz naszego wszech-związku z Naturą, poprzez którą przejawia się Stwórca, do którego najlepiej jest "zadzwonić" siedząc pod świętym drzewem generującym fraktalne pole elektryczne....

Czy właśnie ta możliwość nie spodobała się Watykanowi, który skrytykował film m.in. za panteizm?...

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=VAB6yxvM9XI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=VAB6yxvM9XI</a>



Czy opisane w kolejnym poście odkrycia prof. Stanisława Karpińskiego i jego zespołu przybliżają nas do poniższej wizji z filmu Avatar?


Na'vi stworzyli złożoną kulturę, oparta na głębokiej więzi duchowej między wszystkimi stworzeniami Pandory oraz ich bóstwem, Eywą. Ich więź z naturą można postrzegać jako układ nerwowy żywego organizmu, każde zwierzę oraz roślina to pojedyncza komórka nerwowa. W samym centrum tego układu jest ich bóstwo, Eywa, które jest swoistą matką naturą. W przeciwieństwie do roślin, które pozostają połączone przez całe swoje życie, fauna  Pandory tworzy więź za pomocą splotu nerwowego, który znajduje się w obrębie głowy. W przypadku Na'vi, znajduje się w ich warkoczu. Więź ta zwana jest Tsaheylu – jest to rodzaj fizycznego połączenia, które pozwala odbierać energetyczne i kinetyczne sygnały oraz wymianę myśli i uczuć między fauną i florą. Dzięki Tsaheylu, Na'vi mają dostęp do neuronalnej sieci oplatającej cały księżyc, a tym samym do zbiorowej mądrości całego pandoriańskiego życia. Tsaheylu używane jest przez Na'vi także na co dzień. Pozwala na łączenie się z oswojonymi zwierzętami, które bezbłędnie wykonują polecenia "ujeżdżającego". Wykorzystywane jest także w zbliżeniach seksualnych Na'vi, jak i zwierząt.

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Avatar_%28film%29

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Maj 08, 2014, 14:41:54 wysłane przez Leszek » Zapisane

Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1664


4357533

swietageometria.info swietageometria Leszko2012
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #1 : Marzec 20, 2011, 16:23:29 »


Rozumne życie roślin

Sławomir Zagórski 2010-07-19

Rośliny wcale nie są prostymi i biernymi organizmami. Nasi zieleni kuzyni mają podobnie jak my układ nerwowy, dzięki któremu potrafią zapamiętywać informacje i... myśleć
Ta publikacja wywraca do góry nogami naszą wiedzę na temat roślin. Dowodzi, że prowadzą one znacznie bardziej skomplikowane życie, niż sądziliśmy przez wiele, wiele lat. Ogromną satysfakcją jest to, że przełomowych odkryć dokonał czysto polski zespół młodych naukowców pod kierunkiem prof. Stanisława Karpińskiego z warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Karpiński to jeden z naszych wybitnych badaczy, który spędził blisko 20 lat na Zachodzie i dzięki programowi "Wellcome" Fundacji na rzecz Nauki Polskiej wrócił niedawno do kraju i rozkręcił duży program badawczy w Warszawie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W najnowszym numerze "Plant Cell" - najbardziej prestiżowego pisma z zakresu biologii komórki roślin - ukazała się sążnista, 18-stronicowa praca zespołu Karpińskiego. A oto czym zajęli się Polacy.

Hormony czy elektrochemia


Około dziesięciu lat temu, a więc w czasach kiedy Karpiński pracował jeszcze w Szwecji, udało mu się odkryć, że rośliny potrafią reagować na światło w sposób systemowy. Co to oznacza? Wyobraźmy sobie rosnące drzewo, którego część liści wystawiona jest na słońce, a część pozostaje w cieniu. Otóż okazało się, że liście tego samego drzewa potrafią ze sobą "rozmawiać". W efekcie te słabiej naświetlone doskonale "wiedzą", że te od słonecznej strony otrzymały porządną dawkę światła. Wiedzą nie tylko, jakie było jego natężenie, ale także czy jest to poranek, czy zmierzch.

To był absolutny hit. Ówczesna praca opublikowana w "Science" doczekała się wielu cytowań, a Karpińskiemu otworzyła drogę do stałej profesury w Szwecji.

Zagadką było, w jaki sposób rośliny przekazują sobie informacje. Początkowo wydawało się, że za pośrednictwem tzw. rodników tlenowych i hormonów. Jednak dalsze badania sugerowały, że chodzi o szybkie sygnały elektryczne. W tym momencie trudno było nie doszukać się analogii ze zwierzęcym układem nerwowym. U zwierząt komórki porozumiewają się za pomocą sygnałów elektrochemicznych. W obrębie pojedynczej komórki nerwowej informacja przemieszcza się jak prąd elektryczny, natomiast w chwili, gdy dochodzi do synapsy (miejsca połączenia dwóch neuronów), zamienia się w impuls chemiczny.

A jak to jest u roślin?

Nerwy liścia

Najnowsze eksperymenty zespołu Karpińskiego dowodzą, że tu wszystko zaczyna się od światła. Odebrane bodźce świetlne (czyli fotony) zamieniane są w sygnały elektrofizjologiczne. Rozchodzą się one co prawda znacznie wolniej niż u zwierząt (u nas jest to ok. dwóch metrów na sekundę, u roślin nie więcej niż centymetr na sekundę), ale roślinom całkowicie to wystarcza. W końcu nie muszą one uciekać przed wrogiem.

O ile szybkość przewodzenia sygnałów jest stosunkowo niewielka, o tyle wytworzone potencjały i amplituda przemieszczającej się fali są u roślin i zwierząt bardzo podobne. Co ciekawe, profil sygnału jest zupełnie inny dla światła białego, czerwonego czy niebieskiego.

Przewodzeniem sygnałów zajmują się głównie komórki tzw. wiązek okołopochwowych. To komórki sąsiadujące z naczyniami (popularnie nazywanymi nerwami) liścia. Teraz okazuje się, że owa popularna nazwa - "nerwy" liścia - ma swoje głębsze uzasadnienie. Poprzez leżące w "nerwie" naczynia i rurki sitowe płynie woda i substancje odżywcze, a poprzez komórki wiązki przebiegają prawdziwe sygnały elektryczne.

Zupełnie jak komputer kwantowy

Jakie to ma znaczenie? Otóż po pierwsze, rośliny starają się jak najefektywniej wykorzystywać światło. To w końcu podstawa życia na Ziemi. Od wydajnej fotosyntezy zależy bowiem produkcja tlenu i jedzenia dla wszystkich innych organizmów na naszej planecie. Ale jak się okazuje, co za dużo, to niezdrowo, i nadwyżka światła roślinom szkodzi. Po pochłonięciu zbyt dużej dawki fotonów rośliny muszą się części ich pozbyć. Najnowsza praca Karpińskiego dowodzi, że informacja o wygaszaniu nadmiaru energii przenosi się z liścia do liścia również za pomocą elektrofizjologicznych sygnałów. Rośliny zliczają zaabsorbowane fotony, działając jak coś w rodzaju komputera kwantowego, a następnie ich naświetlone części przekazują informację dalej.

Uczeni wybrali do badań rzodkiewnik pospolity (Arabidopsis thaliana) - bliskiego krewniaka kapusty i rzepaku. To modelowa roślina, która od lat stanowi obiekt dociekań fizjologów i genetyków. Arabidopsis, rosnąc, tworzy rozetkę liści. Naukowcy oświetlali wyłącznie trzy z nich, a resztę trzymali w cieniu. Za pomocą cieniusieńkich elektrod odczytywali potencjały elektryczne w oświetlanych i zaciemnionych partiach rośliny.

Przy zwykłej (tj. niedużej) porcji światła oświetlone liście prowadzą fotosyntezę, jednocześnie informując te zacienione, jaką ilość fotonów dostały, na co trzeba "się nastawić", ile energii świetlnej w razie czego wygasić. I - jak się okazuje - te nieoświetlone liście "słuchają się" i "uczą".

Jeśli porcja światła rośnie ponad miarę, zacienione liście też o tym wiedzą i szykują się na niebezpieczeństwo. Co więcej, okazuje się, że każdy liść "podejmuje niezależnie decyzję", ile światła się pozbyć. Niczego się tu nie narzuca z góry, poszczególne liście wybierają własną strategię.

- A zatem rośliny nie tylko szybko przewodzą sygnały, nie tylko mają więc własny system nerwowy, ale także w pewnym sensie myślą - mówi podekscytowany prof. Karpiński

- Czy komuś z nas się o tym w ogóle śniło? - dodaje naukowiec.

Więcej światła, mniej chorób

Ale to nie koniec. Jeśli jest już układ nerwowy i coś w rodzaju myślenia, powinna być także pamięć. Ci z państwa, którzy doszli do tej części artykułu, najprawdopodobniej nie zdziwią się, gdy przeczytają, że tę roślinną pamięć również udało się odkryć.

Naukowcy już wcześniej wiedzieli, że istnieje związek między reakcją na światło a odpornością na infekcje. Zakażali rośliny bakterią Pseudomonas i powodowali, że chorowały one równie ciężko jak my, ludzie, na zapalenie płuc. Okazało się jednak, że jeśli roślinę przed zakażeniem oświetli się dawką światła, zamiast "zapalenia płuc" dostaje ona "silnego przeziębienia". A zatem światło najwyraźniej chroni przed chorobą. Najciekawsze w tym wszystkim było jednak to, że jeśli pomiędzy naświetleniem a zakażeniem Pseudomonas zrobi się 24-godzinną przerwę, rośliny dostają już tylko "lekkiego kataru". Innymi słowy są one w stanie zapamiętać informację o padającym na nie świetle. W procesy pamięci zdaniem Karpińskiego zaangażowany jest ten sam system fotoelektrofizjologicznych sygnałów, o którym mowa była w kontekście fotosyntezy i wygaszania nadmiaru światła. Przy okazji wraca tu kwestia barwy światła - rośliny inaczej reagują na światło niebieskie, inaczej na czerwone. Ma to swój biologiczny sens. W lecie, kiedy słońce jest wysoko nad horyzontem, przeważa światło niebieskie. Na jesieni, gdy słońce wisi nisko, dominuje światło czerwone. I wszystko się zgadza. W lecie rośliny narażone są na nieco inne pasożyty niż jesienią.

Po co roślinom pamięć

Roślinna pamięć zdaniem Karpińskiego służy nie tylko obronie przed ewentualnymi wrogami, ale także do jak najlepszego przystosowania się np. do dłuższego okresu opadów czy zachmurzenia.

Zapamiętana informacja o barwie światła wydaje się kluczowym czynnikiem zwiększającym szansę roślin na przetrwanie w wysoce zmiennym środowisku

piszą Stanisław Karpiński i Magdalena Szechyńska-Hebda w artykule przygotowywanym do druku w jednym z najbliższych numerów "Świata Nauki". "Zwarty łan lub struktura korony drzew oraz zmienna pogoda powodują, że liście roślin nie są stale i całkowicie wystawione na optymalne natężenie światła. Dlatego też szybka i efektywna wymiana informacji w ramach jednego liścia lub w różnie naświetlanych liściach tej samej rośliny zapewnia aklimatyzację całego organizmowi. (...) To niezwykle elegancki system, który specyficznie wyewoluował u roślin" - podsumowują autorzy publikacji. Praca zespołu Karpińskiego doczekała się już świetnych recenzji wydawców "Plant Cell". Ostatnio zaprezentowano jej szczegóły na kongresie w Pradze. - Słuchacze stali w przejściach i w korytarzu - chwali się Karpiński. Ponadto badania nad systemem nerwowym i pamięcią u roślin to nie tylko sztuka dla sztuki. - Mamy już dwa patenty - cieszy się naukowiec. Na koniec opowiada mi o zaplanowanych kolejnych doświadczeniach. - Ale o tym na razie cicho sza - ostrzega. - Żeby nie zapeszyć.

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75476,8151919,Rozumne_zycie_roslin.html

Link do
abstraktu artykułu w "The Plant Cell"
oraz  
całego artykułu w formacie PDF.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2011, 16:28:44 wysłane przez Leszek » Zapisane

Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1664


4357533

swietageometria.info swietageometria Leszko2012
Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #2 : Marzec 20, 2011, 21:45:23 »


"Film dokumentalny z 1977 roku przedstawiający kontrowersyjne badania prowadzone nad roślinami.
Czy rośliny widzą i słyszą? Czy posiadają uczucia i czy potrafią je wyrażać?
Jak wykazały eksperymenty naukowe Cleve Baxtera, Marcela Vogle i wielu innych rośliny percepują świat w sposób dla nas niepojęty, a co więcej - potrafią komunikować się ze sobą i to na duże odległości. Reagują żywo na dźwięki obecne w otoczeniu, a nawet na ból i emocje innych istot znajdujących się w pobliżu.
Niektórzy naukowcy wziąwszy pod uwagę wszystkie dane, jakimi dysponuje nauka o roślinach zmuszeni byli przyznać, że rośliny są jakby "powolniejszą" odmianą zwierząt. Zwierząt, które nie potrafią uciekać... Polecam!" - KFI

Other Voices - Inne Głosy 1/2 (Napisy PL)
Small | Large


03:36 min: powinno być "rośliny mają percepcję podobną do ludzkich zmysłów"

Other Voices - Inne Głosy 2/2 (Napisy PL)
Small | Large


Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Maj 08, 2014, 14:36:57 wysłane przez Leszek » Zapisane

Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : Marzec 20, 2011, 23:44:25 »


NOWE BADANIA STWIERDZAJĄ ISTNIENIE U ROŚLIN "UMYSŁU"

Rośliny nie myślą w ten sam sposób, jak czynią to zwierzęta - brak im układu nerwowego i mózgu - niemniej badacze doszli do wniosku, że rośliny są nadspodziewanie wyrafinowane w sposobie, w jaki reagują na zmiany w swoim środowisku.
Obecnie uważa się, że przynajmniej niektóre z nich planują swój wzrost na podstawie wzorców pogodowych oraz że wiele z nich posiada zdolność do porozumiewania się ze sobą oraz z insektami za pomocą rodzaju i ilości gazów, jakie emitują.
Naukowcy utrzymują, że rośliny uważnie badają swoje środowisko, planują przyszłość, podbijają terytoria i swoich wrogów i często bywają przezorne - to rewelacje, które prowokują dyskusję nad naturą inteligencji.
"Ludzki stosunek do tej sprawy zmienia się w istotny sposób" - twierdzi Anthony Trewavas, biochemik roślin z Uniwersytetu Edynburgskiego w Szkocji i czołowy znawca inteligencji roślin. - "Pogląd na inteligencję przekształca się z bardzo wąskiego pojęcia głoszącego, że jest to cecha właściwa tylko dla człowieka, w coś znacznie szerszego".
Dla rosnącej liczby biologów fakt, że rośliny wywierają wpływ na inne gatunki, jest dowodem, że posiadają podstawowy intelekt.
"Jeśli inteligencja jest zdolnością do zdobywania i przyswajania wiedzy, to rośliny są inteligentne w pełnym tego słowa znaczeniu" - zgadza się Leslie Sieburth, biolog z Uniwersytetu Stanowego w Salt Lakę City w stanie Utah.
Dla uczonych jednym z podstawowych odkryć jest to, że dwie sadzonki lub klony pobrane z tej samej "macierzystej rośliny" zachowują się inaczej, nawet gdy zostają posadzone w identycznych warunkach.
"Wiemy, że rośliny posiadają zdolność do rozpoznawania siebie samych, co jest wysoce niezwykłe, wręcz nadzwyczajne" - twierdzi dr Trewavas. - "Ale dlaczego nikt tego dotąd nie spostrzegł? Otóż dlatego, że przeważający pogląd na rośliny, nawet wśród biologów, głosi że są to proste organizmy, które rozmnażają się w doniczkach.
Pogląd, że rośliny charakteryzuje inteligencja, nie jest niczym nowym. W ubiegłym wieku naukowcy-odszczepieńcy i metafizycy utrzymywali, że rośliny nie tylko porozumiewają się ze sobą, ale nawet odczuwają ból. Z publikacji na ten temat przypuszczalnie najbardziej znana jest książka Petera Tompkinsa i Christophera Birda The Secret Life of Plants (Sekretne życie roślin), w której autorzy dokumentują fizjologiczne reakcje zachodzące w komórkach roślinnych w rezultacie "telepatycznej" percepcji ludzkich emocji.
Wielki bengalski uczony, Jagadis Chandra Bose, przeprowadził blisko sto lat temu fascynujące eksperymenty na roślinach. W swoich badaniach połączył fizjologię, fizykę i biologię i odkrył uniwersalne zależności. Wymyślił sposób na zapisanie przez roślinę swojej sygnatury na kawałku przydymionego szkła, zmuszając ją do reakcji bodźcem elektrycznym lub innym. Zauważył, że czuła mimoza posiada taki jak zwierzęta łuk odruchowy i swego rodzaju własny układ nerwowy w postaci pewnych komórek. Zaobserwował również, że rosnące rośliny mają w korze pulsujące sercowe komórki, które pomagają w pompowaniu soków poprzez łodygę. W następstwie swoich licznych eksperymentów zauważył, że marchew jest najbardziej pobudliwa z warzyw a seler najmniej.
Dr Bose poszedł w swoich eksperymentach jeszcze dalej, ukazując nowe wewnętrzne zależności między materią "ożywioną" i "nieożywioną", które nie są jeszcze w pełni poznane, oraz że cała materia posiada świadomość. Jego eksperymenty ujawniły, że świadomość roślin jest szczególnie wyczulona na inne rodzaje elektromagnetycznych częstotliwości poza częstotliwościami widzialnego światła.

Nieżyjący już Terrence McKenna, ekspert od szamanizmu, halucynogenów i etnomedycyny (medycyny ludowej), przez całe życie walczył o nowy paradygmat uznający, że rośliny są istotami inteligentnymi. W swojej książce Food of the Gods (Pokarm bogów) przytacza zaczerpnięte z historii przykłady pokazujące, że grzyby zawierające psylocybinę oraz rośliny wytwarzające inne substancje posiadają unikalną inteligencję, która stanowi prawdopodobnie element szerszej świadomości istniejącej we wszechświecie. Inteligencja tych gatunków przybyłych na Ziemię prawdopodobnie w postaci sporów, które migrują przez kosmos i chcą nawiązać symbiotyczne stosunki z rodzajem ludzkim.
Nauka przyznaje obecnie, że inteligencja istnieje poza mózgiem. Na przykład udowodniono, że 24-godzinny cykl dobowy organizmu może być kontrolowany nie tylko przez mózg, ale również tkanki i komórki organizmu.
Każdy organ, tkanka i komórka organizmu posiada własne odczucia, inteligencję i świadomość. Nie ma powodu aby to samo nie odnosiło się do roślin.
Współczesna nauka dopiero zaczyna odkrywać odwieczną mądrość którą głosili tacy oświeceni, jak Helena P. Bławatska, założycielka Towarzystwa Teozoficznego, która w swoim artykule "Kosmiczny umysł" napisała:

"Okultyzm mówi, że każdy atom jest małym wszechświatem i że każdy organ i komórka ludzkiego ciała jest wyposażona we własny mózg posiadający pamięć, a więc doświadczenia i umiejętność rozróżniania. Idea Uniwersalnego Życia złożonego z poszczególnych żyć atomów stanowi jedną z najstarszych nauk filozofii ezoterycznej... Skoro udało się wykazać, że rośliny posiadają nerwy, odczucia i instynkt (to tylko inne określenie świadomości), dlaczego nic dopuścić tej samej możliwości w przypadku komórki ludzkiego organizmu?"

Bławatska pisze dalej, że dzięki fizjologii współczesna nauka stoi u progu odkrycia, iż świadomość jest rzeczą uniwersalną. Obecnie, ponad sto lat później nauka przekroczyła ten próg.

Źródło:
"Nowe badania otwierają okno na umysły roślin", Christian Science M 3 marca 2005; John Van Mater jr, "Rośliny nasi inteligentni towarzysze", [ http://www.theosophy-nw.org/theosnw/brother/br-jvmj2.htm ].
Rudi Jansma, "Kosmiczny umysł w mikrokosmosie", [ www.theosophy-nw.org/theosnw/science/sc-jans4.htm ])
Nexus: LIPIEC-SIERPIE\ 2005


 
Pierwsi wśród równych

[Czujące istoty]Otacza nas świat pełen organizmów żywych, z których każdy odbiera bodźce ze środowiska i reaguje na nie w określony sposób. Nadal jednak pokutuje przekonanie, że zwierzęta i rośliny to genetycznie zaprogramowane, nieczułe automaty, zdolne do jakiegokolwiek działania wyłącznie pod naciskiem instynktu zachowania gatunku. Pewno, człowiekowi łatwiej żyć w przekonaniu o swej wyjątkowości i absolutnej wyższości nad pozostałymi organizmami, niż trwać w ciągłym stresie wynikającym z przeświadczenia, że każdy nasz krok być może obserwują miliony żywych stworzeń. Nie lubimy, gdy ktoś, kogo w dodatku uważamy za gorszego od siebie, gapi się nam na ręce.

To jest punkt wyjścia książki Briana Forda, brytyjskiego popularyzatora nauki, dziennikarza "Nature" i "New Scientist", członka wielu towarzystw naukowych. Nie neguje on wyjątkowości ludzkiego intelektu - choć jednocześnie zaznacza, że nazbyt często wykorzystujemy go do niecnych celów - stawia jednak tezę, że pod względem wyposażenia zmysłowego oraz zdolności do przeżywania emocji nie jesteśmy w świecie istot żywych niczym nadzwyczajnym. Zmysły są u zwierząt, roślin i mikroorganizmów czymś powszechnym, a niejednokrotnie bywają dużo lepiej wyspecjalizowane niż nasze. Potrafią np. odbierać zmiany natężenia ziemskiego pola magnetycznego, ruchu fal morskich czy polaryzacji światła, do czego człowiek nie jest zdolny. Poza tym, jako ewolucyjnie młodsi od wszystkich niemalże stworzeń zamieszkujących naszą planetę, dziedziczymy nasze zmysły po nich, nie są one naszą wyłączną własnością ani, tym bardziej, naszym "wynalazkiem". Zwierzęta okazywały podniecenie, frustrację, oddanie i strach na długo przed pojawieniem się człowieka - pisze Ford. Przykłady precyzyjnych narządów zmysłów i sposobów posługiwania się nimi przez rośliny, zwierzęta i mikroorganizmy, jakie autor mnoży na kartach książki, są rzeczywiście zdumiewające. Bogactwo zmysłowego i emocjonalnego świata istot żywych, a także wielość form ich porozumiewania się, oszałamia. Książka jest znakomitym przewodnikiem po tej gałęzi nauk przyrodniczych.

Największym błędem w myśleniu o świecie zwierząt i roślin jest antropomorfizm i antropocentryzm. Z nich to wywodzi się niezrozumienie całkowitej odrębności emocjonalnej sfery życia tych stworzeń. Stan ten jest, niestety, groźny w skutkach, gdyż implikuje brutalne traktowanie organizmów, które uważamy za niższe od siebie: eksploatacyjną hodowlę (która obraca się przeciw nam poprzez nowe odmiany chorób, np. BSE), polowania (pozostałość po pierwotnej konieczności), eksperymenty genetyczne (których skutków nie potrafimy jeszcze przewidzieć).

Ford nie ulega jednak pokusie politycznej poprawności i nie odwraca, za przewodem hałaśliwych organizacji ochrony praw zwierząt, akcentów. Choć zmysły i zdolność odczuwania stawia nas na równi ze światem roślin i zwierząt, to jednak intelekt czyni z człowieka istotę nieporównywalną z żadną inną. Ale ten problem nie należy już do materii książki.

Na skrzydełku obwoluty czytamy, że pozycja ta ukazuje się równocześnie w Wielkiej Brytanii i Polsce. Godne podziwu wyczucie rynku ma jednak swe niekorzystne skutki uboczne. Korekta tekstu pozostawia bowiem wiele do życzenia, łamiąc klarowny i interesujący tok wywodu.

------------------
Brian J. Ford, Czujące istoty. Zmysły i emocje zwierząt, roślin i mikroorganizmów, tłum.Tadeusz Kaleta, Wydawnictwo AMBER, Warszawa 1998, seria: Tajemnice Nauki.


http://forumzn.katalogi.pl/MY%C5%9AL%C4%84CE_RO%C5%9ALINY-t9392.html

Iloraz inteligencji roślin
02.03.1998, ZW
BIOTECHNOLOGIA
Pędy bluszczu są bardziejwrażliwe na dotyk niż ludzka skóra
Iloraz inteligencji roślin
Rośliny wykazują znacznie większe podobieństwo do zwierząt, a nawet do ludzi, niż dotąd podejrzewano. Wprawdzie nie mają mózgu i układu nerwowego, ale posiadają własną pamięć, układ odpornościowy, a także zaskakująco rozwinięte zmysły. Genetycy, biochemicy i farmaceuci na nowo odkrywają zdumiewający świat roślin.
Peter Tompkins i Christopher Bird, amerykańscy popularyzatorzy nauki, już przed 25 laty twierdzili, że rośliny mają własną duszę i charakter. Wsłynnym bestsellerze "Tajemnicze życie roślin" przekonywali, że tworzą związki emocjonalne z ludźmi, np. w mieszkaniach. Nigdy nie udało się tego potwierdzić. Ich hipotezy były bardziej fantastyczne niż naukowe. Powoływali się na amerykańskiego uczonego Cleve'aBackstera, ale ten wykazał jedynie, że rośliny reagują "biochemicznym stresem" na zapaloną zapałkę. Twierdził, że po pierwszej takiej próbie wystarczy tylko zagrozić im ponownym zapaleniem zapałki, a natychmiast reagują wtaki sam sposób.
Wegetacja w takt Mozarta
Obecnie rozpowszechnione...
http://archiwum.rp.pl/artykul/161616_Iloraz_inteligencji_roslin.html

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2011, 13:49:46 wysłane przez Leszek » Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
anahata
Nowy użytkownik
*
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1


ewa_anahata 11832255

Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Marzec 24, 2011, 22:51:13 »


O wrażliwości na dotyk, światło czy dźwięki, o intelekcie: przyswajaniu,zapamiętywaniu i wykorzystywaniu informacji, a nawet o świadomości roślin niezwykle ciekawie opowiada Lucjan Znicz w swojej książce Światy obok nas (Wydawnictwo Amber 1999, rozdział "Intelekt roślin"). Autor przytacza szereg fascynujących przykładów, opisów badań i eksperymentów (przy okazji podając źródła, które mogą stanowić dobry punkt wyjścia do dalszej lektury).

Polecam zresztą gorąco całą książkę: pozostałe dwa rozdziały poświęcone są intelektowi zwierząt oraz "superorganizmom" ("nadorganizmom") - niewiarygodnie inteligentnie zorganizowanym społeczeństwom owadów.
Z opisu Wydawcy:
"Jest to kontynuacja badań wybitnego polskiego popularyzatora nauki nad fenomenem życia. Praca ta omawia intrygujące zagadnienie inteligencji w świecie przyrody, prezentując życie roślin, zwierząt i ludzi w jego najbardziej zdumiewających, nieznanych przejawach.
Zorganizowane społeczeństwa owadów.
Rośliny, które widzą, słyszą i czują.
Zdolności intelektualne ptaków.
Zwierzęta, które potrafią liczyć.
Fenomen inteligencji delfinów.
Najnowsze badania naukowe i bogata wiedza autora umożliwiają mu zbadanie tych i innych niewyjaśnionych często przez naukę fascynujących tajemnic życia na naszej planecie."
 kwiatek

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Maj 08, 2014, 14:37:53 wysłane przez Leszek » Zapisane
Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS