logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata  (Przeczytany 6013 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata
« dnia: Grudzień 02, 2010, 20:37:24 »
Fragment [z:] Lynne McTaggart, "Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata", Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2009
Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata

Zaczęło się od poszukiwania sposobu na zwalczenie kryzysu paliwowego w 1973 roku, a skończyło jako rewolucyjne odkrycie naukowe, porównywalne z osiągnięciami teorii względności i fizyki kwantowej, przeprowadzono dowód: jesteśmy połączeni z resztą świata.

Leczące Pole

Puthoff, Braud i inni naukowcy stanęli w obliczu pytania o ewentualną użyteczność zjawisk nielokalnych, które obserwowali. Ich badania sugerowały kilka eleganckich metafizycznych myśli na temat człowieka i jego związków ze światem, ale kwestie zastosowań praktycznych pozostawały bez odpowiedzi.

Jak potężna jest siła intencji i właściwie jak „zaraźliwa” jest spójność pojedynczej świadomości? Czy możemy sięgnąć do Pola w celu kontrolowania własnego zdrowia, czy nawet leczenia innych? Czy moglibyśmy leczyć naprawdę ciężkie choroby, takie jak nowotwór? Czy spójność ludzkiej świadomości jest odpowiedzialna za psychoneuroimmunologię - leczący efekt umysłu na ciało?

Zwłaszcza badania Brauda sugerowały, że ludzkie życzenie może być stosowane jako niezwykle potężna siłą lecząca. Wyglądało na to, że możemy porządkować losowe fluktuacje w polu punktu zerowego i używać tego mechanizmu do ustanawiania większego „porządku” w organizmie innej osoby. Przy takich możliwościach człowiek mógłby działać jako urządzenie leczące, pozwalające Polu zmienić aranżację struktury innej osoby. Ludzka świadomość mogłaby działać jako upomnienie, jak sądził Fritz Popp, pozwalające odnowić czyjąś spójność. Jeśli można tak zarządzać zdarzeniami nielokalnymi, by kogoś leczyć, to powinno też działać leczenie na odległość.

Należało teraz przetestować te pomysły w życiu, w badaniu tak pieczołowicie zaprojektowanym, by mogło raz na zawsze odpowiedzieć na niektóre z tych pytań. Na początku lat dziewięćdziesiątych pojawiła się taka okazja w postaci idealnej kandydatki - sceptycznie podchodzącej do leczenia  na odległość uczonej, z grupą źle rokujących pacjentów.

Elisabeth Targ, ortodoksyjny psychiatra po trzydziestce, była córką Russella Targa i współpracowniczką Hala Puthoffa, a także jego następczynią w badaniach nad widzeniem na odległość w SRI. Była dziwna hybrydą, z jednej strony przywiązana do możliwości, jakie sugerowały prace jej ojca w SRI, z drugiej ograniczona przez rygory jej własnego naukowego doświadczenia. W tym okresie pracowała jako dyrektorka California Pacific Medical Center’s Complementary Institute, co było wynikiem badań nad widzeniem na odległość, które prowadziła wraz ze swym ojcem. Jednym z jej zadań był formalny przegląd metod leczenia stosowanych w klinice, korzystającej przede wszystkim z doświadczeń medycyny alternatywnej. Często wydawało się, że waha się między obu obozami - tym, który pragnie, by nauka uznała i badała zdarzenia niezwykłe, oraz tym, który życzy sobie, by medycyna alternatywna była bardziej naukowa.



W pewnym momencie odmienne nurty jej życia zaczęły się zbiegać. Zadzwoniła do niej przyjaciółka, Hella Hammid, oznajmiając, że ma raka piersi. Hella pojawiła się w życiu Elisabeth dzięki ojcu, który przypadkiem odkrył w Helli, fotografce, niezwykle zdolności do widzenia na odległość. Hella zadzwoniła do Elisabeth z pytaniem, czy może zna ona jakieś terapie alternatywne, takie jak leczenie na odległość, które mogłyby wyleczyć raka piersi.

W latach osiemdziesiątych, kulminacji epidemii AIDS, kiedy zdiagnozowanie HIV było niemal pewnym wyrokiem śmierci, Elisabeth postanowiła zrobić specjalizację w San Francisco, w samym epicentrum choroby w USA. W czasie, gdy zadzwoniła Hella, najgorętszym tematem w kręgach medycznych Kalifornii była psychoneuroimmunologia. Na specjalnych spotkaniach w ratuszu prowadzonych przez zwolenników związków medycyny psychosomatycznej takich jak Louise Hay oraz na warsztatach wizualizacji i terapii wyobrażeniowej dosłownie roiło się od pacjentów. Elisabeth sama próbowała sił w medycynie psychosomatycznej, niewątpliwie dlatego, że nie miała nic innego do zaoferowania pacjentom z zaawansowanym AIDS, mimo że była sceptycznie nastawiona do metod Hay. Jedne z jej pierwszych badań wykazały, że w leczeniu depresji chorych na AIDS terapia grupowa jest równie dobra jak Prozac. Czytała też o pracach Davida Spiegela ze Stanford Medical School, z których wynikało, że terapia grupowa wyraźnie zwiększała przeżywalność u kobiet chorych na raka piersi.

W głębi swego wrażliwego, pragmatycznego serca Elisabeth podejrzewała, że efekt ten był skutkiem połączenia nadziei i myślenia życzeniowego, z niewielką być może domieszką wsparcia, którego źródłem była grupa. Psychika chorych miała się lepiej, ale liczba ich komórek T z pewnością nie rosła. A jednak była w niej niepewność, być może zasiana w czasie lat spędzonych na obserwowaniu pracy ojca nad widzeniem na odległość w SRI. Jego sukces silnie przemawiał za istnieniem jakiegoś rodzaju pozazmysłowego połączenia między ludźmi oraz jakiegoś pola, które łączyło wszystkie rzeczy. Ona sama też nieraz zastanawiała się, czy można by użyć tych szczególnych możliwości do czegoś innego niż szpiegowanie Związku Radzieckiego oraz przewidywanie wyniku gonitwy końskiej, co raz zrobiła.

Wtedy w 1995 roku zadzwonił do niej Fred Sicher. Fred był psychologiem, badaczem i kierownikiem administracyjnym szpitala. Mówił o jej przyjaciółce, Marilyn Schlitz, wieloletniej współpracownicy Brauda, która teraz była dyrektorką instytutu badań nad inteligencją intelektualną (Istitute of Noetic Sciences), organizacji z siedzibą w Sausalito, założonej wiele lat wcześniej przez Edgara Mitchella. Obecnie Fred nareszcie miał czas, by badać coś, co go fascynowało. Jako administrator szpitala był zawsze czymś w rodzaju filantropa. Idąc za sugestią Schlitz, zapytał Elisabeth o możliwość tego, czy zechciałaby z nim współpracować w badaniach nad leczeniem na odległość. Elisabeth, ze swym wyjątkowym przygotowaniem, wydawała się naturalnym kandydatem na kierownika tych badań.

Modlitwa to nie było coś, w czym Elisabeth miałaby większe doświadczenie. Odziedziczyła po swym ojcu nie tylko melancholijny rosyjski wygląd i grube czarne włosy, obecnie z lekka przyprószone srebrem, ale również zamiłowanie do mikroskopu. Targ zaszczepił w niej uczucie zaciekawienia nauką, jako czymś zdolnym odpowiedzieć na ważne pytania. Tak jak on postanowił poznać mechanizm działania świata, tak i jego córka podjęła się zbadać działanie umysłu. Jako trzynastolatka zdobyła nawet uznanie, pracując w laboratorium badań nad mózgiem Karla Pribrama na Uniwersytecie Stanforda, przy analizie różnic między aktywnością lewej i prawej części mózgu. Potem zdecydowała się na normalne studia psychiatryczne na Stanfordzie.

W czasie odbytej z ojcem podróży do Związku Radzieckiego Elisabeth była pod wielkim wrażeniem Radzieckiej Akademii Nauk i faktu, że laboratoryjne badania nad parapsychologią mogą być prowadzone tak otwarcie pod auspicjami Akademii. W oficjalnie ateistycznym Związku Radzieckim istniały tylko dwie kategorie wierzeń: że coś jest prawdą lub że coś nie jest prawdą. W Ameryce istniała trzecia kategoria, religia, która umiejscawiała niektóre rzeczy poza zasięgiem badań naukowych. Wszystko, czego nie mogli wyjaśnić naukowcy, wszystko, co wiązało się z uzdrowieniem lub modlitwą, czy zjawiskami paranormalnymi - obszarem pracy jej ojca - zdawało się podpadać pod kategorię trzecią. Raz w niej umieszczone, zdawało się poza zasięgiem.

http://portalwiedzy.onet.pl/42053,105,2,1,1,biblioteka.html
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 08, 2011, 12:02:45 »
Dzięki Michale za założenie tego wątku. Książka pt "Pole" jest jakby próbą zsyntetyzowania osiągnięć wielu dyscyplin naukowych w drodze odkrywania .. Pola ( w książce występuje ono pod nazwą Pole Punku Zerowego) - tajemniczej sily wszechświata.
Wątki poruszane w książce są tak szerokie, ze każdy z nich mógłby stanowić odrębną dyscyplinę nauki ;) , ale według mnie najciekawsze są te wątki, które bezpośrednio odnoszą się do człowieka, jego budowy i możliwości.
Specjalnie dla Radosława wklejam tu fragment odnoszący się do badań nad kwantową świadomością Stuarta Hameroffa o którym też jest w książce :

Cytuj
MIKROTUBULE   to cieniutkie  "kanaliki" (Mikrotubule to białkowe spirale zbudowane z cząsteczek tubuliny. W przekroju wyglądają jak cylindry zbudowane z 13 równoległych łańcuchów. Mikrotubule wraz z innymi składnikami cytoszkieletu nadają kształt komórkom ) . Znajdują się one w każdej komórce . Włoski fizyk Ezio Insina ze Stowarzyszenia Badań Bioelektronicznych odkrył podczas swych własnych badań doświadczalnych na mikrotubulach, że struktury te mają mechanizm sygnalizacyjny, być może związany z transferem elektronów. Wielu naukowców takich jak Pribram, Yasue, Hameroff iScott Hagan z Wydziału fizyki na uniwersytecie McGilla w Kanadzie złożyło wspólnie teorię o NATURZE LUDZKIEJ ŚWIADOMOŚCI .  Zgodnie z tą teorią mikrobutubule i błony dendrytów stanowią Internet ciała, Wszystkie neurony mogą się logować w tym samym czasie co inne i rozmawiać z każdym innym neuronem wykorzystując do tego wewnętrzne procesy kwantowe organizmu .
Mikrotubule pomagają zorganizować nieharmonijną energię  i tworzą powszechną spójność fal wewnątrz organizmu - proces zwany "superradiacją" - po czym pozwalają tym spójnym sygnałom pulsować wewnątrz ciała. kiedy spójność zostanie osiągnięta, fotony mogą wędrować wzdłuż światłowodów jakby były przezroczyste, zjawisko zwane "przezroczystością samoindukowaną " . Fotony mogą wnikać do wnętrza mikrotubuli i komunikować się z innymi fotonami w innych miejscach ciała powodując kolektywną współpracę cząstek subatomowych w mikrotubulach całego mózgu. Gdyby stwierdzenia te prawdą , tłumaczyłoby to jedność myśli i świadomości - fakt , że nie myślimy naraz o całej masie odrębnych rzeczy .
Z powodu tego mechanizmu spójność staje się zaraźliwa przechodząc  z pojedynczych komórek na ich zespoły , a w mózgu konkretnego zespołu neuronów na inne. To wyjaśnia natychmiastowość działania naszego mózgu, w przedziale  od  1/10 000  sekundy do 1/1000 sekundy wymagającym , by informacja była przesyłana z szybkością 1000 -100 metrów na sekundę - to jest z szybkością przekraczającą możliwości któregokolwiek ze znanych połączeń między aksonami lub dendrytami neuronów.
Superradiacja wzdłuż światłowodów może też odpowiadać na pewne od dawna obserwowane zjawisko  - skłonność fal mózgowych do synchronizacji.
Hameroff zauważył, że elektrony ślizgają się gadko wzdłuż tych światłowodów, unikając jakiegokolwiek wplątania w ich środowisko  - to znaczy bez przechodzenia w któryś ze stanów podstawowych. To znaczy, że pozostają w stanie kwantowym - prawdopodobieństwie wystąpienia wszelkich możliwych stanów, umożliwiając mózgowi ewentualny wybór spośród nich. To być może byłoby dobre wytłumaczenie wolnej woli.  W każdej chwili nasze mózgi dokonują kwantowych wyborów , biorąc stany potencjalne i przekształcając je  w stany faktyczne.
Teorią tą zainteresowali się włoscy matematycy ( fizycy teoretyczni )  , De Gludice i Preparata . Znaleźli oni w swych doświadczeniach dowody potwierdzające przypuszczenie Hameroffa , że światłowody zawierają w swoim wnętrzu spójne pola energii. Znaleźli oni w swych doświadczeniach dowody potwierdzające przypuszczenia Hameroffa, że światłowody zawierają w swoim wnętrzu spójne pola energii. Miktotubule są puste, jeśli nie liczyć niewielkiej ilości wody. Zwykła woda, taka z kranu lub rzeki , jest w stanie nieuporządkowanym : jej cząsteczki poruszają sie losowo. Jednakże niektóre z cząsteczek wody w komórkach mózgu są spójne, jakk odkrył zespół włoski, i ta spójność rozciąga się nawet na trzy nanometry, lub więcej, poza cytoszkielet komórki, Ponieważ sostało to udowodnione, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że woda wewnątrz mikortubul jest również uporządkowana, Morże to być niebezpośrednim dowodem na to, że działały tam jakieś procesy kwantowe prowadzące do spójności kwantowej, Wykazano też, że to skupienie fal wytworzyłoby promnienie o średnicy piętnastu nanometrów - dokładnie średnicy rdzenia mirkotubul.

Tajemnicza siła wszechświata znajduje się w nas samych. Nie tylko między gwiazdami. Istnieje cala logistyka rozwiązań w naszych ciałach, które wykorzystuje zjawiska kwantowe do sterowania procesami wewnętrznymi naszych cial . Hameroff twierdzi, że odkryta przez niego sieć informatyczna umożliwia funkcjonowanie świadomości w nas.
W tym miejscu cala sprawa nabiera smaczku, ponieważ swój komentarz na temat prac Hameroffa wydzielił z siebie ;) ( piszę tak, bo za Danem to trudno trafić hehe ) również Dan Winter
DW krótko to podsumował w mailu do mnie :
Cytuj
hameroff's idea that consciousness is mediated in the microtubule
was useful, but he missed the reason- the membrane radii of the microtubule...
are geometrically and electrically phase conjugate


i odesłał do linka w którym przeprowadza obszerną polemikę z Hameroffem ( na samym dole poniżej podlinkowanej strony). Może zabiorę się kiedyś za przetłumaczenie tej polemiki

www.goldenmean.info/bleepimplodes

Dan nie byłby Danem ;) gdyby nie zobrazował tego o co mu chodzi, a ponieważ obraz mówi za tysiąc słów ...

http://www.goldenmean.info/bleepimplodes/microtubule.gif
Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata


Moje autorskie ( wybaczcie jeśli nieskladne ) tlumaczenie Dana dotyczące mikrotubul :
Cytuj
Sugerujemy , że rekursywność lub samopodobieństwo oraz mikrofalowe właściwości geometriii mikrotubul ( oraz DNA?) przewodzą poprzez implozję - biologiczną informację. To tworzy świętą komunię ( splątanie?) promieniowania ładunku , które definiuje życie i sprawia,. że biologia jest efektywna. Geomoetria fraktalnej kompresji dla pojemności podwajania się ( i mikrofali?) tworzy kompresję(implozję) która zamienia się w przyspieszenie . To zapadnięcie się fuzji/implozji umożliwia zawartości skrętne/ wirujące rozprzestrzenianie się z prędkością większą niż światło - ( Hodowanec/Ramsey) mającej znaczenie w części dla biologicznej "wielo-przewodności" (lub, w tępym/głupim języku współczesnej fizyki : NIELOKALNEJ  komunikacji) . Znajomość symetrii środowiska ładunku, które pozwala na to by komunikacją się działa - włącza religijne mity o błogości i splątaniu - w NAUKĘ HIGIENY - dla praktyki. BIOLOGICZNA KOMUNIA Z NATURĄ - staje się efektem FIZYKI ZAGNIEŻDŻANIA ..ładunku..
(..) Podsumowując - możemy wysnuć konkluzję, że wprowadzając biologiczne pojemniki ( takie jak mikrotubule czy DNA )  w stan samopodobny ( tak jak włókna "perkinjola" które dostarczają napięcie do EKG z grawitacji) produkują zarówno ŻYCIE JAK I ŚWIADOMOŚĆ.  Dzieje się tak ponieważ kompresja jest idealna ( graniczne warunki zbieżności  fraktalnie dążą do Złotej Proporcji)  więc zawartość jest wypromieniowywana z centrum bez strat - idealna dystrybucja ładunku ( koherentny efekt implozji pola ładunku ) = świadomość.
(..)
Pomijając IMPLOZJĘ - jako dosłownie MECHANIKĘ FAL FUZJI - Serce całej biologii - film - WHAT THE BLEEP - wydaje mi się być wyolbrzymioną i żenującą demonstracją tego jak pogmatwaną jest obecnie zachodnia nauka jeśli chodzi o FRAKTALNĄ SYMETRIĘ ŁADUNKU ( oraz idealną dystrybucję ładunku jako rezultat),. co w zasadzie jest definicją ŻYCIA I ŚWIADOMOŚCI. To mnie dobija.

Dan Winter
caly Dan :))

« Ostatnia zmiana: Styczeń 14, 2011, 16:41:55 wysłana przez Leszek »
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 228
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 14, 2011, 10:33:06 »
Dzięki East!

"To mnie dobija" było najlepsze ;D :serce: :tyty:

"
Laureat Nagrody Nobla biolog Luc Montagnier zaszokował świat naukowy publikując informacje o eksperymencie, który sugeruje, że DNA potrafi się... "teleportować". Niewątpliwie eksperyment wymaga powtórzenia, gdyż wielu naukowców wyraziło już wątpliwości.
Zespół Montagniera użył dwóch probówek. W jednej z nich umieszczono niewielki fragment DNA, w drugiej znajdowała się czysta woda. Próbki poddano działaniu pola elektromagnetycznego o częstotliwości 7 herców.
Po 18 godzinach DNA odkryto w probówce z czystą wodą.
Montagnier porównał uzyskane wyniki z próbkami kontrolnymi, w których nie użyto pola elektromagnetycznego lub było ono słabsze, a czas trwania eksperymentu był krótszy. W próbkach kontrolnych nie stwierdzono przeniesienia się DNA.
Badania, o ile ich wyniki się potwierdzą, mogą wstrząsnąć nie tylko podstawami biologii, ale również i fizyki kwantowej. Znany jest bowiem efekt kwantowy, który umożliwia teleportację w mikroskali. Jednak efekt ten trwa ułamki sekund, tutaj zaś mamy do czynienia z niezwykle zagadkowym zjawiskiem. Niewykluczone, że życie wykorzystuje zjawiska kwantowe do rozprzestrzeniania się. A może to samo życie jest złożoną projekcją zjawisk kwantowych i zależy od nich w niezrozumiały dla nas sposób.
Ze szczegółami eksperymentu można zapoznać się w sieci:
http://arxiv.org/PS_cache/arxiv/pdf/1012/1012.5166v1.pdf
"
http://kopalniawiedzy.pl/DNA-Luc-Montagnier-teleportacja-12284.html

pozdrawiam