logo
 
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Hipoteza ekspandującej Ziemi  (Przeczytany 21710 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Hipoteza ekspandującej Ziemi
« dnia: Maj 05, 2011, 02:09:22 »
Hipoteza ekspandującej Ziemi - teoria alternatywna w stosunku do powszechnie przyjętej teorii tektoniki płyt, zapewne znana jest wielu forumowiczom, niemniej wydaje mi się zasługującą na osobny wątek.

W Polsce rozwijana jest m.in przez Jana Koziara -> Ekspansja Ziemi a tektonika płyt
http://morena.ing.uni.wroc.pl/~www/teksty/dowody_ekspansji.pdf

Hipoteza ekspandującej Ziemi - wikipedia:
Cytuj
Hipoteza ekspandującej Ziemi

Hipoteza ekspandującej Ziemi (często nazywana teorią) jest teorią geotektoniczną, traktującą o rozwoju Ziemi, alternatywną dla teorii tektoniki płyt. Głównym założeniem tej teorii jest brak kompensacji powstawania nowej skorupy oceanicznej w strefach spreadingu, co powoduje wykładniczo narastający od jury wzrost promienia Ziemi. Współcześnie jest to teoria nie uznawana przez zdecydowaną większość geologów. Uważają oni za poprawną teorię tektoniki płyt.

Choć koncepcja ekspandującej Ziemi powstała w XIX w. i rozwijana był w późniejszych dekadach, to obecną postać teoria ta zyskała po odkryciu spreadingu – powstawania nowej skorupy ziemskiej typu oceanicznego. Skoro powstaje ogromna ilość nowej skorupy ziemskiej, to jej przyrost musi być rekompensowany, albo na drodze pochłaniania na podobną skalę skorupy w innych miejscach (w strefach subdukcji co postuluje teoria płyt), albo poprzez przyrost objętości Ziemi i zwiększanie promienia i powierzchni naszej planety. Ponieważ zdaniem ekspansjonistów nie stwierdzono jednoznacznie pochłaniania starej skorupy oceanicznej w strefach subdukcji, to wówczas jedyną kompensacją spredingu pozostaje wzrost promienia Ziemi. Ponieważ we współczesnych ocenach najstarsze partie skorupy oceanicznej datowane są na jurę, to większość ekspansjonistów zakłada, że przed jurą oceany nie istniały. Powstałe wskutek powiększania się Ziemi oceany wypełniły wody juwenilne – powstałe z magmy. Duże ilości zmineralizowanych, gorących wód tryskających spod dna oceanu odkryto w obrębie Grzbietu Wschodniopacyficznego, Grzbietu Śródatlantyckiego, Grzbietu Nansena oraz w Morzu Czerwonym. Wydobywają się one w kominach hydrotermalnych.

Wedle teorii ekspandującej Ziemi, wyniki interpretacji obliczeń przyrostu skorupy oceanicznej wykazują, że przyrost promienia Ziemi wynosi obecnie ok. 2,6 cm w skali roku, co oznacza, że Ziemia miała przed jurą wielkość obecnego Merkurego. Przyczyna ekspansji nie jest przez tę teorię wyjaśniona, oprócz stwierdzenia, że znajduje się ona w jądrze Ziemi.

Spór

Obecnie teoria ekspansji ma znikome poparcie wśród naukowców i prawie nie jest wykorzystywana w literaturze naukowej. Jednak jest kilku badaczy, którzy prowadzą intensywne badania i popularyzują tę koncepcję, krytykując jednocześnie teorię wędrówki płyt tektonicznych. Jednym z jej głównych teoretyków był prof. Samuel Carrey, a także odkrywcy tzw. spreadingu: Bruce Heezen  i Maurice Ewing. Po raz pierwszy została opublikowana w 1898 przez Jana Jarkowskiego, obecnie jest rozwijana i popularyzowana w środowisku wrocławskim, przede wszystkim przez Jana Koziara oraz w środowisku poznańskim przez prof.Andrzeja Pawułe.

Kontrowersje dotyczące genezy płaszczowin

Teoria prezentuje własny pogląd na temat powstania płaszczowin gór fałdowych, twierdząc, że płaszczowiny te powstały na drodze grawitacyjnego ześlizgiwania (tektoniki grawitacyjnej) się wielkich mas skalnych z rozległych wybrzuszeń skorupy ziemskiej (geotumor). Zwolennicy ekspansji Ziemi uważają, że trudno sobie wyobrazić, aby płaszczowiny mogły powstać w wyniku silnych nacisków bocznych, gdyż przemieszczone mniej więcej poziomo na odległość znacznie większą od miąższości płaszczowiny (od kilku do ponad 200 km) warstwy skalne powinny być najbardziej zafałdowane w miejscu, gdzie były te naciski (czyli z tyłu). Tymczasem największe deformacje obserwuje się w partii czołowej, podobnie jak w osuwisku. Jednak koncepcja grawitacyjnego mechanizmu powstawania większości płaszczowin, podobnie jak i teoria ekspansji, ma obecnie znikome poparcie wśród naukowców i prawie nie jest wykorzystywana w literaturze naukowej.

Argumenty zwolenników teorii

    * Ziemia jest w przybliżeniu kulą (elipsoidą obrotową lub geoidą). Jeśliby przyjąć, za tektoniką płyt, że oceany Atlantycki, Arktyczny i Indyjski powstały kosztem Pacyfiku, to dawna Pangea była mniejsza niż koło wielkie Ziemi a Pacyfik obejmował więcej niż połowę powierzchni Ziemi. Przy niezmienionym promieniu Ziemi (również jej powierzchni) rozpad Pangei powodowałby wzrost obwodu nowo powstałych kontynentów i wzrost obwodu Pacyfiku aż do osiągnięcia koła wielkiego (można obliczyć kiedy powierzchnia Pacyfiku była równa połowie obecnej powierzchni Ziemi). Od tego momentu powierzchnia kontynentów i nowych oceanów dalej rośnie, powierzchnia Pacyfiku maleje, ale maleje też jego obwód. Od tego punktu zwrotnego poszczególne kontynenty otaczające Pacyfik powinny się do siebie zbliżać: Azja do Australii, Australia do Antarktydy, Antarktyda do Ameryki Południowej, Ameryka Południowa do Północnej, Ameryka Północna do Azji w tempie rozrostu Atlantyku, Oceanu Indyjskiego, Morza Arktycznego i otoczenia Antarktydy, tymczasem wszędzie tam obserwujemu procesy odwrotne;
    * Długość grzbietów śródoceanicznych - stref spreadingu w których powstaje nowa skorupa oceaniczna jest dużo większa niż domniemanych stref subdukcji, w których wg tektoniki płyt jest ona niszczona;
    * Strefy spreadingu mają przebieg zarówno południkowy (Grzbiet Śródatlantycki, Grzbiet Środkowoindyjski, Grzbiet Wschodniopacyficzny) jak i równoleżnikowy (system grzbietów wokół Antarktydy), co oznacza, że skorupa rośnie zarówno wzdłuż jak i w poprzek, tymczasem strefy subdukcji wyznaczone wzdłuż wschodniego i zachodniego brzegu Pacyfiku nie rekompensują rozrostu na linii północ-południe. Domniemane skracanie na linii Alpy - Himalaje jest za krótkie, nie rozwiązuje problemu drugiej półkuli. Dodatkowo powiększa się powierzchnia Oceanu Arktycznego, czyli Ziemia powinna być dyskiem;
    * W okresie przedjurajskim nie istniały jeszcze obecne baseny oceaniczne – najstarszy poznany fragment skorupy oceanicznej pochodzi z jury;
    * Ameryka oddala się od Afryki i Azji północnej (Syberii), przez co Atlantyk i Ocean Lodowaty powiększają się. Równocześnie Afryka oddala się od Azji, Australii i Antarktydy, przez co powiększa się również Ocean Indyjski, ale jednocześnie nie zmniejsza się Pacyfik, więc powierzchnia Ziemi powiększa się;
    * Europa oddala się od Afryki, a równocześnie rozwijają się góry systemu alpejskiego w Europie i północnej Afryce, czyli nie powstają one w wyniku kontrakcji - przysuwania się płyt, ale tensji - ich oddalania;
    * Podobieństwo linii brzegowych sugeruje, że wszystkie kontynenty stykały się ze sobą, co w XIX wieku było tłumaczone hipotezą pomostową, później częściowo teorią Wegenera;
    * Odkryto "korzenie płyt litosfery" – chłodna część płaszcza sięgająca do głębokości 300-400 km, które uniemożliwiają ich dryfowanie i nie pozostawiają przestrzeni na zaistnienie tzw. "prądów konwekcyjnych";
    * Na powierzchni dna oceanicznego znajdują się plamy gorąca – tzw. Hot Spots, będące wylotami materii. Odległości między nimi stale się zwiększają, podczas gdy ich zakorzenienie w płaszczu jest stałe;
    * Afryka jest wyraźnie rozciągana, a równocześnie ze wszystkich stron otaczają ją strefy spreadingu, który nie jest nigdzie kompensowany, chyba że jest centrum od którego oddalają się wszystkie pozostałe płyty wraz z towarzyszącymi im prądami konwencyjnymi;
    * Antarktyda jest ze wszystkich stron otoczona przez strefy spreadingu, czyli jest drugim centrum od którego oddalają się wszystkie pozostałe płyty wraz z towarzyszącymi im prądami konwencyjnymi;
    * Na gruncie teorii ekspansji dużo łatwiej jest wytłumaczyć istnienie gór, takich jak np. Alpy czy Karpaty, które według teorii tektoniki płyt powstały na skutek zderzenia dwóch płyt kontynentalnych i noszą nazwę orogenów kolizyjnych, podczas gdy tak skomplikowana ich geometria musiałaby przyjmować napór płyt kontynentalnych w przypadku Karpat z północnego zachodu, północy, północnego wschodu, wschodu, południowego wschodu i południa, czyli ze wszyskich stron;
    * Jeśli Pireneje miałyby powstać na skutek zderzenia Europy i Afryki (co zakłada teoria wędrówki płyt), to trudno wytłumaczyć powstanie w tym samym czasie Zatoki Biskajskiej i rotacyjny ruch Półwyspu Pirenejskiego ku południowemu wschodowi, przeciwnie do wskazówek zegara.
    * W kwestii braku wyjaśnienia mechanizmów ekspansji Ziemi, co jest jednym z głównych argumentów jej przeciwników, zwolennicy tej teorii wskazują, że kwestia znajomości mechanizmu procesu nie jest niezbędna do udowodnienia istnienia procesu[2]. Przypominają także, że będąca prekursorką tektoniki płyt teoria Wegenera, została odrzucona głównie z powodu niewyjaśnienia mechanizmu dryfu kontynentów, a później przywrócona w zmienionym kształcie. Zdaniem ekspansjonistów dominująca obecnie tektonika płyt również nie wyjaśnia przekonywująco przyczyn ruchu płyt.
    * Na Ziemię rocznie spada średnio 55 000 ton szczątków meteorów i meteorytów[3].

Kontrargumenty

    * Powiększanie się Ziemi wiąże się ze wzrostem masy Ziemi, rocznie odpowiadającym sześciennej kostce granitu o boku ok. 26 km. Co ciekawe, z obserwacji przyrostu skorupy oceanicznej (a dla wcześniejszych czasów, skorupy kontynentalnej), aż do końca ery paleozoicznej  (ok. 250 mln lat temu) wzrost promienia Ziemi zachodził bardzo powoli; tempo wzrostu zaczęło przyspieszać z początkiem mezozoiku  – proces ten zachodzi do dzisiaj, a jego tempo stale rośnie;
    * Zwiększanie się masy Ziemi bez dopływu dostatecznie dużej ilości materii z zewnątrz zaprzecza zasadzie zachowania energii, będącej fundamentalną zasadą fizyki. Ekspandująca Ziemia musiałaby więc zmniejszać swoją gęstość, co także jest trudne do wytłumaczenia;
    * Wzrost promienia Ziemi od 2800 km do 6370 km oznacza prawie 12-krotny wzrost objętości. W niektórych publikacjach podaje się wzrost promienia ponad 3-krotny, co oznacza 30-krotne zmniejszenie gęstości pierwotnej Ziemi. Brak jest elementarnego, wiarygodnego wyjaśnienia takich spadków gęstości;
    * Obserwowane jest istnienie strefy Benioffa, odkrytej na początku XX w. którą teoria płyt litosfery utożsamia ze strefą subdukcji, natomiast teoria ekspandującej Ziemi widzi w niej strefę głębokiego pęknięcia na granicy dwóch oddalających się płyt litosfery;
    * Nowsze badania dowodzą, że korzenie płyt litosfery nie sięgają tak głęboko, jak wcześniej sądzono i wcale nie uniemożliwiają dryfu kontynentów[4],
    * Rozciąganie Afryki wiąże się z powstawaniem doliny ryftowej, co mieści się w ramach tektoniki płyt – tektonika płyt zakłada, że nowa skorupa oceaniczna powstaje w strefach spreadingu, gdzie dochodzi do rozciągania skorupy kontynentalnej – co właśnie dzieje się w niektórych partiach Afryki;
    * Na gruncie ekspansji nie sposób wytłumaczyć śladów rotacji płyt litosferycznych, które obserwujemy w danych paleomagnetycznych;
    * Wzrost promienia Ziemi wiązałby się ze zmianą przyciągania ziemskiego:

    Korzystając z zależności na siłę grawitacyjną można obliczyć, że przedmiot o masie m na powierzchni naszej planety działa siła Fg:

            F_g=\frac{G M_z m}{r_z^2}

    gdzie

        Mz ≈ 5,9736×1024 kg – masa Ziemi,
        rz ≈ 6373,14 km.

    Stąd wniosek, że zmiana promienia Ziemi równałaby się zmianie tejże siły.
    Znalazłoby to odzwierciedlenie w zapisie kopalnych struktur sedymentacyjnych, np. inny byłby kąt naturalnego zsypu piasku. Nic takiego nie zaobserwowano;

    * Gdyby pierwsze oceany powstały w jurze, to poczynając od tego okresu, obserwowalibyśmy nieprzerwaną i globalną regresję mórz z obszarów skorupy kontynentalnej, oczywiście jeśli przyjmiemy, że wyrzuty ogromnych ilości wody z kominów hydrotermalnych można pominąć;
    * Nie istnieją żadne dowody obserwacyjne potwierdzające rozszerzanie się Ziemi. W ciągu ostatnich parudziesięciu lat, od kiedy pomiary promienia Ziemi wykonywane są przez satelitarne misje geofizyczne, zaobserwowany wzrost promienia powinien był przekroczyć jeden metr, co przewyższa wielokrotnie precyzję pomiarów GPS. Również jeden z głównych argumentów zwolenników tej teorii – brak obszarów, w których skorupa ziemska ulega zniszczeniu – nie jest obecnie powszechnie uznawany przez społeczność naukową. Powszechnie przyjmuje się, że skorupa oceaniczna zostaje wciągnięta do płaszcza Ziemi w strefach subdukcji, co równoważy jej powstawanie w grzbietach śródoceanicznych. Obrazowanie metodą tomografii sejsmicznej ujawnia także struktury we wnętrzu Ziemi, które można interpretować jako fragmenty pogrążonych w procesie subdukcji płyt tektonicznych.

Punkty wspólne obu teorii

    * Paleokontakt kontynentów ze sobą jest faktem powszechnie znanym, obie teorie tłumaczą go w odmienny sposób; naukowcy na podstawie teorii płyt są w stanie częściowo odtworzyć kontakt kontynentów w okresie przed powstaniem Pangei, w innej konfiguracji, (zobacz Pangea i Panthalassa, Rodinia); jak również na podstawie teorii ekspandującej Ziemi układ paleokontynentów wstecz aż do prekambru;
    * Chociaż najstarsze dna basenów oceanicznych pochodzą z jury, to obserwujemy na obszarze kontynentów starsze ofiolity, które teoria płyt interpretuje jako pozostałości dawnych oceanów, a teoria ekspandującej Ziemi, jako pozostałości skorupy oceanicznej, która podściela skorupę kontynentalną;
    * Obie teorie dobrze tłumaczą podobieństwa świata roślinnego i zwierzęcego oraz elementów tektoniki wewnątrz kontynentów po stronie atlantyckiej i indyjskiej, natomiast podobieństwa między Indiami i Azją oraz poprzez Pacyfik teoria ekspandującej Ziemi wyjaśnia tak samo, natomiast teoria płyt szuka wybiegów w rodzaju terranów;
    * Żadna z teorii nie potrafi podać przyczyny ewolucji Ziemi.
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_ekspanduj%C4%85cej_Ziemi


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=3oBAbD8bhoM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=3oBAbD8bhoM</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=oJfBSc6e7QQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=oJfBSc6e7QQ</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=0iW5HUrEkc8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=0iW5HUrEkc8</a>

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 05, 2011, 17:41:16 »
Czemu poruszyłem ten wątek na forum ŚG?
Zapewne wielu uczestników tego forum, bardziej ode mnie wykształconych, uśmiechnie się uznając moje gdybania za oczywiste i nie wymagające komentarza.
Niemniej dla podobnych mi, nie posiadających wyższego wykształcenia w fizyce, może okazać się to ciekawe i w pewien sposób odkrywcze (mam nadzieję).
Proszę więc o wyrozumiałość na ew. błędy w moim rozumowaniu jakie mogą się pojawić w wyniku mojej niewiedzy i stosowną reakcję.

Cytuj
Przyczyna ekspansji nie jest przez tę teorię wyjaśniona, oprócz stwierdzenia, że znajduje się ona w jądrze Ziemi.
Przyczyna wzrostu objętości Ziemi w moim odczuciu jest nierozerwalnie związana z teorią elektrycznego wszechświata, a same zjawisko stanowi dobrą do niego ilustrację jako fragment samopodobnej układanki.

Żadne zjawisko w naturze nie występuje w izolacji od korelacji z warunkami zewnętrznymi, układy wyizolowane nie istnieją.
Ziemia, jak i cała reszta układy słonecznego porusza się w polu elektromagnetycznym Słońca, co do tego chyba nie ma wątpliwości.
Obcowanie z energią Słońca w nieuchronny sposób skutkuje gromadzeniem się ładunków elektrycznych w jonosferze Ziemi. Owe ładunki kumulują się w niższych warstwach atmosfery w chmurach, stanowiąc wg mnie właściwe ich źródło.
Jestem laikiem, ale jakoś oficjalna wersja o tworzeniu się ładunków w chmurach burzowych w wyniku li tylko zderzeń kryształków lodu wydaje mi się mętna i do mnie nie przemawia.
Zjawiska burzowe wraz z wyładowaniami w postaci błyskawic i piorunów stanowią w skali globalnej zjawisko o charakterze ciągłym. Ich wielka sumaryczna energia przekazywana jest do gruntu Ziemi, stanowiącego dla niej naturalny kondensator.

I co dalej? Nic? No przecież nie znika :)

W naturalny sposób zasila zgromadzoną energię Ziemi objawiającą się zjawiskami naturalnymi w momencie ich uwalniania zwrotnego ku powierzchni Ziemi.
Powstaje pytanie o sumaryczny bilans tej korelacji; jak ilość energii kumulowanej w jej wnętrzu ma się do ilości energii uwalnianej w wyniku zjawisk naturalnych? Oszacowanie tych wielkości na poziomie dostępnej wiedzy wydaje się niemożliwe, pozostaje więc gdybanie.
Załóżmy, że ten bilans nie jest zrównoważony i więcej energii zostaje zakumulowane w jej wnętrzu.

Czy w świetle koncepcji fraktalnej kompresji ładunku elektrycznego popularyzowanej przez Dana nie mogło by to stanowić źródła powstawania materii w jądrze Ziemi skutkując ekspansją jej wzrostu?


Takie postawienie sprawy wyjaśniałoby też nieliniową tendencję zjawiska stanowiąc o jej przyspieszaniu; im większa Ziemia, tym większa kumulacja energii, tym więcej nowej materii powstającej w jej wnętrzu, szybsza ekspansja.

Proszę o dyskusję.

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 07, 2011, 23:55:16 »
Hej Vortex7!

Na początek przypatrzmy się obecnaj sytuacji US.

Piszesz:

Żadne zjawisko w naturze nie występuje w izolacji od korelacji z warunkami zewnętrznymi, układy wyizolowane nie istnieją.
Ziemia, jak i cała reszta układy słonecznego porusza się w polu elektromagnetycznym Słońca, co do tego chyba nie ma wątpliwości.

I w istocie tak jest.
W 2010 roku NASA opublikowała z zdjęcia "zagadkowej wstążki" wokół heliosfery:
 
http://swietageometria.info/ao/di-KVYT.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi

http://science.nasa.gov/media/medialibrary/2010/01/14/15jan_ibex2_resources/ribbon_strip.jpg
i obecnej sytuacji w kontekście najbliższego otoczenia kosmicznego:
http://img853.imageshack.us/img853/4696/astroresearch.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


Żródło:
http://www.paranormalne.pl/topic/26356-satelita-ibex-odkrywa-tajemnicze-wstegi-energii-otaczajacej-uklad-sloneczny/

W powyższej publikacji znajdujemy takie oto perełki:

"
 Dla naukowców było to nie lada zaskoczenie. Sądzili, że owszem heliosfera będzie zmieniała się wraz z 11 letnim cyklem słonecznym, ale nie przypuszczali, że taka dynamika może nastąpić w trakcie pół roku. Kierownik naukowy misji IBEX, dr David McComas, przyznał, że "na dziś naukowcy nie są zgodni, co powoduje powstawanie wstęgi i węzła, ale porównując różne mapy nieba z zaskoczeniem obserwujemy, że region ten zmienia się w krótkich przedziałach czasowych
"

Uważam ten cytat za skandaliczny.

Pozwolę sobie w tym momencie zacytować kawałek pewnej książki:

"...Leciałem do Nowosybirska, stolicy Syberii na rozmowę z doktorem Aleksiejem Dmitriewem, geofizykiem z Rosyjskiej Akademii Nauk, by dowiedzieć się czegoś o strefie galaktycznego zagrożenia dla Słońca, Ziemii i całego US.
Okrążając Centrum Galaktyki Słońce przechodzi przez różne obszary kosmosu, o mniejszym lub większym stopniu energetycznego nasycenia.
Zdaniem Dmitriewa w międzygwiezdnej burzy przez którą się przesuwamy, zapalają się czerwone światła alarmowe.
"Rosnąca aktywność słoneczna jest bezpośrednim rezultatem zwiększającego się napływu materii, energii, i informacji, jakiemu jesteśmy poddawani wchodząc w międzygwiezdny obłok energii. Słońce staje przed nowymi wyzwaniami,a ich skutki odczuwamy na całej planecie." pisze Dmitriew "Czas dzielący nas od spełnienia się głównych scenariuszy globalnej katastrofy nie przekracza trzydziestu kilku okrążeń Ziemii dookoła Słońca. To nie przesada - uważamy nawet że jest to dość wiarygodna prognoza"
Dmitriew ma w swoim dorobku ponad 300 publikacji w prasie naukowej, głównie z dziedziny geofizyki i meteorologii - zarówno Ziemii, jak i innych planet.
...
" - Chciałbym rozpocząć tę rozmowę od pewnego oświadczenia - powiedział Dmitriew - Istnieją 3 ważne źródła energii negowane albo bagatelizowane przez konserwatywne środowiska naukowe. Są to:
1. narastająca dynamika środowiska międzyplanetarnego
2. efekty energetyczne wynikające z położenia planet US
3. impulsy płynące z Centrum Galaktyki."

Oto 3 doniosłe stwierdzenia. Wszystkie wiążą się z rokiem 2012.
Zacznijmy od tego że zdaniem Dmitriewa cały US się grzeje.
...
Jak pilot rzucający krótkie polecenia zapięcia pasów albo kapitan rozkazujący uszczelnić luki, Dmitriew mówi nam że turbulencja w którą wchodzimy to nie teoria, a fakt ktoremu natychmiast musimy stawić czoło.
Żeby wyobrazić sobie co dzieje się teraz z naszym US zapomnijmy o standardowych poglądach, o uproszczonych modelach które oglądaliśmy w szkole albo w muzeach.
Wyobraźmy sobie za to ogromną kulę światła, nazywaną heliosferą.
Jest najjaśniejsza w środku, gdzie świeci Słońce; im dalej od centrum tym bardziej ciemnieje.
W obrębie tej wielkiej jasnej kuli mkną, krążą i wirują wszelkiego rodzaju planety, księżyce, asteroidy, komety i szczątki
A sama heliosfera sunie przez kosmos w ramieniu galaktyki, która zresztą także obraca się w locie.
Przez długi czas zakładaliśmy że będzie to równy, gładki lot.
Teraz, jak objaśnia Dmitriew, heliosfera napotkała niebezpieczny obszar, a ściślej magnetyczne pasma i pasemka zawierające wodór, hel, hydroksyl oraz inne pierwiastki i związki; jakieś kosmiczne szczątki, być może pozostałości po wybuchu gwiazdy.
Tak jak każdy przedmiot poruszający się w dowolnym środowisku (np łódź płynąca po wodzie) heliosfera tworzy przed sobą falę uderzeniową, roztrącając cząsteczki przestrzeni międzygwiezdnej.
W miarę jak wchodzi w gęstsze obszary, gdzie odpychanych cząstek jest coraz więcej, fala staje się większa i grubsza.
Dmitriew szacuje że fala uderzeniowa heliosfery powiększyła się dziesięciokrotnie, z 3-4 AU do 40 AU lub więcej (AU = około 150 mln kilometrów).
"Zagęszczenie się fali prowadzi do powstania smugi plazmy wokół US i do jej wdzierania się w przestrzeń międzyplanetarną... jest ona dodatkowym wkładem materii i energii w nasz US" pisze Dmitriew w swej pracy (Planetofizyczny stan Ziemii i życia. 1997r).
....
Dmitriew i jego koledzy odkryli falę uderzeniową analizując dane zebrane przez sondy Voyager w najdalszych zakątkach US.
...
Znaleźli zdumiewająco spójne dowody że od czasu kiedy Voyager dokonał pierwszych pomiarów (20 lat wcześniej) heliosfera stawała sę coraz bardziej burzliwa i to począwszy od najmniejszych, zlodowaciałych księżyców obiegajacych planety zewnętrzne a na samym Słońcu skończywszy.
Międzygwiezdny obłok energii intensywnie badają naukowcy rosyjscy, zwłaszcza Wladimir B. Baranow, który w 1995 roku uzyskał profesorską katedrę Sorosa na Uniwersytecie Moskiewskim.
...
Praca Baranowa o hydrodynamice plazmy międzyplanetarnej i oporze jaki wiatr słoneczny spotyka w środowisku międzygwiezdnym byla wielokrotnie publikowana w języku angielskim (miedzy innymi "Soros Educational Journal").
Na podstawie danych z Voyagera Baranow opracował model matematyczny heliosfery.
W 1999r. na moskiewskiej konferencji dla uczczenia 65 urodzin uczonego specjaliści z Rosji, Europy i USA sprawdzali model Baranowa, który wykazał 96% zgodność obserwacji Voyagera, nowszych informacji z NASA i ESA oraz szacunków Dmitriewa, twierdzącego że nasza helisfera przez następne 3000 lat pozostanie w strefie oddziaływania fali uderzeniowej.
"
powyższy fragment pochodzi z książki "Apokalipsa 2012" autorstwa Lawrence'a E. Joseph'a

A oto link do publikacji Dmitriewa z 1998r, rezultatu 30 lat badań nad danymi z sond Voyager:
http://www.tmgnow.com/repository/global/planetophysical.html

Dmitriew w swej pracy jako geolog i mineralog podkreśla także że widać już symptomy napływu dodatkowej plazmy do US - następuje transformacja całych ekosystemów.
Żadną tajemnicą nie jest że w ciągu ostatniego wieku planetę Ziemia opuściło około 80% gatunków i że te zmiany mogą być cykliczne.
Nie wypada nie wspomnieć w tym miejscu o Darwinie i jemu podobnym - są solidne poszlaki wskazujące na to że ewolucja nie przebiega w wolnych procesach na zasadzie przypadkowych mutacji - już ponad pół wieku temu Immanuel Velikovsky ze zdziwieniem skontatował badając leje po bombach że potrafią w nich pojawić się nie-wiadomo-skąd zupełnie nowe gatunki.
Jest sporo dowodów na to że ewolucja przebiega na zasadach spontanicznego procesu w którym jedne formy życia zostają zastąpione przez inne.

Aby mieć pełny obraz sytuacji warto tutaj się zatrzymać i pomyśleć o tym czym jest Ziemia, Słońce i cały Układ Słoneczny z punktu widzenia świętej geometrii.
Otóż wg podstawowych założeń ŚG każde centrum grawitacji jest także przyczyną powstawania świadomości.

Mamy więc do czynienia z żywymi, połączonymi ze sobą organizmami!!!

Takie herezje głosili od zawsze szamani w każdym zakątku planety, pozwolę więc sobie zacytować mały fragment książki opisujący naturę połączenia Człowieka z Gają wg niektórych z nich:

"
– Dawni widzący widzieli, że ziemia ma kokon – ciągnął. – Zobaczyli, że otacza ją świetlista kula, kokon, w którym zamknięte są emanacje Orła. Ziemia jest gigantyczną żywą istotą, podporządkowaną tym samym siłom co my.

...

Wyjaśnił, że tym tajemniczym kluczem do wszystkiego jest pochodząca z własnego doświadczenia wiedza o tym, iż ziemia jest żywą istotą i dlatego potrafi dostarczyć wojownikom niezwykłego wzmocnienia; jest to impuls, który nadchodzi ze świadomości ziemi w chwili, gdy emanacje wewnątrz kokonu wojownika połączą się z odpowiednimi emanacjami we wnętrzu kokonu ziemi. Ponieważ i ziemia, i człowiek są żywymi istotami, ich emanacje odpowiadają sobie, czy też raczej ziemia posiada wszystkie emanacje występujące w kokonie człowieka, a także w kokonach wszystkich żywych istot, organicznych i nieorganicznych. Gdy zachodzi połączenie, żywe istoty używają go w ograniczony sposób, by dzięki niemu postrzegać swój świat. Wojownicy mogą wykorzystywać to połączenie w ten sam sposób co wszyscy, do postrzegania, ale mogą go też użyć jako wzmocnienia i dzięki niemu wejść do niepojętych światów.
"
żródło:
Carlos Castaneda "Wewnętrzny ogień" rozdział 13.



Sytuacja więc wygląda tak:
Połączone żywe istoty - Duży Bąbel (heliosfera), Niebieski Bąbel (Gaja) i Małe Bąble (my) - lecą sobie przez bardziej energetyczny obszar.

Można się zapytać w tym momencie:
Cytuj
I co dalej? Nic? No przecież nie znika :)

Zawszę gdy myślę o odpowiedzi na to pytanie przypomina mi się jakaś lekcja fizyki na której dowiedziałem się że gdy dostarczymy dodatkową energię do małego bąbla nazywanego atomem - jeszcze mniejsze bąble będące jego częścią w magiczny sposób, w pewnym momencie, natychmiastowo zmieniają swoje orbity na bardziej energetyczne.

W tym momencie spróbuję odpowiedzieć na pytanie o tytułową hipotezę ekspandującej Ziemii i Twojego pytania:

Cytuj
Czy w świetle koncepcji fraktalnej kompresji ładunku elektrycznego popularyzowanej przez Dana nie mogło by to stanowić źródła powstawania materii w jądrze Ziemi skutkując ekspansją jej wzrostu?

Nie mam wystarczającej wiedzy i zapewne rzetelnych danych aby rozmawiać o tym jak to się rosło naszej Gaji w przeszłości.
Patrząc w przyszłość - tak, bez wątpienia obraz naszej planety musi się zmienić.
To co chcę podkreślić to naturalność i nieuchronność tego procesu.
Dostrzegam w nim także wiele piękna i nie widzę żadnych zagrożeń ani dla Dużego Bąbla, ani dla Niebieskiego, ani dla Małych Bąbelków.
Może się po prostu tak zdarzyć że nagle te wszytkie bąble wskoczą na wyższy potencjał energetyczny.

Z punktu widzenia ŚG atomy wyglądają tak:
http://img693.imageshack.us/img693/2962/pierwiastki.gif
Hipoteza ekspandującej Ziemi


Siatka oposająca Ziemię znana dość dobrze Starożytnym tak:
http://img15.imageshack.us/img15/2863/siatkatetra.gif
Hipoteza ekspandującej Ziemi


...i być może wkrótce trzeba będzie te grafiki wymienić, a Bąbel Ziemia zmieni swoją gęstość i objętość powodując adekwantne zmiany w Małych Bąblach.

Nie śądzę, aby się to działo latami - o wiele bardziej przychylam się do koncepcji gwałtownego kwantowego skoku.


mam nadzieję że nikogo nie zanudziłem,

pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2014, 14:46:11 wysłana przez Leszek »

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 08, 2011, 02:26:52 »
Bardzo ciekawy tekst!

W kwestii tzw."oświecenia 2012" skłaniam się ku sceptykom i spektakularne skoki "wszystkiego naraz" w jednej chwili wydają mi się równie prawdopodobne jak skok całej heliosfery w strefę wyższej energii w sposób nagły.

Cytuj
[...]przypomina mi się jakaś lekcja fizyki na której dowiedziałem się że gdy dostarczymy dodatkową energię do małego bąbla nazywanego atomem - jeszcze mniejsze bąble będące jego częścią w magiczny sposób, w pewnym momencie, natychmiastowo zmieniają swoje orbity na bardziej energetyczne[...]
Ach ten nieśmiertelny Rutheford!  :D Ok.
Spójrzmy się na aspekt relatywizmu obserwacji.
Oglądamy animację: układ słoneczny wchodzi w galaktyczną chmurę podwyższonej energii - ciach, wszedł. Czytamy
Cytuj
pisze Dmitriew "Czas dzielący nas od spełnienia się głównych scenariuszy globalnej katastrofy nie przekracza trzydziestu kilku okrążeń Ziemii dookoła Słońca. To nie przesada - uważamy nawet że jest to dość wiarygodna prognoza"
Czyli już się pojawia trzydzieści kilka lat. Owszem, krótko, ale z naszego malutkiego poziomu w tej skali, to całkiem całkiem kawałek czasu już jest. W sam raz tyle, by nie zauważyć jakiegoś dramatycznego skoku i potraktować zmiany jako pewien proces rozciągnięty w czasie.
Wróćmy do obserwacji ruthefordowskiego bąbelka: uzbrojeni w narzędzia badawcze niesamowicie wielkie my, bąblo-struktury, dostarczamy energii modelowi atomu i spostrzegamy, że elektron skoczył na wyższą orbitę, ciach i już jest.
I nie zaskoczyłoby to nas wcale, gdybyśmy przebiegle nie ubezpieczyli się zawczasu.  ;) Umieściliśmy mikro konsultanta-obserwatora na naszym protonie i po skończonym eksperymencie potwierdzamy wynik:
- Widziaeś jak skoczył?
- Jakie skoczył??? - odpowiada konsultant. - Skok elektronu dział się przez trzydzieści parę mikro-lat!

 ;D To co powyżej, to oczywiście wyssany z palca żarcik  ;D

A tak już poważniej:
Doświadczając życia, obserwujemy, że nasze ciała składają się z komórek o półprzepuszczalnych błonach. One same w sobie są życiem, a ich wspólna interferencja z otaczającymi je komórkami tworzy nasze żyjące ciała. Kiedy komórkę odetniemy od całej reszty powstrzymując wymianę energetyczną z otoczeniem - umiera.
Oddając wodzę wyobraźni można interpolować nasze doświadczenia z pojedynczą komórką na ogrom heliosfery. W heliosferze jest wszak nasze życie, więc przyjmuję że ona jako taka jest życiem. Żyją mikroby, żyją ludzie, Ziemia żyje, Słońce żyje - to układ dynamiczny.

Heliosfera może porusza się w próżni, lecz nie w pustce! Non stop, w każdym momencie doświadcza energii galaktycznej próżni i jej magnetoelektrycznych oddziaływań. Interferencja US z obszarem o zwiększonej energii musi wpłynąć na sumę energii w układzie, aktywność Słońca i samej Ziemi. Mało prawdopodobne by było inaczej. Nasuwa się tylko pytanie o dynamikę tego wzrostu i jej relatywny skutek jaki możemy w związku z tym odczuć.

Pożiwiom uwidim...

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 08, 2011, 12:20:47 »
W kwestii tzw."oświecenia 2012" skłaniam się ku sceptykom i spektakularne skoki "wszystkiego naraz" w jednej chwili wydają mi się równie prawdopodobne jak skok całej heliosfery w strefę wyższej energii w sposób nagły.

Czyli odrzucasz analogię pomiędzy atomem a US?
W większej skali przejścia pomiędzy poszczególnymi stanami kwantowymi muszą trwać dłużej?

Cytuj
Doświadczając życia, obserwujemy, że nasze ciała składają się z komórek o półprzepuszczalnych błonach. One same w sobie są życiem, a ich wspólna interferencja z otaczającymi je komórkami tworzy nasze żyjące ciała. Kiedy komórkę odetniemy od całej reszty powstrzymując wymianę energetyczną z otoczeniem - umiera.

...a w każdej komórce znajdziemy mikrotubule i stany kwantowe, Hameroff poczynił spory krok na przód w rozumieniu tego co się wewnątrz nas dzieje, proszę zwrócić uwagę na post Easta:
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,569.new.html#new


Cytuj
Oddając wodzę wyobraźni można interpolować nasze doświadczenia z pojedynczą komórką na ogrom heliosfery. W heliosferze jest wszak nasze życie, więc przyjmuję że ona jako taka jest życiem. Żyją mikroby, żyją ludzie, Ziemia żyje, Słońce żyje - to układ dynamiczny.

... który wg Ciebie podlega innym prawom czasu ;D


Cytuj
Nasuwa się tylko pytanie o dynamikę tego wzrostu i jej relatywny skutek jaki możemy w związku z tym odczuć.

Nie jestem jakimś fantykiem, ale możemy być świadkami niezłego spektaklu już w niedalekiej przyszłości.
A skutek może przejść najśmielsze oczekiwania sceptyków.

pożyjom uwiżom :tyty:

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 08, 2011, 13:03:20 »
Czyli odrzucasz analogię pomiędzy atomem a US?
O, nie, skądże.
Uzgadnianie wyobrażenia na temat budowy i działania zarówno atomu jak i US to proces dynamiczny. Ciężko tu determinować ostateczne analogie i animozje poruszając się w świecie mniej lub bardziej prawdopodobnych wyobrażeń na temat "co sądzimy, że myślimy(wiemy)".

... który wg Ciebie podlega innym prawom czasu ;D
A czemuż by nie?

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 08, 2011, 14:01:49 »
Nie wiem ,czy uwidim/uwiżom ..

Z pewnością to , czym/kim jesteśmy ,czyli nasza prawdziwa Istota, na prawdę przeżyje kwantowy skok bez większych problemów, gdyż jest ona zorganizowana wg zasad fraktalnych świętej geometrii o czym świadczy sprytny system informatyczny , którego elementem są mikrotubule. One same są skonstruowane wg zasad ŚG. Dalej, tak jak piszecie Panowie, nasze organizmy są częścią żyjącego ekosystemu, żyjącej planety, żyjącego US , żyjącej Galaktyki itd ... nierozerwalną częścią ,a cały układ jest współzależny.

To, co "zasila" nas to Świadomość, która może być rozumiana jako sposób kompresji/dekompresji ładunku elektrycznego, jego dystrybucja itd. To wszystko zostało zorganizowane na długo przed tym zanim człowiek był zdolny to zauważyć przy  pomocy  ..umysłu.

Natomiast nie da się tego powiedzieć o programie  rezydującym  , czyli o umyśle. Postrzegamy świat według możliwości jakie wykształcił umysł. Jest on bardzo elastyczny i praktyczny. Mimo całej przebiegłości jest dość przewidywalny ponieważ jego jedynym celem jest przeżycie, a więc dostosuje się on do zewnętrznych zmian ( w istocie wcale nie zewnętrznych bo powodowanych przez Jedną Świadomość ) gdyż nie ma innego wyjścia .

Wracając do tematu. W kwestii rozszerzającej się Ziemi nasunęła mi się analogia, której również na co dzień nie postrzegamy a jest ona faktem.
Mam na myśli przyspieszenie rozwoju życia. Jakoś umyka nam fakt, iż ludzkość dokonuje skoku ewolucyjnego co pokolenie. Rodzą się dzieci, które w naturalny sposób wiedzą więcej niż my , za naszej młodości moglibyśmy wymyśleć. To przyspieszenie wspaniale ilustruje Kalendarz  Majów. Innymi słowy czas , który mierzymy pozostaje niezmienny, sekunda to sekunda, ale to, co dzieje się pomiędzy pomiarami zmienia zupełnie swoją jakość. Pozornie wszystko toczy się w stałym tempie, ale tak na prawdę nie , co dopiero możemy stwierdzić poprzez analizę porównawczą utrwalonych w pamięci zdarzeń.
Zatem nie odrzucam takiej możliwości, iż Ziemia "rośnie" ,ale to samo dzieje się z US, wszystkim planetami,  Słońcem, galaktyką itd. Dlatego pomiary , których dokonujemy nie zmieniają się WZGLĘDEM innych obiektów.
Paradoksalnie - jedynie uważna samoobserwacja i wewnętrzna analiza porównawcza mogą dostarczyć "dowodów".

I również skłaniam się tu do koncepcji elektrycznego wszechświata, ale uzupełnionego o zjawiska kwantowe ( nie wiem co z czego miałoby wynikać , grawitacja z rotującego ładunku czy odwrotnie -DW vs NH ,ale to może wyjaśni ktoś trzeci ? - np Scott Olsen ;) ).

ps. tak w ogóle to czuję, iż dotarliśmy do punktu w którym możemy się opierać jedynie na określonych koncepcjach, z których każda ma przesłanki by być prawdziwą. Zatem tylko WYBÓR w oparciu o coś tak nienaukowego jak wewnętrzna  wiedza, intuicja,  przeczucia , daje pewność. W tym sensie kształtując swój własny odbiór świata nadajemy otoczeniu atrybuty. I co ważniejsze - otrzymujemy biofeedback  - informację zwrotną w postaci zdarzeń, reakcji, "pozytywnych" lub  "negatywnych" odpowiedzi na naszą wizję i działanie.
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 09, 2011, 15:24:39 »
No Panowie ciekawie zaczynacie ten wątek rozkręcać .
Wszechświat jako jeden organizm lub zbiór organizmów jedno nie zaprzecza drugiemu,wzajemne powiązania  w różnych skalach są już faktem, nie widzę powodu by wyglądało to inaczej w skali super makro idealnie opisuje to teoria elektrycznego wszechświata,gdzie plazma pełni funkcje połączeń miedzy komórkowych czy wręcz komórkowych służących min.wymianie informacji  czy budowie nowych układów.

http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,206.msg1369.html#msg1369
Efekt Casimira - czy to jeszcze fizyka, czy już magia?...

Czy próżnia to kompletna pustka, nic? Ale dlaczego takie "nic" trzeba przebywać w określonym czasie? Gdyby w próżni nie było żadnej struktury, to zupełnie nieodróżnialny byłby jeden jej punkt od innego. Fizyka kwantowa pozwala wyciągnąć na temat próżni dalej idące wnioski. Okazuje się, że nie ma tak naprawdę pustki zupełnie absolutnej. Nawet najbardziej pusty obszar wszechświata jest w rzeczywistości areną nieustannego tworzenia się i zanikania rozmaitych okruchów materii. Zjawisko to nosi miano kreacji - anihilacji materii. Co prawda czas życia tych drobin wyłaniających się z pustki jest niewyobrażalnie krótki, jednak określony. I nawet daje się wykryć siłę, która powstaje w wyniku tej aktywności próżni. Nazywana jest ona ona siłą Casimira.

Ta maleńka kulka dostarcza dowodów na nieskończoną ekspansję wszechświata. Mierząca odrobinę ponad jedną dziesiatą milmetra kula porusza się w kierunku gładkiej płyty reagując na fluktuacje energii próżni pustej przestrzeni. To przyciąganie znane jest jako efekt Casimira, nazwany imieniem odkrywcy, który 50 lat temu próbował zrozumieć, dlaczego ciecze takie jak majonez poruszają się tak powoli. Dziś gromadzą się dowody świadczące, iż większa część gęstości energii we wszechświecie ma nieznaną formę nazwaną ciemną energią. Postać i geneza ciemnej energii są prawie zupełnie nieznane. Postuluje się jednak, że jest ona związana z fluktuacjami próżni podobnymi do efektu Casimira, lecz generowanymi jakoś przez samą przestrzeń. Ogromna i tajemnicza ciemna energia wydaje się grawitacyjnie odpychać wszelką materię i dlatego spowoduje przypuszczalnie wieczną ekspansję wszechświata. Zrozumienie fluktuacji próżni jest na czele badań nie tylko dla lepszego pojmowania wszechświata, ale także dla powstrzymania części mikromechanicznych maszyn przed wzajemnym uderzaniem.
« Ostatnia zmiana: Maj 09, 2011, 15:35:37 wysłana przez Michał-Anioł »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Tijavar

  • Gość
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 09, 2011, 21:52:22 »
Bardzo fajnie to wszystko opisujecie, dzięki wielkie!  :super:

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 10, 2011, 00:42:45 »
[...]Dziś gromadzą się dowody świadczące, iż większa część gęstości energii we wszechświecie ma nieznaną formę nazwaną ciemną energią. Postać i geneza ciemnej energii są prawie zupełnie nieznane.[...]
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że oficjalna nauka korzysta z doświadczeń języka dyplomacji, a powyższy fragment w wolnym tłumaczeniu może brzmieć tak:
"Dziś gromadzą się dowody świadczące, iż to co obserwujemy znacząco się różni od ogólnie przyjętego modelu do jakiego przywykliśmy i w oparciu o który stworzyliśmy obowiązujące teorie. Nie tylko nie odkryliśmy genezy grawitacji, ale napotkaliśmy znacznie większy problem odpowiedzialny za przyspieszającą ekspansję wszechświata. By równaniom stało się zadość, uczyńmy zeń wiodącą siłę o której póki co nie mamy zielonego pojęcia. Przy uzyskaniu odpowiednio wysokich środków na dalsze badania być może odkryjemy to coś, co pozwoli nauce zachować twarz."

Czas pokaże, czy ciemna energia to coś więcej, niż tylko akt rozpaczy.  ;)

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 10, 2011, 13:52:34 »
 
Rozrzedzenie   tajemniczej" ciemnej energii" w US może mieć wpływ na ekspandującą Ziemię, zmiana gęstości tej energii, swoiste jej  ciśnienie może powodować te fluktuacje, "narastający od jury wzrost promienia Ziemi".
Ciekawe że badania nad ciemną energią czy materią mają miejsce w głębokim kosmosie w okolicach ziemi i US niewiele możemy dostrzec co jest trochę dziwne. Innym wytłumaczeniem może być brak wybuchów super  nowych, swoistych fabryk przestrzeni w okolicach US tylko to akurat niewiele ma wspólnego z tzw.Ciemną energią
« Ostatnia zmiana: Maj 10, 2011, 13:56:04 wysłana przez Michał-Anioł »
Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 10, 2011, 14:24:39 »
Jak to niewiele możemy dostrzec ? A ekspandująca Ziemia ? ..sam w sobie to dość wielki  dowód  ;D

Trochę z innej beczki. Pamiętam swoje zdziwienie wchodząc do świątyni Vang w Karpaczu, że wejście jest niskie,  i w ogóle cały kościółek jakiś taki maleńki, ciasny. Sprawił na mnie wrażenie , jakby zbudowany był dla dzieci.

A jednak dziś nie mamy poczucia nieproporcjonalności względem przyrody .Ludzie są coraz wyżsi ,więksi, drzewa wyższe itd , bo  ... Ziemia również  ?
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Tijavar

  • Gość
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 10, 2011, 14:39:59 »
Ja mam jednak wrażenie, że ludzie robią się mniejsi!  :D: ale ten kościółek w Karpaczu jest piękny, taka samotnia  :)

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 10, 2011, 14:50:01 »
Możliwe , że mamy poczucie niższości wobec ekspandującego Wszechświata ;)
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 27, 2011, 16:56:03 »
Dr. Meyl presented a fascinating theory about the Expanding Earth Theory, which will be the subject of our discussion. Its interesting to note that the recent disaster movie, "2012" used as a premise strong neutrino emissions from the Sun causing massive Earth changes.

Its interesting to note that Nikola Tesla wrote about a similar theory in 1935 involving something Tesla called, “a primary substance”. Tesla wrote in the New York Herald Tribune: "Condensation of the primary substance is going on continuously, this being in a measure proved, for I have established by experiments which admit of no doubt that the sun and other celestial bodies steadily increase in mass and energy and ultimately must explode, reverting to the primary substance."

http://www.meyl.eu/go/index.php?dir=45_Videos-on-demand&page=1&sublevel=0

tłumaczenie :
Dr Meyl przedstawił fascynującą teorię na temat  Rozszerzającej się  Ziemi, która będzie przedmiotem naszej dyskusji. Ciekawostką jest , niedawno emitowany film katastroficzny "2012" wykorzystujący  przesłankę emisji silnego strumiania neutrin ze Słońca, do spowodowania  ogromnych zmian na Ziemi.

Inną  ciekawostką jest to, że Nikola Tesla pisał o podobnej  teorii w 1935 roku z udziałem czegoś, co Tesla nazwie "pierwotną substancją". Tesla napisał w dzienniku New York Herald Tribune: "Kondensacja z "pierwotnej substancji" dzieje się  w sposób ciągły, co zostało udowaodnione w pomiarach , ustalonych na drodze eksperymentów, które nie dopuszczają żadnych wątpliwości, że słońce i inne ciała niebieskie notują stały wzrost masy i energii i ostatecznie muszą wybuchnąć, przywracając pierwotną substancję ".

http://www.meyl.eu/go/index.php?dir=45_Videos-on-demand&page=1&sublevel=0

Ten sam doktorek zajmuje sie teorią WSM  a na stronie którą podałem można posłuchać wywiadu  z nim jak również obejrzeć filmiki z niektórymi wynalazkami takimi jak system do zdalnego przesyłania energii elektrycznej bez kabli.
Oto poniżej to , co online zrozumiałem z tego wykładu ( potłumaczyłem ze słuchu).

Uczony twierdzi, że część neutrino (50%) wcale nie opuszcza jądra ziemi, i że już wiadomo, że one z tym jądrem reagują. Pytanie  czy one zmieniły właściwości, czy też może zostały  zaabsorbowane przez rdzeń naszej planety i zamieniły  się .. w masę (!) przyczyniając się do rozrostu samego rdzenia, a więc wpompowania masy, gdyż pomierzone interakcje neutrin z rdzeniem są - jak sie wyraził doktor - ogromne. Wyraził też przypuszczenie, że trzeba będzie przepisać fizykę, zmienić jej podstawy w związku z tymi wynikami.

Neutrino , jak udowadnia doktor Meyl ,zostały pierwsze przewidziane eksperymentalnie przez Tesle (eksperymenty te doktor zrekonstruował), chociaż nie nosiły wtedy takiej nazwy i nie było wtedy urządzeń jakie mamy teraz ( dopiero w 2002 r ktoś dostał nagrode Nobla za wykazanie rzeczywistego istnienia Neurtrino). Meyl twierdzi że wszystko to juz jest w Naturze i wystarczy ją uważnie obserwować, a największym detektorem neutrino jest sama Ziemia.
Rozszerzanie się Ziemi da się wyjaśnić na dwa sposoby - jednym z nich jest tracenie gęstości .

Atmowy zegar w Niemczech wykazuje, że obroty Ziemi zwalniają bo rośnie promień, ale wg koncepcji tracenia gęstości wyszło by że jest to 50 cm rocznie, co wydaje sie nie prawdopodobne, a poza tym inne równania się nie zgadzają.

Drugim wyjaśnieniem wskazań zegara (mierzącego dokładny obrót Ziemi ) jest to, że to MASA ziemi wzrasta i jednocześnie z pomiarów satelitarnych wynika że Ziemia rośnie i pomiary wykazują ten sam wynik - około 47 cm rocznie.

http://intalek.com/Index/Projects/TeslaTech2007/Photos/KonstantinMeyl/DSC00362a.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


W czasach dinozaurów - jako ciekawostkę podaje doktor - Ziemia była mniejsza - teraz kiedy masa Ziemi jest większa to tych wielkich zwierząt nie ma ,nie mogłyby żyć z taką masą.

Skąd się wzieła większa masa Ziemi ? Doktor uzasadnia to tak :
Eistnstein wykazał, że E=mc2 . Jeśli energia zwiększy sie to zwiększy sie masa. Teraz wiemy ,że prawdopodobnie wzrost energii d Ziemi dostarczają neutrino. Grawitacja wewnątrz Ziemi wynosi zero.
Jeśli wewnątrz Ziemi ma być zero grawitacji to  rdzeń nie może się składać z płynnego żelaza, musi tam być .. gaz i plazma pod wielkim ciśnieniem. tak jak atom wodoru pod wpływem cisnienia się zapada ,tak samo gaz w środku ziemi jest bardzo ciężki z powodu neutronów (kolapsu wodoru) ,a kiedy neutrino wpada tam zwiększa energię tego gazu. Można to wykazać na atomie wodoru.

Największe źródła emisji neutrino to czarne dziury. Jedynie neutrino moze się wyzwolić z czarnych dziur bo mają one  prędkości większe niż prędkości światła . Te neutrino są absorbowane przez Słońce i inne gwiazdy i one zasilają nasze Słońce w energię ( a nie fuzja termojądrowa). Żródłem energii naszej gwiazdy wg Mayla są wysokoenergetyczne neutrino ! Niektóre z tych neutrino się wydobywają ze Słonca osłabione (week neutrino) i docierają do Ziemi dając naszej Ziemi energię, ale nie tylko energię bo też : ROPĘ I WODĘ ! Ropa, wg Mayla produkowana jest przez rdzeń Ziemi, wewnątrz naszej planety ( ropa i metan) . Obecnie  Mayl eksperymentalnie sprawdza te teorie produkując ropę naftową ! .
 Do tego potrzebna jest potężna energia , którą w skali Ziemi dostarcza właśnie neutrino.

Wg doktora zwolennicy globalnego ocieplenia nie uwzględnia  energii neutrino - to jest 85 % energii którą wyrzuca Słońce , niewidzialnej energii, którą niosą  właśnie neutrino, i to jest przyczyną trzęsień Ziemi teraz, nic innego.

Oscylacje neutrino, wg Mayla to wynik wzajemnego oddziaływania elektronu i pozytronu ,które uśredniając się znoszą w tak,że ładunek neutrino wynosi ZERO. Mimo, że średnia wartość jest zerowa , to EFEKTYWNA wcale taka nie jest, ale na te chwile nie da się tego zmierzyć. Przykładowo , średnio w gniazdku elektrycznym mamy zero woltów z powodu zmieniającej się biegunowości z plus na minus (częstotliwość) ,ale efektywnie to co mierzy urządzenie to w rzeczywistości 110 V. Kiedy jednak weźmiesz neutrino, o duuuużo dużo większej częstotliwości niż elektron - to nie da się zmierzyć jego efektywnej energii , a jedynie uśrednioną, czyli zero. Nie da się zmierzyć bo nie ma takich urządzeń. Dlatego nie można powiedzieć, że ładunek neutrino wynosi zero, to jest błąd. Jeśli czegoś nie da się zmierzyć to nie wolno zakładać wyniku (tego zera właśnie ). Temu kto tak twierdzi Mayle zaleca wetknięcie palców w gniazdko i poczucie tego osobiście :)

Ogólnie wywiad jest świetny i sam doktor przystępnie zniża się do poziomu słuchacza wyjaśniając te skomplikowane sprawy.
Dla mnie szokiem było dowiedzieć sie ,że superciężkie jądro Ziemi to nie płynne żelazo tylko gaz wypełniony neutronami  "muza"
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2011, 18:44:03 wysłana przez east »
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 27, 2011, 23:31:20 »
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/czy-teoria-rozszerzajacej-sie-ziemi-moze-wyjasnic-zmiany-ziemi


Czy Teoria Rozszerzającej się Ziemi może wyjaśnić zmiany na Ziemi



Ponad 700 000 lat temu ziemskie jądro spowodowało zmianę biegunowości magnetycznej globu, co spowodowało masowe wymieranie dookoła świata. Teraz naukowcy obawiają się, że to może ponownie następować.

 

Teoria Powiększającej się Ziemi to koncept, który większość naukowców odrzuca. Ale jest to idea obecna od wielu lat. Głównym argumentem przeciwko tej teorii jest brak dowodów na jej potwierdzenie.

 

Ale zwolennicy tej hipotezy wskazują na głębokie bruzdy w dnie oceanicznym, które wciąż się rozszerzają, podczas gdy powinny być zapełniane materiałem skalnym. Według nich to dowód, że Ziemia się rozszerza jak pompowany balon i ostatecznie eksploduje za wiele milionów lat.

 

Zmieniające się, niestabilne, jądro jest symptomem procesu powodującego zmiany i niestabilność pola geomagnetycznego. Według teoretyków popierających tą hipotezę planeta będzie rosła aż dojdzie do rozpadu.

 

Tego dnia Ziemia przestanie istnieć kontynuując ruch obrotowy wokół Słońca nie, jako glob, ale jako konglomerat skał i pyłu. Zwolennicy tej teorii twierdzą, że między Marsem a Jowiszem istniała planeta, która skończyła żywot zamieniając się w spory pas asteroid. Miałoby to być dowodem na kosmiczną eksplozję hipotetycznego ciała niebieskiego.

 

Popierający tą hipotezę uważają, że Mars był satelitą tej planety a większe odłamki globu albo stały się satelitami pochwyconymi przez gazowe giganty lub też skończyło w Słońcu.

 

Tylko część fragmentów planety pozostało na swojej oryginalnej orbicie. Pas asteroidów stanowiłby wtedy swoisty testament końca tego światu. 

 
Kolejnym dowodem podnoszonym przez zwolenników tej teorii jest jak twierdzą fakt, że duże dinozaury nie mogłyby istnieć na dzisiejszej Ziemi. Ziemska grawitacja jest dzisiaj za duża, aby te ogromne zwierzęta mogły istnieć. Ich wielkość i masa była odpowiednia do planety stanowiącej jedną trzecią dzisiejszej Ziemi, co odpowiadałoby grawitacji zredukowanej o połowę.

 

Dryf kontynentów według tej teorii jest obserwacją potwierdzającą Teorię Rozszerzającej się Ziemi a nie płyty tektoniczne, ponieważ Ziemia przenosi masy lądów naturalnie, wypychając je.

 

Paleontolodzy i geolodzy wyśmiewają tą teorię dyskredytując ją, ale adwokaci Teorii uważają ją za spójną i przekonującą. Twierdzą, że jądro i jego permutacje powodują rozszerzanie się planet. Teraz jądro kołysze się i zmienia powodując przebiegunowanie.

 

Ruch jądra wpływa na płyty kontynentalne, ogromnej wielkości fundamenty kontynentów. Gdy jądro się zmienia powoduje wzrost ciśnienia, co kończy się pękaniem płyty, co skutkuje ruchem generującym ogromne trzęsienia ziemi jak to z marca w Japonii.

 

A ponieważ zmienia to pole magnetyczne oddziaływanie elektromagnetyczne dodatkowo wpływa na klimat. Interakcja jądra z “polem elektrycznym” Słońca napędza też powstawanie wielkich burz praktycznie na całej planecie i w Rosji i w Australii, w USA oraz w Europie.

 

Od początku 2011 roku dochodzi do bezprecedensowej ilości wielkich cyklonów i tornad, które zdewastowały gospodarstwa domowe w 25 stanach w USA. Niektórzy naukowcy twierdzą, że to dopiero początek

 

A wszystko to, jak uważają zwolennicy Teorii Rozszerzającej się Ziemi, dzieje się z powodu turbulencji i zmian w jądrze planety, sferyczny stopiony metal według nich „zwariował”, podczas gdy Ziemia znów rozszerzyła się.
Źródło:
http://beforeitsnews.com/story/598/822/Doomsday:_Earths_core_spinning_out_of_control.html

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #16 dnia: Wrzesień 28, 2011, 13:11:31 »
Cytuj
Kolejnym dowodem podnoszonym przez zwolenników tej teorii jest jak twierdzą fakt, że duże dinozaury nie mogłyby istnieć na dzisiejszej Ziemi. Ziemska grawitacja jest dzisiaj za duża, aby te ogromne zwierzęta mogły istnieć. Ich wielkość i masa była odpowiednia do planety stanowiącej jedną trzecią dzisiejszej Ziemi, co odpowiadałoby grawitacji zredukowanej o połowę.

Niesamowity wniosek z tego płynie. Być możę, to moje gdybanie tylko, że cały ekostystem na Ziemi zmienia się , dostosowuje się do nowych warunków. Tak jak zmiana wielkości Ziemi uniemożliwiłaby dzisiaj istnienie dinozaurów ( bo ich masa błaby gigantyczna uniemożliwiająca sprawne poruszanie sie ) tak później wszystkie gatunki ,w tym ludzkie, zmieniały swoje DNA dostosowując je do nowej grawitacji.
Przykładowo człowiek współczesny nie może za długo przebywać w kosmosie w stanie nieważkości, ponieważ zmiany w jego organizmie uniemożliwiłyby mu powrót na ziemie i życie w warunkach "normalnej" grawitacji. Tu chodzi o wyrównanie ciśnienia krwi w całym ciele, a nawet o układanie się organów wewnętrznych, inne sposoby nawet podziału komórek, funkcjonowania błędnika, serca, innych płynów ustrojowych, budowie mięśni i ich wydajności (w tym mięśni płuc również) dosłownie totalna zmiana w czasie tego samego żywota. Po kilku latach na orbicie ziemskiej w stanie nieważkości powrót do "normalnego" ciążenia by człowieka po prostu zabił.

W tym kontekście tak, jak zmiany ku większej grawitacji ( bo większa jest masa Ziemi ) musiały ostatecznie doprowadzić do zniknięcia wielkich gadów, doprowadzą znów do zmiany gatunku ludzkiego.

Skoro obserwowana aktywność sejsmiczna miałaby być wynikiem rozszerzania się Ziemi, to znów zmieni się jej objętość oraz częstotliwość obrotu planety - zmieni się grawitacja.
Czy  to znaczy staniemy się bardziej . .rozrzedzeni w związku z większą grawitacją ? Lżejsze myśli , lżejsze ciała i lżejsza świadomość  zeby  fajnie.
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 28, 2011, 13:32:57 »
Kozyriew prowadził arcyciekawe badania na temat wpływu różnych czynników na masę.

Oto mały wykresik z opublikowanych w 1971r. badań:



...masa obiektu o wadze 1kg zmieniała się w miarę wzrostu częstotliwości w sposób daleki od liniowego.
Zmiany wagi okazały się być skwantyzowane....


więcej namiarów na podobne ekperymenty wykraczające poza sferę oficjalnych bajek u Wilcocka, który sporo się napracował żeby zebrać wszystko w jednym miejscu:
http://www.divinecosmos.com/index.php?option=com_content&task=view&id=95&Itemid=36

pozdrawiam

Offline Michał-Anioł

  • między niebem a piekłem
  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1338
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym
    • Zobacz profil
    • Imaginarium
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #18 dnia: Październik 05, 2011, 19:20:39 »
Z najnowszego raportu NASA wynika, że suma opadów w 2010 i w kilku tygodniach 2011 była tak duża, że poziom wody w oceanach spadł poraz pierwszy w historii prowadzenia takich obserwacji. Odkrycie jest szokujące bo zaprzecza powszechnie obowiązującemu aksjomatowi o wzroście poziomu oceanów.


Rok 2010 był jednym z najgorszych w historii jeśli chodzi o wielkie powodzie ale pierwsze tygodnie 2011 spowodowały przekroczenie tej wartości czyniąc ten rok całkowicie wyjątkowym.

Nikt nie wie co to spowodowało. Najwygodniej jest obarczyć winą uwalniane do atmosfery paliwa kopalne spalane w przemyśle, motoryzacji i lotnictwie. Według zwolenników tej teorii klimat zmienia się z powodu jak to obliczono trzem milionom ton spalin emitowanych do atmosfery w każdej godzinie.

Poziom mórz i oceanów stale rósł w ciągu ostatniego stulecia. Wszędzie w mediach słyszymy, że oceany robią cię coraz gorętsze, woda wnika w niżej położone regiony a pokrywy lodowe roztapiają się grożąc zalaniem sporych obszarów.

Jak pokazuje wykres z NASA na przestrzeni ostatnich 16 lat poziom oceanu ulegał fluktuacjom czyli raz rósł a raz spadał ale nigdy nie zanotowano tak zauważalnego globalnego spadku jak w 2010 roku. Obniżenie poziomu wody o 6 milimetrów to nie są żarty i należy zadać pytanie gdzie podziała się ta woda.

Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa dla zrozumienia co się tak naprawdę dzieje. Niewątpliwie musiało do tego dojść w wyniku jakichś zaburzeń cyrkulacji termohalinowej. Na łąmach naszego portalu wspominaliśmy o wielkich anomaliach w porze monsunowej, które zatopiły Pakistan, Indie, Tajlandie i wiele wiele innych krajów. Na początku roku zmagaliśy się z apokaliptyczną powodzią w Australii gdzie rozlewiska miały po 300 km szerokości. Powodzie w Polsce w 2010 również miały ogromne rozmiary.

Nie trzeba być Einsteinem aby zrozumieć, że coś tu nie gra. Ilość wody w atmosferze i na Ziemi powinna się bilansować co zatem spowodowało ten ogromny ubytek albo po prostu, gdzie do cholery podziała się ta woda?

Naukowcy twierdzą, że winny może być fenomen La Nina, który zmienił wzorce pogodowe. Na poniższej mapce na niebiesko zaznaczono obszary, które zyskały najwiecej wody. Te ciemno niebieskie części mapy oznaczają przybór wody o 50 mm rocznie. To ogromna ilość. Miejsca te były również najbardziej dotkniętymi przez wielkie powodzie.


W 2010 roku było w sumie 182 powodzie które dotknęly 180 milionów ludzi na świecie. To ponad podwójna wielkość niż średnioroczna ilosć takich zjawisk w ostatniej dekadzie.

Jeden z głównych klimatologów zatrudnianych przez NASA, James Hansen zapytany, czy efekt ten mógl spowodować deutlenek węgla odparł bez zastanowienia, że prawie na pewno nie. Co zatem dzieje się z klimatem na Ziemi i jaki jest czynnik sprawczy tych szokujących zmian? Jedno jest pewne, obserwujemy skutki ale naukowcy nie mają pojęcia co jest ich prawdziwą przyczyną. Można powiedzieć, że dysputy świata nauki toną w spekulacjach a ludzie na całym świecie w strugach anomalnych zachowań pogodowych.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt. Skoro poziom oceanów spadł o 6mm to dlaczego zalewa obszary przybrzeżne i wyspy na Pacyfiku? Jedyny rozsądny wniosek jest taki, że obszary te nie są wcale zalewane tylko toną, czyli obniża się ich poziom względem poziomu mórz.


Źródło:  http://www.jpl.nasa.gov/news/news.cfm?release=2011-262
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/szokujaca-informacja-nasa-poziom-oceanow-spadl-w-2010-o-6-milimetrow

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie zrozumieć świat!
www.imaginarium.org.pl

Offline east

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 614
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #19 dnia: Październik 05, 2011, 21:24:56 »
No i to mi pasuje do rozszerzającej się Ziemi. Woda się nigdzie nie podziała, po prostu Ziemia "spuchła", co spowodowało miejscowe (kontynentalne) tonięcie - a raczej zapadanie się - pewnych lądów, a z drugiej strony  rozłożenie sie masy wody na większej powierzchni, czyli ten spadek poziomu oceanów o 6 mm - przy tej samej ilości wody. I to pomimo ,że lód na biegunach się rozpuszcza plus lodowce. Jeśli wody przybywa ,a mimo to, poziom oceanów opada, to znaczy, że Ziemia zwiększa objętość po prostu.
« Ostatnia zmiana: Październik 05, 2011, 21:27:43 wysłana przez east »
dyscyplina jest sztuką: sztuką stawiania czoła nieskończoności bez mrugnięcia okiem...

Offline Radosław

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 227
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #20 dnia: Październik 06, 2011, 00:04:32 »
Dość ciekawie przedstawia się poziom dystrybycji temperatur w oceanach <dens.

 
2000 rok:

poziom oceanów:
http://data.nodc.noaa.gov/woa/DATA_ANALYSIS/3M_HEAT_CONTENT/FIGURES/yearly/t_dd_20002000_1.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


250m pod poziomem oceanów:
http://data.nodc.noaa.gov/woa/DATA_ANALYSIS/3M_HEAT_CONTENT/FIGURES/yearly/t_dd_20002000_11.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


2010 rok:

poziom oceanów:
http://data.nodc.noaa.gov/woa/DATA_ANALYSIS/3M_HEAT_CONTENT/FIGURES/yearly/t_dd_20102010_1.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


250m pod poziomem oceanów:
http://data.nodc.noaa.gov/woa/DATA_ANALYSIS/3M_HEAT_CONTENT/FIGURES/yearly/t_dd_20102010_11.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


źródło:
http://www.nodc.noaa.gov/cgi-bin/OC5/3M_HEAT/showfig.pl?navigation=t_dd_20102010_10_down

pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Październik 06, 2011, 00:23:15 wysłana przez Radosław »

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 08, 2012, 22:16:16 »
Księżyc się rozciąga - czy zostanie rozerwany?

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/28572/lro_magazyn.jpeg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


Sonda kosmiczna LRO uzyskała zdjęcia niezwykłych struktur na powierzchni Księżyca. Świadczą one o ty, że powierzchnia satelity ulega silnemu rozciąganiu. Czy istnieje możliwość, że zostanie rozerwany na strzępy?

NASA poinformowała, że zespół naukowców analizujący zdjęcia Księżyca wykonane przez sondę Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO), odnalazł niewielkie, wąskie systemy rowów na powierzchni naturalnego satelity Ziemi.

Naukowcy przypuszczają, że są to rowy tektoniczne, które uformowały się, gdy skorupa Księżyca została w tych miejscach rozciągnięta i rozerwana, co spowodowało załamanie i opadnięcie materiału wzdłuż uskoku.

Wiadomo, że Księżyc powstał w wyniku uderzenia obiektu wielkości Marsa w naszą planetę około 4,5 miliarda lat temu. W wyniku kolizji oderwała się od Ziemi materia, z której powstał nasz naturalny satelita. Dotychczas jednak uważano, że początkowo Księżyc tworzyły całkowicie stopione skały, które następnie zaczęły stygnąć.

Na skutek ochładzania się wnętrza, Księżyc zaczął się kurczyć, a na jego powierzchni powstawały „zmarszczki”. Na podstawie rozmiaru tych struktur naukowcy szacowali, że odległość pomiędzy "sercem" Księżyca, a jego powierzchnią zmniejszyła się w sumie o około 90 metrów.

Znalezione rowy tektoniczne, rzucają jednak nowe światło na historię powstania ziemskiego satelity. Odkryte zagłębienia powstały maksymalnie 50 milionów lat temu, co oznacza, że są stosunkowo nowymi strukturami na powierzchni Księżyca. Sięgają na głębokość 20 metrów, a ich szerokość wynosi około 500 metrów.

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/28572/row_nasa.jpeg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


Schemat po lewej pokazuje proces powstawania rowu tektonicznego. Na zdjęciu po prawej widać największy z nowo odkrytych struktur rowów znalezionych na księżycowych wzgórzach (źródło: NASA/Goddard/Arizona State University/Smithsonian Institution).


Taka formacja terenu powstaje jednak nie w wyniku kurczenia się obiektu, lecz jego ekspansji. Zdaniem astronomów jest to dowód na to, że Księżyc jest ciągle aktywny geologicznie. Co więcej, początkowo tworzące go skały nie były całkowicie stopione. Obecność twardych minerałów we wnętrzu naturalnego satelity doprowadziła do miejscowego rozciągania skorupy i powstania rowów tektonicznych.

Wcześniej nie spodziewano się, że Księżyc może się rozszerzać. Gdyby okazało się, że satelita się rozpada, Ziemia byłaby zagrożona. Deszcz księżycowych skał zalałyby naszą planetę. Naukowcy z NASA teoretyzują, że w wyniku eksplozji Księżyca, powstałoby na tyle dużo odłamków ściąganych przez ziemską grawitację, że mogłyby one doprowadzić do śmierci bardzo dużej ilości ludzi i zwierząt.

Zaobserwowana aktywność geologiczna, najprawdopodobniej nie zagraża jednak naszemu naturalnemu satelicie. Uważa się, że siły rozciągające są zbyt słabe, aby mogły rozerwać Księżyc na strzępy.

Sonda Lunar Reconnaissance Orbiter, za pomocą której wykonano zdjęcia rowów, została wystrzelona przez NASA 18 czerwca 2009 roku i stała się sztucznym satelitą Księżyca. Początkowo planowano misję trwającą jeden rok, ale sonda do tej pory znajduje się na orbicie okołoksiężycowej i prowadzi badania naukowe.

PAP/wp.pl (AB/amo)

http://odkrywcy.pl/kat,111402,title,Ksiezyc-sie-rozciaga-czy-zostanie-rozerwany,wid,14286001,wiadomosc.html

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 30, 2012, 01:44:45 »
EWOLUCJA ZIEMI W ŚWIETLE POMIARÓW GPS

Andrzej Pawuła, Uniwersytet im. A. Mickiewicza, Poznań

Polskie Towarzystwo Geologiczne  -  Uniwersytet im. A. Mickiewicza, Instytut Geologii, Referaty, Tom IX, s. 25 - 38, Poznań, 2000

Budowa Ziemi i jej historia stanowiły od dawna przedmiot zainteresowania myślicieli i badaczy. Hipotezy i teorie geotektoniczne formułowane były na podstawie prowadzonych obserwacji i wykorzystywały aktualne wyniki odkryć naukowych. Rozwój technik i metod badawczych przybliża nas do zobiektywizowania teorii ewolucji Ziemi. Momentami przełomowymi w kształtowaniu poglądu o historii Ziemi było, na początku XX wieku, odkrycie naturalnej radioaktywności a w latach 60-tych, odkrycie zjawiska rozrostu dna oceanów. Rozpoczęte od roku 1991, systematyczne pomiary położenia punktów reperowych przez międzynarodową służbę geodynamiczną IGS (International Geodynamics Service), w globalnym systemie GPS (Global Positioning System), dostarczają materiał badawczy do następnych przemyśleń i weryfikacji poglądów.

Krótki przegląd poglądów i teorii geotektonicznych

Platon, na przełomie IV i III wieku przed Chrystusem, zastanawiając się nad zjawiskiem erupcji wulkanicznych i katastrofalnych trzęsień Ziemi, wyrażał pogląd, że wnętrze Ziemi jest ogniste i zasila wulkany całego świata. W XVI wieku Giordano Bruno przedstawił hipotezę, że rozżarzona Ziemia ulegała stygnięciu i w wyniku kurczenia się skorupy ziemskiej powstały góry. W XVIII wieku, Benjamin Franklin (1750) przedstawił zaskakującą hipotezę o gazowym wnętrzu Ziemi, natomiast James Hutton (1785) przedstawił hipotezą plutonistyczną o rozżarzonym wnętrzu Ziemi i skałach magmowych. Alternatywną dla hipotezy plutonistycznej była w tym samym czasie hipoteza neptunistyczna Abrahama Wernera (1786), o osadowym pochodzeniu skał, w tym także bazaltów!

Na początku XVIII wieku pojawiła się oryginalna hipoteza Marschalla von Biebersteina (1802), o powstaniu Ziemi w wyniku koncentracji zimnej materii pochodzenia kosmicznego i o stałym jądrze Ziemi. Prowadzone przez Lamonta (1838), Thomsona i Darwina (1839 - 1879) oraz Wiecherta (1907), obserwacje zaburzeń pola magnetycznego i ruchu precesyjnego osi obrotu Ziemi, wskazywały na słuszność twierdzenia o żelaznym jądrze Ziemi.

Powszechniej akceptowana była jednak nadal hipoteza plutonistyczna, która została rozwinięta w XIX wieku przez de Beaumonta (1852), Heima (1878) i Edwarda Suessa (1885-1909), do postaci geotektonicznej teorii kontrakcji. Wszelkie pionowe i poziome ruchy mas skalnych były w tej teorii tłumaczone kurczeniem się kuli ziemskiej, wskutek utraty ciepła. W tym samym okresie, Hall (1859) i Dana (1873) przedstawili także hipotezę rozwoju geotektonicznego w cyklu geosynklinalnym. Według teorii geosynklinalnej rowy oceaniczne o obniżającym się dnie, miałyby być wypełniany osadami, które w ostatnim stadium rozwoju geosynkliny ulegałyby sfałdowaniu i wypiętrzeniu. Była to próba tłumaczenia obecności morskich skamieniałości w wysokich górach. Hipoteza cyklu geosynklinalnego znajdowała wielu zwolenników, m.in. Stille (1936), który wprowadził do terminologii geotektonicznej pojęcie kratonu i W.W. Biełołusov (1975, 1979), który sformułował hipotezę radiomigracyjną dla wyjaśnienia przyczyny tego procesu. Jeszcze inna hipoteza, jako geotektoniczna teoria izostazji ,została przestawiona w 1892 r. przez C.E. Duttona. Teoria izostazji przyczynę ruchów górotwórczych upatrywała w procesie wyrównywania się mas w skorupie ziemskiej. Według niej, nadmiar mas na kontynentach kompensowany jest mniejszą gęstością skał, tak więc lekkie i sztywne kry kontynentalne (sial) pływają na ciężkim i plastycznym podłożu (sima).

Pośród różnych hipotez dotyczących historii Ziemi, pod koniec XIX wieku pojawiły się jeszcze dwie teorie: permanencji i epejrogenezy. Teoria permanencji twierdziła, że kontynenty i oceany istniały od początku dziejów Ziemi, a położenie ich i rozmiary nie ulegały zasadniczym zmianom. Natomiast teoria epejrogenezy próbowała wytłumaczyć regresje i transgresje morskie powolnymi, pionowymi ruchami skorupy ziemskiej.

W poszukiwaniach prawdy o ewolucji Ziemi pojawiła się także hipoteza pomostowa. W 1900 roku E. Haug przedstawił hipotezę, według której cała powierzchnia Ziemi stanowiła skorupę kontynentalną, w obrębie której w mezo-kenozoiku nastąpiło zapadnięcie się obszarów, zajętych obecnie przez oceany.

Wielkie emocje wywołała hipoteza epejroforezy, dryfu kontynentów, wysunięta w 1858 r. przez A. Snidera i rozwinięta przez Alfreda Wegenera (1912). Według teorii epejroforezy przyczyną ruchów górotwórczych jest poziome rozsuwanie się kontynentów, które stanowiły jeden, zwarty kontynent otoczony oceanem światowym. Natomiast przyczynę ruchu kontynentów upatrywano w siłach wywołanych ruchem obrotowym Ziemi. Twierdzenie Wegenera nie znalazło powszechnej akceptacji, mimo iż było poparte argumentem podobieństwa struktur geologicznych po obu stronach Atlantyku a także pomiarami zmian współrzędnych punktów po przeciwległych brzegach oceanu.

W roku 1906 Ampferer a następnie Schwinner (1936), pod wrażeniem odkrycia przez H. Becquerela zjawiska radioaktywności naturalnej, przedstawili hipotezę podskorupowych prądów konwekcyjnych, wywołanych ciepłem radiogenicznym.

W latach 30-tych XX wieku pojawiła się geotektoniczna teoria oscylacji (E. Haarmann (1930), C.E. Wegmann (1935), R. W. von Bemmelen (1933, 1949), która zaczęła tłumaczyć genezę gór fałdowych cyklicznością zjawiska podnoszenia i obniżania się podłoża (oscylacje!), jako konsekwencji konwekcyjnych prądów wyrównawczych magmy.

Program badawczy geologii dna oceanów, podjęty w latach 60-tych, dostarczył rewelacyjnych danych dotyczących historii Ziemi. W obrębie wszystkich oceanów stwierdzono bowiem istnienie ryftów z aktywnym wulkanizmem i stref przyrostu litosfery. Badania szczegółowe skał podłoża z uwzględnieniem wierceń podmorskich oraz metod paleomagnetycznych i geochronologii, pozwoliły na stwierdzenie magmowego charakteru skał budujących dno oceanów, istnienia intensywnego strumienia cieplnego w rejonie ryftów a także na stwierdzenie symetrycznego układu geoizochron i anomalii magnetycznych skał bazaltowych w stosunku do linii ryftu oceanicznego. Wyniki badań wykazały bezpodstawność wielu teorii geotektonicznych, w tym przede wszystkim teorii permanencji. Nowo rozpoznane zjawisko przyrostu litosfery tłumaczą dwie teorie geotektoniczne: teoria tektoniki płyt i teoria tektoniki globalnej ekspansji. Obie teorie potwierdzają twierdzenie Wegenera o mobiliźmie kontynentów, jednak różnią się między sobą a nawet są wzajemnie sprzeczne, co do przyczyny zjawisk geotektonicznych, jak też co do interpretacji ewolucji Ziemi.

Teoria tektoniki płyt (Plaite Tectonics) została sformułowana w latach 60-tych, przez Dietza (1961) i Hessa (1962) a następnie kontynuowana w pracach de Pichona, Heitzlera, Wilsona i Vine'a. Teoria ta zakłada stałą wartość promienia Ziemi a wobec stwierdzenia przyrostu litosfery na obszarze płyt oceanicznych, wprowadziła pojęcie subdukcji płyt litosfery, t. zw. strefy Benioffa. Jako przyczynę ruchu kontynentów, teoria tektoniki płyt upatruje działanie prądów konwekcyjnych magmy w ascenosferze i wszelkie trzęsienia Ziemi tłumaczy kolizją płyt w strefie subdukcji.

Hipoteza ekspansji Ziemi pojawiła się już pod koniec XIX wieku w publikacjach Jarkowskiego (1889) i późniejszych pracach Lindemanna (1927) i Bogolepova (1930), jako przyczynek do dyskusji nad teoriami, dryfu kontynentów i pomostowej. Natomiast podstawy teorii tektoniki ekspansji globu (Global Expansion Tectonics) zostały sformułowane przez Hilgenberga (1933, 1974) i Careya (1958, 1976, 1988). Znaczny wkład do tej teorii wniosły także prace Brosske'ego, Koziara, Maxlowa, Scalera i Vogela. Inspirację do stworzenia teorii ekspandującego globu, podobnie jak w przypadku teorii tektoniki płyt, stanowił odkryty fakt przyrostu litosfery. Teoria ekspandującego globu, jako pierwsza uwzględnia zmiany geometrii Ziemi w trakcie jej istnienia, uwzględnia nie tylko przyrost skał litosfery ale także przyrost wody na kuli ziemskiej. Stąd wnioski wynikające z tej teorii są diametralnie różne od wniosków wynikających z innych teorii geotektonicznych, które tych czynników nie uwzględniają. Opory w uznaniu teorii ekspandującej Ziemi, jako najbardziej prawdopodobnej, wynikają z trudności zrozumienia przyczyny ekspansji. Dla Hilgenberga nie ma problemu, czy proces ekspansji globu istnieje, problemem jest, czy ekspansja przebiega bez przyrostu, czy z przyrostem masy Ziemi (O. Hilgenberg, 1974). Próbą odpowiedzi na powyższe pytanie są hipotezy na temat roli promieniowania kosmicznego i reakcji jądrowych (A.Pawuła, 1997, 1999).

Pomiary GPS mobilizmu litosfery

Pomiary ruchów przesuwczych litosfery w systemie GPS dostarczają materiał do kolejnego etapu poznania ewolucji globu ziemskiego. System GPS pozwala, za pomocą 24 satelitów Ziemi, na dokonywanie precyzyjnych pomiarów położenia w kartezjańskim układzie współrzędnych, którego punktem centralnym jest geometryczny środek globu. Dane z sieci pomiarowej gromadzone są przez Międzynarodową Służbę Geodynamiczną (IGS) i poddawane analizie przez laboratorium JPL Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego, przy współpracy z agencją NASA. Pomiary wykonywane są z dokładnością ułamków milimetra i przedstawiane jako wieloletni ciąg zmian współrzędnych x, y, z punktów reperowych na powierzchni Ziemi. Dla każdej stacji IGS obliczane są prędkości długoczasowych zmian długości i szerokości geograficznej oraz zmian wysokości punktu reperowego a także krótkoczasowe amplitudy oscylacji tych wielkości. Na podstawie indywidualnych, dla każdej stacji, wykresów tych parametrów, obliczono wielkość wektorów przesunięć horyzontalnych i ich azymuty (Tab. 1).

Tab. 1. Prędkości przesunięć punktów reperowych IGS (International Geodynamics Service), według pomiarów GPS (Global Positioning System); dane z okresu 1991 - 1997. Źródło danych:  http://sideshow.jpl.nasa.gov

http://swietageometria.info/s/di-57BD.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


Wyniki pomiarów mobilizmu litosfery wskazują nie tylko na ruch całych płyt kontynentalnych ale także na przesunięcia terenowe w obrębie tego samego kontynentu. Na kontynencie europejskim, generalnie rejestrowane są przesunięcia w kierunku północno-wschodnim, lecz azymuty wektorów przesunięć różnią się o kilkanaście stopni. Różnice względne wektorów przesunięć horyzontalnych dochodzą do około 5,5 mm/rok. Wszystkie wymienione europejskie stacje geodynamiczne, z wyjątkiem stacji w Graz, podlegają wypiętrzaniu z prędkością od 0,46 do 10,81 mm/rok. Natomiast w rejonie austriackiej miejscowości Graz teren ulega obniżaniu z prędkością ponad 4 mm/rok.

Stacja IGS w Południowej Afryce wykazuje ruch w kierunku NE z prędkością 23,6 mm/rok, podobnie jak w stacjach europejskich, jednak w Malindi (Kenia) na wschodnim wybrzeżu afrykańskim, azymut ruchu przesuwczego różni się o ponad 16 stopni i ma orientację ENE. Punkt reperowy w Bahrajnie nad Zatoką Perską wykazuję ruch, z prędkością ponad 40 mm/rok, w kierunku NE. Natomiast punkty reperowe w centralnej Azji, przesuwają się w kierunku wschodnim a nawet południowym. W Uzbekistanie ruch przesuwczy jest w kierunku wschodnim, z prędkością 27,7 mm/rok a stacja w Irkucku wykazuje przesunięcie w kierunku ESE. Jeszcze większe odchylenie na południe obserwuje się na terenie Korei (azymut 125) i na wyspach japońskich, gdzie stwierdzono ruch przesuwczy z prędkością 12 - 14 mm/rok, w kierunkach S i SSW.

Ruchy przesuwcze na kontynencie północno-amerykańskim również wykazują znaczne różnice. Na wschodnim wybrzeżu w stanie Maseachusetts (stacja WES2) obserwuje się ruch w kierunku zachodnim, z prędkością 14,9 mm/rok. W części środkowej kontynentu (stacja NLIB) kierunek ruchu zmienia się na WSW a jego prędkość określona została na 13,3 mm/rok. Obie wymienione stacje wykazują lekkie obniżanie się terenu. Jeszcze większe odchylenie w kierunku południowym zaobserwowano w stacji YELL na północo-zachodzie Kanady. Punkt obserwacyjny przesuwa się w kierunku SW z prędkością 19,8 mm/rok i ulega równocześnie wypiętrzaniu z prędkością 2,61 mm/rok. Największe zróżnicowanie ruchów przesuwczych występuje na obszarze Kalifornii. Zaznaczają się tam dwie strefy, jedna w rejonie miejscowości Goldstone i Quincy, gdzie ruch przesuwczy odbywa się w kierunku południowo-zachodnim , z prędkością około 20 mm/rok, przy tendencji obniżania się terenu oraz druga (pozostałe stacje kalifornijskie) gdzie kierunek ruchu jest WNW, prędkości horyzontalne sięgają 44,5 mm/rok a ruchy pionowe są przemienne.

Kontynent południowo-amerykański przesuwa się generalnie w kierunku północnym, jednak w części wschodniej kontynentu (Brasilia) obserwuje się kierunek NNW, natomiast na wybrzeżu zachodnim obserwuje się kierunki w sektorze NE.

Na kontynencie australijskim a także na australijskiej wyspie Cocos, przy ogólnym kierunku NNE, występuje ponad 15 stopniowa różnica azymutów i duża różnica prędkości przesuwczej (56 - 68 mm/rok).

Mobilizm płyt oceanicznych jest jeszcze bardziej dynamiczny i zróżnicowany. Wektory prędkości na wyspach Pacyfiku, zlokalizowanych na zachód od linii ryftu (Hawaje, Tahiti, Atol Kwajalein), zorientowane są w kierunku WWN. Prędkości poziome osiągają wartość 76 mm/rok. Szczególna aktywność tektoniczna wyraża się także amplitudą pionowych oscylacji krótkoczasowych, która na stacji TAHI na Tahiti, usytuowanej na wysokości 75 m npm, wynosi 24 mm. Druga stacja na Tahiti PAMA, zlokalizowana na wysokości 337,9 m npm wykazuje podobną aktywność. Różnica między nimi dotyczy ruchów pionowych. Pierwsza stacja zapada się z prędkością 140,5 mm/rok, natomiast druga zlokalizowana na wyniesieniu podlega wypiętrzaniu z prędkością 5,6 mm/rok. Stacja Mauna Kea na Hawajach zlokalizowana na wulkanie, na wysokości 3755 m npm, obniża się ze średnią prędkością 20,6 mm/rok, przy amplitudzie oscylacji krótkoczasowych 14,9 mm. Obserwacje na stacjach IGS zlokalizowanych na wschód od linii ryftu, na Wyspach Galapagos i Easter, wykazują odwrotny kierunek ruchu na E, azymuty 77,1 i 96,8° . Pozioma prędkość przesuwcza jest również duża, od 52,6 na Galapagos do 66 mm/rok na wyspie Easter. W obu przypadkach powierzchnia wyspy ulega wynoszeniu, z prędkością około 8 mm/rok.

Charakterystycznym zjawiskiem, obserwowanym w stacji ASC1 na Wyspie Wniebowstąpienia na Oceanie Atlantyckim, usytuowanej w strefie ryftu środkowo-altantyckiego, jest północny kierunek przesunięcia (azymut 356,7° ), z prędkością 15 mm/rok. Tutaj także obserwuje się lekkie wypiętrzanie terenu, z prędkością 1,1 mm/rok. Stacja w Maspalomas na Wyspach Kanaryjskich, usytuowana na wschód od linii ryftu, przesuwa się w kierunku NE z prędkością 23,9 mm/rok, podobnie jak stacja południo-afrykańska i stacje europejskie. Również tutaj rejestruje się wypiętrzanie i to z prędkością 7,97 mm/rok.

Zaskakujące obserwacje pochodzą ze stacji podbiegunowych. Stacja NALL na Grenlandii przesuwa się w kierunku NE. Natomiast stacje: Thule na Grenlandii i Reykiavik na Islandii, przesuwają się w kierunku NW. Dowodzi to, że linia ryftu przechodząca przez Islandię, dzieli również Grenlandię. Zastanawiające jest przy tym odchylenie przesuwu w kierunku bieguna, na północ. Na półkuli południowej, stacje zlokalizowane na obrzeżu Antarktydy przesuwają się w również w kierunku bieguna. Stacja MCM4 w Ross Island przesuwa się w kierunku SE a stacja w Davis, w kierunku SSW. W obu stacjach rejestruje się lekkie wypiętrzanie, przy czym amplituda oscylacji pionowych jest rzędu 14 mm.

Obok stwierdzenia zjawiska zróżnicowania kierunków ruchu przesuwczego w obrębie płyt litosfery, drugim wnioskiem jest stwierdzenie ogólnej tendencji do wypiętrzania terenu.

Współzależność ruchu przesuwczego i trzęsień Ziemi (Coseismic)


Zróżnicowanie ruchów przesuwczych podłoża skutkuje powstawaniem naprężeń górotworu i trzęsieniami Ziemi. Przeprowadzone na obszarze Kalifornii szczegółowe badania, wykazały zjawisko tworzenie się nowych uskoków tektonicznych, równolegle do zaznaczającej się na powierzchni terenu rozpadliny uskoku San Andreas (R. Stein, R. Yeats, 1989). Hipocentra trzęsień Ziemi skoncentrowane są na głębokości od 3 do 12 km, głównie w strefie tych nowo tworzących się uskoków, a nie w strefie rowu San Andreas. Na powierzchni terenu obserwuje się wypiętrzanie terenu o charakterze fałdowym. Z przeprowadzonej interpretacji geologicznej wynika wniosek, że w strefie przypowierzchniowej (do głębokości ok. 12 km), w odległości ok. 30 km od rowu tektonicznego San Andreas, działają siły ściskające, które powodują wzrost naprężeń górotworu a w konsekwencji trzęsienia Ziemi i tworzenie się lokalnych zafałdowań terenowych. Na większych głębokościach przeważają jednak siły rozciągające i powstają szczeliny, w których pojawiają się diapiry magmowe. Wyrazem tego jest widoczny na powierzchni rów tektoniczny San Andreas, który ma charakter otwierającego się ryftu.

Pomiary GPS w sieci stacji geodynamicznych IGS wykazują, obok krótkoczasowych oscylacji pionowych i horyzontalnych powierzchni terenu, długoczasowe zmiany położenia scharakteryzowane wektorami prędkości ruchu. Równocześnie udokumentowana została współzależność powolnych ruchów przesuwczych i gwałtownych odkształceń podłoża w formie trzęsień Ziemi (Ryc.1).

Ryc. 1. Zjawisko współzależności ruchu przesuwczego terenu i trzęsień Ziemi (coseismic) zarejestrowane w 1994 r. na stacji geodynamicznej IGS w Kuji (F. H. Webb et al.., 1998)

Wykres ilustruje okoliczności trzęsienia Ziemi o magnitudzie 7.5 w Sanriku Haruka-Oki w Japonii, jakie wystąpiło w dniu 28 grudnia 1994 r.. W momencie trzęsienia Ziemi, punkt reperowy na stacji Kuji został nagle przesunięty o 8 cm w kierunku wschodnim i o 1 cm w kierunku północnym. Drugie gwałtowne przesunięcie nastąpiło 10 dni później, w momencie wstrząsu wtórnego o magnitudzie M 6.9.

Złożoność lokalnych ruchów przesuwczych podłoża charakteryzują pomiary GPS w rejonie gorącej kaldery (hotspot) w Parku Yellowstone, w Górach Skalistych (Smith, Meertens). W centrum kaldery, która ma charakter formującego się diapiru magmowego, stwierdzono występowanie poziomych ruchów koncentrycznych i obniżanie się powierzchni terenu, z prędkością do 20 mm/rok. Na zewnątrz kaldery kierunki przesunięć poziomych są bardzo zróżnicowane, przy generalnie wznoszącym ruchu pionowym.

Ruchy pionowe, w strefie formujących się uskoków tektonicznych i diapirów magmowych mają kierunki zmienne. Generalnie obserwuje się jednak zjawisko wypiętrzania terenu, które można interpretować jako przyrost promienia globu.

Wnioski

Należy uznać za oczywiste, że formy aktywności geologicznej są wyrazem stanu ewolucji Ziemi a każdy szczegół budowy geologicznej winien być interpretowany jako efekt rozwoju geotektonicznego całego globu. Należy uwzględnić także fakt, że Ziemia jest planetą w układzie słonecznym i jej historia jest elementem ewolucji całego układu. Akceptując wielość poglądów w fazie analizy faktów i potrzebę dyskusji między teoriami geotektonicznymi, należy zdać sobie sprawę, że istnieje tylko jedna prawdziwa historia Ziemi. Która z istniejących teorii jest bliższa prawdy?

Jeśli, jak dowodzi tego teoria kosmologiczna, Słońce i planety układu słonecznego powstały z obłoku zimnej materii pyłowo-gazowej przed około 4,6 mld. lat, etapem wstępnym było utworzenie się zimnych planetozymeli, krążących w jednej płaszczyźnie ekliptyki i przy jednakowym kierunku ruchu obrotowego. Proces koncentracji masy doprowadził do utworzenia centralnego globu i planet satelitarnych. Proces wzrostu masy każdego globu odbywa się poprzez przyciąganie grawitacyjne pyłu kosmicznego i większych bolidów. Wzrost masy każdego globu prowadzi do utworzenia jądra, charakteryzującego się wysokimi ciśnieniami, co powoduje wzrost temperatury i pojawienie się aktywności tektonicznej i wulkanicznej. Należy sądzić, że w warunkach bardzo wysokich ciśnień i temperatur mogą zachodzić procesy konwekcji gorącej materii a nawet procesy termojądrowe. Wstępne wyniki badań z podziemnych detektorów neutrin wskazują na możliwość wychwytywania, przez jądro globu, składników promieniowania kosmicznego i przyspieszenia przyrostu masy globu.

Poznanie geologii dna oceanów przyczyniło się do weryfikacji dotychczasowych teorii geotektonicznych. Stwierdzenie zjawiska przyrostu litosfery zdezaktualizowało teorię kontrakcji i teorię pomostową. W miejsce teorii pomostowej i konwekcyjnej pojawiła się teoria tektoniki płyt, która hipotetyczne zapadliska zastąpiła hipotetyczną subdukcją, zachowując pogląd o niezmiennych wymiarach Ziemi.

Pomiary mobilizmu płyt litosfery, wykonywane w sieci stacji geodynamicznych IGS, wskazują na endogeniczną przyczynę ruchów geotektonicznych i generalny przyrost promienia Ziemi. Mobilizm litosfery, nie ogranicza się do całych płyt kontynentalnych lecz dotyczy całego globu, w tym także płyt oceanicznych. Można wnioskować, że wyniki pomiarów potwierdzają teorię ekspandującego globu, która zakłada wzrost promienia Ziemi i tworzenie się nowych ryftów na obszarze istniejących kontynentów. Jako przykłady takich form można wymienić ryft środkowo- i wschodnioafrykański oraz ryft kameruński, gdzie obniżaniu dna rowu tektonicznego towarzyszy działalność wulkaniczna.

Teoria ekspansji Ziemi tłumaczy zjawisko przyrostu litosfery w obrębie płyt oceanicznych i tworzenie się nowych ryftów na obszarze kontynentów, siłami ednogenicznymi wywołującymi wzrost promienia globu. Hipotezą pozostaje pytanie postawione przez Hilgenberga, ekspansja bez przyrostu, czy z przyrostem masy globu. W obrębie sztywnych płyt kontynentalnych, o kształcie sferycznym, powstają naprężenia rozciągające w dolnej części płyty (diapiryzm) oraz naprężenia ściskające w górnej części płyty kontynentalnej (formowania się uskoków ukrytych, fałdowanie).

W powstałą szczelinę wdziera się magma, tworząca się prawdopodobnie w strefie D". Tworzący się w ten sposób ryft kontynentalny jest zaczątkiem oceanu. Początkowo długie, wąskie i głębokie obniżenie zostaje zalane przez morze, a w miarę rozsuwania się płyt litosfery kontynentalnej i rozrastania się litosfery oceanicznej - zwiększa swoje rozmiary. Stałe dostarczanie magmy bazaltowej, jej krzepnięcie w szczelinie ryftowej i stałe, ponawiane pękanie tej szczeliny, umożliwiające wydostawanie się coraz to nowej porcji magmy, powoduje formowanie się grzbietu śródoceanicznego i ciągłe rozrastanie (spreading) bazaltowego dna oceanicznego. Rozbudowa dna oceanicznego zachodzi systematycznie po obu stronach szczeliny ryftowej i grzbietu śródoceanicznego w miarę oddalania się od osi grzbietu występują coraz starsze partie bazaltu; najstarsze są bazalty w sferze kontaktu z kontynentem; początkowy zbiornik morski rozrasta się do rozmiarów oceanu, a rozerwane przez ryft brzegi kontynentu oddalają się coraz bardziej od siebie. Sumaryczna ilość law bazaltowych wylewanych w ryftach oceanicznych jest oceniana na 56 mld t rocznie. Przypuszcza się, że w ciągu ostatnich 200 mln lat przybyło w ten sposób ok. 200 mln km2 nowej skorupy oceanicznej. Jednym z dowodów na prawdziwość teorii ekspansji Ziemi jest model doświadczalny rozwoju geotektonicznego globu z uwzględnieniem geoizochron, którego autorem jest James Maxlow (Ryc. 2).

Tab. 2. Ewolucja Ziemi według teorii ekspandującego globu

http://swietageometria.info/s/di-KCJN.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi


Ryc.2. Empiryczny model ekspandującej Ziemi według J. Maxlowa (oprac. graficzne J. Koziar)

http://swietageometria.info/s/di-U3UU.jpg
Hipoteza ekspandującej Ziemi




http://www.staff.amu.edu.pl/~pawula/ZIEMIA.htm
« Ostatnia zmiana: Sierpień 30, 2012, 09:31:12 wysłana przez Leszek »

Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #23 dnia: Kwiecień 01, 2013, 22:32:41 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=vqF-vvi5uUA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=vqF-vvi5uUA</a>

 :oczko:

Offline Monika

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 77
    • Zobacz profil
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 03, 2013, 19:16:40 »
Vortex, ta ekspandująca Ziemia na 1 kwietnia to nie przypadek?  :oczko:

Offline Lady F

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 282
  • Merlin
    • Zobacz profil
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 23, 2014, 11:42:14 »
Nawiazujac do powyzszej dyskusji pragne dorzucic, ze teorie ekspandujacej Ziemi nalezy rozumiec bardziej pod katem grawitacji, a nie wylacznie doslownego modelu rozszerzajacej sie powierzchni.
Gdy obierze sie taka droge myslenia latwiej bedzie zrozumiec "teorie pustej ziemi", czyli Agharty.
Z wyliczen i obserwacji swiata naukowcow wynika m. in., ze istnieje sila naciskajaca, przytrzymujaca obiekty na powierzchni, jest to sila eteru. Pojecie to zostalo oficjalnie wyrzucone z ksiag, na korzysc teorii wzglednosci Einsteina.

Prof. Dr. K. Meyl
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,767.msg6031.html#msg6031
Dr. Klaus Vogel
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,705.msg9404.html#msg9404
Dr. James Maxlow
http://www.youtube.com/watch?v=WARitSJub40
 i inni przedstawiaja nowoczesne wersje odbioru otaczajacego nas systemu, ktore w znacznej czesci pokrywaja sie z wiedza starozytnych medrcow i uczonych niejednokrotnie cytowanych w literaturze oraz tu w wielu watkach na forum.




Offline Vortex7

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 332
    • Zobacz profil
    • Bezdomny blog
    • Email
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 23, 2014, 17:01:36 »
Nawiazujac do powyzszej dyskusji pragne dorzucic, ze teorie ekspandujacej Ziemi nalezy rozumiec bardziej pod katem grawitacji [...]
Grawitacji, czyli czym?
Co jest źródłem grawitacji, co jej nośnikiem? Czy coś wiadomo poza efektami, które nazywa się grawitacją, etc?

Lady F, znów papugujesz za hamerykańskimi naukofcami co wiedzą lepiej.


Nic się nie przylepia, zwyczajnie Ziemia jako istota planetarna, rośnie.
Kwestia mechanizmu donacji energii nie jest badana.
W moim przeświadczeniu są nią ładunki wiatru słonecznego, które przenikając do atmosfery powodują wyładowania burzowe. To zasilanie o ciągłym i niewątpliwie wyraźnym charakterze.
A jak w jądrze Ziemi tworzy się materia? To dobre pytanie.
Niestety nic na temat jądra Ziemi nie wiemy.
To, co jest, to jedynie spekulacje i hipotezy pasujące do oficjalnej doktryny.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 23, 2014, 21:47:27 wysłana przez Vortex7 »

Offline Lady F

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 282
  • Merlin
    • Zobacz profil
Odp: Hipoteza ekspandującej Ziemi
« Odpowiedź #27 dnia: Czerwiec 23, 2014, 23:15:39 »
Cytuj
A jak w jądrze Ziemi tworzy się materia?

A TY juz to jadro ZIEMI na wlasne oczy widziales?  :zdziwko:

Przeczytaj uwaznie jeszcze raz moj post. Bo DOKLADNIE jest tam napisane, ze chodzilo mi o eter. Ale skoro jestes uprzedzony do mojej wiedzy niech i tak bedzie.
Pozdrawiam.