Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Budda, kwanty i hologram  (Przeczytany 7540 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« : Sierpień 18, 2010, 15:31:11 »


Fizyka jest pełna metafizyki. Współcześnie okazuje się, iż to szkiełko i oko daje wgląd poza naskórkową warstwę rzeczywistości. Laboratorium dostarcza strawy dla ducha, której nie potrafi zapewnić świątynia, snująca antropomorfizowane, trącące infantylną naiwnością narracje religijne. Świat opisywany przez naukę już dawno stracił kontakt z obserwowalną oczywistością. Żyjemy w czasach, gdy do eksperymentalnego potwierdzenia fizycznych teorii niezbędne jest budowanie tytanicznych maszyn mielących strukturę rzeczywistości, supernowoczesnych akceleratorów, według prasowej nomenklatury służących zabawie w boga. To nie jest już ta epoka, gdy spadający z jabłoni owoc mógł natchnąć dociekliwego badacza do sformułowania odkrywczej syntezy. I choć co prawda te pierwociny naukowego myślenia dały początek ujmowania rzeczywistości przez pryzmat matematyki, to jednak idę o zakład, że efekt zaskoczyłby pionierów. Najpierw nadeszła einsteinowska teoria względności, która już była gwałtem zadanym ludzkiej intuicji. Zaraz za nią ze świetlistych bezkresów racjonalności wyłoniła się fizyka kwantowa. Jej osobliwy urok można by umieścić gdzieś pomiędzy abstrakcyjnym malarstwem a dadaistyczną poezją. Stworzono język, w którym opowiada się człowiekowi o jego świecie jak o odległej, nieznanej krainie.

Historia, którą chciałbym tu opowiedzieć jest związana z jednym z ontologicznych młynów współczesnej nauki. We wsi Ruthe w Niemczech znajduje się detektor fal grawitacyjnych zwany GEO 600. To wyrafinowana konstrukcja, którą w niewybaczalnym uproszczeniu można opisać jako dwa sześciuset metrowe ramiona połączone z precyzyjną aparaturą pomiarową. Ukryte pod powierzchnią ziemi cudo techniki szuka zmarszczek czasoprzestrzeni wywoływanych przez supergęste obiekty astronomiczne takie jak czarne dziury. Detektor od momentu uruchomienia odbierał zakłócenia. Badacze nie potrafili wyjaśnić ich natury. Na początku 2008 roku otrzymali list od Craiga Hogana. Naukowiec pytał czy ich maszyna przypadkiem nie rejestruje zagadkowych szumów. Uzyskawszy potwierdzenie stwierdził, że przyczyną hałasu jest ziarnista struktura wszechświata. Innymi słowy: GEO 600 doświadczał wpływu elementarnych jednostek z jakich zbudowana jest nasza rzeczywistość. To może być zaskoczeniem, ale na superhiperbipermikropoziomie czasoprzestrzeń nie jest ciągła, lecz dzieli się na elementarne części, których absolutnie minimalne parametry opisuje się stałymi Plancka.

To nie koniec niespodzianek w tej opowieści. Takie planckowskie ziarno czasoprzestrzeni nie mogłoby być zaobserwowane, gdyż jest zbyt małe. Jednak, jak wyjaśnił Hogan, GEO 600 rejestruje je, ponieważ żyjemy w hologramie, który jest jedynie projekcją pierwotnej, ontologicznej płaszczyzny. To takie niemodne, ale ta płaszczyzna jest dwuwymiarowa. Najprawdopodobniej jest sferą, w której zawiera się nasz wszechświat. Jej powierzchnia składa się właśnie z takich wzmiankowanych planckowskich ziaren. Każde ziarno zawiera jeden bit informacji. Detektor wyczuwa obecność tego podstawowego budulca, ponieważ hologram jest nieco rozmyty względem oryginału, a więc hologramowa jednostka Plancka jest większa od oryginalnej, dwuwymiarowej jednostki Plancka. Zaskakujące, wstrząsające, fascynujące. Pozostaje tylko zadać pytanie: panie Hogan – skąd taki pomysł?

Albert Einstein choć znajduje się w gronie ojców mechaniki kwantowej, nigdy nie zaakceptował tej teorii. Był jej nieprzejednanym krytykiem, ponieważ nie mógł przyjąć pewnych następstw jakie wynikały z jej założeń. Jedną z takich konsekwencji była konieczność uznania, że wszechświat nie jest lokalny. W mechanice kwantowej istnieją stany, których nie da rady opisać w rozbiciu na ich składowe elementy. Einstein wraz z Podolskim i Rosenem zaproponowali eksperyment myślowy w ich przekonaniu wykazujący niezupełność mechaniki kwantowej. Istnieją pary cząstek pozostające w stanie splątanym, tj. gdy dokonujemy pomiaru jednego z parametrów cząstki A, dla cząstki B parametr ten przyjmuje odwrotną wartość. Trzeba tu nadmienić o pewnej fundamentalnej właściwości wielkości kwantowych – nie mają one ustalonych wartości aż do momentu dokonania pomiaru. Wiem - dziwne, niezrozumiałe, ale naprawdę da radę to przełknąć i wpisać w rutynę codziennej monotonii. Po prostu, jak w słynnym przykładzie Schrödingera z kotem w pudełku – zanim pudełko otworzymy kot nie jest ani martwy, ani żywy, albo raczej martwy i żywy naraz, bo istnieje jako chmura możliwych stanów. Otwieramy pudełko i wtedy dopiero chmura możliwości przyjmuje jeden z określonych stanów. Prawda, że intuicyjne?

Podobnie sprawa ma się z omawianymi cząstkami z paradoksu EPR. Na uwadze mamy ich właściwość zwaną spinem. Wyobraźmy sobie, że Agatka i Piotruś są w posiadaniu splątanej pary cząstek AB. Każde z nich ma jedną z cząstek zamkniętą w pudełku od zapałek. Dzieciaki wskakują do rakiet i lecą w przeciwległe kąty wszechświata. Agata otwiera pudełeczko i widzi, że spin jej cząstki jest taki i owaki. W tym samym momencie spin cząsteczki, którą ma Piotruś przyjmuje odwrotną wartość (jest więc taki i siaki). To co jest tu paradoksalne to fakt, iż spin drugiej cząstki zostaje zdeterminowany natychmiast, niezależnie od odległości. Wymaga to przyjęcia założenia, że informacja wędrowała szybciej niż światło. To zaś jest wykluczone przez teorię względności – nic nie może wędrować szybciej niż światło.

Jedną z prób rozwiązania tego paradoksu było uznanie, że wszechświat nie jest lokalny. Jego korpuskularność jest pozorna. Cząstki widzimy jako oddzielne całości, ponieważ mamy ograniczony wgląd w rzeczywistość – postrzegany fragment większej całości uznajemy za odrębny byt. Wyobraźmy sobie, że istotę nie znającą luster zamykamy w pokoju o ścianach ze zwierciadeł. Istota taka będzie przekonana, iż widzi dookoła siebie mnóstwo innych istot, a do tego szybko zauważy związki pomiędzy ich i swoimi ruchami. Te obserwacje mogą stać się podstawą do zbudowania jakiejś teorii wyjaśniającej korelacje. Bohm posłużył się inną metaforą – porównał nas do obserwatorów akwarium. Z tym, że akwarium obserwujemy przez dwie kamery, ustawione w różnych miejscach, ujmujące zbiornik z różnych kątów. Nie wiedząc, iż patrzymy na jeden zbiornik, ale w dwóch rzutach, doszlibyśmy do przekonania, że zachowania pewnych rybek z jednego pojemnika są ściśle związane z zachowaniami innych rybek z drugiego pojemnika.

Wynikający ze splątania kwantowego paradoks EPR został potwierdzony eksperymentalnie w 1982 roku przez Aspecta i w 1997 roku przez Gisina. Tropiąc inspiracje Hogana warto jeszcze dorzucić pewne spostrzeżenie, jakie poczyniono przy okazji zgłębiania niezgłębionych tajemnic czarnych dziur. Hawking wskazał na istnienie paradoksu – promieniowanie czarnych dziur nie zawiera żadnych informacji o ich wnętrzu, a jedynie o ich powierzchni. Zatem wychodziłoby na to, iż cała informacja zawarta w gwieździe, której kollaps utworzył osobliwość, zniknie wraz ze zniknięciem tejże osobliwości. To zaś łamie zasadę, że informacja nie może być zniszczona. Inny fizyk, Bekenstein, wpadł na to, iż zawartość informacyjna czarnej dziury jest proporcjonalna do jej powierzchni, a nie objętości. Ot i wszystko. Hogan poskładał to w kupę i wyszło mu, że życie, wszechświat i cała reszta są zapisane na powierzchni 2D, a świat jest trójwymiarową, holograficzną projekcją tej inskrypcji.
Aby móc posunąć się dalej w opowieści o iluzorycznym wszechświecie, potrzebne jest ustalenie czym jest hologram. Jest to sposób kodowania przestrzennego obrazu. Pominę tu techniczne szczegóły, nie wnikając w to jak i gdzie należy błysnąć jaką wiązką światła i jak ją poszatkować, by stała się nośnikiem trójwymiarowego wizerunku. Istotne jest, że hologram jest bardzo efektywną metodą zapisu danych.

W kontekście poruszanego tu tematu jest to wiadomość kluczowa. Ma ona dwa aspekty. Po pierwsze: holografia pozwala na zapis informacji gęstością daleko przekraczający to, co oferują chociażby obecnie używane przez nas nośniki. Po drugie: każda część hologramu zawiera światło z całej zapisanej sceny. Oznacza to, iż dowolny jego kawałek koduje w sobie kompletny obraz (choć ukazany z perspektywy danego punktu). Wszystko jest związane ze wszystkim. Na tym właśnie etapie opowieści, całkiem niespodziewanie, w holograficzno-kwantowym obłoku pojawia się Budda z wzniesionym wskazującym palcem i tryumfującym stwierdzeniem „A nie mówiłem”.

W buddyzmie zakłada się, że cały świat w swej pierwotnej, podstawowej naturze stanowi jedność. Wszelki dualizm, rozczłonkowanie rzeczywistości na poszczególne, przeciwstawiające się sobie elementy to budowana przez ego iluzja, ułuda zwana Mają. Stan oświecenia jest tożsamy z uzyskaniem świadomości tego złudzenia, z pojęciem, czy poczuciem, iż wszystko istnieje i staje się współzależnie. Pokrewieństwo buddyjskiej kosmologii z holograficzną koncepcją wszechświata jest duże. Translacja jednej z tych narracji na drugą przy użyciu niezbyt ścisłej, literackiej terminologii nie jest zbyt wymagającym zadaniem.

Holograficzny paradygmat został też wykorzystany do wyjaśnienia drugiego z elementów w parze świat-ego. Neuropsycholog Karl Pribram uznał, że mózg jest hologramem. Na tę myśl naprowadziły go głównie trzy tropy. Pierwszy z nich to wspomniana już wyjątkowa gęstość zapisu informacji, która tłumaczyłaby niebywałą pojemność naszej pamięci. Drugi to fakt, że nie tracimy wspomnień wraz z utratą obszarów mózgu. Wskazywałoby to na to, iż wszelkie zdobywane przez nas w toku życia dane są zapisane raczej jako jakiś rodzaj procesu dziejącego się w obrębie czaszki, niż że są zakodowane statycznie i bezpośrednio w tkance. Wspomnienia nie są zawarte w neuronach, ale w impulsach nerwowych krzyżujących się w obrębie mózgu dokładnie tak samo jak promienie lasera generujące hologram.

W końcu trzeci trop Pribrama, najbardziej interesujący – prędkość z jaką kojarzymy i przypominamy sobie informacje wskazuje na ich ścisłe, wzajemne powiązanie. Specjalnie dla tych, którzy zaczęli już zapadać w drzemkę, tudzież myślami odpłynęli ku lazurowym wybrzeżom, pozwolę sobie przywołać wzmiankowaną cechę hologramu: każda część zawiera obraz całości. Stąd w holograficznym mózgu dowolny element naszej wiedzy jest jednocześnie punktem dojścia do całej pamięci.

Jak się więc sprawy mają? Świat to obłok częstotliwości. Umysł to holograficzne urządzenie. Wybiera on z tego obłoku niektóre aspekty i interpretuje je jako to co zwiemy danymi zmysłowymi. Materia jest zatem dziełem świadomości. Psycholog Keith Floyd w iście psychologicznym stylu zauważył następujący truizm: to nie mózg stanowi źródło świadomości, ale świadomość stwarza mózg. Podobnie jest kreowane całe otoczenie.

Tego typu twierdzenia są oczywiście mile widziane przez praktykujących medycynę niekonwencjonalną opartą na technikach wizualizacji (w skrócie: wyobraź sobie, że jesteś zdrowy, a staniesz się zdrowy). Pozostając jeszcze na gruncie praktyk wykraczających poza główny nurt racjonalności, tych paramedycznych, paranaukowych i paraszanowanych przez ogół ekspertów, suma poczynionych tu na bazie holograficznego paradygmatu ustaleń świetnie może służyć tłumaczeniu zjawisk takich jak telepatia, telekineza, jasnowidzenie.

Gwoli intelektualnej uczciwości muszę nadmienić, że te wszystkie ustalenia są bardzo dyskusyjne i często opierają się na założeniach, które mocno chyboczą się pod presją krytyki. Są to daleko idące ekstrapolacje pewnych interesujących hipotez, o ściśle podstawowym ontologicznym znaczeniu. Pomysły te sięgają tak daleko i w głąb rzeczywistości, iż nie wiadomo czy kiedykolwiek zostaną potwierdzone lub zaprzeczone obserwacyjnie. Zatem wszystko albo większość z powyżej powiedzianego to historia z gatunku ‘A co by było gdyby…?’. Wyszło na to, że byłby idealizm, a może i nawet spirytualizm, prymat ducha nad materią (choć przyznać trzeba, iż holograficznie ujęty duch ludzki jest już kompletnie nieludzki). O tym zbudowanym przez jaźń świecie Bohm napisał:

    „W przeciwieństwie do powszechnie wyznawanych poglądów – znaczenie jest właściwą i istotną częścią całej rzeczywistości, a nie tylko eteryczną abstrakcją istniejącą jedynie w umyśle. Innymi słowy, w naszym życiu znaczenie jest istnieniem.[…] Poniekąd możemy stwierdzić, że jesteśmy sumą naszych znaczeń.” (David Bohm, tłum. Michał Tempczyk, Ukryty porządek, Warszawa 1988; cyt. za Tybetańska księga życia i umierania, Sogjal Rinpocze, tłum. Adam Kozieł, Warszawa 2001)

Poruszony w ostatnich wpisach temat, czyli ujęcie rzeczywistości jako holograficznej projekcji czegoś odległego i odmiennego od naszych intuicji, nakierował moje myśli na zagadnienie rzeczy samej w sobie. Cóż za klasyczny wątek racjonalności. Nie tykałem go od niepamiętnych czasów, jako że stracił dla mnie znaczenie. I nie chodzi tu o bagatelizowanie fundamentalności tematu, lecz raczej o tej fundamentalności zaprzeczenie. Nie przymierzając – jest to powtórzenie kantowskiej negacji sensu mówienia o noumenie.

Mój umysł został ukształtowany na takich treściach, że problem istnienia rzeczy samej w sobie nie ma dla mnie dużej wagi. Świat znam jedynie jako strumień danych. Nie widzę dobrego uzasadnienia postulatu poszukiwania ich źródła. To dlatego, że, znowu po kantowsku, nie może być ono uchwycone aparatem poznawczym ukształtowanym w obrębie fenomenalnej rzeczywistości oraz że nie jest zasadnym stawianie pytania o rzecz samą w sobie.

Być wychowanym w epoce rewolucji informatycznej, gdy przekaz i interpretacja ujawniły swoją wszechobecność i totalność, to wiedzieć, iż zjawisko jest wszystkim co nam dane. Niewykluczone, że jest to ułomność – głupotą byłoby uzurpować sobie prawo do ponadczasowości sądów – w końcu myślimy symbolicznie i to otaczający nas świat jest źródłem metafor, za pomocą których wyjaśniamy także sami siebie. Stąd obecnie dominuje porównanie do maszyny przetwarzającej informacje, figura ludzkiego umysłu jako analogu komputera i oprogramowania. Znalazło to wyraz w kulturze masowej, chociażby w filmie eXistenZ czy Matrix.

Wynikająca z tego postawa poznawcza koresponduje w pewien sposób z machowskim empiriokrytycyzmem, epistemiczną uczciwością, która nakazuje uznać, iż poza wrażeniami nie ma nic o czym moglibyśmy orzekać, że istnieje. Aż prosi się tu o przywołanie Berkeley i za duże ułatwienie w wywodach uważam możliwość powtórzenia za nim – być oznacza być postrzeganym (esse=percipi). Problem istnienia rzeczy samej w sobie to trup starego paradygmatu. Dla tych, którzy jej istnienie uważają za święty pewnik i nigdy by od tej tezy nie odstąpili, podsunąć można rozwiązanie kompromisowe – niemożliwość poznania noumenu. Nie mamy zmysłu do tego przeznaczonego. Chyba, że matematyka jest szóstym zmysłem.

Matematyka konstruuje świat, którego idealność skłania do nadawania mu mocnego statusu ontologicznego. To stary spór – czym są elementy opisywane przez matematykę? Źródłem czy emanacją rzeczywistości? Paradoksalnie więc, paradygmat matematycznego myślenia, który leży u podstaw pozytywistycznego nastawienia wobec świata, ma w sobie potencjał mistyczny. Zawraca ludzką racjonalność na stare, zdawałoby się do cna wyeksplorowane szlaki. Okazuje się, iż jak mocno ludzki rozum nie starałby się przeskoczyć samego siebie i uniknąć pułapek swej ułomności, zawsze trafi do punktu wyjścia. Tym punktem jest metafizyka.

Można uznać, że pierwotna droga ludzkiego rozumu do koncepcji rzeczy samej w sobie wiodła przez rozdzielanie poszczególnych jakości. Analityczne spojrzenie na przedmiot prowadzi do rozłożenie go na czynniki pierwsze. Racjonalnie wykrajamy sobie kształt, kolor, wagę, zapach i nie zostaje nam nic, a przecież coś było. Same jakości, uchwycone przez rozum jako własności danego obiektu, nie są niczym istniejącym odrębnie. Ich status ontologiczny jest wątpliwy. Tymczasem zaczęliśmy analityczną pracę na czymś konkretnym, fizycznym i nie budzącym wątpliwości. Nieuniknione jest pytanie – gdzie zniknęło to coś po oddzieleniu jakości? Odpowiedzią była rzecz sama w sobie.

Powyższa próba zrekonstruowania wędrówek ludzkiego umysłu dotyczyła pierwocin racjonalności. To z czym mamy do czynienia obecnie wbrew pozorom nie różni się zbytnio jeśli chodzi o podstawowe mechanizmy. Matematyka pozwala obdzierać z rzeczywistości kolejne warstwy i tak jak pierwotnie odarto ją z jakości, tak teraz proces postępuje dalej. Liczby są językiem opisu coraz odleglejszych abstraktów. Jak się wydaje – efekt jest ten sam. Znowu otrzymaliśmy rzecz samą w sobie. Tym razem w postaci hiperstrun, zwiniętych wymiarów czy dwuwymiarowej płaszczyzny będącej źródłem holograficznej projekcji.
Autor: Maciej Jurgielewicz
http://absurdonomikon.blogspot.com/2010/04/budda-kwanty-i-hologram-1.html

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #1 : Wrzesień 02, 2010, 11:56:24 »


FIZYKA SKRYTA W WEDACH
Skąd się wzięły religie

Niniejszy artykuł to rezultat mojej fascynacji przeczytaną niedawno książką o fizyce wedyjskiej. Pisząc go, opieram na własnych przemyśleniach oraz na następujących źródłach:

1. Raja Ram Mohan Roy, Vedic Physics. Scientific Origin of Hinduism, Golden Egg Publishing, Toronto;

2. Gopinath Kawiradź, "Otwarcie się stworzenia", niepublikowany rozdział książki Pogląd śaktyjski w literaturze tantrycznej, przełożonej z hindi przez Annę Rucińską.


Weda to po polsku "wiedza". Oznacza prawdziwe poznanie, nie zaś powstałe w kali-judze (wiekach ciemności) martwe obyczaje. Skostniałe wierzenia i religie to tarcza ochronna niewiedzy. Pradawną, olbrzymią wiedzę naukową zakodowano w Wedach, aby mogła przetrwać niesprzyjający okres. W miarę jak człowiek coraz głębiej pogrążał się w materię, tracił świadomość swych możliwości i umiejętność czerpania z zapisów wiedzy kosmicznej. Obecnie, w związku z przejściem planety w nową epokę Prawdy (satja-jugę) dość gwałtownie ją odzyskuje.

Wedy przekazano po to, by wiedza zachowała się dla potomnych. Przemyślnie upostaciowano opisywane siły i zjawiska przyrody w barwny panteon bóstw. Źródło, czyli wszechprzenikającą Świadomość, podstawę manifestacji wszelkich bytów, Wedy nazywają brahmanem (Tym, co się rozszerza). Gdy ciemność niewiedzy skryła istotę prawdziwej, naturalnej religii (sanatana dharmy), uniemożliwiając bezpośredni kontakt ze Źródłem, TO stało się niezrozumiałym Bogiem, napawającym czcią, a w naszej kulturze wręcz bojaźnią. Ja sama, pisząc ten artykuł, używam dużych liter w określeniach Źródła. TO, bowiem, chociaż daleka jestem od mistycyzmu, napawa najwyższym szacunkiem i ciągle na nowo zadziwia.

Wedanta, czyli upaniszady, pisma stanowiące ukoronowanie, esencję treści Wed, określa Źródło jako samoświetlną Świadomość, jedyną Rzeczywistość (Sat) i zarazem szczęśliwość (ananda). Brahman zapragnął się podzielić i dlatego "wymarzył", czyli wyprojektował z siebie wszechświaty. Dusze ludzkie, Jego cząstki, jak iskry jednego, ponadczasowego Ognia rozlatują się w nieskończonej przestrzeni, w miarę zagęszczania się energii (materii) stopniowo przybierając coraz gęstsze ciała. Świat jest zatem majakiem (mają), sennym marzeniem Stwórcy, ułudą wynikającą z błędu postrzegania i zasłaniającą jedynie istniejące TO.

Czym jednak jest owo TO, dlaczego, po co i jak się przejawia? Według niezwykle ciekawych badań Raja Ram Mohana Roya, kanadyjskiego fizyka hinduskiego pochodzenia, Wedy udzielają na to odpowiedzi, jeśli je umiejętnie odczytać.

TO

Twórcza Świadomość to Coś, co istnieje poza przestrzenią i czasem, a zatem według naszego pojmowania nie może mieć wymiarów. Inaczej mówiąc, jest nieskończona; pisma hinduskie opisują ją jako bezbrzeżny ocean, nam może prościej wyobrazić sobie TO jako bezwymiarowy punkt.

Przyczyna przejawienia

Dziesiąty Hymn Rygwedy głosi:

"Na początku nie było bytu ani niebytu [...]
To Jedno oddychało, własną mocą, bez powietrza.
Nic prócz Niego nie było. [...]
Wcześniej zrodziło się w Nim pragnienie".

Klucz do zagadki leży właśnie w słowie "pragnienie". Ekoham bahusjam
- "Jam jest Jeden. Zapragnąłem się podzielić". Dlaczego to pragnienie się zrodziło, Wedy nie mówią wprost, jednak dają do zrozumienia, że TO chciało się bawić i tworzyć - jak wielki artysta. Chciało też kochać, nie da się jednak kochać, nie mając przedmiotu miłości.

Proces przejawienia

Proces przejawienia (tworzenia) jest już w dużej mierze poznany przez współczesną fizykę kwantową i molekularną, choć fizyka ta nie odkryła jeszcze wszystkiego, co zapisane zostało w Wedach. Stworzenie jest tylko przejawem Najwyższego Bytu. Przed stworzeniem Byt ten istniał w postaci "złotego łona, jedynego pana wszystkiego, co zrodzone. On podtrzymuje ziemię i niebiosa". Złoty kolor to w literaturze wedyjskiej kolor bardzo wysokiej, "gorącej" energii. Z niej powstały wszechświaty. Wedyjski model powstania wszechświata różni się od modelu Wielkiego Wybuchu, a także od zarzuconej już koncepcji wszechświata stacjonarnego. Zgodnie z nim wszechświat ma początek i koniec, środek i oś, obraca się (wiruje), jest sferoidą (ma kształt jaja) i jest ograniczony. Na początku jego masa-energia jest zerowa. Masa jest stwarzana nieprzerwanie na obrzeżach wszechświata w postaci materii i antymaterii. Młodziutki wszechświat jest bardzo zimny. W miarę rozszerzania się jego temperatura rośnie, w miarę kurczenia się - maleje. Jeden taki cykl nazywa się oddechem Brahmy - stwórcy naszego wszechświata. Wszechświatów jest niezliczona liczba i każdy z nich ma swojego Brahmę. Według barwnych opowieści zawartych w puranach wszyscy oni mieszczą się w paznokciu dużego palca u stopy Wisznu, oczekując, aż im zleci ponowną zabawę w tworzenie.

Można sobie wyobrazić, że wszechświaty to piana na oceanie Świadomości. Jedne bąbelki nadymają się, inne kurczą i zanikają. W istocie bąbelki te mieszczą się w większym jajowatym bąblu, nieskończona liczba tych większych bąbli - w nieskończonej liczbie jeszcze większych, te jeszcze większe bąble - w największym, i dopiero za tym największym "spoczywa" Świadomość.

Kosmologia wedyjska mówi o dziesięciu wymiarach zwiniętych w struny, nadprzestrzeniach, olbrzymich próżniach w obszarach zbitek galaktyk, szczegółowo opisuje też wszystkie rządzące wszechświatem prawa - grawitację, odpowiedzialną za jego rozszerzanie się, przeciwnie doń skierowaną siłę napięcia powierzchniowego na jego obrzeżach, siły elektromagnetyczne, oddziaływania słabe i silne, cząstki elementarne itp.

Wszystkim siłom i zjawiskom nadano imiona bóstw, zaś cząstkom elementarnym nazwy zwierząt. Ich listę sporządził dr Raja Ram Mohan Roy, autor wspomnianej książki Vedic Physics. I tak na przykład zwierzęta udomowione to bozony, zwierzęta dzikie - fermiony, ptaki - cząstki pola; krowy to fotony, owce, kozy, konie - jeszcze inne cząstki. Dla przetrwania młodego wszechświata najważniejsze były dwie przeciwstawne siły: grawitacja i napięcie powierzchniowe. Gdyby grawitacja była za słaba, napięcie powierzchniowe spowodowałoby skurczenie się wszechświata do zera. Grawitację uosobiono jako Bryhaspatiego, zaś napięcie jako demona Wrytrę. Nasze istnienie zawdzięczamy Indrze, sile elektryczności, który pokonał Wrytrę w zaciętej walce. Między innymi, zagonił on rozproszone krowy (fotony) do jaskini, czyli na granice wszechświata. (Mówiąc o Wrytrze, warto wspomnieć, że stał się on później biblijnym szatanem. Jasne staje się też pochodzenie świętych krów w hinduizmie.) Dlatego właśnie Indrze poświęconych jest najwięcej wedyjskich hymnów. Okazuje się, że liczba hymnów też jest kodem, który można odczytać. Wisznu to cały wszechświat (wszystkie wszechświaty), jego pierwotną wibracją (OM, Słowem) jest Saraswati, Rudra to promieniowanie kosmiczne, itd.

Jajo wszechświata składa się z trzech rejonów: ziemi, strefy pośredniej i nieba. Ziemia to materia, sfera pośrednia - pole elektromagnetyczne, niebo - pole kwantowe. Światło kwantów, poruszające się skokowo, jest światłem wtórnym, wytworem Świadomości. Światło Świadomości jest nieruchome. Jak pamiętamy, TO jest samoświetlne. Byłoby dobrze nazywać je dla odróżnienia Blaskiem. W terminologii sanskryckiej występują różne nazwy światła: najwyższe Bhargo (znane z mantry Gajatri), dźjotir - światło ruchome, i jeszcze inne. Ziemia jest obszarem obserwatora, bowiem obserwujemy wszystko ze świata materii. Pośredni świat energii oraz niebiański świat światła nie są bezpośrednio dostępne naszym zmysłom. Ponieważ obserwując świat kwantów, zakłócamy jego funkcjonowanie, fizycy wedyjscy uważają, że nauka nigdy go nie pozna. Można powiedzieć, że wszystkie trzy światy są jakby perforowane; dopiero po nałożeniu ich na siebie "dziurki" mogłyby się wypełnić, co umożliwiłoby ogląd całości. Jednak taki całościowy ogląd dostępny jest tylko oświeconym mędrcom, którzy rozwinęli postrzeganie pozazmysłowe.

Nie wiadomo, kiedy powstały Wedy, uważa się, że są wieczne. Wiedza jest naturą wszechświata; trzeba tylko przypomnieć sobie, jak ją odczytywać. Nie wiadomo też na pewno, kto Wedy ułożył. Okazuje się, że różni mędrcy (riszi), którym się to przypisuje, nie są tak naprawdę ludźmi: zapis wiedzy istnieje gdzieś na poziomie cząstek elementarnych � na przykład słynny Wasisztha, nauczyciel Ramy, to jądro atomowe, Mitra (bóg słoneczny) to elektron, a Waruna - proton. I tak dalej.

Szczegóły procesu przejawiania

Poziom TEGO omówiony jest dokładniej poniżej. - Ogólnie mówiąc, następuje zasianie "'"złotego nasienia" w niezróżnicowanym, przedwiecznym, pozostającym w równowadze oceanie energii - salila, "pierwotnych wodach". Równowaga zostaje zakłócona - i zaczyna się ruch, twórczość.
Poziom przyczynowy - zapisanie idei.
Poziom mentalny - pochwycenie idei, obrazu bądź symbolu; stworzenie wzorca.
- Subtelna energia zaczyna wibrować mocą intencji, w umyśle powstają modyfikacje, myśli mające postać "wirków".
- Wirki gęstnieją w cząstki elementarne.
Poziom energii i materii
- cząstki elementarne skupiają się w atomy.
- atomy wypełniają wzorzec przedmiotu.
- wzorzec zapisuje się w przestrzeni (akaśi), gdzieś na granicy światła i cząstek elementarnych. (Walter Russell, oświecony Amerykanin, podaje w swym dziele Secret of Light, że zapis istnieje w gazach szlachetnych.)
- wzorzec rozchodzi się w przestrzeni w nieskończoność na zasadzie fraktalnej
- wzorzec ładuje się, przyciągając podobne wzorce
- wzorzec manifestuje się na poziomie energii elektromagnetycznej
- wzorzec manifestuje się fizycznie.

Uwagi:

1. Umysł spokojny nie tworzy. Odbija światło duszy (atmy). W tym świetle ogląda "zapisy" wiedzy. Potem jej ewentualnie użyje.
2. Na poziomie fal elektromagnetycznych (antaryksza) zapis wzorca ma prawdopodobnie postać dwójkową. Na poziomie umysłu abstrakcyjnego - symbolu, litery, innego znaku?, a na poziomie umysłu konkretnego - obrazu, wyobrażenia.
3. Z chwilą zapisu wzorca, umysł może go dowolnie wychwytywać z przestrzeni i cały proces zaczyna się od nowa.

Możemy tworzyć dla eksperymentu bądź zabawy, ale nie to jest naszym celem.

Stopnie przejawiania według poglądów śaktyjskich,
unaocznione w Śri-czakrze

Filozofowie indyjscy niezwykle głęboko i wnikliwie dociekają procesu stworzenia. Oprócz wedanty możemy skorzystać z wiedzy skrytej w mandali zwanej Śri-czakrą - "Kręgiem Bogini Śri" (czyli Lakszmi). Przedstawia ona budowę wszechświata. Nadzwyczaj szczegółowo interpretuje ją między innymi Gopinath Kawiradź, wielki mędrzec i filozof indyjski, opisując powstanie i budowę wszechświata z punktu widzenia filozofii śaktyjskiej.

Stworzenie rozciąga się między punktem w centrum mandali a czworobokiem. Przekażę tu w wielkim skrócie tylko opis dwóch pierwszych etapów stworzenia, które Gopinath Kawiradź opisuje w książce Pogląd śaktyjsjski w literaturze tantrycznej. Dalsze streszczanie tego opisu wykracza poza ramy niniejszego artykułu. Zgłębianie Śri-czakry może potrwać całe życie. Punkt to odblask �Wielkiej Kropli� � (�Wielkiego Bindu�, mahabindu). Jest to odbicie Źródła, czyli Świadomości i Mocy (Śakti) na ekranie �Światła�, który Źródło stwarza z Samego Siebie. Na ten ekran projektuje swoje �majaki� i na nim je ogląda. Wielka Kropla zwana jest w śaktyzmie Najwyższą Mateczką (w wedancie to brahman). Jest to niepodzielny Byt, przyczyna sprawcza (Śiwa) i tworzywo (Śakti) przyszłego wszechświata. Przed stworzeniem cząstka Świadomości Śiwy i cząstka Szczęścia Śakti znajdują się w równowadze, w jednakowym położeniu. Gdy pojawia się wola stworzenia, równowaga zostaje zachwiana; powstaje wtedy owa Wielka Kropla. Omówienie procesu jej powstania wykracza poza ramy niniejszego artykułu. Wielka Kropla stanowi wierzchołek stworzenia. Na obrazie Śri-czakry przedstawia ją punkt. Punkt otoczony jest trójkątem. Ten trójkąt to tajemnica, którą znają tylko najwięksi jogini. Od nich wiemy, że pierwotna Kropla, Źródło stworzenia, które nosi też nazwę Najwyższej Mowy, w określonych warunkach rozdziela się na trzy pojedyncze Krople. Te trzy Krople nazwano Mową Patrzącą, Mową Pośrednią i Mową Konkretną Trójkąt obrazuje zatem trzy aspekty pierwotnej, najwyższej wibracji (paravak, OM, Słowa), w których owa wibracja przejawia się u zarania stworzenia. Wibracja ta to podstawa całej różnorodności wszechświata. Tworzy ona wspomniane powyżej "pierwotne wody", zaczyn materii subtelnej i następnie gęstej.

Trójkąt zawiera się w ośmiokącie, ten zaś w dwóch dziesięciokątach, wewnętrznym i zewnętrznym, dalej w czternastokącie, ośmiopłatkowym lotosie, w lotosie szesnastopłatkowym, w trzech okręgach i na koniec w czworoboku o silnie zaznaczonej granicy. Czworobok to zewnętrzny mur stworzenia, gęsta materia.

Dalsze rozważania na temat kolejnych elementów Śri-czakry pozostawiam zainteresowanym.

Tematem, który warto by poruszyć w ewentualnych kolejnych publikacjach, jest to, jak rożne kultury odczytywały wedę, czyli wiedzę, z zapisów w kosmicznej "biblioteki". Prorocy biblijni, na przykład, którzy pojawili się w historii już w epoce pogłębiających się ciemności, dużo później niż autorzy pism wedyjskich, nie zdołali pojąć do końca tego zapisu, ponieważ nie było wtedy jeszcze nowoczesnej fizyki, która by im dostarczyła aparatu pojęciowego. Kto w czasach Mojżesza słyszał o setkach rodzajów cząstek elementarnych albo miał pojęcie o wymiarach zwiniętych w struny? Prorocy odczytali więc zapis na miarę swoich możliwości, i w ten sposób z naturalnej siły zagrażającej istnieniu wszechświata uczynili szatana. Wiedzę "kosmiczną" bezsprzecznie lepiej odczytali Majowie, których znamy dopiero z czasów naszego Średniowiecza; warto się zastanowić, czy nie mieli przekazów z czasów dawniejszych bądź skądinąd. Podobnie rzecz ma się z Toltekami i ludami przedinkaskimi, które miały obsesję na punkcie badania nieba. I tak dalej.

No i pozostaje temat religii - czy fakt przebrania wiedzy w szaty religijne, umożliwiające jej przetrwanie w tradycjach rozmaitych narodów, nie przyniósł nam więcej szkody niż pożytku? Być może, taka forma przekazu była jedyną możliwą. Epoka religii, według wszelkich przepowiedni, już się kończy. W nowej epoce, do której gwałtownie przechodzimy, kontakt ze Źródłem - miłością i wiedzą, będzie bezpośredni. Cel, któremu jogini poświęcali liczne żywoty trudnej dyscypliny, będzie widoczny przed naszymi oczyma. Na szczęście, wiedza jest nieskończona. "Im dalej w las, tym więcej drzew." Nie ma kresu poznaniu, nie grozi nam nuda!

Jeszcze kilka uwag na temat istnienia światów boskich i demonicznych. Według fizyki wedyjskiej bóstwa i demony to upostaciowane siły przyrody (przyrody w szerokim sensie tego słowa, oznaczającym wszystko, co stworzone, a zatem i światy niewidzialne.) Nie musi to jednak oznaczać, że bóstwa i demony nie istnieją. Najpewniej istnieją, oczywiście na tej samej zasadzie jak my, jako "majaki", twory kosmicznej inteligencji. Postrzegamy je w ich tak zwanych popularnie "formach", czyli jako wyobrażenie symboliczne (np. postać z dziesięcioma rękami) bądź w ich ciałach subtelnych. Kontakt z bóstwami możliwy był jeszcze za czasów Ulissesa. Bhagawadgita opisuje Wirat Swarupę - formę Wisznu, najwyższą postać Świadomości. W buddyzmie wadźrajany medytacja nad formami bóstw jest podstawową praktyką. Współcześni święci o rozwiniętej percepcji ponadzmysłowej widują postacie bogów w wizjach: Śri Ramakryszna na co dzień przestawał z boginią Kali, Ojciec Pio widywał demony, Joanna d�Arc - anioły, Dante czy Swedenborg - całe światy piekielne i niebiańskie. Święci i nie-święci widują Wielkich Nauczycieli (Jezusa, Krysznę, a ostatnio całą plejadę innych, żyjących niegdyś na Ziemi) oraz, w naszej kulturze chrześcijańskiej, coraz powszechniej - anioły. Można powiedzieć, że panuje wręcz moda na anioły. Nie ma podstaw, by widzącym je nie wierzyć.

Na pytanie, kto stworzył światy niewidzialne, musimy odpowiedzieć, że uczynił to Stwórca. Jeśli jednak przestać dzielić na Stwórcę i człowieka i uwierzyć, że stanowimy jedną i tę samą Świadomość, że dusza ludzka tożsama jest z brahmanem, jak twierdzi wedanta, to na owym najwyższym poziomie tworzymy je "wspólnie". Tu jednak, na Ziemi, pogrążeni w smutku ciała, ze świadomością, która do ciała właśnie się zazwyczaj ogranicza, dysponujemy drobniuteńkim ułamkiem twórczej mocy. Moc przecież jest ze świadomością nierozdzielna, a nawet tożsama. My, zwykli śmiertelnicy w okowach ułudy, tworzymy w większości myślą podświadomą i nie mając pojęcia o swych możliwościach twórczych, w ogóle ich świadomie nie wykorzystujemy. Zatem nasz udział w tworzeniu to kropla w bezbrzeżnym oceanie. Stworzyliśmy wokół planety brudny opar i zaludniliśmy astral okołoziemski najprzeróżniejszymi, często paskudnymi wytworami wyobraźni. Piękne myślokształty też się w nim zdarzają, ale to perełki w burym szlamie. Natomiast niezliczone myślowszechświaty przejawione potęgą Najwyższej Świadomości to twory tak przeogromne, majestatyczne i precyzyjnie zbudowane, że nasze choćby najbardziej oświecone dusze nie są w stanie ich pojąć. Mówi się, że w obecnym najdłuższym cyklu przejawienia naszego wszechświata (manwantarze) zdołamy dotrzeć najdalej do świata Brahmy, jego twórcy. Na dalsze poznanie trzeba będzie poczekać niezliczone wieki. No cóż, przed nami Nieskończoność, w istocie niepoznawalna, bo twórczość nigdy nie ustaje. Będziemy się przenosić do kolejnych wszechświatów, a od czasu do czasu odpoczywać w Czystej Świadomości. Jest to perspektywa zapierająca dech w piersiach!

Anna Łobocka-Oleksowicz (aol11@poczta.onet.pl) http://www.jantra.com.pl/pliki/artykuly/art06.html

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #2 : Listopad 17, 2010, 04:47:33 »


Z pasją zapoznaję się z wiedzą starożytną. Budzą we mnie szacunek teksty pozostawione przez naukowców i kapłanów (tak kiedyś łączono te funkcje) starożytnych cywilizacji Sumerów, Egipcjan i innych nacji bliskowschodnich.




Wiedza przekazana w tych tekstach w jakimś momencie zaginęła do tego stopnia, że nawet zapomniano o tym, że Ziemia jest okrągła. Ta ciemna strona nauki trwała bardzo długo i dopiero pod koniec XX wieku pojawili się ludzie, którzy mieli odwagę kwestionować starą wiedzę i stawiać dobre pytania.

Już w czasach przed potopem znana była o fizyce, chemii i metalurgii,geografii, geologii, matematyki i geometrii, czyli to co współcześnie nazywamy naukami ścisłymi. Do tego znajomość biologii, genetyki, ewolucji stała na znacznie wyższym poziomie niż dziś.Współcześni naukowcy mają już liderów, którzy nie szczędząc wysiłków odkrywają tą starożytną wiedzę, przekładają na język współczesny i z dużym sukcesem wykorzystują do wzrostu nie tylko materialistycznego ale również moralno filozoficznego.


Max Planck powiedział coś takiego:

" Cała materia zawdzięcza swoje źródło i istnienie jedynie skuteczności tej mocy, która wprawia cząsteczki atomu w wibracje i utrzymuje ten najdrobniejszy  układ słoneczny atomu razem.Zmuszeni jesteśmy zakładać istnienie świadomego, inteligentnego umysłu ukrytego za tą siłą.Umysł ten jest matrycą całej materii ".


Wynika z tego jasno, że cała fizyczna materia, wszystko dookoła nas, to rezultat określonej częstotliwości. Oznacza to również, ze jeśli uznasz daną częstotliwość, struktura samej materii ulegnie przeistoczeniu. Ten samowystarczalny system jest hologramem a nawet super hologramem, często zwany Matrix

Wszystko wewnątrz jest ekspresją tego hologramu. Każda część tego holograficznego obrazu tworzy mini strukturę wersji całości. Jest to coś jakby wzajemnie spleciona rzeczywistość. Patrząc na jedną cząstkę, jesteś w stanie dowiedzieć się rzeczy na temat pozostałych, jakby całość bytu mieściła się w jednym okruchu.

Nie możemy określić gdzie znajduje się jedna cząstka, ponieważ jest ona zawsze odbiciem wszystkich.

W hologramie cały wzór jest pełny i kompletny sam w sobie.

Po wyodrębnieniu nawet jednej małej porcji całości i przyjrzeniu się jej z bliska, dostrzeżemy, że cały wzór zaczyna powtarzać się w kółko. Jeśli w którymkolwiek miejscu tego wzoru zmienimy jeden mały aspekt, któregokolwiek z tych mini hologramów - zmiana ta odzwierciedli się w całym układzie.

Taki przebieg kreacji znali już Sumerowie, najstarsza cywilizacja - współczesna fizyka i matematyka dopiero teraz to potwierdza (!)

Materia nie istnieje.

Istnienie materii jest tylko odbiciem faktu, że substancją Wszechświata jest świadomość.

Nasze, jeszcze do dziś, przekonanie, że substancją Wszechświata jest materia - prowadzi do czegoś co nazywam dychotomią chciwości i strachu.

Kiedy ludzie w cichej desperacji zaczynają gromadzić tyle materialnego dobytku lub innych bogactw ile to możliwe (ze strachu, że zabraknie czegoś) .... generują  właśnie  cywilizację strachu i chciwości. W realiach kiedy docierasz do tego, że substancją Wszechświata jest świadomość, samo twoje postępowanie staje się cenniejsze ...

Co jest istotą strachu? Można powiedzieć, że strach jest bardzo wolnym, "gęstym, wręcz lepkim" stanem wibracji. Tak więc jeśli pozwolimy sobie przyjąć fundowany przez obecne społeczeństwo strach - żyjemy stresem i obawami o dzień jutrzejszy ... poczuciem winy za dni wczorajsze ... i zapominamy o chwili obecnej - tym bardziej pozwalamy sobie zagłębiać się w ten wolny, gęsty i lepki stan strachu.

Jak z tego wynika, powinniśmy być bardzo ostrożni w związku z tym w co wierzymy. Wystarczy uwierzyć, że świat jest zły i groźny i taką pomagasz kreować rzeczywistość.

Tak, tak, w rzeczywistości zbudowanej przez myśli (świadomie skierowaną uwagę), każda nasza myśl pomaga budować lub burzyć rzeczywistość jakiej doświadczasz. Myśl można porównać do pająka, który ciągnie nić w pajęczynie - a ta rozrasta się i rozrasta ...

Kluczem jest informacja - można powiedzieć, że informacja to "Matrix" tworzący ten nasz iluzoryczny świat.

Informacja tworzy fraktale. Kiedy napływ informacji wzrasta, automatycznie zwiększa się przyrost fraktali. Matematycznie mówiąc fraktale stanowią funkcje, których nieprzewidywalność w miarę postępu stale wzrasta.

Jak zagłębisz się w fraktale i teorię chaosu, to patrząc pod tym kątem na społeczeństwo dostrzeżesz w tym ziarenko prawdy. Kiedy system zaczyna tracić swą stabilność występują w nim "przypadkowe" przesunięcia, które zaczynają organizować się w bardziej złożone struktury.

Na płaszczyźnie subatomowej rzeczywistość reaguje w korelacji z oczekiwaniami obserwatora. A wszystko we Wszechświecie składa się z subatomowych cząstek - łącznie z Tobą i ze mną. Tak więc staje się jasne jak to identyczne doświadczenie jednego doprowadzi do sukcesu, a drugiego do totalnej klapy - w zależności od osobistych przekonań.

Świadomość całej ludzkości mieści się w polach. Pola są fluktuacjami energii i informacji w bezkresnej przestrzeni potencjalnej próżni. Jeśli zmienisz pole, w którym znajduje się dany atom, zmieniasz ten atom. A my jesteśmy zbudowani właśnie z atomów wykrzyknik! W tym tkwi łatwość zmiany swego losu, jednak nie przeznaczenia.

Więc samym doznawaniem uczuć i emocji w sercu, wpływamy na zmiany tego pola - pola, które spaja całą materię, z której stworzone jest wszystko - dosłownie modyfikując fizyczną rzeczywistość.

Kiedy już określisz rzeczywistość, w której żyjesz i ustalisz naturę tego czym jest fizyczne ciało (biologiczny komputer) oraz naturę tego czym jesteśmy my (świadomością) ... i zaczniesz badać prawdziwą strukturę świata (jak on działa, czemu robię to czy tamto Co?) w pewnym momencie odkryjesz przebłysk olśnienia dlaczego świat jest uformowany w taki właśnie sposób.

Ponieważ ... niby widzisz jakiś tam świat, a tak nie jest... Widzisz jedynie wąziutki zakres częstotliwości w nieskończonym polu energii, nieskończonej ilości pasm częstotliwości.

To można porównać do holograficznego kanału telewizji.

To manifestacje świadomości są odpowiedzialne za tworzenie cegiełek, z których zbudowany jest Wszechświat jaki widzisz. Sam akt naszej obserwacji świata wokół jest odpowiedzialny za jego współtworzenie.

Być może, że bez obecności człowieka cały Wszechświat byłby tylko polem potencjałów, z których nie powstałby nasz doświadczalny "poligon" jakim jest nasza błękitna planeta.

Powodem istnienia tego co doświadczamy jest to, że wszędzie tam, gdzie skierujemy wzrok (skupimy uwagę) - wszędzie gdzie świadomość zamanifestuje jakieś oczekiwanie tego, co mogłoby tam być - sam taki akt będzie aktem twórczym, w procesie którego powstanie coś, co będziemy w stanie dostrzec. Jakby nie patrzyć - posiadamy automatyczny udział w budowie tego Wszechświata.

Świadomość jest językiem programowania dla Wszechświata. My jesteśmy przewodnikami tej świadomości - to nasza rola.

Świadomość przepływa i emanuje poprzez nas. Jesteśmy twórcami, ponieważ na tej planecie to my stanowimy jej przekaźnik. To my transmitujemy tu rzeczywistość, każdy z nas.

Pomyśl co się dzieje, gdy odłączysz mózg i pozwolisz wessać się iluzji głównego nurtu naszych mediów ... . Powinniśmy zrozumieć w jaki sposób możemy być wykorzystywani i do tworzenia jakiej rzeczywistości, skoro współtworzymy tą rzeczywistość. Istnieje taka możliwość jakiejkolwiek manipulacji czy regulacji obrazu naszego świata ... wtedy możemy zacząć współtworzyć cudzą rzeczywistość w miejsce własnej.

Pomyśl co się stanie gdy ludzie zdecydują się , że przejmują teraz kontrolę nad rzeczywistością? Czy jesteś gotów przyjąć odpowiedzialność? Przejąć kontrolę z poziomu kwantowego w górę, z poziomu molekularnego w górę ... to działa.

Jedną z rzeczy, która wprawia to wszystko w ruch jest coś, co można określić jako rodzaj systemu operacyjnego. A jak wiadomo taki system może być atakowany wirusami czy spamem, a w przypadku ludzi może być hackowany przy użyciu słów.

Jest o czym pomyśleć

.I tak to jest kochani.


Wiecej: http://www.eioba.pl/a131360/poza_materi_i_umys_do_wiadomo_ci#ixzz15VJb0TjS
             http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=992.0
             http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=992.0
             http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=995.0
             

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2010, 05:02:52 wysłane przez Michał-Anioł » Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : Czerwiec 08, 2011, 18:02:03 »


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=vHpTYs6GJhQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=vHpTYs6GJhQ</a>

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #4 : Luty 26, 2013, 01:39:24 »


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=C6NRWBf-sug" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=C6NRWBf-sug</a>

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS