Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  W tej chwili nie ma nikogo na czacie
Strony: 1 2 3 4 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Hipoteza ekspandującej Ziemi  (Przeczytany 15781 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Vortex7
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 332




Zobacz profil WWW Email
« : Maj 05, 2011, 02:09:22 »


Hipoteza ekspandującej Ziemi - teoria alternatywna w stosunku do powszechnie przyjętej teorii tektoniki płyt, zapewne znana jest wielu forumowiczom, niemniej wydaje mi się zasługującą na osobny wątek.

W Polsce rozwijana jest m.in przez Jana Koziara -> Ekspansja Ziemi a tektonika płyt
http://morena.ing.uni.wroc.pl/~www/teksty/dowody_ekspansji.pdf

Hipoteza ekspandującej Ziemi - wikipedia:
Cytuj
Hipoteza ekspandującej Ziemi

Hipoteza ekspandującej Ziemi (często nazywana teorią) jest teorią geotektoniczną, traktującą o rozwoju Ziemi, alternatywną dla teorii tektoniki płyt. Głównym założeniem tej teorii jest brak kompensacji powstawania nowej skorupy oceanicznej w strefach spreadingu, co powoduje wykładniczo narastający od jury wzrost promienia Ziemi. Współcześnie jest to teoria nie uznawana przez zdecydowaną większość geologów. Uważają oni za poprawną teorię tektoniki płyt.

Choć koncepcja ekspandującej Ziemi powstała w XIX w. i rozwijana był w późniejszych dekadach, to obecną postać teoria ta zyskała po odkryciu spreadingu – powstawania nowej skorupy ziemskiej typu oceanicznego. Skoro powstaje ogromna ilość nowej skorupy ziemskiej, to jej przyrost musi być rekompensowany, albo na drodze pochłaniania na podobną skalę skorupy w innych miejscach (w strefach subdukcji co postuluje teoria płyt), albo poprzez przyrost objętości Ziemi i zwiększanie promienia i powierzchni naszej planety. Ponieważ zdaniem ekspansjonistów nie stwierdzono jednoznacznie pochłaniania starej skorupy oceanicznej w strefach subdukcji, to wówczas jedyną kompensacją spredingu pozostaje wzrost promienia Ziemi. Ponieważ we współczesnych ocenach najstarsze partie skorupy oceanicznej datowane są na jurę, to większość ekspansjonistów zakłada, że przed jurą oceany nie istniały. Powstałe wskutek powiększania się Ziemi oceany wypełniły wody juwenilne – powstałe z magmy. Duże ilości zmineralizowanych, gorących wód tryskających spod dna oceanu odkryto w obrębie Grzbietu Wschodniopacyficznego, Grzbietu Śródatlantyckiego, Grzbietu Nansena oraz w Morzu Czerwonym. Wydobywają się one w kominach hydrotermalnych.

Wedle teorii ekspandującej Ziemi, wyniki interpretacji obliczeń przyrostu skorupy oceanicznej wykazują, że przyrost promienia Ziemi wynosi obecnie ok. 2,6 cm w skali roku, co oznacza, że Ziemia miała przed jurą wielkość obecnego Merkurego. Przyczyna ekspansji nie jest przez tę teorię wyjaśniona, oprócz stwierdzenia, że znajduje się ona w jądrze Ziemi.

Spór

Obecnie teoria ekspansji ma znikome poparcie wśród naukowców i prawie nie jest wykorzystywana w literaturze naukowej. Jednak jest kilku badaczy, którzy prowadzą intensywne badania i popularyzują tę koncepcję, krytykując jednocześnie teorię wędrówki płyt tektonicznych. Jednym z jej głównych teoretyków był prof. Samuel Carrey, a także odkrywcy tzw. spreadingu: Bruce Heezen  i Maurice Ewing. Po raz pierwszy została opublikowana w 1898 przez Jana Jarkowskiego, obecnie jest rozwijana i popularyzowana w środowisku wrocławskim, przede wszystkim przez Jana Koziara oraz w środowisku poznańskim przez prof.Andrzeja Pawułe.

Kontrowersje dotyczące genezy płaszczowin

Teoria prezentuje własny pogląd na temat powstania płaszczowin gór fałdowych, twierdząc, że płaszczowiny te powstały na drodze grawitacyjnego ześlizgiwania (tektoniki grawitacyjnej) się wielkich mas skalnych z rozległych wybrzuszeń skorupy ziemskiej (geotumor). Zwolennicy ekspansji Ziemi uważają, że trudno sobie wyobrazić, aby płaszczowiny mogły powstać w wyniku silnych nacisków bocznych, gdyż przemieszczone mniej więcej poziomo na odległość znacznie większą od miąższości płaszczowiny (od kilku do ponad 200 km) warstwy skalne powinny być najbardziej zafałdowane w miejscu, gdzie były te naciski (czyli z tyłu). Tymczasem największe deformacje obserwuje się w partii czołowej, podobnie jak w osuwisku. Jednak koncepcja grawitacyjnego mechanizmu powstawania większości płaszczowin, podobnie jak i teoria ekspansji, ma obecnie znikome poparcie wśród naukowców i prawie nie jest wykorzystywana w literaturze naukowej.

Argumenty zwolenników teorii

    * Ziemia jest w przybliżeniu kulą (elipsoidą obrotową lub geoidą). Jeśliby przyjąć, za tektoniką płyt, że oceany Atlantycki, Arktyczny i Indyjski powstały kosztem Pacyfiku, to dawna Pangea była mniejsza niż koło wielkie Ziemi a Pacyfik obejmował więcej niż połowę powierzchni Ziemi. Przy niezmienionym promieniu Ziemi (również jej powierzchni) rozpad Pangei powodowałby wzrost obwodu nowo powstałych kontynentów i wzrost obwodu Pacyfiku aż do osiągnięcia koła wielkiego (można obliczyć kiedy powierzchnia Pacyfiku była równa połowie obecnej powierzchni Ziemi). Od tego momentu powierzchnia kontynentów i nowych oceanów dalej rośnie, powierzchnia Pacyfiku maleje, ale maleje też jego obwód. Od tego punktu zwrotnego poszczególne kontynenty otaczające Pacyfik powinny się do siebie zbliżać: Azja do Australii, Australia do Antarktydy, Antarktyda do Ameryki Południowej, Ameryka Południowa do Północnej, Ameryka Północna do Azji w tempie rozrostu Atlantyku, Oceanu Indyjskiego, Morza Arktycznego i otoczenia Antarktydy, tymczasem wszędzie tam obserwujemu procesy odwrotne;
    * Długość grzbietów śródoceanicznych - stref spreadingu w których powstaje nowa skorupa oceaniczna jest dużo większa niż domniemanych stref subdukcji, w których wg tektoniki płyt jest ona niszczona;
    * Strefy spreadingu mają przebieg zarówno południkowy (Grzbiet Śródatlantycki, Grzbiet Środkowoindyjski, Grzbiet Wschodniopacyficzny) jak i równoleżnikowy (system grzbietów wokół Antarktydy), co oznacza, że skorupa rośnie zarówno wzdłuż jak i w poprzek, tymczasem strefy subdukcji wyznaczone wzdłuż wschodniego i zachodniego brzegu Pacyfiku nie rekompensują rozrostu na linii północ-południe. Domniemane skracanie na linii Alpy - Himalaje jest za krótkie, nie rozwiązuje problemu drugiej półkuli. Dodatkowo powiększa się powierzchnia Oceanu Arktycznego, czyli Ziemia powinna być dyskiem;
    * W okresie przedjurajskim nie istniały jeszcze obecne baseny oceaniczne – najstarszy poznany fragment skorupy oceanicznej pochodzi z jury;
    * Ameryka oddala się od Afryki i Azji północnej (Syberii), przez co Atlantyk i Ocean Lodowaty powiększają się. Równocześnie Afryka oddala się od Azji, Australii i Antarktydy, przez co powiększa się również Ocean Indyjski, ale jednocześnie nie zmniejsza się Pacyfik, więc powierzchnia Ziemi powiększa się;
    * Europa oddala się od Afryki, a równocześnie rozwijają się góry systemu alpejskiego w Europie i północnej Afryce, czyli nie powstają one w wyniku kontrakcji - przysuwania się płyt, ale tensji - ich oddalania;
    * Podobieństwo linii brzegowych sugeruje, że wszystkie kontynenty stykały się ze sobą, co w XIX wieku było tłumaczone hipotezą pomostową, później częściowo teorią Wegenera;
    * Odkryto "korzenie płyt litosfery" – chłodna część płaszcza sięgająca do głębokości 300-400 km, które uniemożliwiają ich dryfowanie i nie pozostawiają przestrzeni na zaistnienie tzw. "prądów konwekcyjnych";
    * Na powierzchni dna oceanicznego znajdują się plamy gorąca – tzw. Hot Spots, będące wylotami materii. Odległości między nimi stale się zwiększają, podczas gdy ich zakorzenienie w płaszczu jest stałe;
    * Afryka jest wyraźnie rozciągana, a równocześnie ze wszystkich stron otaczają ją strefy spreadingu, który nie jest nigdzie kompensowany, chyba że jest centrum od którego oddalają się wszystkie pozostałe płyty wraz z towarzyszącymi im prądami konwencyjnymi;
    * Antarktyda jest ze wszystkich stron otoczona przez strefy spreadingu, czyli jest drugim centrum od którego oddalają się wszystkie pozostałe płyty wraz z towarzyszącymi im prądami konwencyjnymi;
    * Na gruncie teorii ekspansji dużo łatwiej jest wytłumaczyć istnienie gór, takich jak np. Alpy czy Karpaty, które według teorii tektoniki płyt powstały na skutek zderzenia dwóch płyt kontynentalnych i noszą nazwę orogenów kolizyjnych, podczas gdy tak skomplikowana ich geometria musiałaby przyjmować napór płyt kontynentalnych w przypadku Karpat z północnego zachodu, północy, północnego wschodu, wschodu, południowego wschodu i południa, czyli ze wszyskich stron;
    * Jeśli Pireneje miałyby powstać na skutek zderzenia Europy i Afryki (co zakłada teoria wędrówki płyt), to trudno wytłumaczyć powstanie w tym samym czasie Zatoki Biskajskiej i rotacyjny ruch Półwyspu Pirenejskiego ku południowemu wschodowi, przeciwnie do wskazówek zegara.
    * W kwestii braku wyjaśnienia mechanizmów ekspansji Ziemi, co jest jednym z głównych argumentów jej przeciwników, zwolennicy tej teorii wskazują, że kwestia znajomości mechanizmu procesu nie jest niezbędna do udowodnienia istnienia procesu[2]. Przypominają także, że będąca prekursorką tektoniki płyt teoria Wegenera, została odrzucona głównie z powodu niewyjaśnienia mechanizmu dryfu kontynentów, a później przywrócona w zmienionym kształcie. Zdaniem ekspansjonistów dominująca obecnie tektonika płyt również nie wyjaśnia przekonywująco przyczyn ruchu płyt.
    * Na Ziemię rocznie spada średnio 55 000 ton szczątków meteorów i meteorytów[3].

Kontrargumenty

    * Powiększanie się Ziemi wiąże się ze wzrostem masy Ziemi, rocznie odpowiadającym sześciennej kostce granitu o boku ok. 26 km. Co ciekawe, z obserwacji przyrostu skorupy oceanicznej (a dla wcześniejszych czasów, skorupy kontynentalnej), aż do końca ery paleozoicznej  (ok. 250 mln lat temu) wzrost promienia Ziemi zachodził bardzo powoli; tempo wzrostu zaczęło przyspieszać z początkiem mezozoiku  – proces ten zachodzi do dzisiaj, a jego tempo stale rośnie;
    * Zwiększanie się masy Ziemi bez dopływu dostatecznie dużej ilości materii z zewnątrz zaprzecza zasadzie zachowania energii, będącej fundamentalną zasadą fizyki. Ekspandująca Ziemia musiałaby więc zmniejszać swoją gęstość, co także jest trudne do wytłumaczenia;
    * Wzrost promienia Ziemi od 2800 km do 6370 km oznacza prawie 12-krotny wzrost objętości. W niektórych publikacjach podaje się wzrost promienia ponad 3-krotny, co oznacza 30-krotne zmniejszenie gęstości pierwotnej Ziemi. Brak jest elementarnego, wiarygodnego wyjaśnienia takich spadków gęstości;
    * Obserwowane jest istnienie strefy Benioffa, odkrytej na początku XX w. którą teoria płyt litosfery utożsamia ze strefą subdukcji, natomiast teoria ekspandującej Ziemi widzi w niej strefę głębokiego pęknięcia na granicy dwóch oddalających się płyt litosfery;
    * Nowsze badania dowodzą, że korzenie płyt litosfery nie sięgają tak głęboko, jak wcześniej sądzono i wcale nie uniemożliwiają dryfu kontynentów[4],
    * Rozciąganie Afryki wiąże się z powstawaniem doliny ryftowej, co mieści się w ramach tektoniki płyt – tektonika płyt zakłada, że nowa skorupa oceaniczna powstaje w strefach spreadingu, gdzie dochodzi do rozciągania skorupy kontynentalnej – co właśnie dzieje się w niektórych partiach Afryki;
    * Na gruncie ekspansji nie sposób wytłumaczyć śladów rotacji płyt litosferycznych, które obserwujemy w danych paleomagnetycznych;
    * Wzrost promienia Ziemi wiązałby się ze zmianą przyciągania ziemskiego:

    Korzystając z zależności na siłę grawitacyjną można obliczyć, że przedmiot o masie m na powierzchni naszej planety działa siła Fg:

            F_g=\frac{G M_z m}{r_z^2}

    gdzie

        Mz ≈ 5,9736×1024 kg – masa Ziemi,
        rz ≈ 6373,14 km.

    Stąd wniosek, że zmiana promienia Ziemi równałaby się zmianie tejże siły.
    Znalazłoby to odzwierciedlenie w zapisie kopalnych struktur sedymentacyjnych, np. inny byłby kąt naturalnego zsypu piasku. Nic takiego nie zaobserwowano;

    * Gdyby pierwsze oceany powstały w jurze, to poczynając od tego okresu, obserwowalibyśmy nieprzerwaną i globalną regresję mórz z obszarów skorupy kontynentalnej, oczywiście jeśli przyjmiemy, że wyrzuty ogromnych ilości wody z kominów hydrotermalnych można pominąć;
    * Nie istnieją żadne dowody obserwacyjne potwierdzające rozszerzanie się Ziemi. W ciągu ostatnich parudziesięciu lat, od kiedy pomiary promienia Ziemi wykonywane są przez satelitarne misje geofizyczne, zaobserwowany wzrost promienia powinien był przekroczyć jeden metr, co przewyższa wielokrotnie precyzję pomiarów GPS. Również jeden z głównych argumentów zwolenników tej teorii – brak obszarów, w których skorupa ziemska ulega zniszczeniu – nie jest obecnie powszechnie uznawany przez społeczność naukową. Powszechnie przyjmuje się, że skorupa oceaniczna zostaje wciągnięta do płaszcza Ziemi w strefach subdukcji, co równoważy jej powstawanie w grzbietach śródoceanicznych. Obrazowanie metodą tomografii sejsmicznej ujawnia także struktury we wnętrzu Ziemi, które można interpretować jako fragmenty pogrążonych w procesie subdukcji płyt tektonicznych.

Punkty wspólne obu teorii

    * Paleokontakt kontynentów ze sobą jest faktem powszechnie znanym, obie teorie tłumaczą go w odmienny sposób; naukowcy na podstawie teorii płyt są w stanie częściowo odtworzyć kontakt kontynentów w okresie przed powstaniem Pangei, w innej konfiguracji, (zobacz Pangea i Panthalassa, Rodinia); jak również na podstawie teorii ekspandującej Ziemi układ paleokontynentów wstecz aż do prekambru;
    * Chociaż najstarsze dna basenów oceanicznych pochodzą z jury, to obserwujemy na obszarze kontynentów starsze ofiolity, które teoria płyt interpretuje jako pozostałości dawnych oceanów, a teoria ekspandującej Ziemi, jako pozostałości skorupy oceanicznej, która podściela skorupę kontynentalną;
    * Obie teorie dobrze tłumaczą podobieństwa świata roślinnego i zwierzęcego oraz elementów tektoniki wewnątrz kontynentów po stronie atlantyckiej i indyjskiej, natomiast podobieństwa między Indiami i Azją oraz poprzez Pacyfik teoria ekspandującej Ziemi wyjaśnia tak samo, natomiast teoria płyt szuka wybiegów w rodzaju terranów;
    * Żadna z teorii nie potrafi podać przyczyny ewolucji Ziemi.
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_ekspanduj%C4%85cej_Ziemi


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=3oBAbD8bhoM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=3oBAbD8bhoM</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=oJfBSc6e7QQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=oJfBSc6e7QQ</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=0iW5HUrEkc8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=0iW5HUrEkc8</a>

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Vortex7
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 332




Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #1 : Maj 05, 2011, 17:41:16 »


Czemu poruszyłem ten wątek na forum ŚG?
Zapewne wielu uczestników tego forum, bardziej ode mnie wykształconych, uśmiechnie się uznając moje gdybania za oczywiste i nie wymagające komentarza.
Niemniej dla podobnych mi, nie posiadających wyższego wykształcenia w fizyce, może okazać się to ciekawe i w pewien sposób odkrywcze (mam nadzieję).
Proszę więc o wyrozumiałość na ew. błędy w moim rozumowaniu jakie mogą się pojawić w wyniku mojej niewiedzy i stosowną reakcję.

Cytuj
Przyczyna ekspansji nie jest przez tę teorię wyjaśniona, oprócz stwierdzenia, że znajduje się ona w jądrze Ziemi.
Przyczyna wzrostu objętości Ziemi w moim odczuciu jest nierozerwalnie związana z teorią elektrycznego wszechświata, a same zjawisko stanowi dobrą do niego ilustrację jako fragment samopodobnej układanki.

Żadne zjawisko w naturze nie występuje w izolacji od korelacji z warunkami zewnętrznymi, układy wyizolowane nie istnieją.
Ziemia, jak i cała reszta układy słonecznego porusza się w polu elektromagnetycznym Słońca, co do tego chyba nie ma wątpliwości.
Obcowanie z energią Słońca w nieuchronny sposób skutkuje gromadzeniem się ładunków elektrycznych w jonosferze Ziemi. Owe ładunki kumulują się w niższych warstwach atmosfery w chmurach, stanowiąc wg mnie właściwe ich źródło.
Jestem laikiem, ale jakoś oficjalna wersja o tworzeniu się ładunków w chmurach burzowych w wyniku li tylko zderzeń kryształków lodu wydaje mi się mętna i do mnie nie przemawia.
Zjawiska burzowe wraz z wyładowaniami w postaci błyskawic i piorunów stanowią w skali globalnej zjawisko o charakterze ciągłym. Ich wielka sumaryczna energia przekazywana jest do gruntu Ziemi, stanowiącego dla niej naturalny kondensator.

I co dalej? Nic? No przecież nie znika Uśmiech

W naturalny sposób zasila zgromadzoną energię Ziemi objawiającą się zjawiskami naturalnymi w momencie ich uwalniania zwrotnego ku powierzchni Ziemi.
Powstaje pytanie o sumaryczny bilans tej korelacji; jak ilość energii kumulowanej w jej wnętrzu ma się do ilości energii uwalnianej w wyniku zjawisk naturalnych? Oszacowanie tych wielkości na poziomie dostępnej wiedzy wydaje się niemożliwe, pozostaje więc gdybanie.
Załóżmy, że ten bilans nie jest zrównoważony i więcej energii zostaje zakumulowane w jej wnętrzu.

Czy w świetle koncepcji fraktalnej kompresji ładunku elektrycznego popularyzowanej przez Dana nie mogło by to stanowić źródła powstawania materii w jądrze Ziemi skutkując ekspansją jej wzrostu?


Takie postawienie sprawy wyjaśniałoby też nieliniową tendencję zjawiska stanowiąc o jej przyspieszaniu; im większa Ziemia, tym większa kumulacja energii, tym więcej nowej materii powstającej w jej wnętrzu, szybsza ekspansja.

Proszę o dyskusję.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Radosław
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 227




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Maj 07, 2011, 23:55:16 »


Hej Vortex7!

Na początek przypatrzmy się obecnaj sytuacji US.

Piszesz:

Żadne zjawisko w naturze nie występuje w izolacji od korelacji z warunkami zewnętrznymi, układy wyizolowane nie istnieją.
Ziemia, jak i cała reszta układy słonecznego porusza się w polu elektromagnetycznym Słońca, co do tego chyba nie ma wątpliwości.

I w istocie tak jest.
W 2010 roku NASA opublikowała z zdjęcia "zagadkowej wstążki" wokół heliosfery:
 

http://science.nasa.gov/media/medialibrary/2010/01/14/15jan_ibex2_resources/ribbon_strip.jpg
i obecnej sytuacji w kontekście najbliższego otoczenia kosmicznego:


Żródło:
http://www.paranormalne.pl/topic/26356-satelita-ibex-odkrywa-tajemnicze-wstegi-energii-otaczajacej-uklad-sloneczny/

W powyższej publikacji znajdujemy takie oto perełki:

"
 Dla naukowców było to nie lada zaskoczenie. Sądzili, że owszem heliosfera będzie zmieniała się wraz z 11 letnim cyklem słonecznym, ale nie przypuszczali, że taka dynamika może nastąpić w trakcie pół roku. Kierownik naukowy misji IBEX, dr David McComas, przyznał, że "na dziś naukowcy nie są zgodni, co powoduje powstawanie wstęgi i węzła, ale porównując różne mapy nieba z zaskoczeniem obserwujemy, że region ten zmienia się w krótkich przedziałach czasowych
"

Uważam ten cytat za skandaliczny.

Pozwolę sobie w tym momencie zacytować kawałek pewnej książki:

"...Leciałem do Nowosybirska, stolicy Syberii na rozmowę z doktorem Aleksiejem Dmitriewem, geofizykiem z Rosyjskiej Akademii Nauk, by dowiedzieć się czegoś o strefie galaktycznego zagrożenia dla Słońca, Ziemii i całego US.
Okrążając Centrum Galaktyki Słońce przechodzi przez różne obszary kosmosu, o mniejszym lub większym stopniu energetycznego nasycenia.
Zdaniem Dmitriewa w międzygwiezdnej burzy przez którą się przesuwamy, zapalają się czerwone światła alarmowe.
"Rosnąca aktywność słoneczna jest bezpośrednim rezultatem zwiększającego się napływu materii, energii, i informacji, jakiemu jesteśmy poddawani wchodząc w międzygwiezdny obłok energii. Słońce staje przed nowymi wyzwaniami,a ich skutki odczuwamy na całej planecie." pisze Dmitriew "Czas dzielący nas od spełnienia się głównych scenariuszy globalnej katastrofy nie przekracza trzydziestu kilku okrążeń Ziemii dookoła Słońca. To nie przesada - uważamy nawet że jest to dość wiarygodna prognoza"
Dmitriew ma w swoim dorobku ponad 300 publikacji w prasie naukowej, głównie z dziedziny geofizyki i meteorologii - zarówno Ziemii, jak i innych planet.
...
" - Chciałbym rozpocząć tę rozmowę od pewnego oświadczenia - powiedział Dmitriew - Istnieją 3 ważne źródła energii negowane albo bagatelizowane przez konserwatywne środowiska naukowe. Są to:
1. narastająca dynamika środowiska międzyplanetarnego
2. efekty energetyczne wynikające z położenia planet US
3. impulsy płynące z Centrum Galaktyki."

Oto 3 doniosłe stwierdzenia. Wszystkie wiążą się z rokiem 2012.
Zacznijmy od tego że zdaniem Dmitriewa cały US się grzeje.
...
Jak pilot rzucający krótkie polecenia zapięcia pasów albo kapitan rozkazujący uszczelnić luki, Dmitriew mówi nam że turbulencja w którą wchodzimy to nie teoria, a fakt ktoremu natychmiast musimy stawić czoło.
Żeby wyobrazić sobie co dzieje się teraz z naszym US zapomnijmy o standardowych poglądach, o uproszczonych modelach które oglądaliśmy w szkole albo w muzeach.
Wyobraźmy sobie za to ogromną kulę światła, nazywaną heliosferą.
Jest najjaśniejsza w środku, gdzie świeci Słońce; im dalej od centrum tym bardziej ciemnieje.
W obrębie tej wielkiej jasnej kuli mkną, krążą i wirują wszelkiego rodzaju planety, księżyce, asteroidy, komety i szczątki
A sama heliosfera sunie przez kosmos w ramieniu galaktyki, która zresztą także obraca się w locie.
Przez długi czas zakładaliśmy że będzie to równy, gładki lot.
Teraz, jak objaśnia Dmitriew, heliosfera napotkała niebezpieczny obszar, a ściślej magnetyczne pasma i pasemka zawierające wodór, hel, hydroksyl oraz inne pierwiastki i związki; jakieś kosmiczne szczątki, być może pozostałości po wybuchu gwiazdy.
Tak jak każdy przedmiot poruszający się w dowolnym środowisku (np łódź płynąca po wodzie) heliosfera tworzy przed sobą falę uderzeniową, roztrącając cząsteczki przestrzeni międzygwiezdnej.
W miarę jak wchodzi w gęstsze obszary, gdzie odpychanych cząstek jest coraz więcej, fala staje się większa i grubsza.
Dmitriew szacuje że fala uderzeniowa heliosfery powiększyła się dziesięciokrotnie, z 3-4 AU do 40 AU lub więcej (AU = około 150 mln kilometrów).
"Zagęszczenie się fali prowadzi do powstania smugi plazmy wokół US i do jej wdzierania się w przestrzeń międzyplanetarną... jest ona dodatkowym wkładem materii i energii w nasz US" pisze Dmitriew w swej pracy (Planetofizyczny stan Ziemii i życia. 1997r).
....
Dmitriew i jego koledzy odkryli falę uderzeniową analizując dane zebrane przez sondy Voyager w najdalszych zakątkach US.
...
Znaleźli zdumiewająco spójne dowody że od czasu kiedy Voyager dokonał pierwszych pomiarów (20 lat wcześniej) heliosfera stawała sę coraz bardziej burzliwa i to począwszy od najmniejszych, zlodowaciałych księżyców obiegajacych planety zewnętrzne a na samym Słońcu skończywszy.
Międzygwiezdny obłok energii intensywnie badają naukowcy rosyjscy, zwłaszcza Wladimir B. Baranow, który w 1995 roku uzyskał profesorską katedrę Sorosa na Uniwersytecie Moskiewskim.
...
Praca Baranowa o hydrodynamice plazmy międzyplanetarnej i oporze jaki wiatr słoneczny spotyka w środowisku międzygwiezdnym byla wielokrotnie publikowana w języku angielskim (miedzy innymi "Soros Educational Journal").
Na podstawie danych z Voyagera Baranow opracował model matematyczny heliosfery.
W 1999r. na moskiewskiej konferencji dla uczczenia 65 urodzin uczonego specjaliści z Rosji, Europy i USA sprawdzali model Baranowa, który wykazał 96% zgodność obserwacji Voyagera, nowszych informacji z NASA i ESA oraz szacunków Dmitriewa, twierdzącego że nasza helisfera przez następne 3000 lat pozostanie w strefie oddziaływania fali uderzeniowej.
"
powyższy fragment pochodzi z książki "Apokalipsa 2012" autorstwa Lawrence'a E. Joseph'a

A oto link do publikacji Dmitriewa z 1998r, rezultatu 30 lat badań nad danymi z sond Voyager:
http://www.tmgnow.com/repository/global/planetophysical.html

Dmitriew w swej pracy jako geolog i mineralog podkreśla także że widać już symptomy napływu dodatkowej plazmy do US - następuje transformacja całych ekosystemów.
Żadną tajemnicą nie jest że w ciągu ostatniego wieku planetę Ziemia opuściło około 80% gatunków i że te zmiany mogą być cykliczne.
Nie wypada nie wspomnieć w tym miejscu o Darwinie i jemu podobnym - są solidne poszlaki wskazujące na to że ewolucja nie przebiega w wolnych procesach na zasadzie przypadkowych mutacji - już ponad pół wieku temu Immanuel Velikovsky ze zdziwieniem skontatował badając leje po bombach że potrafią w nich pojawić się nie-wiadomo-skąd zupełnie nowe gatunki.
Jest sporo dowodów na to że ewolucja przebiega na zasadach spontanicznego procesu w którym jedne formy życia zostają zastąpione przez inne.

Aby mieć pełny obraz sytuacji warto tutaj się zatrzymać i pomyśleć o tym czym jest Ziemia, Słońce i cały Układ Słoneczny z punktu widzenia świętej geometrii.
Otóż wg podstawowych założeń ŚG każde centrum grawitacji jest także przyczyną powstawania świadomości.

Mamy więc do czynienia z żywymi, połączonymi ze sobą organizmami!!!

Takie herezje głosili od zawsze szamani w każdym zakątku planety, pozwolę więc sobie zacytować mały fragment książki opisujący naturę połączenia Człowieka z Gają wg niektórych z nich:

"
– Dawni widzący widzieli, że ziemia ma kokon – ciągnął. – Zobaczyli, że otacza ją świetlista kula, kokon, w którym zamknięte są emanacje Orła. Ziemia jest gigantyczną żywą istotą, podporządkowaną tym samym siłom co my.

...

Wyjaśnił, że tym tajemniczym kluczem do wszystkiego jest pochodząca z własnego doświadczenia wiedza o tym, iż ziemia jest żywą istotą i dlatego potrafi dostarczyć wojownikom niezwykłego wzmocnienia; jest to impuls, który nadchodzi ze świadomości ziemi w chwili, gdy emanacje wewnątrz kokonu wojownika połączą się z odpowiednimi emanacjami we wnętrzu kokonu ziemi. Ponieważ i ziemia, i człowiek są żywymi istotami, ich emanacje odpowiadają sobie, czy też raczej ziemia posiada wszystkie emanacje występujące w kokonie człowieka, a także w kokonach wszystkich żywych istot, organicznych i nieorganicznych. Gdy zachodzi połączenie, żywe istoty używają go w ograniczony sposób, by dzięki niemu postrzegać swój świat. Wojownicy mogą wykorzystywać to połączenie w ten sam sposób co wszyscy, do postrzegania, ale mogą go też użyć jako wzmocnienia i dzięki niemu wejść do niepojętych światów.
"
żródło:
Carlos Castaneda "Wewnętrzny ogień" rozdział 13.



Sytuacja więc wygląda tak:
Połączone żywe istoty - Duży Bąbel (heliosfera), Niebieski Bąbel (Gaja) i Małe Bąble (my) - lecą sobie przez bardziej energetyczny obszar.

Można się zapytać w tym momencie:
Cytuj
I co dalej? Nic? No przecież nie znika Uśmiech

Zawszę gdy myślę o odpowiedzi na to pytanie przypomina mi się jakaś lekcja fizyki na której dowiedziałem się że gdy dostarczymy dodatkową energię do małego bąbla nazywanego atomem - jeszcze mniejsze bąble będące jego częścią w magiczny sposób, w pewnym momencie, natychmiastowo zmieniają swoje orbity na bardziej energetyczne.

W tym momencie spróbuję odpowiedzieć na pytanie o tytułową hipotezę ekspandującej Ziemii i Twojego pytania:

Cytuj
Czy w świetle koncepcji fraktalnej kompresji ładunku elektrycznego popularyzowanej przez Dana nie mogło by to stanowić źródła powstawania materii w jądrze Ziemi skutkując ekspansją jej wzrostu?

Nie mam wystarczającej wiedzy i zapewne rzetelnych danych aby rozmawiać o tym jak to się rosło naszej Gaji w przeszłości.
Patrząc w przyszłość - tak, bez wątpienia obraz naszej planety musi się zmienić.
To co chcę podkreślić to naturalność i nieuchronność tego procesu.
Dostrzegam w nim także wiele piękna i nie widzę żadnych zagrożeń ani dla Dużego Bąbla, ani dla Niebieskiego, ani dla Małych Bąbelków.
Może się po prostu tak zdarzyć że nagle te wszytkie bąble wskoczą na wyższy potencjał energetyczny.

Z punktu widzenia ŚG atomy wyglądają tak:


Siatka oposająca Ziemię znana dość dobrze Starożytnym tak:


...i być może wkrótce trzeba będzie te grafiki wymienić, a Bąbel Ziemia zmieni swoją gęstość i objętość powodując adekwantne zmiany w Małych Bąblach.

Nie śądzę, aby się to działo latami - o wiele bardziej przychylam się do koncepcji gwałtownego kwantowego skoku.


mam nadzieję że nikogo nie zanudziłem,

pozdrawiam

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2014, 15:46:11 wysłane przez Leszek » Zapisane
Vortex7
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 332




Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #3 : Maj 08, 2011, 02:26:52 »


Bardzo ciekawy tekst!

W kwestii tzw."oświecenia 2012" skłaniam się ku sceptykom i spektakularne skoki "wszystkiego naraz" w jednej chwili wydają mi się równie prawdopodobne jak skok całej heliosfery w strefę wyższej energii w sposób nagły.

Cytuj
[...]przypomina mi się jakaś lekcja fizyki na której dowiedziałem się że gdy dostarczymy dodatkową energię do małego bąbla nazywanego atomem - jeszcze mniejsze bąble będące jego częścią w magiczny sposób, w pewnym momencie, natychmiastowo zmieniają swoje orbity na bardziej energetyczne[...]
Ach ten nieśmiertelny Rutheford!  Duzy usmiech Ok.
Spójrzmy się na aspekt relatywizmu obserwacji.
Oglądamy animację: układ słoneczny wchodzi w galaktyczną chmurę podwyższonej energii - ciach, wszedł. Czytamy
Cytuj
pisze Dmitriew "Czas dzielący nas od spełnienia się głównych scenariuszy globalnej katastrofy nie przekracza trzydziestu kilku okrążeń Ziemii dookoła Słońca. To nie przesada - uważamy nawet że jest to dość wiarygodna prognoza"
Czyli już się pojawia trzydzieści kilka lat. Owszem, krótko, ale z naszego malutkiego poziomu w tej skali, to całkiem całkiem kawałek czasu już jest. W sam raz tyle, by nie zauważyć jakiegoś dramatycznego skoku i potraktować zmiany jako pewien proces rozciągnięty w czasie.
Wróćmy do obserwacji ruthefordowskiego bąbelka: uzbrojeni w narzędzia badawcze niesamowicie wielkie my, bąblo-struktury, dostarczamy energii modelowi atomu i spostrzegamy, że elektron skoczył na wyższą orbitę, ciach i już jest.
I nie zaskoczyłoby to nas wcale, gdybyśmy przebiegle nie ubezpieczyli się zawczasu.  Mrugnięcie Umieściliśmy mikro konsultanta-obserwatora na naszym protonie i po skończonym eksperymencie potwierdzamy wynik:
- Widziaeś jak skoczył?
- Jakie skoczył?CO? - odpowiada konsultant. - Skok elektronu dział się przez trzydzieści parę mikro-lat!

 Duży uśmiech To co powyżej, to oczywiście wyssany z palca żarcik  Duży uśmiech

A tak już poważniej:
Doświadczając życia, obserwujemy, że nasze ciała składają się z komórek o półprzepuszczalnych błonach. One same w sobie są życiem, a ich wspólna interferencja z otaczającymi je komórkami tworzy nasze żyjące ciała. Kiedy komórkę odetniemy od całej reszty powstrzymując wymianę energetyczną z otoczeniem - umiera.
Oddając wodzę wyobraźni można interpolować nasze doświadczenia z pojedynczą komórką na ogrom heliosfery. W heliosferze jest wszak nasze życie, więc przyjmuję że ona jako taka jest życiem. Żyją mikroby, żyją ludzie, Ziemia żyje, Słońce żyje - to układ dynamiczny.

Heliosfera może porusza się w próżni, lecz nie w pustce! Non stop, w każdym momencie doświadcza energii galaktycznej próżni i jej magnetoelektrycznych oddziaływań. Interferencja US z obszarem o zwiększonej energii musi wpłynąć na sumę energii w układzie, aktywność Słońca i samej Ziemi. Mało prawdopodobne by było inaczej. Nasuwa się tylko pytanie o dynamikę tego wzrostu i jej relatywny skutek jaki możemy w związku z tym odczuć.

Pożiwiom uwidim...

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

Radosław
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 227




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Maj 08, 2011, 12:20:47 »


W kwestii tzw."oświecenia 2012" skłaniam się ku sceptykom i spektakularne skoki "wszystkiego naraz" w jednej chwili wydają mi się równie prawdopodobne jak skok całej heliosfery w strefę wyższej energii w sposób nagły.

Czyli odrzucasz analogię pomiędzy atomem a US?
W większej skali przejścia pomiędzy poszczególnymi stanami kwantowymi muszą trwać dłużej?

Cytuj
Doświadczając życia, obserwujemy, że nasze ciała składają się z komórek o półprzepuszczalnych błonach. One same w sobie są życiem, a ich wspólna interferencja z otaczającymi je komórkami tworzy nasze żyjące ciała. Kiedy komórkę odetniemy od całej reszty powstrzymując wymianę energetyczną z otoczeniem - umiera.

...a w każdej komórce znajdziemy mikrotubule i stany kwantowe, Hameroff poczynił spory krok na przód w rozumieniu tego co się wewnątrz nas dzieje, proszę zwrócić uwagę na post Easta:
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,569.new.html#new


Cytuj
Oddając wodzę wyobraźni można interpolować nasze doświadczenia z pojedynczą komórką na ogrom heliosfery. W heliosferze jest wszak nasze życie, więc przyjmuję że ona jako taka jest życiem. Żyją mikroby, żyją ludzie, Ziemia żyje, Słońce żyje - to układ dynamiczny.

... który wg Ciebie podlega innym prawom czasu Duży uśmiech


Cytuj
Nasuwa się tylko pytanie o dynamikę tego wzrostu i jej relatywny skutek jaki możemy w związku z tym odczuć.

Nie jestem jakimś fantykiem, ale możemy być świadkami niezłego spektaklu już w niedalekiej przyszłości.
A skutek może przejść najśmielsze oczekiwania sceptyków.

pożyjom uwiżom ach Ty... :)

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Vortex7
Zaawansowany użytkownik
****
Wiadomości: 332




Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #5 : Maj 08, 2011, 13:03:20 »


Czyli odrzucasz analogię pomiędzy atomem a US?
O, nie, skądże.
Uzgadnianie wyobrażenia na temat budowy i działania zarówno atomu jak i US to proces dynamiczny. Ciężko tu determinować ostateczne analogie i animozje poruszając się w świecie mniej lub bardziej prawdopodobnych wyobrażeń na temat "co sądzimy, że myślimy(wiemy)".

... który wg Ciebie podlega innym prawom czasu Duży uśmiech
A czemuż by nie?

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 615




Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Maj 08, 2011, 14:01:49 »


Nie wiem ,czy uwidim/uwiżom ..

Z pewnością to , czym/kim jesteśmy ,czyli nasza prawdziwa Istota, na prawdę przeżyje kwantowy skok bez większych problemów, gdyż jest ona zorganizowana wg zasad fraktalnych świętej geometrii o czym świadczy sprytny system informatyczny , którego elementem są mikrotubule. One same są skonstruowane wg zasad ŚG. Dalej, tak jak piszecie Panowie, nasze organizmy są częścią żyjącego ekosystemu, żyjącej planety, żyjącego US , żyjącej Galaktyki itd ... nierozerwalną częścią ,a cały układ jest współzależny.

To, co "zasila" nas to Świadomość, która może być rozumiana jako sposób kompresji/dekompresji ładunku elektrycznego, jego dystrybucja itd. To wszystko zostało zorganizowane na długo przed tym zanim człowiek był zdolny to zauważyć przy  pomocy  ..umysłu.

Natomiast nie da się tego powiedzieć o programie  rezydującym  , czyli o umyśle. Postrzegamy świat według możliwości jakie wykształcił umysł. Jest on bardzo elastyczny i praktyczny. Mimo całej przebiegłości jest dość przewidywalny ponieważ jego jedynym celem jest przeżycie, a więc dostosuje się on do zewnętrznych zmian ( w istocie wcale nie zewnętrznych bo powodowanych przez Jedną Świadomość ) gdyż nie ma innego wyjścia .

Wracając do tematu. W kwestii rozszerzającej się Ziemi nasunęła mi się analogia, której również na co dzień nie postrzegamy a jest ona faktem.
Mam na myśli przyspieszenie rozwoju życia. Jakoś umyka nam fakt, iż ludzkość dokonuje skoku ewolucyjnego co pokolenie. Rodzą się dzieci, które w naturalny sposób wiedzą więcej niż my , za naszej młodości moglibyśmy wymyśleć. To przyspieszenie wspaniale ilustruje Kalendarz  Majów. Innymi słowy czas , który mierzymy pozostaje niezmienny, sekunda to sekunda, ale to, co dzieje się pomiędzy pomiarami zmienia zupełnie swoją jakość. Pozornie wszystko toczy się w stałym tempie, ale tak na prawdę nie , co dopiero możemy stwierdzić poprzez analizę porównawczą utrwalonych w pamięci zdarzeń.
Zatem nie odrzucam takiej możliwości, iż Ziemia "rośnie" ,ale to samo dzieje się z US, wszystkim planetami,  Słońcem, galaktyką itd. Dlatego pomiary , których dokonujemy nie zmieniają się WZGLĘDEM innych obiektów.
Paradoksalnie - jedynie uważna samoobserwacja i wewnętrzna analiza porównawcza mogą dostarczyć "dowodów".

I również skłaniam się tu do koncepcji elektrycznego wszechświata, ale uzupełnionego o zjawiska kwantowe ( nie wiem co z czego miałoby wynikać , grawitacja z rotującego ładunku czy odwrotnie -DW vs NH ,ale to może wyjaśni ktoś trzeci ? - np Scott Olsen Mrugnięcie ).

ps. tak w ogóle to czuję, iż dotarliśmy do punktu w którym możemy się opierać jedynie na określonych koncepcjach, z których każda ma przesłanki by być prawdziwą. Zatem tylko WYBÓR w oparciu o coś tak nienaukowego jak wewnętrzna  wiedza, intuicja,  przeczucia , daje pewność. W tym sensie kształtując swój własny odbiór świata nadajemy otoczeniu atrybuty. I co ważniejsze - otrzymujemy biofeedback  - informację zwrotną w postaci zdarzeń, reakcji, "pozytywnych" lub  "negatywnych" odpowiedzi na naszą wizję i działanie.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane

dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...
Michał-Anioł
między niebem a piekłem
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1338


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym



Michał Anioł
Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #7 : Maj 09, 2011, 15:24:39 »


No Panowie ciekawie zaczynacie ten wątek rozkręcać .
Wszechświat jako jeden organizm lub zbiór organizmów jedno nie zaprzecza drugiemu,wzajemne powiązania  w różnych skalach są już faktem, nie widzę powodu by wyglądało to inaczej w skali super makro idealnie opisuje to teoria elektrycznego wszechświata,gdzie plazma pełni funkcje połączeń miedzy komórkowych czy wręcz komórkowych służących min.wymianie informacji  czy budowie nowych układów.

http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,206.msg1369.html#msg1369
Efekt Casimira - czy to jeszcze fizyka, czy już magia?...

Czy próżnia to kompletna pustka, nic? Ale dlaczego takie "nic" trzeba przebywać w określonym czasie? Gdyby w próżni nie było żadnej struktury, to zupełnie nieodróżnialny byłby jeden jej punkt od innego. Fizyka kwantowa pozwala wyciągnąć na temat próżni dalej idące wnioski. Okazuje się, że nie ma tak naprawdę pustki zupełnie absolutnej. Nawet najbardziej pusty obszar wszechświata jest w rzeczywistości areną nieustannego tworzenia się i zanikania rozmaitych okruchów materii. Zjawisko to nosi miano kreacji - anihilacji materii. Co prawda czas życia tych drobin wyłaniających się z pustki jest niewyobrażalnie krótki, jednak określony. I nawet daje się wykryć siłę, która powstaje w wyniku tej aktywności próżni. Nazywana jest ona ona siłą Casimira.

Ta maleńka kulka dostarcza dowodów na nieskończoną ekspansję wszechświata. Mierząca odrobinę ponad jedną dziesiatą milmetra kula porusza się w kierunku gładkiej płyty reagując na fluktuacje energii próżni pustej przestrzeni. To przyciąganie znane jest jako efekt Casimira, nazwany imieniem odkrywcy, który 50 lat temu próbował zrozumieć, dlaczego ciecze takie jak majonez poruszają się tak powoli. Dziś gromadzą się dowody świadczące, iż większa część gęstości energii we wszechświecie ma nieznaną formę nazwaną ciemną energią. Postać i geneza ciemnej energii są prawie zupełnie nieznane. Postuluje się jednak, że jest ona związana z fluktuacjami próżni podobnymi do efektu Casimira, lecz generowanymi jakoś przez samą przestrzeń. Ogromna i tajemnicza ciemna energia wydaje się grawitacyjnie odpychać wszelką materię i dlatego spowoduje przypuszczalnie wieczną ekspansję wszechświata. Zrozumienie fluktuacji próżni jest na czele badań nie tylko dla lepszego pojmowania wszechświata, ale także dla powstrzymania części mikromechanicznych maszyn przed wzajemnym uderzaniem.

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

« Ostatnia zmiana: Maj 09, 2011, 15:35:37 wysłane przez Michał-Anioł » Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!

www.imaginarium.org.pl
Tijavar
Gość
« Odpowiedz #8 : Maj 09, 2011, 21:52:22 »


Bardzo fajnie to wszystko opisujecie, dzięki wielkie!  super

Share this topic on FacebookShare this topic on GoogleShare this topic on MagnoliaShare this topic on TwitterShare this topic on Google buzz 

Zapisane
Strony: 1 2 3 4 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS