logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: zimna fuzja już w 2011?  (Przeczytany 14632 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
zimna fuzja już w 2011?
« dnia: Marzec 27, 2011, 10:52:12 »
"
Kiedy w 1989 roku Fleischmann i Pons zademonstrowali pierwszy raz skutecznie przeprowadzoną tzw. "zimną fuzję nuklearną", na całym świecie podniósł się rwetes. Z jednej strony wzbudziło to entuzjazm wszystkich, którzy czekają na przełamanie embargo na alternatywną energię, a z drugiej strony wzbudziło to ujadanie spuszczonych z łańcucha twardogłowych tzw. naukowców, których finanse tak bardzo zależą od polityki. Ci drudzy wygrali - niemożność powtórzenia eksperymentu została uznana jako dowód na naukową mistyfikację i ogłoszono, że coś takiego jak "zimna fuzja" nie istnieje.

Ostracyzm tzw naukowców był tak duży, że przez minionych 18 lat ci, którzy pracowali nad dopracowaniem "zimnej fuzji", musieli robić to nieomalże w ukryciu. Ich badania, częściowe postępy i osiągnięcia nie mogły być raportowane w czołowych naukowych wydawnictwach, zaś co jakiś czas jakiś utytułowany twardogłów wygłaszał wciąż to samo credo, że "zimna fuzja" jest fikcją.

I oto w pierwszych dniach stycznia 2011 Andrea Rossi i Sergio Focardi ogłosili ukończenie prac nad urządzeniem, które de facto jest urządzeniem zimnofuzyjnym, choć - ze względu na wspomniany ostracyzm i morze kłamstw na temat tego procesu - nazwano z akademicką poprawnością "Low Energy Nuclear Reaction" czyli LENR.

14 stycznia 2011 na Uniwersytecie w Bolonii zademonstrowano działające urządzenie, które przy użyciu 400 W wyprodukowało 12 kW energii. Pokaz został wykonany w obecności szerokiej rzeszy naukowców i uznany za udany. Wiadomo, że uzyskana energia pochodzi z reakcji wodoru w obecności niklowego katalizatora,  ale jej źródło nie jest chemiczne (nie pochodzi ze zużycia ani wodoru ani niklu), wiadomo też, że  nie towarzyszy jej promieniowanie radioaktywne. Urządzenie jest opatentowane i zdaniem jego autorów za 2 miesiące będzie mogło pojawić się na rynku w formie przemysłowego urządzenia. Oczywiście trwają prace nad zwiększeniem parametrów urządzenia.


Wszystkie dotychczas ukazujące się prezentacje urządzeń, które łamią monopol tzw. kompleksu paliwowo industrialnego kończyły się na pierwszym ich pokazie. Żadne się nie przebiło dalej. Tym bardziej sekunduję twórcom zimnej fuzji, o których prezentacji z 14 stycznia br pisaliśmy poniżej. Pojawił się ciekawy wywiad z Prof. Rossi - jednym z autorów tego dokonania i jednym z współtwórców generatora energii działającego w oparciu o zimną fuzję, który to generator nosi teraz oficjalną nazwę katalizatora energii E-Cat.

Wywiad przeprowadził włoski dziennikarz Daniele Passerin. Poniżej streszczenie wywiadu, na końcu znajduje się link do angielskiej i włoskiej pełnej wersji rozmowy. Najbardziej istotna część wywiadu - opisująca techniczne aspekty działania E-Cata - jest przetłumaczona dokładnie dzięki uprzejmości Fractala, za co serdeczne Mu dziękuję:)

Wywiad opublikowano pierwotnie na stronie PESN (Pure Energy System Network):
http://pesn.com/2011/02/14/9501766_Rossi_catalyzer_clarity_interview/

Konkretne zainteresowanie podjęciem produkcji katalizatora przejawia Grecja i USA. W Grecji firmuje to Defkalion Green Technologies of Athens. Swoje nazwisko do tego przedsięwzięcia dołożył też bohater narodowy Grecji, prof. Christos E. Stremmenos, symbol opozycji wobec niegdyśniejszego rządu pułkowników, obecnie profesor fizyki na Uniwersytecie Ateńskim.

ROSSI: Te 10-cio KW moduły które produkujemy są bezpieczne i nie sprawiają problemów. Od lat testujemy je i używamy. Zostały wykonane wszystkie możliwe pomiary emisji radioaktywności z reaktora i zawsze udało się spełnić najwyższe wymogi bezpieczeństwa. Kontrolujemy reaktory jak chcemy, włączamy i wyłączamy je, podnosimy i obniżamy ich moc. Nigdy nie przekroczymy pewnej mocy ponieważ skonstruowaliśmy je w ten sposób, że nie wystąpi reakcja niklowo-wodorowa powyżej limitów bezpieczeństwa, a przede wszystkim na zewnątrz reaktora nie ma promieniowania powyżej promieniowania tła (czyli normalnego promieniowania które na nas oddziaływuje). To prawda, że przy obecnym stanie wiedzy nie wiemy co by się stało gdybyśmy spróbowali skalować reaktor z 10 kW do 1000 kW. Prawdę mówiąc trzymamy się od tego z daleka. Aby uzyskać wyższą moc wyjściową łączymy moduły szeregowo i równolegle tak jakby to były akumulatory (baterie, ogniwa elektryczne). Reaktory 10-cio kW połączone równolegle zwiększają ilość wyprodukowanej energii przy zachowaniu stałej temperatury a łącząc je szeregowo zwiększamy produkcję energii przy wzrastającej temperaturze ponieważ zwiększa się ΔT (różnica temperatur) . Łącząc te dwie architektury możemy uzyskać wymagane parametry pozostają w w tych samych parametrach bezpieczeństwa.

PASSERIN: Cały czas mówimy o mocy cieplnej, prawda?
ROSSI: Tak. Konwersja w inne postacie energii niesie ze sobą spadek sprawności. W cyklu Carnota sprawność zazwyczaj jest na poziomie 30-35% w zależności od wydajności systemu oznacza to, że 1000 kW mocy cieplnej możemy przekształcić w 300-350 kW energii elektrycznej a pozostałą resztę w energię cieplną. (błąd w tłumaczeniu angielskim)

PASSERIN: Zatem można wyprodukować jednocześnie ciepło i elektryczność...
ROSSI: W cyklu Carnota tak to się odbywa. Oczywiście nic się nie wytwarza i nic nie ginie, bilans energii powinien być na poziomie 100%. W konsekwencji,  gdy przekształcimy 100 kW ciepła w 35 kW energii elektrycznej to reszta czyli 65 kW ciepła nam zostanie, to w teorii, ale jasne jest, że w praktyce traci się parę procent na rozproszenie. Podsumowując, jeżeli E-Cat ma dostarczać bezpośrednio tylko energię cieplną wystarczy jedynie wymiennik ciepła i sprawa załatwiona. Jeżeli natomiast potrzebujesz energii elektrycznej to porcja energii cieplnej może być przekształcona w elektryczność, a reszta energii cieplnej może być nadal wykorzystana.

PASSERIN: Wynika z tego, że małe miasto składające się z 50-100 rodzin przy pomocy jednej jednostki o mocy 1MW może być energetycznie niezależna pod względem elektryczności jaki i ogrzewania.
ROSSI: Ach tak, oczywiście.

PASSERIN: Jeżeli dobrze zrozumiałem, w momencie gdy dostarczona jest energia (elektryczna) do reaktora by móc uruchomić go (w Bolonii była mowa o 1-2 kW) to w tej konfiguracji reaktor mógłby pracować niezależnie, bez zasilania z sieci lub z akumulatora (baterii) ponieważ energia (elektryczna) pochłaniana (tutaj na poziomie 0,4 kW/h) zużywana na podtrzymanie pracy mieści się bez problemu w możliwych do uzyskania 3,5 kW energii elektrycznej.
ROSSI: Oczywiście. Pozostaje jednak problem systemu kontrolującego który jest ciut bardziej skomplikowany: każdy reaktor ma wbudowany kontroler wynikający z konieczności zachowania wymaganych środków bezpieczeństwa i musi być on podłączony do przewodu zasilania(?). Właśnie z powodu tych wymogów bezpieczeństwa możemy zapewnić, że nie ma zagrożenia ze strony naszych 10-cio kW reaktorów E-Cat, a także ze strony naszych 1-no MW jednostek składających się ze stu reaktorów 10-cio kW ponieważ każdy z nich ma własny system kotroli. Od 10 kW do 1 MW jesteśmy w stanie zachować wymagany poziom bezpieczeństwa.

Streszczenie pozostałych wątków:
Niepokój dziennikarza wywołuje deklaracja Rossiego, że nie do końca dopracowany jest teoretyczny model działania jego wynalazku. Rossi tłumaczy, że wbrew potocznemu mniemaniu jest wiele niewiadomych w nawet w obecnie stosowanych urządzeniach działających na zasadzie wewnętrznego spalania i daleko  nie wszystkie procesy, które w nich zachodzą są do przewidzenia. Ale nie uniemożliwia to ich stosowania. Rossi przyznaje, że analogicznie nie do końca znany jest pełen przebieg procesów nuklearnych, które zachodzą podczas zimnej fuzji. Zapytany o to, jak więc może utrzymywać, że urządzenie jest bezpieczne, tłumaczy, sytuacja wygląda podobnie, jak z wieloma urządzeniami medycznymi, jak chociażby z tomografem PET (Positron Emission Tomography). To urządzenie jest tak samo potencjalnie niebezpieczne w takim sensie, że nie do końca znane są zachodzące tam procesy jądrowe. Niemniej umiemy je kontrolować w takim zakresie, by - przy zastosowaniu procedur bezpieczeństwa i wykwalifikowanym personelu - móc je użytkować bezpiecznie. Jednym z narzędzi bezpieczeństwa w przypadku E-Cata jest też skuteczne ekranowanie śladowych ilości promieniowania Gamma, które E - Cat okresowo emituje, co zostało odnotowane w czasie eksperymentu w Bolonii 14 stycznia.


Stąd też wynika założenie dotyczące komercyjnego zastosowania E- Cata - ma on na razie być stosowany w jednostkach przemysłowych - gdzie są dogodne warunki jego kontroli i wykwalifikowany personel do obsługi. Wersja "domowa", a więc całkowicie bezpieczna i praktycznie bezobsługowa - zdaniem Rossiego - powinna być dopracowana w ciągu najbliższych 10 lat.


Jednym z pytań było też pytanie o to czy Rossi się ne obawia, że ktoś będzie go nakłaniał do wstrzymania budowy jego katalizatora, proponując mu np. krociowe wynagrodzenie za wstrzymanie prac (tak już było w przypadku demonstrowanych silników magnetycznych - przypis SDN). Rossi odpowiada, że tak naprawdę to musiałby się znaleźć w takiej sytuacji, by szczerze odpowiedzieć na to pytanie, ale oświadcza, że E-Cat jest wynalazkiem jego życia i jest dla niego bezcenny.


Rossi omawia też problemy wynikające z odwlekającą się procedurą patentową. Wyjaśnia też trudność w ujawnieniu wszystkich szczegółów stosowanej przez niego technologii do momentu uzyskania patentu. Jego uzyskanie nie jest też oczywiste, doświadczył już komplikacji i złej woli w prowadzeniu patentowej procedury. Zapytany, czy może bez patentu wypuścić urządzenie na rynek i być pewnym jego bezpieczeństwa odpowiada, że jego grecki klient (NEWCO) otrzymał już taką zgodę w Grecji.


Drugim krajem (a właściwie pierwszym), gdzie jego E-Cat jest już na etapie produkcyjnym są USA. Jest tam funkcjonująca fabryka, która m.in. szykuje elektrownie o mocy 1mW (100 połączonych podzespołów 10kW), która ma być w październiku 2011 przewieziona i odpalona w Grecji.


Rossi nie może ujawnić sponsorów projektu. Jak mówi, nie chodzi im o sławę, lecz o bezpieczne ulokowanie ich kapitałów. Niemniej uruchomienie produkcji w Grecji ma być początkiem produkcji E-Cata na rynek europejski.
"
http://www.schodamidonieba.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=905:zima-fuzja-reload&catid=44:swoje&Itemid=53
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 15, 2011, 21:30:34 wysłana przez Leszek »

Offline Leszek

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1756
    • Status GG
    • Zobacz profil
    • swietageometria.info
    • Email
Odp: Zimna fuzja faktem.
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 30, 2011, 11:20:03 »
Zimna fuzja - reload! - AKTUALIZACJA 10 kwietnia

29 marca została ponowiona demonstracja E-cata - katalizatora autorstwa Andrea Rossiego, który produkuje energię dzięki zimnej fuzji. Ta demonstracja jest kolejnym przełomem w łamaniu stereotypu o rzekomej niemożliwości przeprowadzenia zimnej fuzji. Nie dlatego, że się powiodła - poprzednie demonstracje tak samo zakończyły się sukcesem - ale z uwagi na grono oceniających ten pokaz tzw. ekspertów na czele których stał Prezes Szwedzkiego Towarzystwa Sceptyków Profesor Sven Kullander z Uniwersytetu w Uppsali.

Międzynarodowe Towarzystwo Sceptyków  (Sceptic Society) to organizacja propagująca sprowadzenie ludzkiego rozumu do samej lewej półkuli i to w mocno neurotycznej postaci, co dla mnie osobiście jest świadectwem ich ciężkiego duchowego i umysłowego kalectwa, którego wszystkim twórcom tego grona serdecznie współczuję. Boli mnie tylko morze krzywdy ludzkiej i zwierzęcej, która jest konsekwencją krzewienia przez Sceptyków kłamstw o nauce, technologii, zdrowiu, medycynie (i nie tylko) w życiu publicznym. Boli mnie też wieloletnia kampania szkalowania każdej próby podważenia starego umierającego paradygmatu myślenia - a tym niestety Towarzystwo Sceptyków głównie się zajmuje. Krótko mówiąc to jeden z bardziej tragicznych przejawów naszej świadomości.

Tym ciekawszym więc jest opinia Prezesa Szwedzkich Sceptyków, który po pokazie podpisał się pod raportem, który wykluczył jakąkolwiek możliwość istnienia chemicznego źródła, które mogłoby wygenerować zmierzoną w trakcie pokazu ilość energii. Raport zawiera też stwierdzenie, że jedynym wytłumaczeniem działania demonstrowanego urządzenia jest jakaś forma nuklearnego procesu.

Mainstream wciąż jeszcze tematu nie podjął. Jest nadzieja, że jednym z wielkich poważnie zainteresowanych tą technologią klientów będzie Japonia, która zapewne zacznie szukać totalnej alternatywy od obecnie istniejących elektrowni jądrowych. Oby…

Informacje o pokazie zaczerpnięte ze strony Pure Energy System Network
http://pesn.com/2011/04/07/9501805_Rossi_Cold_Fusion_Validated_by_Swedish_Skeptics_Society/

Źródło: http://www.schodamidonieba.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=905:zima-fuzja-reload&catid=44:swoje&Itemid=125

_ _ _

i coś ze strony TVN24...:

Prąd z atomu? Nie mamy wyboru

PROF. KRZYSZTOF MEISSNER: WKRÓTCE BRAKNIE NAM ENERGII

Jedynym sposobem na niezależność energetyczną Polski jest energetyka jądrowa - uważa dyrektor naukowy Instytutu Problemów Jądrowych prof. Krzysztof Meissner. Jego zdaniem ostatnie wydarzenia w Japonii pokazały, że nawet technologia nuklearna sprzed 50 lat okazała się bezpieczna, a nowe obiekty będą jeszcze bardziej bezpieczne.(...)

Całość:
http://www.tvn24.pl/-1,1697540,0,1,prad-z-atomu-nie-mamy-wyboru,wiadomosc.html
+
Giganci niezależnej nauki i techniki (17min.)
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,422.msg2312.html#msg2312
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 25, 2011, 20:46:43 wysłana przez Leszek »

Offline konserwa

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
    • Email
zimna fuzja już w 2011?
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 13, 2011, 10:09:24 »
Cytuj
W styczniu 2011 roku włoscy uczeni z Bolonii – Focardi i Rossi – zaprezentowali własne urządzenie działające (przynajmniej tak twierdzą Włosi) na zasadzie zimnej fuzji jądrowej, choć twórcy unikają tej nazwy, używając raczej określenia „niskoenergetyczna reakcja jądrowa”. W zaprojektowanym systemie, nazywanym „katalizatorem energii”, użyto niklu oraz wodoru, przy czym przyrząd zasilany mocą 400 W pozwalał na uzyskanie aż 15 kW energii. Twórcy urządzenia informują, że komercyjnie dostępne źródła taniej energii będą dostępne pod koniec roku, a ich obsługa będzie polegała na prostym włączaniu i wyłączaniu całości.

Zgodnie ze szczątkowymi informacjami o konstrukcji urządzenia, wewnątrz pojemnika ciśnieniowego znajduje się sproszkowany nikiel i pewien katalizator oraz gazowy wodór pod ciśnieniem. Ogrzanie całości do temperatury 400-500 stopni zapoczątkowuje reakcję jadrową, w której powstaje miedź oraz niewielkie ilości produktów ubocznych, m.in. cynku.

Co ciekawe, włoska maszyna wymaga tzw. lekkiego wodoru (H). Użycie deuteru (D) lub choćby jego dodatek w urządzeniu zatrzymuje reakcję.
Czy to rzeczywisty przełom czy kolejna zimna fuzja, która skończy się konfuzją? W tym momencie trudno powiedzieć, ponieważ brak na razie jakichkolwiek niezależnych badań prowadzonych przez instytucje naukowe.

całość na http://portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1645251,3,czasopisma.html

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: zimna fuzja już w 2011?
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 13, 2011, 20:59:00 »
Bardzo ciekawa rzecz. Niemcy planują zatrzymanie wszystkich elektrowni jądrowych i ich stopniowe wygaszenie. Możliwe, że zastąpią ją tym wynalazkiem od zimnej fuzji. A może mają już swój patent ?
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline konserwa

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: zimna fuzja już w 2011?
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 14, 2011, 08:44:51 »
Bardzo ciekawa rzecz. Niemcy planują zatrzymanie wszystkich elektrowni jądrowych i ich stopniowe wygaszenie. Możliwe, że zastąpią ją tym wynalazkiem od zimnej fuzji. A może mają już swój patent ?


dziś podali w mediach, że Włosi też rezygnują z atomówki....
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 14, 2011, 09:28:49 wysłana przez Leszek »

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: zimna fuzja już w 2011?
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 14, 2011, 10:02:55 »
dzięki songo
NASA planuje wybudować taką pierwszą elektrownię na zimnej fuzjii w Grecji .

A oto to urządzenie :

http://newenergytimes.com/v2/sr/RossiECat/img/E-Cat-April049-LEWAN.jpg
zimna fuzja już w 2011?


http://blog.newenergytimes.com/2011/05/14/speculative-renderings-of-rossi-e-cat-device/

To zwykły kran z przepustem na zardzewiałej rurze ?
Czyżby miliardy euro na badania nad tajemniczymi silnikami darmowej energii miało zostać zastąpione .. kranem ?

genialne :)

dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

MEM HEI SHIN

  • Gość
Odp: zimna fuzja już w 2011?
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 14, 2011, 17:36:17 »
Zimna fuzja - zimną fuzją !

Ale o wiele bardziej zasadne pytanie jest jak pozyskać ''darmową'' energie dla siebie.
Ceny energii rosną.Energetyka zapowiada  dwukrotny wzrost ceny.
Co gorsza w najbliższych latach (opierając się choćby na przepowiedniach Liści Palmowych) lub wielu innych danych lekko nie będzie.Ba, nawet stwierdzenie, że będzie ciężko, to może być nawet mało powiedziane.

Poniżej opiszę model dostępu do ''darmowej'' energii.
Będziesz miał ją zawsze, lub przynajmniej przez najbliższe 25 lat.
Nie będziesz musiał skorzystać z energetyki.Nie będziesz siedział przy świeczce, jak z jakiś powodów energia elektryczna nie dotrze do Twojego domu, lub w jakiś sposób będzie zakłócona.

A więc co trzeba zrobić ?

1.Kupić sobie tzw. baterię słoneczną.
   Cena takiej baterii, która jest nam wstanie dostarczyć ok 150W mocy
kosztuje ok. 1000zł.
Jest to cena i tak duża bo polski sprzedawca zarabia na niej
prawie drugie tyle.
I tu uwaga na oferty różnych zbójeckich firm, które oferują baterie słoneczne np.firmy Kyocera i mocy trzy razy mniejszej w cenie 2000 zł !!!

Co możemy zrobić mając zamontowaną na balkonie swojego domu, lub gdziekolwiek w pobliżu domu baterie słoneczną o wymiarach 150 X 80 cm i o mocy ok. 150W ?
Możemy zrobić bardzo wiele, tylko należy do tego odpowiednio podejść.
Liczy się inwencja twórcza, dobre pomysły i ich właściwe wykorzystanie.

Trzeba wiedzieć, że oświetlona bateria daje moc powiedzmy ok.150W, (bo o takiej rozmawiamy), ale daje niskie napięcie rzędu 30-40 Volt.
Ale urządzenia domowe (żarówki, komputery stacjonarne, laptopy, radioodbiorniki itp) zasilane są napięciem 220-230 Volt.
Trzeba więc kupić przekształtnik.
Do tego celu najlepiej nadają się tzw. UPSY, nawet te starego typu
, które za niewielką cenę można kupić choćby na Allegro.
Ofert jet setki...
 Tylko trzeba kupić Upsa, o większej mocy rzędu 1-1.5 KW.
Taki UPS  przekształci Ci niskie napięcie z ogniwa słonecznego na napięcie 220-240 Volt.
Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na to jakie napięcie daje bateria, a jakie zasilanie jest UPSA. Jeżeli bateria daje 36V, a UPS posiada akumulatory na 24 V, to nie można bezpośrednio połączyć UPS-A z baterią słoneczną, bo UPS się uszkodzi.Trzeba zrobić redukcję z 36V na  27-28 V.
Taki układ ''reduktora'' napięcia z 36V na ok.28 V można łatwo samemu zrobić.A jak nie to poszukać wykonawcy - elektronika.
Na www.elektroda.pl  siedzi cała masa dobrych elektroników - zalogować się i zlecić któremuś wykonanie takiego w sumie bardzo prostego urządzenia.
Koszt elementów do jego wykonania - ok.50- 70 zł.
Ta redukcja napięcia będzie nam również potrzebna do tego, ponieważ napięciem ok. 27-28 Volt będziemy ładować akumulatory.
Ale nie te akumulatory, które są fabrycznie zamontowane w UPS-IE, tylko trzeba kupić dwa akumulatory samochodowe.
Nie kupować nowych, ale poszukać tańszych ofert sprzedaży w swoim mieście np.www...........24.pl.
Bardzo często ludzie ogłaszają sprzedaż akumulatorów !
Przy zakupie należy podjechać do najbliższej stacji obsługi samochodów i bezpłatnie sprawdzą za pomocą przyrządu tzw. wydajność akumulatora.Można zatem kupić akumulator 2-3 letni (starszych nie kupować), które będą prawie jak nowe i za stosunkowo niewielka cenę.

Może sprecyzuję co i jak zrobić.

1. Zamontowaną baterię słoneczną zamontowaną np.na balkonie łączymy odpowiednio grubym kablem ( bo płynie prąd ok.5 A) poprzez reduktor znajdujący się już w domu obniżający napięcie z baterii do ok.
28V.
Dlaczego do ok.28V. Dlatego, że napięcie ładowania akumulatorów, nie może być niższe od 13.8V i wyższe od 14.6V, bo akumulator ulega szybkiemu uszkodzeniu.
W tym wypadku łączymy szeregowo dwa akumulatory samochodowe, które są bez przerwy ładowane.
To tak samo jak w samochodzie, (gdy jedziesz nieważne jak długo) - alternator samochodowy bez przerwy ładuje akumulator.

Dalej....

Do zacisków szeregowo połączonych dwóch akumulatorów samochodowych podłączamy bezpośrednio UPS -A - dokładnie w miejsce akumulatorów, które są w nim zamontowane.Oczywiście tamte stosunkowo mało wydajne akumulatory wyrzucamy.
Mamy więc zestaw - źródło ładowania (bateria słoneczna) - układ do gromadzenia energii ( dwa dobre akumulatory samochodowe) i przekształtnik napięcia z ok.28V na 220V.
Jeżeli UPS, będzie posiadał moc ok. 1.5 kW, to można spokojnie nie tylko zasilać żarówki służące do oświetlenia w domu, ale bez problemu podłączać np. czajnik elektryczny, aby gotować wodę np.na kawę , herbatę, czy podgrzewać na jakieś elektrycznym  podgrzewaczu jedzenie.
W ciągu dnia, gdy bateria produkuje na bieżąco energię, nie ma problemu z ciągłego korzystania jej mocy.np.aby pracował komputer,
czy urządzenia, których moc pobierana nie przekroczy ( w tym układzie) 28V X 5A , czyli 140W.
Ponieważ diabeł tkwi w szczegółach napiszę, że reduktor napięcia 36V z baterii słonecznej powinien mieć zabezpieczenie ( co nie trudno zrobić) , aby nie przekroczyć prądu pobieranego z baterii (5A), bo można uszkodzić baterie słoneczną.
W takim układzie jeżeli np. bardzo rozładujemy akumulatory, to reduktor napięcia i ogranicznik prądu nie puści prądu na akumulatory i ich nie na ładujemy.
Bylibyśmy wtedy tylko zdani na bezpośrednie  zasilanie w ciągu dnia wprost z baterii słonecznej poprzez UPSA, a w nocy - brak prądu !!!
Ale i to można rozwiązać, aby uniknąć takich niespodzianek, ale znowu kawałek drobnej elektroniki trzeba włożyć.

Powyższe rozwiązanie jest pomyślane, aby zrobić wszystko jak najtańszym kosztem, niemniej jednak, jest to oferta skierowana do elektroników, czy elektryków, których wiedza z ''elektryczności''  jest przynajmniej na poziomie zasadniczej szkoły zawodowej.
Bo gotowych takich zestawów w sklepach nigdzie nie ma i trzeba samemu pokombinować.
Całkowity koszt nie przekroczy nawet 1500 zł.
Ale jeden wielki plus pomijając pewne trudy wykonawcze -
(ale nic nie przychodzi lekko !)
Można  w zasadzie całkowicie odciąć  się od usług energetyki i mieć pewność, że zawsze będziemy mieć w domu prąd bez względu na sytuacje i okoliczności jakie by one nie były - teraz i w przyszłości.
  










 

  

« Ostatnia zmiana: Czerwiec 14, 2011, 18:41:22 wysłana przez MEM HEI SHIN »

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: zimna fuzja już w 2011?
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 10, 2014, 10:03:13 »
Cytuj
Jedynym sposobem na niezależność energetyczną Polski jest energetyka jądrowa - uważa dyrektor naukowy Instytutu Problemów Jądrowych prof. Krzysztof Meissner. Jego zdaniem ostatnie wydarzenia w Japonii pokazały, że nawet technologia nuklearna sprzed 50 lat okazała się bezpieczna, a nowe obiekty będą jeszcze bardziej bezpieczne.(...)


Proponuję Panu dyrektorowi zamieszkać w pobliżu elektrowni jądrowej i poczekać aż jego kości zaczną się rozpadać, tak jak to się dzieje wśród pracowników takich zakładów na całym świecie.

Ewentualnie pozostaje trochę się dokształcić i przestać wygadywać takie brednie :taaak:

Zimna fuzja jest już coraz bliżej, oto współpracujący z Danem profesor George Egely z Węgier:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Ms411WCBEZk" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Ms411WCBEZk</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=5rra5BtSm-E" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=5rra5BtSm-E</a>

A tutaj zarys jego pracy naukowej, w której profesor nie boi się używać słów "transmutacja" i "nadsprawność" - w wyniku zimnej fuzji oprócz "darmowej" energii pojawiają się "znikąd" różne pierwiastki:

http://www.egely.hu/letoltes/Nano-dust-Fusion.pdf

pozdrawiam

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: zimna fuzja już w 2011?
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 17, 2015, 21:26:51 »
Króciutkie przedstawienie rezultatów prac Aleksandra Parkomowa pt "Nowy rodzaj reaktora jądrowego?", napisane przez naszego rodaka z USA, dr hab. Ludwika Kowalskiego:
http://pages.csam.montclair.edu/~kowalski/reactor2.pdf

pozdrawiam "muza"