logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Paradoks Wszechświata Hermetyzm  (Przeczytany 6515 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Paradoks Wszechświata Hermetyzm
« dnia: Grudzień 09, 2010, 22:30:24 »
Hermetyzm — gnoza egipsko-hellenistyczna
Jerzy Prokopiuk

"Hermetyzm i hermetyczny to właściwie jedyne określenia, które pozostały w spadku po starożytnym gnostycyzmie. Podobnie jak dla ówczesnych Greków i Rzymian tak i dla nas kojarzą się one z wiedzą „tajemną”, zamkniętą, niedostępną dla niewtajemniczonych.
 Jakie jest wszakże historyczne pochodzenie hermetyzmu — formy gnostycyzmu zarówno przedchrześcijańskiej, jak i niechrześcijańskiej.

Po przeszło stu latach naukowych badań i dyskusji możemy już prawie na pewno potwierdzić egipską genezę hermetyzmu. Nie znaczy to jednak, że wywodzi się on wyłącznie z Egiptu i reprezentuje wyłącznie egipską myśl religijną. Albowiem duży wpływ na ukształtowanie się hermetyzmu miała także filozofia grecka: platońska, stoicka i neoplatońska (Aleksandria III w. n.e.), jak i synkretystyczna myśl żydowsko-hellenistyczna (Filon z Aleksandrii z przełomu er). „Być może hermetyzm wywodzi się z egipskich gmin misteryjnych — pisze jego niemiecki badacz Karl-Wolfgang Tröger w swej rozprawie pt. Gnoza hermetyczna. — [...] a teza ta mogłaby zadowalająco wyjaśnić rzucające się często w oczy wielkie podobieństwo hermetyzmu i wiary misteryjnej”.
Również gnoza hermetyczna zna antropologię triadyczną, w której materialnemu ciału (soma) przeciwstawia się dusza (psyché) i jaźń duchowa (pneuma). Antropologia ta jest wyrazem radykalnego dualizmu właściwego gnostycyzmowi starożytnemu w ogóle — doktryny przeciwstawiającej Królestwo Światłości państwu ciemności, śmierci i zła. W samym Traktacie o odrodzeniu znajdujemy 17 par przeciwieństw obrazujących ten dualizm (m.in.: nous — ciało i  gnoza — niewiedza).

Wszakże takie poznanie siebie jest zarazem poznaniem Boga, albowiem jaźń duchowa człowieka, pneuma, „iskra światła” pochodzi przecież z boskiego Królestwa Światłości i o tyle też ten, kto poznał siebie, swą jaźń, poznał zarazem, że jest istotą boską. W ten sposób, dzięki gnozie, człowiek duchowy staje się znowu Bogiem, którym wprawdzie był zawsze, lecz o tym nie pamiętał. Człowiek, który w ten sposób „zaktualizował (a zarazem: uświadomił sobie) swą duchową jaźń, nous, powinien samorozpoznawać się jako nieśmiertelny (Corpus Hermeticum I, 19-22). O takiej anamnezie (przypomnieniu) mówi także traktat XIII  Corpus Hermeticum. Zgodnie z nim o tym odrodzeniu nie można nikogo pouczyć: to Bóg, jeśli zechce i kiedy zechce, przywraca pamięci człowieka jego boskość. Dopiero ta anamneza boskiego pochodzenia i uświadomienie sobie boskości własnej jaźni stanowi prawdziwe radykalne samopoznanie, autognosis.

Więcej znajdziesz tu
http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/prokopiuk_hermetyzm.htm

Paradoks Wszechświata Hermetyzm


"Połowicznie mądrzy, uznając względną nierzeczywistość Wszechświata, wyobrażają sobie, że mogą zaprzeczać jego Prawom - takimi są zarozumiałymi i próżnymi głupcami, rozbijającymi się o skały i rozrywani na wszystkie strony na kawałki z powodu ich szaleńczych wywodów. Prawdziwie mądrzy, znając naturę Wszechświata, używają prawa przeciw prawom; wyższego przeciwko niższemu; i poprzez sztukę alchemii przekształcają to, co niechciane, w to, co wartościowe, i tym samym triumfują. Mistrzostwo nie składa się z niezwykłych snów, wizji, ekscentrycznego wyglądu lub życia, lecz na używaniu wyższych sił przeciwko niższym - uciekając od bólu niższych płaszczyzn poprzez wibrowanie na wyższych. Bronią mistrza jest transmutacja, a nie zarozumiały sprzeciw" - Kybalion.

To jest paradoks Wszechświata, będący rezultatem prawa biegunowości, które manifestuje się, gdy WSZYSTKO zaczyna tworzyć - wysłuchaj tego, gdyż ukazuje to różnicę pomiędzy półmądrością a mądrością. Mimo że dla NIESKOŃCZONEGO WSZYSTKIEGO Wszechświat, jego prawa, jego moce, jego życie, jego zjawiska są rzeczami doświadczanymi w stanie medytacji czy snu, to jednak dla wszystkiego, co jest skończone, Wszechświat musi być uważany za rzeczywisty, a życie, działanie i myśl muszą być na tym odpowiednio oparte, chociaż z ciągłym zrozumieniem Wyższej Prawdy. Wszystko w zależności od własnej płaszczyzny i praw. Gdyby WSZYSTKO wyobrażało Wszechświat jako rzeczywistość, byłoby to nieszczęściem dla Wszechświata, gdyż nie istniałaby wtedy ucieczka z niższego na wyższe, doskonalenie - wtedy Wszechświat stałby się stały i rozwój byłby niemożliwy. A jeśli człowiek, opierając się na półmądrości, działa, żyje i myśli o Wszechświecie jako o zaledwie śnie (podobnym do jego własnych, skończonych snów), wtedy tak się dla niego faktycznie staje i jak lunatyk wciąż się potyka, chodząc w kółko, nie rozwijając się. Z powodu ignorowania naturalnych praw będzie jednak ostatecznie zmuszony do przebudzenia się przez ciężki upadek, tłukąc się i krwawiąc. Koncentruj się zawsze na gwieździe, lecz niech twoje oczy pilnują kroków, inaczej wpadniesz w iluzję przez ciągłe patrzenie w górę. Pamiętaj o boskim paradoksie, że chociaż Wszechświata NIE MA, to on wciąż JEST. Pamiętaj o dwóch biegunach Prawdy - absolutnym i względnym. Strzeż się półprawd.

To, co hermetycy znają jako "prawo paradoksu", jest aspektem prawa biegunowości. Hermetyczne zapisy pełne są odnośników do pojawiania się tego paradoksu w rozważaniach problemów życia i istnienia. Nauczyciele ciągle ostrzegają swoich uczniów przed błędem pomijania "drugiej strony" każdego pytania. A ich ostrzeżenia są szczególnie kierowane na problemy absolutnego i relatywnego, które kłopoczą uczniów filozofii, a które powodują, że tak wielu myśli i działa sprzecznie z tym, co jest powszechnie znane jako 'zdrowy rozsądek'. A my ostrzegamy wszystkich uczniów, aby na pewno uchwycili boski paradoks absolutności i relatywności, inaczej wpadną oni w iluzję półprawdy. W tym celu została napisana ta konkretna lekcja. Czytaj ją uważnie!

Pierwszą myślą, która przychodzi do myślącego człowieka po tym, jak uświadomi on sobie prawdę, że Wszechświat jest mentalną kreacją WSZYSTKIEGO, jest to, że Wszechświat i wszystko, co zawiera, jest jedynie iluzją, nierzeczywistością; ale jego instynkty odrzucają tę ideę. Lecz to, tak samo jak i inne wielkie prawdy, musi być rozpatrywane zarówno z absolutnego, jak i relatywnego punktu widzenia. Z absolutnego punktu widzenia Wszechświat jest oczywiście iluzją w swojej naturze, snem, fantasmagorią, w porównaniu do samego WSZYSTKIEGO. Rozpoznajemy to nawet w naszym zwykłym spojrzeniu, gdyż mówimy o świecie jako o "przemijającym programie", który przychodzi i odchodzi, rodzi się i umiera, gdyż element nietrwałości i zmiany, skończoności i bezsubstancyjności, zawsze musi być połączony z ideą stworzonego Wszechświata, kiedy jest przyrównywany do idei WSZYSTKIEGO, niezależnie od tego, jakie są nasze wierzenia odnośnie natury obu. Filozof, metafizyk, naukowiec i teolog - wszyscy się zgodzą odnośnie tej idei, a myśl tę można odnaleźć we wszystkich postaciach filozoficznej myśli i religijnych koncepcji, tak samo jak i w teoriach odpowiednich szkół metafizyki i teologii.
Tak więc nauki hermetyczne nie głoszą niesubstancyjności Wszechświata w znaczeniu mocniejszym od tego, który jest tobie znajomy; chociaż ich prezentacja tego tematu może zdawać się nieco zaskakująca. Wszystko, co ma swój początek i koniec, musi być, w pewnym sensie, nierzeczywiste i nieprawdziwe. Dotyczy to również Wszechświata według wszystkich szkół filozoficznych. Z absolutnego punktu widzenia nic nie jest rzeczywiste poza WSZYSTKIM, niezależnie od tego, w jakim znaczeniu myślimy czy dyskutujemy na ten temat. Niezależnie od tego, czy Wszechświat jest tworzony z materii, czy jest on mentalnym wytworem umysłu WSZYSTKIEGO - jest on niesubstancjalny, nietrwały, jest rzeczą podlegającą czasowi, przestrzeni i zmianie. Chcemy, abyś dogłębnie zdał sobie sprawę z tego faktu, zanim ocenisz hermetyczną koncepcję mentalnej natury Wszechświata. Przemyśl wszystkie inne koncepcje i zobacz, czy nie jest to ich prawdą.

Lecz absolutny punkt widzenia ukazuje tylko jedną stronę medalu - druga strona jest relatywna. Prawda absolutna została zdefiniowana jako "rzeczy takie, jakimi zna je umysł Boga", podczas gdy prawdą relatywną są "rzeczy takie, jakimi rozumie je najwyższy rozsądek człowieka". Zatem mimo że dla WSZYSTKIEGO Wszechświat musi być nierzeczywisty i iluzyjny jak sen czy rezultat medytacji, to dla skończonych umysłów będących częścią tego Wszechświata, a doświadczających go poprzez śmiertelne zmysły, Wszechświat jest w istocie bardzo rzeczywisty i należy go za taki uważać. Rozpoznając absolutny punkt widzenia, nie możemy popełniać błędu ignorowania czy zaprzeczania faktom i zjawiskom Wszechświata, które objawiają się naszym śmiertelnym zmysłom - pamiętaj, że nie jesteśmy WSZYSTKIM.

Obrazując to odpowiednim przykładem, wszyscy rozpoznajemy fakt, że materia "istnieje" dla naszych zmysłów - w przeciwnym razie źle na tym wyjdziemy. A jednak nawet nasze skończone umysły rozumieją stanowisko, że z naukowego punktu widzenia materia nie istnieje - to, co nazywamy materią, jest jedynie skupieniem atomów, które są jedynie zgrupowaniem jednostek mocy, nazywanych elektronami czy "jonami", wibrujących w stałym ruchu okrężnym. Kopniemy kamień i czujemy to uderzenie - zdaje się ono być rzeczywiste pomimo tego, iż wiemy, że jest jedynie tym, co opisaliśmy przed chwilą. Lecz pamiętaj, że nasza stopa, która czuje uderzenie poprzez działanie naszego mózgu, jest również materią, więc składa się z elektronów; tak samo jak materią jest nasz mózg. A gdyby nie działanie naszego umysłu, nie znalibyśmy wcale ani stopy, ani kamienia.
Nie potrzebujemy więc zastanawiać się nad zjawiskiem iluzji. Rozpoznając prawdziwą naturę Wszechświata, poszukujmy zrozumienia jego mentalnych praw i dążmy do używania ich jak najlepiej w naszym rozwoju życia, gdy będziemy podróżować przez kolejne płaszczyzny istnienia. Prawa Wszechświata są niemniej "żelaznymi prawami" z powodu swojej mentalnej natury. Wszystko, za wyjątkiem WSZYSTKIEGO, jest nimi związane. To, co jest w NIESKOŃCZONYM UMYŚLE WSZYSTKIEGO, jest RZECZYWISTE w stopniu ustępującym jedynie samej Rzeczywistości istniejącej w naturze WSZYSTKIEGO.

Nie bądź niepewny ani zmartwiony - wszyscy jesteśmy STALE UTRZYMYWANI W NIESKOŃCZONYM UMYŚLE WSZYSTKIEGO i nie ma tu nic, co mogłoby nas skrzywdzić ani czego mielibyśmy się obawiać. Na zewnątrz WSZYSTKIEGO nie istnieje żadna siła, która mogłaby na nas oddziaływać. Możemy zatem być spokojni i bezpieczni. Gdy zostanie to zrozumiane, wówczas świat będzie pełen komfortu i bezpieczeństwa. Wtedy "spokojnie i cicho śpimy usypiani w kołysce głębi" - pozostajemy bezpieczni na dnie oceanu nieskończonego umysłu, który jest WSZYSTKIM. We WSZYSTKIM naprawdę "żyjemy, poruszamy się i posiadamy swoje istnienie".
Niemniej, gdy żyjemy na płaszczyźnie materii, materia jest dla nas materią, chociaż wiemy, że jest to jedynie zgrupowanie "elektronów", czyli cząstek elementarnych mocy, wibrujących szybko i obracających się jedne wokół drugich w układach atomów; atomy z kolei wibrują i obracają się tworząc molekuły, które z kolei formują większe masy materii. Materia nie staje się mniej materią nawet wtedy, gdy podążymy dalej w tym rozważaniu i dowiemy się z nauk hermetycznych, że "moc", z której składają się jednostki elektronów, jest jedynie manifestacją umysłu WSZYSTKIEGO i jak wszystko inne we Wszechświecie jest ona w swej naturze czysto mentalna. Będąc na płaszczyźnie materii, musimy rozpoznawać jej zjawiska - możemy kontrolować materię (jak robią to wszyscy mistrzowie wyższego i niższego stopnia), lecz dokonujemy tego, stosując wyższe siły. Popełniamy głupotę, próbując zaprzeczać istnieniu materii w relatywnym aspekcie. Możemy zaprzeczać jej panowaniu nad nami - co jest słuszne - lecz nie powinniśmy ignorować materii w jej relatywnym aspekcie, przynajmniej dopóki żyjemy na jej płaszczyźnie.

Podobnie, prawa natury nie stają się mniej stałe ani mniej efektywne, kiedy dowiemy się, że są jedynie tworem mentalnym. W pełni działają one na różnych płaszczyznach. Pokonujemy niższe prawa, stosując ciągle wyższe - jedynie w ten sposób. Ale nie możemy uciec prawu ani całkowicie wznieść się ponad nie. Jedynie WSZYSTKO może uciec prawu - i to dlatego, że WSZYSTKO samo w sobie jest PRAWEM, z którego wyłaniają się wszelkie prawa. Najbardziej zaawansowani mistrzowie mogą nabywać moce zazwyczaj przypisywane bogom. W wielkiej hierarchii życia istnieją niezliczone rangi istot, których istota i moc wykracza poza najwyższych mistrzów spośród ludzi, i to w stopniu niewyobrażalnym dla śmiertelników, lecz nawet najwyżsi mistrzowie i najwyższe istoty muszą uginać się pod Prawem i w oczach WSZYSTKIEGO są jak Nic. Biorąc pod uwagę, że nawet te najwyższe Istoty, których moce przewyższają to, co ludzie przypisują swoim bogom - nawet one są związane i podległe Prawu - to wyobraź sobie założenie śmiertelnego człowieka, naszej rasy i naszego poziomu, który ośmiela się traktować prawa natury jako "nierealne" i iluzyjne, gdyż uchwycił on prawdę, że prawa mają naturę mentalną i są po prostu mentalną kreacją WSZYSTKIEGO. Prawom, którymi rządzi WSZYSTKO, nie można zaprzeczać, ani ich odrzucać. Tak długo jak trwa Wszechświat, trwać będą i one, gdyż Wszechświat istnieje poprzez cechy praw, które tworzą jego podstawę i utrzymują go w całości.

Hermetyczne prawo mentalizmu, mimo że wyjaśnia prawdziwą naturę Wszechświata w oparciu o zasadę, że wszystko jest mentalne, to nie zmienia naukowych koncepcji Wszechświata, życia czy ewolucji. Tak naprawdę to nauka tylko potwierdza nauki hermetyczne. Uczą one, że natura Wszechświata jest "mentalna", podczas gdy współczesna nauka twierdzi, iż jest ona "materialna"; bądź też (ostatnio), że w końcowej analizie jest "energią". Nie jest błędem nauk hermetycznych uznawanie podstawowej zasady Herberta Spencera, która mówi o istnieniu "nieskończonej i wiecznej energii, z której wywodzą się wszystkie rzeczy". Tak naprawdę to w filozofii Spencera hermetycy odnajdują najwyższe zewnętrzne stwierdzenie odnoszące się do naturalnych praw, jakie kiedykolwiek zostało ogłoszone; poza tym wierzą, że Spencer był reinkarnacją starożytnego filozofa żyjącego w Egipcie tysiące lat temu, który potem inkarnował się jako Heraklit, grecki filozof żyjący 500 lat pne. Uważają oni również, iż jego twierdzenie o "nieskończonej i wiecznej energii" jest bezpośrednio zbieżne z naukami hermetycznymi, zawsze dodając swoją doktrynę, że jego "energia" jest energią Umysłu WSZYSTKIEGO. Przy pomocy uniwersalnego klucza filozofii hermetycznej uczeń Spencera będzie w stanie otworzyć wiele wewnętrznych drzwi filozoficznych koncepcji tego wielkiego, angielskiego filozofa, którego praca ukazuje rezultat jego wcześniejszych wcieleń. Jego nauki odnoszące się do ewolucji i rytmu są prawie idealnie zbieżne z naukami hermetycznymi o prawie rytmu.


Reasumując, uchwyćcie zalety mentalizmu i nauczcie się poznawać, używać i stosować prawa z niego wypływające. Lecz nie ustępujcie pokusie, która, jak naucza Kybalion, pochłania na wpół mądrych, a która powoduje, iż są oni zahipnotyzowani przez wyraźną nierzeczywistość rzeczy, co skutkuje, że błąkają się oni jak śniący w świecie snów, ignorując praktyczną pracę i życie człowieka, co kończy się tym, że "rozbijają się oni o skały i są rozrywani na wszystkie strony na kawałki z powodu ich szaleńczych wywodów". Idź raczej za przykładem mądrych, którzy, według tego samego źródła, "używają Prawa przeciw prawom; wyższego przeciwko niższemu; i poprzez sztukę alchemii przekształcają to, co niechciane, w to, co wartościowe, i tym samym triumfują".
http://franzbardon.pl/ksi...n/kyb_intro.php
Wątek przeniesiony ze starego forum
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Paradoks Wszechświata Hermetyzm "Wtajemniczenie"
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 19, 2011, 14:55:52 »
Nowy uczeń wtajemniczenia, po przeczytaniu opisu ćwiczeń kroku pierwszego, często uznaje że są one skomplikowane i że ukończenie ich wymaga już zaawansowanych umiejętności albo że wykonywanie tych ćwiczeń będzie wymagało tak dużo czasu każdego dnia, że nie pozostanie już nawet chwila na cokolwiek innego, jak zarabianie czy spotykanie się z przyjaciółmi etc.

Żadne z tych założeń nie jest słuszne.

Zgodnie z własnymi słowami Bardona, ułożył on WdH tak, by było odpowiednie dla nawet najbardziej zajętej osoby i chociaż słowa dobrane przez Bardona są nieco archaiczne i często mylące dla współczesnych ludzi, to ćwiczenia jakie opisuje w kroku pierwszym są podstawowe, a ich esencją jest prostota przygotowana z myślą o absolutnie początkującej osobie. Co więcej, zgodnie z instrukcjami Bardona, należy je ukończyć dość szybko, na przestrzeni 1-2 tygodni.

Istnieje jednak wiele osób, które ugrzęzły w ćwiczeniach kroku pierwszego, nie dokonując żadnego postępu nawet przez całe lata. Są też tacy, którzy po wielu latach wciąż próbują wygospodarować wystarczająco dużo czasu w swym codziennym życiu, by móc wykonywać te ćwiczenia.

Na przestrzeni lat słyszałem już niezliczone wyjaśnienia, dlaczego ludzie zacinają się na pierwszym kroku, albo dlaczego w ogóle nie rozpoczęli tej pracy, chociaż tak bardzo tego pragną. Zdaje się jednak, że istnieją tylko dwa faktyczne powody leżące u podstaw tych wszystkich wyjaśnień. Pierwszym i najczęstszym jest błędne zrozumienie ćwiczeń, a drugim jest podświadomy opór wobec transformacji samego siebie.

Nieporozumienia można poprawić poprzez dodanie informacji lub przez nowy sposób objaśniania, lecz z podświadomym oporem nie jest już tak łatwo. Jedyne co mogę tutaj zrobić, to nazwać to i trochę objaśnić. Faktyczne wyeliminowanie podświadomego oporu może być dokonane jedynie przez osobę, która go doświadcza.

Dość uniwersalną cechą podświadomej części ludzkiej świadomości jest to, że brzydzi się ona zmiany. Zawsze robi wszystko co może, by utrzymać status quo, by rzeczy pozostały dokładnie takie jakie są, znajome i – w języku psyche – „bezpieczne”. Dla psyche, to co znane równa się bezpieczne, a to co nieznane równa się zagrożenie. Gdy zatem zostanie skonfrontowana z okazją na celową transformację siebie, to psyche często reaguje instynktem samozachowawczym i wznosi takie przeszkody wobec zmiany, jakie tylko może stworzyć. Kiedy świadomą intencją osoby jest przekształcenie psyche, to te przeszkody mają na celu auto-sabotaż. Z punktu widzenia świadomej intencji jest to walka, lecz z punktu widzenia psyche jest to zapewnianie sobie przetrwania.

Najczęściej te bariery ukazują się jako podejście defetystyczne: „nie mogę tego zrobić”, „to zbyt trudne”, „nie jestem wystarczająco dobry”, „to zajmie całe wieki”, „nie mam wystarczająco dużo czasu w ciągu dnia”, „jestem zbyt zmęczony” itp. W innych przypadkach, ukazują się one konkretniej: zgubiony egzemplarz WdH, siedzenie do późna w nocy, by rano być naprawdę zbyt zmęczonym by móc się skupić, nagłe skurcze, ukłucia czy ból głowy gdy tylko siądziesz do medytacji itp. Może się to objawiać nawet jako pewnego rodzaju zamglenie rozumienia, gdy czytasz ćwiczenia WdH, co skutkuje częściowym lub całkowitym wykrzywieniem znaczenia rzeczy, które w innym przypadku byłyby oczywiste!

Psyche jest bardzo subtelna i, na początku, bardzo silna. Cudowną rzeczą jest jednak to, że świadomy umysł może przejść nad nią i przeprogramować podświadomość. Nie wszystko więc stracone!

Najlepszym lekarstwem na podświadomy opór jest prawdziwe zdecydowanie się na wykonywanie WdH, niezależnie od tego, czego będzie to wymagało. Musisz całą swoją siłą woli zdecydować, że absolutnie nic nie powstrzyma cię na tej drodze. W momencie, gdy naprawdę zdecydujesz się wykonywać tę pracę, moc, jaką podświadomy opór miał nad twoją świadomą intencją zdecydowanie osłabnie lub całkiem zniknie. Wszelki opór jaki pozostanie można z łatwością ominąć poprzez pozytywne afirmacje, upór i samodyscyplinę.

Wymienione powyżej objawy podświadomego oporu skutkują w długim opóźnianiu postępu w ćwiczeniach kroku pierwszego, lecz istnieje jeszcze bardziej zgubny objaw, który powstrzymuje wiele osób nawet przed rozpoczęciem ćwiczeń. Jest to wręcz patologiczna potrzeba na całkowitą zmianę życia, by wygospodarować wystarczająco dużo tzw. „wolnego czasu”. Oczywiście nie da się wiedzieć, ile czasu dnia potrzeba na wykonywanie ćwiczeń, dopóki się ich faktycznie nie wykonuje, więc to zadanie przybiera wtedy mityczne proporcje wiecznie nieosiągalnego celu. Często pojawia się tu wymówka „chcę poświęcić się temu całkowicie” i o ile wydaje się to być szlachetnym celem, o tyle wskazuje to na niezrównoważone podejście do hermetyzmu.

Tak naprawdę, rozpoczęcie ćwiczeń WdH nie wymaga całkowitego przebudowania życia. Wymaga jedynie małej zmiany priorytetów. Rezultatem jest wystarczająco dużo czasu, by rozpocząć te ćwiczenia. z tego miejsca, korzyści, jakie osiągniesz przez wykonywanie ćwiczeń, automatycznie zmienią twoją perspektywę odnośnie tego, w jaki sposób chcesz używać swojego czasu i uwagi. Zatem praktyka sama integruje się z twoim życiem, a nie ty integrujesz swoje życie z mglistą koncepcją „praktyki”.

Mam radę dla wszystkich osób tkwiących w tej zawieszonej w próżni krainie wiecznego oczekiwania na właściwą chwilę, by zacząć. Po prostu zacznij i zobacz co możesz zrobić w obecnie dostępnym czasie. Dopasuj praktykę do ram własnego rozkładu dnia i pozwól, by ta praktyka przekształciła twoje życie. Jest to znacznie lepsze niż gdybyś zmarnował wiele lat na czekaniu lub nigdy nie zaczął.

Część mentalna

W pierwszym kroku znajdują się cztery odrębne ćwiczenia mentalne. Pierwsze ćwiczenie szkolenia mentalnego jest najprostsze. Usiądź, zamknij oczy i obserwuj swój umysł. Jedyną wymaganą pracą jest tutaj przyzwyczajenie się do bycia niezaangażowanym obserwatorem swojego umysłu. Po prostu patrz i pozwalaj, by działo się to, co się dzieje, bez angażowania się w to w jakikolwiek sposób. Nie osądzaj tego, co się dzieje, a szczególnie nie staraj się niczego wywołać. Po prostu pozwól, by było tak jak jest i obserwuj. To jest tak proste. Tak samo oglądamy lot ptaka na niebie, czy przejeżdżający obok samochód. Ty, jako obserwator, jesteś oddzielony od tego co obserwujesz. Równocześnie musisz uczyć się swojego umysłu obserwując jego działania.

Możliwą konsekwencją tej oddzielonej obserwacji własnego umysłu jest to, że wszystkie te szybkie, względnie bezsensowne myśli, które zazwyczaj wypełniają twój umysł, zwolnią tempo. Nie należy jednak do tego dążyć. Jeśli tak się stanie, to niech tak będzie, lecz nie próbuj na siłę spowolnić swoich myśli. Po prostu obserwuj, bez interwencji.

Brak interwencji i zaangażowania jest tym co charakteryzuje pasywną obserwację. Nauka tej umiejętności oddzielania się od swojego powierzchniowego umysłu jest głównym celem tego pierwszego ćwiczenia. Jest to tak proste i elementarne, że po tygodniu praktyki powinieneś być w stanie pasywnie obserwować swój umysł przez co najmniej 10 minut nie angażując się ani razu w to co obserwujesz.

Drugie mentalne ćwiczenie jest równie proste, ale tylko wtedy, gdy opanowałeś pierwsze. To ćwiczenie jest bardzo podobne do buddyjskiej praktyki „uważności” (ang. mindfullness), w której utrzymujesz uwagę skupioną na tym, co fizycznie wykonujesz w danym momencie, nie angażując się w dialog umysłu powierzchniowego. Skoro tematem dialogu umysłu jest emocjonalna reakcja na przeszłe zdarzenia, myśli, uczucia itp., zaangażowanie w dialog umysłu przenosi twoją uwagę daleko od tego, co fizycznie robisz w danym momencie. Zatem w tym ćwiczeniu zwyczajnie ignorujesz dialog umysłu w sposób, który opanowałeś w pierwszym ćwiczeniu i, zamiast obserwować swój umysł, skupiasz swoją uwagę na tym, to robisz fizycznie.

Główną różnicą jest to, że nie obserwujesz pasywnie, lecz aktywnie uczestniczysz swoją uwagą w wykonywanych czynnościach. Skoro jednak nie poświęcasz większej części swojej uwagi na dialog umysłu, to ilość i jakość twojej uwagi skupionej na chwili obecnej, będzie wydawała się niezwykle ostra i mocna w porównaniu ze stanem „normalnym”.

Oczywiście osiągnięcie stałego stanu Zen, w którym zawsze jesteś absolutnie ugruntowany w chwili obecnej może zająć całe życie. Nie jest to jednak wymaganiem kroku pierwszego. To co jest wymagane to, używając słów Bardona, pewna sprawność w tym ćwiczeniu. Oznacza to, że musisz być przyzwyczajony do aktywnego uczestniczenia swoją uwagą, być w stanie skupiać swoją uwagę tam, gdzie chcesz i utrzymywać ją w danym miejscu przez kilka minut. Taki jest cel tego ćwiczenia w kroku pierwszym i osiągnięcie tego powinno zająć tydzień czasu lub mniej. Niemniej, tak jak napisał Bardon, jest to jedno z ćwiczeń, które należy praktykować przez resztę swojego życia, rozwijając tę umiejętność z upływem czasu.

Trzecie mentalne ćwiczenie jest naturalnym przedłużeniem drugiego, czyli dotyczy skupiania uwagi na określonej wewnętrznej idei lub biegu myśli, a nie na zewnętrznej aktywności. Oznacza to, że kierujesz swoją uwagę ponownie do środka i – ignorując dialog umysłu – skupiasz całą swoją uwagę na wybranej idei. Jedyną różnicą pomiędzy tym ćwiczeniem, a poprzednim, jest miejsce skupienia uwagi. Używasz i ćwiczysz dokładnie tę samą umiejętność – zdolność do skupiania uwagi gdzie tylko zechcesz i utrzymywania jej w tym miejscu przez co najmniej 10 minut bez przerwy. Ponownie, osiągnięcie tego powinno zająć nie więcej niż tydzień czy dwa.

W kontekście tego, że każde następne ćwiczenie stanowi przedłużenie tego, czego uczysz się w poprzednim ćwiczeniu, czwarte mentalne ćwiczenie kroku pierwszego jest równie proste. Jest to sławna pustka umysłu. Tutaj uwaga przenoszona jest całkowicie z dala od zaangażowania w myśli i skupia się na spokojnej ciszy, która istnieje przy braku myśli.

Do tego miejsca doświadczysz już tego, że pomiędzy końcem jednej myśli, a przybyciem następnej postrzegana jest głęboka cisza. Ta pusta cisza jest punktem skupienia czwartego ćwiczenia mentalnego. Oczywiście utrzymywanie tego skupienia na pustce umysłu wymaga całkowitego odłączenia się od jakichkolwiek myśli, które mogą się pojawić wewnątrz umysłu, podobnie do oddzielenia, jakie osiągnąłeś w pierwszym ćwiczeniu mentalnym. Musisz też, również podobnie jak w ćwiczeniu pierwszym, pasywnie obserwować pustkę bez żadnych oczekiwań. W ciągu dwóch tygodni powinieneś być tak przyzwyczajony do skupiania się na pustce, byś mógł utrzymywać pusty umysł przez co najmniej 10 minut bez przerwy.

Podobnie jak drugie ćwiczenie – uważność – pustka umysłu musi być praktykowana poza krokiem pierwszym i pogłębiana poprzez stałą praktykę. Jest to bardzo ważny stan świadomości i Bycia dla wtajemniczenia i należy go rozwijać z oddaniem. Tak naprawdę, Bardon zakłada jego pogłębianie w ćwiczeniach wszystkich następnych kroków. Innymi słowy, jeśli nie będziesz utrzymywał tej praktyki i nie będziesz zgłębiał tej wewnętrznej ciszy, to przyszłe ćwiczenia nie będą możliwe do opanowania. Niemniej, to co wymagane jest w kroku pierwszym, to umiejętność utrzymywania swojego skupienia na pustce, z wyłączeniem wszystkiego innego, przez co najmniej 10 minut.

Opanowanie tych czterech prostych ćwiczeń mentalnych w stopniu wymaganym w kroku pierwszym powinno zająć nie więcej niż 6 tygodni.

Część astralna

Astralna praca kroku pierwszego jest równie prosta i należy ją wykonywać w tym samym tempie co ćwiczenia mentalne. Innymi słowy, całość powinna być ukończona w podobnym przedziale 4-6 tygodni, by mentalna i astralna część zostały ukończone w mniej więcej tym samym czasie.

Krok pierwszy jest procesem zdobywania podstawowej wiedzy na temat samego siebie poprzez obserwację. W przypadku ćwiczeń mentalnych obserwujemy umysł i jego funkcjonowanie. W przypadku pracy astralnej, obserwujemy i katalogujemy osobowość, charakter. Zdolność do dystansowania się od obiektu obserwacji i zdolność do dowolnego kierowania swojej uwagi, są narzędziami stosowanymi wobec obserwacji i spisywania własnych cech osobowości. Te właśnie zdolności kształcisz równocześnie w części mentalnej, co pokazuje jak bardzo części każdego kroku są do siebie dopasowane.

Jedyną rzeczą, jaką masz osiągnąć w astralnej pracy kroku pierwszego, to spis pozytywnych i negatywnych cech charakteru. Nic więcej. Praca astralna kroku pierwszego nie obejmuje własnej transformacji, ani nie dotyczy osądzania samego siebie poza wymagane rozdzielenie na cechy pozytywne i negatywne. Następnie analizujesz swoją listę i przypisujesz każdą cechę do wpływu elementów, a następnie rozdzielasz te typy elementów na trzy stopnie siły, zależnie od tego, jak intensywnie wpływają na twoje zachowanie i myślenie. Ten trzyczęściowy proces wykonywany jest raz przy skupieniu na cechach negatywnych i raz przy skupieniu na cechach pozytywnych. Skutkuje to spisami cech, które Bardon nazywa czarnym i białym zwierciadłem duszy.

Zauważasz pewnie, że drugie ćwiczenie mentalne – uważność – często będzie wspomagać ten proces obserwacji samego siebie, gdy będziesz próbować na bieżąco określać, którą cechę charakteru wyrażasz w danym momencie. Podobnie, trzecie ćwiczenie mentalne, polegające na skupianiu swojego umysłu na pojedynczej idei lub na jednym biegu myśli, rozwija tę samą zdolność, której będziesz tu używał do analizowania swojej listy cech i do przypisywania im elementów i siły. Ostatecznie, różne części każdego kroku wspierają się nawzajem poprzez rozwijanie tych samych umiejętności w nieco różny sposób, co gwarantuje zrównoważony wzrost.

W ćwiczeniach mentalnych kroku pierwszego, jedynym narzędziem jakiego używasz jest świadomość. Tak samo w przypadku pracy astralnej, twoim jedynym narzędziem jest świadomość. Jest to ważny koncept, więc powtórzę to stwierdzenie:

W pracy astralnej, twoim jedynym narzędziem jest twoja świadomość.

Dosłownie. Nie polegaj na czyichś opiniach, interpretacjach, reakcjach, naukach, podejściu itp. Chodzi tu o to, byś to ty oceniał ciebie wyłącznie w oparciu o własne poczucie siebie. Oznacza to, że musisz wyrzucić wszystkie opublikowane listy cech charakteru, szczególnie te spisane przez Bardona w WdH. Po prostu obserwuj, jak czujesz się w stosunku do każdego aspektu swojego charakteru. Nie chodzi o to, co myślisz o swoich cechach, lecz co czujesz w chwili teraźniejszej, bez myślenia.

Pamiętaj, że jest to praca astralna. Jest ona ugruntowana i skupiona na emocjach. Właściwą rzeczą do obserwowania jest to, jak się czujesz. Tutaj substancją, z którą pracujesz, są emocje, tak jak myśli były substancją, z którą pracowałeś w ćwiczeniach mentalnych.

Faktem jest, że tylko ty wiesz co naprawdę jest w twoim sercu i umyśle, więc tylko ty możesz naprawdę odróżnić swoje negatywne i pozytywne cechy charakteru. Jeśli po tę informację zwrócisz się do zewnętrznego źródła, to będziesz szukał w złym miejscu i nie stworzysz dla siebie dokładnego zwierciadła duszy. Jedynym miejscem, w którym możesz znaleźć tę informację, jest twoje wnętrze.

W procesie spisywania cech nie powinno być żadnych opóźnień, wielomiesięcznego zastanawiania się nad tym, które prowadzi do niedokończenia listy. Ten rodzaj zastanawiania się i obsesji jest wyrazem auto-sabotażu podświadomości, który należy usunąć, jeśli masz stworzyć coś użytecznego. Podejdź do tego poważnie i zrób to bez opóźnień i wymówek. Stworzenie pierwszej listy negatywnych cech charakteru nie powinno zająć więcej niż dwa tygodnie.

Zalecam, by celować w co najmniej 100 pozycji na liście. Nie musi to być „idealne”. Perfekcja nie ma miejsca w tym procesie. Zwierciadło duszy, jakie tworzysz ma być organiczną, żywą, zmieniającą się rzeczą, która będzie ci towarzyszyła przez resztę twojego życia, więc pozwól jej rozwijać się z czasem, zamiast wymagać, by była idealna w momencie narodzin.

Dla perfekcji i dążenia do niej nie ma miejsca również w dalszym procesie przypisywania każdej rzeczy na liście do wpływu elementu. Po prostu zrób to co możesz medytując krótko nad każdą rzeczą i zapisz, który element czujesz jako poprawny. Nie intelektualizuj tego procesu! Nie powinieneś spędzić nad tym całościowo więcej niż kilka godzin, które mogą się rozłożyć na maksymalnie kilka dni. Pamiętaj, to zwierciadło będzie od tej pory z tobą, więc zawsze możesz poprawić błędy, które możesz zauważyć dzień, miesiąc, czy rok później.

Ostatnim zadaniem jest podzielenie pozycji w każdej kategorii elementu na trzy poziomy ważności. Tutaj powinieneś spędzić więcej czasu i uwagi. Ten podział jest ważniejszy – z perspektywy praktyki – niż przypisanie elementów, gdyż określi, które cechy będziesz transformował jako pierwsze w kroku drugim. Poświęć tydzień na zdecydowanie, które cechy charakteru wpływają na ciebie najbardziej, a które najmniej. Ponownie, nie musi to być idealne, gdyż stosunek cech zmieni się, gdy tylko rozpoczniesz proces transformacji siebie w kroku drugim.

Na tworzeniu swojego negatywnego zwierciadła duszy spędzisz co najwyżej 3 tygodnie i gdy będzie już ukończone, to natychmiast przejdź do pracy nad swoim pozytywnym zwierciadłem duszy. To zwierciadło jest tak samo ważne, jak zwierciadło negatywne. Bez niego, nie posiadałbyś zrównoważonego obrazu samego siebie.

Można by pomyśleć, że spisanie pozytywnych aspektów własnej osobowości będzie łatwym i przyjemnym doświadczeniem, a jednak dla większości ludzi jest to dużo trudniejsze niż stworzenie zwierciadła negatywnego! Po części wynika to z naszej kulturowej potrzeby dla przynajmniej udawanej skromności, a po części większość z nas została w jakiś sposób nauczona, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, a zatem nie mamy zauważalnych pozytywnych cech. Jest to oczywiście bzdura. Każda osoba posiada pozytywne cechy charakteru niezależnie od tego, jak źle o sobie myśli. Jest to zatem kwestią zabrania się za to i poszukania odpowiedzi w samym sobie.

Po maksymalnie trzech tygodniach powinieneś ukończyć swoje pozytywne zwierciadło duszy. To znaczy, że całościowo na pracy astralnej spędzisz około sześciu tygodni. Innymi słowy, ukończysz mentalną i astralną pracę kroku pierwszego w tym samym czasie 6 tygodni.

Część fizyczna

Te ćwiczenia również są bardzo proste i mają przedstawić podstawowe koncepty, na których bazują kolejne kroki.

Bardon rozpoczyna fizyczną część kroku pierwszego instruując ucznia do szczotkowania skóry i kąpania się w zimnej wodzie z samego rana, po czym mają nastąpić ćwiczenia gimnastyczne. o ile te instrukcje wydają się bardzo szczegółowe i wiele osób próbuje wykonywać je bardzo dokładnie, to tak naprawdę mają one jedynie wyrażać podstawową koncepcję, a nie narzucać określone zachowania. Chodzi tu o robienie czegoś, co odświeża twoje ciało fizyczne i eliminuje zmęczenie zanim usiądziesz do pracy nad ćwiczeniami mentalnymi i astralnymi. Może to przybrać jakąkolwiek formę, jaka ci osobiście odpowiada i niekoniecznie musi obejmować szczotkowanie skóry i kąpanie się w zimnej wodzie. Innymi słowy, musisz stworzyć swój własny poranny system – taki, który działa najlepiej dla twojego ciała i twojego stylu życia. Jeśli opracujesz system, który się dla ciebie sprawdza, to stosunkowo łatwo będzie się go trzymać i rozwinąć go do postaci codziennego nawyku. Poza korzyściami fizycznymi, ta praktyka wzmocni twoją siłę woli i zdolność rozwijania pozytywnych nawyków. Obie te rzeczy są ważne dla wtajemniczenia.

Następne działy dotyczące tajemnicy oddechu, świadomego przyjmowania pokarmów i magii wody mają swoją podstawę w jednej, bardzo prostej zasadzie i technice. Zasadą stojącą u ich podstawy jest fakt, że akasha, która jest naturalną częścią całej substancji, przyciąga i przyjmuje myśli i idee, szczególnie celowo wysłane. Zatem ta technika wykorzystuje po prostu ten naturalny proces poprzez stworzenie z niego celowego, świadomego działania.

Mówiąc prosto, jedyne co trzeba zrobić, to stworzyć ideę, którą chcemy zaimpregnować powietrze, jedzenie lub wodę, a następnie wyobrażać sobie, że akasha tej substancji wchłonęła ją. Wymaga to zero wysiłku fizycznego i niewiele wysiłku mentalnego. Wiele osób wysila się i jęczy i zachowuje się, jakby próbowali wtłoczyć swoją ideę w powietrze, jedzenie lub wodę, lecz to tylko przeszkadza. Potrzeba jedynie spokojnie skupionej myśli i intencji, które są zdolnościami rozwijanymi w drugim i trzecim ćwiczeniu mentalnym.

Bardon nie określił żadnych standardów „opanowania” ćwiczeń fizycznych kroku pierwszego. Wymagane jest tutaj wykształcenie stałej praktyki i zastosowania tej podstawowej techniki. Poprzez regularne stosowanie tej techniki wzrośnie twoja zdolność do osiągania upragnionych rezultatów. To właśnie ostatecznie stanowi o „opanowaniu” tych podstawowych ćwiczeń.

Bardon nie dał również żadnych ram czasowych na ukończenie tych ćwiczeń. Napisał jedynie, że natura pragnienia, jakim impregnujesz powietrze, jedzenie i wodę, będzie w dużej mierze określała to, jak długo będziesz musiał pracować w ten sposób, by osiągnąć zauważalny rezultat. Oznacza to, że jeśli twoja praca z magią powietrza, jedzenia i wody nie stworzyła żadnych zauważalnych rezultatów na przestrzeni sześciu tygodni, to powinieneś przejść do kroku drugiego gdy tylko opanujesz ćwiczenia astralne i mentalne kroku pierwszego. Innymi słowy, nie pozwól, by bezproduktywna praktyka tych ćwiczeń opóźniła twoje przejście z kroku pierwszego do drugiego.

To kończy mój opis tego, jak prosty tak naprawdę jest krok pierwszy. Każde ćwiczenie uczy podstawowej techniki czy zdolności, którą można – i należy – opanować dość szybko. Nie jest to krok nad którym należy spędzić wiele miesięcy czy lat.

Zdaję sobie sprawę, że wiele osób, które spędziło wiele miesięcy czy lat na pracy z pierwszym krokiem może mieć mieszane emocje po przeczytaniu tych słów. Wiele osób, z którymi rozmawiałem, spędziło na pierwszym kroku tyle czasu ze względu na bardzo szlachetne intencje. Faktycznie, poważne podejście, szczerość i przywiązanie do szczegółów są godne podziwu i są bardzo ważnymi elementami sukcesu we wtajemniczeniu do Hermetyzmu. Należy je jednak stosować odpowiednio. Niestety stają się one nieodpowiednie, gdy przeszkadzają komuś w przejściu przez pierwszy krok w odpowiednim tempie. Każdemu, kto spędził więcej niż dwa miesiące na kroku pierwszym mówię: puść wszystko co cię spowalnia, wykonaj ćwiczenia w opisany przeze mnie sposób i opanuj je raz na zawsze w odpowiednim tempie. Pozwól, by były tak proste, jak faktycznie są, zamiast wymagać od nich niepotrzebnych trudności.

http://franzbardon.pl/ksiazki/wyklady_wdh/kom2_krok1.php
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Paradoks Wszechświata Hermetyzm
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 19, 2011, 14:59:10 »
Krok drugi

Część mentalna

Wspólnym tematem wszystkich ćwiczeń kroku drugiego jest kreatywność. Tworzenie na nowo swojej osobowości, tworzenie wrażeń zmysłowych i praktykowanie kreatywnego wyboru w odniesieniu do reakcji na fizyczny dyskomfort. Kluczem jest zatem podejście do pracy z krokiem drugim w duchu kreatywnej zabawy.

Ćwiczenia koncentracji zmysłów i pierwsze eksperymenty z oddychaniem porami opierają się na wrodzonej zdolności wyobrażania i udawania. Praktyka, wzmocnienie i używanie jej ze świadomą intencją powoduje, że ta wrodzona zdolność do wyobrażania staje się magiczną zdolnością „kreatywnej wyobraźni”.

W praktyce hermetycznej, kreatywna wyobraźnia jest narzędziem używanym w bardzo konkretny sposób i w konkretnym celu. Wiele osób uważa, że celem rozwinięcia kreatywnej wyobraźni jest możliwość materializowania obiektów z powietrza samą siłą umysłu, albo że można w ten sposób zmieniać rzeczywistość, by pasowała do naszych pragnień samą mocą naszych myśli i siły woli. Obie te koncepcje są błędne. Podstawową funkcją kreatywnej wyobraźni jest łączenie siebie z innymi. Nie chodzi o zmianę czegoś zewnętrznego w część siebie, lecz o zmianę samego siebie. Pozwól, że wyjaśnię...

Podstawowym aspektem płaszczyzny mentalnej, który wykorzystywany jest w całości hermetycznego szkolenia, jest prawo przyciągania: podobne przyciąga podobne. w warunkach płaszczyzny mentalnej, rzeczy, które mają wiele wspólnego, są do siebie podobne, istnieją blisko siebie; podczas gdy rzeczy, które nie mają nic wspólnego lub które są swym przeciwieństwem, zawsze oddzielone są odpowiednikiem odległości na płaszczyźnie mentalnej.

Oznacza to, że kiedy poprzez swoją kreatywną wyobraźnię umieścisz jakąś ideację na płaszczyźnie mentalnej, to twoja kreacja zostanie magnetycznie przyciągnięta do tego, z czym współdzieli podobieństwo na płaszczyźnie mentalnej. Na przykład, jeśli tworzysz w umyśle ideę szczęścia i wesprzesz ją stworzeniem odpowiednich doznań astralno-fizycznych, to podobne idee otoczą twoją świadomość na płaszczyźnie mentalnej. Bardzo szybko twoja kreacja stanie się faktyczną rzeczywistością, gdyż jest podtrzymywana przez to, co zachodzi na płaszczyźnie mentalnej.

Innym przykładem jest praktyka wędrówki mentalnej. Aby dotrzeć do sfery Wenus, używasz kreatywnej wyobraźni, by wypełnić swoją świadomość wszystkimi symbolami, jakie przedstawiają podstawowe znaczenie sfery Wenus i w ten sposób zostajesz automatycznie ściągnięty do tej sfery. w ten sposób możliwe jest poruszanie się po sferze mentalnej.

Jest to również podstawa dla ćwiczeń kroku trzeciego, które dotyczą elementów. Gdy, poprzez swoją wyobraźnię, tworzysz wszystkie doznania i idee związane z elementem, to ostatecznie łączysz się z prawdziwym, nie wyobrażonym, elementem na płaszczyźnie mentalnej. Gdy, poprzez regularną praktykę, to mentalne połączenie zostanie ustanowione, bardzo szybko okazuje się, że nie ma potrzeby dalej wyobrażać sobie działanie elementu. Innymi słowy, jako magowie, używamy narzędzia kreatywnej wyobraźni, by doprowadziło nas ono do faktycznego doświadczenia i postrzegania.

Naturalnie, ćwiczenia koncentracji zmysłów w kroku drugim są ważne. Bardon zaprojektował je w taki sposób, by kształciły twoją kreatywność z każdym zmysłem niezależnie i dogłębnie, byś na koniec kroku drugiego umiał stworzyć dowolne wrażenie zmysłowe i utrzymywać je dowolnie długi czas.

Podstawowa technika jest bardzo prosta i jasna. Zaczynamy z bezpośrednią percepcją, przechodzimy na odtwarzanie z pamięci, a potem na prawdziwą kreatywność, która nie jest zależna od pamięci. Na przykład, w przypadku wizualizacji, zaczynamy od faktycznego patrzenia na obiekt, jaki chcemy wizualizować. Niech to będzie prosty ołówek. Najpierw patrzymy na prawdziwy ołówek fizycznymi oczyma i zauważamy wszystkie jego detale. Następnie zamykamy oczy, przywołujemy wspomnienie ołówka na który właśnie patrzyliśmy i próbujemy utrzymać solidnie ten obraz wspomnienia w umyśle tak długo jak to możliwe.

Gdy patrzymy na coś, np. ołówek, nasza kora wzrokowa reaguje i w mózgu odpalają określone synapsy. Wywołuje to reakcję łańcuchową chemicznych przekaźników w całym ciele. Kiedy przypominamy sobie rzecz, na którą właśnie patrzyliśmy, kora wzrokowa reaguje w dokładnie ten sam sposób i wywołuje dokładnie taki sam łańcuch chemicznych reakcji w ciele. Innymi słowy, w mózgu nie ma żadnej różnicy pomiędzy postrzeganiem rzeczy, a przypominaniem jej. Ostatecznie, nie ma też żadnej różnicy dla mózgu pomiędzy czymś, co stworzyliśmy swoją wyobraźnią, a czymś, co faktycznie postrzegaliśmy.

Właśnie na tym opierają się ćwiczenia zmysłów kroku drugiego. Rozpoczynamy od przypomnienia obiektu/dźwięku/smaku/itd. jakie właśnie postrzegaliśmy. Potem jednak odchodzimy od „normalności” poprzez skupienie swojej uwagi wyłącznie na obrazie, jaki przywołaliśmy w pamięci. To przedłuża i wzmacnia impulsy w synapsach mózgu, sprawiając, że wspomnienie staje się czymś więcej niż tylko ulatającym obrazem/dźwiękiem/smakiem/itd.

Kiedy już jesteśmy w stanie przedłużać trwanie zapamiętanego obrazu, to możemy wtedy manipulować jego wyglądem tak, jakby był stworzony z plasteliny lub innej łatwo zmienialnej substancji (tj. używamy naszej „plastycznej” wyobraźni). Innymi słowy, przejmujemy celową, świadomą kontrolę nad obrazem/dźwiękiem/smakiem i określamy w ten sposób jego naturę niezależnie od naszego wspomnienia. w tym właśnie momencie zaczynamy tworzyć.

Jak widzisz, jest to bardzo proste! Tak, jak w przypadku większości technik hermetycznych, jest to jedynie celowe, skupione przedłużenie czegoś, co robimy cały czas.

Z praktyką, w niedługim czasie będziesz w stanie tworzyć obrazy, dźwięki, zapachy, odczucia itd., które są pierwotnym doświadczeniem, a nie biorą się z pamięci. To właśnie jest celem ćwiczeń koncentracji zmysłów kroku drugiego.

Bardon przedstawił bardzo konkretną kolejność tych ćwiczeń: najpierw wzrok, potem słuch, dotyk, zapach i smak. o ile dobrze jest zachować tę kolejność, to nie jest to konieczne. Jeśli chodzi o wrażliwość zmysłów, to każda osoba jest inna. Niektórzy z nas są głównie wizualni i najłatwiej będzie im zacząć od ćwiczeń wizualnych, podczas gdy inni są bardziej czuciowi i łatwiej będzie im rozpocząć od dotyku, itd. Ważne jest jednak, by dość szybko osiągnąć sukces z jednym ze zmysłów. Gdy już uda ci się to z jednym zmysłem, to reszta ćwiczeń będzie bardzo łatwa do opanowania.

Kilka lat temu spotkałem człowieka, który utknął w ćwiczeniach wizualizacyjnych na kilka lat i był bardzo sfrustrowany brakiem sukcesu. Gdy spotkałem go, zauważyłem, że ma najsilniejsze powinowactwo do słuchu, więc zasugerowałem, żeby przeszedł do pracy ze zmysłem słuchu i tam osiągnął pierwszy sukces, a potem przeszedł do pozostałych zmysłów. Wrócił następnego dnia i powiedział, że ćwiczenia słuchowe okazały się dla niego niezwykle proste i to właśnie sukces z ćwiczeniami słuchu pokazał mu co tak naprawdę oznacza „sukces” w tym ćwiczeniu! Następnie na przestrzeni kilku tygodni opanował wszystkie pozostałe ćwiczenia zmysłów i ostatecznie przeszedł do korku trzeciego po wielu frustrujących latach bezowocnego oddania tym ćwiczeniom.

Bardzo ważne jest jednak, by zgodnie ze słowami Bardona oddzielać zmysły podczas tych ćwiczeń. Na przykład, jeśli tworzysz dźwięk śpiewu ptaka, to nie rozdzielaj swojego skupienia tworząc równocześnie obraz śpiewającego ptaka. Skup swoją kreatywność na pojedynczym wrażeniu zmysłowym i, jeśli musisz, silnie odrzucaj wszelkie obrazy towarzyszące dźwiękom lub zapachy towarzyszące smakom itp. w ten sposób izolujesz każdy zmysł rozwijając go, co skutkuje dużo większym wyrafinowaniem i mocą zmysłów, niż gdybyś wymieszał je w tym miejscu szkolenia. Tworzenie wielozmysłowe pojawia się w kroku trzecim, gdy każdy ze zmysłów został opanowany oddzielnie.

Efektem ubocznym tych ćwiczeń może być to, że kształcenie swoich zmysłów w ten sposób zwiększa ich wrażliwość i możesz postrzegać więcej niuansów niż wcześniej. Na przykład, gdy wącham teraz zapach, to wącham go bardzo głęboko i postrzegam wiele warstw, podczas gdy wcześniej był to po prostu zapach. Teraz bardziej doceniam to, co świat zmysłów ma do zaoferowania w zakresie swego piękna i różnorodności. Może się to wydawać nieistotne, lecz trzeba tu nadmienić, że to właśnie poprzez percepcję zmysłów otrzymujemy dużą część naszego astralno-emocjonalnego pożywienia. Na przykład, kto nie doświadczył dobrego samopoczucia, które przychodzi podczas obserwowania pięknego zachodu słońca? Obserwacja zachodu słońca, czy czegokolwiek innego, wykształconymi zmysłami, zwiększa i wzbogaca odżywczy aspekt percepcji zmysłowej. Jest to taka sama różnica jak pomiędzy jedzeniem wysoce przetworzonego, gotowanego wcześniej, zapakowanego w plastik warzywa, a pomiędzy jedzeniem warzywa, które właśnie zebrałeś w swoim ogrodzie.

Część astralna

Sztuka samo-odkupienia*

* w oryginale jest to słowo redemption, które w języku polskim oznacza odkupienie, zbawienie – przyp. tłum.

Odkupienie oznacza albo nadanie czemuś nowej wartości, albo przywrócenie rzeczy do pierwotnej wartości. w transformacji charakteru tak naprawdę chodzi o nasączanie naszej osobowości wartością i przekształcanie jej w ekspresję godną naszej najgłębszej Jaźni. Patrzymy w swoje zwierciadło duszy i rozróżniamy, co już jest godną ekspresją, a co jeszcze nie. Te aspekty naszej osobowości, które nie dorastają do tego, czego chcemy i zawstydzają nas zamiast nam służyć, rozkładane są na części i przekształcane w cechy, które są godną ekspresją Siebie i nam służą.

Wiele osób doświadcza tego, jako niezwykle poważnej i ciężkiej pracy, w której szarpią się z walką i regularną porażką. Taki widok zawsze mnie zasmuca, ponieważ wiem, że własna transformacja może być tak bardzo radosnym, uwalniającym i wzmacniającym doświadczeniem!

Pamiętam bardzo wyraźnie chwilę, kiedy po raz pierwszy odkryłem w swoim wnętrzu, że prawdziwie przetransformowałem bardzo negatywną i silną cechę charakteru w coś produktywnego i pięknego. To była chwila prawdziwej wolności. Zdałem sobie sprawę, że naprawdę mam moc, by stać się tym, kim naprawdę chcę być. Nie jakimś wyidealizowanym superbohaterem czy jakimkolwiek innym archetypem ludzkiej wyższości, lecz być po prostu i całkowicie Sobą, swoją Jaźnią. w tamtej chwili wiedziałem, że jest to nie tylko możliwe, lecz że jest to nieuniknione. Ta realizacja zamieniła pracę nad transformacją siebie w przygodę, w okazję do wywierania kreatywnego wpływu na samego siebie i faktycznie zamieniła wysiłek w ekscytującą i przyjemną praktykę.

Mam nadzieję, że przekażę ci trochę tej pasji, jakiej doświadczyłem w pracy z własną transformacją i że zwiększę twoje rozumienie praktycznych sposobów do zmiany własnego charakteru.

Bardon rozpoczął krok drugi krótkim tekstem Autosugestia i sekret podświadomości. Wyjaśnił w nim mechanizm, dzięki któremu można użyć świadomej intencji do przekształcenia podświadomego nawyku. Kilka lat temu ktoś opublikował artykuł, w którym zamieścił krytykę tych założeń Bardona, nazywając to jednym z jego „błędów”. Skrytykowane zostało przypisanie celowej świadomości do mózgu, przedniej części głowy, a podświadomości do móżdżku z tyłu głowy. Oczywiście z fizycznego, naukowego punktu widzenia, założenia Bardona nie mają sensu i faktycznie mogłyby stanowić błąd w rozumieniu fizycznej struktury mózgu. Bardonowi nie chodziło jednak o tak dosłowne rozumienie. Odnosił się on do bardzo starożytnej wiedzy o strukturze ludzkiej świadomości.

W starożytnej hebrajskiej kabale, celowa uwaga została powiązana z literą „Resh” (czyt. resz), która oznacza „przód głowy lub twarz”, a podświadoma uwaga została powiązana z literą „Qooph” (czyt. kuuf), która oznacza „tył głowy”. w tym przypadku „przód” i „tył” należy rozumieć w znaczeniu symbolicznym; „przód” oznacza pierwsze, prowadzące, pokazane, a „tył” oznacza drugorzędne, podążające, ukryte.

Na hebrajskim Drzewie życia, ścieżka „Resh” odpowiada Słońcu i jest emanacją Tiphareth (siedziska Jaźni Indywidualności) do Yesod (siedziska jaźni osobistej). Przedstawia to fakt, że celowa uwaga Indywidualnej Jaźni ma być promienistą mocą, która rozświetla astralną osobowość oraz, że astralna osobowość ma być odbiciem słonecznej Jaźni Indywidualności.

Z kolei ścieżka „Qooph” odpowiada Rybom i Księżycowi i na hebrajskim Drzewie jest emanacją Hod (siedziska niższego, głównie podświadomego myślenia, które wytwarza powierzchniowy dialog umysłu) do Malkuth, które symbolizuje przyziemną, codzienną świadomość. Przedstawia to fakt, że to umysł podświadomy wywiera największy wpływ w formowaniu naszych codziennych interakcji z otoczeniem.

Jednak połączenie pomiędzy „Resh” i „Qooph”, pomiędzy Słońcem, a Księżycem, pokazuje, że nasza świadoma intencja ma moc do określania tego formującego podświadomego odbicia, a tym samym do przekształcenia jego skutków w czystszą ekspresję naszej Indywidualnej Jaźni.

Innymi słowy, nasza świadoma intencja jest w stanie przekształcić zawartość podświadomości. Nie możemy zatrzymać ani wyeliminować formującego wpływu podświadomości, lecz z pewnością możemy przekształcić naturę tego wpływu do takiego stopnia, by stale zgadzała się i dopasowywała do głębszej woli celowej świadomości naszej Indywidualnej Jaźni.

Transformacja osobowości jest kwestią używania świadomej intencji do zmiany natury składników podświadomej psyche. Kiedy już natura składnika zostanie przekształcona, to będzie on wywierał podobnie przekształcony wpływ na codzienną świadomość. Wykorzystujemy zatem sposób, w jaki podświadomy i świadomy poziom uwagi w naturalny sposób oddziałują na siebie i używamy go na swoją korzyść. Podświadomość będzie wywierała formujący wpływ na naszą przyziemną świadomość, więc, gdy zmienimy naturę tego nieuniknionego wpływu, to równocześnie przekształcamy naturę naszej przyziemnej świadomości czy osobowości. w ten sposób, podświadomość staje się naszym największym sprzymierzeńcem w pracy nad transformacją charakteru!

Traktowanie samego siebie jako wroga nie przynosi nic dobrego. Transformacja siebie nie jest walką! Twoja podświadomość nie jest twoim wrogiem!

Twoje negatywne cechy charakteru też nie są twoim wrogiem. Istnieją, ponieważ w którymś momencie twojego życia były najlepszym rozwiązaniem jakie znalazłeś dla realizacji swoich potrzeb. Ich oryginalną intencją było służyć ci w najlepszy możliwy sposób. Chodzi po prostu o to, że stały się one przestarzałe i antagonistyczne dla twoich prawdziwych potrzeb. Zatem jedyne czego potrzeba by je odkupić, by nadać im nową wartość, która będzie pozytywnie służyła twojej prawdziwej woli, to nieco uaktualnienia. Trochę twojej świadomej uwagi.

Większość twoich negatywnych cech charakteru została stworzona bez twojego świadomego, celowego udziału. Oznacza to, że twoja obecna osobowość jest generalnie produktem podświadomego wybierania tego, co wygodne. Wyobraź sobie przez chwilę, jak by to było, gdyby cała twoja osobowość była oparta na dojrzałych, świadomych, celowo kształtowanych, opartych na dobrych informacjach, wyborach.

To jest ostatecznym celem pracy z transformacją charakteru: celowa osobowość, która jasno wyraża i odzwierciedla twoją prawdziwą Jaźń.

Większość z nas zaczyna tę pracę z niezamierzoną osobowością, nad którą doświadczamy bardzo mało formującej kontroli, a która bardziej odzwierciedla wpływy naszego środowiska niż głębsze aspekty tego, kim naprawdę jesteśmy. Gdy zatem rozpoczynamy taki rodzaj transformacji siebie, jakiego wymaga wtajemniczenie, to najpierw jesteśmy lekko przygnieceni ogromem i nieznajomością tego, co należy dokonać. Dopiero, gdy już uczynimy pewien faktyczny postęp w transformowaniu siebie, staje się jasne, że ta praca jest prosta i przyjemna.

Kiedy zrozumiemy istniejące tu naturalne mechanizmy i zastosujemy je do wywierania zmiany, to transformacja osobowości nabiera sensu i staje się łatwa do wykonania. a kiedy zrozumiemy, że poprzez tę pracę możemy naprawdę stać się osobą, jaką jest nam naprawdę dobrze być i jesteśmy dumni z bycia nią, wtedy ta praca staje się zabawą.

Pierwszą kwestią na początku transformacji charakteru jest pytanie gdzie zacząć. Polecam, byś zaczął od cechy, której chcesz się od razu pozbyć, albo wobec której czujesz najbardziej automatyczną motywację do zmiany. Niech twoja wewnętrzna motywacja ci pomaga, szczególnie przy twoim pierwszym doświadczeniu z tymi technikami.

Pomedytuj przez chwilę nad swoimi spisami negatywnych cech charakteru i wybierz tę, z którą chcesz rozpocząć pracę.

Drugą fazą w procesie własnej transformacji jest dojście do bardzo głębokiego zrozumienia danej cechy charakteru. Wymaga to sięgnięcia dużo głębiej niż wymagane to było w kroku pierwszym. Zastosuj więc tutaj to, czego nauczyłeś się w trzecim mentalnym ćwiczeniu kroku pierwszego, czyli zdolności do skupiania swojej uwagi na pojedynczej idei. w tym przypadku, twoim punktem skupienia będzie ta pojedyncza cecha charakteru. Badaj ją pod każdym możliwym kątem, z absolutną szczerością i otwartością. Niech ukaże się ona twojej świadomości, gdy będziesz przenikał w nią coraz głębiej.

Każda cecha charakteru, czy to pozytywna czy negatywna, u swej podstawy ma spełnienie jakiejś potrzeby. Twoim celem musi być odkrycie dokładnie jaka potrzeba leży w sercu tej konkretnej cechy.

Kiedy już odkryjesz źródłową potrzebę, to należy ją ocenić. Po pierwsze, czy wciąż jest prawdziwa teraz, gdy jesteś dorosły? Podświadoma psyche jest stworzeniem nawyku. Zawsze próbuje zachować status quo, by utrzymywać wszystko zawsze takie same i bezpiecznie znajome. Zatem czasami odkryjemy, że cecha charakteru jest produktem potrzeby, która już nie istnieje jako potrzeba, lecz mechanizm, który miał ją zaspokajać działa na zasadzie podświadomego nawyku. w takim przypadku sama cecha charakteru nie służy już żadnej potrzebie.

Jeśli jednak jest to wciąż istniejąca potrzeba, to musisz znaleźć bardziej produktywny i pozytywny sposób na zaspokojenie tej potrzeby. w jaki sposób wyobrażasz sobie siebie zaspokajającego tę potrzebę, równocześnie pozostając prawdziwym wobec swojej celowej jaźni?

Na wszystkie te pytania należy odpowiedzieć w medytacyjnej kontemplacji nad cechą charakteru. Odpowiedzi powinny cechować się bezwzględną i przeszywającą szczerością wobec samego siebie. Jeśli okłamujesz samego siebie o sobie samym, to wykonywanie tej pracy nie ma sensu. Jedynie całkowita szczerość może dosięgnąć prawdziwego, wewnętrznego źródła danej cechy.

Trzecim działaniem w procesie własnej transformacji charakteru jest opracowanie planu działania. Prawdziwa i trwała zmiana charakteru wymaga działania – dużo lepiej jest, gdy to działanie jest dobrze przemyślane i wcześniej zaplanowane.

W przypadku gdy pierwotna potrzeba, która zrodziła cechę charakteru, nie jest już ważną, żywą potrzebą, to jedyne co trzeba zrobić, to rozłamać podświadomy nawyk powtarzania tego wzorca zachowań. Planując zatem, zaprojektuj autosugestywne zdanie, które przeciwdziała zachowaniu nawykowemu. Na przykład, jeśli cechą jest to, że niepotrzebnie i nawykowo krytykujesz innych, wtedy stosowne zdanie może brzmieć „Nie potrzebuję krytykować innych”.

Zaprojektuj również działanie zastępcze, które będzie przeciwdziałać zachowaniu nawykowemu. w przypadku krytycyzmu wobec innych, stosownym przeciwdziałaniem może być coś w stylu odnajdywania pozytywnych cech u ludzi i skupianiu się dla odmiany na nich.

Jeśli jednak pierwotna źródłowa potrzeba wciąż jest ważna i aktywna, wtedy autosugestywne zdanie musi być nieco inne. Chodzi tu nie tylko o przełamanie starego nawyku, lecz również musi on być zastąpiony nowym, bardziej pozytywnym sposobem spełniania tej podstawowe potrzeby. Innymi słowy, to zdanie ma być czymś więcej niż tylko przełamywaniem destrukcyjnego nawyku; musi również promować wzrost nowego nawyku, który będzie zaspokajał źródłową potrzebę w nowy sposób.

Zatem, pracując z poprzednim przykładem krytycyzmu wobec innych, powiedzmy, że źródłowa potrzeba związana jest z karmieniem poczucia własnej wartości. Odpowiednie autosugestywne zdanie mogłoby brzmieć „Widzę dobro w każdej osobie, również w sobie”. To przeciwdziała staremu nawykowi i promuje nowy, pozytywne nawyk, który ostatecznie wypełnia pierwotną potrzebę w pozytywny sposób.

Działanie zamienne również będzie musiało być rozszerzone, jeśli źródłowa potrzeba wciąż jest aktualna. w tym przypadku musisz zaprojektować dwa działania: jedno natychmiastowe działanie do przełamywania starego nawyku i jedno długoterminowe, by prawdziwie spełnić źródłową potrzebę. Natychmiastowe działanie jest tym, co robisz w momencie, gdy tylko rozpoznasz, że ukazuje się negatywna cecha charakteru. w naszym przykładzie krytyki innych, która pierwotnie służyła potrzebie zwiększania poczucia wartości, natychmiastowe działanie „odnajdywania pozytywnych cech danej osoby i skupianie się dla odmiany na nich” wciąż jest trafne, jeśli chodzi o przełamywanie negatywnego nawyku i zamienianie go pozytywnym. Nie wpływa to jednak na długoterminową potrzebę zwiększania własnego poczucia wartości. Zatem odpowiednim długoterminowym działaniem mogłoby być na przykład coś w stylu uczenia się i stosowania umiejętności komunikacji interpersonalnej. Ostatecznie, to musi być jakieś długoterminowe działanie, które spełnia tę źródłową potrzebę w sposób odpowiedni dla ciebie.

Gdy już zaprojektujesz afirmację i pozytywne działania, możesz zacząć faktyczną pracę transformacji swojej cechy charakteru. Bardzo mocno zalecam, byś do przekształcenia tej cechy użył wszystkich zasobów, jakie masz do dyspozycji. Poświęć temu jednemu celowi swoje medytacje, magię powietrza, jedzenia i wody, wszystkie swoje ćwiczenia oddychania porami, autosugestię i praktykę uważności.

Pierwszą rzeczą po obudzeniu, gdy tylko budzi się świadoma uwaga i ostatnią rzeczą, gdy kładziesz się spać, niech będzie powtarzanie autosugestii co najmniej 30 razy. Podczas porannych i wieczornych medytacji spędź trochę czasu kontemplując nad cechą charakteru. Ilekroć praktykujesz magię powietrza, jedzenia i wody, impregnuj substancję swoją afirmacją lub pragnieniem do wywołania tej konkretnej transformacji siebie. Regularnie wykonuj swoje zaprojektowane długoterminowe działanie i spełniaj źródłową potrzebę tej cechy charakteru w sposób pozytywny.

I co najważniejsze, zawsze bądź świadomy swojego wewnętrznego stanu, aż będziesz w stanie natychmiast rozpoznać swoją negatywną cechę charakteru, gdy tylko się w tobie pojawi. Jest to oczywiście forma uważności, jakiej nauczyłeś się w drugim ćwiczeniu mentalnym kroku pierwszego. Jest to pewien rodzaj nieustającej uważnej introspekcji, w której stale monitorujesz sposób, w jaki wyrażasz siebie i co myślisz i czujesz w czasie, gdy to ma miejsce.

Transformacja siebie jest najskuteczniejsza, gdy zachodzi dokładnie w tym momencie, gdy negatywna cecha zaczyna się pojawiać. Nie oznacza to jednak, że minuta, godzina czy dzień później nie jest dobrym czasem do działania. Ważne jest, by działać natychmiast po zauważeniu, że ukazała się cecha negatywna.

Jedyny moment, w którym możemy naprawdę oddziaływać naszą własną mocą jest tutaj i teraz, w tej bezpośredniej, teraźniejszej chwili czasoprzestrzeni. Jest to jedyny moment, w którym naprawdę istniejemy i jedyny moment, w którym naprawdę istnieje świat dokoła nas. Ta zamieszkała przez nas bańka teraźniejszości jest naszym prawdziwym „miejscem mocy”. Zatem praktyka uważności, która sprowadza naszą świadomą uwagę do obecnej chwili naszego istnienia, jest dla pracy z transformacją siebie niezmiernie ważna.

W momencie, w którym staniesz się świadomy, że pojawiła się negatywna cecha, musisz wykonać następujące rzeczy: Po pierwsze, zatrzymaj. Zatrzymaj negatywną cechę od trwania na swoim zwyczajowym kursie. Po prostu odłącz się od jej wpływu na twoje zachowanie, podobnie jak odłączałeś się od mocy, jaką twój dialog umysłu wywierał na twojej celowej świadomości w pierwszym ćwiczeniu mentalnym kroku pierwszego. Odłącz się i obserwuj.

Po drugie, zacznij powtarzać w umyśle swoje autosugestywne zdanie i – po trzecie – zastosuj swoje działanie zastępujące.

Wykonuj to za każdym razem, bez wyjątku, gdy zauważysz pojawienie się negatywnej cechy.

Ponownie, trzy kroki:

Po pierwsze, zatrzymaj działanie negatywnej cechy.

Po drugie, rozpocznij powtarzanie swojej autosugestii.

Po trzecie, zastosuj działanie zastępujące.

Zatrzymaj. Sugeruj. Działaj.

Może się wydawać, że to dużo pracy, lecz uwierz mi proszę, że staje się to coraz łatwiejsze, im więcej tego robisz. Na początku, możliwe, że zrobisz z siebie kompletnego osła zanim zdasz sobie sprawę, że działa właśnie twoja negatywna cecha, lecz z każdym kolejnym razem, gdy ją złapiesz, to czas potrzebny na zauważenie jej maleje i dość szybko zauważysz, że łapiesz ją dokładnie w momencie, gdy zaczyna się pojawiać. To właśnie wtedy transformacja cechy charakteru przyspiesza i zaczynasz zauważać tę ogromną różnicę, jaką tworzysz.

Oczywiście cała pozostała praca, jaką poświęcasz na tę transformację – medytacje, magia powietrza, jedzenia i wody, autosugestia i oddychanie porami – wspierają i wzmacniają wszystko, co robisz w momencie rozpoznania pojawienia się cechy. Wszystkie owoce twoich medytacji, wszelkie korzyści z twojej pracy z powietrzem, jedzeniem i wodą, wszelkie zmiany w podświadomym umyśle wywołane powtarzaniem autosugestii, jak również regularne zaspokajanie źródłowej potrzeby przez wykonywanie długoterminowych działań – to wszystko zbiega się w jednym momencie, by dać ci fantastyczną moc do transformowania siebie.

Nie zatrzymuj się, dopóki nie poczujesz w kościach, że na stałe przekształciłeś swoją cechę charakteru w taki sposób, jakiego chciałeś. Nie przechodź do pracy z inną czy dodatkową cechą charakteru, aż nie osiągniesz sukcesu z pierwszą cechą.

Dość powszechne jest pojawienie się wątpliwości co do poprawności autosgestii albo stosowności zamiennego działania, a nawet co do mądrości wyboru cechy charakteru. Dopóki jednak nie dałeś z siebie wszystkiego przez rozsądnie długi okres czasu i wciąż nie osiągnąłeś absolutnie żadnych rezultatów, to nie powinieneś niczego zmieniać. Do przekształcenia zawartości podświadomej psyche potrzeba czasu i regularnego wysiłku, więc musisz swojej pracy dać wystarczająco dużo czasu, by mogła się wykazać. Jeśli po miesiącu lub dwóch, przy szczerym wysiłku, nic się nie zmieniło, to skoryguj swoją autosugestię i działanie zastępujące i poświęć im kolejny miesiąc lub dwa, zanim ocenisz ich skuteczność. Jeśli to nadal nie działa, to oznacza, że musisz wrócić do początku i wejść głębiej w źródłową przyczynę cechy charakteru.

Osiągnięcie sukcesu w transformacji swojej pierwszej negatywnej cechy charakteru jest samo w sobie magiczną chwilą. Pojawia się niezwykłe uczucie dokonania i mocy, które zainspiruje twoją dalszą drogę na ścieżce transformacji siebie. Po raz pierwszy wiesz, bez najmniejszej wątpliwości, że te metody działają i to napełni twoje dalsze wysiłki nowym poziomem pewności siebie.

Bez wątpienia zauważysz też, że przez transformację tylko jednej cechy charakteru, zmieniło się całe zwierciadło duszy, gdyż wszystkie części jaźni są połączone. „Sekretem” transformacji charakteru jest to, że staje się ona ekspotencjalnie łatwiejsza z każdym kolejnym sukcesem.

Tak, jak wyjaśnia Bardon, celem pracy z charakterem w kroku drugim jest transformacjach najbardziej widocznych cech negatywnych. Konieczne jest, żebyś uszanował i wykonał ten cel przed przejściem do kroku trzeciego. Bardon nie określił żadnej ramy czasowej na osiągnięcie tego, lecz nie oznacza to, że powinieneś się obijać! Idź równym tempem, nie robiąc przerw, a powinieneś osiągnąć cel kroku drugiego we właściwym czasie.

Zauważ, że jest to tylko cel kroku drugiego. Ostatecznym celem jest, jak mówiłem wcześniej, upozytywnienie całej osobowości. Powinno to być osiągnięte do końca pracy kroku trzeciego, przed przejściem do kroku czwartego. Niemniej, transformacja charakteru to praca na całe życie. Upozytywnienie charakteru nie jest efektem końcowym lecz procesem. Jest to dyscyplina, którą należy utrzymywać przez całe wcielenie. Tak długo, jak zamieszkujesz ciało astralne, będziesz stawiał czoło zarządzaniu wiecznie zmieniającym się wewnętrznym, psychicznym krajobrazem. Uczyń zatem z tej dyscypliny radość!

Zanim zakończę, chcę jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, czy podejściu, która będzie ci pomagać po drodze, nawet przy pierwszym podejściu. Chodzi o „magiczną pewność”. Bardon często wspomina o potrzebie rozwinięcia absolutnej wiary czy pewności, że twoja praca się powiedzie i właśnie to określam słowami „magiczna pewność”. Niestety, poza mglistym zaleceniem medytacji, Bardon nie przekazał żadnych wskazówek odnośnie tego, w jaki sposób osiągnąć ten stopień pewności.

Stopień pewności wymagany dla prawdziwie magicznej pewności równy jest temu, czego doświadczasz, gdy np. trzymasz w wyciągniętej dłoni kamień i go puszczasz. Wiesz, z absolutną pewnością, że kamień upadnie na ziemię, ponieważ tak doświadczasz grawitacji odkąd się urodziłeś. Kamień nigdy nie uniósł się w górę zamiast spaść w dół, więc automatycznie zakładasz, że upadnie. Gdyby nie upadł, doznałbyś niewiarygodnego szoku i wszystkie twoje założenia odnośnie funkcjonowania świata ległyby w gruzach.

To jest stopień pewności potrzebny do wywołania magicznego skutku w pracy z wtajemniczeniem. Musisz rozpocząć zadanie z taką pewnością, że będzie skuteczne, że byłbyś naprawdę zszokowany, gdyby nie było. Jest to przeciwieństwo powątpiewania w siebie.

Jedyną metodą, jaką odkryłem, na osiągnięcie magicznej pewności w obliczu powątpiewania, jest – jak sugerował Bardon – bardzo konkretna medytacja. Skup swój umysł na przykładzie takim, jak właśnie podałem z upadającym kamieniem albo z jakimkolwiek innym działaniem, o którym wiesz, że bez wątpienia musi skończyć się przewidywalnym skutkiem. Skoncentruj się na uczuciu pewności aż całkowicie wypełni twoją świadomość, a następnie przenieś to uczucie na swoją pracę z wtajemniczeniem. Celem jest stanie się tak pewnym sukcesu, że nie można nawet wyobrazić sobie porażki.

Część fizyczna

Świadome oddychanie porami jest tylko rozwinięciem magii powietrza z kroku pierwszego, gdzie główną różnicą jest, że zamiast oddychać samymi płucami, uczysz się, jak oddychać całym ciałem.

O ile nazywamy to oddychaniem, to oddychanie porami nie musi być połączone z oddechem. Nie wciągasz powietrza przez pory skóry w ten sam sposób, w jaki wciągasz powietrze do płuc. Zamiast tego, poprzez swoje pory wciągasz energetyczne składniki, które normalnie są wdychane poprzez zwykłe oddychanie. Innymi słowy, poprzez oddychanie porami wciągasz do swojego ciała energię i akashę. Oczywiście, kiedy powiążesz to z normalnym oddychaniem, to równocześnie wdychasz powietrze przez płuca, lecz dla samego ćwiczenia jest to nieistotne. Jest ono powiązane z normalnym oddychaniem tylko dlatego, że ułatwia to jego naukę – jest dużo prościej wciągać do ciała coś niematerialnego, gdy imitujesz wdech. Poza tym, jest to odczuwane bardzo podobnie do zwykłego oddechu, gdyż podczas ściągania energii witalnej do ciała czujesz wewnętrzną ekspansję.

Bardzo ważne jest jednak, byś zrozumiał, że magiczny aspekt oddychania porami nie jest dokonywany przez twoje płuca – jest on wykonywany przez umysł. Nie angażuj się więc w rozbudowane techniki oddechowe jak pogłębianie oddechu, wstrzymywanie go, zrównywanie wdechu i wydechu itd. Twój wzorzec oddychania i jego rytm powinny być absolutnie normalne i niezmienione podczas tych ćwiczeń.

W późniejszych krokach nauczysz się, w jaki sposób prosto scalać w dowolnym obiekcie energię, elementy, fluidy, światła i idee poprzez samą wolę, by się tak stało. Jednak dojście do tego poziomu zdolności zaczyna się tutaj, od opanowania oddychania porami. Poświęć więc temu ćwiczeniu pełną uwagę.

Zalecam, byś na początku nie martwił się tym, czy podczas oddychania porami faktycznie wdychasz energię witalną. Odłóż na bok oczywiste pytanie – jaka jest energia witalna – i skup się na idei i odczuciu wdychania całym swoim ciałem. Ja czuję to tak, jakby moje fizyczne wdychanie tworzyło próżnię w samym środku mojego fizycznego ciała, a ta próżnia wciągała powietrze przez moją skórę. Czuję to przejście energii moją skórą, mięśniami i kością jako odczucie fizyczne.

Jeśli jest to pomocne, użyj tego, czego się nauczyłeś w ćwiczeniu koncentracji zmysłu wzroku i przy wdechu wizualizuj wejście energii witalnej do ciała. a jeśli pracowałeś z ćwiczeniem czuciowym, to użyj swojej wyobraźni, by stworzyć odczucie tego wejścia energii do ciała. Pamiętaj, że stworzy to połączenie z faktyczną energią witalną na płaszczyźnie mentalnej, a tym samym przyciągnie do ciebie faktyczne doświadczenie tej energii.

Kiedy czujesz się już dobrze z praktyką oddychania porami, to zacznij impregnować swoje wdechy autosugestią lub jaką ideacją stosowną dla twojej pracy ze zwierciadłami duszy. Jest to dokładnie to samo, co opanowałeś w magii powietrza w kroku pierwszym, lecz na nieco większą skalę. w tym przypadku twoja idea jest celowo związana z akashą fizycznego powietrza i z samą energią witalną, co jest dużo mocniejszą praktyką niż technika kroku pierwszego.

Zaczynasz też wtedy pracować z fazą wydychania i dosłownie wydychasz przeciwieństwo swojej wdychanej idei. Na przykład, możesz wydychać podstawowe znaczenie negatywnej cechy, aby pomóc sobie w wyjściu spod jej wpływu. Bardon nazwał to magicznym wydychaniem.

Ostatecznie, ta technika również nie musi być powiązana z fizycznym oddechem, lecz jest to najlepszy sposób jej nauki. Należy opanować to w tym samym stopniu co magiczne wydychanie, gdyż w późniejszych krokach musisz być w stanie wydychać czy wydawać z siebie akumulacje elementów, energii witalnej, fluidów itp., z całkowitą pewnością.

W moim przypadku, podczas magicznego wydychania pojawiają się te same odczucia, co podczas wdychania, tylko że są odwrócone. Czuję wielkie wewnętrzne napięcie w środku ciała, które – gdy je celowo nacisnę, rozchodzi się silnie ze środka i wychodzi z mojego ciała poprzez kości, mięśnie i ostatecznie skórę. Ponownie, odczuwam to jako doznania fizyczne.

Na przykład zbieram całą negatywną cechę charakteru w tę napiętą przestrzeń i silnie wypycham ją z ciała przy magicznym wydechu.

Na początku, oddychanie porami zajmuje dużo koncentracji i wysiłu, lecz bardzo szybko staje się to tak proste... no cóż... tak proste jak oddychanie! a kiedy już to opanujesz, może to być dobrą zabawą i nauką równocześnie. Istnieje cały wszechświat energii i idei, jakie można wdychać i smakować!

To sprowadza nas do ostatniego działu części fizycznej kroku drugiego: kontrola nad ciałem. Chociaż te ćwiczenia zostały przedstawione w bardzo prostym kontekście dyscypliny fizycznej czy samostanowienia, to są one dużo bardziej subtelne niż zdają się na pierwszy rzut oka i mają dużo dalej idące skutki niż można by przypuszczać.

Zawsze czułem, że brakuje czegoś ważnego w ćwiczeniach koncentracji zmysłów przedstawionych przez Bardona: tworzenia różnych emocjonalnych stanów. Nasze emocje są takim samym aparatem zmysłów jak nasz wzrok czy sług i to właśnie nasze emocjonalne reakcje na to, co przekazują nam zmysły, tak naprawdę określają jakość i ilość naszych percepcji.

Tworzenie różnorodnych stanów emocjonalnych – na podobieństwo tworzenia różnorodności obrazów, dźwięków, zapachów itp. – ma wiele korzyści. Po pierwsze jest to bardzo pouczające i służy zwiększeniu empatii. Po drugie, rozszerza nasze doświadczalne zrozumienie różnych stanów emocjonalnych, które mogłoby być enigmatyczne przez swoją obcość. Po trzecie i najważniejsze, uczy to emocjonalnego odłączenia. a raczej zdolności do określania i tworzenia swoich emocjonalnych stanów niezależnie od tego, w jaki sposób zewnętrzne wpływy mogą na nie wpływać.

Zawsze uważałem, że tworzenie stanów emocjonalnych odgrywa rolę w transformacji charakteru, gdyż duża część tej dyscypliny dotyczy określania samego siebie w odniesieniu do automatycznych podświadomych reakcji emocjonalnych. Bardon jednak nie zajął się tym wprost w taki sam sposób, w jaki zajął się zmysłem wzroku, słuchu, czucia, węchu i smaku. Biorąc pod uwagę wagę, jaką dla wtajemniczenia ma samo-określanie się w stosunku do emocjonalnych reakcji i jego wpływ na astralną równowagę elementów, jedynym wyjaśnieniem, jakie ma sens jest to, że gdy Bardon pisał tę książkę w Europie wschodniej w latach 1950, o stanach emocjonalnych nie dyskutowano tak otwarcie jak ma to miejsce dzisiaj. Jakie by jednak nie były jego powody dla braku ćwiczeń wprost zajmujących się emocjami, to udało mu się włączyć pośrednie sposoby osiągania tego samego celu emocjonalnego samo-określania się.

Odczucia to jedynie odpalanie impulsów nerwowych w mózgu. Jednak to, co czujemy wobec tych impulsów określa, czy doświadczamy danego odczucia jako bolesnego czy przyjemnego i to, co czujemy wobec tego odczucia określa sposób, w jaki na nie reagujemy. Gdy jednak usuniesz emocjonalną ocenę odczucia, to pozostaje czyste odczucie, na które możemy reagować (lub nie) w dowolnie wybrany sposób.

Aby opanować ćwiczenia kontroli ciała przedstawione przez Bardona, musimy nauczyć się odłączać od automatycznej emocjonalnej oceny odczuć, a tym samym osłabiać jego instynktowny wpływ na twoje reakcje. Innymi słowy, musisz wybierać przebywanie w emocjonalnym stanie jaki nazywamy „wygodnym”, gdy doświadczasz czegoś, co zwyczajnie uważane jest za „niewygodne”.

Siedzenie w postawie zalecanej przez Bardona będzie z pewnością na początku niewygodne, aż nauczymy się oddzielać się od naturalnej inklinacji do poprawienia pozycji ciała. Tak samo jest w przypadku nie picia wody, gdy jesteś spragniony czy nie jedzenia, gdy jesteś głodny itp. Każda z tych rzeczy wymaga, byś najpierw rozpoznał swoją instynktowną reakcję, a następnie zastąpił swój nieświadomy instynkt świadomie zamierzoną alternatywą.

Bardzo pouczające jest konfrontowanie się z tymi nieświadomymi emocjonalnymi ocenami odczuć. Na przykład, ja jestem dość chudym chłopcem bez ochronnej warstwy tłuszczu, więc bardzo łatwo odczuwam zimno. Dla mnie zimno równa się niewygoda, więc instynktownie dążę do ogrzania się. Kiedy jednak odkładam na bok emocjonalną ocenę odczuć, moje poczucie dyskomfortu znika i czuję się swobodnie, gdy jest mi zimno, a nawet cieszę się z jego orzeźwienia. Zimno nie przeszkadza mi, nie wpływa na moje działania i mam wolność do zachowywania się jakkolwiek zechcę, zamiast być niewolnikiem instynktu.

W odniesieniu do twojej dalszej praktyki, zdolność pomijania fizycznych odczuć, czy to bolesnych czy przyjemnych, staje się ważna, gdy potrzebujesz trwać fizycznie nieruchomo przez kilka godzin albo gdy musisz być aktywny fizycznie przez długi czas. Ważne jest, byś nauczył się władać swoim fizycznym ciałem, zamiast pozwalać jego potrzebom, by rządziły tobą.

Esencją równowagi elementów jest moc samo-określania. Oznacza to, że świadomie określasz co dzieje się w twoim umyśle, jakie emocjonalne reakcje stworzysz i jaki wpływ na fizyczne ciało wywołasz poprzez swoje zachowanie. Masz umiejętność do określania wszystkich tych rzeczy ze świadomą intencją.

Tak jak powiedziałem na początku, krok drugi dotyczy kreatywności. Dla mnie nie ma nic równie ekscytującego jak tworzenie czegoś własnymi rękoma. Byłem więc w siódmym niebie, gdy po raz pierwszy rozpocząłem pracę z krokiem drugim – co może być lepszego do tworzenia niż ja sam? Dla mnie jest to radosna praca, podobna bardziej do zabawy niż do pracy. Mam nadzieję, że ty również odnajdziesz w niej tę samą radość w kreatywnym tworzeniu siebie i swojego życia. Dlaczego nie uczynić z nich czegoś naprawdę pięknego i cudownego, co przyozdobi świat?


c.d. tu
http://franzbardon.pl/ksiazki/wyklady_wdh/kom2_krok2.php
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl